Napisane przez: torlin | 17/11/2012

Torla jest już zdygitalizowana

Zdjęcie jest STĄD, warto to przeczytać (dane bardziej encyklopedyczne).

Temat poruszony przez Tes Teqa interesuje mnie od wielu lat. Digitalizacja polskiej kultury jest dla mnie tak bardzo ważna, bacznie obserwuję ten proces. Pamiętam, jak w 2008 roku Biblioteka Narodowa skarżyła się ówcześnie, że dokumenty cyfrowe składające się na PBI (Polską Bibliotekę Internetową)  nie spełniają międzynarodowych norm jakościowych i standardów dla obiektów cyfrowych, m.in. ze względu na niską rozdzielczość plików cyfrowych, brak lub niekompletność danych, częsty brak powiązania reprodukcji cyfrowej ze skanowanym oryginałem oraz niedostateczną kontrolę w procesie produkcyjnym (braki stron). Teraz nie narzeka, tak że przypuszczalnie wszystko zostało poprawione.

Cały ten proces interesuje mnie nie tylko z powodu pragnienia, aby Polska była nowoczesnym krajem, ale też i z chęci dotarcia do wszystkiego, co zostało w Polsce dawniej wydane. Do wszelakich słowników typu „Słownik Warszawski” czy „Słownik Wileński”, których ceny oryginałów zapierają dech w piersiach, a i reprinty też nie są tanie. Tak też powinny być zorganizowane wizyty w polskich muzeach, opracowane interaktywne zwiedzanie galerii malarstwa, a na e-bookach winny być dostępne wszystkie dzieła, które mają więcej niż 50 lat – bo to dla mnie jest już dziedzictwo kultury, a nie spadek w czwartym pokoleniu.

Bardzo ważne zdanie mówi (TU) Dyrektor Narodowego Instytutu Audiowizualnego Michał Merczyński, że Francja w 2015 r. będzie pierwszym krajem na świecie, którego całe dziedzictwo kulturowe będzie uwiecznione na cyfrze i udostępnione publicznie na przejrzystych zasadach. Polska do 2015 roku wyda na digitalizację dziedzictwa polskiej kultury 120 milionów złotych.

Torlę już zdigitalizowałem, tak że jestem w pierwszym szeregu. Ale jako wielbiciel języka polskiego powiem szczerze, że nie podoba mi się słowo „digitalizacja”. Proces polskiego języka już dawno doszedł do wniosku, że po literze „d” nie do wymówienia jest samogłoska „i”, jeżeli za nią nie ma samogłoski, tylko jest spółgłoska. Wtedy w sposób naturalny zamienia „i” w „y”. Przykłady? Łacińskie „dissidens” przekształcił się w polskiego „dysydenta”, „dictare” w „dyktować”, „diligence” w „dyliżans”, „diffusio” w „dyfuzję”, „diploma” w „dyplomatę” i w „dyplom”, „dilettante” w „dyletanta” a „direktor” w „dyrektora”. Nowe podejście jest dla mnie straszne, ale co zrobić. Słowa „didaskalia”, „dingi”, „dingo”, „diva” czy „dipol” mnie rażą. Czy sformułowanie „dygitalizacja” nie jest zręczniejsze? Jak napisałem to słowo, to automat automatycznie (sic!) poprawił mi na przedrostek „di”.

Tak że w tytule wyrażony jest mój bunt.

Advertisements

Responses

  1. A na cóż się męczyć z tą dygi, dzigi czy digitalizacją? Biblioteki się nazywają Cyfrowe lub Internetowe a o żadnej Digitalnej nie słyszałem. Skoro mamy Ministerstwo Cyfryzacji, które jak pojmuję, tem się zajmuje, to na cóż stwarzać pojęcia nowe i zamęt zwiększać?
    Kłaniam nisko:)

  2. Polska do 2015 roku wyda na digitalizację dziedzictwa polskiej kultury 120 milionów złotych.

    Tak dużo? Najpierw musimy skończyć digitalizację dziedzictwa kulturowego Afganistanu, na co – według Polityki z lipca 2012 – poszły już 4 miliardy.

  3. A niechaj że narodowie wzdy postronni znają iż Polacy nie gęsi i swoją digitalizacje mają. Osobiście byłabym za prostymi nazwami takimi jak Biblioteki Cyfrowe 🙂

  4. Jako radioamator krótkofalowiec z ponad trzydziestoletnim stażem nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek w moim środowisku antenę typu dipol nazwał dypol; nie za mojego życia. Z kolei gdy w pracy osoba na stanowisku dyrektorskim przekonywała mnie, że audit (na brzmienie tego słowa dostaję mdłości) i audyt to dwa słowa o zupełnie innym znaczeniu – poczułem się jak oszukiwany klient w sklepie.

  5. Wachmistrzu, nie uciekniesz czuję przed tym.
    Tes Tequ, digitalizacje dóbr Afganistanu rzecz ważna.
    Ulotna Wieczność – ja też.
    Woziwodo, jeżeli chodzi o dipol, to się po prostu przyzwyczaiłeś. A co to jest audit – nie wiem.

  6. Dipol? Pewien mój kolega w liceum niektóre terminy błędnie wykuwał na pamięć i utrzymywał przez długi czas, że nie dipol, ale diopl.

  7. Torlinie

    50 lat od pierwszej publikacji (tak Cię rozumiem) to stanowczo za mało. Podstawą powinno być tak jak jest:

    Do śmierci autora + 70 lat. Taki okres to zresztą dobry test przeżywalności tekstu.
    ………………………………………………………………

    Z cyklu Inspektor Dindała. Śmierć Dywy

    „Ekipa techników jeszcze nie przybyła na miejsce. Aria umierającej na mansardzie Mimi włączona na pętelkę wypełniała miejsce zbrodni dźwiękiem Cyganerii z dygitalnego paluszka.Sopran wierci analogowo jak świdrem czaszkę mocno poniedziałkowego Inspektora Dindały stojącego jak jedynka w progu salonu. Obok niego stanęło zero, zero, czyli Nadinspektor Dimny.

    Inspektor jednym rzutem oka rejestruje analogowo obraz. Pulchna Dywa leży na dywanie w kałuży krwi. Nie dycha. Dyjamentowy dyjadem zsunął się na czoło denatki zakrywając kokieteryjnie jedno oko. Drugie nieruchomo wpatruje się w miejsce gdzie stał morderca.

    – To nie był napad rabunkowy. – Zanim Dimny rozpoczął swe mętne diwagacje skonstatował Dindała.

    – Żeby, choć kobita miała dygitalną kamerę w oku. – Powiedziało się Dimnemu ni w pięć, ni w dziewięć w systemie dziesiętnym.

    Nie wie Dimny jak blisko jest cifrowej prawdy analogicznej zresztą z prawdą materialną. Mimi umiera i zaczyna arię na nowo. Dywa już niczego nie zacznie od zera.”

    Ale o tym w następnym odcinku.

  8. doczekamy czasów, kiedy klasyka literatury będzie drukowana tylko w seriach kolekcjonerskich, w porządnym wydaniu, z dobrą redakcją i za konkretną cenę. A dla użytku powszechnego będą wersje cyfrowe. Mnie to odpowiada.

  9. Tes Tequ!
    Wykuwanie czegokolwiek na pamięć jest bez sensu.
    Edwarze!
    Może i masz rację. Ale gdyby to było 50 lat, to mielibyśmy szybszy dostęp do wszystkiego, a taka chmara czasu zweryfikowałaby również.
    Onibe!
    Nawet nie masz pojęcia, jak ja marzę o tym, żeby wszystkie wielkie dzieła zostały mi przedstawione na e-booku. Również z tego powodu, że mógłbym powynajdywać sobie pierwsze zdania z książek – już kiedyś o tym pisałem, że kolekcjonuję tego rodzaju rzeczy, może powrócę do tematu.
    Dzięki wszystkim

  10. Torlin pisze: Wykuwanie czegokolwiek na pamięć jest bez sensu.

    Doprawdy? Powiedz to recytatorom i lekarzom, którzy muszą znać łacińskie nazwy wszystkich kości i mięśni.

  11. Torlin pisze: marzę o tym, żeby wszystkie wielkie dzieła zostały mi przedstawione na e-booku.

    Wujek Google podjął się tego dzieła dla Ciebie: http://books.google.pl/

  12. Digi nie? To jak, palcyzacja? 😉 Bo na cyfryzację tylko Wachmistrzowie stawiają 😉
    Poza tym, proces cyfryzacji trwa od lat i dotyczy także kultur bogatszych niż Polska. Pojawiają się więc nie tylko postępy, ale i wnioski — bo cóż z tego, pisze się, że dostęp jest łatwiejszy, skoro ‚szału’ nie ma — prawdziwie wartościowe rzeczy nadal można zgromadzić na półce…

    … absolutnie pojedynczej.

  13. Tes Tequ!
    Przecież wiesz, że nie o tym mówię. Zauważyłem, że wkuwanie na pamięć jest o wiele gorsze niż dążenie do zapamiętania. Bo po co mi do dnia dzisiejszego recytacja:
    Nam strzelać nie kazano. – Wstąpiłem na działo
    I spójrzałem na pole; dwieście armat grzmiało.
    Artylerii ruskiej ciągną się szeregi,
    Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi;
    I widziałem ich wodza: przybiegł, mieczem skinął
    I jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął;
    Wylewa się spod skrzydła ściśniona piechota
    Długą czarną kolumną, jako lawa błota,
    Nasypana iskrami bagnetów. Jak sępy
    Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy.
    —————
    Po drugie:
    Wujek Google jest głupi :(, bo ma tylko wersje angielskie. Tymczasem w tym języku nie mówi kilka miliardów ludzi z okładem, w tym nieszczęsny Torlin.
    —————-
    PAK-u!
    No z tą pojedynczą półką to pojechałeś po bandzie jak rasowy hokeista – Zenon Konopka „Polish Punisher”

  14. Torlin pisze: Wujek Google jest głupi 😦 , bo ma tylko wersje angielskie.

    Widocznie masz innego Googla niż ja. I Pan Tadeusz tam jest, i inne polskie książki. No, ale trzeba chcieć zajrzeć, żeby się dowiedzieć, jaka jest prawda… Po prostu trzeba chcieć…

  15. Torlinie znam ten wiersz z dzieciństwa. dziadek mi go mówił.

    ,,….Bóg wyrzekł słowo stań się, Bóg i zgiń wyrzecze.
    Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
    Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
    Obleją, jak Moskale redutę Ordona –
    Karząc plemię zwyciężców zbrodniami zatrute,
    Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę.”

  16. Tes Tequ!
    Po tym, co się dowiadywałem, to najnowsze pozycje są tak drogie jak oryginały papierowe. Oczywiście ludzie ściągają skany, ale to chyba nie o to chodzi. A po co ja mam czytać Pana Tadeusza?
    U.W.!
    Widzę, że nie tylko ja to znam na pamięć.

  17. Torlinie nie znam na pamięć ale ma on dla mnie wartość sentymentalną.
    Czasem myślę gdzie podziały się te wszystkie chwile co minęły, ludzie których już nie ma, reduty zasypane piaskami czasu, w jakiej bibliotece ulotnych chwil one są:-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: