Napisane przez: torlin | 14/11/2012

Spuścić POTOP na takich antyklerykałów

January Suchodolski („Obrona Jasnej Góry”) nie należy do moich ulubionych malarzy, jest sztuczny, ale na bezraczu i ryba rakiem.

„Ciągle POTOP! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby,
Mokre niebo się opuszcza coraz niżej,
żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie. A ja?
A ja chodzę desperacko i na przekór wszystkim moknę,
Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople,
patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie, to nic”.

Jak ktoś chce poczytać sobie tekst Czerwonych Gitar dalej – TO TU.

Ciągle POTOP. Bo znowu mam przekłamanie w prasie. Otóż całą lewicową i antyklerykalną prasę w 2008 roku ogarnął amok na temat listu Księdza Kordeckiego do Karola Gustawa. Otóż i on z „Faktów i Mitów”: „„Do najjaśniejszego i najznakomitszego pana generała wojsk najdostojniejszego i najpotężniejszego króla Szwecji i Polski. Jasna Góra ze swoimi mieszkańcami zanosi modły o pomyślność od Boga i składa uniżone służby.
(…) Skoro za najjaśniejszym królem Szwecji całe królestwo podążyło i na swego Pana go wybrało, tedy i my z miejscem naszym świętym – i które aż dotąd tak pod opieką, jak i w największej czci (poszanowaniu) królów Polski pozostawało – pokornie i uniżenie podporządkowaliśmy się i poddajemy najjaśniejszemu królewskiemu majestatowi Szwecji (…). Szanujemy – jako posłuszni poddani – najdostojniejszy królewski majestat Szwecji, pana najjaśniejszego najłaskawszego i nie przygotowujemy żadnej zbrojnej ofensywy przeciwko wojskom najdostojniejszego króla (…). Przeto gorąco prosimy najjaśniejszą i najznakomitszą władzę, aby konwent nasz, kościół święty dla Boga i Jego Najświętszej Matki, w którym Majestat Boski jest błagany o bezpieczeństwo i zdrowie najdostojniejszego króla Szwecji, pana i protektora królestwa naszego, i nas, których powołaniem nie jest sprzeciwiać się potędze królów, chciałby w pokoju pozostawić tak długo, aż nie będzie wniesione nowe postanowienie najdostojniejszego królewskiego majestatu Szwecji. Nie spodziewamy się odmowy najdostojniejszej władzy, do którego protekcji wielce i na przyszłość się ofiarowujemy. Cokolwiek najjaśniejszy królewski majestat rozkaże, chętnie wykonamy! Tymczasem polecamy się życzliwości najjaśniejszej i najznakomitszej władzy jak najpilniej, najtroskliwiej.
Najjaśniejszej i najznakomitszej władzy waszej – najpokorniejszy sługa w Chrystusie i błagalnik (exorator?) niegodny, brat Augustyn Kordecki przeor Jasnej Góry ręką własną”.

I ten list powoduje, że organizacje antykościelne zaczynają wypisywać bzdury łamane przez kretynizmy:

– Przeor Augustyn Kordecki był zdrajcą. Dowód tej hańby – rękopis listu „bohaterskiego obrońcy” Jasnej Góry z czasów potopu – odnaleźliśmy w Królewskim Archiwum Szwecji w Sztokholmie i po raz pierwszy publikujemy jego fotokopię. I to jest ostateczny koniec mitu.

– Wiedza o owym liście staje się coraz powszechniej znana ogółowi społeczeństwa, zwłaszcza co bardziej dociekliwym pasjonatom historii.
Sukienkowcy bardzo chętnie zawłaszczają mit literacki do promowania swojego „cudu”, a nade wszystko do promowania swoich „zasług” w działaniach na rzecz patriotyzmu i wolności ojczyzny.

– Mija 122 lata od czasów wydania „Potopu”, przeminęły uwarunkowania z powodu których trzeba było pisać w sposób zawoalowany. Nie przeminęło tylko jedno – zakłamanie kleru i do dziś pokutuje w umysłach bohaterski zdrajca Kordecki i jego mit podsycany przez czarnych i nie dementowany ani nie tłumaczony ludziom przez zdewociałych historyków i równie zdewociałe Ministerstwo Edukacji Narodowej.

– I co Wy na to? Czy nie zgodzicie się z twierdzeniem, że dramatyczne słowa Zagłoby: „(…) Bodaj diabeł duszę z ciebie wywlókł… zdrajco! zdrajco! po trzykroć zdrajco!” powinny mieć innego zgoła adresata?

Właściwie wystarczyłoby spytać adwersarzy Księdza, czy Zakonnik wpuścił Szwedów za mury, czy nie? Przecież to jest typowe dla wielu pociągnięć Kościoła, że na zewnątrz pokazuje pokorę, a w gruncie rzeczy przeprowadza wszystkie sprawy tak, jak sobie zaplanował.

Ale z tego wszystkiego ja osobiście wyciągam wnioski dla mnie straszne. Jeżeli ja mam mieć takich sojuszników w walce z Kościołem, to ja dziękuję.

Advertisements

Responses

  1. „Jeżeli ja mam mieć takich sojuszników w walce z Kościołem, to ja dziękuję.”
    .
    1. O co właściwie chcesz walczyć z Kościołem?
    .
    2. Nazywanie Kordeckiego zdrajcą to absurd oczywiście. Ale faktem jest, że obrona Jasnej Góry została silnie zmitologizowana, i to wielostronnie. Ani nie była tak dramatyczna, jak to wychodzi u Sienkiewicza, ani nie odegrała tak doniosłej roli w budzeniu Polaków do oporu przeciwko Szwedom. A patriotyczne motywacje Kordeckiego też są wątpliwe. On przede wszystkim bronił swego arcybogatego klasztoru przed grabieżą. Wcale nie mam mu tego za złe. A mity powstały post factum, w części dopiero w XIX wieku.
    .
    3. Obraz Suchodolskiego jest historycznie idiotyczny. Po pierwsze, na Jasnej Górze w ogóle nie doszło wtedy do szturmu na mury. Po drugie, gdyby sprawy zaszły tak daleko, że szwedzka piechota wdzierała się już przez wyłom w murach, to twierdza by padła. Załoga była przecież słabiutka liczebnie. Po trzecie – z jednej strony wre walka wręcz, tuż obok strzelające działo i muszkieter, a jeszcze ksiądz Kordecki z krzyżem w zasięgu szwedzkich pik. Bzdura. Rozumiem racje artystyczne, które kazały tak malować, ale nie cierpię tego rodzaju patosu.

  2. Pawle!
    Właściwie tylko jedynie ad 1, bo z resztą się zgadzam. Przy ad 2 chcę tylko jedynie zauważyć, że natężenie absurdów jest takie samo po obydwu stronach barykady politycznej.
    Ad 1 – chcę jednego przede wszystkim i powtarzam to jak mantrę od wielu lat. Chcę, aby we wszystkich sprawach dotyczących etyki każdy człowiek miał prawo posługiwać się swoim rozumem i postępować według własnych zasad. Żeby kobieta miała prawo usunąć ciążę, żeby każdy miał prawo poślubić osobę, którą kocha, urodzić dziecko in vitro, popełnić samobójstwo, dokonać eutanazji. Kościół jest od tego, aby pouczać, grzmieć, wydawać pisma, organizować procesje i protesty, ale nie powinien mieć wpływu na decyzje Sejmu, rządu, na prawo karne, cywilne czy administracyjne. Walczę o wycofanie religii ze szkół, albo co najmniej obowiązkowe wprowadzenie etyki lub religioznawstwa oraz całkowite rozdzielenie państwa od religii.

  3. Jeszcze o patosie w malarstwie. Ze wszystkich obrazów batalistycznych ukazujących przewagi polskiego oręża (zresztą nie tylko polskiego) największe wrażenie zrobiła na mnie jedna z licznych Somosierr, nie pomnę niestety, czyjego pędzla (nie udało mi się znaleźć w sieci reprodukcji). Nie ma na niej dziarsko galopujących szwoleżerów, tylko opuszczona bateria hiszpańska i porozrzucane wokół trupy ludzi i koni.

  4. Torlinie

    Tego, co wyliczyłeś kościół nie jest w stanie nikomu zabronić. Pewnych rzeczy i spraw zabrania prawo, na którego straży stoi państwo. To prawo a raczej prawa zostały ustanowione legalnie. Miał na to oczywiście wpływ kościół, ale kościół, jako grupa obywateli ma prawo uczestniczyć w stanowieniu prawa. Ma on prawo agitować i lobbować, tego ani kościołowi ani wierzącym nie możesz odmówić.

    Powinno Cie cieszyć, że wiele się zmienia po Twojej myśli.

    O co idzie z prawem do samobójstwa?

    Jest ono wedle kościoła grzechem, ale żeby kościół lobbował za karaniem tych, którzy się z sznura urwali to nie słyszałem. W świetle, a raczej pod nieobecność w tej sprawie stanowionego prawa można próbować a nawet recydywa nie jest karana.

    Nawet byłem w Polsce na pogrzebie pewnego zasłużonego lokalnie samobójcy, który był grzebany z całą kościelną pompą mimo ze fakt samobójstwa był powszechnie znany. Dla kościoła także stosunki pozamałżeńskie są grzechem. Nie słychać jednak by dziś kościół zabiegałby wprowadzać do prawa państwowego ich zakaz.

    I jeszcze eutanazja.

    To naprawdę problem marginalny, choć tragiczny dla ludzi autentycznie chcących umrzeć i jednocześnie ekscytujący medialnie.
    Widzisz Torlinie są pewne tabu, które naruszać powinno się ostrożnie. Jestem sobie w stanie wyobrazić daleką przyszłość, kiedy wobec kosztów, jakie społeczeństwa opiekuńcze będą ponosić na opiekę nad gerontami komuś wpadnie do głowy by wprowadzić limit wieku najpierw 120, potem 100 lat. Czemu nie? Antropologia odnotowała takie obyczaje. 😀

  5. Współczesne malarstwo batalistyczne u sąsiadów.

  6. i jeszcze jeden Wasyl Nesterenko

  7. „Współczesne malarstwo batalistyczne u sąsiadów.”
    .
    Maniera raczej dziewiętnastowieczna, zwłaszcza tego sewastopolskiego.

  8. Powstał chyba w latach 90 XX wieku

  9. W. Nesterenko ur.1967 malarz, chrześcijanin i komunista.

  10. Chrześcijanin i komunista? To można być i tym i tym naraz?

  11. Chrześcijanin i komunista? To można być i tym i tym naraz?

    No jasne! Po pierwszej komunii świętej.. 😉

  12. Istniało w swoim czasie nawet zgromadzenie księży komunistów:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Bartolomici

  13. Można Torlinie

    Takie połączenie to podstawa ideowa współczesnego Rosyjskiego nacjonalizmu czy jak kto woli patriotyzmu.

    Przy okazji Torlinie zerknij w Google i obejrzyj jak i co maluje W. Nesterenko.

    Szukaj pod Vasili Nesterenko Google grafika.

    http://www.google.com/search?num=10&hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1024&bih=587&q=Vasili+nesternko&oq=Vasili+nesternko&gs_l=img.3…1375.12093.0.12843.16.8.0.8.0.0.141.985.1j7.8.0…0.0…1ac.1.bMwXnZxyvLQ

    Oczywiście uprawnionym jest domniemanie, że obrazy jego dobrze się sprzedają. Pasują jak ulał od paradnych siedzib Nowych Ruskich.

  14. Do wszystkich Trzech Moich Interlokutorów!
    Takie porównanie jest niemożliwe, chyba, że dokonamy nieprawdopodobnych skrótów myślowych. Podstawą komunizmu jest brak własności prywatnej i że wszyscy ludzie są równi bez względu na pochodzenie, majątek i właśnie wyznanie. To właśnie ateizm jest jedną z podstaw zasad komunizmu. Bo jeżeli od tego odstąpimy, to każdy chrześcijański zakon zamknięty można nazwać komunistycznym.
    Ps. Na tego malarza spuszczam zasłonę milczenia.

  15. Torlinie i Tes Tequ

    Historia idei ich funkcjonowanie wśród ludzi, narodów i społeczeństw to historia krzyżówek, o jakich Miczurinowi się nie śniło i przemian nieosiągalnych dla Łysenki.

    Oczywiście, że można akceptować tradycję i komunizmu sowieckiego, i prawosławia, i staroruskiej obszcziny itd.. To najłatwiejsze co współczeny Rosyjski nacjonalista może wyznawać.

    Zresztą, nie mniej z pozoru niezwykłe krzyżówki występują wśród wszystkich społeczeństw i w każdym czasie.

    Nie bardzo rozumiem, co idea równości ma specyficznie wspólnego z ateizmem.

  16. Nie wydaje ci się, Torlinie, że reagujesz trochę jak ten Żyd ze starego dowcipu, który na widok żyrafy powiedział do kolegi: „Icek, ty nie wierz własnym oczom, takiego zwierzęcia nie ma!”.
    Skoro są ludzie, którzy uważają się zarazem za chrześcijan i komunistów, to znaczy, że takie połączenie jest jednak możliwe. Można oczywiście wywodzić, że nie są prawdziwymi komunistami albo nie są prawdziwymi chrześcijanami, ale kwestionowanie czyjegoś samookreślenia nie wydaje mi się stosowne. Na przestrzeni dziejów obu tym pojęciom przypisywano bardzo różne interpretacje i w obu przypadkach trudno wskazać jakąś jedną „prawdziwą” i obowiązującą.
    .
    „Bo jeżeli od tego odstąpimy, to każdy chrześcijański zakon zamknięty można nazwać komunistycznym.”
    .
    Czemu nie?

  17. @Paweł Luboński – całkowicie sie zgadzam.

    @Torlin: napisałeś: „Przecież to jest typowe dla wielu pociągnięć Kościoła, że na zewnątrz pokazuje pokorę, a w gruncie rzeczy przeprowadza wszystkie sprawy tak, jak sobie zaplanował.” – a jak sobie zaplanował? Wiadomo?
    Nie mam zielonego pojęcia prawdzie historycznej, ale przypuszczam że zmartwieniem Kordeckiego był los Jasnej Góry. Stąd dyplomacja,oraz nieprzejednana postawa gdy ta zawiodła ( lub gdy ci co mogli ukarać za kolaborację byli dosyć potężni by groźbę wykonać). Stąd należy przyjąć prosty logiczny wniosek:

    Postępowanie Kordeckiego było spowodowane interesem własnym i z dobrem Polski nie miało nic wspólnego – chyba że przez przypadkową, chwilową zbieżność – na przykłąd za 3miesiaće mógłby postąpić zgoła przeciwnie.

    Stąd wnioski owych antyklerykałów nie są wcale aż tak bardzo księżycowe, choć zapewne o zdradzie trudno tu mówić.

  18. @Podziękowanie za sojuszników:
    Nadwrażliwość jakaś? Widzę, jak znajomi „katolicy” dyżurni poparli narodowców w Warszawie. Bez skrępowania.

    @temat:
    Ale takie rzeczy są smakowite. Zawsze. Ich propagowanie to raczej normalna reakcja w polemice, niż jakiś ekstremizm.

    @Vasili Nesterenko:
    Straszne. Ale skąd ta sugestia, że to komunista? Że Chavez? No przecież to też nie komunista 🙂

    @komunizm i chrześcijaństwo:
    Naphta u Manna jest jezuitą, Żydem i komunistą. Jednocześnie. Więc przynajmniej w literaturze się da 😀
    (Materializm jest elementem marksizmu, na którym się komunizm opiera, co prowadzi do nieuznawania bytów niematerialnych, więc pośrednio do ateizmu.)

  19. PAK
    Kilka lat temu coś o nim czytałem. Niestety nie potrafię powołać się na źródło.

  20. kazekkurz

    „Postępowanie Kordeckiego było spowodowane interesem własnym i z dobrem Polski nie miało nic wspólnego.”

    Twardo stawiasz sprawę. Twarda jak orzech. Posłużmy się, więc dziadkiem do orzechów kiedyś zwanym diamatem.

    Zatem:

    Kordecki subiektywnie kierował się interesem własnym, jednak na ówczesnym etapie obiektywnie działał na rzecz Rzeczypospolitej. 😀
    ……………………………………………………….

    PAK

    „takie rzeczy są smakowite”.

    Oczywiście. Pełnie jednak smakowitości ocenić można smakując, co serwuje druga strona. To jest też normalna reakcja w ogniu polemiki. Może to nie ekstremizm? Może to tylko lusterko. 😀

    A propos malarza.

    Po poszukiwaniach za źródłem w Internecie ( Nie znalazłem. To, co czytałem było niestety w druku) mogę powiedzieć, że to przede wszystkim artysta nadworny malarz „naczalnikow”.

  21. Dana: „Kordecki subiektywnie kierował się interesem własnym, jednak na ówczesnym etapie obiektywnie działał na rzecz Rzeczypospolitej.”
    .
    Hmm, skąd wiesz? Może na ówczesnym etapie obiektywny, acz nieuświadomiony interes Rzeczypospolitej leżał w tym, by dostała się na dłużej pod berło Karola Gustawa?

  22. Pawle

    Nie wiem, bo mam tylko dziadka do orzechów.

    Aby nieuświadomiony na określonym etapie interes ujawnił się w całej rozciągłości trzeba solidnej ławy i Jagienki ze Zgorzelić, która:

    „orzechów nie potrzebuje gryźć, jeno na ławie ułoży i z nagła przysiędzie, to ci się wszystkie tak pokruszą, jakobyś je młyńskim kołem przycisnął”.

  23. @dana 1 pisze: Po poszukiwaniach za źródłem w Internecie ( Nie znalazłem. To, co czytałem było niestety w druku)

    Oto doniosłe świadectwo nowych czasów, odpowiedź na pytanie, dlaczego Google jest jedną z najcenniejszych firm świata oraz dowód wyższości elektronów nad martwymi drzewami (czyli papierem).

  24. Dana, Kazekkurz!
    A nie doszliście do wniosku, że Kordeckiemu udało się połączyć dwie sprawy czyli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: ochronić skarbiec i zostać fundamentem oporu wobec Szwedów. Jak zwykle dyplomacja Kościoła zwycięża.
    ——————-
    Pawle, jak sięgniemy do genezy komunizmu, to tam jest jedynie ateizm. Masz rację pisząc, że chrześcijański komunista jest tak faktycznie chrześcijańskim socjalistą. Bo w tym pierwszym wypadku będę „wywodzić, że nie są prawdziwymi komunistami albo nie są prawdziwymi chrześcijanami”. Albo – albo.
    ——————–
    PAK-u!
    Piszesz: „Ale takie rzeczy są smakowite. Zawsze. Ich propagowanie to raczej normalna reakcja w polemice, niż jakiś ekstremizm”. Zgoda, ale jeżeli za tym nie idą najgorsze oskarżenia o zdradę narodową. Tak nie wolno.
    ——————-
    Tes Tequ!
    Masz rację.

  25. Torlinie

    W ogóle nie próbowałem wnioskować czegoś na temat Kordeckiego! Jeśli już to na temat wnioskowania w ogólności.

    PAK

    Jak już tak daleko zaszliśmy to problem jest z definicją tego, co materialne.
    Materializm dialektyczny rozszerza materialność tak daleko poza granicę respektowaną przez nauki fizyko chemiczne, że staje się metafizyką. Jest teorią, której nie można zweryfikować. Można w nią wierzyć.

    TesTeq

    Tak. Jest to znak czasu. Siedzimy wszyscy w czytelni biblioteki porównywalnej z bibliotekami narodowymi czy podobnymi. Dostęp jest szybszy i wygodny. Ilość informacji bzdurnej w stosunku do niebzdurnej jest podobna do tej, z jaką mamy do czynienia w każdej bibliotece gromadzącej wszystko.
    Wymagania od czytelnika zupełnie się nie zmieniły. Nadal kluczowa jest umiejętność selekcji.

  26. @Torlin: „A nie doszliście do wniosku, że Kordeckiemu udało się połączyć dwie sprawy czyli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: ochronić skarbiec i zostać fundamentem oporu wobec Szwedów.” – dokładnie do takiego wniosku dochodzę.
    Wcale niejasne sa jednak dla mnie odpowiedzi na takie pytania:
    1. Czy było to celem Kordeckiego? To znaczy czy Kordecki właśnie to planował. nie sądzę.
    2. Czy Kordecki to zrealizował ( a nie był to np. wynik przypadku lub wręcz działań innych sił/ludzi)? Na przykład czy Kordecki zająłby swoje miejsce gdyby obrońcy opuścili Jasną Górę i przeszli na jakieś inne, militarnie dogodne pozycje. Nie sądzę. Jednocześnie czy Kordecki namawiałby ich do obrony klasztoru gdyby wiedział że musi ich do tego nakłaniać? Bo może gdyby nie nakłaniał, a na przykład odwodził, zostałby zwyczajnie odsunięty?
    3. Czy Kordecki działał w interesie Polski? Oczywiście nie. Przeczy temu choćby kontekst historyczny.,Pomijając go jednak zwracam tu uwagę na fakt że używany tego zwrotu „działał w interesie Polski” w Polsce kompletnie bez zrozumienia i w sumie bez sensu. Doszło do tego że spotkałem sie z zarzutami że powiedzmy Kanclerz Niemiec nie działa w interesie Polski więc to zły polityk europejski. A powinien działać?

    Stąd nie widzę żadnych problemów w mojej ocenie. Ponadto nie uważam by „zwyciężyła dyplomacja kościelna”. Raczej wieloletnia propaganda. Kościół ma kiepska dyplomację, ale potrafi silnie naciskać i dosyć brutalnie i w sumie bez polotu, używać swojego wpływu na wiernych. O żadne finezji tutaj nie ma mowy. Natomiast są konkretne działania propagandowe – na przykład z gadzinowego księdza antysemity zrobić świętego od obozów zagłady. Dwie pieczenie na jednym ogniu – nie dosyć że ksiądz w obozie, to jeszcze ofiara ( a że ofiara w jakimś sensie własnych pomysłów…to sie przemilczy)

    Dodajmy że Kościół bynajmniej nie jest strukturą jednolitą, że ma frakcje, że Kolbe jako ofiara nazizmu godny jest pochwały i stanowi niezwykły symbol człowieczeństwa, a powyższa polemika dotyczy nie Kolbe – zabitego człowieka ofiary nazistów, tylko obrzydliwego działania propagandzistów Kościoła itp. itd. Ten proceder trwa przecież wieki! Większa połowa świętych KK to takie odrażające przykłady manipulacji, a i w Polsce kilku takich „świętych” przerobionych na świętych znaleźć można bez kłopotu. No a że niektórym sie udało zająć pozycję mniejszym nakładem świństwa – na przykład Kordeckiemu – trudno mu to za zasługę poczytywać. Ot przypadek. Jakby miał większy wpływ na zdarzenia z pewnością by to zepsuł.. Bo w jego czasach Kościół Katolicki odgrywał już w Polsce rolę niemal wyłącznie destrukcyjną….

  27. Edwarze!
    Odpowiedzią jest moja nowa notka.
    Kazekkurzie!
    Powinienem odpowiedź właściwie wypunktować, bo będzie ona od sasa do lasa:
    1. Górnolotnie można powiedzieć, że nigdy jakiejkolwiek sytuacji nie można przewidzieć w 100 %. Inaczej mówiąc w każdej sytuacji działający musi się podporządkować bieżącemu stanowi wydarzeń i ciągle modyfikować swoje postępowanie. Tak jak Polacy inaczej działaliby, gdyby Niemcy nie opuścili Monte Cassino. Twierdza jasnogórska – jak twierdzą historycy – była dość dobrze zabezpieczona i zaopatrzona, wojska Müllera nadawały się do walki w polu, a nie do oblegania twierdzy. Widząc to ksiądz Kordecki podjął właśnie taką decyzję – bronimy polskiego Kościoła przed luteranami – zdrajcami, a w domyśle – bronimy naszego skarbca.
    2. W tym punkcie – wybacz – mało znasz historię obrony. Tam było 160 żołnierzy, nie jest to ilość ludzi, którą można przenieść w inne miejsce. Legenda oprócz tego mówi, że Czarna Madonna została wcześniej wywieziona, a skarby potopiono. Identycznie jest z mitem o wojskach szwedzkich, właściwie tam takich u Müllera nie było, byli tylko Niemcy i Polacy.
    3. Piszesz: „Ponadto nie uważam by “zwyciężyła dyplomacja kościelna”. Raczej wieloletnia propaganda”. Otóż nie zrozumiałeś mnie. Ja o dyplomacji mówiłem w kontekście listu do króla szwedzkiego, poddajemy się jego zwierzchnictwu, ale wojsk szwedzkich za mury nie wpuszczamy. Pozorna potulność, a wywalczenie tego wszystkiego, o co biegało.
    4. „Czy Kordecki działał w interesie Polski? Oczywiście nie”. Po pierwsze – dawniej trudno było rozróżnić działanie na rzecz Polski od działań na rzecz polskiego Kościoła. Ja nie umiałbym tak jednoznacznie stwierdzić, że nie miał on również na celu obrony Polski (mając oczywiście na uwadze zachowywanie się Szwedów w kraju np.w kościołach). Po drugie – chciał – nie chciał, obrona Jasnej Góry naprawdę odezwała się echem w Polsce, może nie był on tak wielki, jak pisał Sienkiewicz ku pokrzepieniu serc, ale był.
    5. Ja bym nie włączał do dyskusji o Kościele ludzi z XIX, XX i XXI wieku, mówimy o wieku XVII. Piszesz :kilku takich “świętych” przerobionych na świętych”, ale w ten sposób można napisać o politykach, generałach i pisarzach, że o malarzach nie wspomnę.
    6. „Bo w jego czasach Kościół Katolicki odgrywał już w Polsce rolę niemal wyłącznie destrukcyjną….”. Bo ja wiem!!! Trzeba spojrzeć na Polskę nie dzisiejszymi oczami, ale dawnymi. Chłopi na terenie Królestwa byli katolikami, i tu się od lat i wieków nic się nie zmieniało. Kontrreformacja dotyczyła li tylko arystokracji, bogatej szlachty i zamożnego mieszczaństwa, szczególnie na terenie ziem odzyskanych od Prus, gdzie królował luteranizm i kalwinizm. Ale tutaj właśnie bardzo dużo złego zrobił król szwedzki swoim postępowaniem, wzbudził nienawiść w katolikach do innowierców. Ale czy Kościół Katolicki odgrywał już w Polsce rolę niemal wyłącznie destrukcyjną? Ja bym tak nie powiedział. Śmiem wątpić.

  28. Tyle tylko dodam do tego, że pokolenie przed Kordeckim zakonników (a i może onego samego młodego) prowadziło regularnej wojny leśnej ze strażą leśną starosty krzepickiego, którym był natenczas bliski przyjaciel króla, marszałek Mikołaj Wolski, któremu z lasów królewskich paulini drzewa na potęgę rabowali. Tenże to sam Wolski, co to do kupy z królem Jegomością i Sędziwojem alchemikiem Wawelu z dymem niemal nie puścili i przyszło towarzystwo do Warszawy spławić, by pomieszkiwać miało gdzie… I w tejże wojence, toczonej pod komendą lisowczyka dawnego, xiędza Wyszyńskiego, braciszkowie bynajmniej nie od brewiarza strony się fachowcami pokazali, a od strony rusznic, szabel i partyzan… I takoż im wówczas jeno o własną szło korzyść, gdzie przeciw staroście królewskiemu stając i dobra królewskie rabując, w inszych krajach Europy ówcześnej najpewniej by ich co takiego zaprowadziło na szafot…
    Kłaniam nisko:)

  29. Wachmistrzu, dzięki za uzupełniający wpis.

  30. @Torlin – nie masz co mnie prosić o wybaczenie bo ja chętnie się tu do braku wiedzy przyznaje. I przyznaję także że moje poglądy sa ahistoryczne – oceniam z dzisiejszej – a nie z ówczesnej perspektywy.
    W jednym się nie zgodzę – w znaczeniu „świętych kościoła katolickiego” którzy w moim mniemaniu od początku do końca są fikcyjna konstrukcją propagandową. Zgoda że ludzie robia celebrytów z rozmaitych kanalii, i niejeden malarz, uczony czy generał zostaje wyposażony z rozmaitych powodów ( politycznych, z powodu ulegania modzie, z powodów ideologicznych) w jakieś fikcyjne i mitologiczne cechy, jakich żadna jednostka ludzka zwyczajnie posiadać nie może.Zwykle jednak ci co krytykują monumentalność tych postaci podają zwyczajnie fakty a po jakimś czasie emocje milkną i nikt już nie pojedynkuje sie za obrazę imienia Bonaparte. Kościół jednak postępuje całkowicie inaczej, konsekwentnie i posługując się czystą manipulacją. A postać św. temu właśnie służy. Za szczególnie obrzydliwą zaś uważam postać Kolbego w tym względzie, bo służy ona wybielaniu wcale niejednoznacznej postawy kościoła katolickiego podczas II Wojny Światowej. Pisząc niejednoznacznej mam na myśli – niejasnej. Pełnej dwuznaczności i sprzeczności. Dalekiej od czytelnych sygnałów etycznych i jasnej moralności jaką zaleca ewangelia ( „tak niech znaczy tak, a nie nie” ). taka chęć bycia arbitrem moralności *poniewczasie*

  31. Ale to jest temat na zupełnie inne opowiadanie, Kazekkurzie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: