Napisane przez: torlin | 09/04/2013

Najwspanialsza zabawa świata (dla mnie)

wieczerza-kopia2

Najwspanialszą zabawą świata (dla mnie) jest bawienie się w tropy artystyczne na wielkich obrazach, rzeźbach, w dziełach literackich. Bawi mnie anegdota, skojarzenia, analogie, nawiązania, ja przy tym oddycham pełną piersią (jak śliczna jest polszczyzna, piękna synekdocha mi się udała). Wielokrotnie są to sprawy drobne, znane tylko specjalistom lub zaangażowanym amatorom, ale są detale, „które zawracają głowę” wielbicielom od setek lat. Takimś czymś jest słynny nóż Leonarda.

Jest rok 1494, włoski architekt Guiniforte Solari na rozkaz władcy Mediolanu, księcia Lodovica il Moro, buduje refektarz przy klasztorze Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Już rok później zamalowana jest już jego południowa strona, Donato Morforano  maluje na nim swoje „Ukrzyżowanie”. Północna czekała na Leonarda, który to obiecał księciu. Przygotowywał się do tego obrazu (ja wiem, że jest to fresk) od wielu lat, tworząc szkice postaci, zamalowując skrawki papieru. Zamyślał się przy tym czasami na kilka godzin, analizując ruchy postaci, ich psyche i charakter. I wyszła z tego bajka (dla mnie).

nóż

Doskonałą zabawą jest badanie komunikacji niewerbalnej, ja wiem, że to jest ezoteryka, ale przykład odczytywania gestów Apostołów na dźwięk słów Chrystusa, że któryś z obecnych go zdradzi, pokazany NA STRONIE, skąd zostało wzięte powyższe zdjęcie, jest moim zdaniem znakomity. Ale wracając do naszego noża, jest on widoczny pomiędzy Andrzejem, Judaszem i Piotrem. Wiem doskonale, że dzisiaj interpretuje się pojawienie tego noża w sposób naturalny, dla mnie w dalszym ciągu jest to ręka niemogąca należeć do żadnego z obecnych. Wikipedia pisze: „Ze względu na zły stan dzieła przez pewien czas uważano że ręka ta, jeśli policzyć wszystkie ręce na obrazie, jest nadmiarowa i nie należy do nikogo. Jednak obecnie dość łatwo zauważyć, że jest to dłoń świętego Piotra, a liczba rąk na obrazie jest prawidłowa”. A dla mnie w dalszym ciągu jest nieprawidłowa, Piotr musiałby wygiąć rękę w sposób kompletnie nienaturalny. No więc do kogo należy ta ręka? Do jakiejś osoby zasłoniętej? A może do Jana (czy Marii Magdaleny – do Was należy wybór)? Ale wtedy Jan musiałby mieć rękę jak goryl.

Fresk ten jest pełen kodów i odniesień, no zupełnie Kod Leonarda da Vinci.

Ps. Odniesieniem do dnia dzisiejszego jest przeczytanie notki w Wikipedii na temat słynnej książki Browna. Jest tam tylko stanowisko Kościoła Katolickiego, a nie ma ani jednego słowa o drugiej stronie.

Advertisements

Responses

  1. Wiesz, Torlinie, ja w swoim czasie przeczytałem z ciekawości „Kod Leonarda” i stwierdziłem, że jest to dość banalna powieść sensacyjna, nawet niespecjalnie dobrze napisana. Do dziś nie potrafię pojąć, dlaczego tylu ludzi (z obu stron) potraktowało ją z taką śmiertelną powagą, czego świadectwem choćby linkowana przez Ciebie notka w Wikipedii.

  2. To, o czym mowa w post scriptum, często się Wikipedii zdarza. Z moich obserwacji wynika, że zwłaszcza, chociaż nie wyłącznie, na polskich stronach. Gdy jednak poczytać na przykład Webera (Maxa, nie Jana, i na pewno nie w temacie „kod Browna”), nie jednostronność widać, ale wręcz uprzedzenie (nazywane przez niektórych „bias”). Może to więc po prostu właściwość ludzkiego umysłu? Albo niektórych ludzkich umysłów (ja bez synekdochy)? Zapytam jeszcze: czemu kościół katolicki dużymi literami, chociaż przecież nie na klęczkach? A w kwestii dla mnie zasadniczej: przyjęło się uważać, że dwie strony ma ten sam medal, że jest et altera pars, której należy wysłuchać… Ja jednak nie dwie strony widziałabym najchętniej we świecie (i widzieć się staram) – w tutejszym ujęciu kościelnokatolicką i „tę „drugą” – ale wiele, wiele więcej. Bo weźmy cykl przygód Harry’ego Pottera: żeby uznać literackie walory tego dzieła za mocno wątpliwe i niewątpliwie przereklamowane, nie trzeba wcale być katolem. Co jednak nie oznacza, że Mugolem. Są rzeczy na niebie i ziemi… Te, no, różne.

  3. Pawle!
    Mam zupełnie inny osąd w tej sprawie, czytałem ją z zapartym tchem. Nie jest to żadna aluzja do Ciebie, ale jest to dosyć charakterystyczne zjawisko wyparcia, mechanizmu obronnego, gdy jakaś osoba lub rzecz zagrażają psychice danej jednostki. Książka musi być zła, bo zagraża chrześcijaństwu, Hitler musiał być złym gospodarzem, bo wymordował Żydów. Dla mnie książka jest znakomita.
    A dlaczego ludzie wierzą w najrozmaitsze hipotezy? Bo podstawą tych wątpliwości jest … samo chrześcijaństwo. Te anioły, diabły, dziewictwo, zmartwychwstanie, uleczanie nieuleczalnych, stworzenie świata w sześć dni, przejście przez Morze Czerwone suchą stopą… Że to jest Maria Magdalena, to jest takie samo dobre stwierdzenie, jak i tamte.

  4. Wikipedia ma zawsze rację. Jeśli czytamy w niej, że to dłoń świętego Piotra, to tak jest. Pewnie reumatyzm pokręcił mu kończyny.

  5. Ad Torlin o 10:56 – no tak, dziewictwo zwłaszcza :). I uleczanie nieuleczalnych.
    Przechodząc mimo napomknę, że nawet (protekcjonalnie zabrzmiało, ale trudno) Hitchens tej partenogenezy w chrześcijaństwie specjalnie się nie czepiał, nie mówiąc o tym, że przeciwko niej ani armat nie wytaczał, ani nawet z procy w nią nie mierzył – ot, wymieniając tu czy tam przy innej okazji machał ręką, że mniejsza o nią, i ewentualnie dodawał, że tak całkiem wykluczyć to się jej nie da. Więc i ja nie będę.

  6. Jako Wielki Magdal Zakonu Syjonu wyrażam oburzenie prowokacją Autora tego blogu. Nędzna to prowokacja, bo bezowocna.

    Dotychczas nie podejrzewaliśmy, iż Kamienna Wioska przykrywką dla wrogich nam sił ścigających nas odwiecznie po pomysłowych rubieżach i wertepach.

    Niestety! Wyszło szydło z worka. Wyszło ono z tego worka, w którym skryta jest Bestia.

    Czemu bowiem ma służyć prowokacyjne zdanie Autora blogu:
    ” Jest tam tylko stanowisko Kościoła Katolickiego, a nie ma ani jednego słowa o drugiej stronie.”?

    O jaka druga stronę idzie?

    Ano o tę stronę, z której Bestia chcenie nas zajść od tyłu. Ma to zdanie wywabić nas z bezpiecznej szpary, która dziś otula nas jak Całun mroczny tajemnicą całowany. Ma to zdanie wywieść nas na jaskrawo oświetlony spacerniak zdrowego rozsądku.

    Okazuje się, że wróg czai się jak filiżanka zatrutej herbaty nie bez kozery zwanej czajem postawiona na niby to gościnnym stoliczku buduaru Blogera zwanego Torlinem.

    Prowokatorze

    Po tym jak zbyt głęboko wtajemniczony w nasze tajemnice były nas brat Dan Brown ujawnił całą prawdę musieliśmy zaczynać od nowa. Ileż to wysiłku wymagało przelewanie z Grala 1 do Grala 2! Ileż To Katakumb paryskich trzeba było zagrzebać razem z goniącymi nas psami Bestii! Ile starych cmentarzy w Pradze z ziemia zrównać! Ile adresów zmienić, ile protokołów spalić!

    Ale nie ma tego, co by na dobre nie wyszło.

    Naszej tajemnicy nikt już nie zdradzi. Nikt na światło dzienne prawdy nie wydobędzie. Zatarliśmy wszystkie ślady tak, że już sami nie wiemy, kim i po co jesteśmy, jaką tajemnicę nosimy i ku czemu zmierzamy. Nawet na najboleśniejszych torturach nie wyznamy prawdy, bo jej nie znamy.
    Próżny Twój trud Prowokatorze! Sługo papieża Antychrysta I.

    Wielki Magdal Zakonu Syjonu

    Edwar D. Dana

  7. Tes Tequ!
    Tego, co poniżej, w Wiki nie przeczytasz. To jaka jest prawda?
    —————
    Edwarze!
    To Ty? Taki z Ciebie Samael, jak ze mnie Święty Michał. Po cóż chować prawdę pod posadzką z symbolem Wiary i Mądrości? Cóż byłoby dziwnego w tym, że Chrystus pokochał Piękną i Mądrą Śmiertelniczkę? Dla mnie nienawiść do kobiet charakterystyczna dla wielkich religii: żydowskiej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej, jest nie do pogodzenia z symbolem płodności kobiecego Kielicha, dającego życie. Trzymasz tajemnicę przy sobie? Moja tajemnica jest większa, czarnoskóra Sara nie była córką Marii Magdaleny i Chrystusa. Nie wierzysz? W takim razie należałoby spytać Magdalankę, co robiła czarnoskóra Sara przy jej boku podczas lądowania na terenie celtyckich Galów? Otóż ona ją witała. Sara, potomkini Kali, mieszkająca nad Rodanem, miała wizje informujące ją, że święci obecni przy śmierci Jezusa Chrystusa przyjadą i trzeba udzielić im pomocy.
    Nie zdołasz ukryć prawdy. Jestem tu po to, aby wykrzyczeć w Twym kierunku: „Ja znam prawdę”. Nie ukryjesz dziewczyny pod nazwą „Sara”, bo „Sarah” znaczy „Księżniczka”. Prawdziwą córką była urodzona w 33 roku Tamar Sarah, jej imię oznaczało „Palmowy Liść”.

  8. Dopiero teraz odnalazłem w oczekujących dwa komentarze Tubam. Witam serdecznie, ale odpowiem dopiero późno wieczorem.

  9. Czuję się już dostatecznie powitana, a tu jeszcze zapowiedź odpowiedzi :).
    Zabawne wrażenie, widzieć własne komentarze wiszące w oczekiwaniu
    i wiedzieć, że inni ich nie widzą :).

  10. Bardzo interesująca zabawa, Torlinie 🙂

    Ciekaw jestem dlaczego badacze „Ostatniej Wieczerzy” dopiero współcześnie kapnęli się, że liczba rąk jest prawidłowa? W średniowieczu nie umiano liczyć? Czy też może mieli problemy ze wzrokiem?

    I do kogo należy ten nóż…?

    Co do notki na Wiki, nie dziwi mnie to wcale. Tam często zdarzają się niedociągnięcia, chociaż na każdym kroku apelują o weryfikacje źródeł i rzetelność.

    Co do samego „Kodu…”, to Browna chyba cechuje masochistyczne wręcz upodobanie do grania Kościołowi na nosie 🙂 Nie tylko „Kod Leonarda…” tego dowodzi. On chyba specjalnie tak pisze.

    * * *

    Powiedz mi jak Twoje zdrowie? I Twojego Taty? Lepiej już? 🙂

  11. Hm…Torlinie

    Tu na miejscu wydaje mi się przypomnienie (na pewno Ci znanej) wystawionej w głównej katedrze Szwedzkiej fotografii autorstwa Elisabeth Ohlson Wallin zatytułowanej Ecce Homo.

    http://www.sydsvenskan.se/ScaledImages/704×396/Images2/2012/10/3/00438795(2).jpg?h=008df57a6ff963de0cea97320e6298d9&fill=False&cut=False

    Przesłanie intelektualne tej pracy wydaje mi się być ukryte w odpowiedzi na pytanie:

    Kto kopnął psa?

  12. Mam nadzieję że tym razem link „wejdzie”

  13. Wiki jest… lepsza. Nie obwiniałbym Wiki, jako takiej. Natomiast wiki przedstawia dalej uprzedzenia obecne w przestrzeni publicznej — właśnie takie skrzywienie, o którym była mowa.

    Na pamięć Ewangelii, to ja bym typował św. Piotra i aluzję do miecza. A że ręka nienaturalnie wyciągnięta? Cóż, jest prawda prawda i jest prawda artystyczna — taki Michał Anioł, nie tak wiele znowu później, potrafił bądź to wydłużyć uda Maryi do półtorej metra, bądź to obciąć nogę Jezusa, byle mu się kompozycja zgadzała.

  14. Michał Anioł kompozytorem wielkim był. Pamiętam ten przebój z udami – jak to leciało?
    Uda Mariana, cyraneczki śpiew,
    Morza szum, wiatru wiew,
    Bo kiedy Marian obejmuje, świat cały w oczach zawiruje.
    Uda Mariana, uda Mariana,
    Już nie mam siły bronić się.

  15. Tubam!
    Nie dałem rady wieczorem, byłem zbyt zmęczony.
    To, co Ty nazywasz uprzedzeniem, ja nazywam odrzuceniem (w psychologii nazywa się to „wyparciem”). Dla niektórych ludzi przy ocenie wystarczy jeden fakt, aby przerzucić to na całą postać. Takich przypadków mamy w życiu tysiące: „Malinowska nie może być dobrą matką, bo się puszcza”, „Szymborska jest do niczego poetką, bo napisała tekst pochwalny o Stalinie”, ‚Kowalski nie może być dobrym rzemieślnikiem, bo pije”, „Bolesław Szczodry był beznadziejnym królem, bo zabił przyszłego świętego” itd. Aby to ominąć, wymagana jest wielka rzecz, niesłychanie przeze mnie ceniona – obiektywizm. Spojrzenie na daną postać lub dzieło w sposób obiektywny, bez naleciałości i uprzedzeń. I im bardziej jednostka lub grupa czuje się zagrożona, tym bardziej maleje w nich obiektywizm. Jeżeli się ktoś czuje się jak „oblężona twierdza”, to nie ma czasu o obiektywny osąd, zagrożenie trzeba zniszczyć natychmiast, do gruntu, jak Kartaginę czy Sarmisegetuzę. I tak zachowuje się teraz Kościół, dla nich te dzieła są niebezpieczne ze względu na swoją popularność i atrakcyjność. I ze względu na zadawane pytania, proste, łatwe, z pozoru naiwne, a podważające fundamenty chrześcijaństwa.
    A dlaczego KK z dużej litery? Z szacunku.
    ———–
    Celcie!
    Ja od dawna czuję w Tobie pokrewną duszę. Nawet pisząc jeden z powyższych komentarzy pomyślałem o Tobie, cofnąłem się o linijkę i wpisałem słowo „celtyckich”. Dla Kościoła ta tendencja, o której piszesz, nie jest dobra. Stąd odrzucenie, wyparcie. Tekstów antykościelnych zacznie powstawać coraz więcej i albo Kościół wróci do wniosków wypływających z Soboru II, albo zacznie zanikać. Czyż nie w dokumentach soborowych („Gaudium et spes”) padają słowa: „Kościół zawsze ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie”. Naprawdę, warto przeczytać chociaż „Wykład wprowadzający – sytuacja człowieka w świecie współczesnym”
    http://www.kns.gower.pl/vaticanum/gaudium.htm
    —————–
    Edwarze!
    Mnie nie wszedł.
    ———————-
    PAK-u!
    Ja bym raczej tłumaczył to tajemnymi detalami w sztuce malarskiej (i nie tylko). Oglądałem jakiś rok temu fascynujący dokument francuski w Planete + na temat trudności odczytywania kodów. Było to związane z jakimś dokumentem znalezionym po latach, w których tłumaczone były zawiłości jakiegoś obrazu. Prowadzący stwierdził, że w życiu nikt by się tego nie domyślił i nikt by nas to nie wpadł.
    ——————
    Tes Teq-u!
    Jeszcze raz dziękuję z a pomoc u Telemacha, sam bym sobie nie dał rady. Szkoda tylko, że tak sympatyczny właściciel blogu ma kółko wzajemnej adoracji. To blog zubaża (moim zdaniem).
    Ale nie załapałem, dlaczego Benny Anderson jest Michałem Aniołem?

  16. Torlinie, dziękuję za odpowiedź. Co do wyparcia, zgadzam się Z Tobą oczywiście, więc do podanej przez Ciebie listy przykładów nie dodam swoich. Dodam natomiast, że nadal (sprawdziłam) dostaję gęsiej skórki czytając zdanie „nie jest to żadna aluzja do Ciebie, ale jest to [i tu diagnoza]…”. Ale jest to zdanie typu „tak, ale…”; psychologia radzi ich unikać. Ponieważ jednak osoba, do której było skierowane, milczy, a Ty konstrukcje składniowe i myślowe jako Autor możesz dobierać dowolnie, nic mi do tego.
    Oblężona twierdza, piszesz. Cóż, Dana Browna, niezależnie od tego, jak go lubisz, i jego roli we Wszechświecie jednak bym nie przeceniała. Mam poza tym wrażenie, że to, o czym piszesz, jest bardziej zabawą w wojnę, z plastikowymi żołnierzykami made in China i taranami ze styropianu. A w ogóle wojna podjazdowa, jeśli jakakolwiek. I są tacy, którzy strasznie lubią straszyć i wydawać się strasznie strasznymi i tacy, którzy strasznie lubią strasznie się bać. Cóż na to można poradzić? Na szczęście, tyle jest konkretnych zadań (głodnych nakarmić, nagich przyodziać, chorych nawiedzić – …i 777 więcej). Pozdrawiam!

  17. To przez paka-czteraka. Napisał, że Michał Anioł, nie tak wiele znowu później, potrafił bądź to wydłużyć uda Maryi do półtorej metra. Długie uda Maryi skojarzyły mi się z udami Mariana, które pierwotnie były ustami.

  18. Też nie wszedł?

  19. @Torlinie podzielam twoje fascynacje malarskie.
    Nóż pędzla Leonarda (w niesprecyzowanym do końca ręku) wisi w powietrzu jak nie przymierzając miecz Damoklesa.
    W dobie odrodzenia malarzom nie zostawiano wolnej reki 🙂 w temacie wyboru i przedstawienia ważnych zamówień.
    Wiec Leonardo właśnie za pomocą gestykulacji rąk wiążących ze sobą poszczególne postacie umożliwia odczytanie kompozycji.

    @TesTeq usta na obrazie Mony Lisy Leonardo wielokrotnie przemalowywał o udach nic nie wiem:-)

    jak to powiedział Umberto Eco
    ,,W księgarniach specjalizujących się w okultyzmie Brown kupował te same prace co ja, kiedy pisałem „Wahadło Foucaulta”. Tyle tylko, że ja nie traktowałem ich poważnie, a on tak”

  20. Tubam!
    Moim ukochanym przykładem było stwierdzenie mojej nieżyjącej już Mamy, która nie znosiła Kałużyńskiego: „on nie ma racji, bo się drapie po głowie”.
    Konstrukcji „to nie jest żadna aluzja do ciebie, ale…” używam bardzo często ze względu na jej funkcjonalność. Są zdania przeze mnie wypowiedziane, które interlokutor może odnieść do siebie, a ja tego nie chcę, bo to nie jest dokładnie do niego skierowane. Tak wyrównuję sytuację skutecznie wcześniej, a nie muszę do obruszonej osoby kierować całej tyrady, że to nie o nią mi chodziło.
    Za bardzo lekceważysz casus Browna. Moim zdaniem to książka Baigenta, Leigha i Lincolna „Święty Graal, Święta Krew” poruszyła lawinę. Są sytuacje przełomowe w dziejach ludzkości, kraju, miasta, czy poszczególnej jednostki, a sprawą bacznego obserwatora jest ich wyłapywanie. Jeszcze niedawno w najmniejszym stopniu nie można było wyśmiewać się z kanonów Kościoła, tworzyć historii alternatywnych. A teraz przy pomocy literatury i filmu popularnego religia została oswojona w sposób niedopuszczalny. Człowiek powinien bać się Boga, pamiętasz, kto to powiedział: „Lecz śmiech pozostaje rzeczą nikczemną, obroną dla prostaczków, zdesakralizowaną tajemnicą dla gminu. Mówi o tym również apostoł. Miast płonąć, ożeń się. Miast buntować się przeciw ładowi, którego chciał Bóg, lepiej już śmiejcie się i rozkoszujcie się waszymi nieczystymi parodiami ładu na koniec posiłku, kiedy opróżnicie dzbany i flaszki. (…) Ale tutaj wywraca się funkcję śmiechu, podnosi się go do rangi sztuki, otwierają się przed nim bramy świata uczonych, czynią go swoim przedmiotem filozofia i przewrotna teologia. „.
    ——————-
    T.T.!
    Nie lubię tej piosenki (mówię o Rosiewiczu, a nie o ABBIE), według mnie jest kompletnie nieudana.
    ——————
    Edwarze!
    To ja zdecydowanie wolę to:

    ———-
    U.W.!
    Wpisałaś się w międzyczasie, gdy ja pisałem komentarz. Coś nas łączy, nasze komentarze (bez wcześniejszego uzgodnienia), ciekawe czy zgadniesz – co?

  21. @Torlinie wiem co:-) Oboje pomyśleliśmy o tym samym Panu.

    Pozwolę sobie coś jeszcze zacytować:

    ,,Znaleźć ukryte więzi łączące Debuss’ego z templariuszami?
    ….Każdy by sobie poradził. Prawdziwe wyzwanie to znaleźć tajemne ogniwa pomiędzy (dajmy na to) Kabałą a świecami zapłonowymi w samochodzie.”

    (Też tego Pana.)

    @TesTeq liczę na Ciebie w kwestii tychże świec i Kabały:-) oprócz oczywistego skojarzenia że świece , iskra, zapłon:-)

  22. Chyba nic mi nie przychodzi do głowy. 😦

  23. Paolo Veronese, właściwie Paolo Caliari, ur. 1528, namalował Ostatnią Wieczerzę z pięćdziesięcioma postaciami.Inkwizycja nakazała zmienić fragmenty obrazu. Autor zmienił tytuł. Tym sposobem powstała „Uczta w domu Lewiego” (1573)
    Natomiast, wracając do da Vinci, Freud, analizując jego obrazy swoją metodą, wysnuł wniosek, że autor w dzieciństwie cierpiał na niedosyt matczynej miłości.
    Istotą tych dzieł jest tajemnica:)), która nęci poszukiwaczy artystycznych skarbów.

  24. Torlinie!

    Po pierwsze bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa 🙂

    Co do tego komentarza, specjalnie przejrzałem od nowa wpisy pod tą notką, aż go znalazłem… Wzruszyłeś mnie 🙂

    Dziękuję Ci ponadto za komentarz pod moją notką. Zostawiłem Ci tam pytanie…

    Pozdrawiam!!

  25. Witam Cię Czesiu!
    Veronese to dopiero namalował ucztę!
    ———–
    Jakiś obrzydliwy zrobił się mój wpis u Ciebie Celcie, jak chcesz, to go usuń.

  26. Nie ma potrzeby usuwać Torlinie…tym bardziej, że wyjaśniła się pewna zagwozdka, która od dawna zaprzątała mi głowę… 🙂

  27. nie zamierzam występować w roli jaja:))literówka z powodu tremy. debiut spalony, trudno:)
    Pozdrawiam

  28. Jeszcze jedno: nie kojarzysz mniej więcej chociaż, gdzie było owe Święto Konia…? Bo jakbyś kojarzył, wyjaśniłoby mi się ostatecznie… Ale jeśli nie, to nie ma sprawy 🙂

  29. Przepraszam Cię Czesiu, poprawiłem, jeżeli Ci zrobiłem przykrość – przepraszam.
    ———-
    Celcie, nie bardzo chcę dalej pisać na ten temat, bo mi niedobrze. Ale chciałeś – to masz. Ja wprawdzie czytałem o tym w „Angorze”, ale bez trudu znalazłem w sieci
    http://www.msfera.pl/indie-seks.html
    To chodzi o Indie.

  30. Indie.

    Dziękuję 🙂 Tylko tyle chciałem wiedzieć 🙂

    Mówił Ci już ktoś, że jesteś inspiracją?

    Pozdrawiam serdecznie!!

  31. Torlinie wierzysz Hindusom ?

  32. Nie wiedziałem Celcie! A inspiracja jak wena, przychodzi w najrozmaitszych momentach.
    ————-
    Wierzę Piotrusiu, bo czytałem Kamasutrę.

  33. Piotrusiu, rzuć okiem na kulturę Hindusów wykutą w kamieniu
    http://amicuslogos.wordpress.com/2010/02/12/kadzuraho-swiatynie-pelne-erotyzmu/

  34. Sarno!
    Logos to jest firma!

  35. veni, vidi, non consumi

  36. Piotrusiu!
    Aby było jak najwięcej Twoich „veni” i „vidi”, a jak najmniej „non consumi”

  37. Torlinie! Ty jedziesz do Belgii, ja właśnie (no, niezupełnie) wróciłam (co prawda nie stamtąd akurat). Spróbuj, jeśli Ci czas pozwoli i ochoty wystarczy, poszukać i znaleźć The Brick Testament, The Last Supper – może nie widziałeś. Wcale nie sponsorowane przez wiadome klocki, za to powalające i zapewne ściśle strzeżone wszelkimi możliwymi stanowymi i federalnymi przepisami o ochronie praw autorskich, więc nie linkuję. Pozdrawiam jedynie, zarazem zaświadczając o całkowitej mej z Tobą zgodzie w jednej kwestii: Logos to jest firma! Co do amicusa: po pierwsze, najczęściej ja u niego jak Piotruś „non consumi”, z zastrzeżeniem, że i owo „najczęściej” jest zaledwie sporadycznie, a od jakiegoś czasu wręcz wcale, po drugie jeszcze Plato, a po trzecie veritas, amica magis… Jeśli natomiast chodzi o „Kamasutrę” to… jakby Ci to powiedzieć… nie jesteś jedyny, który ją czytałeś (nie, nie chciałam przez to powiedzieć „i ja też, i ja też”!, chociaż swego czasu nie było ucieczki). Pozdrawiam!

  38. Ostatnio się coś Tubam z Logosem kłócę. I mnie nie jest z tym wesoło.

  39. Chciałam, żeby mój komentarz poczekał grzecznie do Twojego, Torlinie, powrotu, ale widzę, że już go (komentarz) odczarowałeś :). Tak czy tak, do poczytania po powrocie!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: