Napisane przez: torlin | 01/03/2013

Ponbócek powinien ich ukarać

Krupowki_110223145219

W „Gazecie Wyborczej” w piątek 22 lutego ukazał się straszny, ale prawdziwy artykuł Bartłomieja Kurasia pod tytułem „Siedem zakopiańskich grzechów głównych”. Górale skarżą się, że ludzie uciekają na Słowację, do Austrii lub Włoch, a u nas śnieg po pas, a turystów nie ma.

W wielkim skrócie, bo artykułu oczywiście w sieci nie ma:

  1. Grzech pierwszy – pycha. Zakopane nie musi się reklamować, nie musi współdziałać ani inwestować, Zakopane jest jedyne, drugiego takiego miejsca nie ma. I koniec.
  2. Grzech drugi – chciwość. Zakopane jest drogie, ciągnie dutki na każdym kroku, nie oferując wcale rzeczy dobrych i interesujących.
  3. Grzech trzeci – nieczystość. W tym punkcie bardziej pasuje słowo „bylejakość”. Bo to nie tylko o brud chodzi, ale i oszustwa: oscypek nie będący oscypkiem, sweter z owczej wełny, który nawet koło owcy nie leżał, ciupaga „made in China”; tandeta: szyldy, billboardy, elewacje z desek przykrywające beton. Wystarczy się przejść po austriackim miasteczku.
  4. 4. Grzech czwarty – zazdrość. Wystarczy przypomnieć sprawę byłego dyrektora TPN Wojciecha Gąsienicy – Byrcyna i jego stoku na Gubałówce. Nosal też zamknięty.
  5. Grzech piąty – nieumiarkowanie. „Gdy jedni nie potrafią dogadać się co do udostępnienia kilkuset metrów łąki na stoku, inni snują fantastyczne wizje otwarcia Tatr dla narciarzy”. Że o Olimpiadzie nie wspomnę. Plany zagospodarowania Tatr są tak olbrzymie jak w Alpach, przyrodnicy są przerażeni. Andrzej Bachleda promuje swój projekt „Trzy Doliny”, centrum ośrodka byłaby Rówienka Kondracka, do której dochodziłaby kolej naziemna, z Rówienki gondole rozprowadzałyby narciarzy na wysokość Kasprowego, a stamtąd nartostradą możnaby bez przeszkód „spłynąć” do Ronda Kuźnickiego. Aha, kolej na Rowience nie miałaby końcowego przystanku, tylko tunelem o długości 3,2 km wyprowadzałaby do Doliny Cichej na Słowacji. Alpejskie plany, tylko nasz alpejczyk zapomina, że Polskie Tatry to jest wielkość jednej doliny alpejskiej.
  6. Grzech szósty – gniew. Autor artykułu w tym miejscu pisze o uniemożliwianiu rozbudowy Zakopianki.
  7. Grzech siódmy – lenistwo. „Wielu górali zostało zepsutych dudkami, rozleniwiło się”.

zakopianka

I szczerze mówiąc, podpisuję się pod każdym słowem całkowicie. To, co się dzieje w stolicy polskich Tatr zakrawa na skandal. Ja już do Zakopanego nie jeżdżę, mam dosyć. Smog, drożyzna, wyciąganie pieniędzy na każdym kroku, przysłowiowy kawałek kiełbasy na Palenicy Białczańskiej – 10 dkg – 10 zł. Krupówki tandetą są nieprzeciętną. Jedzenie jest tragiczne, wielokrotnie chorowałem na żołądek po „pysznościach” z gospody, a po płonącym pstrągu wylądowałem w szpitalu. I pomyśleć, że jeszcze 100 lat temu górale jedli rozgotowaną babkę z głodu.

I albo samorząd góralski, jak i sami Górale pójdą po rozum do głowy, albo Zakopane czeka śmierć turystyczna. „Trza nam naprawić, co złego my zrobili. Odpokutować grzechy. To wtedy dostaniemy rozgrzeszenie i łaska boska znów do nas powróci – prorokuje gaździna Maria Gruszkowa”.

Advertisements

Responses

  1. A po co jeździć DO Zakopanego? Byłem dziesiątki razy w Bukowinie T., Brzegach, Białce T., Dolinie Chochołowskiej i zawsze tylko z konieczności przejeżdżałem przez Zakopane. Ot, takie większe skrzyżowanie dróg. Jak Stryków pod Łodzią. Nie interesuje mnie, czy to skrzyżowanie obstawione jest domami, czy nie. Nawet lepiej, jak pozamykają te wszystkie „atrakcje” – łatwiej będzie przejechać.

  2. Ja generalnie Tes Tequ jeżdżę od lat na Bukowinę. Ale syndrom Zakopanego dopada mnie również tam. Dla przykładu – busy jeżdżące z Zakopanego do Palenicy Białczańskiej jeżdżą zawsze przez Bukowinę, w drodze powrotnej zawsze przez Jaszczurówkę (gdyż skręt w Poroninie w lewo w Zakopiankę jest chory). Zgodnie z prawem co trzeci bus wyjedżający z Palenicy w kierunku Zakopanego ma obowiązek jechać przez Bukowinę, tylko każdy kierowca pytany o to mówi, że to jest prawda, ale to jest trzeci bus od jego.
    Sama Bukowina nowe to ma tylko termy, drogie jak cholera. Poza tym nic się w tej miejscowości nie zmieniło od lat 60. ubiegłego wieku, trochę tylko wyasfaltowano uliczek.

  3. niestety większość nie zagłosuje „nogami”, większość się boi wyjazdu za granicę chyba, że do egiptu z biurem bo bezpiecznie :), ale czemu się dziwić jak od tylu lat nie w cenie jest jakość ale bylejakość.

  4. Witam Cię Arekl!
    Nie jestem niestety znakomitym znawcą wyjazdów zorganizowanych, nawet jeżeli jadę gdzieś z biurem to tylko po to, aby samemu odkrywać dany kraj.
    Zakopane ma mimo wszystko swoją poetykę, nie tylko chałubińsko – witkiewiczowską, ale również legendy samych mieszkańców. Ale to tak już jest, bardzo często przechodzi się ze skrajności w skrajność.

  5. Ja tam wolę swoje orawskie włości:) W Zadeptanem podobnie jak Testeq bywam, jak muszę lub jeśli Felczakowi na Pęksowym Brzysku chcę znicza zapalić… I, ku nieopisanemu żalowi, nie mam się o co pospierać ani z Tobą, Torlinie, ani z autorem tekstu, bo to syćko prowda!!! A jak już koniecznie ktoś czego w okolicy szuka, to Czarnej Góry polecam…
    Kłaniam nisko:)

  6. Najważniejsze Wachmistrzu, że u mnie
    Byłeś – Zobaczyłeś – Wpisałeś się.
    Dzięki

  7. wachmistrzu

    Rozumiem, że odwiedzasz tam Wacława Felczaka.
    Uwyraźniam, dlatego bo wydaje mi się, iż nie wszyscy czytelnicy od razu zidentyfikują Profesora i Kuriera.

  8. Tak, byłem Jego uczniem i miałem ten zaszczyt, że zaszczycił mnie przyjaźnią…
    Kłaniam nisko:)

  9. Tu o Mistrzu z ukłonami dla Ucznia

    http://wyborcza.pl/1,75515,2786426.html

  10. Bóg Zapłać, przecie znam ja tekstu tego, a nawet żem z odwołania do niego pierwszej był ongi uczynił części własnych moich o Mistrzu wspominków, których dwie części kolejne, jeśli kto ciekaw, tutaj znajdzie:
    http://wachmistrz.blog.onet.pl/2008/03/02/o-mistrzu-wspomnienie-ii/
    i
    http://wachmistrz.blog.onet.pl/2008/03/04/o-mistrzu-wspomnienie-iii/
    Kłaniam nisko, wielce Waszej Miłości obligowany za owo Mistrza Mego docenienie:)

  11. Potencjał w Zakopanem – Zadeptanem był, jest i będzie.
    A jak go nie wykorzystają to……

  12. raz byłem w Zakopcu i postanowiłem, że nigdy więcej. Od ponad dziesięciu lat słowa dotrzymuję. Nie planuję go złamać w najdalszej choćby przyszłości. Nawet jeśli Zakopiec się naprawi, to co z tego? Na świecie jest ileś tysięcy miejsc lepszych teraz. Dostępniejszych (choćby odleglejszych), bardziej przyjaznych i ogólnie jakby lepiej nastawionych na obsługę gości, nie zaś na glanowanie ich po mordach. Mnie uderzyło w Zakopcu, że nawet wchodząc do jakiejś restauracji bywałem traktowany jak śmieć, że niby powinienem dziękować na kolanach, że pozwolili mi zjeść obiad (niezbyt smaczny, notabene).

    nie rozumiem natomiast ludzi, którzy do Zakopca pchają się mimo wszystko… może ci ludzie znają tylko Zakopca i nic więcej?

  13. Drodzy opluwacze – czy jest gdzieś w Polsce inaczej niż w Zakopanem ?
    Piszę to jako intensywny podróżnik, który odwiedza Z. co najmniej raz w roku. Aktualnie są to wyjazdy krokusowe.
    Infeormuję Was, że podobnego klimatu doświadczyłem w:
    Świnoujściu, Mielnie, Łebie, Mikołajkach, Karpaczu, Polanicy, Wiśle, Krynicy i nad Soliną.
    Onibe nie zrażaj się. Tubylcy jedynie spełniają marzenia – Nasze marzenia.

  14. Problem w tym, że coraz bardziej nie musimy jeździć do Zakopanego, Świnoujścia, Mielna, Łeby, Mikołajek, Karpacza, Polanicy, Wisły, Krynicy i nad Solinę.

  15. Tutaj akurat zgadzam się z Tes Teqiem, Polacy coraz bardziej polubili zagranicę. Co nie oznacza, że w Tatrach albo nad morzem nie ma tłumów.
    Ja osobiście nie lubię Zakopanego.
    Wachmistrzu, piękna postać.
    Edwarze, zauważ, że jest notka do Ciebie skierowana od Wachmistrza, ukazuje się ona dopiero teraz, bo Zacny Wachmistrz wylądował w spamie.

  16. Zakopane zawsze bedzie popularne, bo nigdzie w Polsce nie ma takich widokow, tylu mozliwosci zakwaterowania sie (na kazda kieszen), tylu miejsc do zobaczenia i takiej ciekawej historii. Ja lubie Zakopane i kiedy mieszkalem w Polsce, to musialem tam byc chociaz raz w roku. A teraz od czasu do czasu wlaczam sobie kamere internetowa z Krupowek i czuje sie jak bym tam byl. I kiedy bym nie wlaczyl, to tam zawsze pelno ludzi. Zgadzam sie, ze jedzenie jest marne, ale tylko w tanich barach i tych ulicznych grillach. W restauracjach nie jest zle, a w tych drozszych jest bardzo dobre. Powietrze w Zakopanem jest rzeczywiscie pelne spalin, ale wystarczy wjechac na Gubalowke i juz mozna oddychac pelna piersia. Bylem w paru miejscach i uwazam, ze Zakopane nie wyglada tak zle w porownaniu z nimi.

  17. Dziękuję Wachmistrzu za wgląd do Twojej pamięci o Historyku.

  18. Miziole!
    Wydaje mi się, że mówimy troszeczkę o czymś innym. Każdy z nas ceni Zakopane za wiele walorów, ja za każdym razem lubię pójść na Pęksowy Brzyzek, do Harendy zobaczyć portrety Witkacego lub do Teatru na Chramcówkę.
    Ale niechęć do tej innej twarzy miasta nie wzięła się dzisiaj. Pamiętam, w latach 60. ubiegłego wieku za punkt honoru było przesiadanie się natychmiast z pociągu do PKS-u idącego do Kuźnic i w góry, aby tylko nie zatrzymać się w Z-em.

  19. Musimy nie musimy
    Gdzie indziej jak nie w drodze do Czarnego Stawu przechodząc wiosną obok tablicy Karłowicza przeżyję emocje typu zejdzie nie zejdzie ?
    Nad jakim Lazurowym Wybrzeżem okadzi mnie zapach zgniłych bałtyckich glonów ?
    W jakiej zagranicznej agroturystycznej zagrodzie podróba z taniego hipermarketu przebija lokalne smakołyki ?
    Nie wiem dlaczego, ale ja muszę

  20. Jak dla mnie to jakas poza i to wlasciwa tylko ludziom z Warszawy. Byc moze po prostu nadmierne zmeczenie tlumami, przewalajacymi sie na codzien w stolicy i chec ucieczki od tego za wszelka cene. Wsrod moich znajomych przyjete bylo zaraz po przyjezdzie pobiec na Krupowki i pod Gubalowke, zeby zobaczyc co sie zmienilo, najesc sie oscypkow, a dopiero nastepnego dnia gdzies w gory. Bylem ktorejs zimy w Bialce i myslalem, ze skonam z nudow. Nie jestem narciarzem, wiec nie mialem za wiele rpzrywek, a kiedy wreszcie wypozyczylem sobie snowboard, zeby diabla oswoic, na moich oczach chlopak – snowboardzista prawie sie zabil, uderzajac na duzej predkosci w slup owiniety sloma. Biedak lezal ze dwadziescia minut zanim doszedl do siebie, a mnie sie odechcialo eksperymentow na swoim zdrowiu. I odechcialo mi sie tez jezdzenia po jakichs dziurach, gdzie poza stokiem nie ma nic ciekawego.

  21. No tak, w Zakopanem słomę wyłażącą z góralskich kierpców mamy gratis, a gdzie indziej za taki folklor trzeba dopłacać! Zamiast narzekać, bądźmy wdzięczni! 😀

  22. @ miziol: Pojechałeś do Białki, która uczyniła narciarstwo swoją główną atrakcją i narzekasz, że nie miałeś co robić, bo nie jesteś narciarzem. Ciekawe. Czy po wizycie w teatrze też narzekasz, bo nie lubisz teatru?

  23. @ TesTeq: Po wizycie w teatrze narzekam, kiedy dekoracje byly marne, oswietleniowiec sie nie staral, sztuka byla nudna, a aktorstwo do bani. A w Bialce, kiedy ja tam bylem, poza wyciagiem na Bani nic nie dzialalo, a z pozostalych rozrywek byl jeden kosciol i kilka sklepow spozywczych. To dlatego wole Zakopane.

  24. Masz rację – jeśli szukasz sklepów i rozrywek, to Zakopane jest lepsze, ale ja nie ruszałbym się z Warszawy (tu mieszkam), lub pojechałbym do Paryża. Bo Zakopane to ani Białka, ani Paryż.

  25. Trochę geriatryczne te teksty.
    Ciągle, nawet mimowolnie, odwołujemy się do wzorców dzieciństwa; powiedzmy tu ; młodzieżowych. Po raz pierwszy samodzielnie byłem w Z. prawie 50 lat temu. Chodziłem wówczas przez kilka lat intensywnie po jaskiniach i Z. traktowałem jako punkt zaopatrzeniowy i stację przesiadkową. Wówczas na restaurację nie było mnie stac, a rotundowy bar mleczny koło dworca miał zlą sławę. W 72 roku spędziłem kilka miesięcy w Muhlbach am Hochkoenig i dopiero wtedy Z. „złapało” właściwe proporcje w mojej głowie. Poziom usług zawsze był tam na niskim poziomie – i nie oczekiwano więcej, skoro usługodawcami byli chłopi, a warunki realne jak gdzie indziej. Atmosfere Z. stwarzało co innego – inny sposób spędzania czasu, większy luz obyczajowy, nieoczekiwane spotkania czy chwile ogrzania się w świetle odbitym którejś z ówczesnych sław (łatwiej o to było w Z. niż w Krakówku). Pamiętam dwa kolejne Sylwestry w „Poraju” w latach 99 i 00, gdzie przy stoliku pod oknem siadywał naczelny GW z rodziną i jak widzący go z ulicy starali się wejść do tego baru i pstryknąć fotę.
    I jednoczesny kontrast, bo ubikacja była jedna i szło sie do niej przez kuchnię. Dobrze, że człek po raz pierwszy wybierał sie tam juz przynapity, bo takiego brudu by na trzeźwo nie zniósł.
    A dziś – podadza Ci sztućce bez blasku, to wychodzisz z lokalu, bo ten element zaczął być dla Ciebie wazny.
    Kiedyś się jeździło na pstrągi do takiej jednej gażdziny na Głodówke (ona wtedy basowała Lechowi W. i pokazywali ją w okienku), dziesięc lat później próba powtórzenia wizyty skończyła się zgrzytem – brud , smród i …
    Górale uwierzyli, że jak wdzieją cuche i portki cyfrowane i powiedzą coś niezrozumiałego gwara, to wszyscy będą padali na kolana i wyciągali dutki.
    A tu „Panta rei” jak mawiał Bachleda z Gronia i kiedyś onucki trza przeprac.
    No to niech piorą – my przy tym jesteśmy niepotrzebni – może wrócimy, jak sie wartko uwiną; chociaż bez gwarancji.
    W Z. i na Podhalu nie mają świadomości, że ilość osób wracających nostalgicznie do Z. i okolic z roku na rok maleje.
    Bo nasze wnuki nawet tam nie zajrzą, jeśli my ich tam nie zabierzemy, I za paręnaście lat będzie głucho i pusto, bo nasi zstepni zrobią tak jak my – nie czynimy sobie wszak obowiązku z corocznego bywania na polach pod Grunwaldem.

  26. A wiecie, że w tym niewymownym miejscu jest knajpa z prawdziwym bluesem? Przynajmniej był tam ten blues jeszcze kilka lat temu. Ale nie zmienia to ogólnej opini o mieście.

  27. Mimo wszystkich zastrzezen, nie znajdzie sie w Polsce drugie miasto oferujace tyle ciekawych form spedzenia czasu i wedlug mnie Zakopane jest niezagrozone. Znam wielu Irlandczykow, ktorzy tam byli sa zachwyceni. Dla nich to jest kurort ciekawszy jak te alpejskie i co wazniejsze, dla ich kieszeni, znacznie przyjazniejszy.

  28. Miziole, przede wszystkim dla kieszeni. Też trochę notka nie była o tym. To, że Zakopane relatywnie ma dużo do zaproponowania, nie podlega kwestii, widzę to miasteczkach austriackich, w których można umrzeć z nudów. Ale wypisane grzechy to jest też rzeczywistość.
    —————
    O.R.!
    I tu się z Tobą zgadzam, mnie się wydaje, że Górale poczuli się niezagrożeni, usiłowali wykorzystać – jak to mówią ekonomiści – rentę miejsca.
    —————
    Ja w samym Zakopanem byłem zawsze gościem, bo od lat mieszkam w Bukowinie Tatrzańskiej (a może lepszy byłby czas przeszły?) 😦


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: