Napisane przez: torlin | 04/07/2013

Dwa zdjęcia

Jak wiecie ostatnie dni spędziłem w swoim mieszkaniu w centrum pilnując ekipy wymieniającej rury centralnego ogrzewania. Trzeba przyznać, że tak jak przy wymianie wodociągowych spisali się nadzwyczajnie, w osiem godzin od 8 do 16 załatwili 100 mieszkań. następnego dnia były poprawki. Mając dosyć dużo czasu wolnego pierwszego dnia przeglądałem bibliotekę Ojca i znalazłem pozycję poświęconą polskim osiągnięciom na morzach II Wojny Światowej, a w niej dwie fotografie, które mnie zachwyciły.

408px-ORP_Sokol2

Jest to zdjęcie ORP „Sokół” na Morzu Śródziemnym w 1941 roku, trzeba przyznać, że nasi marynarze mieli humor.

ORP Piorun

I drugie, też robiące wrażenie – łuski po pociskach wystrzelonych w kierunku „Bismarcka” na pokładzie ORP „Piorun”.

Takie to skarby posiada Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. A ta książka nawet się nie zająknęła, skąd wzięła te fotografie.

Reklamy

Responses

  1. Piraci z Morza Śródziemnego?

  2. O ile wiem, podnoszenie przez okręty podwodne flagi Jolly Roger z trupią czaszką i naszywkami oznaczającymi zatopione nieprzyjacielskie statki to nie przejaw polskiego humoru tylko normalny ówczesny zwyczaj w Royal Navy.
    Nawiasem mówiąc, z tym zdjęciem zetknąłem się już w kilku różnych książkach o polskiej marynarce wojennej.

  3. Paweł Luboński ma rację — z Jolly Rogerem wracało się do portu, po odniesieniu sukcesu na patrolu (zatopieniu okrętu). Nawiasem mówiąc, flagi takie są ciekawym obiektem badań historyków — sprawdzają oni, co który znaczek oznaczał (belka to zatopiony statek, swastyka na niej — przynależność), sieć — ‚przygody’ z zagrodami sieciowymi, skrzyżowane szable — abordaże, itp., itd. Chodzi nie tylko o to, jaki sukces odpowiada danemu znaczkowi, ale też, czy był on rzeczywisty.
    Nawiasem mówiąc, rzuca mi się w oczy jedna swastyka na belce — może te dwie flagi są zdobyczne?

  4. Miałem kiedyś książeczkę małoformatową z zamieszczonymi podobnymi ilustracjami. Autorstwa Pertka, „Pod polską banderą wojenną na zachodzie”. Obecnie można dostać na allegro za 2,50 zł.

  5. ORP „Sokół” i ORP „Dzik” były nazywane „Terrible twins” o czym pisze w swojej książce „Wielkie dni małej floty” (Wydawnictwo Poznańskie, 1958) Jerzy Pertek. Nazwa wzięła się stąd, bo oba okręty zatopiły stosunkow w krótkim czasie liczne jednostki nieprzyjaciela na Morzu Sródziemnym. We wspomnianej książce jest też inne zdjęcie załogi z „Jolly Roger”. W tej samej książce są przytaczane wspomnienia członków załogi ORP „Piorun” z walki z „Bismarck’iem”.
    Tego samego autora ukazało się także: „Druga mała flota” o dziejach polskich statków handlowych podczas II w.ś. oraz „Morze w ogniu” (2 tomy) -dobre kompendium na temat bitew na morzach rozegranych podczas ostatniej wojny światowej. Pod koniec lat 50-tych/początek 60-tych ukazywały się także małe książeczki „Miniatury morskie” poświęcone prawie wszystkim aspektom związanym z dziejami marynarki handlowej i wojennej na przestrzeni XX w. Kosztowało „to-to” 4 zł , niektóre informacje były b. ciekawe i dobrze opisane.W sumie kilkadziesiąt jeśli nie ponad 100 pozycji.
    Wspomniane książki J. Pertka były b. starannie opracowane i wydane!
    Mam je do dziś…
    To samo można napisać o „Miniaturach”. Te zamieniłem przed laty na inną książkę z zupełnie innej dziedziny…

  6. Zezem: „ORP “Sokół” i ORP “Dzik” były nazywane “Terrible twins”“ (…) bo oba okręty zatopiły stosunkowo w krótkim czasie liczne jednostki nieprzyjaciela na Morzu Sródziemnym.”
    .
    Te terrible twins to koncept wzmożonych patriotycznie polskich dziennikarzy czasu wojny, powtarzany bezmyślnie przez późniejszych autorów. Dla pokrzepienia serc. Na Morzu Śródziemnym działało co najmniej kilkanaście takich bliźniaków, czyli małych okrętów podwodnych typu U, do którego należały „Dzik” i „Sokół”. Polskie okręty odnosiły spore sukcesy, ale bynajmniej nie wyróżniały się specjalnie in plus spośród brytyjskich towarzyszy.

  7. Poruszył pan ciekawy temat chyba już opisywany i na tym blogu. Podobnie ma się rzecz z „Piorunem”, który jakoby pierwszy otworzył ogień (po kilkudniowych poszukiwaniach) do „Bismarck’a”. Czy też… zdobycie „Monte Cassino” (patrz: Melchior Wańkowicz, jego książka). Miałem okazję oglądać filmy dokumentalne i słuchać komentarzy pokazywanych na Zachodzie.
    O nawiązaniu pierwszego kontaktu przez „Pioruna” (wg. polskich źródeł ponad godzinna wymiana ognia) ani mru-mru. M-te Cassino , udział Polaków – wzmianki „półgębkiem , mimochodem”.

  8. Ja dodam, że widziałem próbę analizy skuteczności ataków torpedowych w czasie II wojny światowej. Polacy wypadali podobnie do innych aliantów (Brytyjczyków, Amerykanów, Francuzów), tylko ciut… gorzej. Ale to ciut było w granicach błędu statystycznego.

  9. Powiedzmy sobie uczciwie, że Polacy stanowili w II wojnie światowej (jeśli nie liczyć kampanii wrześniowej) zupełnie znikomą część sił alianckich. To tylko dla nas te „polskie” bitwy: Monte Cassino, Falaise, Tobruk są czymś strasznie ważnym. Z punktu widzenia prowadzących wojnę mocarstw były to niewielkie epizody szeroko zakrojonych operacji, więc nie ma się co obrażać, że za mało się eksponuje wkład polski.

  10. Paweł Luboński 04/07/2013
    o 21:29
    ..Polacy stanowili w II wojnie światowej (jeśli nie liczyć kampanii wrześniowej) zupełnie znikomą część sił alianckich
    …………………………………………………………………………………………………
    No może nie aż tak znikomą. Pod względem liczebności w zależności od źródeł 6-7 miejsce. To chyba nieźle o ile popatrzymy ile było państw zaangażowanych w działania wojenne (po stronie Aliantów).

  11. „No może nie aż tak znikomą. Pod względem liczebności w zależności od źródeł 6-7 miejsce”
    .
    Tak, daleko przed Brazylią i Argentyną.
    Na froncie zachodnim mieliśmy w 1945 roku jedną dywizję pancerną, korpus Andersa w składzie dwóch dywizji piechoty i brygady pancernej oraz brygadę spadochronową, która w akcji była w sumie przez kilka dni. Do tego kilkanaście dywizjonów lotnictwa i kilka niedużych okrętów wojennych. Na froncie wschodnim dziesięć dywizji piechoty, z czego połowa była świeżo zmobilizowana i powojowała wszystkiego dwa tygodnie. To już Tito w Jugosławii miał większe siły zbrojne.
    A tak w ogóle to czwartą pod względem liczebności siłą (po ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii) walczącą z hitlerowskimi Niemcami była Rumunia. I to wcale nie jest żart!

  12. Niewielką, nie znaczy, że bez znaczenia — Polacy mieli znaczenie w Bitwie o Anglię/Wielką Brytanię (nie tyle przez liczność, co przez pojawienie się doświadczonych lotników we właściwym czasie), odegrali też ważną rolę pod Falais.

  13. Paweł Luboński w 05/07/2013
    o 08:28
    i kilka niedużych okrętów wojennych.
    ……………………………………………………………………….
    Zgoda. Stąd Jerzy Pertek zatytułował swojä książkę „Wielkie dni MAŁEJ floty”.
    Czego nie można powiedzieć np. o flocie…francuskiej. I o Francji jako takiej – dla porównania…
    PS. Z tą Rumunią to chyba chodziło o to ,że walczyła RAZEM z Niemcami przez większość czasu trwania II w.ś.

  14. Zezem: Nie! Z Rumunią chodziło o to, że w ostatnich miesiącach wojny cały swój potencjał zwróciła przeciwko Niemcom (i Węgrom zwłaszcza). A że miała armię zmobilizowaną i państwo w miarę normalnie funkcjonujące, więc był to potencjał niemały. Przynajmniej jeśli idzie o liczbę żołnierzy, bo z jakością było słabo.
    Jest to oczywiście śmiechu warte, ale za czasów Ceauşescu propaganda rumuńska tę tezę o czwartym miejscu wśród Aliantów całkiem poważnie głosiła.
    .
    Pak4: „Odegrali ważną rolę pod Falaise”. Oczywiście – tak ważną, jak mogła odegrać jedna dywizja w operacji, w której zaangażowanych było dywizji kilkadziesiąt. Taką samą mniej więcej, jak sąsiednia dywizja kanadyjska.
    W bitwie o Anglię kilkudziesięciu polskich pilotów myśliwskich istotnie miało spore znaczenie, ale to była sytuacja zupełnie wyjątkowa.

  15. Paweł Luboński
    To jeszcze dodam, że sławne Monte Cassino, co to miało otworzyć aliantom drogę na Rzym zostało po prostu opuszczone bo francuska dywizja obeszła je od zachodu i groziło okrążenie. Tyle.

  16. Torlina nie widać – pewnie wymienia kolejne rury… Albo korzysta z obnażonych uroków lata…

  17. Przez: Paweł Luboński w 05/07/2013
    o 10:18
    Przynajmniej jeśli idzie o liczbę żołnierzy, bo z jakością było słabo.
    ………………………………………………………………………………………………………
    Na zakończenie, póki gospodarz jest tolerancyjny….
    Pod względem ilości i jakości palmę pierszeństwa trzeba by było przyznać
    Włochom (to jest nie tylko mój pogląd). Ich udział w wojnie to była największa pomyłka Mussoliniego.

  18. Piracka bandera zawsze ponadczasowa! 😀

    Pociski, które zostawiły TAAAKIIIEEE łuski też z chęcią bym zobaczył…chociaż obie wojny światowe akurat nie są moim najbardziej ulubionym obszarem historycznym.

  19. E tam, ciekawsze byłyby pociski, które „Bismarck” wystrzelił w „Pioruna”!
    „Piorun” miał działa kalibru 120 mm, a „Bismarck” – 380 mm.

  20. Celt Petrus / Paweł Luboński

    Będę niepoprawnym,ale w takim razie jeszcze „wrzucę coś na ruszt”.
    „Bismarck” był potężny,ale wyglądał jak młodszy brat przy japońskim „Yamato” ,który miał m.in. 9 dział kalibru 460mm. Jedna wieża miała masę tyle co …niszczyciel. Opancerzenie w zależności od miejsca sięgało do 650mm. Jednak nic to nie pomogło wobec amerykańskich samolotów.które go zatopiły w kwietniu 1945. Ale… potrzebowano na to kilkunastu)!) torped
    i bomb.

  21. Pozwólcie, że będę odpowiadał wszystkim, ale najpierw kilka słów wyjaśnienia. U mnie w pracy wzięcie kilku dni urlopu jest karane niezwłocznie, taki chłystek dostaje zaraz potem kilka dni pracy od rana do wieczora, aby mu na przyszłość nie przychodziło do głowy brać urlopu poza uzgodnionym grafikiem. Dzisiaj wróciłem do domu jeszcze znośnie, ale w sobotę i w niedzielę mnie znów nie będzie.
    1. Moim zdaniem robicie w porównaniach jeden błąd, porównujecie wojska państw będących wolnymi z Polską, która była w niewoli. Dlatego nie można porównywać Polski ani z wielkimi mocarstwami, które miały swoje rządy i swoje terytorium, ale również z Kanadą, Rumunią, Węgrami czy Bułgarią. Ja twierdzę, że nie wolno nas porównywać również nie tylko z Francją, ale i z Jugosławią, gdyż ze względu na ukształtowanie terenu część ziemi jugosłowiańskiej w ogóle nie była okupowana. Jak na państwo nieistniejące to Polska wystawiła olbrzymią armię, miała dywizje piechoty, pancerne, krążownik, niszczyciele, okręty podwodne czy dywizjony lotnicze.
    2. Jeżeli chodzi o Rumunów, to ich atak na Węgrów był obrzydliwy, wynikał li tylko ze względu na relacje pomiędzy tymi państwami.. Zrobili to samo co Bułgarzy z Jugosławią, najpierw ją atakowali jako zwolennicy Hitlera, a później jako „wyzwoliciele”.
    3. O fladze pirackiej nie wiedziałem, dziękuję.
    4. „Ciężki Gustaw” miał 802 mm, to było dopiero działo.
    5. „Miałem okazję oglądać filmy dokumentalne i słuchać komentarzy pokazywanych na Zachodzie” (Zezem) – to jest prawda, ale tylko w przypadku obiektywnych autorów. Brytyjczycy i Amerykanie mają zdolności megalomańskie i tylko oni zwyciężają, odkrywają, tworzą (że nie wspomnę o Francuzach, bo to już jest rekord świata). Przypominam Ci, że Enigma jest całkowicie pozbawiona poloników w Britannice. Tam, gdzie do głosu dochodziły fakty, to widać, np. w filmach: „Bitwa o Anglię”, „O jeden most za daleko” czy w książkach o Falaise. Zostali również we wspomnieniach włoskich, belgijskich i holenderskich.
    6. Jestem przeciwnikiem pomniejszania znaczenia polskiej armii na Wschodzie, robicie to samo co komuniści z armią na Zachodzie. Pokażcie mi drugie państwo na świecie, któreby wystawiło taką masę żołnierza nie mogąc przeprowadzić poboru?
    7. ” “Odegrali ważną rolę pod Falaise”. Oczywiście – tak ważną, jak mogła odegrać jedna dywizja w operacji, w której zaangażowanych było dywizji kilkadziesiąt” (Paweł). Tak Pawle, w rożnego rodzaju operacjach biorą udział najrozmaitsze wojska i raptem wszystko zależy od jednej. A kocioł był nieudany ze względu na „uwielbienie” wzajemne Pattona i Montgomery’ego (pamiętacie depeszę Pattona do Eisenhowera z bitwy o Falaise?: „Czy mogę pójść na północ i zrobić Anglikom drugą Dunkierkę?”
    8. Polacy w sumie mieli 600 tysięcy żołnierzy pod bronią, 400 na Wschodzie, 200 na Zachodzie. Nie jest to mało.
    9. „jeśli idzie o liczbę żołnierzy, bo z jakością było słabo.(…) Pod względem ilości i jakości palmę pierszeństwa trzeba by było przyznać Włochom” (Zezem). Jak mówi stare powiedzenie: „Dlaczego Pan Bóg stworzył Austriaków? Aby Włosi mieli kogo bić”.
    Reasumując, ani nie powinniśmy wyciągać nogi do podkucia, ani nie musimy się wstydzić. Zrobiliśmy to, co było w naszej mocy, i nie mamy się czego wstydzić.
    Dzięki.

  22. No cóż .Porzekadło mówi: prawda leży gdzieś pośrodku. Udział polskich odziałów wojskowych podczas II w.ś. jest bezsporny. Co do oceny ich wpływu na przebieg niektórych wydarzeń na scenie wojennej jest oceniany niekiedy różnie przez historyków. Przeglądałem na przykład niedawno ocenę strat polskich i niemieckich w kampanii wrześniowej i oceny te niekiedy różnią się b. znacznie i to po obu stronach – nie znaczy to ,że strona np. niemiecka swoje straty zaniża, polskie podaje jako b. wysokie. Stosunkowo niedawno dowiedziałem się o sporych napięciach na wyższych szczeblach armii Andersa jeszcze w Iranie czy wzajemnej niechęci na linii Sikorski-Anders co rzutowało na podejmowaniu pewnych decyzji. Ale to znowu są źródła,których rzetelności przynajmniej ja zweryfikować nie mogę.

  23. Zezem!
    Poczytaj sobie mój niedawny wpis
    https://torlin.wordpress.com/2013/03/18/oby-sie-to-nie-powtorzylo/
    Nie ma Cię wśród komentujących, to nie wiem, czy czytałeś. Ale jest to na temat przez Ciebie poruszany. Te relacje Polaków pomiędzy sobą i z wojskami koalicji nie przebiegały bezproblemowo, co rzutowało i rzutuje na oceny ex post facto.

  24. Torlinie, nie musisz przede mną bronić polskiego wysiłku zbrojnego. Przecież wcale nie twierdzę, że Rumuni czy Jugosłowianie byli od Polaków „lepsi”, bo wystawili więcej żołnierza. Wiadomo, jakie były uwarunkowania.
    Mnie tylko wkurza polska podszyta kompleksami megalomania narodowa, to ciągłe poszukiwanie dowodów, że nasi byli najdzielniejsi, najsprawniejsi, najbardziej się przyczynili, a ludzkość nie jest nam wdzięczna. W okresie międzywojennym była taka popularna piosenka żołnierska o Somosierze: „Już francuska jazda cofa się w nieładzie / Pod śmiertelnym ogniem wał trupów się kładzie / A wtem Napoleon na Polaków skinął / Skoczył Kozietulski, w czwórki jazdę zwinął”. I tak dalej. Słowem, Francuzi to tchórze albo marni żołnierze, bo nie zdobyli Somosierry, potrzeba było dopiero Polaków.
    .
    „Polacy w sumie mieli 600 tysięcy żołnierzy pod bronią, 400 na Wschodzie, 200 na Zachodzie.”
    .
    Hmm, nie wiem, skąd te liczby. Prawdopodobnie mogło tyle być, jeśli liczyć wszystkich ludzi w mundurach. Ale jeśli chcesz policzyć tylko rzeczywistych kombatantów, czyli tych służących w jednostkach frontowych (choćby i w kuchni polowej), to musisz to podzielić przynajmniej przez dwa i wtedy mamy właściwsze proporcje.
    .
    A swoją drogą spaliłeś dowcip. To Włochów Pan Bóg stworzył po to, żeby Austriacy mogli komuś sprawić lanie. Przez cały XIX wiek armia austriacka była bijana w kolejnych wojnach – przez Francuzów, Prusaków, nawet Węgrów. Tylko w starciach z Włochami odnosiła sukcesy.

  25. Pawle!
    Przyznaję, że liczby wziąłem stąd
    http://www.wojsko-polskie.pl/nauka-i-szkolnictwo/ksztalcenie/2337,wklad-militarny-polski-w-ii-wojne-swiatowa.html
    nie chciało mi się więcej szukać.
    „nie musisz przede mną bronić polskiego wysiłku zbrojnego” – ale mi się wydawało, że muszę. Polacy dzielą się na dwie kategorie (we wszystkim), odlegle od siebie o lata świetlne. Dla jednych jest to jedna z największych sił w II Wojnie, Chrystus Narodów, bohaterski żołnierz, powszechnie niedoceniany. To mi tak PiSowsko brzmi.
    Drudzy, do których podejrzewałem Ty należysz, potępiają wszystko w czambuł. Polacy nic nie zrobili dobrze, Monte Cassino to nie oni zdobyli, bo nie było co zdobywać, spadochroniarze wylądowali nie po tej stronie rzeki, Maczek rozstrzeliwał jeńców, I Armia niosła kajdany zamiast wolności, nasze okręty to sojusznicy zatapiali,a II Armia powinna się schować ze wstydu za pijanym Świerczewskim. To jest z serii oddawanie Kopernika Niemcom, Curie i Szopena Francuzom, a Kościuszkę Amerykanom. Wszystko albo nic.
    A z tym spaleniem to masz rację, pomyliło mi się.

  26. Torlinie!
    Za link dziękuję . Nie czytałem , nie wiedziałem o tym zdarzeniu.
    Jest tam b. ciekawa wzmianka na temat premiera Wielkiej Brytanii. Jego wypowiedź już znałem wczesniej. Tym nie mniej ostatnio ukazała się b. ciekawa publikacja na łamach „Polityki”.

    http://www.polityka.pl/historia/1545049,1,dlaczego-churchill-poparl-jugoslowianskich-komunistow.read

    Dorzucę ,że niedawno minęła kolejna rocznica katastrofy gibraltarskiej*.Przeczytaj artykuł i… popatrz też na pewne daty…
    * jedynym świadkiem katastrofy był podobno brytyjski radiotelegrafista pełniący owej nocy służbę w „skale”

  27. Zezem, to ja przepraszam za zamieszanie spowodowane działaniem Łotrpressa, który Cię wsadzał ciągle do spamu. Nie gniewaj się, ale ja nie siedzę cały czas przy kompie, a teraz zrobiłem porządek w Twoich komentarzach, mam nadzieję, że teraz jest ok.

  28. Pierwsze zdjęcie przedstawia SOKOŁA wchodzącego w marcu 1944 r. do brytyjskiej bazy po powrocie z Morza Śródziemnego, po zakończeniu drugiej kampanii. Całe tło (przedstawiające nabrzeże i zabudowania bazy) jest wyretuszowane, co zresztą łatwo zauważyć.

    Drugie zdjęcie przedstawia pokład PIORUNA ze stosem łusek – ale raczej pochodzi z lata 1944 r., gdy PIORUN powrócił z akcji przeciw niemieckim trałowcom pod St. Malo.

    Co do liczebności polskich wojsk podczas II WŚ: gdyby doliczyć Polaków z Wehrmachtu, to dopiero wyszłaby potęga!

  29. Witam Cię Marku bardzo serdecznie w swoim blogu. Zrobiłeś mi wielką przyjemność komentarzem, bo jestem pasjonatem (według nowego znaczenia tego słowa, a nie człowiekiem łatwo wpadającym w pasję ;)) wszelkich drugich teł (jaki fascynujący jest język polski, wyraz „teł” jest to dopełniacz liczby mnogiej od wyrazu „tło”) w obrazach, zdjęciach, dokumentach.
    A co do liczebności wojsk… Zgadzam się z autorem linkowanego artykułu, że gdyby doliczyć oddziały partyzanckie Polska miała 1,5 miliona ludzi pod bronią.

  30. Co do liczebności — wystarczy zacząć od armii wrześniowej…
    Co do ocen wojsk — niektórzy twierdzą, że żołnierze (poborowi) są zasadniczo tacy sami. Różnice dotyczą dowodzenia, wyposażenia i wyszkolenia. I, w zasadzie, nie mam argumentów by z tym polemizować.
    IMHO, Polska jawi się jako kraj dość przeciętny — łatwo można wskazać, co więcej można byłoby zrobić i osiągnąć, ale też łatwo, co mogło nie wyjść, a wyszło. Jest tego dość, by patrzeć na innych bez kompleksów, ale nie dość, by komuś coś wyrzucać, zwłaszcza obcą megalomanię.

  31. Ja megalomanię zarzucam przede wszystkim Francuzom. Ale już na ten temat dyskutowaliśmy, nie mamy co do tego tematu wracać. Moim zdaniem Polska zrobiła to, co mogła, miała kilka rzeczy wspaniałych i chwatit.

  32. Polska robiła co mogła?
    Wiesz, uważam że Polska była przeciętna, że zrobiła tyle ile można oczekiwać. Ale to z poprawką na: przeciętny bałagan, średnią niekompetencję, powszechną bylejakość. Gdyby usunąć jeden z tych czynników, które dotyczyły tak Polski, jak i praktycznie wszystkich biorących udział w wojnie (w zbliżonym zwykle stopniu), to Polska mogła zrobić więcej.

  33. Polska mogła zrobić też mniej – z korzyścią dla siebie. Nie trzeba byłoby odbudowywać całej stolicy..

  34. Trudno PAK-u komentować Twój wpis. Być może, być może. A u Tes Teqa nie rozumiem, dlaczego nie należało odbudowywać stolicy?

  35. No… Pomyślmy chwilę… Czego nie należało robić, żeby nie TRZEBA było odbudowywać stolicy (dla pełnej jasności – chodzi mi o Warszawę)?…

    Jeszcze nie?

    No to może tak: Czy po wojnie trzeba było odbudowywać Kraków? Czy Kraków był metodycznie równany z ziemią przez Niemców? Nie? A dlaczego? Odpowiedź na to pytanie może być pomocna w sprawie odbudowy Warszawy…

    Między „nie trzeba było” – jak zapewne przeczytałeś, a „nie trzeba byłoby” – jak napisałem jest spora różnica.

    OK, koniec zagadek i aluzji. Chodziło mi o Powstanie Warszawskie. Gdyby nie wybuchło, prawdopodobnie nie trzeba byłoby odbudowywać całej stolicy.

  36. szalenie ciekawa dyskusja w dialogach. Moim zdaniem nasz udział w wojnie był proporcjonalnie ogromny do naszych możliwości, ale znikomy wedle potrzeb. Pierwsza i druga wojna światowa były wojnami przemysłowymi. Falaise? Monte Cassino? A zobaczcie co się stało pod Prochorowką – jedna z największych bitew w dziejach, ale nawet ona nie zakończyła wojny. Co najwyżej ją trochę przyśpieszyła. Do wygrania wojny potrzeba było setek i tysięcy bitew. Nas było stać tylko na kilka. Ale tak jak wspomniano: nie mieliśmy kraju, bazy surowcowej, źródła rekrutów. I dlatego powinniśmy siedzieć cicho i czekać aż ktoś inny nas wyzwoli. Jak na przykład Francuzi, którzy okazali się de facto zwycięzcami konfliktu.

  37. Brawo Onibe, masz całkowitą rację.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: