Napisane przez: torlin | 18/04/2013

Bieszczady, przygotować się, zaczynamy – klaps!

Tak się dziwnie składa, że bardzo lubię filmy o Bieszczadach. I nie tylko lubię, ale też je bardzo cenię – a to nie to samo („Milion za Laurę” lubię, ale nie cenię). Właśnie przy tym filmie zastanowiłem się, że kilka moich ulubionych filmów, bym powiedział „wielkich”, powstało właśnie na terenie tych gór. Poza drobnicą na terenie Bieszczad kręcone były takie – dla mnie – takie kolosy jak:

Baza Ludzi Umarłych

1. „Baza Ludzi Umarłych” – jeden z największych filmów polskich, który do dzisiaj na mnie działa. Marek Hłasko nie dawał sobie rady z cenzurą, kolejne tytuły: „Głupcy wierzą w poranek”, „Następny do piachu” i „Następny do raju” nie przechodziły. Ale podstawowym powodem usunięcia się jego z napisów było zakończenie. Ten jeden z największych polskich pisarzy powojennych nie chciał swoim nazwiskiem firmować optymistycznego zakończenia. Wspaniały film o ludzkich postawach, decyzjach, losach. I ustalmy może jedno, że jeżeli film jest o Bieszczadach, to przedstawione są właśnie te góry. Nie ma znaczenia dla mnie, że film był kręcony w Sudetach, tak samo jak nie widzę Jury przy oglądaniu „Pamiętnika”. A wracając do „Bazy”, w czasach komuny uwielbiałem to, że w najdrobniejszych rólkach występowali znakomici aktorzy. I będę to Wam powtarzał i krzyczał – aktorzy, a nie celebryci. Jak Wam się podobają nazwiska kierowców ciężarówek:
a) Emil Karewicz – Warszawiak,
b) Leon Niemczyk – Dziewiątka,
c) Aleksander Fogiel – Apostoł,
d) Tadeusz Łomnicki – Partyzant,
e) Roman Kłosowski – Orsaczek.

Chudy i inni
2. „Chudy i inni” – jeden z moich najukochańszych produkcyjniaków. Nie wiem dlaczego ten film tak na mnie działa od tylu lat, mam go na płycie i czasami go po raz setny oglądam. Przypuszczam, że powoduje to nie tylko świetny scenariusz, ale właśnie aktorzy, to jest sól tego filmu Pozornie bohaterem głównym jest „Chudy” grany przez Wiesława Gołasa, a tak naprawdę bohaterem zbiorowym jest cała brygada. Dreszcz przechodzi, jak się czyta nazwiska:
a) Wiesław Gołas – Józef Gadulok „Chudy”,
b) Marian Kociniak – „Partyjny”,
c) Franciszek Pieczka – Tomasz Waliczek „Kosa”,
d) Mieczysław Stoor – „Byk”,
e) Ryszard Filipski – „Ślązak”,
f) Wiesław Dymny – Paweł „Mały”,
g) Ryszard Pietruski – „Pryszczaty”,
h) Edward Rączkowski – „Stary”,
Można dodać do tego Niemczyka jako dziennikarza i Tadeusza Schmidta jako brygadiera. Ale nie ukrywam, że piętnastoletniemu chłopcu strasznie podobała się sanitariuszka Ewa grana przez Krystynę Chmielewską. Wszyscy biją rekordy gry aktorskiej, ale dla mnie wyróżniającym się jest Ryszard Filipski. To jedna z jego najlepszych ról, i wreszcie niezaangażowana. A jednocześnie ten film jest jakby filmem dokumentalnym, zdjęcia kręcone były podczas budowy zapory na Solinie, a więc burzenie chałup, wszechogarniające błoto, to są dokumentalne autentyki. Odpowiednikiem tego rodzaju filmów jest np. „Czterdziestolatek” na budowie Trasy Łazienkowskiej i Dworca Centralnego.

Wilcze echa
3. „Wilcze echa” – naprawdę udany polski western. Ja wiem, że wśród moich czytelników są krytycy wszelkich polskich odpowiedników trendów zagranicznych, ale IMHO nie ma co na ten film narzekać. Trzyma w napięciu, jest typowy dla tego gatunku filmowego pozytywny bohater, jest fałszywy przyjaciel i piękna kobieta. I znowu kilku wspaniałych aktorów, na czoło wysuwają się Irena Karel i Marek Perepeczko. I z powrotem – film był kręcony w Beskidzie Niskim, a nie w Bieszczadach. Film ten mówi wprawdzie w tle o konflikcie polsko – ukraińskim, ale jest to prawie niezauważalne, właściwie domyślają się tego jedynie osoby obeznane z historią Polski. Za to następny film z mojej kolekcji

Ogniomistrz Kaleń
4. „Ogniomistrz Kaleń”, kręcony autentycznie w Bieszczadach, jest już jawnie antyukraiński. „Ogniomistrz” należy naprawdę do perełki polskich filmów, znowu rola Wiesława Gołasa to Kolos Rodyjski, a zakończenie tego filmu wbrew całej historii bardzo optymistyczna.

Zastanawia mnie „Siekierezada”. Właściwie nigdzie nie znalazłem, gdzie ten film się dzieje i gdzie był kręcony. Ja, jak pierwszy raz go oglądałem, to dla mnie to były Bieszczady, później się dowiedziałem, że to jest przypuszczalnie Puszcza Białowieska.

Ps. Tak a propos „puszcza”. Żeby spowodować uśmiech na twarzach czytających: Apfelbaum oprowadza gościa po swojej firmie. „Popatrz pan, panie Hernstajn, ile u mnie drewna. Panie, u mnie jest tyle drzewa, że to właściwie cała puszcza”. „Tak a propos „puszcza”, panie Apfelbaum, czy pańska żona wróciła już z Krynicy?”

Reklamy

Responses

  1. „Chudego..” też mam w swojej kolekcji jako film do powtórnych obejrzeń. Filipski jest OK; choć mogli bardziej popracować nad jego gwarą. Dodałoby to postaci autentyzmu.

  2. Z wymienionych filmów tylko jeden cechuje się unikalną właściwością. Według Filmweb w „Wilczych echach” nie wystąpił Leon Niemczyk. We wszystkich innych filmach świata wystąpił. 😀

  3. Woziwodo!
    Z gwarą w filmie jest tak – jak ktoś autentycznie mówi gwarą, to nikt postronny tego nie rozumie. Mam w pracy Piotrka, Ślązoko, który jak na moją prośbę mówi autentyczną gwarą śląską, to ja nic nie rozumiem (ale i tak więcej niż inni, bo ja jestem niemieckojęzyczny, a inni nie). To samo było w „Janosiku” z gwarą góralską, autentyczna byłaby niezrozumiała.
    ———–
    Tes Tequ!
    A mnie się wydawało, że jak już będziesz mówił o tego rodzaju nazwiskach, to raczej będzie to Gołas, a nie Niemczyk. Ale tak naprawdę aktorem, który wystąpił we wszystkich filmach polskich, to był Bronisław Pawlik.

  4. Biesy i czady 🙂

    ,,Siekierezada” z nieżyjącym już Edwardem Żentarą (Janek Pradera) .
    Daniel Olbrychski jako ( Michał Kątny), Franciszek Pieczka ( leśniczy Bogdański)

    Nie żeby to był rewelacyjny film ale parę dialogów uchwycono iście Stachurowsko.

    ,, – Janek: I co to jest ta droga? Lastrada jak mówią?
    – Kolejarz Bartoszko: Panie Janku co to jest droga to najlepiej dowiedzieć sie nogami. A już obowiązkowo bosymi. Dobrze przy tym, żeby piach nie był ot taki sobie, ale gorący jak we żniwa, albo zimny jak w listopadzie w przymrozki. I żeby nogi młode były. Stare kopyta mało czują. Dobrze żeby na tej drodze jakaś kałuża była, kamień, korzeń i skaleczyć palec, albo piętę odbić o! Żeby poznajomić się z drogą dobrze, to trzeba hen w cudze strony iść… iść, iść. I pomylić się na rozstaju, wejść w dziwne chaszcze…
    – Janek: taaaak
    – Kolejarz Bartoszko: Jezu, Jezu jak dobrze wtedy zobaczyć naprzeciw człowieka……”

  5. Według filmweb.pl:

    Bronisław Pawlik – filmów (117), seriali (33)

    Leon Niemczyk – filmów (285), seriali (80)

    3:1 dla Niemczyka!

  6. Powątpiewam byśmy na współczesne nam prapagandziaki, jak różne bajki o duchownych co okazali sie nie być ludźmi, patrzyli z równym sentymentem kiedyś…

  7. U.W.!
    Ale w dalszym ciągu nie wiem, gdzie to się działo, i gdzie to kręcono.
    —————–
    Tes Tequ!
    Wygrałeś, ale musisz przyznać, że nie poddałem się bez walki, mój też był niezły. Pawlik przypomina mi takiego aktora czeskiego, który – też mi się wydaje – że grał we wszystkich filmach czeskich. Vladimír Menšík.
    —————-
    Ale Kazekkurcie, my nie widzieliśmy tej propagandy. Patrzyło się na wszystko inne, a to uznawało się za dobrodziejstwo inwentarza. Jest i trudno, ale się tego nie zauważało. Partyjny w „Chudym” jest pokazany wspaniale, bo partia chciała, aby jej działacze byli tak odczuwani. A teraz jest inaczej? Zobacz, jacy są wspaniali ksiądz Mateusz i ksiądz Kozioł. Któryś z nich molestuje 8-latka? Rozbija Toyotę? Ma kochankę w formie gospodyni? Dostaje ziemię od Państwa prawie za darmo i sprzedaje z dziesięciokrotnym zyskiem? Nie! Teraz tak samo, oglądając te seriale nie zwracam uwagi na te „pozytywy gierkowskie”, bo wiem, że tak musi być. Prawdy nie wolno pokazać, tak jak dawniej nie można było. Ale sztuka broni się sama.

  8. Tak. Vladimír Menšík to taki czechosłowacki Niemczyk, ale przegrywa nawet z Twoim Pawlikiem: filmów (87), seriali (10).

  9. Skoro mowa o wspominkowych filmach…. „Uciec jak najbliżej”, gdzie Halina Golanko zagrała chyba swoją piewrszą rolę jeszcze jako amatorka,a Józef Nalberczak zadał pytanie bohaterowi filmu: „Jaka jest najgorsza kara w Polsce po karze śmierci” ”
    „….?”
    „Dożywotnie pozbawienie pleców!”.
    Sam film może nic specjalnego ,ale w.w. „odzywka” i sam Nalberczak -przedni.

  10. Piszesz tym razem o filmach, o których niestety nie słyszałem 😦 Chociaż większość wymienionych przez Ciebie aktorów jak najbardziej kojarzę…

    Pozwól więc, iż tym razem pozostawię jeno podziękowanie i ciepłe pozdrowienia, a w temacie się wypowiedzą bardziej obeznani 🙂

  11. Celcie, jesteś młodą osobą i nie musisz ich znać. „Baza Ludzi Umarłych” to jest taki polski odpowiednik „Ceny Strachu”, w wielkim skrócie: odludzie, straceńcy, desperaci, ciężka, niebezpieczna praca i dzika przyroda. „Chudy i inni” to produkcyjniak, o przyjaźni prostych ludzi z brygady budowlanej na jednej z wielkich budów. „Wilcze Echa” to autentyczny western polski. Mnie się wydaje, że najbardziej powinieneś ominąć „Ogniomistrza Kalenia”, bo ten film się zestarzał politycznie.
    Ale bardzo Ci jestem wdzięczny za komentarz pod tym wpisem, bo – jak mówił Rosiewicz na jednym z koncertów na dźwięk anemicznych oklasków – „malutko, słabiutko, cichutko, to będzie króciutko”
    ————
    Zezem!
    Nie, nie, nie. Najsłynniejszym powiedzeniem Nalberczaka jest: „wycieraj, wycieraj”.

  12. Może i w tym temacie niewiele mówię, ale za to sporo się dowiaduję…dopiero teraz się dowiedziałem na przykład, że Polacy kręcili też WESTERNY… Dotychczas myślałem, że to domena Amerykanów, a w Europie – Sergio Leone w dawnej RFN…

    🙂

  13. Taki drobiazg Celcie, że spaghetti western Leona jest włoski lub włosko – hiszpański, a nie niemiecki. Naszych sąsiadów to był Old Shatterhand.
    A po drugie – jest istotna między nimi różnica. Leone kręcił najzwyklejsze westerny tak jak w Ameryce się kręciło, polski western nie jest o kowbojach czy Indianach, tylko odbywa się w polskich realiach, jest Wojsko Polskie i są nasi bandyci. Ale widoki są „kowbojskie”, bohaterowie jeżdżą konno po połoninach, strzelają – byczo jest.

  14. Rozumiem.

    A te Niemcy stąd mi się wzięły, że ilekroć widzę w programie zapowiedź jakiegoś spaghetti-westernu, zawsze obok jest adnotacja: „RFN / Włochy”…

    Dzięki za sprostowanie 🙂

  15. Torlin pisze: Naszych sąsiadów to był Old Shatterhand.

    Złośliwiec! To były westerny o bohaterze mojego dzieciństwa i młodości, który ukształtował mój niezłomny charakter – Winnetou. Old Shatterhand stanowił tylko tło! Statystował!

  16. Hmmmm… Pisałem o konkretnym filmie. Nalberczak, tak ogólnie, w swoich rolach był dobry by nie rzec ,że b. dobry (tzw. role charakterystyczne). Jak już padło „wycieraj,wycieraj” (nota bene też doskonałe), to przypomina mi się,że podobno w pewnym państwie przy oknach wagonów jest napis: „Wyglądaj,wyglądaj,a będziesz wyglądał”.

  17. Jak już spaghetti-western(y) to warto dodać ,że tam zaczęła się kariera Clinta Eastwooda… Sam Sergio Leone nakręcił sporo znakomitych filmów z równie znakomitymi aktorami jak Henry Fonda, Charles Bronson (kto go pamięta w „Siedmiu wspaniałych”?)Claudia Cardinale, Jason Robards np. w filmie: C’era una volta il West; ang: Once Upon a Time in the West – niestety nie znam tytułu polskiego.

  18. @zezem:

    Służę uprzejmie:

    „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” 🙂

  19. Zezem!
    Celt mnie ubiegł. Jeżeli chodzi o Nalberczaka nie łapię Twej uwagi: „Hmmmm… Pisałem o konkretnym filmie”. Pisałeś przecież o „Uciec jak najbliżej”, a ta scena nad stawem jest właśnie w tym filmie. „Siedmiu wspaniałych” to jest jeden z moich ulubionych filmów. Chociaż przyznaję, że mojemu sercu, jeżeli chodzi o Bronsona, najbardziej odpowiadają kolejne „Życzenia śmierci”.
    ——-
    Tes Tequ!
    To niech będzie krakowskim targiem Old Surehand. 😉

  20. Zgadza się. Z tą sceną. Film oglądałem tuż po wprowadzeniu na ekrany. Z zakątków przyprószonej pamięci i „wycieraj.wycieraj” sobie w końcu przypomniałem. Na razie zamilknę, bo „ześlizguję” się w inne obszary filmu.

  21. Te dziesięć filmów o Winetou (1963-1968) zawsze miało wśród współproducentów Jugosławię.
    Co do weternu Ścibor-Rylskiego, to niektórzy uznawali, że określenie western jest trochę niezręczne w naszych warunkach; eastern mówili.

  22. Masz rację – eastern, ale dzisiaj już właściwie się tego określenia nie używa. Ale – powtarzam – masz rację. Ale z drugiej strony czasami trudno określić gatunek filmu, spotkałem się z tym, że „Lokisa” nazwano horrorem

  23. Baza ludzi umarłych zrobiła na mnie kiedyś wielkie wrażenie, ale zarazem w ogóle już tego filmu nie pamiętam – jedynie wnioski, emocje… muszę sobie to odświeżyć. Reszty pozycji nie znam, niestety.

  24. Wiesz Onibe – nie ma przymusu, jest to jednak produkcja charakterystyczna dla dawnych lat. Ale jak nadejdą jesienno zimowe wieczory (a takie nadejdą na pewno), to można sobie to i owo przypomnieć. Każdy jest tego wart, a każdy z innego powodu.

  25. Zastanawiałem się kiedyś nad przyczynami popularności Hłaski. W liceum przeczytałem, co było wówczas dostępne. Ale potem wpadł mi w ręce London. Nie chcę powiedzieć, że jest prawie tak samo dobry, nie. Gdybym wcześniej przeczytał Londona, to Hłasko by mnie znudził. Może pewne grepsy, knajackie zachowania bohaterów byłyby w dalszym ciągu pociągające dla licealisty z nauczycielskiej rodziny – no bo niby gdzie by tego posłuchał? Potem się nauczyłem dwóch języków i London zbladł, albo znalazł właściwe miejsce.
    Dwadzieścia lat później zauważyłem podobną ekscytację książkami Hłasko u moich córek. Kilkanaście kolejnych lat minęło i oddałem te książki do szpitalnej biblioteki.
    W tym roku postanowiłem przewietrzyć własną bibliotekę i pozbyć się od 2 do 4 tysięcy woluminów. Nie wiem ile mi zostanie (tylko czekowa?), ale próby czytania pozycji, które powodowały wypieki na twarzy 40 lat temu, kończą się na drugiej stronie.Jak dożyję, to za 5 lat opublikuję co mi pozostało.

  26. O.R.!
    Hłasko jest dla mnie już nudny, nie daję rady go czytać. Z Londona zaczytuję na śmierć „Bellewa Zawieruchę”, ale to trochę z innych powodów. Swoją bibliotekę przewietrzyłem 5 lat temu, w 2008 roku, oddałem kumplowi – antykwariuszowi morze książek. Zasada była taka, zostawiam encyklopedie i słowniki, przewodniki, te książki, do których zajrzałem chociaż raz przez ostatnie 2 lata i te, które chcę zostawić ze względów sentymentalnych. Zostało mi pół ściany.

  27. Torlinie

    Też usiłowałam zorientować się gdzie kręcono ,,Siekierezadę”
    Fakty niezaprzeczalne są takie ze Stachura w Bieszczady na wyrąb jeździł.
    Opowiada o tym na spotkaniu miedzy innymi w Kluczkowicach
    http://teatrnn.pl/leksykon/node/1917/edward_stachura_%E2%80%93_kalendarium_lubelskie#3
    Faktem jest też że Gałązka Jabłoni była z Zagórza.

    Film wydaje się być kręcony w Puszczy Białowieskiej.
    To wydaje się najbardziej prawdopodobne.
    Nie wierzę że kręcąc w Bieszczadach ktoś wybrałby tak płaskie plenery.

    W Cisnej jest bar o nazwie ,, Siekierezada” ( byłam, widziałam ,jest)

    Przy okazji poszukiwań natrafiłam na książkę ,,Stachura i kowboje” pokolenie Westmanów
    http://stachuriada.pl/stachura-i-kowboje.html


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: