Napisane przez: torlin | 05/12/2012

Czergitarmania

Posłuchajcie sobie o płycie i o Krzysztofie.

Wychodzi w tym momencie płyta „Krzysztof Legenda. Artyści w hołdzie Krzysztofowi Klenczonowi:, wykonawcy: Stanisław Soyka, Kasia Kowalska, Maciej Balcar, Robert Gawliński, Muniek Staszczyk, Tymon Tymański, Jacek „Budyń” Szymkiewicz, Maciek Maleńczuk.

I jeżeli się mówi o Czerwonych Gitarach i Klenczonie, natychmiast przed oczami stają Bitelsi. Dzisiaj to trudno tak wprost udowodnić, ale dla ludzi z tamtych lat bitelmania dotyczyła nie tylko zespołu brytyjskiego. Na koncertach „Czerwonych Gitar” działy się dantejskie sceny, rozhisteryzowane nastolatki  wrzeszczały na koncertach, a później mdlały. Poszczególne utwory z pierwszych trzech płyt były śpiewane pod nosem w szkołach, znakomicie oddając uczucia i myśli bardzo młodych nastolatek i nastolatków. My, stare konie, powinniśmy się przyznać, że do dzisiaj nucimy  „Nikt na świecie nie wie, że się kocham w Ewie”, bo chociażby nie wiem jakby to banalnie brzmiało, ale one utrafiły w swój czas.

Wielu już pisało na temat, toutes proportions gardees, podobieństwa obydwu zespołów, zarówno ich historii, muzyki, popularności, jak i losów poszczególnych muzyków. Wysyp największych przebojów nastąpił w połowie lat 60. ubiegłego wieku, w 1970 odeszli ze swoich zespołów ci bardziej hardzi i rokowi, John Lennon i Krzysztof Klenczon, obydwaj odeszli z tego świata w tym samym okresie, John został zastrzelony w dniu 8 grudnia 1980 roku, Krzysztof zmarł w szpitalu po wypadku samochodowym w dniu 7 kwietnia 1981 roku, czyli cztery miesiące później.

Advertisements

Responses

  1. „Nikt na świecie nie wie, że się kocham w Ewie.” – Skrywając swą tajemnicę pod natką prapietruszki nucił Adam pędzony z Raju przez trawy wysokie i ostre.

    Trafiał w swój czas.

  2. W tym komentarzu chodziło mi przede wszystkim o stwierdzenie, że się kochałem w dawnych przebojach Czerwonych Gitar. Nie lubię, gdy ludzie usiłują udowodnić, że ich pierwszą muzyką był saksofon Johna Coltrane’a. Każdy był w szkole podstawowej, kochał się w przysłowiowej Ewie (ja dla przykładu w Ani, ale ona była najładniejszą dziewczyną w całej szkole i wszyscy chłopcy się w niej kochali, nie miałem u niej szans) i nie ma się czego wstydzić.
    A nasz praojciec nie bardzo miał wybór 😦

  3. Stanisław Soyka, Kasia Kowalska, Maciej Balcar, Robert Gawliński, Muniek Staszczyk, Tymon Tymański, Jacek „Budyń” Szymkiewicz, Maciek Maleńczuk…

    Dobrze, że podałeś tę listę celebrytów. Oprócz Muńka pozostali są dla mnie osobami znanymi z tego, że kreują się na artystów. Niektórzy umieją śpiewać, inni grać, ale tylko sepleniący Muniek potrafił tak zaśpiewać „Warszawę”, że czuć z tej piosenki zapach mojego miasta. Ale jako wykonawca coverów też mi nie pasuje.

    Co do Czerwonych Gitar… To był dla mnie zespół numer jeden ery big beatu. Ale gdy poznałem i zrozumiałem twórczość The Beatles (szczególnie późniejsze piosenki – takie jak „I’m So Tired” czy „Across the Universe”) oraz uświadomiłem sobie, że większość tekstów dla CG napisali zewnętrzni tekściarze i poeci, to zrozumiałem, że Lennon i spółka tworzyli w innej lidze niż Klenczon z kolegami.

  4. A z repertuaru Klenczona z Trzema Koronami zawsze największe wrażenie wywołuje na mnie… Nie, nie „Port”, nie „10 w skali Beauforta”, nie „Nie przejdziemy do historii” i nawet nie „Kronika podróży, czyli ciuchcią w nieznane”, ale:

    Raz na tysiąc nocy (sł. Halina Stefanowska)

    Oczy jak dwie chmury znad robótki burej
    Za grosik miłości nie ma w nas – gubi oczka czas
    Razem, a wciąż sami – co się stało z nami?
    u nuty, tam druty – ty i ja – podzielony świat

    Raz na tysiąc nocy świat, świat ma złote oczy
    Pierwsza miłość powraca raz na tysiąc par

    Nic nas nie rozłączy, świat ma złote oczy
    Znów jesteś na szczęście blisko mnie, w każdym moim śnie
    Kłębek dam ci wełny, tak jak księżyc w pełni
    Lecz molom pozwolę w szafie spać, licho nie śpi wszak

    Raz na tysiąc nocy…

    Raz na tysiąc nocy kwitnie kwiat paproci
    Że miłość ma więcej szans, nikt nie wiedział z nas…

  5. Mnie przypadło do serca kilka piosenek CG… „Anna Maria”, wspomniana Ewa, „Dzień jeden w roku”, „Biały Krzyż”, „Tańczyła jedno lato” (którą obok „Dnia jednego…” lubię szczególnie) 🙂

    Ostatnio odkryłem kolejną Ich piosenkę, również świąteczną: „Mija rok”… Piękna jest, na pewno słyszałeś… I dziękuję za wspomnienie Lennona 🙂

    Pozdrawiam gorąco!!

  6. Piękne czasy w zasadzie dla mnie to wspomnienie z krainy dzieciństwa kiedy 10 lat starszy brat słuchał Czerwonych Gitar. Sentyment pozostał.

    Anna Maria (tekst Krzysztof Dzikowski)

    Smutne oczy, piękne oczy, smutne usta bez uśmiechu.
    Widzę co dzień ją z daleka, stoi w oknie aż do zmierzchu.

    Anna Maria

    Tylko o niej ciągle myślę i jednego tylko pragnę.
    Żeby chciała choć z daleka, choć przez chwilę spojrzeć na mnie.

    Anna Maria smutną ma twarz, Anna Maria wciąż patrzy w dal.

    Jakże chciałbym ujrzeć kiedyś, swe odbicie w pięknych oczach.
    Jakże chciałbym móc uwierzyć w to, że kiedyś mnie pokocha.

    Anna Maria smutną ma twarz, Anna Maria wciąż patrzy w dal.

    Lat minionych, dni minionych, żadne modły już nie cofną.
    Ten, na kogo ciągle czeka, już nie przyjdzie pod jej okno.

    Anna Maria smutną ma twarz, Anna Maria wciąż patrzy w dal/x2

    Anna Maria

  7. Do wszystkich!
    Mam mnóstwo piosenek CG, które lubię. Oprócz wyżej wymienionych i „Ciągle pada” nadawanej bez przerwy, gdy są opady, do najbardziej ulubionych należą:
    – Była to głupia miłość,
    – Jesień idzie przez park,
    – Chciałbym, aby uśmiech Twój,
    – Co za dziewczyna,
    – Dozwolone od lat 18,
    – Historia jednej znajomości,
    – Jestem malarzem nieszczęśliwym,
    – Nie zadzieraj nosa
    – Taka jak Ty,
    – Wróćmy nad jeziora,
    ze szczególnym uwzględnieniem wykonania przez Krzysztofa dwóch ostatnich piosenek.
    Ale dzisiaj odbieranie „na sucho” tych utworów mija się z celem, one wszystkie kojarzą się z pierwszymi sympatiami, pierwszymi uczuciami.
    ———-
    Tes Tequ!
    Ja słowa „celebryta” używam inaczej. Dla mnie to nie jest człowiek występujący często w telewizji i bywający, tylko ten, który „jest znany z tego, że jest znany”. Dla mnie on z definicji nic w życiu nie osiągnął, więc, powtarzam – dla mnie – słynne osoby nie są z definicji celebrytami, tak jak Cejrowski, Radwańska, Ibisz czy Staszczyk. Ja ich mogę nie lubić, ale oni coś osiągnęli w swoich specjalnościach. Dla mnie typowymi celebrytkami są panie Grycan.

  8. Zgadzam się, że Grycanki są kwintesencją celebrytyzmu. Natomiast, jeśli chodzi o wymienionych powyżej wykonawców, noszą oni moim zdaniem znamiona celebrytyzmu polegające na braniu udziału w każdym stadnym odgrzewaniu kotletów. Kasia Kowalska? Nie odmawiam jej prawa do śpiewania piosenek Republiki, ale nie miała też takiego obowiązku. Maleńczuk? Szkoda słów (jeśli chcesz mogę ten temat rozwinąć, ale naprawdę szkoda tracić czas).

    Ja nie czuję w ich wykonaniach prawdy – takiej jak atmosfery zagrożenia w piosenkach wczesnej Republiki czy rockowej melancholii „nadjeziornej” Klenczona.

  9. Ja za Kasią Kowalską generalnie nigdy nie przepadałem, zaimponowała mi tylko wykonaniem „Dziwny jest ten świat”. To samo z resztą u Maleńczuka, doceniałem jeszcze jego „Alabamę”. Staszczyka nie potrafię wymienić ani jednego przeboju, chyba że wspomnimy „U cioci na imieninach”.

  10. O właśnie! Zapomniałem o „Ciągle pada”, „Historia jednej znajomości” i „Wróćmy nad jeziora”… 😦

  11. Muniek Staszczyk? „Warszawa”! Abstrahując od kiczowato-politycznego akcentu w refrenie, to świetny obraz stolicy widzianej oczami młodego przybysza, jakim był Muniek. Mnie też olewał kelner…

    Za oknem zimowo zaczyna się dzień
    Zaczynam kolejny dzień życia
    Wyglądam przez okno, na oczach mam sen
    A Grochów się budzi z przepicia
    Wypity alkohol uderza w tętnice
    Autobus tapla się w śniegu
    Zza szyby oglądam betonu stolicę
    Już jestem na drugim jej brzegu

    Ref.: Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje
    To kocham to miasto, zmęczone jak ja
    Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
    Gdzie wiosna spaliną oddycha

    Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem
    Wirujesz jak obłok, wynurzasz się z bramy
    A ja jestem głodny, tak bardzo głodny
    Kochanie, nakarmisz mnie snami
    Zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz
    Rozkwita na drzewach, na krzewach
    Ściekami z rzeki kompletnie pijany
    Chcę krzyczeć, chcę ryczeć, chcę śpiewać

    Ref.:Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje
    To kocham to miasto, zmęczone jak ja
    Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
    Gdzie wiosna spaliną oddycha

    Jesienią zawsze zaczyna się szkoła
    A w knajpach zaczyna się picie
    Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner
    I tak skończymy o świcie
    Jesienią zawsze myślę o latach
    Tak starych, jak te kamienice
    Jesienią o zmroku przechodzę z tobą
    Przez pełne kasztanów ulice

  12. Temat lekki, łatwy, czy przyjemny – rzecz gustu.
    Mnie, jak myślę o Beatlesach, jakoś Czerwone Gitary nie stają przed oczami. I odwrotnie.
    Owszem, można pokusić się o porównania w rodzaju przebiegu kariery, wpływu na młodzież, na rozwój muzyki rozrywkowej itp., ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć: światowa kariera tam, lokalna tu, muzycznie bogato tam, choć czasem smacznie, to ubogo – tu i można tak ciągnąć.
    Dorobek KK nie jest aż tak wielki, nie da się porównać do dorobku Lennona. Muzycznie w Czerwonych Gitarach zdolniejszy był Krajewski. Nie jest moją intencją pomniejszać pana KK, piszę, bo przy okazji rocznicy wysłuchałem w radio rozmów o nim i wszyscy mocno przesadzali. Ja rozumiem, że wychwala się nieobecnych, ale trochę umiaru by się przydało…
    Jak chodzi o płytę w hołdzie KK to jej na pewno nie kupię i raczej nie posłucham, chyba, że się nadzieję w radio. I to nic wspólnego z KK nie ma a raczej z moim odbiorem zestawu wykonawców i takich okazjonalnych produkcji, które bardzo rzadko się udają. Wspomniał ktoś Republikę – ich piosenki wykonywane przez innych artystów były udręką dla mnie.
    Tak, jak piosenki Nick’a Cave’a z wrocławskiego festiwalu – z wyjątkiem jednej – wszystkie były ścięte tępą kosą…
    Czy to sprawa braku talentu naszych artystów (w tym aranżerów), czy mody, że wspomnę dziwactwa operowe, nie wiem, ale słuchać się tego niestety – nie da…

  13. To nie przypadek:
    CG = Czerwone Gitary
    GC = Grzegorz Ciechowski

  14. A „chłopaki nie płaczą”, to T love czyli też Muńka Staszczyka. 😉 😆
    Mówisz życie jak cukierek
    Gorzkie jest czasami
    Mówisz panna zostawiła
    Kumple dawno cię olali

    Ale nie bój nic – minie jakiś czas
    Poczuj chłodny świt, wszystko przjedzie ci

    Uuh, chłopaki
    Uuh, nie płaczą

    Nie masz kaski – odpuść sobie
    Jutro przecież też jest dzień
    Może kiedyś ci pomogę
    Może ty nie wystawisz mnie
    Ale nie bój nic – minie jakiś czas
    Poczuj chłodny świt, wszystko przjedzie ci

    Uuh, chłopaki
    Uuh, nie płaczą

    Mówisz życie jak cukierek
    Gorzkie jest czasami
    Mówisz panna zostawiła
    Kumple dawno cię olali
    Ale nie bój nic – minie jakiś czas
    Poczuj chłodny świt, wszystko przjedzie ci

    Uuh, chłopaki
    Uuh, nie płaczą

    Nie masz kaski – odpuść sobie
    Jutro przecież też jest dzień
    Może kiedyś ci pomogę
    Może ty nie wystawisz mnie

    Uuh, chłopaki
    Uuh, nie płaczą

    ps.
    zawsze najpiekniejsze są oryginalne piosenk z naszej młodości 😛

  15. Julu!
    Ja, jak piszę Staszczyk, to nie mam na myśli T.Love. Tak samo rozgraniczam Klenczona z okresu CG, jak i Lennona z różnych okresów. T.Love, to T.Love. Inna rzecz, że nigdy nie lubiłem tego zespołu. Nie przemawia do mnie.
    Zeenie!
    Przecież napisałem – zachowując proporcje. Popularność tego zespołu w Polsce w latach 60. była olbrzymia i porównywalna z Bitelsami. Ja to pamiętam. O karierze nie będę pisał, bo jak mogły CG zrobić ją na Zachodzie. A muzycznie – powiedziałbym, że lepszy był KK niż SK, ten drugi miał wielką umiejętność pisania melodii wpadających w ucho (jak Poznakowski), ale dla mnie wielkie przeboje napisał KK.
    Tes Tequ!
    Ciechowskiego bardzo lubiłem, mam np. płytę z muzyką z „Wiedźmina”.
    Celtusie!
    A „Matura”? Też Klenczona.

  16. Akurat „Wiedźmin” Ciechowskiego nie przypadł mi do gustu, natomiast „Republikańska” atmosfera zagrożenia połączona z erotyką zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie w latach osiemdziesiątych XX wieku . Takie utwory, jak: „Śmierć w bikini”, „Obcy astronom”, „Poranna wiadomość” Republiki oraz „Spoza linii świata (czyli listy pisane z serca dżungli)”, „Przyznaję się do winy (czyli zeznania miłosne)” Obywatela G.C. to arcydzieła tego gatunku.

    Wiesz, jak „Poranna wiadomość” działała w połączeniu z trąbieniem propagandy, że już za chwilę spadną na nas imperialistyczne Pershingi? Człowiek budził się w nocy zlany potem!

  17. Nie wiem dlaczego Tes Tequ, ale o wiele większe wrażenie (w sensie zagrożenia) robiły na mnie przeboje Blackoutów: „Te bomby spadną na nasz dom”, „Pozwólcie nam żyć” czy „Wyspa”. Ciechowskiego bardzo ceniłem za wiele utworów, ale on w większości do mnie nie przemawiał. Np. „Spoza linii światła” jest za bardzo rapem.
    A te Pershingi? Według mnie zagrożenie (a bardziej – indywidualne odczucie zagrożenia) było bardziej odczuwalne w latach 60. niż 80., kiedy to działała „Republika”. Nawet podczas stanu wojennego nie odczuwałem, aby Amerykanie mieliby mi zaraz na głowę zrzucić bombę atomową. A w latach 60. w to wierzyłem.

  18. Dokładnie chodziło mi o zimnowojenną awanturę rozpętaną w latach 80-tych: „Pershing II był ewolucyjnym ulepszeniem pocisku MGM-31A Pershing I. Pierwsze pociski nowego typu rozmieszczono w grudniu 1983 roku”

  19. Naprawdę bałeś się w 1983 roku, że Amerykanie spuszczą na nas Pershinga? Błagam, nie rozśmieszaj mnie.

  20. Podzielam zdanie TesTeq-a, tu chodzi o to, że utwory Ciechowskiego robiły wrażenie znacznie większe od starych protest-songów. To były pod wieloma względami utwory dojrzalsze i artystycznie lepsze. Klimat istotnie był nieciekawy i znam takich, którzy byli pełni obaw, bedąc pod wpływem ówczesnej propagandy. Ja tam w latach sześćdziesiatych niespecjalnie się bałem , mając znacznie większe poczucie bezpieczeństwa, niż w latach osiemdziesiątych. To pewnie sprawa indywidualna, ale jak chodzi o „Te bomby lecą na nasz dom” to nie znam nikogo, kto nie traktowałby tego utworu w kategoriach propagandowych, natomiast „Bikini śmierć” swoją wymową zmieniała skórę na plecach i uświadamiała, jak niewielka granica nas dzieli od hekatomby.
    Koniec wykładu o wyższości młodości dojrzałej od młodości dojrzewającej 😆

  21. Wiesz, chyba jestem znacznie większym pesymistą niż Ty, Torlinie. Problem polega na tym, że społeczeństwa demokratyczne nie są w stanie zapobiegać ekscesom jednostek szalonych. Wydaje nam się, że wszystko będzie dobrze, a potem dziwimy się, że ktoś zabija kogoś za krzywy uśmiech albo rozpętuję wieloletnią histerię po tragicznej śmierci swojego brata.

    Jednego dnia idziesz spokojnie do sklepu po ciepłe bułeczki, a drugiego bomby spadają na Twoją dzielnicę, a Ty siedzisz w piwnicy i zastanawiasz się, gdzie popełniłeś błąd. Kto by na przykład pomyślał, że rozpad Jugosławii będzie aż tak krwawy – przecież to cywilizowana Europa!

    A Pershingi? Nie wiem i nie chcę wiedzieć, jak zareagowaliby Amerykanie, gdyby stan wojenny w Polsce zamienił się w wojnę z oddziałami Armii Czerwonej, a Narodowa Armia Ludowa NRD prewencyjnie zajęła Berlin Zachodni.

  22. No… 😉 to Tes to akurat wiadomo jak zareagowaliby, przecież to już jasne.
    Zacisnęliby pośladki w oczekiwaniu na rozwój wypadków. Wypadki rozwijające się w Europie nie wpływałyby na zmianę ucisku 🙂

  23. Masz rację. W latach zimnej wojny można było odnieść wrażenie, że Polska jest istotna dla USA. Teraz wiadomo, że zawsze chodziło tylko o dostęp do ropy i gazu. A Polska przydaje się jako kamyczek w bucie potężnego sąsiada.

  24. Wszelkie dyskusje kończą się zawsze albo na dupie, albo na polityce. Z Wami nawet nie można porozmawiać na temat Czerwonych Gitar 😉
    1. Bałkany to są Bałkany i nigdy nie będą inne. Powiedzenie, że Bałkany to jest Europa to tak jak stwierdzić, że Czeczenia to Rosja, a Alaska to stan reprezentatywny dla Stanów Zjednoczonych. ” Kto by na przykład pomyślał, że rozpad Jugosławii będzie aż tak krwawy” – na przykład ja, moja skromna osoba. Teraz zaczyna się konflikt w Bułgarii i też nie wiem, czy się nie skończy jatką. Nawet się nie zdziwię.
    2. Polska ani nie jest bardzo ważnym państwem dla USA, ani nie jest kamykiem w ich butach. Mają rację prezydenci USA gdy mówią, że jak jest normalnie pomiędzy państwami, to się na ten temat nie mówi, nie ogłasza deklaracji przyjaźni i nie wygłasza się przemówień pełnych „ochów” i „achów”.
    3. „gdyby stan wojenny w Polsce zamienił się w wojnę z oddziałami Armii Czerwonej” – na ten temat było chyba z pięćdziesiąt moich notek. Byłem zwolennikiem zmian w 1981 roku, ale nie popierałem „Solidarności” w jej dążeniu do konfrontacji.
    4. „Narodowa Armia Ludowa NRD prewencyjnie zajęła Berlin Zachodni” – to było niemożliwe. Jeżeli Berlin nie został zajęty podczas kryzysu berlińskiego w 1948, to w 1983 nie było na to szans.. Te protest – songi z lat 60. dotyczyły bardziej tzw. drugiego kryzysu berlińskiego, w 1961 roku.
    5. „Wiesz, chyba jestem znacznie większym pesymistą niż Ty, Torlinie”. A wiesz dlaczego? Odpowiedź masz u siebie w blogu, przeczytaj swoje 11 przykazań, i przeczytaj moją Dezyderatę. Tu tkwi różnica między nami.
    6. „utwory Ciechowskiego robiły wrażenie znacznie większe od starych protest-songów. To były pod wieloma względami utwory dojrzalsze i artystycznie lepsze”. Pod względem artystycznym – na pewno. Ale jeżeli popatrzymy na wpływ na słuchacza, to się tutaj różnimy. Ale wynika to chyba z różnicy wieku.

  25. Jestem pesymistą, bo… nie przegadam Cię. Szczególnie stosując cienką argumentację. Masz rację, że Polska to nie Bałkany, ale i u nas nie brakuje głupoli i okrutników. Żeby płynnie wrócić do Czerwonych Gitar przytoczę tekst ich protest-songu:

    My z XX wieku

    Dokąd pójdziemy drogą pod wiatr
    My z dwudziestego wieku?
    Co nam przyniesie wolny nasz świat
    Nim zatrzymamy go w biegu?

    Jakie nadzieje spełni nam czas
    Rwący nawałą zdarzeń
    Zanim zapłoną ogniem złych gwiazd
    Domy i pola nasze?

    Komu będziemy mogli jak dziś
    Sercem i myślą wierzyć,
    Jeśli rozbiją okna i drzwi
    Kolby najemnych żołnierzy?

    Dokąd pójdziemy drogą pod wiatr
    – my z XX wieku?
    Kto nam pomoże znaleźc gdzieś ślad
    Uczuć człowieka w człowieku?

  26. Torlinie,
    jesteś jedynym znanym mi słuchaczem, który poddał się bardziej starym protest-songom. I z tego punktu widzenia piszesz prawdę.
    A różnica wieku nic tu chyba nie ma do gadania, bo chyba nie piszesz o różnicy między nami?

  27. „A “Matura”? Też Klenczona”

    O WŁAŚNIE! Uleciało mi to całkiem! 😦 W wiadomym okresie ciągle to nuciłem 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: