Napisane przez: torlin | 11/07/2013

Jestem jak Francuz, marzę o „La joie de vivre”

Francuzka

Przeczytałem w „Tygodniku Powszechnym” znakomity artykuł  Beaty Chomątowskiej pt. „Francuski wirus” zamieszczony w nr 26 z dn. 30 czerwca 2013 r. (w internetowym wydaniu nosi nazwę „Chcemy żyć jak Francuzi”, ale i tak jest kodowany), skąd zeskanowałem znakomite zdjęcie Grażyny Makary, bo nie znalazłem go w sieci. Nawiasem mówiąc – lubię jej fotografie, jak ktoś chce zobaczyć więcej ich, TO TU.

Artykuł jest za długi, aby go przepisać, ale są dwa podstawowe lejtmotywy.  Pierwszy – to jest rosnąca popularność Francji w Stanach Zjednoczonych, jak pisze autorka, wyrażająca tęsknotę za normalnością w starym stylu: „a więc po mieście można chodzić, zamiast jeździć samochodem, mężczyźni oglądają się za kobietami na ulicy, prawią im komplementy i nie zostają w zamian oskarżeni o molestowanie, posiłki przygotowuje się w domu, zamiast odgrzewać gotowe dania w mikrofali. Nie trzeba mieć pięciu szaf niedomykających się od nadmiaru ubrań, by wyglądać dobrze, ani pracować cały dzień, nie wstając od biurka, tylko można wymknąć się na obiad na mieście. Nie robi się również zakupów na miesiąc z góry, spędzając dzień w centrach handlowych rozmiarów sporej osady, lecz odwiedza się w tym celu targ i sklepiki w sąsiedztwie, rozmawiając ze sprzedawcami i ucząc się rozpoznawać najlepszej jakości towar, czy choćby dla samej uciechy zanurzając dłonie w worki z ziarnem, jak filmowa Amelia. Popularność towarzyską można zaś zyskać, wyłącznie będąc oczytanym i mając do przekazania coś więcej niż tylko znajomość znajomych na Facebooku. A, i można, a nawet trzeba być indywidualistą”.

Drugi – o naszych (moich) marzeniach. „Wszyscy teraz pragną żyć jak Francuzi, najlepiej Paryżanie, pogryzać bagietę i przepijać ją winem, nosić bluzki w paski i prezentować zasadę joie de vivre, radość życia czerpaną z małych przyjemności”.

„Pomijając amerykańską genezę, miłość do tego, co zdaje się ucieleśniać Francja, wpisuje się natomiast w szerszą tendencję, zauważalną także w naszym kraju i opisywaną kilkakrotnie na łamach „Tygodnika” – zmierzanie do zwolnienia tempa, ograniczenie dóbr i zobowiązań, myślenie na nowy sposób o przestrzeni miejskiej jako przyjaznym pieszym i rowerzystom organizmie, który można organizować po swojemu, tak, by było w nim miejsce na celebrację codziennych małych przyjemności; jak również przekonanie, że w ramach wspólnej Europy warto pielęgnować różnorodność – próbując ocalić poszczególne regiony z ich tradycjami, lokalne smaki czy obyczaje, z których do niedawna się podśmiewano”.

Nie wiem, czy to jest kwestia wieku, ale mnie przestało się chcieć pędzić. Staram się właśnie robić sobie małe przyjemności, jak najwięcej wyjeżdżać za granicę, mieszkam w domku, mam dwoje dzieci, czwórkę wnuczek i psa, pracę i przestało mi zależeć na zdobywaniu nowych pieniędzy, zaszczytów czy stanowisk. Siedzę sobie teraz w domu, piję piwko, piszę ten tekst dla Was, z płyty rozbrzmiewa głos Neila Diamonda (kto go jeszcze pamięta!), pies szczeka przy bramie na innego psa, z góry rozbrzmiewa tupot biegającej dwuletniej Zuzi, mam kupione bilety lotnicze do Gruzji na przełom września i października, a także do Teatru Ateneum na sztukę „Ja Feuerbach” z Fronczewskim na niedzielę 21. A zaraz pójdę sobie na lody i zjem całą tabliczkę wedlowskiej czekolady mlecznej. I pójdę pobiegać. Może jakieś ładne dziewczyny też tam będą?

Reklamy

Responses

  1. Francuzi? W czasach, gdy paszport był towarem deficytowym, a „Polska rosła w siłę i ludzie żyli dostatniej”, miałem okazję być w Paryżu. Francuski sprzedawca oszukał mnie wówczas przy wydawaniu reszty, gdy kupowałem bagietkę. Nie „posiadałem” języka francuskiego, więc nie umiałem się wykłócić. Nie darzę sentymentem żabożerców.

  2. To bardzo zły znak. Silnik zaczyna sie zacinać, i wyzysk przestaje byc w Polsce opłacalny. Oznacza to tylko tyle, że zostaniemy puszczeni z torbami w stanie mniej więcej jak po roku 93 – czyli bez przemysłu ( zniszczony przez reformy Balcerowicza), bez silnej waluty ( zniszczona przez reformy Balcerowicza), bez ubezpieczeń społecznych (zniszczone przez reformy Balcerowicza), bez nauki i edukacji ( zniszczona przez reformy Balcerowicza) i bez służby zdrowia ( zniszczona przez lata władzy PO, a więc w sumie przez Rostowskiego).

    Aby zyć jak Francuzi, trzeba pracować jak Francuzi – to znaczy 2 razy mniej niżmy, trzeba więcej świąt, dni wolnych od pracy, 2 tygodniowych obowiązkowych wakacji zimowych ( jak w Szwajcarii ), trzeba silnych związków zawodowych, no i trzeba odżałować tych wszystkich noworuskich jak Depardieu – niech idą do Rosji gdzie ich miejsce – a reszta bogaczy – niestety musi płacić podatki. Niestety – w historii świata koncepcja by ci co rządzą opodatkowali się sami – jest w zasadzie nieobecna…

  3. Wiesz, Torlinie, tylko że na „francuski” luzik, mniejsze tempo pracy i drobne codzienne przyjemności to sobie może pozwolić człowiek jakoś ustawiony w życiu. Niekoniecznie bogaty w pełnym tego słowa znaczeniu, ale przynajmniej wolny od trosk w rodzaju skąd wziąć pieniądze na czynsz czy rachunek za telefon w następnym miesiącu.
    Ty akurat należysz do tej kategorii – wdowiec z dorosłymi dziećmi i dobrą pracą. Ale ja mam na przykład kilka znajomych rodzin, które nie bardzo mają za co wysłać dzieci na wakacje i praca po dwanaście godzin dziennie nie jest w ich przypadku fanaberią wynikającą z rozdętej żądzy dóbr materialnych, tylko koniecznością życiową. Boję się, że takich ludzi w Polsce jest znacznie więcej niż pracoholików w stylu amerykańskim.
    Sam jestem w tej chwili w dołku finansowym, o biletach lotniczych do Gruzji mogę sobie tylko pomarzyć, a drobne przyjemności, na które sobie z żoną pozwalamy, to przejażdżka na rowerach i piwo w przydrożnym barku.

  4. Francja; Francuzi. Temat szeroki. Przyznam nieskromnie ,że przejechałem wielkorotnie ten kraj wzdłuż i wszerz i zrozumiałem dlaczego nie widzi się tak wielu (prawie w ogóle) turystów francuskich za granicą. W Paryżu obok samej atmosfery , zabytków, ciekawostek, podobało mi się doskonale rozwiązane paryskie metro – kilka rodzajów linii w tym (nie wiem czy jest jeszcze) jedna „archaiczna”.
    Aby pracować tak jak Francuzi…trzeba najpierw to sobie… wypracować. Poza tym gospodarka francuska dostaje ostatnio potężnej zadyszki.
    Owszem ,też zostałem oszukany przez „uczynnego” mieszkańca Paryża (był nawet elegancko ubrany) przy zakupie biletów z automatu do metra. Innym razem przy wydawaniu reszty na stacji benzynowej,ale nie znaczy to ,że będąc w Paryżu nie czułem się pewnie i dobrze.

    Czytam:@kazekkurz – „bez silnej waluty ( zniszczona przez reformy Balcerowicza).”

    Ja pamiętam naszą „silną” walutę” przed Balcerowiczem. Pensję otrzymawałem najpierw w wielu tysiącach złotych, potem dziesiątki i dochodziło do setek tys. zł. Mandat (wymuszony) za wyimaginowane wykroczenie drogowe o ile pamiętam ,piszę słownie: dwieście tysięcy złotych polskich. Porada u adwokata (10 min. wizyta) bodaj 150 tysięcy złotych.
    Wcześniej Za b. późnego Gierka kupiłem używanego malucha za 130 tys., w cztery lata później sprzedałem go za 220tys…..

    To można nazwać rzeczywiście silną walutą.

  5. Torlinie , ty chyba pracujesz w naszej budżetówce?!..

    Mimo rosnących długów , wypłaty zawsze są i dla tych bardziej odpowiedzialnych za obecny stan zawsze dużo większe w przeciwności do właścicieli małych firm , którzy walczą o swój byt na tym polskim rynku.

    Jak byś sam prowadził działalność gospodarczą , miał mała firmę w dzisiejszych czasach , to inaczej by wyglądał twój radosny „śpiew”, co nie znaczy ,że nie podoba mi się takie celebrowanie życia. 😀 😆

    Poniżej opisze żarcik rysunkowy przeczytany w lokalnej gazetce 😉

    Rozśmieszyło mnie w jakieś gazetce takie zdjęcie – nie wiem czy będzie widać napisy.

    Teraz w Polsce ludzi dzieli się na dwie kasty ; udaczników i nieudaczników.

    W biurze pośrednictwa pracy. :0

    – urzędnik się pyta o pochodzenie? ..
    – petent odpowiada ,że bezrobotnicze. ;D ))

    Wałęsa , chyba udacznik ” o take Polskę walczył „.
    Tylko dlaczego ci nieudacznicy tu, całkiem dobrze sobie radzą za granicą, nawet tam mogą pracować w swoim zawodzie np. lekarze, pielęgniarki i inżynierowie i pracownicy innych fajnych zawodów. 😉
    Pa! 😆

  6. Myślę, że radość życia czerpana z małych przyjemności, to dobro dostępne każdemu kto postara się po nie sięgnąć. I nie lekceważąc utrapień ludzkich, takich m.in. o których wspomina Paweł Luboński, myślę że nawet Ci z utrapieniami powinni czasem tanim kosztem swoje życie uradować choć na chwilę.

  7. Torlinie
    Przypadkowo dzisiaj artykuł w gazeta.pl o Polakach w Holandii. Wyrzucają ich i ponad połowa chce wracać. Turków jakoś nikt nie wyrzuca. Dlaczego?

    Warszawa: Dzisiaj znowu musieliśmy pojechać za Wisłę. To gorsze niż zdobywanie Berlina. Już bym wolał niemiecką autostradą jechać pod prąd. Łatwiej przeżyć. Wszędzie niedocenieni geniusze kierownicy odreagowują doznane krzywdy. Od tego bym zaczynał myślenie o spokojnej starości.

  8. @zezem – „Czytam:@kazekkurz – “bez silnej waluty ( zniszczona przez reformy Balcerowicza).”…” itp. – ale ja nigdzie nie pisałem że PRZED Balcerowiczem była mocna. Po prostu trzeba by raz na zawsze przestać mówić że ta porażka ( nie uzyskano ani jednego założonego celu, reszta udała się przypadkiem i kosztem olbrzymich wyrzeczeń) to była jakaś „operacja” czy „plan” kogoś kto się na czymkolwiek znał. Wystarczy spojrzeć jak skonstruowano tzw. prywatyzację kuponowa, czy program OFE ( oba okazują się dzić – i mało kto temu zaprzeczy – po prostu wręcz złodziejstwem) by dojść do wniosku że Balcerowicz w najlepszym przypadku nie miał zielonego pojęcia o ekonomii i socjologii ( a w najgorszym wiedział co będzie ale to zrobił).

    Faktem jest zę po niemal 20 latach ciągle odczuwamy skutki programu Balcerowicza, najważniejszy wskaźnik zdrowia gospodarczego – bezrobocie – nigdy nie spadł do poziomu cywilizowanego kraju. Parametr ten nie ma nic wspólnego z zamożnością – można przecież mieć niskie bezrobocie i być biednym krajem. Taka sytuacja świadczy po prostu o dorabianiu się w ramach zdrowej choć biednej gospodarki. Niestety w Polsce gospodarka nie jest zdrowa, choć krajem jesteśmy oczywiście biednym.

    proszę wybaczyć kolokwializm – ale przez 20 lat opowiada nam sie duperele posługując się PKB który nie świadczy w ekonomii o niczym. Tacy eksperci jakie wskaźniki. To tak jakby mierzyć „jakość samochodu” osiąganą prędkością maksymalna. Tak postępują dzieci i głupcy.

  9. kazekkurz w 11/07/2013
    o 18:30
    „Silna waluta”-temat sam w sobie.Jednak dzisiaj jest o Francji ,więc może przy innej okazji…

  10. @Kazek..
    Istnieje jedna rzecz, która odróżnia PL od innych. U innych bezrobotni są (byli) pacyfikowani pomocą socjalną. To opłata płacona przez bogacących się za spokój społeczny i możliwość bogacenia. W PL biedni napuszczani są na jeszcze biedniejszych. Z zapałem dowartościowują się poniżaniem tych, którym się nie udało. A bogaci wymachują batem. Tak jakby bezrobocie było sprawą indywidualną.
    A co do biednej Polski to jest w tym tyle samo prawdy, co w Pańskiej krytyce @zezem. Od 25 lat to samo. Czas popatrzeć dookoła siebie. Torlin pisze, że ma już bilet i stać go na lody. To z ubóstwa?

  11. Wiki66 w 11/07/2013
    o 19:29
    ………………………………………………………….
    Zostałem wywołany ponownie do tablicy.
    Mój wpis na temat „silnej waluty” zbył stwierdzeniem faktu, nie krytyką.
    Dodam,że wszyscy mają gotowe recepty na poprawę, tylko nikogo nie widać gdy trzeba dobre rady wprowadzić w życie.
    Pisałem już gdzie indziej ,że chętnie bym widział np. p. Dudę na stanowisku ministra pracy i spraw socjalnych.

  12. Chciałbym jeszcze do win Balcerowicza dodać dziury w jezdniach, psie kupy na ulicach, gradobicia i powodzie oraz chamstwo nasze powszechne.

    I w ogóle to od win Leszka Balcerowicza wolę wina Marka Kondrata.

  13. @zezem
    A kto wywołał do tablicy? Ja dorosłego człowieka? Nigdy. A poza tym, co to jest „tablica”?

  14. Nie chciałbym się za bardzo odkrywać, ale nie pracuję na wybitnym stanowisku. Duże kierownicze stanowiska miałem prawie przez całe swoje życie zawodowe, ale w 2002 roku wylądowałem na 6 lat na bruku. Później wziąłem, co dawali. I tak się ułożyło, że właściwie nigdy, nawet w PRL-u, nie pracowałem w państwowych firmach. Pracowałem w dwóch, w latach 1977 – 1979 w Dziale Informatyki Ministerstwa Energetyki i Energii Atomowej jako programista, i w latach 1995 – 1998 w Domach Towarowych „Centrum”. A tak to cały czas w spółkach, fundacjach, a później spółkach giełdowych. Nie mam dużych pieniędzy, ale potrafię nimi gospodarować, a pracuję w jednej z najsłynniejszych polskich prywatnych firm handlowych.
    Ale zasadę sprawiania sobie drobnych przyjemności stosuję od dawna. A to sobie zjem lody, a to kupię książkę. Ale moim największym marzeniem są wyjazdy, poświęcam na to wszystkie pieniądze. Na Gruzję wykupiliśmy prawdziwe linie lotnicze, i do tego czeskie (co się wyprawia w tym blogu, Torlin pisze pozytywnie o Francuzach i leci czeskimi liniami), zwiedzamy bez plecaków Pragę od 10 rano do 22 wieczorem i lecimy do Tbilisi na 2 tygodnie włóczyć się po Gruzji.
    Przyznaję, że mam oszczędności z poprzednich lat, ale to nie są banknoty, tylko mieszkanie + działka budowlana. Typowy problem oszczędności na czarną godzinę, czy ta właśnie godzina jest czarna, czy jeszcze nie. Paweł ma rację, mam odchowane dzieci, którym nie muszę pomagać, bo mają większe pieniądze od moich, płacę tylko rachunki, a reszta zostaje dla mnie. I nie mam samochodu, bo mi do niczego nie jest potrzebny, pracę mam 5 minut drogi, a do centrum i tak jeżdżę metrem.
    I mimo, że nie stać mnie na wiele rzeczy (a i o nich wcale nie marzę, nie imponują mi kabriolety, wille 1000-metrowe czy własne żaglówki wielkości transatlantyku) jestem człowiekiem szczęśliwym, ciężko pracuję, ale zachowuję szczupłą sylwetkę, nie mam brzucha, nadciśnienia i wszelkich innych chorób późnomęskich. Dla mnie radością jest pójść do lasu pobiegać, czy chociaż pospacerować, umówić się z kolegami czy dziewczynami na piwo, zrobić w domu grilla. W przyszłą niedzielę idę ze znajomą młodą dziewczyną do Teatru Ateneum na Fronczewskiego „Ja Feuerbach”.
    I te moje wnuczki, mają akurat taki najsympatyczniejszy wiek. Od 6 lat do 7 miesięcy.
    Ps. Kocham wszystkie reformy balcerowiczowskie. Mamy wspaniały czas, wspaniałe życie. Czas pójść z młodzieżą do klubu trochę potańczyć (ostatnio przez Facebooka weszliśmy do „70” za darmo).

  15. Torlinie, upominam Cię po raz drugi – ujawniasz w sieci coraz więcej szczegółów osobistych! Martwi mnie, że nie masz brzucha – duży bandzioch to forma dywersyfikacji oszczędności na czarną godzinę! 😀

  16. Torlinie, mam wrażenie, że moją uwagę, iż nieźle stoisz pod względem materialnym, potraktowałeś jako wyrzut i postanowiłeś się z tego wytłumaczyć. Niepotrzebnie.
    Mnie chodziło bardziej o twoje uwagi na temat „francuskich” tęsknot Amerykanów i ich przeniesienie na grunt polski. Sądzę bowiem, że sytuacja Amerykanina, który pracuje dużo intensywniej niż przeciętny Europejczyk, ma mniej urlopu i nie pozwala sobie na luz (może właśnie dlatego Stany Zjednoczone są tym, czym są?), jest mocno odmienna od sytuacji równie ciężko pracującego Polaka.
    Ponieważ ten pierwszy wypruwa z siebie żyły dlatego, że taki jest obowiązujący u nich styl, a także po to, żeby kupić większy dom lub nowszy model samochodu niż ma sąsiad. Drugi zaś z reguły po to, żeby w ogóle utrzymać się na powierzchni życia.
    Mówienie przeciętnemu Polakowi: nie zapieprzaj tak, daj sobie luz, ciesz się życiem – jest moim zdaniem odrobinę niestosowne.
    Ja na przykład w tej chwili nie mogę przestać zapieprzać, a powinienem nawet zapieprzać więcej, ponieważ od wielu miesięcy moja rodzina jest finansowo „na styk”: ile zarobimy, tyle natychmiast się rozchodzi na bieżące potrzeby. Przy czym lwia część to są wydatki sztywne, z których nie można zrezygnować kosztem, powiedzmy, pewnego obniżenia standardu życia.

  17. @Wik66 „Istnieje jedna rzecz, która odróżnia PL od innych. U innych bezrobotni są (byli) pacyfikowani pomocą socjalną. To opłata płacona przez bogacących się za spokój społeczny i możliwość bogacenia.” – to bardzo Polska diagnoza. Tymczasem prawda jest całkowicie inna. Kraje zachodu przeżyły czasy swoich wielkich cywilizacyjnych zrywów – taka Rewolucja Francuska była wielkim osiągnięciem kultury i doprowadziła do ukonstytuowania się nowoczesnego pojęcia państwowości ( i sprawiła odejście w mrok historii koncepcji monarchistycznych), Chwalebna Rewolucja w Anglii ( bankructwo korony) sprawiła że władza została spętana ekonomicznie przez społeczeństwo obywatelskie i straciła kły – zależna finansowo od „zamożności obywateli” zaczęła pracować na ich dobrobyt a nie na dobrobyt dynastii ( a jak wiadomo np.rozbiory Polski były bezpośrednio spowodowane polityką dynastyczną królów Polskich którzy mieli w d**** społeczeństwo i kraj). Te, i inne, zmiany sprawiły że na zachodzie państwowość pracuje dla dobra obywateli. Po co komu państwo skoro jest ono narzędziem ucisku w rękach korporacji? Po co komu _demokratycznie_ wybrany rząd który nie kieruje sie racją stanu a interesem UEFA? Nie jest prawdą że na zachodzie państwo pacyfikuje bezrobotnych zasiłkami – prawdą jest że na zachodzie funkcjonuje demokracja a ta służy masom – bo głos mas w demokracji – zwycięża. Stąd sądzę że ogląd tych spraw na zachodzie jest zupełnie inny, bo inny jest paradygmat ustrojowy – na przykłąd koncepcja równości wobec prawa. Np. prezes Nokia zapłacił najwyższy w historii mandat drogowy – coś 100 000 euro – w Finlandii mandaty są proporcjonalne do zarobków by być równie przykre dla biednych i bogatych – nie jest przykładem łupiestwa i komunizmu – a sprawiedliwości i równości. W Niemczech Kohl kwestował publicznie by zwrócić zdefraudowane pieniądze, a w firmach funkcjonują sprawnie działające i posiadające realną władzę związki zawodowe. W UK działa największa na świecie spółdzielnia ( 6 milionów członków!) – http://en.wikipedia.org/wiki/The_Co-operative_Group ! Wszystko to nie sprowadza się do „kupowania biednych” To co napisałeś to taki dosyć typowy polski schemat myślenia że każdego można kupić, wystarczy dać mu parę złotych na piwo.

    Jest to oczywiście solą w oku neoliberałów ( np. Friedman wyrażał sie kwaśno o demokracji, zgodnie ze swoim poglądem że ekonomia jest ważniejsza i nadrzędna w stosunku do woli wyborców). Jak wszyscy o poglądach totalitarnych, chcą oni ograniczać demokrację – i tak np. na uniwersytecie w Chicago ( sic!) pojawiają się koncepcję by zamiast głosować w głosowaniu powszechnym – proporcjonalnym – głosy można było licytować. Pilot systemu ma służyć decydowaniu o rowerach miejskich. Tego typu tendencji – w miarę wzrostu nierówności społecznych – także na zachodzie – będzie coraz więcej. Ale tam – koncepcja że wyrżnięcie niesprawiedliwych królów i oddanie władzy ludziom – nie jest nazywana populizmem, ani mordem. Jest to fundament np. konstytucji USA.

  18. (co się wyprawia w tym blogu, Torlin pisze pozytywnie o Francuzach i leci czeskimi liniami)

    To mi się podoba ;-))

    A tak serio to mam dość podobną filozofię życiowa kiedyś dawno dawno temu jedna ze znajomych czasem powtarzała takie zdanie;
    Cieszę się z tego co mam, nie martwię tym czego nie mam i nie obchodzi mnie co inni na to 🙂
    Zaznaczam że ona sama wychowywała niepełnosprawną córkę bo mąż zwiał jak się okazało że dzieckiem trzeba będzie się opiekować do końca życia.

  19. kazekkurz pisze: prawdą jest że na zachodzie funkcjonuje demokracja a ta służy masom – bo głos mas w demokracji – zwycięża.

    Hi, hi…

    Michael Hastings Sent Email About FBI Probe Hours Before Death ( http://www.huffingtonpost.com/2013/06/22/michael-hastings-email_n_3484118.html )

    Michael Hastings (dziennikarz) zginął w czerwcu w Los Angeles rozbijając swój samochód na pustej, prostej drodze o palmę w przeddzień opublikowania istotnych informacji o jednym z amerykańskich generałów.

    Cóż za subtelny przypadek – godny zachodniej demokracji…

  20. Muszę być sprawny Tes Tequ i fizycznie i umysłowo do końca swoich dni. Nie chcę wyglądać jak przeciętny Polak 62-letni, zarośnięty, z brzuchem, nadciśnieniem, przerostem prostaty, kłopotami z sercem i cholesterolem. Nie chcę się również zamykać na nowoczesność, na nowe prądy zarówno technologiczne, jak i umysłowe. Ale przede wszystkim
    ———–
    Pawle!
    uważam, że człowiek może być szczęśliwy bez nadmiaru gotówki. Ja wiem, że pieniądze szczęścia nie dają, ale za to nieszczęścia pozwalają przeżyć w luksusie. Mnie też jest ciężko, też żyję na styk (a właściwie na zasadzie wiecznego oddawania pieniędzy na kartę kredytową). Ale powtarzam, ciężkie dni trzeba rekompensować pogodą ducha, drobnymi przyjemnościami. A dzisiaj w dobie Internetu naprawdę można znaleźć oferty nie przytłaczające ogromem cen. Ja wiem, że
    ————
    Kazekkurz!
    są ludzie zgorzkniali, mający pretensje do całego świata, że im nie poszło. Obok mają dziesiątki przykładów ludzi, którym się powiodło. Dlatego zawsze się pytam osoby mającej kłopoty, dlaczego ty nie leczysz zębów, nie układasz płytek, nie siedzisz za stołem sędziowskim lub z gwizdkiem nie biegasz po murawie. Dlaczego ty nie ślęczysz nad komputerem przy projektowaniu sieci gazowej w domku jednorodzinnym, nie masujesz ciał tego wymagających, nie tłumaczysz tekstów.
    Ja, będąc człowiekiem już w swoich latach, a jednocześnie spędzając czas i w pracy i prywatnie z młodzieżą, jestem dla nich jednocześnie autorytetem. I wielu z nich ustawiłem na prostą, perswazją, tłumaczeniem, pokazywaniem drogi i rozmaitości rozwiązań.
    Dla przykładu – młody człowiek po rehabilitacji nie ma pracy. Zaczynam go sondować i dowiaduję się, że ma serdeczną przyjaciółkę fryzjerkę, a właścicielka ma wolny pokoik. Kupił stół, dał promocyjne ceny, jak się klientki dowiedziały, to teraz ma swój lokal i nie przyjmuje więcej klientek, bo nie da rady.
    Dziewczyna nie wie, na jakie studia pójść. Ja jej radzę, żeby w ogóle dała sobie spokój z prywatnymi studiami, bo to jest oszustwo. Zajmowała się w naszej firmie pieniędzmi, więc namówiłem ją na wyłożenie większej kwoty na kursy księgowości. Jej siostra prowadziła maleńki biznes, to najpierw ona poszła na pierwszy ogień, na początku półlegalnie. Teraz ma czterech klientów i nie bierze więcej.
    Jesteś Kazekkurz populistą pierwszej wody. Zastanów się nad zdaniem: „rozbiory Polski były bezpośrednio spowodowane polityką dynastyczną królów Polskich” i napisz nam, jaką dynastię miałeś na myśli. „Po co komu _demokratycznie_ wybrany rząd który nie kieruje się racją stanu a interesem UEFA?” A widziałeś kraj, który wygrał z tą instytucją? Oni dają rozgrywki i pieniądze, to wymagają. Oprócz tego większość tak krytykujących nie czyta analiz, nie interesuje się tematem, tylko ma pretensje o stadiony. Na stronie
    http://www.turystykakulturowa.org/pdf/2012_09_03.pdf
    są bardzo ciekawe rozważania na ten temat. Dla mnie to te punkty są najważniejsze:
    1. 60% gości, którzy przyjechali na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012 było w Polsce pierwszy raz,
    2. 81% badanych zadeklarowało, że przyjedzie do Polski w najbliższych trzech latach,
    3. ponad 90% zamierza rekomendować Polskę znajomym,
    4. aż 84% zagranicznych kibiców i turystów pozytywnie ocenia organizację EURO 2012 w Polsce,
    I to jest najważniejsze. To są realne wpływy budżetowe.
    Jeżeli chodzi o spółdzielnie, to sobie poczytaj, jakimi są potęgami w Polsce. I tak dalej, i tak dalej. Żyjesz w wyimaginowanym świecie, masz żal do całego świata. Radzę poczytać więcej na ten temat, zainteresować się, przejrzeć analizy, a nie powtarzać, że gdzieś indziej jest lepiej niż u nas. Bo lepiej jest tylko w kilku państwach.

  21. Tak długo pisałem swój komentarz, że się U.W. w międzyczasie wpisałaś. Pozdrawiam Cię serdecznie i podziwiam.

  22. „Uważam, że człowiek może być szczęśliwy bez nadmiaru gotówki.”
    .
    Ależ ja, Torlinie, nie czuję się nieszczęśliwy.
    Muszę ci jednak na boku powiedzieć, że ludzie tacy jak ty, tryskający na wszystkie strony optymizmem i zadowoleniem, także zadowoleniem z siebie, bywają nieco irytujący. Jest w tym coś bardzo amerykańskiego. Tam ubóstwo czy inne poważne problemy życiowe są rzeczą wstydliwą i nikt się do nich nie przyznaje. Wszyscy powtarzają – nawet wbrew faktom – że jest super, a jeśli jeszcze nie super, to na pewno wkrótce się wszystko ułoży i każdy problem ma rozwiązanie.
    A przecież zdarzają się ludziom prawdziwe nieszczęścia, nieuleczalne choroby, kłopoty rodzinne, z których nie ma dobrego wyjścia. Nie zawsze wystarczy myśleć pozytywnie, znaleźć dobrego doradcę, wykrzesać z siebie odrobinę energii i już.
    Przykład: moi teściowie swoje być może najlepsze lata spędzili na opiece nad nieuleczalnie i obłożnie chorą matką. Nie mogli nigdzie razem wyjechać na dłużej, musieli wykonywać mnóstwo przykrych i uciążliwych czynności, a gdyby nie opłacali prywatnej pielęgniarki, byłoby jeszcze gorzej.

  23. Co do dynastii – analizy takiej dokonał Jasienica w „Polskiej Anarchii” i mnie ona przekonuje – tu cytat: http://fiksacie.wordpress.com/2012/02/25/pawel-jasienica-polska-anarchia-cytat/ – w cytacie tylko są wzmianki, zaś w samym eseju Jasienicy – nieco silniejsze konkrety.
    Co do populizmu – ot epitet -bez znaczenia. Rozumiem,że kiedy „ekspert” robi tak że jest co de facto obojętne co robi ( bo „masz pracę i na nikogo nie liczysz”) to uważasz go za dobrego eksperta, działającego dla racji stanu. Kiedy zostaną zagrożone Twoje interesy – czy wówczas z równym przekonaniem będziesz ową rację stanu uznawał? Nie każdy ma dar że sobie sam w życiu świetnie poradzi. Ponadto życie w normalnych warunkach ( a więc nie w Polsce) to praca dla pasji lub przyjemności, to czas jaki można poświęcić rodzinie, hobby. Człowiek który pomimo ciężkiej pracy nie może sobie pozwolić, nie na luksusy jak wczasy za granicą, ale na zwykły wyjazd gdzieś w kraju – zapewne całkiem inaczej ocenia to o czym piszesz. Nie sądzę by sytuacja takich ludzi miała być wyłącznie ich winą. To zbyt proste postawienie sprawy.
    Przytaczasz statystykę – dlaczego nie iść tą drogą – w Polsce nie rodzą sie dzieci. Polskie kobiety za granica – rodzą ich dużo i chętnie. Skąd to sie bierze?

  24. Literówka – przepraszam – jest „Rozumiem,że kiedy “ekspert” robi tak że jest co de facto obojętne co robi ” – miało być „Rozumiem,że kiedy “ekspert” robi tak że jest TOBIE de facto obojętne co robi „

  25. Jest parę ciekawych uwag m.in.
    @kazekkurz
    „W Niemczech Kohl kwestował publicznie by zwrócić zdefraudowane pieniądze, a w firmach funkcjonują sprawnie działające i posiadające realną władzę związki zawodowe.”
    Była to tzw Afera Czarnych Kont, gdzie gromadzono darowizny pieniężne na rzecz CDU (konkretnie finansowanie partii ze źródeł niewiadomego pochodzenia). W sprawę byli mocno uwikłani wiądący politycy CDu m.in. dzisiejszy minister finansów Niemiec. H.Kohl nie zdradził źródeł pochodzenia piniędzy tłumacząc się ,że dał…- słowo honoru darczyńcom ,że nie wymieni nazwisk. Nie była to defraudacja tylko finansowanie kampanii wyborczych konkretnych osób z kręgów CDU.
    @Paweł Luboński
    „moi teściowie swoje być może najlepsze lata spędzili na opiece nad nieuleczalnie i obłożnie chorą matką.”
    Znam podobny przypadek. Przed takimi ludźmi chylę czoła.
    @Torlin
    Wypadu do teatru z młodą osobą płci odmiennej, gratuluję.
    „…że gdzieś indziej jest lepiej niż u nas.”
    Wszędzie dobrze , gdzie nas nie ma. Sporo w tym prawdy.

  26. Torlinie, przestań denerwować ludzi swoim optymizmem. Przez Ciebie zestresowane Polki muszą wyjeżdżać za granicę, żeby tam stać się Matkami Emigrantkami, zamiast tu stać się Matkami Polkami.

    Powyższa argumentacja jest najlepsza z najlepszych. Dlaczego? Bo moja. Kto ją podważy, ten nie jest patriotą. 😀

  27. Jeśli chodzi o Francję…
    Może i mają 35 godzin pracy w tygodniu, ale moi znajomi pracują właśnie tam w zasadzie od świtu po zmierzch (z przerwą południową).
    Jeśli chodzi o Paryż – to postrzegam miasto jako zbieraninę ekscentryków i indywidualistów. Każden samolubnie sobie rzepkę skrobie. Pośpiech i obojętność.
    Luz i spokój – to prowincja.
    Tyle, że w Polsce jest podobnie.
    Twierdzę, że lepiej.
    Prawie codziennie jeżdżę na rowerze dłuższe dystanse.
    Sprawia mi to wielką frajdę. Rower mam stuletni (ale siodełko dostałam świetne – powiedzmy najdroższe jakie było:))
    Wiadomo – dla kobiet nie wskazana jest jazda bez…
    Z przyjemności jakie sobie sprawiam – również są podróże – tanie linie lotnicze, polskibus – rządzą.
    Mam mocno ograniczone środki.
    Umiem jednak wycisnąć z każdej złotówki wszystko, co ma do zaoferowania.

    Opłakałam padniętą firmę.
    Teraz widzę, że zarzynałam się konkretnie i cieszę się, że się skończyło.
    Powolutku, bez fajerwerków. Niepotrzebny mi lepszy samochód (zawsze miałam piękne).
    Jak człowiek zgodzi się na małe – to nagle wszystko zaczyna go cieszyć.

    Poranna kawa na tarasie.
    Ulubiony serek ziarnisty, jagodzianki.
    Czasem wino, czasem gin z tonikiem.
    Dobry obiad, kolacja.
    Film latem w domu, kino zimą. Wypad do teatru.
    Posiedzieć, popatrzyć na ogród, kwitnące kwiaty.
    Dżem domowej roboty (dziś robiłam jagodowo-malinowy)
    Co tu dużo gadać.
    Poczucie humoru..
    Wystarczy napawać się pięknem świata.

    @ TesTeq

    Twój tekst:
    „Martwi mnie, że nie masz brzucha – duży bandzioch to forma dywersyfikacji oszczędności na czarną godzinę! :-D”

    Poprawił mi humor zdecydowanie.
    Pozwolę sobie zacytować go szanownemu Małżonkowi – bo ze smutkiem ostatnio zauważył piwne zaokrąglenie.

  28. oczywiście „popatrzeć”

  29. @Kazekkurz Kulą w płot.
    Torlin się objawił to może i ja. Otóż ja jestem Niemcem i to pełnym sercem. Gdyby spełniło się marzenie PiS i podobnych i wybuchła wojna to ja na pewno stoję po stronie Niemiec. To moi. A co tu robię? Szukam jakie cechy Polaków byłyby lepsze niż u innych. Niestety, nic nie znalazłem. Dlatego z chęcią zapoznam się z innym punktem widzenia ale proszę nie oceniać mojej „typowo polskiej” mentalności.
    Zachodnie systemy socjalne znam z własnego doświadczenia i zaręczam, że ich celem nie była pacyfikacja, ale w miarę czasu cel się obrócił w swoje przeciwieństwo. Wydawałoby się, że doświadczeni w marksistowskiej dialektyce Polacy powinni to łatwo zrozumieć. Ale przepraszam, rzeczywiście wyraziłem się niejasno i można było źle zrozumieć. Dla pojednania podam inny przykład: dopłaty do rolnictwa. Pojawiły się jako oznaka wdzięczności za ratunek w czasach głodu 1946-69 a dziś wyludniają Francję, nabijają kasy „obszarników” w Niemczech a w Polsce konserwują życie na 3 hektarach. Utrzymują niskie ceny żywności przez co uniemożliwiają wzrost pensji najbiedniejszych a korzystają bogaci pośrednicy.
    A swoją drogą najbardziej socjalnym system było niewolnictwo, kiedy pan dbał o niewolnika przez całe jego życie. Od narodzin do wyrzucenia na śmietnik.

  30. Torlinie wyjaśnij mi jeszcze jak rozwiązać problem zawistnego szwagra ?
    Leń roszczeniowy zrezygnował wreszcie z marzeń o wejściu w moje buty. Teraz pragnie bym zszedł mu z oczu i nie psuł świętego roszczeniowego spokoju.

  31. Czyżby ogólna amerykańska mentalność przestała wreszcie postrzegać Stany jako centrum wszechświata i strażnika ładu wszelakiego? (nie mówię tutaj o pojedynczych osobach, ale o ogólnym wrażeniu ze wszystkich wyjazdów). Miło by było.

    Sądząc po tym, co piszesz, Francja to rzeczywiście niezły wzór do naśladowania…romantyczna i elegancka zarazem. Piękne krajobrazy i dzieła sztuki… Chciałbym sobie tak spokojnie siedzieć właśnie i chrupać bagietkę…wąchać kwiaty, czytać książki na powietrzu do wieczora. I absolutnie nigdzie się nie spieszyć. Niczym nie denerwować…

    Chyba jeszcze przez długi czas nie będzie mi to dane.

    Dzięki jednak, że zabrałeś mnie choć na chwilę w taką idyllę tą notką 🙂

  32. Zdecydowanie najbliższe mi są komentarze Marii i Tes Teqa. Maria zrozumiała, co miałem na myśli, masz mniej, ale jesteś szczęśliwy. Ja nie mogę zrozumieć, co zarzuca mi Paweł. Że nie wychowuję niepełnosprawnego dziecka? Gdybym miał, tobym wychowywał, a skoro nie mam, to mam się nie radować słońcem i endorfinami leśnymi?
    Nauczyłem się, mam mniej, ale jestem bardziej szczęśliwy. Jak pisała Maria, mam tanie linie lotnicze, PolskiBus, mogę wyjeżdżać. Widzę koło siebie ludzi roześmianych, naprawdę niezarabiających dużych pieniędzy, ale się cieszą, bawią, interesują.
    Celcie, to ma być obok pracy, a nie zamiast. Piotrusiu! Z takimi osobami zawsze jest kłopot. Wiki, dopłaty do rolnictwa muszą być, pisałem o tym wielokrotnie. Brak dopłat spowoduje zanik miedz, zagajników, różnorodności roślinnej kultur, będzie tak samo jak w Brazylii czy Indonezji: „Wypalanie lasów na indonezyjskiej Sumatrze to coroczne zajęcie działających tam korporacji rolniczych. „Zdobyte” w ten sposób tereny obsadzane są później palmami, z których produkuje się najważniejszy tłuszcz roślinny świata – olej palmowy”. A w Brazylii rzepak.
    http://www.polityka.pl/swiat/1547001,1,smog-singapurski.read
    Kazkukurz, powiedzenie, że ostatni Jagiellonowie spowodowali rozbiory jest daleko posuniętym uproszczeniem. A dawać przykłady z Jasienicy w sprawie Jagiellonów, to tak jak cytować Kaczyńskiego w sprawie obiektywnego osądu Tuska. On ich nie cierpiał, widział tylko Piastów.

  33. Torlinie
    Masz rację z tymi miedzami czy nawet zagajnikami. Tylko, że jest to patrzenie z punktu widzenia polskiego grajdołka u utrzymywanie ludzi w życiu na poziomie wozu drabiniastego. Od 30 lat patrzę jak wieś francuska się właśnie wskutek dopłat wyludnia. Wyludnione tereny wykupywane są przez paryskich nowobogackich. Nie musi to być złe o ile te tereny nie zamieniają się w obrzydliwe ogródki ze strzyżoną trawką i żywopłotem. Natomiast w Niemczech wskutek dopłat powstają wielkie tereny uprawne, większe od PGRów a zwykłe rolnictwo niknie. Natomiast nie znam w Europie plantacji palm olejowych i myślę, że to władze Indonezji powinny się martwić bardziej o swój kraj.

  34. Paweł Luboński pisze: moi teściowie swoje być może najlepsze lata spędzili na opiece nad nieuleczalnie i obłożnie chorą matką. Nie mogli nigdzie razem wyjechać na dłużej, musieli wykonywać mnóstwo przykrych i uciążliwych czynności, a gdyby nie opłacali prywatnej pielęgniarki, byłoby jeszcze gorzej.

    Nie potraktuj proszę mojego komentarza osobiście, ale… nie mogę uwierzyć. Zawsze takie oświadczenia traktowałem jako egzaltowane bzdury. Zawsze uważałem, że lepiej być zdrowym, pięknym i bogatym niż spędzać najlepsze lata na beznajdziejnej walce z bezsensownym cierpieniem bez happy endu.

    Musimy się z tym mierzyć, ale nazywanie tego najlepszymi latami to tylko relatywizacja marności, jakiej dane nam było doświadczyć.

    Proszę, wyprowadź mnie z błędu.

  35. Życzę dobrych joggingów, świetnej czekolady, fantastycznych wypadów do Gruzji i teatru 🙂

  36. Wiki, przecież mnie z tymi palmami chodziło o monokulturę. My musimy dbać o różnorodność, to jest związane z ptakami, zwierzyną, nie można dopuścić do tego, aby Polska stała się jednym wielkim polem rzepaku, bo on się najbardziej opłaca. Muszą być zagajniki, żywopłoty, strumyki, zarośla, miedze, bo inaczej to Polska stanie się pustynią.
    ——————-
    Pawle i Tes Tequ!
    Przez kilka lat opiekowaliśmy się ciotką z sąsiedztwa, która była jak roślinka (mogła siedzieć, ale nie zdawała sobie sprawy z rzeczywistości), to ja wiem, co to jest. Najważniejsza jest organizacja pracy, nie jest to wtedy tak bardzo uciążliwe. A nie mieliśmy żadnej pielęgniarki. Ale powtarzam, jeżeli mnie to nie dotknęło, to mam się martwić, że inni mają te kłopoty? Bo ja nie rozumiem zarzutu.
    —————-
    PAK-u!
    Bardzo Ci dziękuję. A dzisiaj przyjeżdża do mnie na cały dzień ktoś bardzo mile widziany i oczekiwany. Już się z góry cieszę. La joie de vivre.

  37. „Celcie, to ma być obok pracy, a nie zamiast.”

    I wcale nie chcę zamiast… Chcę pracować, zarabiać własne pieniądze i rozwijać się 🙂

    Tutaj mówiłem po prostu o tym, czego od dłuższego czasu nie mam, a bardzo mieć bym chciał. To wszystko.

  38. Czego Ci życzę najszczerzej jak mogę

  39. miłe, ale tendencji do zwalniania życia nie zauważam. Dwa lata temu obywałem się bez smartfona i tableta. Dzisiaj mam dwa komputery w pracy, smartka, tableta i… ciągle kombinuję jak sobie procesor w głowę wczepić aby ze wszystkim zdążyć. Tym niemniej: niech żyje życie! 😉

  40. A ja powiem Ci szczerze Onibe zwolniłem. Postanowiłem sobie sprawiać odrobinę przyjemności, większych, mniejszych, ale zawsze.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: