Napisane przez: torlin | 04/03/2013

Lubię sztafetę 4 x 400 mężczyzn

sztafeta4x400mLondyn

Michał Pietrzak przekazuje pałeczkę Kacprowi Kozłowskiemu podczas biegu półfinałowego w Londynie na Olimpiadzie w 2012 roku (fot. M. Biczyk), zdjęcie wziąłem STĄD

Przyznaję szczerze, lubię oglądać lekkoatletykę, mnie ona nie nudzi, z przyjemnością siedzę przed telewizorem lub (dawniej, jak były spotkania międzynarodowe) na stadionie. Ale przyznaję szczerze, jakbym miał wybrać jedną dyscyplinę, to zawsze najbardziej kibicowałem sztafecie czterystumetrowców. Imponowały mi chłopaki od zawsze, niby wyniki indywidualne – ani dostąp do najwybitniejszych, a nasza sztafeta – jedna z najlepszych. Wszystko te skojarzenia spowodowały wypadki w Goeteborgu, gdzie polska sztafeta najpierw zdobyła brązowy medal, później zdyskwalifikowano Brytyjczyków, to Polacy mieli srebro, później przywrócono miejsce Brytyjczykom, to Polacy mieli znowu brąz, a na samym końcu nasi „przyjaciele” Czesi złożyli protest i Polaków zdyskwalifikowano. Mnie tam ganz egal, czy oni mają medal czy nie, ale zastanawia mnie fenomen tej dyscypliny. Tyle lat, najróżniejsi sportowcy, a nasi czterystumetrowcy w sztafecie prawie cały czas w czołówce.

Przypomnijmy, pierwsze największe triumfy odnosiliśmy w latach 1964 – 1976, rozpoczęło się od 6. miejsca na Olimpiadzie w Tokio i 4. w Meksyku,  gdzie sztafeta biegła w kanonicznym składzie: Stanisław Grędziński, Jan Balachowski, Jan Werner, Andrzej Badeński. Obok Andrzeja Badeńskiego takim wielkim talentem był Jan Werner, złoty medalista biegu na 400 metrów Mistrzostw Europy w Atenach w 1969 roku. Z pewnymi zmianami personalnymi Złota Polska Sztafeta dotarła do połowy lat 70., po drodze zdobywając szereg medali. Co warte podkreślenia, na każdych Igrzyskach w tych latach Polacy startowali w finale (1964 – Tokio, 1968 – Meksyk, 1972 – Monachium i 1976 – Montreal). W tym ostatnim mieście Polacy zdobyli srebro. Takim największym kozakiem był Andrzej, odrabiał na ostatnich zmianach nawet 20 – 30 metrów.

Po kilkunastu latach powróciła wielka polska sztafeta, tym razem byli to Lisowczycy (od nazwiska trenera Józefa Lisowskiego), ich wynik 2.58.00 z 22 lipca 1998 uzyskany w biegu na Igrzyskach Dobrej Woli w Uniondale jest piątym wynikiem świata w tej konkurencji. Wymienić zdobycze? Polska drużyna wystąpiła trzykrotnie w finałowym biegu Igrzysk Olimpijskich (1996 – Atlanta, 2000 – Sydney, 2008 – Pekin). Zdobyła złoty (1999) i trzy brązowe (1997, 2001, 2003) medale mistrzostw świata, srebrny (1998) i brązowy (2002) medal mistrzostw Europy, złoty (2001), dwa srebrne (1998, 2006) i brązowy (2003) medal halowych mistrzostw świata, złoty (2002) i dwa brązowe (2007, 2009) medale halowych mistrzostw Europy. Niestety najcenniejszy sukces – złoto mistrzostw świata w 1999 przyznano jego zawodnikom dopiero w 2009 po dyskwalifikacji zawodników USA. Ale do Polaków należy rekord kontynentu pod dachem – 3.03,01, ustanowiony 7 marca 1999 roku w japońskiej miejscowości Maebashi, biegli oni w składzie Piotr Haczek, Jacek Bocian, Piotr Rysiukiewicz i Robert Maćkowiak. To ten ostatni był największym geniuszem w tej sztafecie.

W latach 2005 – 2009 nastąpiła zmiana warty, pierwsze skrzypce zaczęli grać Marek Plawgo i Marcin Marciniszyn. Co najciekawsze, Józef Lisowski jest w dalszym trenerem sztafety 4 x 400 metrów mężczyzn i z następnym składem zaczyna odnosić sukcesy. Polska sztafeta na ME w Goeteborgu w składzie Michał Pietrzak, Rafał Omelko, Łukasz Domagała i Grzegorz Sobiński została wprawdzie zdyskwalifikowana, ale pokazała pazur. Mamy grupę bardzo zdolnych lekkoatletów specjalizujących się w tej dyscyplinie, wszyscy urodzeni w latach 1987 –  1991, obok wyżej wymienionych złoci medaliści Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Kownie w 2009 roku: i w Ostrawie 2011, w sumie około 10 zawodników.

Będzie z nich pociecha.

Reklamy

Responses

  1. „Przyjaciele” Czesi…

    A Norwegowie mówią: „przyjaciele” Polacy i ten zdrajca Morgenstern…

    Ale co tam – wygrywać mają nasi i basta.

  2. O Q!
    Takie fajne wpisy i nagle – sport.
    A już myślałem, ze to nie dla proli.
    Chyba, że… chodzi o chłopców, a sport to wehikuł???

  3. Nie lubię Czechów Tes Tequ, podejrzewam ich zawsze o wszystko najgorsze.
    Wybacz O.R., że z notką nie utrafiłem w Twój gust.

  4. Torlinie, myślę, że jako człowiek, który z własnej woli zapoznał język czeski, orginal_replica nie wybaczy Ci tego nigdy!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: