Napisane przez: torlin | 23/02/2013

Wykształcona kobieta na wysypisku śmieci w Nairobi

Micah Albert

Za każdym razem, corocznie, z zainteresowaniem oglądam prace laureatów World Press Photo. Omijam jedynie zdjęcia nieszczęść wojennych, bo dla mnie ten temat jest wyeksploatowany do cna, kolejny rodzic noszący (wolałbym słowo „niesiący”) zabite dziecko lub matka opłakująca śmierć syna. Dla każdej z tych osób jest to dramat niewyobrażalny, ale jako zdjęcie roku jest banałem (sorry – jeżeli ktoś poczuł się nieswojo po takiej deklaracji, ja mówię o fotografiach i konkursie).

I raptem zobaczyłem zdjęcie laureata nr 1 w kategorii „Problemy współczesności – zdjęcie pojedyncze” Micaha Alberta z USA, noszące tytuł: „Kobieta czytająca na wysypisku śmieci w Nairobi”. Zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Po dokładnej analizie zdjęcia doszedłem jednak do wniosku, że ona nie czyta, tylko przegląda fotografie. Ale teraz popuśćmy wodze fantazji, na przykład kobieta znajduje na wysypisku „Czyny miłości”  Sørena Aabye Kierkegaarda i nie wiedząc nic na jego temat zagłębia się w książkę, nie bacząc, że słońce zachodzi na wysypisku.

Ale oznacza to również, że kobieta nie jest analfabetką, umie pisać, czytać i rachować. Pod tym względem ludzkość zrobiła nieprawdopodobny krok naprzód. Wiąże się to bezpośrednio z książką, którą akurat czytam, Margaret K. (Omar) Nydell „Zrozumieć Arabów”, ze wstępem mojego ulubieńca dziennikarskiego Krzysztofa Mroziewicza.  Dziełko to wydane zostało w 1996 roku (w Polsce w 2001), więc dane dotyczą tamtego okresu, teraz jest tylko lepiej. Autorka pisze: „Coraz mniej powszechny staje się analfabetyzm. W niektórych krajach arabskich w ciągu ostatnich 30 lat liczba osób wykształconych się podwoiła, a w innych wzrosła nawet dziesięciokrotnie. We wszystkich szkolnictwo – od szkoły podstawowej aż do uniwersytetu – jest darmowe. Na całym Półwyspie Arabskim liczba osób umiejących czytać i pisać wzrosła z mniej niż 10 % do 60 – 80 % i równie szybko wzrasta wśród ludności wiejskiej. (…). W Arabii Saudyjskiej, gdzie rząd uznał wykształcenie za priorytet, w 1970 roku istniało 3.107 szkół, a w 1991 aż 17.268. Od roku 1980 niemal podwoiła się liczba osób przystępujących do nauki w szkołach podstawowych. (…) Wykształcenie wyższe wzrasta wśród Arabów jeszcze szybciej niż na poziomie podstawowym i średnim. Na przykład liczba studentów saudyjskich wzrosła z 58 tysięcy w 1983 roku do 113 tysięcy w 1989 roku. W Egipcie liczącym około 65 milionów ludności na uniwersytety zapisało się 1,5 miliona studentów.

Kobiety arabskie coraz częściej zdobywają wykształcenie i podejmują pracę zawodową. Właściwie liczba kobiet pracujących wzrasta od dziesięciu lat tak gwałtownie, że miejscowe statystyki nie nadążają z ich odnotowywaniem. Na przykład w Egipcie udział kobiet wśród ogółu zatrudnionych (łącznie z rolnictwem) wynosi od 30 do 40 %. W Kuwejcie aż do początku lat 70. kobiety nie pracowały zawodowo, a obecnie stanowią mniej więcej jedną trzecią wszystkich specjalistów i pracowników technicznych. Znaczna liczba kobiet dołączyła do osób czynnych zawodowo także w Iraku, Libanie, Syrii, Maroku i Tunezji.

Wyższy poziom służby zdrowia zmienia jakość i długość życia. Na przykład w Jordanii od roku 1983 do 1987 liczba lekarzy wzrosła z 2.662 do 3.703, a liczba farmaceutów niemal się potroiła. Oman miał w 1970 roku jeden szpital i dziewięć klinik, a w 1990 – już 47. W tym samym czasie liczba lekarzy uległa potrojeniu z 294 do 994. Liczba łóżek szpitalnych w Arabii Saudyjskiej wzrosła z 11.400 w 1980 roku do 36.099 w 1990. Wraz z poprawą opieki zdrowotnej wzrosła długość życia mieszkańców krajów arabskich. Pomiędzy 1955 rokiem a 1995 średnia długość życia w Maroku i w Algierii wzrosła z 43 do 68 lat, w Egipcie z 42 do 61, w Arabii Saudyjskiej z 34 do 68, a w Kuwejcie z 55 do 75”.

Uff, dosyć tego przydługiego cytatu. Ale nasuwa się przy tym końcowa myśl, musi się coś na świecie zmienić, aby wykształcona kobieta nie musiała pracować na wysypisku. Wprawdzie żadna praca nie hańbi, no ale bez przesady.

Reklamy

Responses

  1. Kobieta przegląda książkę telefoniczną zawierającą „żółte strony”. Umiejętność czytania być może pozwoli jej włączyć się w konsumpcję.

    Kobieta prawdopodobnie jest osobą, która sama siebie zatrudnia na wysypisku. Grzebie za rzeczami jeszcze użytecznymi.

    Stopień jej wykształcenia wydaje się być trudny do ustalenia.

    Prawdopodobnie nie analfabetka.

    Praca na wysypisku wymaga umiejętności obsługiwania ciężkiego sprzętu a więc relatywnie wysokiego wykształcenia. Ja np. nie potrafię go obsługiwać.

  2. Będzie wręcz przeciwnie. Nawoływania do rodzenia i kształcenia dzieci, żeby zarobiły na nasze emerytury są idiotyzmem. Przetrwają najbogatsi, którzy wynajmą najzdolniejszych, żeby zrobotyzowali cały proces wytwarzania dóbr. Dla reszty pozostaną proste usługi – takie, jak supermarketowe kasjerstwo, śmieciarstwo, pielęgniarstwo w domach starców i prostytucja. Dlatego obrazek przedstawiający czytelniczkę na wysypisku śmieci jest precyzyjną, alegoryczną wizją przyszłości.

  3. Wiecie co? Ja pozostanę przy swoim, to zdjęcie jest nie tylko piękne, ale właśnie jest dla mnie alegorią.

  4. Pojmuję Twoje zachwyty nad alegorią ową, ale rzecz najpewniej jest bardziej brutalna: ona nie czyta, tylko analizuje, czy ze znalezionego magazynu może mieć jakiegobądź jeszcze pożytku… Insza, jeszcze mniej miła wersja, a niestety często przy tych korespondentach spotykana, że owo ujęcie autor najpierw sobie wymyślił, zasię dał niebodze parę groszy i ją odpowiednio upozował, by się nią zachwycały wszystkie Torliny świata…
    Kłaniam nisko:)

  5. A gdyby nawet , to patrz Wachmistrzu na mój komentarz z 20:40.
    Dzięki za wpadunek 😉

  6. Uświadomiłem sobie, że od lat nie korzystałem w PL z książki telefonicznej.
    Jak te książki dziś w PL wyglądają? Pytam, bo bez odczytania atrybutu dzierżonego przez kobietę trudno dywagować o interpretacji.
    …………………….
    Były kiedyś czasy, w których kochano ruiny. Delektowano się nimi spacerując ku nim. Pikniki wśród ruin nie jedną do ołtarza zaprowadziły, nie jeden palnął sobie w ruinach w łeb, nie jeden zapłakał z zachwytu, a nie jedna piszczała z uciechy. Potrzeba ruin była wielka.
    Co bogatsi, ci, który dysponowali prywatnym parkiem a nawet czasem tylko większym ogrodem budowali na swych włościach ruiny sztuczne. Ochów i achów echo szło przez ogrody i parki.
    Czy nie pora dziś w większych posiadłościach (jak kto ma) lub na obszarach komunalnych zacząć stroić pejzaż w śmietniki? Nawet oswojone wrony i sępy można by na ich osiedlić.
    Ze sztucznie usypanego kopca widać śmietnisko. Współczesny galant patrzy ku niemu przez elektroniczną lornetę. Dziewczę malownicze na śmietnisku siedzi zagłębione w archaiczną papierowa księgę. Czyta Żiżkę? Nie to Bauman!
    I miłość do pierwszego wejrzenia gotowa.
    Na ten trend estetyczny zapewne jeszcze za wcześnie, ale zostawiam ten komentarz. Za lat powiedzmy 20 być może zainspiruje jakiegoś ambitnego projektanta pejzażu.

  7. Ta Pani ma na imię Afryka, a wysypisko mieści się w Nairobi ponieważ znajdują się tam Sekretariaty Programów Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska oraz ds. Osiedli Ludzkich.
    Ona przegląda książkę telefoniczną bo chce tam zadzwonić ale nie ma kom. bo jeszcze jej nie znalazła na wysypisku.
    Też myślę że jest to stylizacja ciemne chmury nad Afryką, kolorystyka,,wymowa, klimat itd.
    Taka piękna tragedia, szczęście w nieszczęściu książka na wysypisku.
    w Nairobi mieści się też muzeum początków rodzaju ludzkiego.
    Czyli kolebka potraktowana jak wysypisko.
    A mogłaby w zasadzie przeglądać gazetę i trafić na reprodukcją obrazu.
    Jaki to obraz?

  8. Jeden z lepszych komentarzy do WorldPressPhoto jakie kiedykolwiek czytalam. Dziekuje za pasujaca alegorie. Konkurs sledze juz od dluzszego czasu i rzeczywiscie pewne motywy powtarzaja sie, przez co indywidualne tragedie jakby traca dla publiki znaczenie, choc nadal pozostaja tragediami dla osob dotknietych losowo.

  9. Jedyny tytuł jaki wpadł mi do głowy – ludzie ludziom.

  10. Po przeczytaniu komentarzy U.W. i Edwara moje jestestwo zakrzyknęło: „Co Wy z tą książką telefoniczną?” Dla mnie to zdjęcie to nie jest banał, nawet gdyby było ustawiane.
    ————–
    Witam Cię Aniu i dzięki za miłe słowa. Dlaczego masz taki smutny nick? Albo to jest jakiś idiom, którego ja nie znam.
    —————-
    Piotrusiu!
    „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Wyrzucili śmieci na wysypisko. A wystarczyło je wyrzucić w sąsiednim lesie. 😉

  11. Obżeram się właśnie ciasteczkiem opakowanym w 5 celofanów i papierków. Wiem że dotarło na mój talerz po średnio 700 km podróży. Patrząc na fotografię w pierwszej chwili identyfikuję się z paszczą konsumpcyjnego smoka. Jednak po namyśle uświadamiam sobie bliskość pani z fotografii i nasza niewielką odległość od konsumpcyjnego odbytu.

  12. Nie wiem, ale po raz setny spostrzegam się, że nie trafiam do odbiorców ze swoimi komentarzami i przemyśleniami. To samo jest z Tobą Piotrusiu. Dla mnie to zdjęcie jest wielce humanistyczne, nasiąknięte pozytywną energią i promieniujące pozytywem. Nie chcę być patetyczny, ale to jest jak miłość w obozie koncentracyjnym. Widok tego piekła na ziemi, smrodu unoszącego się nad wysypiskiem, pewnie z milionem much chorobowych, bo przecież to Kenia, praca na własny rachunek równoważna z myciem trupów, i w tym piekle raptem pojawia się humanizm. Przecież ta kobieta autentycznie się uśmiecha, czyta coś z wielkim zainteresowaniem. Zagłębiła się w cudowny świat słowa drukowanego i w tym momencie zapomniała, gdzie jest.

  13. Zgadzam się! Rzeczywiście to zdjęcie jest wielce humanistyczne, nasiąknięte pozytywną energią i promieniujące pozytywem.

    Pan fotograf będzie od tej pory żył dostatnio, jego dzieci nie zaznają głodu i wysypiskowego bytu. I słusznie, bo nie każdy wpadłby na pomysł, żeby przebrać modelkę w łachmany, pstryknąć jej fotkę na górze śmieci i zgrabnie zmodyfikować kolorystykę obrazu.

  14. Tes Tequ, teraz na poważnie. Trzeba mieć dowody, aby coś takiego twierdzić. Naprawdę, mamy dosyć ostatnio w życiu politycznym właśnie takich rzucanych oskarżeń bez pokrycia. Jaki masz dowód na to, że on ustawił i sfałszował to zdjęcie? To jest w końcu World Press Foto, a nie „Chwila dla ciebie”. Bo w takim razie wszystko możemy podważyć i wyśmiać.

  15. Nie mówię, że sfałszował. Ale nie powiesz mi, że nieznany facet zakrada się niezauważony w pobliże niebrzydkiej dziewczyny ubranej w łachy i strzela jej perfekcyjną technicznie i kolorystycznie fotkę. Z jego szczęściem zacząłbym profesjonalnie grać w lotto – po co latać po wysypiskach…

  16. Torlinie ta kobieta bardzo przypomina moją i twoją pełną idealizmu postawę bujania z głową w obłokach. Fotografia prezentuje koszmarnie niski pułap chmur.
    Rzeczywistość skrzeczy, a my w trójkę uśmiechamy się pod nosem – zaczytani w doskonałych lekturach.

  17. Dobra, zostaję przy swoim.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: