Napisane przez: torlin | 08/04/2013

Żyjemy w ciekawych czasach

e-papieros

W ciągu 2 – 3 miesięcy zaobserwowałem nowe zjawisko u mnie w pracy, palenie e-papierosów. I nie to, że dotąd nikt takiego nie palił, ale teraz zastanawiający jest ogrom tego zjawiska, już nikt nie pali normalnego papierosa. Jeszcze jest jeden z kierowników wychodzący na dymka, i jeden z chłopaków, który od czasu do czasu zapala normalnie, paląc raz tak, raz tak. Ale cała reszta już chodzi tylko ze szklanymi rurkami. Do tego cała grupa stwierdza, że dzięki tym papierosom lepiej się czuje, odzyskała zapach i smak.

Mój wpis nie jest reklamą e-papierosa, i nie bardzo chciałbym, abyśmy się zatrzymywali dłużej przy sprawach zdrowotnych i bezpieczeństwa tego rodzaju palenia, bardziej chciałbym zobaczyć to wszystko od strony ekonomicznej. Na naszych oczach (jak brzmi czas teraźniejszy od słowa „runąć”?) upada wielka, olbrzymia gałąź przemysłu – produkcja papierosów. Z tym tytoniem w bibułkach związane są i były wielkie pieniądze, wielkie rody i wielka kultura, papieros opisywany był w książkach, malowany na obrazach czy namacalnie realistycznie pokazywany w filmach. Wydawał się wszechpotężny i niezniszczalny, najwięksi krytycy palenia nie dali rady fabrykom nikotynowym. I raptem, dzięki nowemu wynalazkowi, wszystko bierze w łeb.

No cóż, należałoby się zastanowić, kiedy upadną następne, wydawałoby się dotąd – niezniszczalne, mury, jak na przykład benzyna i alkohol. Ćwiarteczka to może nie jest i najważniejsza, bo wytwórnie wódek są bardziej rozreklamowane niż mają moc produkcyjną – ale ropa? Wyobrażacie sobie szejków z Dubaju z powrotem w namiotach? Trudno sobie taki świat w ogóle wyobrazić, bez BP, Total, Standard Oil czy ExxonMobil. Że nie wspomnę o Rosjanach.

Nieprawdopodobnie się ten świat zmienia.

——————————-

Korespondencja prywatna

Bardzo dziękuję za życzenia dla mojego Ojca. Naprawdę – bardzo. Tata się już dobrze czuje, w wyniku kryzysu uciekł spod skalpela, a to go nie ominie. Więc następny kryzys zarezerwowany jest na 10 maja, kiedy to ma się zjawić powtórnie w tym samym szpitalu, i na 13, gdy ma mieć operację.

Bardzo dziękuję Tes Teqowi za obronę u Telemacha. Nie umiem się przebić u Niego z kontrargumentami, taki sojusz jest dla mnie bardzo ważny.

Advertisements

Responses

  1. Bo ja wiem, czy tak ten przemysł tytoniowy upada? Wiele zależy od punktu obserwacyjnego. Ty obserwujesz trend w jednym biurze, co może być po prostu lokalną modą.
    Ja co rano chodzę po gazetę do kiosku i praktycznie każdy inny klient, na jakiego się przy tym natykam, kupuje papierosy. A przed pobliskim biurowcem o każdej porze dnia można spotkać grupkę urzędników, którzy wyskoczyli z budynku na dymka, bo w środku nie wolno palić.
    Alkohol moim zdaniem nie padnie, bo nie ma poważnych sił, którym by na tym zależało. Jest też znacznie silniej niż papieros zakorzeniony w kulturze, bo od tysięcy lat, a nie od dwustu. Szkodliwość palenia jest nie do zakwestionowania, alkohol, o ile właściwie dawkowany, bywa wręcz korzystny dla zdrowia. (Ciekawostka: moja znajoma, stara harcerka nigdy nieużywająca alkoholu, miała kłopoty z nerkami i lekarz zalecił jej regularnie pić piwo. Zmuszała się.)
    Nie bardzo też widać, co by mogło zająć miejsce paliw kopalnych (niekoniecznie akurat ropy). Tzw. źródła odnawialne nie są poważną alternatywą, jedynie uzupełnieniem. Nadzieja w energetyce jądrowej, ale tu hamulcem są wciąż silne fobie. Swoją drogą jakoś nie słychać od dawna optymistycznych informacji, jeśli idzie o opanowanie reakcji termojądrowej, a to dopiero byłby decydujący przełom.
    Mnie się marzy nie tyle jakiś nowy, genialny wynalazek w tej dziedzinie, co świat, który zmienia sposób funkcjonowania w taki sposób, że zużycie energii wszelkiego rodzaju radykalnie maleje. Znajdowałem takie wizje w powieściach science fiction z jej dawno minionego, optymistycznego okresu. Ale to nie za naszego życia.
    Ale się rozgadałem…

  2. Jak ja lubię, jak się rozgadujesz. Nie krępuj się, Gospodarz kłania Ci się w pas do ziemi, nakryciem głowy Kamienną Podłogę omiatając.
    A co? Pomarzyć nie można?

  3. Przemysł tytoniowy został już wcześniej dość mocno podcięty. Ale jeszcze nie upadł.
    Paliwa? Tu mamy „spór o globalne ocieplenie” — istnieją naciski na ograniczenie zużycia paliw kopalnych (nie wynika to tylko z kwestii emisji CO2), co całą branżę może pogrążyć w kryzysie. I przed czym owa branża się broni (choć śnieg za oknem, to nie jest jej spisek 😀 ). Będzie więc podkopywana, ale jeszcze nie widać czegoś, co mogłoby paliwa kopalne skutecznie zastąpić.
    A z alkoholem jeszcze gorsza sytuacja, bo nawet nie pojawiły się jakieś pierwsze objawy kryzysu.

  4. @Torlin: E-papierosy mnie nie interesują, ale zgadzam się z Tobą (wbrew Pawłowi Lubońskiemu), że jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji na rynku konsumenckim. Pamiętam czasy (starość nie radość), kiedy płyta CD była uważana za ciekawą, niepraktyczną – ze względu na koszt wytworzenia – nowinkę. I co? Płyty winylowe przetrwały tylko jako snobistyczny rarytas retro. A i dni płyty CD są już policzone.

    Według Wikipedii prace nad e-papierosem zaczął w latach 1960-tych i prowadził bez powodzenia do końca XX wieku koncern tytoniowy Philip Morris. A potem wzięli się za to Chińczycy.

    Moja prognoza – do roku 2020 papieros konwencjonalny zniknie z kiosków. Kioski być może też znikną…

  5. to ja w sprawie energetyki jądrowej. Gdyby wszystkie obecne potrzeby zaspokajać za pomocą elektrowni jądrowych ( abstrahując od niemożliwych do rozwiązania przecież kwestii przesyłania tej energii, jej gromadzenia itp.) to materiałów jądrowych na ziemi starczyłoby na 10 lat. Ilość materiałów została oszacowana na podstawie prognozowanych możliwości wydobywczych obejmujących oceniane dziś na opłacalne źródła izotopów radioaktywnych, głównie uranu. Energetyka jądrowa zatem nigdy nie będzie pełną alternatywą. Kogo interesują szczegóły rachunku może poczytać tutaj: http://johncarlosbaez.wordpress.com/2010/09/03/how-long-would-uranium-last/

    To są moje obliczenia:

    „From Wikipedia (http://en.wikipedia.org/wiki/World_energy_resources_and_consumption) : “In 2008, total worldwide energy consumption was 474 exajoules (474×1018 J) with 80 to 90 percent derived from the combustion of fossil fuels. [1] This is equivalent to an average power consumption rate of 15 terawatts (1.504×1013 W)”

    So another computation here (t = tonne):

    E/U = 140 × 1013 J /t

    In a year we use

    E = 474×1018 J

    That means that we would use 474×1018/140×1013 = 3×105 t of uranium per year to produce such amount of energy.

    Then if we have X millions tonnes (X × 106 tonne) of uranium available, then we may produce energy E per year for a

    E= X × 106 tonnes / 3 × 105 tonnes = X/3 × 10 per year.

    Then if X = 5.5 we have similar result as you provide.”

  6. @kazekkurz: A gdybyś przeczytał artykuł do końca, to znalazłbyś oszacowanie dla optymistów – 70 lat.

    Uznaję obydwa te oszacowania (zarówno pesymistyczne, jak i optymistyczne) za równie prorocze, jak to – pochodzące z 1909 roku:
    David Day’s assessment pointed to 10 to 24 billion barrels of oil left underground, with a general estimation of 15 billion recoverable barrels of oil (15 X 10^9). This would last for a minimum of 80 years should the 1909 consumption level be somehow stabilized or less than 25 years should the recent upward trend continue (Day, 1909)

    David Day obliczył, że ropa skończy się w 1909+25=1934 roku, jeśli nie zostanie ograniczone jej zużycie. Zużycia nie ograniczono, minęły 104 lata, a my mkniemy naszymi pięknymi, napędzanymi paliwami ropopochodnymi samochodami po wspaniałych szosach pokrytych w większości ropopochodnym asfaltem.

  7. Ja porównałbym sprawę papierosów z rozwojem komórek. Ludzie niepalący nie zdają sobie sprawy, jakie to jest dobrodziejstwo dla palących. Od razu mówię, ze mnie to jest żaden palacz, ja kurzę papierosy jak hrabiny z XIX wieku, jeden po obiedzie 😉 Ludzie palący świetnie sobie zdają sprawę ze wszystkich niedogodności palenia: jest to niezdrowe, śmierdzi wokół i innym przeszkadza, w związku z tym człowiek jest prześladowany, ubrania są przesiąknięte dymem, dużo kosztuje, człowiek nie czuje zapachów i smaków. I raptem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki palący może chodzić z papierosem po pokoju i nikomu to nie przeszkadza. Różnica jest tak kolosalna, że tylko patrzeć, jak to dotrze do wszystkich. Zgadzam się z Tes Teqiem, 2020 i koniec papierosów.
    A płyty? Żal patrzeć na stoiska w supermarketach z płytami, tam psa z kulawą nogą nie ma. Rewolucja komputerowa spowodowała też, że muzycy będą odchodzić od paradygmatu płyty jako skończonej całości. A energia? Nie wiem, ale np. nie zdziwiłbym się, że ogrzewanie jest przeprowadzone z głębokości kilku kilometrów spod powierzchni ziemi, i że będziemy ogrzewani rozpalonym wnętrzem naszej planety.

  8. @TesTeku,
    mówiło się, że szybciej odkrywa się złoża niż je eksploatuje. Ale — złoża są często droższe w eksploatacji.
    Podobnie można zapytać o złoża uranu — skoro wlicza się tylko opłacalne, to czy jakiś kryzys energetyczny nie przesunie progu opłacalności? Tak przecież było już z węglem — na Śląsku chciano w latach 30-tych zamykać kopalnie, bo ‚kończą się złoża’…
    Zwróciłbym jednak uwagę na to, że trwają naciski nie tylko na wykorzystanie nowych źródeł energii, ale także na jej oszczędność. Ocieplenia budynków, dowsizing silników, żarówki energooszczędne, itp.

    @Torlin:
    Płyt mi szkoda, bo dostępność nośników elektronicznych jest inna, o wadach odtwarzaczy nie wspominając.
    Ale trudno…

  9. @Torlin dla Ciebie linka:-)

    http://www.tvp.pl/publicystyka/programy-informacyjne/wiadomosci/najciekawsze-materialy/wiecznosc-w-sieci/10670430

    Coś mi to przypomina:-)

  10. @pak4: No właśnie! Dlatego traktujmy z przymrużeniem oka wszelkie naukowe oszacowania, że uranu starczy na 10 lat. Bill Gates oszacował kiedyś (a przecież to superinteligentny specjalista), że komputerowi wystarczy 640KB pamięci. A teraz jedno zdjęcie z telefonu komórkowego (!) ma kilka razy większe rozmiary.

    Tymczasem serwerownie Apple iCloud są zasilane energią słoneczną, więc może ten uran to tylko chwilowa moda…

    @ulotna_wiecznosc: Nie wiem, co Torlinowi, ale mi to przypomina, że instalowanie wtyczki Silverlight, która jest wymagana do odtwarzania materiałów TVP narusza bezpieczeństwo mojego komputera i przeglądarki internetowej.

  11. Szkoda, że nie żyje już moja ciocia, którą zwałem Ala.
    Przezwisko nadałałem jej w siermiężnych latach 60-tych, kiedy jako ubożuchna paniusia wszystko miała a’ la.
    Gumiaki a la kozaczki, długopis a la chińskie pióro, płaszcz a la futro z norek, kaszanka a la kawior.
    Plastkowy papieros a la dymek z amfory.

  12. Gdyby nie było papierosów nie istniałaby potrzeba wynalezienia plasterków nicorette, a tak masz plater, przyklejasz go na maskę samochodu, mniej pali, a ty jesteś za pan brat z ekologią.

  13. U.W.!
    To telewizja mnie też śledzi?
    ————-
    Sarno!
    Na samochód można też nakleić plaster, aby się nie urodziły małe samochodziki.
    ——————-
    Piotrusiu!
    Szynkowa a’la kotlet schabowy – gruby plaster szynkowej obtoczyć w rozbełtanym jajeczku i panierce i smażyć z obu stron.
    ——————-
    PAK-u!
    Tak to szybko się zmienia, że nie zdążamy się przyzwyczaić. Ja sobie np. w 2008 roku kupiłem nagrywarkę.
    ——————
    T.T.!
    Zasilanie wszystkiego energią słoneczną i żarem wnętrza Ziemi jest według mnie przyszłością poboru energii. Po cholerę dewastować tę naszą planetę? Nie lepiej najechać na inną i tamtą degradować?

  14. @TesTeq – szacowania są niezbędne. Nie można zakładać że „na pewno starczy”. Problem z ropą przy szacowaniu jest nieco inny niż z uranem. Oszacowanie które podałem ( i które potwierdza oszacowanie które wykonał John Baez ale zawiera jawnie parametr X -ilość dostępnego Uranu) pozwala przy znanych zasobach uranu ocenić na jak długo ich starczy. Zasoby uranu brałem z opracowań Międzynarodowej Agencji Atomistyki. To nie są liczby wyssane z palca. W przypadku ropy naftowej oszacować dostępność w roku 1909 było bardzo trudno – opierano się na badaniach geologicznych XIX wiecznych. Badania te polegały w znacznej mierze na założeniach dotyczących możliwości wydobycia ( na przykłąd przypuszczam że całkowicie pomijały możliwość wydobycia z platform wydobywczych na pełnym morzu). Pod koniec XX wieku dane dotyczące zasobów, zwłaszcza tak ważnego militarnie surowca jak Uran, są znacznie bardziej precyzyjne. Pewnie że nie są absolutnie ścisłe. Pewnie że sporo się może zmienić. Jednak tonie jest porównywalna sytuacja jak w 1909 roku – obecnie tego typ prognozy tworzy się systematycznie i systemowo – a nie za pomocą metod „romantycznych a’la Indiana Jones” z 1909 roku.
    Jeśli coś jest ciekawego w moim oszacowaniu to relacja X/3 * 10 – nie X* 10000 nie X^10 – X/3 * 10. To zdumiewająco niewiele.

    Niezależnie od tego co będziesz twierdził o zasobach uranu, nawet jeśli będą 10 razy większe niż znane/opłacalne obecnie – pozwoli ci to używać uran 3 razy dłużej. To jest kwestia wyczucia co dramatycznego tkwi w tej funkcji liniowej – co humanistom czasami niewiele mówi lub umyka.

  15. Nie wnikając w szczegóły Kazekkurz, ale dlaczego napisałeś Uran z dużej litery? 😉

  16. @kazekkurz: A czy Twoje szacunki biorą pod uwagę złoża na Marsie? Czy sądzisz, że Amerykanie wysyłają tam misje badawcze tylko z naukowej ciekawości? Tak, jak w 1909 roku ludzie nie wyobrażali sobie nowoczesnych technologii wydobycia ropy, tak my nie wyobrażamy sobie, co będzie możliwe za 20 lat. A postęp nie jest liniowy, lecz wykładniczy – przynajmniej w dziedzinie nauk technicznych. Bo w humanistycznych nadal jest liniowy…

  17. @TesYeq – „A postęp nie jest liniowy, lecz wykładniczy – przynajmniej w dziedzinie nauk technicznych” – jest to popularny błąd. najlepsze modele postępu i innowacji podkreślają podobieństwo postępu technicznego do ewolucji systemów biologicznych. To bardzo podobne procesy – zupełnie nieracjonalne, w zasadzie losowe ( ale niemarkowskie!), charakteryzujące się pewną cechą ( brak celowości) którą zwykle postronny obserwator pomija. Analogiem eksponencjalnego wzrostu w technice była kolonizacja terenu w biologii ( np. króliki w Australii). Warto przemyśleć ten przykład a zwłaszcza to że nie doszło do eksponencjalnej kolonizacji Australii przez chomiki, karasie, wróble, jelenie, słonie i tysiące innych gatunków.

    Kiedy mówisz o o eksponencjalnym wzroście skupiasz się na tym co wzrosło. A wzrosło to co wzrastało łatwo. Miniaturyzacja elektroniki, dostępność plastików, dostęp do informacji – to są low hanging fruits. To są łatwe rzeczy. Dlaczego?Bo rosną eksponencjalnie. Nie wszystko tak rośnie. Ale prasa o tymco nie rośnie – nie pisze. Dla laika, wygląda to tak, ze co zechcemy – to przy odpowiednich inwestycjach da eksponencjalnie wzrost. To nieprawda! Nie wzrasta eksponencjalnie długość ludzkiego życia – pomimo potężnch inwestycji. Nie zrasta eksponencjalnie także dostępność czystej wody, edukacji, czy opieki zdrowotnej. Mimo starań. Nadal nie ma leku na raka – i nie widać tu eksponencjalnego wzrostu rozwiązań. Można powiedzieć – chodzi o dostępność zasobów -wody tyle zwyczajnie nie ma na Ziemi – aby dostępność mogła wzrastać eksponencjalnie. Ale są także i inne ograniczenia – techniczne, fizyczne, ekonomiczne. Wcale nie rośnie eksponencjalnie ilość samochodów jakimi jeżdżą ludzie – okres gwałtownego wzrostu już się zakończył. Nie wzrasta eksponencjalnie liczba połączeń lotniczych pasażerskich, nie wzrasta eksponencjalnie ich dostępność. Nie spada eksponencjalnie cena lotu. Nie wzrasta eksponencjalnie szybkość z jaką poruszają się pociągi, samoloty i statki na morzu. Koszt lotów kosmicznych i ich częstość nie wzrasta eksponencjalnie pomimo 60 lat praktykowania technologii rakietowej.

    Po prostu nie wszystko rośnie ekspnencjalnie jak napisałeś – tak to śnie tylko to co jest łatwe przy danym stanie techniki – odpowiednich ruchu bez tarcia – chwilowego rozprężania sie w pustą przestrzeń – to sie zdarza – ale od czasu do czasu -a nie zawsze.. A o wzrost możliwości troczymy z naturą zajadłą i trudną walkę. I opowiadanie o uranie na Marsie jest fajnym ćwiczeniem z wyobraźni, ale też i nie dowodzi racjonalnego optymizmu a raczej marzycielstwa…

    Zejdźmy na Ziemię. Rzecz tak banalna jak samochody napędzane gazem – LPG – w Polsce całkiem popularne – na zachodzie są nowinką techniczną którą nie bardzo jest w stanie się przyjąć z powodu olbrzymich kłopotów logistycznych przy obecnym modelu dystrybucji paliwa. Zapewne będziemy mogli w tym obszarze obserwować szybki wzrost przez jakiś czas. Ograniczony czas. Każda technologia wzrasta nie eksponencjalnie ale wg. krzywej logistycznej. Kiedy ujawniają się ograniczenia techniki, socjologii, ekonomii czy fizyki – wzrost zostaje zahamowany. Zawsze.

  18. Masz rację. Nie wszystko rośnie wykładniczo, czy – jak Wy, uczeni, to nazywacie – ekspo-coś-tam. Czasami wzrost jest skokowy, gwałtowny, czasami mamy do czynienia ze stagnacją.

    LPG, mówisz? Tylko raz miałem do czynienia z tą dziwną technologią. Musiałem holować samochód mojego szwagra wyposażony w to cudowne, zajmujące pół bagażnika ustrojstwo. Straciłem czas, pobrudziłem się i zraziłem.

    Nie odpowiedziałeś mi na pytanie: po co Amerykanie wysyłają misje badawcze na Marsa? Bo po co do Iraku, to już wiemy. 🙂

  19. @TesTeq – powodów jest z pewnością wiele, zaś projekty które kosztują powyżej 30 000 PLN na całym świecie zwykle mają za zadanie osiągnąć wiele celów. Po pierwsze należy zwrócić uwagę, że amerykański program kosmiczny znajduje się w olbrzymim kryzysie. Kryzys ten ma podłoże polityczne, ekonomiczne. Pozwolę sobie zatem ujawnić mój pogląd na temat powodów dla których amerykanie ( i inne rządy w tym Chiny) prowadzą programy kosmiczne:
    (1) Podstawowym celem programów badawczych związanych z tego typu działaniami ( głośne i spektakularne misje kosmiczne) jest propaganda polityczna. Najważniejszym sponsorem jest oczywiście rząd amerykański, a kwestia „nakładów na naukę” jest tu taj fundamentalnym wyznacznikiem „nowoczesności”. Znaczenie propagandowe takich misji jest bardzo wielkie, a ich oddźwięk polityczny – gigantyczny – w stosunku do mizernych pieniędzy jakie sie na nie wydaje. Jak wiadomo każda panna na wydaniu inwestuje w kosmetyki, bo zdrowa cera jest podstawą powierzchownej opinii o zdrowiu kandydatki, niezależnie od merytorycznych kwestii bilogiczno-medycznych. Jeśli toś potrzebuje, by sie przekonać że to co mię to prawda, twardych liczb – tu: http://arxiv.org/abs/1203.6250 znajduje sie analiza w której wykazano że cały program badania Marsa za pomocą robotów jest z naukowego punktu widzenia zasadniczo rozczarowaniem. Nie z powodu złego działania, awarii itp. – działa dokładnie jak go zaprojektowano. Z prostego powodu ograniczonych możliwości jakie niesie ze sobą zastosowana technologia – w pracy stwierdzono że 2 letni urobek badawczy Pathfindera byłby wynikiem kilku godzinnej pracy ludzkiej gdyby mogła ona mieć miejsce.

    (2) następnym w hierarchii istotności jest kwestia rozwoju technologii związanej z tego typu projektami. Jak wiadomo prywatny biznes nie jest w stanie efektywnie rozwijać technologii. Większość „nowoczesności” którą obserwujemy w koło jest pochodną programów rządowych ( tych czy innych państw) realizowanych na cele głównie wojskowe, a niekiedy naukowe. Po co się daje pieniądze koncernom zbrojeniowym jest jasne – są one tak wielkim lobby i mają tak wielkie wpływy polityczne, że politycy w zasadzie nie mają tu nic do gadania – jeśli chcą by ich było stać na kolejne kampanie wyborcze – sponsorzy to przecież jedyni ważni wyborcy. Instytucje jak NASA są w zasadzie przeżytkiem – rozwój sektora prywatnego specjalizującego się w „zagospodarowywaniu publicznych pieniędzy w sposób fantazyjny”, jest po prostu konsekwencją prywatyzacji demokracji. Puki co jednak, pewne projekty są realizowane w taki a nie inny sposób – a ich celem jest rozwój technologii i ich testowanie – budowa robota marsjańskiego, jego wystrzelenie, pilotowanie, analiza danych – wszystkie te działania mają bądź potencjalnie mają wpływ na rozwój w pewnych dziedzinach – analiza obrazów, analiza geologiczna, detektory CCD, rozwój oprogramowania, rozwój technologii sterowania zdalnego wspomaganej ograniczoną autonomią i sztucznym AI. Wojskowe samoloty bezzałogowe – drony – sa przecież niemal bezpośrednią konsekwencją inwestycji technologicznych w takie urządzenia jak sondy Voyager w latach 70-tych. Większość z technologii używanych w tego typu urządzeniach,została opatentowana, a właścicielami patentów sa firmy [prywatne – JPL, Bell, Boeing – i to pomimo że fundusze na opracowanie tych patentów pochodziły w całości z powiedzmy budżetu NASA…

    (3) Kwestie naukowe – mają tu pewne znaczenie. Bomba atomowa była dla polityków i elity tak wielkim szokiem, że przestali wyśmiewać naukowców. Przez II Wojną Światową uczony, a zwłaszcza fizyk, był po prostu hobbystą. O ile lekarz miał pewne poważanie, o tyle człowiek na co dzień zajmujący się „myśleniem o atomach” był raczej śmieszny nisko wynagradzany. „Kariera Einsteina” czyli od wybitnych zdolności do urzędu patentowego – była całkowicie typowa. Przedstawiciele szkoły Lwowskiej w matematyce zajmowali sie obliczeniami dla urzędów podatkowych i ubezpieczeniowych. Banach- który prowadził życie nieco ponad stan – żył z pisania podręczników i dawania korepetycji. 30 lat później – ludzie jak Faynman, Ulam, von Neuman, Weinberg itp. nie muszą sie wcale kłopotać o dochody – jest cała masa instytucji która gotowa jest płacić za ich prace – a oni sobie „siedzą i myślą” Jest tak, gdyż w prymitywnej opinii polityków – już jutro wynajdą lekarstwo na śmierć i nową większą bombę. Gdyby ludzie bogaci i politycy zrozumieli jak prostackie są ich marzenia i w jakie mrzonki wierzą – natychmiast zrezygnowaliby z wydawania jakichkolwiek pieniędzy na rzeczy których przecież nigdy nie będą w stanie pojąć! Na dowód że mam rację – przytoczę tylko opinie jakie pojawiały się w skądinąd poważnych gazetach na temat związku tzw. ekonofizyki i ekonomatematyki ( Copula functions) i wybuchu kryzysu z 2008 roku. Nauka jest jedyną nadzieją ludzkości. Tylko lepsza technologia jest w stanie naprawić to co zepsuła gorsza technologia. Nauka jest jedynym narzędziem niosącym nadzieję na przetrwanie ludzkości i choćby częściowe rozwiązanie jej problemów. Ale przecież Ci co decydują o wydawaniu pieniędzy nie mają o nauce najmniejszego pojęcia – po prostu podążają za całkowicie irracjonalną opinią że nauka jest cool, że nauka to co co widać w Discovery channel, i że już jutro będziemy podróżować w przestrzeni o 11 wymiarach za pomocą napędu warp. I profesorowie im to obiecują, a frajerzy płacą…. dzięki czemu uczeni mogą powiększać naszą wiedzę o świecie i otwierać nowe możliwości

    (4) nie do pogardzenia jest kwestia ekonomiczna – czyli miejsca pracy. Robot marsjański, 1 sztuka, daje zapewne 10^5 razy więcej miejsc pracy niż 1 sztuka samochodu FORD. Oznacza to że chociaż niekoniecznie przyczynia się w tym samym stopniu do wzrostu PKB, to jednak jego znaczenie gospodarcze nie jest pomijalne. Wyprodukowanie samochodu FORD oznacza zatrudnienie dla zapewne około 2000 ludzi. Wśród nich znajduje się jednak ledwie 20 inżynierów. Reszta to jednak pracownicy mniej wykwalifikowani którzy wykonują użyteczną pracę ( kierowcy, robotnicy, sekretarki,) oraz tacy którzy sa tylko bezproduktywnymi ale koniecznymi kosztami (manageroidy , marketingoidy, księgowi) i którzy w istocie nic nie wytwarzają. Tymczasem w wypadku łazika Marsjańskiego utrzymanie i pracę znajdują ludzie o najwyższych kwalifikacjach. Nawet robotnik pracujący na obrabiarce przy toczniu elementów mechanicznych Curiosity, musiał mieć sporo większe kwalifikacje niż ten który pracuje przy produkcji samochodu. Popularna opinia jest taka, że do obsługi obrabiarek cyfrowych nie trzeba ludzi -ale jest ona nieprawdziwa. Ludzie są niezbędni – ale w mniejszej ilości. Inżynierowie pracujący dla NASA i kooperantów – to absolutna elita. I pracują tanio – znacznie taniej niż inżynierowie w Apple – bo ta praca jest ich pasją ( co zresztą dostrzeżono i na zachodzie już od dawna inżynier nie jest zmuszany do pracy bacikiem, i strachem przed utratą pracy, jak w Polsce). Słowem – utrzymywanie ekosystemu ekononomicznego związanego z przemysłem kosmicznym jest racjonalnym sposobem na posiadanie „bufora” wybitnych specjalistów, którzy w wolnej chwili zajmują się lotami kosmicznymi, umożliwiają działanie tej całej propagandzie ( pt.1) i rozwijają te wszystkie patenty (pt2), a w potrzebie ( kryzys technologiczny, wojna w tym wojny celne i ekonomiczno-gospodarcze ) sa bardzo istotnym elementem systemu społecznego , którego istnienie warunkuje możliwość prowadzenia walki, zachowania pozycji, czy zwycięstwa. Jest to element który buduje sie przez dziesięciolecia ( to jest coś czego taki Balcerowicz nie jest w stanie pojąć – i nic dziwnego – księgowego można wykształcić w 1 rok – to o co chodzi w wypadku managerów to nie jest wiedza czy umiejętności ale znajomości i kontakty – to się rozwija latami – ale to nie jest kwestia wiedzy a raczej stosunków i pozycji zawodowej ) Tu pisałem kiedyś na ten temat: https://profiles.google.com/114518867724747381102/buzz/AkacL3sCmY4 Słowem – w państwach które rozumieją znaczenie techniki i technologii w uprawianiu polityki – inwestuje sie w nadmiarowe ale strategicznie istotne miejsca pracy by utrzymać potencjał rozwoju niezbędny dobudowania rozwiązań w czasach trudnych i sytuacjach wątpliwych. Jest to wiedza której nie posiadają niestety polscy politycy i ich mocodawcy – sponsorzy…

  20. @TesTek – dodam jeszcze krótką uwagę, że budżet NASA to w skali pieniędzy jakie wydają USA jakaś czwartorzędna pozycja. Na same zbrojenia USA wydają więcej niż cały pozostały świat razem, wliczając Chiny. W tym kontekście pytanie – po co? jest równie zasadne jak emocjonowanie się marką producenta chusteczek higienicznych zamawianych do Białego Domu. W sensie merytorycznym to są nieistotne pieniądze. W sensie propagandowym – kluczowe. 90 na 100 osób spytanych czym zajmuje sie USA – odpowie – lotami kosmicznymi. NASA jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek, podczas gdy fakt czym jest BlackWater lub fakt że USA to największe więzienie świata ( na dodatek zamieniające się z wolna na obóz pracy) pozostaje w zasadzie nierozpoznany…

  21. BTW: https://plus.google.com/u/0/108989039347099239774/posts/MGDLS8zscFs


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: