Napisane przez: torlin | 26/11/2012

Henryk w Dwójce

Edward Norton jako Król Baldwin IV Trędowaty w filmie Ridley Scotta „Królestwo niebieskie”.

Wpadł mi w ręce ostatnio artykuł z „Gazety Wyborczej” (TU), że „Odkryto nagrobki polskich krzyżowców sprzed 800 lat” i jak to jest w mojej udręczającej metodzie postrzegania świata – natychmiast popłynęły skojarzenia. Przede wszystkim z Kossak – Szczucką. Jej „Krzyżowcy” i „Król Trędowaty” uważam za jedne z najlepszych powieści napisanych w historii Polski, a powiedzenie Cata Mackiewicza, że jest ona sienkiewiczowską córą zasługuje na potwierdzenie. Ale…

Cały czas mam wątpliwości na temat zaangażowania się Polaków w krucjaty. Tak naprawdę wiemy jedynie o udziale dwóch naszych książąt: Bolesława I Wysokiego, księcia śląskiego i Henryka Sandomierskiego, w II wyprawie krzyżowej 1147 – 1148. Znając jednak niesłychanie tragiczny efekt tej wyprawy oraz fakt, że obydwaj wrócili cało i zdrowo – człowiek dochodzi do wniosku, że obydwaj zbytnio się nie napracowali orężem. Aha, był jeszcze książę dymiński (pomorski, a dzisiaj słowiański Dymin nazywa się Demmin i leży w Meklemburgii) Kazimierz II Pomorski, ale on brał udział w V krucjacie. I to byłoby wszystko.

Z tym, że naprawdę potwierdzone źródłami są jedynie wyprawy Bolesława Wysokiego (wyjątkowo nieciekawa postać) i Kazimierza Pomorskiego, co do Henryka Sandomierskiego zdania są podzielone. Wygląda na to, że to odkrycie właściwie potwierdza pośrednio udział tego księcia w II krucjacie.

PS. Jeżeli ktoś ma ochotę poczytać sobie o podobieństwach „Króla Trędowatego” z „Królestwem niebieskim” to zapraszam TU, naprawdę warto przeczytać.

Reklamy

Responses

  1. Z artykułu w GW

    „zarówno przy krucjatach lewantyńskich, jak i PRUSKICH czy też MONGOLSKICH – wyjaśnia badacz.”

  2. Podoba mi się tytuł wpisu!

  3. No tak, Edwarze, tak jest napisane. Nie bardzo zrozumiałem, co masz na myśli. Bo mój wpis dotyczył polskich uczestników krucjat, ze szczególnym uwzględnieniem Henryka. A Dominikanie robili różne rzeczy, dobre i złe.
    —————–
    Staram się, jak mogę, Tes Tequ, aby uatrakcyjnić wypowiedź.

  4. Krzyżowcem zostawało się na podstawie aktu prawnego, który dziś można nazwać licencją. Licencję wydawał papież. Ta licencja nie koniecznie geograficznie dotyczyła kierunku lewantyjskiego. To mogły być ziemie zamieszkałe przez Jadźwingów, Prusów, Słowian Połabskich, Tatarów, Litwinów itp. Wyprawiano się tam posiadając pełnię praw krzyżowca. Także z prawem do odpowiedniej formy pochówku. To mogą być takie groby, choć nie muszą.

  5. Do Ziemi Świętej mógł się wybierać też Kazimierz I Opolski, syn Mieszka Plątonogiego. Tak tytułem uzupełnienia.
    Poza tym, naprawdę uważasz „Krzyżowców” za jedne z najlepszych powieści napisanych w historii Polski”? W jakim wieku to przeczytałeś?

  6. A czy teraz papież też wydaje licencję na zabijanie niewiernych? Jak niedrogo, to może bym się skusił!

    W jakim wieku Torlin przeczytał Krzyżowców? Oczywiście w XIX! 🙂

  7. Edwarze!
    To jest właśnie ciekawe. Ale w tamtych wiekach to się wszystko wszystkim myliło, rycerze z Zachodu potrafili i pomagać w najazdach na Polskę pod pozorem walki z niewiernymi. Mnie się wydaje, że dla wielu walka i łupy były ważniejsze niż imponderabilia.
    —————
    Tes Tequ, nie mogłem jej przeczytać w XIX, bo została napisana w XX.
    —————
    Amatilu!
    W dostępnych mi materiałach nie ma ani słowa o Kazimierzu I Opolskim. „Krzyżowców” czytałem w młodości, a drugi raz mniej więcej w wieku lat 40. I tak samo mi się podobała.

  8. Dlaczego nie pomarudzić i nie pociągnąć dyskusji? – Pytam sam siebie.

    Czemu nie? – Odpowiadam.

    Torlinie

    Nie wprost ale pośrednio wystawiasz ludziom średniowiecza cenzurki moralne. Ciekawi mnie gdzie przebiega dla Ciebie granica, poza którą takie oceny tracą sens.

    Dla mnie to jest tak. Znałem, przyjaźniłem się z moim dziadkiem. Urodził się on w 1881 roku. Dziadek z kolei znał swojego dziadka, który urodził się 1822 roku. Dziadek opowiadał mi wiele historii, z których niektóre jakoś Historię ilustrowały. Wśród nich były takie, które mojemu dziadkowi opowiedział jego dziadek. Może, dlatego u mnie ta granica przebiega gdzieś około 1840.

    W porywach odważam się wystawiać cenzurki czy raczej za kimś mądrzejszym je powtarzać gdzieś w okolicy Rewolucji Francuskiej.

    Poza tą granicą, jeśli to czynię to tylko w celach parodystycznych.
    Jeśli już powtarzam za kimś lub zdobywam się na samodzielne oceny to dotyczą one znaczenia jakiegoś działania dla rozwoju cywilizacji czy jej przemiany a nie moralności.

    „Zbrodniczy Cezar napada na Galię” – takie zdanie zawsze mnie śmieszy.

    Jestem zupełnie neutralny wobec problemu czy zamachowcy zabijając Cezara dokonali czynu bohaterskiego czy zbrodni.

    „Janusz Radziwiłł zdrajcą”.

    Nie czuję się zdradzony i nie współczuję stronie przeciwnej Radziwiłłowi. Jeśli współczuję to tylko stronie, ktora jest zbiorem postaci literackich. Współczuję z Panem Wołodyjowskim i jego druhami w kazamatach Kiejdańskich. 😀

    Wydaje mi się, że współcześnie ktoś, kto trochę interesuje się historią ma w swym wyposażeniu tyle narracji, że wstyd za krucjaty (te lewantyńskie) jest absurdem, że ich ocenianie moralne jest sentymentalną przesadą. Czy mam także oceniać zbrojną ekspansję islamu, po którym dziedzictwo jest pośrednio także moim dziedzictwem?

  9. Torlinie
    Tak się jakoś złożyło, że Krzyżowców przeczytałem już po 30, i to chyba było za późno. Może u Ciebie młodzieńcza lektura zrobiła na tyle dobre wrażenie, że powrót po latach go tylko utrwalił, zamiast skończyć się rozczarowaniem (bo niebezpiecznie wracać do młodzieńczych fascynacji czytelnicznych).
    A co mi się u Kossak-Szczuckiej nie podobało? Liniowa, monotonna fabuła, egzaltacja, i kompletnie chybione rysy psychologiczne postaci. Ja rozumiem, że woje z zapyziałego Śląska mogli być naiwnymi prostaczkami. Ale tak samo prości i ciemni są książęta w rodzaju Boemunda, Tankreda i Gotfryda de Boullion!

  10. Dwie sprawy Edwarze, równie ważne:
    1. wystawianie ocenek moralnych. Można się wprawdzie zadyskutować na śmierć, gdzie w moim tekście są noty moralne. Ale kromie tawo…Mam prawo oceniać ludzi z jakiegokolwiek okresu historycznego i wystawiać im ocenki i laurki, bo jestem (mam nadzieję) homo sapiens. Ale od Twojego rozumowania niedaleko jest do poglądów mojej siostry, która jako filozofka wyznaje zasadę, że w ogóle jeden człowiek drugiemu nie powinien stawiać cenzurek.
    2. Moją oceną był jedynie tekst w nawiasie dotyczący Bolesława I Wysokiego, ale dla mnie człowiek siedzący na dworze sąsiedniego mocarstwa i marzący, aby władca tego właśnie mocarstwa najechał na jego krainę i oddał mu władzę zasługuje na potępienie i w czasach Cezara, Średniowiecza i współcześnie.
    ——————-
    Amatilu!
    Jakoś nie przypominam sobie, abym był rozczarowany np. opisem postaci i ich rysami charakterystycznymi. A może wynika to z moich młodzieńczych fascynacji wszelkiego rodzaju sagami, np. w szkole zaczytywałem się w „Sławie i chwale”, „Przedwiośniu”. Z wypiekami na twarzy obejrzałem również w filmy dla przykładu „Magnat” czy „Lampart”.

  11. Torlin pisze: jako filozofka wyznaje zasadę, że w ogóle jeden człowiek drugiemu nie powinien stawiać cenzurek.

    Czy to jest zasada ogólno-filozoficzna, prywatno-siostrzana czy będąca filarem jakiejś religii filozoficznej? Bo na moje oko, taka zasada prowadzi do akceptacji wszelkiego zła – bez słowa sprzeciwu.

  12. Edwarze Dana, w swoim relatywizmie posuwasz się zdecydowanie za daleko. Oczywiście nie można w najprostszy sposób przykładać do ludzi z minionych epok naszych dzisiejszych kryteriów, bo wtedy wyjdzie nam na przykład, że Jerzy Waszyngton był wyjątkową kanalią, skoro trzymał niewolników. Ale od tego mamy przecież rozum i wiedzę, by uwzględniać w ocenach kontekst historyczny.
    Poznawanie historii przy jednoczesnym rygorystycznym powstrzymywaniu się od ocen i interpretacji byłoby zajęciem równie pasjonującym jak lektura książki telefonicznej. Oceniajmy więc, ze świadomością, że i nas może potomność ocenić w sposób, który byłby dla nas zadziwiający.
    A co do krucjat czy podbojów islamskich, to niewątpliwie przyniosły one Europie i światu wiele bardzo korzystnych konsekwencji. Nie wydaje mi się jednak, by właściwe było powstrzymywanie się od moralnej oceny procederu polegającego na paleniu miast i wsi oraz mordowaniu ich ludności. Nawet jeśli w ówczesnym kontekście uchodził za coś zupełnie normalnego, a nawet chwalebnego.

  13. @Paweł Luboński: A w dzisiejszym kontekście? Czy krucjaty XXI wieku różnią się zasadniczo od tych sprzed stuleci? Czy nie są palone i grabione miasta (gdzie na przykład podziały się zabytki Bagdadu?)? Czy nie ginie ludność cywilna?

    Natura ludzka się nie zmienia – za to postęp technologiczny sprawia, że zabijanie jest sprawniejsze i bezpieczniejsze dla zabijającego.

  14. Pawle

    Poznawanie historii czy raczej lektura historiografii przypominałaby czytanie książki telefonicznej wtedy i tylko wtedy, kiedy historiografia była by wyłącznie zbiorem „Żywotów wielkich niewiast i mężów”.

    Tak nie jest. Książkę telefoniczną jak nazywasz szkielet opowieści można bez wprowadzania współczesnych osądów moralnych obwiesić bardzo interesującym ciałem. Choćby dla przykładu opisem jak wartościował moralnie świat Tatar Krymski a jak Sobieski i jakim to wartościowanie podlegało zmianom.

    Historyk powinien skonstatować: Po zdobyciu Antiochii czy Konstantynopola część mieszkańców pozbawiono życia. W miarę możności można ustalić jak wielka to była część. Dalej ewentualnie może rozważyć na skutki społeczne tego faktu, stawiać pytania czy wzmocniło to czy osłabiło pozycję krzyżowców.

    Moralne rozważania na ten temat wyrażanie emocji z tym związanych powinien zostawić literatom, eseistom i popularyzatorom historii.

    Ta sprawa Pawle nie jest dzieleniem włosa na czworo. Idzie mi dla mnie rzecz ważną a mianowicie uwalnianie historii, jako nauki od obciążenia, jakim było fabrykowanie katechezy narodowej, etnicznej ideologicznej czy moralnej.

    Torlinie

    Nie sądzę by pogląd Twojej Siostry wynikał z faktu, że jest filozofem. To raczej arystokratyzm.

    amatil

    „woje z zapyziałego Śląska mogli być naiwnymi prostaczkami. Ale tak samo prości i ciemni są książęta w rodzaju Boemunda, Tankreda i Gotfryda de Boullion!”

    To wynika z wykorzystanego przez autorkę (bezpośrednio lub pośrednio) źródła z Aleksjady.

  15. TesTeq: „Natura ludzka się nie zmienia – za to postęp technologiczny sprawia, że zabijanie jest sprawniejsze i bezpieczniejsze dla zabijającego.”
    .
    Natura ludzka się nie zmienia, ale zmienia się kultura. Na lepsze. Podczas współczesnych wojen, owszem, ginie ludność cywilna, ale jest to zwykle skutek czyjejś bezmyślności lub braku precyzji, nie zaś świadomy zamiar. Dziś nikt nie ośmieli się twierdzić, że jest to uprawniony środek zwalczania przeciwnika, a ci, którzy się tego dopuszczają, spotykają się z powszechnym potępieniem.
    Dla porównania: w średniowieczu wyrzynanie w pień ludności zdobytego szturmem miasta było w pełni sankcjonowane przez niepisane prawo wojenne.
    Postęp techniczny zaś właśnie pozwala w wielu wypadkach niszczyć siłę bojową przeciwnika bez szkody dla cywilów.

  16. @Paweł Luboński: Jeśli nadal chcesz wierzyć w to, że kultura zmienia się na lepsze, nie czytaj dalszego ciągu mojej odpowiedzi.

    1. Mamy do czynienia z coraz skuteczniejszym oddzielaniem „prawdy czasu” od „prawdy ekranu”. O rzeczach niemiłych się nie mówi… bez powodu. Spójrzmy na BBC – symbol brytyjskiej przyzwoitości i to, co teraz wyłazi na wierzch (pedofilia). A wiesz, co jest najgorsze? Nie to, że te ponure fakty wyszły na jaw, ale to, dlaczego właśnie teraz i komu to służy w bieżącej walce o pieniądze, wpływy i władzę.

    2. Piszesz: Podczas współczesnych wojen, owszem, ginie ludność cywilna, ale jest to zwykle skutek czyjejś bezmyślności lub braku precyzji, nie zaś świadomy zamiar.

    Czy wiesz, jaka jest taktyka ataku amerykańskich samolotów bezzałogowych na talibów? To „dwa uderzenia”. Pierwszy samolot trafia w domniemany cel (załóżmy, że rzeczywiście są istotne przesłanki do podejrzewania, że w grupie weselników znajdują się rebelianci). Drugi samolot nadlatuje po kilkunastu minutach i dobija tych, którzy przeżyli oraz – UWAGA – osoby, które przybiegły ich ratować.

    Co było do okazania.

  17. „Mamy do czynienia z coraz skuteczniejszym oddzielaniem “prawdy czasu” od “prawdy ekranu”.”
    .
    Nie wydaje mi się, żeby coś się pod tym względem w naszych czasach zmieniło. Tak było zawsze. Różnica polega na tym, że współczesność obserwujemy na bieżąco i przejmujemy się nią, a na wydarzenia sprzed stu czy dwustu lat patrzymy sine ira et studio, przez pryzmat opracowań historyków, którzy korzystają ze źródeł dla przeciętnego człowieka z tamtych czasów niedostępnych. Stąd wrażenie, że kiedyś wszystko było jasne i zrozumiałe, a dziś prawda jest skrzętnie przed nami skrywana.
    .
    „Drugi samolot nadlatuje po kilkunastu minutach i dobija tych, którzy przeżyli oraz osoby, które przybiegły ich ratować.”
    .
    I co z tego twoim zdaniem wynika? Że Amerykanie z całym rozmysłem mordują afgańską ludność cywilną w celach terrorystycznych? A z drugiej strony czynią niemałe wysiłki, by tę ludność sobie zjednać? Przecież to nonsens.

  18. Tes Teq

    Odwróćmy kolejność:

    Ad 2

    Nie ważne jak ta prawda o lisiej chytrości amerykanów wyciekła. Mnie interesuje, dlaczego właśnie ku Tobie ta prawda przeciekła, dlaczego właśnie teraz. Nie wątpię ani przez moment, że powielanie jej przez Ciebie jest umotywowane wyłączne chęcią okazania tego, co było do okazania. Nie wykluczam, że kieruje Tobą, odruch moralny.

    Ad 1

    Może motywy tych, co wyciekli są podobne do Twoich?

  19. Amerykanie nie mordują ludności cywilnej, bo znajdują się poza zasięgiem możliwej zemsty.
    W starożytności zemsta była czynnościa dużo łatwiejszą więc z przyczyn ekonomiczno utylitarnych zdobycz podlegała sprzedaży lub unicestwieniu.
    Okrucieństwo czasów obecnych jest niepomiernie większe.

  20. Dla ustalenia uwagi: nigdy nie deklarowałem, jakie są motywy moich wypowiedzi. Być może chodzi mi tylko o chaos mentalny w Waszych głowach… Nie wykluczam też, że jestem robotem spamującym do wynajęcia.

    Jak już wspominałem podczas innej dyskusji, jest mi na rękę, że tak sceptycznie odbieranie moje prawdy objawione. Spiskowe teorie dziejów to oczywista głupota – przecież bogaci stają się coraz bogatsi dzięki ciężkiej pracy i szlachetnym przymiotom umysłu. A pierwszy milion wygrywa się w Lotto! 🙂

  21. @Paweł Luboński:
    Spotkałem się z twierdzeniem, że wyrzynanie było nieekonomiczne — mogło być więc usprawiedliwione, gdy chodziło o zmniejszenie sił przeciwnika, ale zwykle żywa ludność znaczyła dla zdobywcy więcej — czy to jako nowi poddani, czy niewolnicy (na handel, lub dla pobudzenia gospodarki).
    Najlepsze rzeczy o traktowaniu ludności cywilnej zasłyszałem o (włoskim) renesansie, gdzie najbardziej liczyły się właśnie takie kryteria ekonomiczne.

    @Piotruś:
    Bądź przesiedleniu. Warto zauważyć, że każde większe imperium miało własną politykę ludnościową, generalnie rzecz biorąc albo przesiedleń, albo osadzania garnizonów wojskowych. Według dzisiejszych norm były to różne formy czystek etnicznych (choć raczej nie mówi się o przypadkach rasizmu), które są o tyleż łatwiej rozgrzeszane, że są baardzo przeszłe.

    @TesTeq:
    a) To, że więcej afer się ujawnia, nie musi oznaczać, że jest ich więcej.
    b) Czytelnik-dyskutant tworzy sobie wyobrażenie osobowości (realnej, lub wirtualnej) innego czytelnika-dyskutanta, nawet gdy ten nie deklaruje się wyraźnie. Takie życie, sorry…

  22. Pak4: „Spotkałem się z twierdzeniem, że wyrzynanie było nieekonomiczne — mogło być więc usprawiedliwione, gdy chodziło o zmniejszenie sił przeciwnika.”
    .
    Ludność zdobytych szturmem miast wyrzynano na postrach, żeby inne miasta nie odważyły się stawiać oporu. Poza tym żołdactwo, które sforsowało mury obronne, było zwykle rozjuszone poniesionymi stratami i musiało sobie pofolgować. A na cywilach pofolgować najłatwiej.

  23. Zaniedbałem swój blog, już właściwie nie wiem, co komu mam napisać. Może w takim razie odniosę się do ostatnich komentarzy.
    Były różne mocarstwa i różnie postępowały wobec zwyciężonych i podległych ludów. Witold np. nie zabijał kobiet i dzieci, a wszystkie wyprawiał na Litwę, bo miał za mało poddanych. W Rzymie poszczególne prowincje cieszyły się nawet sporą samodzielnością, pod warunkiem, że płaciły kontrybucje na rzecz Rzymu i nie robiły powstań. Naprawdę, nie zawsze wielkie imperia gnębiły podległe ludy, można spojrzeć na Persję.
    ———–
    Nie Tes Tequ, znam co najmniej kilka osób, które doszły do znacznych pieniędzy tylko własnymi rękami i umiejętnościami.

  24. Torlin pisze: znam co najmniej kilka osób, które doszły do znacznych pieniędzy tylko własnymi rękami i umiejętnościami.

    Ćśśś… Nie mów tego głośno, bo się wyda i te niechlubne przypadki wyjdą na jaw. Lepiej niech nikt o tym nie wie, a bohaterowie niech pozostaną anonimowi!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: