Napisane przez: torlin | 05/04/2013

Pustka

LUXURIATIVE_VOID_by_ladyrapid

Zdjęcie STĄD

Ogłaszam trzydniową przerwę na myślenie.

Reklamy

Responses

  1. Owocnego zatem…:)
    Kłaniam nisko:)

  2. Ło matko! To może być niebezpieczne! Zapnij pasy, przygotuj zimne okłady i skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż myślenie niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu! 😀

  3. Dobrego myślenia 🙂

  4. http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/516129,Sensacyjne-ustalenia-miliardy-planet-w-naszej-galaktyce

    Gdybyś chciał poczytać coś.

  5. Nie gniewajcie się na mnie za mój brak aktywności u siebie i w Waszych blogach, ale mam kłopot w domu (Tata jest w szpitalu).

  6. Zdrowia dla taty.

  7. W wokół nas, w przestrzeni kosmicznej wirują miliardy planet, codziennie wchodzisz w dziesiątki interakcji społecznych, mijasz na ulicy setki a może tysiące ludzi, zasiadasz do stołu z bliskimi – a jednak pustka?
    Czuć się samotnym pośród tłumu – czasami pożądamy by być samym, ale samotnym, aż po uczucie pustki ? Dlaczego właśnie tak interpretujesz, to zdjęcie?

  8. Życzę Twojemu Tacie jak najszybszego opuszczenia szpitala i powrotu do zdrowia.

  9. Dobrego i otuchy. Wam obojgu.

  10. Dużo, dużo zdrowia i spokoju Torlinie…dla całej Rodziny. A dla Ciebie i Twojego Taty zwłaszcza…

  11. Kiedy Torlin przestanie myśleć to się dopiero będzie działo.

  12. Sarno!
    Piszę o „pustce” zawsze wtedy, gdy mam ją w głowie w kontekście blogu, gdy umysł mam czymś innym zajęty, lub gdy odchodzi mnie chęć prowadzenia blogu. Poprzednio moja pustka wyglądała tak:
    https://torlin.wordpress.com/2009/06/06/pustka/
    Czy nie uważasz, że te zdjęcia mają coś w sobie podobnego? Ja to w każdym razie tak odczuwam. Oprócz tego chciałem Ci powiedzieć, że to ja jestem na tym zdjęciu o 4 lata młodszy. 😉
    ————-
    Wszystkim Wam bardzo serdecznie dziękuję za życzenia.
    —————
    Piotrusiu!
    A bo ja wiem? To komentatorzy o tym decydują, ja jestem jedynie rzemieślnikiem.

  13. No zobacz, tylko 4 lata różnicy, a ja zupełnie Cie na tym zdjęciu nie rozpoznaję 😉
    Torlinie, coś mi się w łepetynie plącze o koncepcji świata materialnego, który zbudowany jest z kilku podstawowych pierwiastków. Zdjęcie ciał niebieskich i wody już masz. Pozostała: ziemia, ogień i drewno. Skoro czujesz pustkę patrząc na materię, to może być oznaką, że nie jesteś materialistą ? 😉
    A na pytanie czy nie uważam, że … odpowiem, że i owszem, mają z sobą coś wspólnego – przestrzeń, bezkres

  14. Chciałem Twoją Torlinie pustkę uszanować, więc tu nie zaglądałem. Nagle, patrzę a w pustelni tłok i gwar. Cóż? Wyszedłem na naiwniaka. Bo ani Torlin nie jest typem naprawdę depresyjnym, ani Internet nie trawi pustki. Przy okazji: Zdrowia Temu, o którego się martwisz.
    ………………………..

    Z ciekawości zajrzałem do blogu Telemecha (Torlin w 06/04/2013
    o 19:49 w Ptaku równoległym i http://pytania.wordpress.com/2013/03/31/introduction-to-behavioral-marketing-2/#comment-6857 )

    Boleją tam u Telemacha, że nosy ich już bolą, bo ich algorytmy i inne haki za te nosy chcą wodzić.
    To znaczy Oni, jak piszą są tego świadomi, ale troska ich ogarnia o biednych maluczkich, co mają nosy grube i nieczułe i o tym wodzeniu nie wiedzą.

    No cóż. 100? 150 lat temu wstała panna rano i po rosie pobiegła na odpust. Dzwony ją wabiły.
    Postała w kościele, na witraże popatrzyła kawal świata zobaczyła, a najbardziej się jej Archanioł Gabriel Zwiastujący spodobał. Nie chciała się nawet przed sobą przyznać, dlaczego.
    Wyszła na plac przed kościołem a tam kramy rozmaite. Kogutki gliniane pieją, bonbony się słodzą, medaliki się święcą a chłopy serca piernikowe prawie gwałtem pannom wciskają. Jak tu się oprzeć takim pokusom? Pochodziła po kramach. Ptak za grosze kopertę z przyszłością z koszyka jej wyciągnął, więc się nie wahała i od tego, co najbardziej się upierał serce darmowe z ciasta wzięła i za gumna dworskie poszli.
    Myślała, że ich nikt nie widzi, ale ledwie z nabożeństwa do chałupy wróciła już tam czekał ojciec z pasem a matka z pyskiem. Stara Karolka ją za gumnem wypatrzyła.

    Nie da się żyć w takim miejscu gdzie pokus tyle a wszyscy wszystko widzą. Wzięła, więc nocą węzełek z tym co miała i przez las do miasta poszła.
    Myślała biedna, że jej nikt nie widzi, ale małej wiary była to panna. Janioł Stróż ją pilnował i Opatrzności donosił, na co są dowody niezbite, bo męża silnego jak wół spotkała niby to przypadkiem w wesołym miasteczku gdzie ją ku sobie zwabił celnością strzałów z wiatrówki, celnych, jak jaki św. Algorytm. Co strzał to czekolada albo róża z papieru.

    Potem żyli długo i szczęśliwie otoczeni potomstwem i wnukami.
    Nigdy nie zapomniała modlić się za duszę starej Karolki i tego, co ją za gumno pociągnął, bo jakby mu się za serce na miedzy nie odwdzięczyła, jakby Karolka tego nie podpatrzyła toby swojego szczęścia w mieście nie spotkała.

    Oczywiście dla Aptekarczyka sąsiada z vis a vis była nieświadoma ofiarą swego libido tak tłumionego tak i tak wabionego, że wyszło jak wyszło. Była dla Aptekarczyka ofiarą braku głębszej refleksji nad mechanizmami, które w ISTOCIE nią sterowały, nad perfidią kościoła, komercji i instytucją zalotów, które do kupy wzięte czyniły z niej produkt.

  15. Jak się to czyta, to aż się prosi zawołać z rana: oj Dana! oj Dana! 🙂

    Mam coś podobnego w temacie ” nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło” ( pochodzi stąd: elawolny.com)

    Po okropnej burzy rozbitek dryfując uczepiony do resztek swej łodzi, dotarł do plaży małej pustynnej wysepki. Wyspa ta to w zasadzie trochę niegościnnych i suchych skał. Rozbitek zaczął usilnie prosić Boga, by go wybawił. Każdego dnia obserwował linię horyzontu w oczekiwaniu na pomoc, ale nikt z nią nie śpieszył. Po kilku dniach poczynił pewne przygotowania. Z niemałym wysiłkiem skonstruował narzędzia do uprawy ziemi oraz do polowania. W pocie czoła wzniecił ogień, zbudował szałas i schron na chwile burzy. Upłynęło kilka miesięcy. Rozbitek nie przestawał się modlić, ale żaden statek nie pokazywał się na horyzoncie.
    Pewnego dnia niespodziewanie wiatr powiał na ogień i płomienie musnęły maty. W mgnieniu oka wszystko się zapaliło. Chmury gęstego dymu wznosiły się w niebo. Wielomiesięczna praca w krótkiej chwili obróciła się w niewielką kupkę popiołu. Rozbitek, który usiłował cokolwiek ocalić, rzucił się na ziemię, wylewając łzy w piasek:
    – Panie Boże, dlaczego? Dlaczego właśnie tak się stało?

    Kilka godzin później duży statek przybił w pobliże wyspy. Ratownicy przypłynęli szalupą, aby zabrać rozbitka.
    – Skąd dowiedzieliście się, że tu jestem? – spytał rozbitek z niedowierzaniem.
    – Widzieliśmy sygnały dymne – odpowiedzieli.

    dobrego dnia wszystkim

  16. oj Dana, Dana?

    Bardzo oczywista asocjacja. Że też mi to do głowy wcześniej nie wpadło?

  17. Nie odbieraj tego jak przytyku, Twoja opowieść bardzo mi przypadła do gustu, jest trafna, a przy tym zabawnie opowiedziana. Dobrze mnie nastroiła od rana, dziękuję za dawkę zdrowego śmiechu i ukierunkowanie na pozytywne myślenie

  18. sarna

    Dziękuję. To dana, dana bardzo się wpasowuje w etnograficzny klimat poranka. Tak trzymać do wieczora, a dzień upłynie radośnie.

  19. A propos pustki. Jest doskonały film na temat dotykania pustki… -„Touching the Void”

  20. To był film „Czekając na Joe”, ale ja nie mogę oglądać filmów o kłopotach alpinistów. Z zasady właściwie nie oglądam smutnych filmów, lub na których muszę się denerwować.

  21. To wcale nie jest smutny film…Czy Torlinie obejrzałeś go? Czy tylko o nim słyszałeś? Sytuację ,która się zdarzyła, nie wymyśliłby najlepszy scenarzysta. To jedno. A drugie – niesamowity hart ducha w sytuacji beznadziejnej.

  22. Właśnie mi o to chodzi Zezem. Może się źle wyraziłem, ale ja nie znoszę filmów problemowych. No i co ja zrobię? Nie lubię filmów o kłopotach, żadnych. Kiedyś w dzieciństwie oglądałem film o dzieciach, które zagubiły się w jaskini i cały film przesiedziałem pod ławką (to zdaje się były „Przygody Tomka Sawyera”). Nie oglądam o ludziach chorych, z problemami (jak „Plac Zbawiciela”), szantażowanych jak „Dług”. I jak widzę, że alpiniści mają kłopot z powrotem, to ja natychmiast wychodzę albo gaszę. Niestety, to się przekłada na mecze, bo nie mogę ich obejrzeć. Co do tego filmu, to jak pamiętam ktoś tam spada i to chyba był moment, w którym zaprzestałem oglądania. Skaza psychiczna, to ja wiem, ale nic na to nie poradzę. Dlatego wolę komedie romantyczne.

  23. Ciekawa „skaza” przy oglądaniu filmów czy meczów… Myślę ,że w tej sytuacji umknęła Ci cała plejada dobrych filmów, niekoniecznie ze smtunym zakończeniem czy rozgrywek ,gdzie „Twoja” drużyna w końcu wygrała…. We wspomnianym filmie opartym na autentycznym zdarzeniu wszystko kończy się dobrze. No i polecam „Pół żartem, pół serio” ,który uważam za jeden z najlepszych, jeżeli nie najlepszy film tego gatunku.
    PS. faktem jest ,że za dużo problemów w filmie też nie lubię – wystarczą mi moje własne.

  24. Przy meczach to jest tragedia, ilu ja meczy w ten sposób nie oglądałem. Ja filmy z problemami w końcu oglądam, najczęściej polega to na oswojeniu się z jakimś filmem. Horrory oglądam, ale na zasadzie komedii, kiedy patrzę na potwory i odczuwam wielkie zadowolenie, a nie strach. Z takiej serii moim ulubionym filmem jest „Underworld”. Dlatego też nie oglądam thrillerów, bo się nie chcę denerwować. Ale filmów, których najbardziej nie znoszę, to są wszelkiego rodzaju obrazy w stylu „film społeczny”, jak „Złodzieje rowerów” czy „Matka i córka”, jak nasz „Plac Zbawiciela” czy „Ballada o Januszku”. „Pół żartem…” jest to komedia, należy do zupełnie innego gatunku

  25. Torlinie, szkoda, że nie lubisz jak w filmach spadają.

    Przecież wszystko może skończyć się dobrze, a Ty wychodzisz z kina!

    Na przykład w „GoldenEye” James Bond goni na motocyklu startujący samolot aż do krawędzi urwiska, potem zaczyna spadać za samolotem, dogania go machając rękami, wsiada za stery i bezpiecznie, samolotem tym, oddala się z miejsca swojego wyczynu!

  26. A najbardziej lubię, jak spadają ceny i niektóre rzeczy z damskiej garderoby 😉

  27. Poza tym chyba Torlinie jesteś trochę niekonsekwentny w swoim filmowym „baniu się” czy też unikaniu filmowych problemów… Chyba gdzie indziej wspominasz „Ogniomistrz(a) Kalen(ia)”… No,ale cóż… Jest jak jest.
    PS: Z tym spadaniem cen..to już nieco inny temat. Nie mówiąc o damskich fatałaszkach… 😉

  28. Jeszcze raz Zezem Ci powtarzam, że oglądam tego rodzaju filmy, ale jak je oswoję. Wiem, co będzie, jak się skończy i dopiero wtedy. Tragedia jest oczywiście przy meczach, bo nie mogę obejrzeć meczy naprawdę dla mnie ważnych, oglądam je dopiero wtedy, gdy znam wynik.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: