Napisane przez: torlin | 18/03/2013

Oby się to nie powtórzyło

korp8

Czołgi polskie w Apeninach Emiliańskich (zdjęcie STĄD)

Bardzo rzadko poruszana ostatnio sprawa w publicystyce historycznej dotyczy postępowania władz II Korpusu tuż przed Bitwą o Bolonię. Jeżeli chodzi o ten wyższy związek taktyczny, to historycy i wielbiciele historii zatrzymują się raczej na Monte Cassino, Anconie, ewentualnie sprawach bliskowschodnich. Tymczasem mało kto mówi o odgłosach Jałty w Korpusie, a były one tak olbrzymie, że musieli się do tego wtrącić wielcy tego świata. 11 lutego 1945 roku zakończyła się Konferencja Jałtańska, ogłoszona została całemu światu następnego dnia, a jej rezultaty wstrząsnęły żołnierzami II Korpusu i jego dowództwem, wielu z nich pochodziło z terenów wschodniej Polski. Szczególnie boleśnie odczuli to żołnierze 5 Kresowej Dywizji Piechoty.  Najostrzej zareagował gen. Anders, który najpierw w liście do Prezydenta Polski Władysława Raczkiewicza napisał: „zwróciłem się do władz sojuszniczych o wycofanie oddziałów Korpusu z odcinków bojowych. Nie mam sumienia żądać w obecnej chwili od żołnierza ofiary krwi”, a później w kolejnym, tym razem skierowanym do generała porucznika Richarda McCreery’ego, dowódcy 8 Armii Brytyjskiej: „widzę konieczność natychmiastowego zluzowania z odcinka bojowego oddziałów II Korpusu Polskiego”. McCreery odpowiedział natychmiast, iż jest to niemożliwe, gdyż nie ma sił, które mogłyby zastąpić polską jednostkę. Wobec powyższego Anders poszedł na skargę wyżej, najpierw do generała Marka Clarka, dowódcy XV Grupy Armii, będącego w ten sposób dowódcą wszystkich alianckich wojsk lądowych we Włoszech, a później do Harolda Alexandra, głównodowodzącego wojskami na obszarze Morza Śródziemnego. Ten ostatni prosił o cierpliwość i obiecał, że „żądać będzie od niego jedynie trzymania powierzonego mu odcinka”. Trzeba tutaj dodać, że front włoski stał wtedy w miejscu śpiąc snem zimowym, zupełnie jak I Front Białoruski na przedpolach Warszawy.

Trzeba pamiętać, że Władysław Anders nie był tylko dowódcą II Korpusu, ale wobec wzięcia do niewoli gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego pełnił obowiązki Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych i Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych.

Po tej inicjatywie generalskiej Anders został najpierw poproszony do Prezydenta Raczkiewicza, a później przez Winstona Churchilla. Wypowiedziane słowa przez Anglika pozostają w pamięci jako wzór cynizmu, charakterystycznego zresztą dla Anglików: „Wy sami jesteście temu winni. Już od dawna namawiałem was do załatwienia sprawy granic z Rosją Sowiecką i oddania jej ziem na wschód od Linii Curzona. Gdybyście mnie posłuchali, dzisiaj cała sprawa wyglądałaby inaczej. Myśmy wschodnich granic Polski nigdy nie gwarantowali. Mamy dzisiaj dość wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich”.

27 lutego 1945 roku odbyła się w Izbie Gmin debata na temat przyszłości Polski. Propozycja, aby Izba Gmin złożyła ubolewanie, iż ustalenia jałtańskie naruszają punkt drugi Karty Atlantyckiej: „sygnatariusze nie życzą sobie zmian terytorialnych, które nie zgadzałyby się z wolno wypowiedzianymi życzeniami narodów, których te zmiany dotyczą”, podpisanej przez większość aliantów, została odrzucona 396 głosami przeciwko 25.

Reklamy

Responses

  1. Wzór cynizmu, mówisz, angielskiego cynizmu? A może to polska, mesjańska postawa „ratowania świata” i „cierpienia za narody” jest idiotyczna? Może należałoby po pierwsze dbać o swoje rzeczywiste interesy, a nie o wydumane ideały?

    Żeby nie wywoływać politycznych dyskusji przytoczę tu przykład sportowy z ostatniej niedzieli. Justyna Kowalczyk rozegrała bieg na 30 kilometrów łyżwą „cynicznie”. Wiedząc, że nie dogoni Johaug, zamiast z pieśnią na ustach szarpać się w grupie pościgowej, przepuszczała inne zawodniczki (w pewnej chwili nawet niemal zatrzymała się), żeby zachować siły na finisz. I zajęła pewne drugie miejsce.

    Przydałoby się nam trochę cynizmu – może nie stracilibyśmy tyle na skutek tych wszystkich naszych „zrywów narodowych”, które z góry skazane były na porażkę.

  2. Trochę mnie nie zrozumiałeś. Ja dałem tę notkę nie z powodu nostalgii za Ziemiami Utraconymi, ani przeciwko Jałcie. Takie były uwarunkowania. I też zupełnie inaczej patrzymy na te sprawy dzisiaj, po latach. Mnie dotknęły słowa Churchilla, musisz przyznać, że były bolesne i cyniczne.
    Ale powtórzę, każde działanie kierujące obecnie Polskę na wyższy poziom rozwoju i „ważności” w Europie ja aprobuję i popieram. Polska albo powinna należeć do zjednoczonej Europy, albo jako państwo narodowe należeć do tej grupy krajów decydujących, a nie skamlących.

  3. Dotknęły Cię słowa Churchilla? Zgadzam się. Myślę, że jego podstawową wadą była arogancja, a nie cynizm. Cynizm to podstawa w zawodzie polityka, arogancja to istotna wada.

  4. Churchill, kiedy wypowiadał te słowa, wiedział już chyba, że stracił Imperium. Miał pewnie głęboko gdzieś Polskę i Polaków, skoro nie udało mu się obronić Wielkiej Brytanii – w w okolicy Jałty musiałby być ślepcem, aby nie zdawać sobie sprawy z faktu, że słońce zaszło nad Imperium. Churchill był cyniczny – jasna sprawa, w końcu to polityk. Znamy go od strony cwanych powiedzonek, traktujemy jako najbardziej wybitnego męża stanu swoich czasów, ale zapominamy, że był też karierowiczem, który do polityki wszedł m.in. po trupach brytyjskich i sojuszniczych żołnierzy zmasakrowanych na Dardanellach. Największą zaletą Churchilla była wizja jego świata: był realistą, jednym z ostatnich uczniów Bismarcka. I chciał układ sił rozegrać tak, aby zabezpieczyć interesy Wielkiej Brytanii w nowym koncercie mocarstw. Poległ, bo grał błotkami, asów w rękawie mu zabrakło. A skoro asów nie dostarczyło ciągle jeszcze potężne Imperium, to czemu się dziwimy sytuacji Polski, która nie miała żadnej wartości poza tą, którą jej nadał Stalin? Polska była tylko i wyłącznie kartą przetargową. Darmowym lunchem, którym można było uspokoić Iosifa. Dla nas smutne, dla żołnierzy Korpusu przerażające i wiarołomne, ale prawdziwe…

  5. Macie obydwaj rację. Staram się wychwytywać takie ciekawostki historyczne, pamiętając, że i czasy nie te i nie te uwarunkowania. Napisałem tę notkę po to, aby krucjata Andersa nie zapadła w niepamięć
    Pzdr

  6. Czasy nie te? Cały czas jesteśmy robieni w bambuko. Nie wyciągamy żadnych wniosków. Liczymy na lojalność, a dajemy się wykorzystywać jak dzieci. Nie zdziwiłbym się, gdyby na przykład Amerykanie, przyciśnięci do muru, nagle zaczęli twierdzić, że więzienia CIA to polski pomysł.

    Trzeba znać swoje miejsce w szeregu, ale niekoniecznie trzeba być naiwnym!

  7. ciekawy blog

  8. Tes Tequ!
    Powtórzę. Każde działanie kierujące obecnie Polskę na wyższy poziom rozwoju i “ważności” w Europie ja aprobuję i popieram. Polska albo powinna należeć do zjednoczonej Europy, albo jako państwo narodowe należeć do tej grupy krajów decydujących, a nie skamlących.
    ———–
    Naturysto!
    Witam Cię i dziękuję.

  9. Eh coś mi się nie zapisało:( Przeczytałem to i strasznie się kłócicie „co i jak” 🙂 tylko chyba Polacy tak mają.

  10. Torlinie co powinno być, a nie jest nie pisze się w rejestr :D.
    Polityka jest sztuką realizowania możliwości – przede wszystkim sztuką przeciwdziałania zjawiskom niekorzystnym dziejącym się samoistnie.

  11. Chcemy nazywać Churchilla cynikiem? Proszę bardzo… Jeno co to zmienia? Brytyjczycy zachowali się po łajdacku, zgoda, ale to Sikorski beznadziejną swą polityką im to umożliwił. Gdyby w 1939 roku uznał, że jesteśmy w stanie wojny z Sowietami, to w roku 1941 nie mówilibyśmy o jakimś bliżej nieokreślonym układzie typu Sikorski-Majski tylko o traktacie pokojowym, bez którego nie wyobrażam sobie dalszej antyniemieckiej koalicji. Wtedy na Stalina naciskał by i sam Churchill, a jeśli bezskutecznie, to niedługo później i Roosevelt… I w 1941 Stalin by w końcu podpisał nawet i cyrograf, byle uzyskać pomoc. Nie wiem, czy i by może to jako na los naszych oficerów nie wpłynęło, bo że Sowieci konwencji genewskiej nie uznawali, nie zmienia to faktu, że nieokreślony status pochwyconych bardzo im sprawy ułatwił…:((
    Kłaniam nisko:)

  12. Piotruś pisze: Polityka jest sztuką realizowania możliwości – przede wszystkim sztuką przeciwdziałania zjawiskom niekorzystnym dziejącym się samoistnie.

    Według mnie jest nieco inaczej: Prawdziwa polityka polega na kreowaniu rzeczywistości i sprawianiu wrażenia, że rzeczywistość ta zadziała się samoistnie.

    Mówię o prawdziwej światowej polityce, a nie medialnych zabawach na polskim podwórku.

  13. Drabie!
    Witam Cię serdecznie. Nie wiem, co napisałeś, w spamie Cię nie było, ani w oczekujących. Czy my się kłócimy? Nie! Tylko dyskutujemy, a to nie jest to samo.
    ————-
    Piotrusiu!
    Rozumiem, że ten uśmieszek mówi o poprawieniu staropolskiego: „co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr”. Inna rzecz, że to jedynie Wachmistrz mógłby powiedzieć, ile lat ma to powiedzenie i dalej funkcjonuje w naszej społeczności.
    Nawet zgodziłbym się z powyższą definicją, z jedną poprawką. Słowo „samoistnie” bardziej odpowiada mi zjawiskom przyrody, jak susza, powódź, huragan czy wietrzenie skał, w tym wypadku raczej napisałbym: „zjawiskom niekorzystnym, na które nie mamy konkretnego wpływu, są poza naszą możliwością oddziaływania”.
    ————-
    Wachmistrzu!
    I zgadzam się, i nie. A dlaczego nie? Bo Polska była najważniejszą zdobyczą Stalina. On w 1941 roku podpisałby cyrograf diabłu, a w 1945 by ten pakt z diabłem złamał. Nic by to nie zmieniło w powojennej historii Polski. Nikt Stalina nie potrafiłby zmusić do respektowania umów, to są mrzonki. Więcej powiem, inaczej teraz patrzę na działania takich osób jak Wanda Wasilewska, które odrobinę zaczynam rozumieć. Stalin mógłby zrobić z Polski 17 republikę i nikt by mu niczego nie zrobił. To tak a propos cynizmu.
    —————
    Tes Tequ!
    Ale najczęściej prawdziwą politykę po prostu widać.

  14. Tolinie

    „Stalin mógłby zrobić z Polski 17 republikę i nikt by mu niczego nie zrobił.”

    Mógł? To, dlaczego tego nie zrobił?

    Oczywiście zdaję sobie sprawę pytanie jest trochę bez sensu, bo dotyczy czegoś, co nie nastąpiło, ale jeśli twierdzisz stanowczo ze Stalin mógł…

    Czy mógł uczynić Czechosłowację Sowiecką Republiką albo i dwoma?
    Czy mógł to samo zrobić z Bułgarią, Rumunią i Węgrami?

    Zwróć uwagę, że dla Twojej wygody rozdzielam te państwa na uczestników koalicji anty Niemieckiej i na sojuszników Niemiec.
    Zadaję te pytania, bo dostrzegam w Twojej wypowiedzi tendencję do „przebóstwienia Stalina”, przyjmowania, że był on i jego CCCP wszechmocny.

    „Cynizm i zdrada zachodu” wobec Polski często pojawiają się w dyskursie. Czy nie było jednak tak, że ocalenie demokracji zachodnich nie stanowiło samo w sobie gwarancji nadziei dla obszaru opanowanego przez Armię Czerwoną? Czy „cyniczne” zmniejszanie kosztów społecznych i ekonomicznych wojny przez zachód nie było dla PL korzystne w dalszej perspektywie?

  15. Myślę, Torlinie, trochę podobnie jak dana… że mitologizujesz Stalina… I gdybyśmy byli równoprawnym członkiem koalicji, tak jak udało się to mimo znacznie mniejszego wkładu Francuzom i zostalibyśmy w 1945 potraktowani na równi z kapitulującymi Bułgarami czy Węgrami, to któż wie, czy doszłoby w ogóle do Poczdamu… Być może później, ale do tego czasu mielibyśmy być może już zupełnie inne przyczółki. Przypomnę, że nieszczęśny plan „Burza” z pokłosiem w postaci Powstania Warszawskiego był w zamiarze demonstracją naszych praw do ziemi przez Sowietów zajmowanych. Gdybyśmy w 1941 mieli podpisany traktat pokojowy (nie wchodzę na razie w to na jakich warunkach i z jakimi granicami) to taka demonstracja byłaby zbyteczną… Sam policz, ilu ofiar dałoby się uniknąć…
    Kłaniam nisko:)

  16. Torlinie ja odczytałem Twój wpis mniej więcej tak – Ja popieram i aprobuję takiego pana boga, który sypie mannę z nieba.
    TesTeq. Moim zdanie życie społeczne płynie niczym rzeka. Skuteczny polityk jest w stanie dokonać drobnych korekt, by choć w odrobinie spożytkować nurt. Demagog płynie zapewniając wszystkich, że tymi ręcami popycha fale.

  17. No to się szlachetnie różnimy w ocenach, Drodzy: Edwarze i Wachmistrzu. Ale rzecz jest niestety nieweryfikowalna, kto ma rację. Pozostaje nam gdybać…
    ————–
    Wprawdzie nie bardzo rozumiem Piotrusiu, jaki ma związek powyższa notka z Panem Bogiem i manną, ale „Mój komentator ma zawsze rację”. 😉
    Nie wiem, czy chodzi Ci o Churchilla, czy o Stalina…

  18. Szanuję bezpolityczność blogu.
    Zbrodnia Katyńska 1940
    Karta Atlantycka VIII 1941
    Sikorski w Moskwie XII 1941
    J. Czapski na wolności
    Bitwa Stalingradzka II 1942
    Ujawnienie Katynia IV 1943
    Konferncja Teherańska XII 1943

  19. O jejku!
    Dalej nie rozumiem. Co oznacza ten spis, Piotrusiu?

  20. Postulaty Karty Atlantyckiej (w szczególności 1 i 2)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Karta_Atlantycka
    Postanowienia Konferencji Teherańskiej
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Konferencja_teherańska
    Czyli o tym jak gładkie postulaty bez mrugnięcia zastępowane są kostropatą rzeczywistością.
    Historia jednoznacznie zaprezentowała wynik starcia chciejstwa z pragmatyką – nie pozostawiła nawet odrobiny na gdybanie. Stalin zrobił tyle ile chciał – więcej nie było mu do niczego potrzebne.
    Gdyby chciał więcej to by dostał.

  21. Korekta – gdyby chciał więcej to by dostał – oczywiście cudzym kosztem.
    Skoro potrafili przehandlować Pakistan, dlaczego mieliby się krępować Europą Wschodnią.

  22. Zgadza się, dokładnie to samo twierdzę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: