Napisane przez: torlin | 15/03/2013

Inwigilacja Pana Zenka

Przejdziemy wielką cywilizacyjną drogę od banalnego wniosku złożonego we Wspólnocie do rozważań na temat wolności ludzkiej. Ale najpierw kilka słów opisowych, aby Moi Respondenci mogli w swojej wyobraźni zarysować sobie problem. Otóż dom, w którym mam mieszkanie, mieści się w centrum Warszawy, podwórko od ulicy odgranicza brama, którą można otworzyć jedynie za pomocą pilota lub wystukując kod. Wejść do domu można jedynie od strony podwórka, dom jest spory, ma 100 mieszkań, mieszkańcy założyli Wspólnotę obejmującą tylko ten dom. A na podwórku króluje Pan Zenek (nazwijmy go tak dla ułatwienia ściągając od Rosiewicza). Dla przykładu, wchodzę przez bramę i słyszę: „Ojca nie ma, poszedł na zebranie Zarządu AK, będzie o drugiej”. „Panie Zenku – mówię – ale ja mam też interes do taksówkarza”. „Niedługo będzie, pojechał z psem do weterynarza”.

Pan Zenek nie jest typem Anioła z serialu „Alternatywy 4”, on formalnie nie wtrąca się do życia poszczególnych ludzi, nie włazi im do mieszkań, nie wydaje dyspozycji, czasami tylko zwróci uwagę, że ktoś nie wyciera butów. Formalnie, z jego punktu widzenia, on pilnuje porządku, to jest jego królestwo. Lubi kwiaty, to część podwórka przypomina bajkową krainę, w części parkingowej samochody mieszczą się na styk, więc Pan Zenek pilnuje, aby każdy prawidłowo zaparkował. „U mnie chuligaństwa nie ma, u mnie jest porządek” – powtarza za każdym razem.

Kamienica podzieliła się na połowę, jedna połówka jest zachwycona, że mieszka w bezpiecznym domu, pod kontrolą, bezdomni nie nocują na klatkach, bo Pan Zenek ich goni. Połowa ma dość tej inwigilacji, słyszę: „Ja nie potrzebuję takiej opieki, to przypomina mi czasy komunistyczne, gdy władza broniła mnie przed zagrożeniami”. Ale w związku z tym wnioskiem złożonym do Zarządu Wspólnoty, aby Pan Zenek przestał stać na podwórku i inwigilować ludzi, społeczeństwo kamienicy ma uciechę, bo wnioskodawca jest nauczycielem akademickim i lubi pod nieobecność żony sprowadzić sobie jakąś studentkę na chatę. „Moralna” część mieszkańców mówi: „I bardzo dobrze, nie będzie sobie sprowadzał dziewuch do domu”.

W tle pobrzmiewa podstawowy spór pomiędzy liberałami (bo nie Platformą) a PiS-em o granice wolności ludzkiej. Jak nietrudno sobie wyobrazić Pan Zenek jest wielkim zwolennikiem Prezesa, a wnioskodawca działaczem PO, co daje asumpt do kolejnych dokuczań. Inwigilowani jesteśmy właściwie na okrągło, telefonem komórkowym, kamerami, płatnością kartą, pocieszyć się jedynie możemy, że to jest za dużo informacji, ale przy dalszym rozwoju komputerów – kto to wie.

Mój Tata wylądował na kilka dni w szpitalu, wychodząc z domu Pan Zenek spytał się głosem pełnym troski: „Ojciec w szpitalu, a jak tam Ola (moja wnuczka) – już zdrowa?”

Reklamy

Responses

  1. Jak ja to znam… U mnie nie ma takiego gospodarza, ale wielu sąsiadów na emeryturze z nadmiarem czasu. Podobno bywa to pożyteczne — znam opowieść z sąsiedniej ulicy, że ktoś zgubił coś przed domem. Ledwo zaczął szukać, a z okna rozległ się głos:
    — Tam, za krzakiem leży!
    A pamiętliwe takie towarzystwo? Sąsiadce z dołu potrafili wypominać kochanka sprzed 40 lat…

  2. ,, Noc, całą noc dzisiaj zdrowo padało,
    i zasypalo mie wszystko na biało,
    spadl, zdrajca, nocą i cicho legl.
    Kiedy nad ranem tak smacznie się spało,
    spaść musial ten biały drań…”

    Torlinie tym bluesem Zenek idealnie wkomponował się w dzisiejszą aurę…….metrowych zasp:-))

  3. PAK-u!
    Powiedzenie mojej teściowej funkcjonuje w mojej rodzinie od lat. Bardzo często powtarzała, że mieszkanie bez ślubu jest skandalem, rzeczą niemoralną, i ci ludzie powinni być objęci społeczną anatemą. Na przypomnienie, że jej siostra mieszka od 35 lat z mężczyzną bez ślubu, zawsze odpowiadała: „Ale ciotka to co innego”.
    ———–
    U.W.!
    U mnie narzekacze nie znajdą poklasku, uwielbiam zimę.

  4. „If you have something that you don’t want anyone to know, maybe you shouldn’t be doing it in the first place,” – Eric Schmidt, Google

    „Jeśli masz coś, o czym nie chciałbyś, żeby ktokolwiek dowiedział się, może po pierwsze nie powinieneś tego robić.” – były prezes Google, Eric Schmidt

    Moje poglądy, jak wiesz, Torlinie, bywają ohydnie liberalne, ale tu dotykamy problemu granic wolności. Daleki jestem do moralizowania i wyznaczania innym, co jest dobre, a co złe, o ile nie wyrządzają oni krzywdy bliźnim. Ale z drugiej strony oczekiwałbym od ludzi (płonne nadzieje) honorowej postawy. Jeśli masz odwagę grzeszyć, to niech starczy ci również odwagi, żeby ujawnić swój grzech. Kręcą cię młode studentki? Rozstań się z żoną!

    Ja nie mam problemu ze wścibskimi ludźmi, ponieważ nie muszę niczego ukrywać.

  5. Ale wracamy do podstawowego tematu, granicy wolności ludzkiej. Pobrzmiewa w Twoim wpisie Tes Tequ właśnie to „regulirowanje”, ja tak postępuję, to Ty też tak powinieneś. A ja jestem zdania, że w prywatnym życiu nikt do nikogo się nie powinien wtrącać i nie mój interes, czy on sprowadza sobie studentki do domu czy nie. Co innego (a tu pobrzmiewa dyskusja z Edwarem i Pawłem w blogu EDD), gdy ten człowiek na głos, publicznie ogłasza swoje prawdy jako jedynie obowiązujące. Wtedy należy go rozliczać.
    Ps. Nie podobają Ci się młode studentki? Z ręką na sercu przysięgniesz? 😉

  6. Ja po prostu uważam, że jeśli ktoś coś robi (niezależnie od tego, czy moim zdaniem jest to moralne, czy nie), to powinien mieć jaja, żeby z otartą przyłbicą stanąć i powiedzieć: „Tak, robię to, bo uważam to za słuszne.” Dlaczego tego wymagam? Bo nie toleruję kłamstwa.

    To jest dobry moment, żeby wyjaśnić sprawę honoru, która przywołałem w moim komentarzu. A może uczciwości?

    Ja nie mam problemu, żeby powiedzieć przy mojej żonie, że jakaś, mijająca nas na ulicy dziewczyna jest zgrabna. A moja żona, która NIGDY nie zawiodła się na mojej uczciwości wie, że to stwierdzenie nie zagraża jej jako najważniejszej kobiecie w moim życiu.

    Trudno uwierzyć? Cóż, lata pracy, które owocują bezstresowym życiem…

  7. Powtórzę jeszcze raz to samo. Jestem taki sam jak Ty, nigdy z tym nie miałem kłopotów i mogłem spojrzeć sobie w twarz w lustrze. Ale nigdy nie uważałem, że inni mają mieć takie same poglądy co ja. Kto mi dał upoważnienie do twierdzenia, że moje poglądy są jedynie słuszne?

  8. Twoje poglądy nie muszą być jedynie słuszne, ale Pan Zenek, inwigilując społeczeństwo pilnuje, żeby Twoja wolność nie była ograniczana przez niechlujnie parkującego kierowcę, właściciela psa, który upstrzy kupami chodniki i trawniki, menela, który obsika klatkę schodową itp.

    Bo to ludzie nieuczciwi, a nie Pan Zenek są zagrożeniem Twojej i mojej wolności. Oczywiście pod warunkiem pełnej uczciwości Pana Zenka.

  9. @TesTeku:
    Zakładasz nie tylko ‚pełną uczciwość Pana Zenka’, ale i jego nieomylność. A stąd już tylko krok do cech boskich, a przynajmniej papieskich 😀

  10. Dla mnie nie ma wielkiej różnicy między Panem Zenkiem a policjantem, sędzią czy prokuratorem. W ich przypadku społeczeństwo również zakłada, że są uczciwi i nieomylni… Jednak gwarancji nie ma i trudno podać algorytm, który by ją dawał.

    Jeśli chodzi o mnie, Pan Zenek może sobie chodzić po podwórku i obserwować, co się dzieje, byle nie służyło to umyślnemu wyrządzaniu komuś krzywdy!

  11. to ten sam Rosiewicz?

  12. a no chyba że to ten:

  13. Tes Tequ!
    „Jeśli chodzi o mnie, Pan Zenek może sobie chodzić po podwórku i obserwować, co się dzieje, byle nie służyło to umyślnemu wyrządzaniu komuś krzywdy!”
    Mnie to nie przeszkadza, bo tam nie mieszkam. Jestem po śmierci żony wdowcem i załóżmy, że chcę kogokolwiek przyprowadzić do siebie do mieszkania. Jeszcze, jeżeli partnerka jest w moim wieku, kamienica mi wybaczy, ale jak to będzie dziewucha młodsza o 30 lat? Ja nie korzystam z pewnych pań, ale załóżmy, że są mężczyźni, którzy tego potrzebują. Czy cała kamienica musi wiedzieć od razu o tym? To jest właśnie to, co zarzucam PiS-owi przede wszystkim, dbanie o mnie w formie pokazywania, jak należy żyć, i pilnowania, abym nie robił czegoś ich zdaniem niemoralnego. Powtarzam, mojemu Ojcu Pan Zenek nie przeszkadza, mnie też, bo tam nie mieszkam. Ale gdybym tam był, tobym miał pianę na ustach.
    ————
    PAK-u!
    Ja rzekłbym – PiS-owskich.
    ————-
    Witam Cię ABC w swoim blogu. Poruszyłaś (eś) bardzo ważną z mojego punktu widzenia sprawę, jak spoglądać na ludzi kompromitujących się teraz, a kiedyś mających wielkie – moim zdaniem – dokonania. Jest kilka znakomitych przykładów, ale właśnie patrząc na nie trzeba odkreślić wielką grubą kreską dokonania wcześniejsze i późniejsze.
    1. Andrzej Rosiewicz, jeden z największych showmanów polskiej estrady, jego piosenki śpiewała cała Polska. To zostanie, co z tego, że teraz zgłupiał.
    2. Waldemar Łysiak – ja już nawet pominę całą serię znakomicie napisanych książek o Napoleonie, człowiek o olbrzymiej wiedzy i wielkim talencie. Ale on będzie istniał dla mnie zawsze jako autor „Wysp zaczarowanych” i „Francuskiej ścieżki”, książek, które ukształtowały w mojej młodości mój gust artystyczny, zainteresowanie światek kultury i zabytków. Książki te miały olbrzymi wpływ na moje życie i żadne paszkwile pisane na Michnika przez Łysiaka tego nie zmienią.
    3. Jan Pietrzak, prowadzący znakomity kabaret w latach polskiego socjalizmu, był wtedy postacią wielką. Do tego znakomity tekściarz i autor muzyki, wykonawca takich przebojów jak „Za 30 parę lat” czy „Dziewczyna z PRL-u”. Do tego dwie znakomite role drugoplanowe w filmie i serialu, niezapomniany radiowiec Joe z „Kochaj albo rzuć” i towarzysz Iwanicki z „Czterdziestolatka”.
    Reasumując, ja nie łączę dokonań poszczególnych twórców z ich aktualną działalnością polityczną.

  14. Boisz się reakcji kamienicy? Jeśli tak, to jednak sam czujesz, że robisz coś niewłaściwego.

  15. Obywatelu, wyprzedzacie moje podmioty tematyczne!:))))))
    Ripostuję Rosiewiczowi Grzesiukiem:

    Natomiast co się meritum sprawy tyczy, to podziały chyba i nie takie proste… Jedni by tęsknili za ludzkim obliczem blokowisk, których taki Zenek, a więcej jeszcze niezapomniany Popiołek z „Domu”, a drugim nie w smak owa inwigilacja, która przypomnę ma długowiecznej tradycji: w carskiej Rosji stróże podlegali stójkowemu…
    Kłaniam nisko:)

  16. Tes Tequ!
    Tylko nie pogniewaj się za te słowa. Z Ciebie jest taki liberał, jak ze mnie primadonna. Nie słyszałeś o najsłynniejszym prawie liberałów: „wszystko, co nie jest zabronione prawnie, jest dozwolone”? A po drugie, już w XIX wieku i na początku XX kamienica decydowała o wszystkim. Na zewnątrz rodziny były och, ach, a w środku dramaty niewyobrażalne. Poczytaj sobie pozytywistów. Chcesz do tego wrócić? Trochę zaczynam na Ciebie patrzeć z przerażeniem, widzę fundamentalistę prawidłowego odżywiania, ruchu, postępowania. Czy człowiek ma własną wolę robienia czegoś przeciw kamienicy, czy odmawiasz mu tego?
    Jeżeli za ostro napisałem, to nie gniewaj się, ale protestuję przeciwko takiemu rozumowaniu.
    ———-
    Wachmistrzu!
    W XIX wieku stróże byli jedną z najgorszych społeczności, właściciele strasznie ich bali (mówimy oczywiście o czasach zaborów, za Wolnej Polski to się trochę zmieniło).

  17. Torlinie, mógłbyś chcieć spróbować zrozumieć, co piszę, ale nie chcesz. Upierasz się, że uznaję prawo Pana Zenka do wymuszania moralności. A Pan Zenek jest tylko obserwatorem. To Ty mu odbierasz prawo do obserwowania. Pan Zenek widzi tylko to, co ludzie mu pokazują. Nie włamuje się, nie zakłada nielegalnych podsłuchów, nie przekracza prawa.

    Uważnie przeczytaj jeszcze raz, bo warto zrozumieć to zdanie:

    Jeśli boisz się reakcji bliźnich, to znaczy, że robisz coś niewłaściwego – wbrew własnemu, powtarzam, własnemu sumieniu.

    Zapewne znowu odczytasz to, co już jest w Twojej głowie, a nie to, co napisałem, więc ta dyskusja nie ma sensu. Miłego, słonecznego dnia.

  18. Hm. Kiedyś Torlinie (nie mylę się?) wybrzydzałeś na osiedla zamknięte. Czy Wasza pojedyncza kamienica i wspólnota różni się od osiedla zamkniętego?
    Rozumiem, że brama jest zamykana wbrew Twojej, jako przeciwnika osiedli zamkniętych zgody. Że zostałeś przegłosowany.

  19. Może Tes Tequ i nie ma sensu. Ale żyjemy w konkretnym społeczeństwie, a ludzie są różni. Powiedz mi, czy mężczyzna ma prawo sprowadzić do domu prostytutkę, żeby cała kamienica o tym nie wiedziała? Nawet, jeżeli ten mężczyzna postępuje wbrew swojemu sumieniu, to ma do tego prawo, a nie, że będzie sprawa rozstrzygana na wszystkich piętrach dwóch klatek schodowych. Bo następnym krokiem będzie zakaz palenia u siebie w domu, picia alkoholu, jedzenia fast foodów i onanizowania się.
    ———–
    Edwarze!
    Jeżeli chodzi o bramę przejściową, to głosowałem za tym, żeby ludzie mogli przechodzić na ul. Zgoda, teraz zresztą wszystkie skróty na mojej ulicy są już zamknięte/zablokowane. Co innego kodowanie do konkretnych klatek, tutaj byłbym za uszczelnieniem dostępu, ale nie na podwórko. Nasza wspólnota była na tyle perfidna, że dotychczas istniejące sklepiki na podwórku, sprzedająca wyroby dla młodzieży – nazwijmy to inaczej ubranej (w spodnie z krokiem w kolanach) po prostu zlikwidowała, aby zamknąć podwórko.

  20. Torlinie, zaskoczyło mnie, że „przepuściłeś“ moje posty.
    Jeszcze kilka osób by się na tej liście znalazło, wymienię choćby Marcina Wolskiego czy też Leszka Długosza. Czy potrafisz podać powód, dla którego te osoby nie istnieją w tzw mediach publicznych? Kiedyś nazywało się to cenzura. A kto robi dziś za dyżurnego intelektualistę, Wojewódzki?
    Ktoś tu się kompromituje Torlinie, ale z pewnością nie są to wyżej wspomniani (z wyjątkiem Wojewódzkiego oczywiście).

  21. Widzisz ABC, jeżeli chodzi o Wolskiego i Długosza, to oni niczym specjalnym DLA MNIE się nie wsławili.Teksty i kabarety Wolskiego mnie zawsze nudziły, a Długosz – no cóż, dla sympatyków. Tak jak Zembatego część uwielbiała, część ignorowała, tak samo Kaczmarski, który mnie nigdy nie poruszał, tak samo Długosz. A dlaczego miałbym Cię nie przepuścić? Dopóki nie ma inwektyw, nie będzie banowania.

  22. O gustach można dyskutawać, albo nie. Nie zmienia to faktu, że aktualnie mamy taki sam zamordyzm, jak dwadzieścia lat temu, zresztą z tymi samymi aktorami (lub ich potomkami) w rolach głównych. Mamy cenzurę, więzienie na podstawie spreparowanych podejrzeń, w końcu morderstwa (przepraszam, samobójstwa). Za to koszty życia w Polsce są chyba najwyższe w Europie, no, może w Luksemburgu jest drożej. Sytuacja dzisiaj różni się jedynie – i aż w dwóch aspektach. Mamy internet, który jak na razie trudno ograniczyć i mamy otwarte granice, z czego korzystają (póki czas) młodzi. Ilu ich już wyjechało? 3-4 miliony? Ilu jeszcze wyjedzie?
    „Ostatni gaszą światła“. Kiedyś to powiedział gość, wg Ciebie dziś skompromitowany; straszno, jak bardzo jest to aktualne właśnie DZIŚ.

  23. Ps. Aha, i mamy przecież jedynie słuszną partię (z przyległosciami, jak drzewiej), a kto nie z nami, ten skompromitowany oszołom.

  24. ABC, delikatnie Cię upominam, że to nie jest blog polityczny. Ale ponieważ jestem obiektywny, i sam zacząłem, to Twój komentarz zostanie. Jak widzę jesteś zwolennikiem (lub zwolenniczką) albo PiS-u, albo lewicy i nie gniewaj się, ale piszę to po raz ostatni. W jaki sposób jest zamordyzm, jak możesz wypisywać te swoje swojskie myśli w Internecie i raczej kolbami Ci w drzwi nie załomocą. Jedynie słuszna partia wygrała wybory i dlatego jest jedynie słuszną partią. Jak wygra inna, to ta będzie jedynie słuszna. A o kosztach życia gadasz takie bzdury, że człowiekowi robi się słabo, nie wystarczy porównywać zarobki.
    To jest takie typowe gadanie PiS-owskie, jest źle, tragicznie, a będzie jeszcze gorzej. Dwadzieścia lat temu to był rok 1993, wtedy był zamordyzm? Ostrzegam, ja nie dam tego blogu zamienić w niekończącą się walkę na słowa i pseudoargumenty (wyjechało 3 – 4 miliony – dlaczego nie 12? Taka sama dobrze wymyślona liczba). Każdy następny komentarz w stylu poprzednich będzie banowany. Przykro mi, ale w moim blogu spełniają się Twoje najczarniejsze sny o Mysiej i cenzurze, ABC.

  25. @TesTeku:
    Nie, nie zakładamy nieomylności prokuratora, czy policjanta. Sędziego może, ale i to niezupełnie. Każdy z nich ma pewne prawne ograniczenia swojej działalności.
    A jaka jest instytucja odwoławcza od opinii pana Zenka? Jakaś wyższa instancja? Ja tego nie widzę…

  26. Zaufanie jest jak korektor. Z każdą pomyłką jest go raz mniej.

  27. 1. Torlinie, czyli jednak wszystko tak jak sie należało spodziewać, przepuszczone posty- to tylko przypadek. Blog „nie jest polityczny“ – chociaż zarówno we wpisie jak i komentarzach tylko o polityce i jak w starym porzedkadle na Twoim blogu (jak i w dzisiejszej Polsce) mamy wolność słowa, każdemu wolno krytykować Kaczora i wychwalać Tuska a zwłaszcza Michnika.

    2. Torlinie, przecież piszę, że swiat dziś różni sie od tego – przepraszam za brak precyzji , sprzed 24 – i wiecej lat, internetem i otwartymi granicami. Korzystam z obu – dlatego kolbami mi nie załomocą. Ale tym co zostali w Polsce, a I owszem, łomocą (vide antykomor.pl). Historie takie można mnożyć, ale po co, znasz je z pewnością. Podobnie jak z pewnością słyszałeś o grasującym w Polsce samobójcy.

    3. Skąd 3 miliony? Bardzo proszę. http://www.rp.pl/artykul/17,936678-Polacy-znow-masowo-emigruja-do-Londynu.html Artykuł z września zeszłego roku mówi co prawda “tylko” o 2,1 mln; te dane za niedługo mają rok, zapewniam Cię, że ta liczba w tym czasie wzrosła, nie zmalała. Do tego jak zwykle w takich przypadkach – część osób jest na czarno, nie ujęta w statystykach. 3 mln na dzień dzisiejszy, to liczba najbardziej prawdopodobna, 4 mln- możliwa.

    4. Tak się składa, że doskonale orientuję się w kosztach życia tu i tu . Podam Ci przykłady cen w zachodnim eruolandzie: 6 jaj bio – 1,50 euro 10 jaj normalnych 1euro; chleb paczkowany 0,5 kg – 70 centow , mleko litr 50 centow; ubrania, buty itp – dużo taniej i lepszej jakości (obkupuję rodzinę). Tylko wynajem i kupno mieszkania – w POlsce jest trochę – niewiele – tansze, bo media – w miedzyczasie osiągnęły zbliżone ceny. Mowie o bezwzględnych kosztach zycia, nie w porownaniu do zarobków. Te porównaj sobie sam.

    5. Żyjesz w jakimś nierealnym świecie, Torlinie, niczym nasz wspaniały poseł od szczawiu. Moje badania własne na niereprezentacyjnej próbie wskazują, że spora grupa wyborców PO to 50- 60 latki robiące się na “młodzieżowych”.– “bo wiesz, bo kaczor” – i ten porozumiewawczy błysk oka; proszę pana, proszę pani, proszę cioci, to nie ten adres. Spora grupa, – to jednak “wykształcone z wielkich miast” – dzieci tvn i onetu/wyborczej. Mają dyplom, ale z reguły dośc kiepski i dość kiepsko zarabiają. Obie grupy określają swoją wartość przynależnością do jakiejśtam “elity” i stopnieją bardzo szybko, jak tylko do nich dotrze – że w międzyczasie stały sie “obciachowe”.

    6. Pozdrawiam serdecznie i życzę otwartego umysłu i oczu.

  28. @pak4: Moja koleżanka mawiała: „Niech się wstydzi ten, kto widzi.” Zatem, Panie Zenku, guzik mnie obchodzi, co Pan widzi, robię to, co uważam za słuszne. I co mi Pan zrobi?

  29. @abc:

    1. Torlinie, nie zakładaj kagańca Narodowi!

    2. Torlinie, oddaj kolbę, bo za jej pomocą mnożą się historie!

    3. Według moich danych do samego Londynu wyjechało już 76 milionów Polaków. Niektórzy nawet wielokrotnie!

    4. Niezłe eurojaja!

    5. Ja mam poważne wątpliwości, czy Torlin w ogóle istnieje!

    6. Pozdrawiam serdecznie i życzę otwartego umysłu i oczu – wzajemnie.

  30. Przepraszam, post powyżej miał być ostatni, ale ja tylko jeszcze w kwestii filozoficznego pytania, pojawiającego się w tym poście “o granice wolności ludzkiej”.

    Torlinie, masz wnuczkę (gratuluję), z pewnością doczekasz się i wnuka (czego Ci życzę). Życie często pisze zaskakujące scenariusze, nie zawsze najszczęśliwsze (życzę Ci tylko tych szczęśliwych). Wyobraz sobie jednak, że Twój wnuczek ma być oddany do adopcji. Czy jest Ci wszystko jedno, czy będzie on wychowywany przez adopcyjnych rodziców heteroseksualnych – czy gejowską męską parę?

    Celowo pisze o chlopczyku i o parze męskiej – gdyż kobiet, a zwłaszcza dwóch, problem posiadania dziecka nie dotyczy (co najwyżej adopcji dziecka partnerki; co jest już nieco innym tematem), a coś mi mówi, że panowie zainteresowani będą adopcją chłopczyków; (ale niech będzie – nawet dziewczynka). Pozwól, że wspomogę się obrazkiem (bo mądrość powiada, że jeden obraz wart więcej niż 1000 słow) z Twojej Gazety.
    http://wyborcza.pl/51,75478,13549996.html?i=0
    No właśnie Torlinie, gdzie są granice wolności? I czyje prawa są istotniejsze – dziecka – czy par homoseksualnych?

    Ps. TesTeq dziękuję za Twój rzeczowy udział w dyskusji, cenię dowcip a błyskotliwość; warte forum gw.

  31. Dzięki za uznanie. Staram się, jak mogę.

    A sprawa adopcji dzieci od dawna mnie bulwersuje. Nie kwestia płci adopcyjnych rodziców, ale następujący problem:

    Żeby adoptować dziecko, trzeba przed urzędnikami udowodnić swoje kwalifikacje. Natomiast płodzić może każdy idiota, kryminalista, a nawet Tusk i Michnik (tu ukłon w kierunku Szanownego abc).

    Czy nie należałoby wprowadzić paszportów kopulacyjnych, żeby drogą selekcji genetycznej ukształtowało się pożądane oblicze społeczeństwa, które wreszcie głosowałoby prawidłowo w wyborach?

  32. ABC!
    Z Tobą jest ten kłopot, co z większością ludzi mających takie poglądy jak Ty. Ty sobie wyobrażasz przeciwnika politycznego, on ma być taki jak stworzyłaś go w Swoim umyśle, jak jest inaczej, to tym gorzej dla faktów. Świetnie rozumiem, że jestem na uprzywilejowanej pozycji, bo nie jestem zwolennikiem PO i dlatego trudno jest mnie atakować. Głosuję na tę partię tylko z tego powodu, aby Kaczor nie dostał się do władzy, bo to byłaby dla takich osób jak ja tragedią. Spytasz się – a dlaczego? Co on mi zrobił? Odpowiedź jest właściwie równocześnie charakterystyką osób o tych tendencjach, a wiem o Was dużo, bo moi dwaj najwięksi przyjaciele są PiS-owcami, a i w rodzinie kręci się ich niemało. No to zaczynajmy:
    1. Religijność. Zwolennicy PiS-u są nie tylko banalnie wierzący w Boga, ale są nadmiernie religijni, można powiedzieć, że miłość do Boga przysłania im rzeczywistość, coś w rodzaju stosunku do swojego Boga Arabów.
    2. Stosunek do przeszłości. Ją nie tylko idealizują, ale bez przerwy odnoszą do współczesności. Dla nich Powstanie Warszawskie jest częścią współczesnego świata i powinno się stale o tym pamiętać. Ja z kolei, syn uczestniczki Powstania i AK-owca, wychowany w kulcie tego strasznego wydarzenia głośno krzyczę: Powstanie jest taką samą historią jak Bitwa pod Batohem i tak samo powinniśmy ją wspominać. Jestem absolutnie przeciw powracania do historii. Liczy się tylko przyszłość i opowiadanie, że historia nas czegokolwiek uczy, jest trywializowaniem swoich własnych poglądów politycznych.
    3. Stosunek do Niemiec i Rosji. Właściwie wyrasta to z punktu drugiego, cały czas jest to odniesienie do rozbiorów, II Wojny lub okresu komunistycznego. Jak świat światem… A ja po kolejnej wizycie w Niemczech mam zupełnie inne zdanie, dla nas tacy sąsiedzi jak Niemcy i Rosja ze swoimi rynkami zbytów są genialnym rozwiązaniem.
    4. Stosunek do nowoczesnych technologii. To jest też ciekawe, moi kumple posiadają komputery (laptopy), komórki, ale to jest właściwie tak jakby wymuszone, bo praca tego wymaga, albo inne okoliczności. Nie ma zakupów w sieci, banków, surfowania, Facebooka i innych, że nie wspomnę o blogach.
    5. Wycieczki zagraniczne. Dalej nawiązanie do punktu drugiego, przede wszystkim Ukraina, Białoruś, Katyń ze Smoleńskiem, Litwa, w ostateczności Petersburg.
    6. Epatowanie liczbami wyjazdowymi. Szczerze mówiąc, jest mi to całkowicie obce, ktoś chce wyjeżdżać, to wyjeżdża, co ja mam do tego. To nie są czasy latarnika, że czytał polską książkę i płakał. Można żyć w Londynie, Frankfurcie czy Amsterdamie i bywać bez przerwy w Polsce. A oprócz tego jeszcze Internet.
    7. Sprawa porządku, wydaje mi się, że jest to jeden z podstawowych punktów zwolenników PiS-u. Mój przyjaciel często mówi, że postawiłby kontrolera przy każdym płacącym podatek, aby nie oszukiwał, przeprowadzałby kontrolę, sprawdzał, upominał, mówił, jak powinno być. W tym specjalizują się Kaczyńscy, my wam pokażemy, jak należy żyć, poprowadzimy was przez życie z moralnością na ustach.
    Ja nie jestem zwolennikiem PO, bo to jest PiS BiS. Mają takie sam wsteczne poglądy, udają nowoczesnych i bezkompromisowych, a tak naprawdę są karierowiczami, uciekinierami z innych partii, ich myślą przewodnią jest tylko władza.
    ————–
    Dopuszczam jedną odpowiedź ABC i zamykam dyskusję na ten temat pomiędzy nami. Niech żyje jedno państwo europejskie.

  33. Po pierwsze mam cztery wnuczki, i nie mam szansy na wnuka. A po drugie, i najważniejsze, macie taki specjalny sposób pisania, jak umożliwienie normalnego życia osobom homoseksualnym, to jest od razu o adopcji, jak o aborcji, to od razu zabójstwo nienarodzonych, jak in vitro, to geje itd. Każdy człowiek ma prawo ożenić się z osobą, z którą chce. I nikt nie ma prawa narzucać mu swojego zdania. Sprawa adopcji dzieci przez pary gejowskie może być rozstrzygnięta prawnie, ale i tak nie uciekniemy przed dziećmi przez te pary wychowywane. Podstawa absolutna – każdy człowiek ma swoją wolę i on sam decyduje, co jest dla niego dobre, a co złe. Moje podstawowe pytanie ABC, kto upoważnił Cię do narzucania siłą Twoich poglądów innym ludziom?
    —————
    Powiedziałem. Jedna odpowiedź i zamykam dyskusję. Ona jest bezprzedmiotowa, szkodząca i nic nie daje.

  34. Kontrolerzy? Problem w tym, kto ma kontrolować kontrolera? I tu wszystko się sypie, bo kontroler też człowiek i idzie się z nim dogadać. Niezależnie od opcji politycznej i przynależności partyjnej.

  35. Do kontrolowania kontrolerów chętnych znajdzie się bez liku.
    Nawet Związek Radziecki nie zdołał utrzymać systemu typu jeden szeryf na jednego mieszkańca. Kto w dzisiejszych czasach miałby środki, by taki system utrzymywać i po co?
    Kilometry teczek ku radości przyszłych badaczy IPN.

  36. Torlinie, właściwie to mogę przepisać Twój post z 14.49 i skierować go do Ciebie: „z Tobą jest ten kłopot, co z większością ludzi mających takie poglądy jak Ty… itd“.

    Żaden (wyjątek punkt 6) z punktów przez Ciebie wyminionych ani mnie ani wiekszości wyborców PIS, ani Kaczynskiego nie dotyczy, a niektóre z nich jak np punkt 4 i 5 mają wrecz charakter kabaretowo – satyryczny i potwierdzają tylko, że żyjesz w jakimś światku zupełnie oderwanym od rzeczywistości. To jest obraz kreowany przez media i ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co teksty Michnika i jego komando z prawdą. Można by się odnosić do kolejnych punktów, ale mi się nie chce 🙂

    Zresztą wcale nie jestem zwolennikiem PIS, dlatego trudno mnie atakować (z pogladami w odmianie bardziej radykalnej na temat aborcji i in vitro – sie np. nie zgadzam). Głosuję na tą partię, bo ex- komuniści przez 20 (konkretnie 22- lata) pokazali, że mentalność kacyka pozostaje, nie przemija wraz ze zmianiającym sie światem. Bo cenzura, bo morderstwa, bo…duzo, bardzo duzo by tu pisac.

    Próbujecie, z Twoim guru na czele, stworzyć jakąś równoległą rzeczywistość, jakąś parahistorię; to że przoduje w tym Michnik – jest jak najbardziej zrozumiałe, biorąc pod uwagę choćby jego rodzinę. Tylko brak wam podstawowej inteligencji, by zrozumieć, że w czasach internetu, blogów a nawet facebooka (Twój punkt 4 – ha, ha, ha; chociaż ja facebook akurat omijam; nie widzę żadnych korzyści, a tym bardziej powodów by znosić notoryczną inwigilację) nie jest to możliwe.

    Jeśli natomiast chodzi o punkt 6. Brak refleksji nad tym, że dwadzieścia lat (ściśle 22 lat) światłych rządów, doprowadza do tego, że wyjeżdża niemal całe młode pokolenie (nawiasem, prawdopodobnie mnie w tych statystykach nie ma; dowód osobisty i stały meldunek wciąż mam polskie) jest oznaką, nie wiem jak to określić, ale jakiejś przerażającej ciasnoty umysłowej.

    Jeśli chodzi o homoseksualistów, nie bardzo rozumiem gdzie jest problem. Argument „chcę wyjść z USC, nie od notariusza“- mnie bawi. Koszty są porównywalne a „małżeństwa“ homoseksualne i tak się w 99 % rozpadają, a z reguły –w ogóle do nich nie dochodzi (tam gdzie taka możliwość istnieje). Ale jeśli już, to niech tam, mi nie żal (nawiasem, postępowo- europejskie Niemcy, na czele z Angelą poklepującą Donka a strofującą Orbana, nie widzą podstaw do przyznania ulg podatkowych parom homoseksualnym, ale o tym Twoja gazetka oczywiście się nie zająknęła). Tylko się od dzieci odwalcie. Ale jak sobie możesz dokładnie obejrzec na powyżej załączonym obrazku, wprost z Twojej gazetki, z artykułu zatytułowanym w uroczym młodzieżowym stylu podstarzałego wujaszka „Polska wychodzi z konserwy“ nie do końca „nie o dzieci tu chodzi“.

    „każdy człowiek ma swoją wolę i on sam decyduje“ – dziecko też? Czy z tego, że istnieją dzieci wychowywane przez pary homoseksualne (w praktyce- przez pary lesbijskie; co nie znaczy, że takich sytuacji nie należy uregulować prawnie, jednak celem ma być dobro DZIECKA, nie „równość“ pary) – wynika, że należy na to skazywać kolejne dzieci?
    A właśnie, lektura, jaką światły dziadzio powinien czytać wieczorami wnuczkom, czy już ją zakupiłes? Bo „Kubuś Puchatek“ to przeżytek.
    http://demotywatory.pl/4029700/Ksiazka-To-wszystko-rodzina-wydana-pod-logiem-UE-dla-dzieci-od-lat-6
    Najelepsze- obcięto. Stefan dał Krysi swoją spermę a Krysia z wdzięczności urodziła mu dziecko.
    Jakie to miłe.
    Pozdrawiam.
    Zdecydowanie ostatni raz.

  37. Problem z Panem Zenkiem polega nie na tym, że jest on obserwatorem, a zwykłym plotkarzem (a jest nim skoro o zauważonych przez niego wizytach dziewczyn wiedzą inni lokatorzy), a tego nie lubię. Bądź, co bądź pan Zenek jest tam w charakterze „pracownika”, jego praca wymaga dyskrecji, a tymczasem gość jest zwyczajnie wścibski i pomyliło mu się miejsce w szeregu. Gość ma szczęście, że tam nie mieszkam, bo już by szukał nowej posady. Mój dom – moja twierdza.

  38. Dzięki Sarno!
    Napisałaś to, co ja myślę na ten temat. Inna rzecz, że Pan Zenek jest bardzo sympatyczny,
    ———–
    ABC!
    Na tym zakończyłem ten żenujący spektakl przekłamań i przeinaczeń. Czasami ten blog też musi odbyć pokutę.

  39. sarna pisze: Gość ma szczęście, że tam nie mieszkam, bo już by szukał nowej posady. Mój dom – moja twierdza.

    A gdyby Pan Zenek obserwował zza płotu i plotkował, to powiedziałabyś „mój kraj, moja twierdza” i wsadziła go do pierwszego samolotu do Timbuktu?

    A gdyby to był Twój sąsiad – inny, wścibski lokator mieszkający na Twojej klatce schodowej, to doprowadziłabyś do jego eksmisji?

    Zachowanie Pana Zenka byłoby karygodne, gdyby rzucał oszczerstwami, ale on jest po prostu jeszcze jedną kamerą osiedlowego monitoringu…

  40. Tes Tequ
    Gdyby Pan Zenek nie był przeze mnie zatrudniany i opłacany relacje wyglądałyby inaczej, co nie znaczy, że miałby przyzwolenie na wsadzanie swojego wścibskiego nosa w moje sprawy i że bym nie interweniowała.
    W relacjach międzyludzkich obowiązują pewne formalne i nieformalne kodeksy i należy ich przestrzegać, tak jak w każdej w pracy należy być kompetentnym. Pan Zenek jest (nie ubliżając mu) siłą roboczą opłacaną przez wspólnotę mieszkaniową, ma robić porządki po nich, a nie z nimi. Pan Zenek nie jest zatrudniony dla wystawiania świadectw moralności lokatorom, ani jakichkolwiek świadectw – to nie jego misja.
    Dziwne, że niektórym przeszkadza, że pies napaskudzi na trawniku, a nie przeszkadza jak ktoś paskudzi w ich życiu. Dziwne, że oburzamy się jako społeczeństwo na inwigilowanie nas przez różne służby, a pozwalamy się inwigilować we własnym domu przez opłacanego przez siebie człowieka. Ta sytuacja jest „chora”. Pan Zenek przywołuje do porządku właścicieli,a gdzie Zarząd Wspólnoty? Obawiam się, że nie tylko Pan Zenek ale i ów Zarząd nie są świadomi odpowiedzialności karnej za naruszenie dóbr osobistych mieszkańców, polecam lekturę ustawy o ochronie danych osobowych i ich przetwarzaniu. Tes Teku, Pan Zenek zapewne wie też kto zalega z czynszem, kto ma HIV, a kto hemoroidy i nie ważne czy ten ktoś sobie na to słusznie zapracował, czy nie, nie ważne czy Pan Zenek powtarza prawdę czy fałsz, ważne, że w świetle prawa, nie ma do tego prawa.

  41. Sarno!
    c.b.d.o., a żeby mądrzej wyglądało (snobizm – jakie to piękne uczucie) – q.e.d.

  42. Torlinie, a kogo masz na myśli mówiąc o snobizmie, Pana Zenka czy mnie ;)? Jeśli mnie, to muszę uchylić rąbka prywatności i wyjaśnić, że wiem o czym mówię, zdarzało mi się reprezentować w takich sprawach stronę na sali sądowej.

    PS rozszyfruj proszę skróty, bo zwyczajnie sobie z nimi nie poradziłam

  43. Co było do okazania (czyli stwierdzam, że miałaś rację), a jest to obok c.b.d.u. (co było do ukazania) najsłynniejszą trawestacją łacińskiego skrótu q.e.d. – pochodzi on od łacińskiego zwrotu „Quod erat demonstrandum” (co było do udowodnienia). I to użycie tego skrótu ja nazwałem snobizmem. Moim snobizmem.

  44. Przykro mi, ale gdy się o czymś mówi, trzeba mieć o tym zielone pojęcie, Droga Sarno. Proszę, wskaż mi dokładnie artykuł przywoływanej przez Ciebie ustawy, który stanowiłby podstawę do pociągnięcia Pana Zenka do odpowiedzialności. Zauważ, że on to robi w czynie społecznym, a nie na podstawie polecenia służbowego.

  45. W końcu skapowałem, co to jest ta Torla – kamienna wioska.
    I poznałem imię głównego szamana.

  46. Wypijmy szampana za tego szamana!

    Panie Zenku! Zapraszamy! Chyba nie ma Pan nic przeciwko małej imprezce w naszym zacnym towarzystwie!

  47. TesTeq zdecydowanie masz rację. 🙂

  48. Tes Tequ – wybacz, ale dyskutowanie z argumentami, które przytaczasz jest niepoważne i nie zamierzam brnąć w tę żenującą z Tobą dyskusję. Chcesz żeby ostatnie zdanie należało do Ciebie ? – proszę 🙂

  49. @sarna: Odpowiedzi część 1. Przeprosiny

    Szczerze przepraszam za pierwsze zdanie mojego poprzedniego komentarza brzmiące: Przykro mi, ale gdy się o czymś mówi, trzeba mieć o tym zielone pojęcie, Droga Sarno. Nosi ono znamiona ataku personalnego i nie powinno się znaleźć w mojej wypowiedzi. Przepraszam.

  50. @sarna: Odpowiedzi część 2. Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych

    Art. 2.
    1. Ustawa określa zasady postępowania przy przetwarzaniu danych osobowych oraz prawa osób fizycznych, których dane osobowe są lub mogą być przetwarzane w zbiorach danych.
    2. Ustawę stosuje się do przetwarzania danych osobowych:
    1) w kartotekach, skorowidzach, księgach, wykazach i w innych zbiorach
    ewidencyjnych,
    2) w systemach informatycznych, także w przypadku przetwarzania danych
    poza zbiorem danych.
    3. W odniesieniu do zbiorów danych osobowych sporządzanych doraźnie, wyłącznie ze względów technicznych, szkoleniowych lub w związku z dydaktyką w szkołach wyższych, a po ich wykorzystaniu niezwłocznie usuwanych albo poddanych anonimizacji, mają zastosowanie jedynie przepisy rozdziału 5.

    Art. 3.
    1. Ustawę stosuje się do organów państwowych, organów samorządu terytorialnego oraz do państwowych i komunalnych jednostek organizacyjnych.
    2. Ustawę stosuje się również do:
    1) podmiotów niepublicznych realizujących zadania publiczne,
    2) osób fizycznych i osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, jeżeli przetwarzają dane osobowe w związku z działalnością zarobkową, zawodową lub dla realizacji celów statutowych
    – które mają siedzibę albo miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, albo w państwie trzecim, o ile przetwarzają dane osobowe przy wykorzystaniu środków technicznych znajdujących się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

    Art. 3a.
    1. Ustawy nie stosuje się do:
    1) osób fizycznych, które przetwarzają dane wyłącznie w celach osobistych
    lub domowych,
    2) podmiotów mających siedzibę lub miejsce zamieszkania w państwie trzecim, wykorzystujących środki techniczne znajdujące się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wyłącznie do przekazywania danych.
    2. Ustawy, z wyjątkiem przepisów art. 14-19 i art. 36 ust. 1, nie stosuje się również do prasowej działalności dziennikarskiej w rozumieniu ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz.U Nr 5, poz. 24, z późn. zm.2)) oraz do działalności literackiej lub artystycznej, chyba że wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji istotnie narusza prawa i wolności osoby, której dane dotyczą.

    Moim zdaniem z tytułu tej ustawy nie ma podstaw do pociągnięcia Pana Zenka do odpowiedzialności. Jak rozumiem jego – opisane przez Torlina – „zaangażowanie w pracy” ma charakter prywatny i nie odbywa się na podstawie polecenia służbowego.

  51. @sarna: Odpowiedzi część 1. Analiza komentarza

    Gdyby Pan Zenek nie był przeze mnie zatrudniany i opłacany relacje wyglądałyby inaczej, co nie znaczy, że miałby przyzwolenie na wsadzanie swojego wścibskiego nosa w moje sprawy i że bym nie interweniowała.

    Tu pojawia się zagadnienie – skąd Pan Zenek czerpie swoje informacje? Jeśli pozyskuje je nielegalnie, powinien zostać przyłapany i zgodnie z prawem ukarany. Jednak z tego, co rozumiem, Pan Zenek po prostu obserwuje i dowiaduje się wielu rzeczy od samych zainteresowanych. Oczywiście oczekują oni od niego dyskrecji, ale czy mają do tego podstawy? Doświadczenie pokazuje, że nie. Pan Zenek w pewnym sensie podobny jest do dozorcy Popiołka z serialu „Dom”, który też wszystko wiedział o lokatorach i czasami wtrącał się w ich sprawy.

    W relacjach międzyludzkich obowiązują pewne formalne i nieformalne kodeksy i należy ich przestrzegać, tak jak w każdej w pracy należy być kompetentnym. Pan Zenek jest (nie ubliżając mu) siłą roboczą opłacaną przez wspólnotę mieszkaniową, ma robić porządki po nich, a nie z nimi.

    Zgadzam się, że Pan Zenek jest nadgorliwy, ale trudno mu zarzucić, że ta nadgorliwość nie jest związana z utrzymywaniem porządku na terenie posesji i – w jego rozumieniu – pomaganiu lokatorom!

    Pan Zenek nie jest zatrudniony dla wystawiania świadectw moralności lokatorom, ani jakichkolwiek świadectw – to nie jego misja. Dziwne, że niektórym przeszkadza, że pies napaskudzi na trawniku, a nie przeszkadza jak ktoś paskudzi w ich życiu. Dziwne, że oburzamy się jako społeczeństwo na inwigilowanie nas przez różne służby, a pozwalamy się inwigilować we własnym domu przez opłacanego przez siebie człowieka.

    Inwigilacja to mocne słowo. Analizę poszczególnych – opisanych przez Torlina – przejawów działalności Pana Zenka przedstawię w kolejnej części mojej odpowiedzi.

    Ta sytuacja jest „chora”. Pan Zenek przywołuje do porządku właścicieli,a gdzie Zarząd Wspólnoty?

    Tu się nie zgodzę. Każdy ma prawo przywołać do porządku osobę, która zachowuje się w sposób niezgodny z zasadami współżycia społecznego. Zarówno Pan Zenek, jak i każdy lokator. W tym kontekście można byłoby uznać działalność Pana Zenka za „przeczulicę społeczną” (jako przeciwieństwo znieczulicy).

    Obawiam się, że nie tylko Pan Zenek ale i ów Zarząd nie są świadomi odpowiedzialności karnej za naruszenie dóbr osobistych mieszkańców, polecam lekturę ustawy o ochronie danych osobowych i ich przetwarzaniu.

    O tym już napisałem w poprzedniej części odpowiedzi.

    Pan Zenek zapewne wie też kto zalega z czynszem, kto ma HIV, a kto hemoroidy i nie ważne czy ten ktoś sobie na to słusznie zapracował, czy nie, nie ważne czy Pan Zenek powtarza prawdę czy fałsz, ważne, że w świetle prawa, nie ma do tego prawa.

    Istotnym pytaniem jest – o czym już wspomniałem – skąd on to wie. Z tego, co rozumiem, Pan Zenek po prostu obserwuje i dowiaduje się wielu rzeczy od samych zainteresowanych.

  52. Bardzo ciekawa dyskusja. Sarno, mam nadzieję, że się nie obraziłaś, Tes Teq bardzo często żartuje, ale też jest człowiekiem twardo stojącym na ziemi.

  53. @sarna: Odpowiedzi część 4. Analiza udokumentowanych działań Pana Zenka

    wchodzę przez bramę i słyszę: „Ojca nie ma, poszedł na zebranie Zarządu AK, będzie o drugiej”. „Panie Zenku – mówię – ale ja mam też interes do taksówkarza”. „Niedługo będzie, pojechał z psem do weterynarza”.

    W tym przypadku Pan Zenek nie przekracza żadnego prawa, o ile informacje o Ojcu Torlina i taksówkarzu pozyskał w sposób legalny (czyli od nich samych). Przy odrobinie dobrej woli można byłoby uznać, że robi Torlinowi przysługę, informując go zawczasu o niedostępności potencjalnych celów jego przyjazdu.

    czasami tylko zwróci uwagę, że ktoś nie wyciera butów.

    W tym przypadku Pan Zenek też nie przekracza żadnego prawa. Zwracać uwagę może każdy, a przy odrobinie dobrej woli można byłoby uznać, że Panu Zenkowi naprawdę zależy na czystości na klatkach schodowych.

    w części parkingowej samochody mieszczą się na styk, więc Pan Zenek pilnuje, aby każdy prawidłowo zaparkował.

    Oczywiście każdy ma prawo zaparkować niechlujnie, ale każdy też wkurza się, gdy ktoś inny – parkując niechlujnie – zablokuje na ciasnym parkingu dwa miejsca zamiast jednego. Ocena, czy Pan Zenek nas szykanuje, czy zapewnia innej osobie miejsce parkingowe zależy w gruncie rzeczy od naszej zdolności do zgodnego współżycia społecznego.

    „U mnie chuligaństwa nie ma, u mnie jest porządek” – powtarza za każdym razem.

    Trudno tej wypowiedzi coś zarzucić, jeśli nie jest się chuliganem.

    Kamienica podzieliła się na połowę, jedna połówka jest zachwycona, że mieszka w bezpiecznym domu, pod kontrolą, bezdomni nie nocują na klatkach, bo Pan Zenek ich goni.

    Są zatem osoby, które postrzegają działalność Pana Zenka pozytywnie.

    Połowa ma dość tej inwigilacji, słyszę: „Ja nie potrzebuję takiej opieki, to przypomina mi czasy komunistyczne, gdy władza broniła mnie przed zagrożeniami”.

    Trudno mi tu o merytoryczny, nieemocjonalny komentarz, ponieważ najczęściej o czasach komunistycznych wypowiadają się osoby, które ich nie pamiętają.

    społeczeństwo kamienicy ma uciechę, bo wnioskodawca jest nauczycielem akademickim i lubi pod nieobecność żony sprowadzić sobie jakąś studentkę na chatę. „Moralna” część mieszkańców mówi: „I bardzo dobrze, nie będzie sobie sprowadzał dziewuch do domu”.

    To bardzo istotny fragment sprawy, który rodzi następujące pytania:
    – Czy źródłem informacji o nauczycielu akademickim jest Pan Zenek, czy jest to wiedza rozpowszechniana z lubością przez innych lokatorów?
    – Czy informacje o nauczycielu akademickim są prawdziwe? Jeśli nie, to rozpowszechnianie ich może być przedmiotem postępowania o ochronę dóbr osobistych.
    – Jeżeli informacje o nauczycielu akademickim są prawdziwe, a jedyną osobą, która o nich nie wie jest zdradzana żona, to jak znający prawdę sąsiedzi mogą jej patrzeć prosto w oczy, gdy spotykają ją na klatce schodowej lub na podwórku?

    Zauważmy, że rozważania o nauczycielu akademickim pojawiły się tylko w kontekście wniosku o usunięcie Pana Zenka, a nie jako przejaw jego „inwigilacji”.

    Jak nietrudno sobie wyobrazić Pan Zenek jest wielkim zwolennikiem Prezesa, a wnioskodawca działaczem PO, co daje asumpt do kolejnych dokuczań.

    Etykietowanie i szufladkowanie pomaga nam zrozumieć świat, jednak czasami wiedzie nas na manowce.

    Mój Tata wylądował na kilka dni w szpitalu, wychodząc z domu Pan Zenek spytał się głosem pełnym troski: „Ojciec w szpitalu, a jak tam Ola (moja wnuczka) – już zdrowa?”

    Po raz kolejny można postawić pytanie, czy Pan Zenek pozyskał te informacje nielegalnie (na przykład włamując się do systemu informatycznego szpitala i czy w ogóle to pytanie jest formą prześladowań ze strony Pana Zenka.

  54. @sarna: Odpowiedzi część 5. Ostatnie zdanie

    Czy chcę, żeby ostatnie zdanie należało do mnie?

    Lubię, gdy tak jest, ale tylko z powodów merytorycznych.

    Nie znam Pana Zenka, mogę więc opierać się jedynie na relacji Torlina. Biorąc pod uwagę fakt, że lokatorzy w tej sprawie są podzieleni, sprawa wcale nie jest tak jednoznaczna, jakby się wydawało.

    Dyskusja o Panu Zenku to dyskusja o podstawach ustroju państwa i wyznaczaniu granic wolności obywateli żyjących w pewnej wspólnocie (rodzina, kamienica, dzielnica, miasto, państwo, kontynent, planeta).

    Czy brukselski „Pan Zenek” powinien decydować, które autostrady w Polsce zbudujemy, a które nie?

    Czy rządowy „Pan Zenek” powinien zabraniać palenia tytoniu w miejscach publicznych?

    Czy miejski „Pan Zenek” powinien kierować metro na Bródno zamiast na Gocław?

    Czy Pan Zenek powinien pilnować ustawienia samochodów na parkingu, żeby optymalnie wykorzystane zostało skromne miejsce przeznaczone do tego celu?

    Każda odpowiedź – zarówno twierdząca jak i przecząca – ogranicza czyjąś wolność: Polski lub innych krajów Unii Europejskiej, palaczy lub niepalących, mieszkańców Bródna lub Gocławia, kierowców „zaparkowanych” lub nie mogących zaparkować.

    Jasne, że czułbym się nieswojo, gdyby Pan Zenek przeglądał moje śmieci, czujnie obserwował, jak wychodzę z domu, zwracał mi uwagę, gdy nierówno zaparkuję i wtrącał się ze swoimi komentarzami, których wcale nie potrzebuję. Ale z drugiej strony chciałbym, żeby podwórko było zadbane, klatki nieobsikane przez ludzi i psy, a samochody porządnie zaparkowane.

    Chciałbym też, żeby w mieszkaniu w sąsiedniej klatce nie znaleziono po miesiącu zwłok staruszki, o której wszyscy zapomnieli… I chyba ten ostatni argument sprawia, że głosowałbym za pozostawieniem Pana Zenka na jego stanowisku.

  55. Torlinie, nie obraziłam się, ale … ja w tym „robię” zawodowo, więc wiem jak orzekają sądy. Każdy ma prawo do własnych przemyśleń i poglądów, ale to nie znaczy, że są one zgodne z tym, co jest prawnie usankcjonowane. Granica między stosunkiem służbowym, a prywatnym życiem w pewnych aspektach jest bardzo płynna. Wykonując pracę zawodową wchodzimy w posiadanie informacji, których nigdy byśmy nie powzięli, gdyby praca nie stworzyła ku temu możliwości. Zakończenie pracy o określonej godzinie nie ozn., że już jesteśmy zwolnieni z obowiązku służbowego i możemy mleć jęzorem, co nam ślina na język przyniesie. Usprawiedliwieniem nie mogą być nawet dobre chęci (ponoć dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane). Pan Zenek nie musi (zresztą tak, jak i każdy inny pracownik) otrzymać wprost polecenia służbowego by coś robić lub nie – musi kierować się interesem swego pracodawcy (w granicach prawa oczywiście). Gdyby przyjąć tok rozumowania Tes Teqa, to również pracodawca Pana Zenka, dowiadując się od osoby postronnej na tzw. mieście o karygodnym, bo nieetycznym i niekompetentnym postępowaniu swojego pracownika miałby prawo bezkarnie spuścić mu po godzinach pracy mały łomot. Dlaczego nie? – wszak działałby już jako osoba prywatna. I nie podnosiłabym tu kwestii różnic między przemocą fizyczną, a psychiczną, bo czasami ta druga jest dotkliwsza. Mierzi mnie pranie czyichś brudów, wścibstwo, brak taktu , dyskrecji i bynajmniej nie dlatego, że sama do tych bez skazy nie należę, ale dlatego, że taki mam system wartości. Nie uważam, by szpiegowanie i donosicielstwo były tylko typowe dla epoki socjalizmu w Polsce. Obecnie wyłazi to też z każdej dziury. Państwo nas podsłuchuje i podgląda, Urząd Skarbowy, Nadzór Budowlany i PIP kochają donosy, bo dzięki nim mogą wykazać się sukcesami, wymiar sprawiedliwości w nagrodę za współpracę pomniejsza wymiar kar dla największych kanalii, albo co lepsza na koszt społeczeństwa funduje im dostatnie życie z nową tożsamością – wszechobecne przyzwolenie na niegodziwość 😦

    Tes Tequ chcesz czy nie, Pan Zenek jest świadkiem życia kamienicy, bo tam pracuje, nawet po godzinach pracy wchodzi w posiadanie informacji, których lokatorzy by mu nie wyjawili gdyby nie postrzegali go jako osoby „zatrudnionej”, a więc swojej. On jest pracownikiem osoby prawnej i jego zachowanie podlega rozstrzygnięciom ustawy. Nie można czytać tylko wprost każdego paragrafu, w oderwaniu od pozostałych, nie wspominając o innych aktach prawnych. Nawet żądanie przez panią z rejestracji podania na głos daty urodzenia, gdy odpowiedź słyszy kolejka oczekujących do rejestracji jest złamaniem ustawy. Zrozumiałym jest, że należy zachować granice rozsądku zanim kogoś się postawi przed obliczem Temidy, ale dobrze, że jest taki straszak, na wszelkiej maści Panów Zenków.

  56. Do tak wspaniałej dyskusji nie mam najmniejszego zamiaru się wtrącać.

  57. @sarna: Chyba wiem, na czym polega różnica między nami w postrzeganiu działalności Pana Zenka.

    Otóż Torlin opisał następujące zdarzenia dotyczące kontaktów z Panem Zenkiem:

    Fakt numer PZ1: wchodzę przez bramę i słyszę: “Ojca nie ma, poszedł na zebranie Zarządu AK, będzie o drugiej”. “Panie Zenku – mówię – ale ja mam też interes do taksówkarza”. “Niedługo będzie, pojechał z psem do weterynarza”.

    Fakt numer PZ2: czasami tylko zwróci uwagę, że ktoś nie wyciera butów.

    Fakt numer PZ3: w części parkingowej samochody mieszczą się na styk, więc Pan Zenek pilnuje, aby każdy prawidłowo zaparkował.

    Fakt numer PZ4: “U mnie chuligaństwa nie ma, u mnie jest porządek” – powtarza za każdym razem.

    Fakt numer PZ5: Mój Tata wylądował na kilka dni w szpitalu, wychodząc z domu Pan Zenek spytał się głosem pełnym troski: “Ojciec w szpitalu, a jak tam Ola (moja wnuczka) – już zdrowa?”

    Torlin opisał również reakcję lokatorów na działalność Pana Zenka:

    Fakt numer LOK1: Kamienica podzieliła się na połowę, jedna połówka jest zachwycona, że mieszka w bezpiecznym domu, pod kontrolą, bezdomni nie nocują na klatkach, bo Pan Zenek ich goni. Połowa ma dość tej inwigilacji, słyszę: „Ja nie potrzebuję takiej opieki, to przypomina mi czasy komunistyczne, gdy władza broniła mnie przed zagrożeniami”. Ale w związku z tym wnioskiem złożonym do Zarządu Wspólnoty, aby Pan Zenek przestał stać na podwórku i inwigilować ludzi, społeczeństwo kamienicy ma uciechę, bo wnioskodawca jest nauczycielem akademickim i lubi pod nieobecność żony sprowadzić sobie jakąś studentkę na chatę. „Moralna” część mieszkańców mówi: „I bardzo dobrze, nie będzie sobie sprowadzał dziewuch do domu”.

    Żaden z faktów PZ1 – PZ5 nie nosi znamion przestępstwa! A przy dobrej woli można byłoby je uznać za uprzejmość i troskę o porządek na terenie posesji.

    Komentowanie tych faktów w następujący sposób: Mierzi mnie pranie czyichś brudów, wścibstwo, brak taktu , dyskrecji i bynajmniej nie dlatego, że sama do tych bez skazy nie należę, ale dlatego, że taki mam system wartości. Nie uważam, by szpiegowanie i donosicielstwo były tylko typowe dla epoki socjalizmu w Polsce. uznałbym wręcz za naruszenie dóbr osobistych Pana Zenka.

    Być może Torlin nie opisał wszystkiego, ale przedstawione dotychczas fakty dotyczące Pana Zenka nie pozwalają mu zarzucić NIC. ZERO. NULL.

    W opisie Torlina pojawia się natomiast fakt LOK1 związany pośrednio z Panem Zenkiem, lecz nie dokumentujący jego działalności. Są to subiektywne odczucia części lokatorów na temat obecności Pana Zenka na podwórku oraz trybu życia nauczyciela akademickiego. Torlin nigdzie nie napisał, że to Pan Zenek rozpowszechnia informacje na temat moralności lokatorów. To lokatorzy go o to oskarżają.

    Podsumowując, Wysoki Sądzie, chciałbym podkreślić, że wszystkie przedstawione dowody świadczą o nieprzekraczaniu przez Pana Zenka swoich uprawnień oraz o wzorowym wypełnianiu przez niego obowiązków dozorcy, w związku z czym wnoszę o uwolnienie go od wszelkich zarzutów i przywrócenie do pracy.

  58. Fajne!!!

  59. Obawiam się Tes Tequ, że Twoim największym przeciwnikiem w dyskusji jesteś Ty sam.
    Do Torlina piszesz: ” ….. ale Pan Zenek, inwigilując społeczeństwo pilnuje, …”
    Do mnie piszesz: „……. ale przedstawione dotychczas fakty dotyczące Pana Zenka nie pozwalają mu zarzucić NIC. ZERO. NULL”
    To inwigiluje czy nie? A może jednak inwigiluje, ale pod żadnym pozorem nie można mu z tego czynić zarzutu, bo to kryształowo czysty człowiek, wzór cnót obywatelskich?
    Przyznam, że trudno dyskutuje się z kimś, kto jest za, a nawet przeciw 😉

    Pozwalam sobie również przytoczyć słowa Torlina: „Przejdziemy wielką cywilizacyjną drogę od banalnego wniosku złożonego we Wspólnocie do rozważań na temat wolności ludzkiej”. Sadzę, że umknęła Ci Tes Tequ uwaga Torlina, że „połowa kamienicy” – stwierdzenie, że połowa sugeruje, że problem jest poważny i, że połowa mieszkańców nie czuje się we własnym domu jak u siebie, ale za to Pan Zenek mawia „u mnie …”
    Być może w realu wygląda to różowiej, tu drążymy suche fakty, a te w moim odczuciu przemawiają na niekorzyść Pana Zenka.

  60. @sarna: Czuję się przyłapany – nieostrożną wypowiedzią (domniemana „inwigilacja”) osłabiłem pozycję mojego klienta (Pan Zenek).

    Zapamiętać: „Nigdy nie używać określeń, których użył lub może wykorzystać prokurator!” 🙂

    Podsumowując moje stanowisko: Pan Zenek obserwuje i wyciąga wnioski chcąc – być może nieumiejętnie – stworzyć miłą, rodzinną, ułożoną atmosferę. To, że znaczna część lokatorów uważa te działania za inwigilację, jest smutne, ale potrzebne są tu twarde dowody, których dotąd nie poznaliśmy.

    O względności pojęcia „inwigilacja” może świadczyć fakt, że większość nastolatków uważa każde pytanie „Odrobiłeś lekcje?” lub „Pozmywałeś po sobie?” za inwigilację i prześladowania.

    Jest jeszcze aspekt prawny: w Polsce nie można zwolnić z pracy człowieka, bo komuś wydaje się, że ten ktoś go inwigiluje. Potrzebne są dowody, których tutaj brakuje – mamy do czynienia tylko z odczuciami, sprawą ważną, ale w stosunkach służbowych i w sądzie nieużyteczną. Nawet utratę zaufania do pracownika trzeba jakoś uzasadnić.

    Wszystko to piszę bez stosunku emocjonalnego, ponieważ:
    – nie grzeszę zbytnio, więc bez problemu mogę wyznawać zasadę „niech się wstydzi ten, kto widzi”;
    – nigdy nie mieszkałem w kamienicy z wścibskim dozorcą;
    – zawsze doszukuję się dobrych intencji w ludzkich działaniach (Pana Zenka również).

  61. Torlinie, do listy „skompromitowanych” dodaj jeszcze Gajosa, Kaczora (nomen omen) i Kazika.
    http://www.filmweb.pl/film/Uk%C5%82ad+zamkni%C4%99ty-2013-635169
    http://wnas.pl/artykuly/1293-kult-making-of-teledysku-uklad-zamkniety-zobacz

    ps. przepraszam za brak konsekwencji, ale zakładam, że i tak wyląduję w spamie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: