Napisane przez: torlin | 05/02/2013

Ach Ta Maja

Konstytucja 3 Maja

Zdjęcie STĄD

Czytam z ciekawością wszelkie artykuły na temat zasad języka polskiego. Wprowadzane reguły są czasami tak niesłychanie skomplikowane, że właściwie tylko pasjonaci zasad języka umieją je rozgryźć. Z niektórymi dali wreszcie święty spokój (nie palący i niepalący), z niektórymi nie (wyspa Uznam, ale Wyspa Wielkanocna). Ale dzisiaj na tapetę wezmę naszą ukochaną Konstytucję, czyli niech się święci Trzeci Maja.

Zgodnie z zasadami:

10.2. Użycie wielkiej i małej litery

10.2.1. Tytuły aktów prawnych

Traktaty, porozumienia, konwencje, karty, protokoły i umowy

a) Tytuł pełny

Zasada ogólna: w oficjalnej nazwie (pełnym tytule) dokumentu tylko pierwszy wyraz należy pisać wielką literą – należałoby pisać: „Konstytucja 3 maja”. Tak, rzeczywiście należałoby. Ale większość Polaków pisze „Konstytucja 3 Maja”. Ulica w Warszawie to jest Aleja 3 Maja, tak jak w Bielsku-Białej, Chorzowie, Częstochowie, Gdańsku, Kaliszu, Katowicach, Poznaniu, Rybniku, Rzeszowie, Sosnowcu, Włocławku czy Krakowie (gdzie też jest Aleja), ale to jest związek ze świętem, a święto pisze się z dużej litery. A więc jest „Święto 3 Maja”, „Konstytucja 3 maja”, a jakimi bukwami napiszemy „Święto Konstytucji 3 …?”. Mnóstwo osób ma z tym kłopoty, słynny Łojek napisawszy różne opracowania na ten temat nadał Konstytucji oznaczenia tak, jak mu było wygodnie, raz tak, raz tak.

Dobrze, załóżmy, że oficjalnie to święto jest odniesieniem do dokumentu, a dokument ten to jest „Konstytucja 3 maja”, z „maja” pisanym małą literą. Ale są tzw. wyjątki, to są wyrazy pisane dużą literą ze względów uczuciowych, sentymentalnych i szacunku, Moi Kochani Blogowicze. Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. prof. Edwarda Polańskiego (Warszawa 2006), podaje, że: „użycie wielkiej litery ze względów uczuciowych i grzecznościowych jest indywidualną sprawą piszącego. Przepisy ortograficzne pozostają w tym wypadku dużą swobodę piszącemu, ponieważ użycie wielkiej litery jest wyrazem jego postawy uczuciowej (…) w stosunku do osób, do których pisze, lub w stosunku do tego, o czym pisze”. Że zacytuję tutaj „Wielki słownik ortograficzny PWN” przytaczający fragment prozy Stanisława Barańczaka: „Kiedyś po latach, Historia przyzna nam rację. Ale Historia niczego nie przyzna, nie przyzna się do niczego, Historia nie odezwie się już ani słowem”.

A więc oświadczam wszem i wobec, że ze względów sentymentalnych będę pisał Konstytucja 3 Maja, Konstytucja 3 Maja, Konstytucja 3 Maja, Konstytucja 3 Maja (Płyta Się Zacięła).

Ps. Jak ktoś chce więcej poczytać – TO TU

Reklamy

Responses

  1. A tam…
    Konstytucja 5 maja.
    Jakby pomyśleli jeszcze dwa dni, dokument byłby lepszej jakości….

  2. Dlatego, że to Imieniny Miesiąca?

  3. Jesli juz jestesmy przy jezyku polskim, to ja bym jednak nie ryzykowal zwrotu typu: „informuje wszem i wobec…”. Cos mi sie to nie trzyma odmiany przez przypadki. A poza tym, ciekawy wpis o poprawnosci jezyka. Chcialbym zebysmy mieli tylko takie problemy z nim, bo to co wyprawia dzisiaj mlodziez to juz po prostu przestalo byc zalosne, to juz karykatura. Szkola sobie nie radzi z tym. Jedyna nadzieja w blogach! 🙂

  4. „Jakby pomyśleli jeszcze dwa dni, dokument byłby lepszej jakości…”
    .
    Wprost przeciwnie, dokumentu by wcale nie było, bo przeciwnicy konstytucji zdążyliby wytrzeźwieć i przybyć na salę obrad.
    A w kwestii zasadniczej: Konstytucja 3 Maja to nie jest tytuł dokumentu, tylko wydarzenie czy jak kto woli, akt dziejowy. Sam dokument, o ile się nie mylę, nosił tytuł „Ustawa rządowa”.

  5. BTW: znalazlem miejsce, ktore zainteresuje Cie Torlinie na pewno: http://wandamichalakdomkuncewiczow.wordpress.com/
    Pozdrawiam

  6. 3 Maja ubrana, 3 naga?
    Nie pytaj, lecz bierz ją, gdy błaga,
    Bo waha się tylko łamaga!

  7. Miziole!
    http://sjp.pwn.pl/slownik/2538242/wsze
    A z młodzieżą nie jest tak źle, tylko wydaje mi się, że język ubożeje.
    —————-
    Sam nie wiem Pawle. Moim zdaniem to jest to popularny tytuł tego dokumentu, ale może i masz rację.
    —————-
    Tes Tequ!
    Wolisz 3 Maje ubrane czy jedną nago?

  8. Wszystko jedno, w bierniku to jakos zgrzyta. „Oswiadczam wszem i wobec” brzmi logicznie, a przy „informuje” chcialoby sie bardziej powiedziec „wszech (jesli juz) i wobec”.

  9. Może i masz rację. Poprawiłem.

  10. A może „uprzejmie donoszę wszystkim i wobecnym”?

  11. Lub donoszę na wszystkich i na wszechobecnego? 😉

  12. Jak Maja to może Pablo Piasso 🙂

    http://kaploni.pl/galleries/1/xx-century/image/83/copy-pablo-picasso-maja-in-profile

  13. @zeen:
    7 maja (niezupełnie tego roku) był Uniwersał połaniecki. Pomyśleli jeszcze lepiej? 😀

    @Wszem i wobec:
    Może: „Podaję do wiadomości Czytających”?

  14. Errata Piasso też ładnie ale miało być Picasso:-)

  15. Torlinie, nie rusza cię ta historia na Bukowym Berdzie? To byłby dobry temat do dyskusji z twojej kategorii „Góry”.

  16. U.W.!
    To kiedyś dała Nela. Uporządkuj kwadraciki tak, aby stworzyły sensowną całość

    ———–
    PAK-u!
    No ale w ten sposób to najlogiczniej jest coś zrobić pod koniec miesiąca. I tak się zaczyna prześladowanie 1 Maja ( z dużej litery) 😉

  17. Przykro mi Pawle, ale mnie nie rusza. Ja wiem, że to, co napiszę, jest kontrowersyjne (i nie na temat), ale:
    1. W zimie góry mogą dla mnie nie istnieć. Jeszcze w młodości to wyjeżdżałem na narty, teraz już nie odwiedzam gór w zimie w ogóle.
    2. Najbardziej kontrowersyjna część mojego komentarza – dla mnie ludzie wychodzący w góry w zimie są szaleńcami. A ci, którzy zabierają ze sobą młodzież – powinni podpadać pod artykuły Kodeksu Karnego. I to nie chodzi tylko o Tatry, ale właśnie przede wszystkim o Babią Górę, Bieszczady czy Beskid Niski. Najchętniej tobym położył zeszyt przy wejściu, gdzie każdy wybierający się w góry w zimie podpisywałby oświadczenie, że idzie na własne ryzyko i pies z kulawą nogą mu nie pomoże, jak mu się coś stanie. Może wtedy ludzie opamiętaliby się. Ja sobie nie wyobrażam, żebym poszedł na Rysy w zimie, a co dopiero z młodzieżą. Słowacy mają rację.

  18. To jakieś antyliberalne metody z tym zeszycikiem z oświadczeniami. Po prostu powinno się płacić gotówką (lub z ubezpieczenia) za akcje ratownicze, a nie z moich podatków. Jak kogoś stać, żeby sobie odmroził nogi i go ratowali śmigłowcem, to nie widzę powodu, żeby nie „sprzedać” mu takiej usługi.

  19. Brawo Tes Tequ, to co napisałeś, to jest rzecz oczywista. Ja miewam emocjonalne wpisy, i pewnych spraw nie poruszam, gdy wydaje mi się, że o tym wszyscy wiedzą. Przecież gdyby nie one, to w życiu nikt nie przepłynąłby świata żaglówką, nie wspiąłby się na Sziszapangmę czy nie zanurkował w Rowie Mariańskim. Że nie wspomnę o banalnym taternictwie, wspinaczce skałkowej czy wyścigach samochodowych. Wydawało mi się to tak oczywiste, że nie wspomniałem. Sorry.
    ————–
    Ale zupełnie czymś innym jest wybranie się z młodzieżą na Rysy, na Babią Górę czy na połoniny bieszczadzkie. Tutaj nie istnieje takie ubezpieczenie, które mogłoby zniwelować rodzicom stratę dziecka. Dorosły niech sobie szafuje swoim życiem i zdrowiem – jego jest – ale co innego z młodzieżą. Szczególnie, że istnieje naprawdę tak wspaniały i szeroki wachlarz sportów zimowych bezpiecznych: jazda na nartach np. w Alpach, powożenie psimi zaprzęgami, biegi narciarskie, picie piwa pod Krokwią 😉

  20. Rzecz w tym, Torlinie, że nie stało się nic naprawdę dramatycznego. To typowa histeria medialna.
    Na ile zdołałem się zorientować, młodzi ludzie spędzili noc w namiotach, Zgodnie z planem, bo to miał być taki egzamin. Trochę zmarzli i mieli problemy z założeniem zamarzniętych butów. Wystraszyli się więc i zadzwonili do swojego kierownika, który siedział w Ustrzykach Górnych. Ten spanikował i zaalarmował GOPR, a goprowcy swoim zwyczajem zorganizowali ogromną akcję, podczas gdy wystarczyłby nieduży pieszy patrol, żeby przetrzeć drogę, dodać towarzystwu ducha i pogonić ich w dół. Wszyscy po kolei dmuchali na zimne w obawie przed odpowiedzialnością.
    Gdyby nie było komórek, młodzież z braku innej możliwości poradziłaby sobie sama. Na Bukowym Berdzie leżało pół metra śniegu. To nie jest ilość uniemożliwiająca poruszanie się, zwłaszcza w dół. Zejście z grzbietu do Mucznego w warunkach letnich to mniej niż godzina. W śniegu, powiedzmy, dwie godziny.

  21. Powiem Ci szczerze Pawle, że w ogóle nie czytałem. Zgodnie ze swoją zasadą – nigdy nie czytać i nie oglądać rzeczy smutnych – nawet do tekstu nie zajrzałem, w oczekiwaniu na Rysy. Ale problem pozostaje.
    Ps A kierownik to pestki gryzł w tych Ustrzykach? Nie powinno go być przypadkiem z młodzieżą?

  22. „Nie powinno go być przypadkiem z młodzieżą?”
    .
    Z tego, co czytałem, to został na dole programowo. Ci młodzi mieli się samodzielnie sprawdzić w górach. No i nie bardzo się sprawdzili.

  23. Dodam, że nikt nie jest wdzięczny ratownikom za tę akcję i chyba stąd wynikła cała wrzawa. Ani „młodzież”, ani rodzice „młodzieży”.

    Prawdopodobnie za wyjątkiem jednego uczestnika wyprawy (tego, który zmarzł, „spękał” i zadzwonił), wszyscy są wściekli, że oblali egzamin z przetrwania, a było tak blisko.

    A „lekkomyślny” opiekun dostanie jeszcze od policji odszkodowanie za bezpodstawne zatrzymanie.

  24. Dziwi mnie bardzo sprawność i szybkość działania prokuratury w pociągnięciu do odpowiedzialności karnej za organizację szkoły przetrwania w Bieszczadach przez młodego i sprawnego instruktora dla ochotniczej grupy raczej sprawnej młodzieży.Jest to tym bardziej bulwersujące, że organizatorzy i osoby odpowiedzialne za pamiętną kosztowną i tragiczną dla wielu osoób, wycieczkę dnia 10.04.2010 r. nie tylko nie zostali napiętnowani i pociągnięci do odpowiedzialności karnej, ale wprost przeciwnie – wynagrodzeni posadami poselskimi i innymi urzędami.( Sasin, Urbański,Łopiński i kilku innych).”

  25. Lecher: „nie zostali napiętnowani i pociągnięci do odpowiedzialności karnej”
    .
    A już wiadomo, kto jest odpowiedzialny? Bo zdaje się, że prokuratura jeszcze prowadzi dochodzenie?

  26. @Paweł Luboński: Tu muszę się nieco przychylić do komentarza lechera. W przypadku Bieszczad „złapano opiekuna na gorącym uczynku”. Prokurator nawet nie zdążył wszcząć postępowania, a opiekun już został zatrzymany. No ale nie był politykiem…

  27. A propos akcji w Bieszczadach znakomicie wypowiedział się GOPRowiec http://www.piotrvandercoghen.pl/pl/11/blog/29

  28. Tes Tequ! I do wszystkich!
    Znakomity link, podsumowujący wszystko. Bardzo Ci za niego dziękuję.

  29. Przecież napisałem wyraźnie ”ORGANIZATORZY” – a wiadomym jest, że była to kancelaria prezydencka i MON. I oni skutecznie przekierowają uwagę śledztwa na moment katastrofy i działania po tej katastrofie zamiast szukać przyczyn i działań PRZED katastrofą.

  30. Lecherze!
    Zawsze jest mi miło widzieć nowe osoby w swoim blogu, ale ostrzegam Cię, jeszcze jedno zdanie na temat Smoleńska i zostaniesz zbanowany. To jest blog apolityczny.

  31. Przeczytałam ten artykuł podany z linku i jedno mnie zastanowiło (sic!)
    Co do tej wyprawy młodzieży w Bieszczady i tej wcześniejszej już ,słynnej ( z głupoty organizatorów) zimowej w Rysy – uważam ,że winni są organizatorzy.
    To,że dawniej ludzi, młodzież żyła w trudniejszych warunkach nie powinno tłumaczyć głupoty organizatorów. Bo ludzie z dziada pradziada 😉 byli przygotowani i umieli sobie radzić w tych warunkach. (ludzie pierwotni żyli w jaskini , Eskimosi na potrzeby , żadnych chałatów namiotowych i innych szmat nie biorą , tylko sklecają z lodu i śniegu domki lodowe i tam temperaturą ciała tylko ogrzewane ,świetnie ich chronią od zamieci śnieżnych itd.., , ta wiedza była przekazywana w praktyce )
    Mój ojciec w wieku 17 lat w latach 50-tych skakał na spadochronie ale wcześniej musiał zdać trudny egzamin teoretyczny , pierwsze skoki pod okiem instruktora.
    Ci młodzi ludzie najwyraźniej tej teorii nie mieli , skoro w praktyce , tak fatalnie to było zorganizowane , skoro sam biwak był założony w najgorszym miejscu do wybrania.
    Okazuje się ,że ci ludzie zostali puszczeni na żywioł bez przygotowania a i sama forma organizacji tego była fatalna .
    Może by tak to przedsiębiorstwo przeszło szkolenie ( mam na myśli organizatorów – w wojsku , może i na froncie , to dopiero byłaby szkoła przetrwania, dla tych , którzy by przeżyli , rzecz jasna ?)
    Doprawdy-głupota nie zna granic , zwłaszcza odpowiedzialności, a szkoda. 😦
    Sama byłam na obozie żeglarskim , to musiałam spełnić kilka warunków. Tam byli szkoleniowcami rodzice naszego słynnego „złotego” żeglarza.
    -1 umiejętność pływania.
    -2 zajęcia teoretyczne.
    – 3 pływanie na żaglu pod okiem instruktora.
    -4 samodzielne pływanie.
    Po egzaminie praktycznym i teoretycznym można było dalej szlifować wiedzę. 😀 bo już się znało plusy i minusy żeglowania. 😀 Czyli pełna odpowiedzialność za swoje czyny, skutkujące zdrowiem swoim i innych, zwłaszcza innych!!!
    Pozdrawiam! 😆

  32. Julu!
    W imieniu Łotrpressa przepraszam Cię za skierowanie do spamu. Szczerze mówiąc i masz rację i jej nie masz. Czytając znakomity link Tes Teqa stwierdzam, że w tym jest dużo prawdy. Niech młodzież przeżyje trochę adrenaliny.

  33. „Niech młodzież przeżyje trochę adrenaliny.”
    Taką i lepszą adrenalinę mogą przeżyć , nie płacąc firmie , BO PO CO?.. Sami mogą się wybrać w te góry i to dopiero byłaby szkoła przetrwania na zasadzie , kto przeżyje (SIC!), a GOPR i tak sami by sobie ściągnęli komórka !

  34. Julu!
    Demagogia (wybacz!!!). Przeczytaj sobie link Tes Teqa.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: