Napisane przez: torlin | 03/05/2013

Torlin – zdobywca

DSC01226

Torlin – zdobywca, to mi się tylko kojarzy z zaistniałym faktem. Otóż razem z Geografem zdobyliśmy najwyższy szczyt Belgii. Żeby to! Tego samego dnia zdobyliśmy najwyższy szczyt Luksemburga. To tak, jak zdobyć jednego dnia Czomolungmę i Nangę Parbat 😉

A tak na poważnie, ten kopczyk to jest najwyższy szczyt Belgii, nazywa się Signal de Botrange, leży w Ardenach w niemieckojęzycznej części Belgii i ma 694 metry. Mówi się, że Polacy mają kompleksy, a co dopiero powiedzieć o Belgach, którzy specjalnie wybudowali podniesienie sześciometrowe, aby osiągnąć równe 700 metrów – odpowiedni napis jest na szczycie. O zdobyciu drugiego wybitnego wierzchołka – przy okazji.

W tym miejscu publicznie chciałbym podziękować Geografowi za zaproszenie i za opiekę. Spełniłem wszystkie swoje marzenia, byłem dwa dni w Brukseli, byłem w Gandawie, w Brugii, nad morzem (nie w Ostendzie, ale namówiony przez Geografa w Blankenberge), w Mechelen, a mieszkałem przecież w Antwerpii. W sobotę pojechaliśmy na wycieczkę do Luksemburga, na moją prośbę Geograf zawiózł mnie do Bastogne z tym że zwiedzenie miasteczka bardziej było kojarzeniem marzeniowo – uczuciowym niż (z wyjątkiem czołgu Sherman stojącym na głównym placu – i to kopią) realnymi śladami ówczesnego boju.

Belgia jest piękna zabytkami, te stare miasta urzekają urokiem. Dla mnie również atrakcją było to, że mieszkałem w dzielnicy ortodoksyjnych Żydów. Dla mnie to nowość, możliwość spotkania całych rodzin, dzieci, malutkich dzieci w wózkach, oglądania ich może nie w rodzinie, bo nigdzie nie byłem, a na co dzień, w normalnym życiu na ulicach. Atrakcją dla mnie był również park miejski leżący tuż przy naszym mieszkaniu, nie tylko z wielką liczbą ptaków, ale również królików.

Jestem dwa dni jeszcze w domu, to jutro przygotuję trochę więcej zdjęć. Chciałem zobaczyć Ardeny, to nawet nie są Beskidy, lekkie pogórza, Góry Kaczawskie, chociaż tej samej wysokości, to są prawdziwe góry, a to są lekkie pagórki.

Advertisements

Responses

  1. Żydzi, króliki, czołg na placu – wszystko pięknie :), tylko przy ostatnim zdaniu się pogubiłam, które góry są prawdziwe, a które nie.
    Na szczycie tego szczytu, na który się wspinasz, to co jest, Torlinie?
    Wśród „więcej zdjęć” mogłoby być jakieś przodem, nawet z 200 metrów robione. Tylko. nie wiem, czy to w Belgii możliwe, taka odległość?

  2. To wspaniale, że spełniasz swoje marzenia, Torlinie Zdobywco!

    Czas na krótki odpoczynek i planowanie kolejnych wypraw!

  3. Tubam!
    Na szczycie tych schodków jest platforemka otoczona pseudobalustradką, a pod nogami masz płytkę z napisem, że jesteś na wysokości 700 metrów. Cała ta część Belgii i północny Luksemburg to jest jak nasza Mława (nie obrażając tego miasta).
    Będzie więcej zdjęć, będę i przodem, ale dzisiaj mam drugie urodziny trzeciej wnuczki i zajmowałem się cały dzień wypiekiem ciast, bo takie dostałem polecenie służbowe. A o prawdziwych górach to mówiłem o Kaczawskich. Z tym że większość zdjęć będzie nieciekawa dla ogółu, bo ja głównie fotografowałem miasta, zabytki, kościoły, katedry, witraże, a innych zdjęć jest stosunkowo mało.
    ————-
    Tes Tequ!
    Ale niestety będę musiał zmienić swoje plany urlopowe, na Himalaje w tym roku mnie nie stać. Ja nie mówię, że odkładam je ad Kalendas Graecas, bo przypuszczalnie do przyszłego roku, ale w tym nie dam rady. Kroi się Gruzja, więc chyba będę ciągnął w tym kierunku. Ale to pewnie na przełomie września i października. Boję się tylko, że narażę się tym stwierdzeniem Pawłowi.

  4. Widzę, ze bon voyage udal sie nadzwyczajnie. Welcome home, Torlinie!

    Czy nie zajrzałeś do Hagi przypadkiem? Bo to tak niedaleko. Jest bowiem możliwość, ze ktoś z naszych tam niedługo już trafi. Wystarczy ze „Smoleńsk” zostanie podciągnięty pod „Katyń” i – bingo! Pewnie z finałem w Strasburgu, jak to niedawno temu się zdarzyło. Strasburg stanął po stronie Rosji w sprawie Katynia, jeśli dobrze pamiętam. Teraz, w sprawie Smoleńska – Macierewicz już się o to potężnie martwi – rezultat tez może być podobny. Wystarczy, ze prokuratorzy rosyjscy wysmażą oskarżenie przeciwko Polsce o spowodowanie wypadku na terenie Rosji i ktoś takie oskarżenie zatarga do sadu europejskiego. Europejscy sędziowie będą sadzić jak nic! Film National Geographic będzie głównym dowodem rzeczowym. Pazywiom, uwidim, jak niektórzy mawiają w wielkim świecie.

    W tym momencie się wyłamię i słowo, czy kilka, wtrącę na wcześniejszy temat, z wcześniejszego wpisu pochodzący. Jeśli pozwolisz

    Napisałeś (Przez: Torlin w 20/04/2013 o 11:)

    „Ortequ nie rozumiem zarzutów. Ja nie pisałem na temat 1920 roku, tylko 1939.”

    To Tobie się tak tylko wydaje, ze pisałeś wyłącznie o 1939. Albowiem, Ty napisałeś, tak naprawdę, o szacunku i rewerencji jakimi Fuhrer otaczał Piłsudskiego. Szczególnie gdy była mowa o pogrzebie Marszałka w 1935 roku, ale nie tylko. Taki cytat z Twojego „Listu” podpisanego A.H.:

    „Jestem zdecydowanym antykomunistą, a właściwie jedynie Państwo Polskie widzi rzeczywistą wielkość zagrożenia ze Wschodu. A mój podziw dla Marszałka osiąga apogeum, gdy przypomnę sobie rok 1920. Chapeau bas. I właśnie ten Wspaniały Przywódca dokonał gestu, którego mu nigdy nie zapomnę. W 1930 roku, gdy nasz Ruch był dopiero w zalążkach, Piłsudski wysłał do mnie tajnego wysłannika z propozycją Marszałka: „po dojściu NSDAP do władzy nastąpi zwrot w stosunkach obu krajów i podpisanie paktu antysowieckiego”. Tego mu nigdy nie zapomnę. Powiedziałem wtedy temu wysłannikowi: „jeszcze nie skończyła się budowa naszej SA, partia chodzi jeszcze w krótkich majteczkach, a tu już występuje do nas głowa cudzoziemskiego państwa z problemami polityki zagranicznej i od zajęcia stanowiska nie możemy się uchylić. Jestem zdecydowany podjąć zachętę Piłsudskiego i od razu od przejęcia władzy zawrzeć dziesięcioletni układ z Polską. Cóż za odzew tego rodzaju układ będzie miał w Niemczech i na całym świecie! Niemcy znów są zdolne do zawierania sojuszy! Niemcy wyciągają rękę do swego dotychczasowego wroga”. I ja zrealizowałem obietnicę, Deklaracja Polsko-Niemiecka została podpisana 26 stycznia 1934 w Berlinie. Zostałem teraz oskarżony przez władze polskie o nienawiść do tego kraju i jej władz. A co się działo po śmierci Marszałka, którą bardzo przeżyłem? Okresu, gdy moja partia była „w krótkich majteczkach”, nigdy Mu nie zapomniałem. Chciałem sam wybrać się na Wawel, na pogrzeb, ale ostatecznie wysłałem jednego z najważniejszych dostojników, premiera Prus, Hermanna Göringa. Ja osobiście zająłem się uroczystościami w Berlinie i w całych Niemczech.”

    Ja ci przypomniałem co JKM napisał nt. powodów tej admiracji Hitlera dla naszego Naczelnika Państwa.

    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=12838

    Ta admiracja nie została wytrzepana lewa ręką po śmierci Stworzyciela Odrodzonej Polski. Tam były wcześniejsze do tego POWODY!

    Przywołajmy jeszcze raz taki Twój powód:

    „A mój podziw dla Marszałka osiąga apogeum, gdy przypomnę sobie rok 1920. Chapeau bas. I właśnie ten Wspaniały Przywódca dokonał gestu, którego mu nigdy nie zapomnę.”

    Przecież to o tym pisał cytowany przeze mnie JKM. Nie tylko ze Pilsudski wojnę 1920-go roku z Sowietami rozpętał to jeszcze uczynił to jako niemiecki agent!. Tak przynajmniej dowodzi Janusz Korwin Mikke. Tys przez ten „drobiazg” JKM-a się prześliznął. Ja Ci zwróciłem uwagę, ze nie było to najczystsze zagranie z Twojej strony. I dalej ci zwracam uwagę na to.

    Bo mówimy o AGENTURALNOŚCI Naczelnika Państwa, Torlinie. Plain and simple. Zasłanianie się wymówka, iż piszesz o roku 1939, a nie o 1920, nic nie wnosi do tej kontrowersyjnej prawy. Przez JKM wrednie wyciąganej z zakurzonego lamusa naszej zbolałej, i wciąż bolejącej, historii

  5. Torlin: pisze Kroi się Gruzja

    Ryzykowny wybór. Kaukaz przed Olimpiadą w Soczi musi stać się oazą spokoju. Sam widzisz, jaki nieprzyjazny jest stosunek tamtejszego ludu do konkurencji olimpijskich (maraton).

  6. Ortequ!
    Dyskusja jest bezprzedmiotowa. W dalszym ciągu nie rozumiem zarzutów, w ogóle nie wiem, o co Ci chodzi. Powtarzam: skąd wziąłem tekst – podałem, rzecz dotyczy 1939 roku w nawiązaniu do 1933 – 34 – a nie 1920. Na temat wojny polsko – rosyjskiej było jedno zdanie. Tekstu JK-M w ogóle nie czytałem, ja w ogóle go nie czytam. I po ostatnie, i najważniejsze – nie mam obowiązku znać wszystkich tekstów dotyczących jakiejś tematyki przeze mnie poruszanej. Ja i tak zamieniam się powoli w encyklopedię. Nie będę posypywał głowy popiołem, bo nie mam sobie nic do zarzucenia.
    ————
    Tak jakby powyższe w pewnym momencie dotyczyłoby Cię – Tes Tequ. Znowu nie rozumiem. Soczi to nie jest Kaukaz jako kraina. Ja wiem, że otoczona jest Kaukazem – pasmem górskim, ale to nie jest Kaukaz. Po drugie – co ma olimpiada do Gruzji. A po trzecie – olimpiada będzie w lutym przyszłego roku. A po czwarte – co ma do tego wszystkiego maraton. O – ja biedny.

  7. Wszystko łączy się i przenika. Zazdroszczę Ci, że nie widzisz związków między maratonem, olimpiadą, Soczi i Kaukazem. Być może ich nie ma, ale jak pojawią się kolejne fakty pasujące do układanki, to nie omieszkam Ci o tym powiedzieć. Na razie to hipoteza robocza. 😉

  8. Torlinie!

    Oj tam, od razu ‚dyskusja bezprzedmiotowa.’ Ja nieco tego ‚przedmiotu dostrzegam..

    Ty sie zapierasz się i to w sposób dosyć agresywny. Jakaś post-reise fever cie dopadła po powrocie może?

    Tys się prześliznął przez „drobiazg” taki jak to, ze Piłsudski wojnę 1920-go roku z Sowietami rozpętał. A nie ze było odwrotnie jak nas chcą nauczać domorosłe rusofoby. Na dodatek, nasz Wielki Naczelnik Państwa uczynił to jako niemiecki agent i A.H do tego tylko mógł nawiązywać w „Liscie”. Ta rewelacja zaś, oryginalnego autorstwa JKM-a, została wyciągnięta na internetowe światło dzienne na dwa dni przed Twoim „Listem’, wysmażonym w imieniu A.H. O, tu ta wiadomość zaistniała:
    Orteq napisał(a): 13 kwietnia 2013, o godzinie 17:16
    (blog W. Kuczyńskiego)
    „Wojna 1920 roku została wywołana przez Naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego na polecenie z Berlina, z powodów zupełnie (z punktu widzenia Polski) absurdalnych? Pour le Roi de la Prusse: po to, by odciągnąć uwagę Polaków od granic zachodnich. Oskarżam więc Piłsudskiego o agenturalne działanie na szkodę kraju i państwa. Apologeci Piłsudskiego do tej pory bronili się twierdzeniem, że istotnie brał pieniądze od zaborców i mobilizował na ich rzecz żołnierzy – ale chciał to wykorzystać (i wykorzystał) dla uzyskania dla Polski Niepodległości. Podobnie jak instrumentalnie traktował ideę socjalistyczną. Ja twierdzę, że do końca życia był agentem Niemiec.”
    I dalej
    „Ziuk” blisko współpracował z Leninem i odmawiał wzięcia udziału w interwencji na rzecz „Białych” – z powodów ideologicznych (Polakom tłumaczył, zgodnie z prawda zresztą, że „Czerwoni” obiecali nam niepodległość, podczas gdy „Biali” mają nadal zakusy na Ziemie Wschodnie!). Po czym jednak na nich uderzył..wtajemniczeni oficerowie niemieckiego wywiadu musieli się świetnie bawić obserwując, jak państwa rządzone przez dwóch niemieckich agentów walczą ze sobą – odciągając uwagę od Niemiec. (JKM)”

    Ja Ci zwróciłem uwagę, ze nie było to najczystsze zagranie z Twojej strony. Nie trzeba było czytać Janusza Korwin Mikke’go z przed 6 lat żeby na ten smakowity temat się natknąć w połowie kwietnia b.r.

    Ale żeś twórczo ten temat podchwycił, wielkie brawa ci się za to nalezą. Tyle. No hard feelings, please

  9. Torlinie – co za wyczyn!
    I to bez tlenowej maski 😉

  10. Skoro to nie są poważne góry, to czemu poważni skądinąd sztabowcy, całkiem poważnie zakładali (i to co najmniej dwukrotnie), że Niemce przez nie przejść nie poradzą?
    Kłaniam nisko:)

  11. Tutaj Wachmistrzu w kontrataku nie chodziło o góry. Specjalnie prosiłem Geografa, żeby troszkę pojeździć po Ardenach, bo chciałem zrozumieć, co się stało trzykrotnie w tym miejscu, bo Niemcy ten manewr powtarzali po trzykroć. W Luksemburgu lasów nie ma (jest ich o wiele mniej niż w Belgii), tymczasem pomiędzy Eupen a granicą luksemburską są zalesione wzgórza, wąwozy, czyli delikatnie mówiąc dzicz i pustkowie. Trzeba dodać do tego, że Eupen jest stolicą niemieckojęzycznej części Belgii i przed I Wojną Światową należała ona do Niemiec.
    ———-
    L.A.
    Pozdrawiam 😀

  12. Był taki dowcip — jakie są trzy najstraszniejsze rzeczy świata frankofońskiego?
    Belgijskie góry, francuska zima i szwajcarska marynarka wojenna! 🙂

  13. Dowcip PAK-u dobry, acz z tą zimą nie najlepszy. Pamiętałem, że gdzieś dzwoniono… Więc zajrzałem do fantastycznej Wiki i czytam o Bastogne: „23 grudnia (…) sytuacja obrońców nadal się pogarszała. Mieli oni coraz więcej strat własnych i stracili większość ciężkiego sprzętu. Ich sytuację dodatkowo pogarszała sytuacja pogodowa. Temperatury były tak niskie, że zanotowano przypadki przymarzania kół do ziemi, a wieże niektórych z niszczycieli czołgów zamarzły i nie mogły być obracane. Połowa karabinów nie nadawała się do użytku”.

  14. Cieszę się, że wróciłeś Torlinie 🙂 Brakowało mi Cię trochę.

    Wspaniale, że spełniłeś swoje marzenia i zdobyłeś kolejne szczyty.

    Zazdroszczę Ci trochę… 🙂

  15. Celcie, jak widzisz są to „szczyty”, które Ty również mógłbyś zdobyć. Ale miło mi się zrobiło na sercu, że ktoś się cieszy z mojego powrotu. Bardzo to miłe, dziękuję.

  16. Każdy ma jakieś własne szczyty do zdobycia. Kto wie, może ja też je kiedyś zdobędę…

    Dziękuję za Porucznika 😉

  17. Rozumiem, że następny będzie najwyższy szczyt Irlandii – Carrauntoohil oraz Kapitan. 😀

  18. 😀

    Mówisz teraz o sobie czy o mnie, z tym Carrantouhillem? 😉

  19. O Tobie 😀 Gdzie ja kapitanem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: