Napisane przez: torlin | 10/01/2013

Pani Ruszczycowa

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Prawdziwy step – fotografia STĄD.

Przeczytałem notatkę w Gazecie o poprawianiu Prusa (TU), czyli inaczej mówiąc o pisaniu ciągów dalszych znanych powieści. Najczęściej są to albo wygłupy (satyry), albo wyjątkowo nieudane „ciągi dalsze”. Pamiętam, jak wszyscy czekali na dalsze dzieje Scarlett O’Hary, w Polsce w literaturze najnowszej nie przypominam sobie czegoś istotnego. W dawnej ważne dla mnie były trzy takie przypadki, dwa dotyczące „Pana Tadeusza”; Słowackiego i Fredry – pamiętacie początek?

„Pan Tadeusz wszedł pierwszy, drżącymi rękami
Drzwi za sobą zatrzasnął. Ach! nareszcie sami.
Ach! Zosiu, ach! Zosieńko jak mi nie wygodnie
Popatrz jak tu odstaje, popatrz na me spodnie”,

A dla mnie istotną była również kontynuacja Trylogii Indiańskiej Curwooda – „Łowcy Przygód”, którą po śmierci autora napisała Pani Halina Borowikowa pod pseudonimem „Jerzy Marlicz”.

Żałuję, że nie mam zdolności archaizujących tak jak Wachmistrz, ale postanowiłem chociaż kawałek napisać powieści pod nazwą „Pani Ruszczycowa”.

Basia rozejrzała się bystrymi oczyma po okolicy i puściła konie w skok. Już zrozumiała, że nie ujdzie z życiem, lub resztę życia spędzi w  jasyrze. Widziała z trzech stron czambuł nadjeżdżający, ale też miała przed oczami jar, do którego droga wchodziła. Ostatkiem sił wpadła w jego cień i ku swojej wielkiej radości zobaczyła chorągwie polskie wyłaniające się zza horyzontu, czekające na atakujący czambuł.

– Toż to Pani Komendantowa, rączki całuję. Waćpani dobrodzika prawdziwie po kawalersku stawałaś, a my tu już czekamy na onych psubratów – Panu Ruszczycowi aż wąs się śmiał z zadowolenia.

Po rzezi Basia drogę miała już bezpieczną, jechała w otoczeniu chorągwi i ludzi, których dobrze znała. Ale mimo wszystko smutek jakiś dziwny ściskał jej serce.

– Nie ma już naszego Komendanta – rzekł Ruszczyc widząc jej twarz pobielałą jak płótno.
– Ja też i nie o nim teraz myślę, tylko o dziewczętach. Po dniach i po nocach słyszę, jako Ewka i Zosia wołają do mnie: „ratuj” — a tu jak ratować?

Jest na to sposób – rzekł Pan Ruszczyc. Za dwie niedziele najdalej przyjedzie tu Piotrowicz z licznym pocztem. Jedzie on do Krymu za wykupnem kilku znacznych naszych, którzy zostali złupieni i w jasyr wzięci. Wszystko to ludzie wielce możni; pieniędzy nie pożałują i Piotrowicz pojedzie dobrze opatrzon. Ja jadę z nim, mam rodzonych w ordzie, którzy dziećmi ogarnięci, całkiem potatarzeli i do dostojeństw doszli. A i mnie serce ściska jako komendantowi raszkowskiemu.

Basia przybladła nieco zrazu ze wzruszenia i serce tłukło się w jej piersiach coraz silniej, widząc łzy w oczach swego towarzysza. Tak i ona ujrzawszy owe krople na jego twarzy, boleść oznaczające, mimowiednie, idąc za pierwszym porywem serca, chciała przyciągnąć go do siebie i jego zmęczoną głowę przytulić do piersi.

– Ruszajmy zatem razem.
– Służby moje waćpani dobrodziejce polecam.

Niestety było już za późno, ani Zosi, ani Ewki nie odnaleziono.
A w drodze powrotnej Pan Ruszczyc nachylił się do kolaski i rzekł: „Co znaczą te wszystkie cuda wobec ciebie, cudzie! Co znaczą te skarby wobec ciebie, skarbie!”.

-Co waść prawisz? – Basia zaczerwieniła się okrutnie, ale bystro spoglądała w jego piwne oczy.

Pan Ruszczyc jeszcze bardziej pochylił się nad Basią – Ot, po prostu, porwę cię. Ze mną nie ma żartów. Weźmiemy ślub u pierwszego księdza po drodze… Gdzie indziej to trzeba zapowiedzi, metryk, pozwoleństwa, ale tu dzikie strony, tu wszystko trocha po tatarsku…

_ A to ja się zgadzam – rzekła Basia.

I żyli długo i szczęśliwie, ja też tam byłem, miód i wino piłem.

Advertisements

Responses

  1. Jeśli, Torlinie, tam byłeś, a Baśka miała fajny biust, to może należało wykiwać Ruszczyca i zaproponować jej romantyczną wycieczkę w Alpy? 😉

  2. Po rzezi to długo i namiętnie jedli czerninę i kaszankę a trup liczny w tym czasie step użyźnił i plony były, że hej…
    Bo wiedziec wam trzeba, że dzikie pola zaraz posiano zbożem.

  3. Albo jakiś reżyser nakręci na podstawie prozy Torlina film co to zaczyna się od trzęsienia ziemi(stepu) jak u Hitchcocka a dalej , dalej to już tylko napięcie będzie rosło jak tętent tabuna dzikich końskich kopyt na stepie:-)

  4. Marnujesz sie Torlinie :-). Ja mam ochote napisac kontynuacje „Chlopow” Rejmonta. Moze zalozymy spolke autorska? 🙂

  5. Kontynuacja chłopów musi być nudna jak flaki z olejem: poszły chłopy do miasta i się yntelygentamy porobiły i poszły – wszystkie – do Sejmu…

  6. Byłem Tes Tequ, byłem. Staram się bywać w interesujących miejscach. Jak wiesz, byłem w Paryżu w dniu 15 marca 1897 roku, aby dostać się do Senatu posłuchać wystąpienia Hervé de Saisy de Kérampuil przeciwko przyjmowaniu darowizny Caillebotte, ale mnie nie wpuszczono. To ja z Karaimami jeździłem wykupywać jeńców z jasyru, to ja siedziałem wśród Kozaków zaporoskich piszących list do sułtana tureckiego. W Alpy to Basia się nie nadawała, ja w góry chodziłem z Ötzi. 😉
    —————
    Zeenie!
    Co zasiano, to zasiano. Jakbyś włączył był link, który dałem, tobyś zauważył podpis pod zdjęciem: „Askania Nowa to rozległy park narodowy, w którym pozostawiono w stanie naturalnym fragment autentycznego, dzikiego stepu – nigdy nie tkniętego pługiem”. A to jest właśnie ten fragment, po którym jeździła Basia.
    Ps. W Samoobronie nie byłem. Wybacz.
    —————
    U.W. i Miziole!
    Jestem „za”. Ja to czuję taki gorąc w sobie, żebym pisał, pisał, pisał. 😉

  7. Ja przecież nic innego niż Waćpan nie napisałem, ot, co ślina na język naniesła…. 🙄

  8. Próby winszuję:) Choć kontynuacja „Trylogii” istnieje… pióra niejakiego Andrzeja Stojowskiego sub titulo „W ręku Boga”, sięgając czasów bodaj i odsieczy wiedeńskiej. W rzeczy samej: nie nadto wiele warte…
    Kłaniam nisko:)

  9. Jeśliś Waszmość ciekaw mego zdania, całkiem udatnie Ci owa próba kontynuacyi wyszła… Nie zarzucaj takiego pisania, może i czego więcyj ja i insi Lectorowie tutejsi się doczekamy? 🙂

    Pozdrawiam, Torlinie!

  10. Jestem ciekaw, absolutnie. A próby? To takie bagatelki z pióra strząśnięte…

  11. Torlin pisze: To takie bagatelki z pióra strząśnięte…

    Jak podłączasz pióro do komputera? USB, Bluetooth, WiFi, czy strząsasz bezpośrednio na ekran lub klawiaturę?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: