Napisane przez: torlin | 14/07/2013

441 lat temu – koniec początku czy początek końca

Śmierć Zygmunta Augusta w Knyszynie

Na zdjęciu, czego oczywiście nie muszę tłumaczyć, Matejko ze śmiercią Zygmunta Augusta w Knyszynie. Zainspirował mnie do tej notki Kazekkurz krytykując Jagiellonów i obmawiając ich o spowodowanie przyczyn późniejszego rozbioru Polski. Pamiętam zresztą, że tego rodzaju teksty czytałem po wielokroć np. w blogach „Polityki”. Czy rzeczywiście są oni temu wszystkiemu winni?

Jagiellonowie byli naszymi władcami przez dwa stulecia (1386 – 1572) chyba w najpiękniejszym okresie w historii Polski. Kraj nasz był wtedy potężny, żył w zgodzie z sąsiadami (mówimy o generaliach w rzucie na epokę), miał silną gospodarkę, pieniądz, w sposób niebywały rozwijała się kultura. Dlaczego Jagiellonowie mają taką złą prasę teraz?

Cytat skopiowany STĄD: „Państwo Polskie stało się w XVI w. europejskim mocarstwem, ale gdy Władysław Jagiełło książę litewski w roku 1386 zasiadał na tronie polskim nikt nie mógł przewidzieć, że Jego prawnuk Zygmunt August podpisując akt unii lubelskiej w roku 1569 stworzy największe i najbardziej demokratyczne państwo w Europie – Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Okres panowania Jagiellonów to czas wielkich przemian społecznych, gospodarczych i kulturalnych. W czasach tych ukształtowała się struktura stanowa społeczeństwa składająca się z pięciu, rządzących się odrębnymi prawami i regułami, stanów: duchowieństwa, szlachty, mieszczan, Żydów i chłopów. O przynależności do danego stanu decydowało urodzenie, równie trudno było mieszczaninowi zostać szlachcicem jak Żydowi zdobyć prawa mieszczanina. To właśnie za Jagiellonów ostatecznie ustalił się skład stanu szlacheckiego w Polsce i z tego okresu pochodzą początki polskich i litewskich rodów np. Tęczyńscy, Tarnowscy, Firlejowie, Radziwiłłowie, Chodkiewiczowie, Zamojscy. Jednocześnie dzięki przywilejom królewskim szlachta stała się tą częścią społeczeństwa, która decydowała o losach państwa. Zygmunt August rządził Polską i Litwa jako monarcha dziedziczny,umierając pozostawił je zjednoczone w obrębie rzeczpospolitej elekcyjnej – każdy król, który chciał później władać w Polsce musiał zostać wybrany i zaakceptowany przez cały naród, czyli przez szlachtę.

Zakończenie konfliktu z Zakonem Krzyżackim, odzyskanie Gdańska i zjednoczenie ziem w dorzeczu Wisły umożliwiło rozwój wolnego handlu w miastach oraz rozwój rolnictwa nastąpił „Złoty wiek” Rzeczpospolitej. Rozwijały się miasta takie jak Gdańsk, Toruń, Kraków, Lublin i Lwów oraz Kazimierz Dolny nad Wisłą. Polska stała się spichlerzem Europy skąd eksportowano zboża, drewno, skóry i wiele innych rzeczy na rynki europejskie.Dzięki rozwojowi gospodarki rozwijała się nauka i kultura polska. Uniwersytet Jagielloński stał się jedną z najbardziej prężnych uczelni europejskich. Wśród postaci tego okresu należy wymienić najwybitniejszych: Mikołaja Kopernika, Mikołaja Reja i Jana Kochanowskiego”.

W żaden sposób nie wolno obwiniać dynastię o to, co się później stało, tak samo jak bronię Marksa przed oskarżeniem o stalinizm. Dla mnie osobiście dynastią, która zadecydowała o upadku Polski to są Wazowie, z Zygmuntem na czele. To jego polityka dynastyczna i religijna stworzyła późniejsze kłopoty. Ale z tym jest związany Jasienica. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ten zdolny publicysta tak znienawidził litewską dynastię. Szczerze mówiąc jego „Polska Jagiellonów” (a szczególnie „Ostatnia z rodu”) w wielu miejscach mnie odrzucała, była tak tendencyjna. Jego wywyższanie i apologizowanie Piastów było moim zdaniem nadmierne, a trzeba powiedzieć, że dla mojego pokolenia to właśnie jego książki były zaczynem zainteresowania się historią.

Można oczywiście wyliczać błędy Jagiellonów, do najważniejszych moim zdaniem należą: skierowanie polskiej gospodarki li tylko na rynek eksportu płodów rolnych, ograniczenie roli mieszczaństwa, stworzenie zbyt bogatych książęcych rodów litewskich i niezlikwidowanie Prus Książęcych. Ale czy to było prapowodem upadku Polski? To jest dla mnie zbyt daleko idące uproszczenie.

Reklamy

Responses

  1. Torlin pisze: bronię Marksa przed oskarżeniem o stalinizm.

    Nie wiedział, co czyni? Zapewne. Teraz już zdajemy sobie sprawę, że im szlachetniejsza idea, tym łatwiej łobuzy mogą się nią posłużyć.

  2. Bo taka jest prawda Tes Tequ. Marks pisał i kombinował w latach „Ziemi Obiecanej”, to były straszne czasy. Tak samo jak „Easy Rider” nie jest winien terrorowi karteli narkotykowych w Meksyku. Ani Gutenberg temu, co wypisują współcześni blogerzy w sieci.

  3. „…powiem jako się widzi, że książę. któremu dzisiaj powodzi się dobrze, jutro upada…gdy tylko odmieni się los….Jestem nadto przekonany, że temu wiedzie się dobrze, którego sposób postępowania jest zgodny z duchem czasów. I nie ma tak rozumnego człowieka który by zawsze potrafił do tego sięprzystosować…” Machiavelli
    W skali państw bycie na przemian z tarcza i na tarczy jest zjawiskiem zupełnie naturalnym od wieków.

  4. Oczywiście Piotrusiu, jest wiele państw, które w ogóle nie przetrwały, my mówimy o Rzeczypospolitej, a co się stało z takimi potęgami jak Cesarstwo Rzymskie, Egipt Faraonów, Asyria. Część wielkich państw równie jak my straciła niepodległość: Portugalia, Węgry, Ruś.
    Oczywiście można spekulować, jak Jasienica, że podstawowym problemem Królestwa Polskiego była unia z Litwą i przeniesienie ciężaru kłopotów na daleką od polskich żywotnych interesów granicę wschodnią, wokół której w XVI, XVII i XVIII wieku były same kłopoty. Tylko, czy nie mając unii, ale za to mając Litwinów na karku z ich najazdami, Polska byłaby w lepszej sytuacji? Litwini nażarli się bardziej, niźli mogli strawić, alternatywą więc był jedynie sojusz z Krzyżakami, aby utrzymać wschodnie zdobycze. Które tak czy siak, prędzej, czy później, utraciliby na rzecz Caratu. Rosja i tak, i tak byłaby w XVIII wieku na granicach Rzeczypospolitej (a sądzę, że wcześniej), tylko Polska byłaby w o wiele gorszej sytuacji na północy.

  5. Bardzo mi miło że stałem się zaczynem kolejnego wpisu, ale drogi Autorze – tyś nie czytał com ja Ci cytował. To nie jest całość, fragment jedynie, ale wskazuje wyraźnie że nie o tym mowa: „August II to dno naszej historii. Bo za jego syna i następcy Augusta III zaczęła się poprawa, bez najmniejszej oczywiście pomocy i zasługi ze stroh króla. Ale przyznajmy że już grubo wcześniej, w epoce popiastowskiej w ogóle wielu władców Rzeczypospolitej nie chciało “narodem naszym się kontentować”. W ich politycznych rachubach Polska stanowiła niekiedy tylko czynnik ( w zabiegach dynastycznych i majątkowych o trony i tereny w Europie – przypis mój) zamiast być podmiotem i celem. Taki stan rzeczy wytwarzał klimat moralny nie sprzyjający reformie. Zaufanie do rządzących jest budulcem niematerialnym lecz niezastąpionym.” http://fiksacie.wordpress.com/2012/02/25/pawel-jasienica-polska-anarchia-cytat/ <- cytat jest z "Polskiej Anarchii" a nie z :Polski Jagiellonów" Jasienicy. Toteż wypada mi sie całkowicie zgodzić z tezą tu przedstawioną, zwracając uwagę, że kwestia "ustawienia polskiej gospodarki na system rolny" co w efekcie w czasach saskich doprowadziło do facto do systemu pracy niewolniczej chłopstwa jest kapitalnym przykładem dla kilku interesujących tez.
    1. oparcie gospodarki na taniej sile roboczej wymaga despotyzmu. Masy pracujące za grosze muszą jakoś być zmuszane do pracy, najlepiej głodem, przemocą lub odebraniem przywilejów emerytalnych i bezrobociem. Max Weber ( ten od tezy że zamożność zachodu związana jest z protestantyzmem) opisał kłopoty jakie mieli władcy z chłopami śląskimi. Chłopi owi, wykształceni jak na swoje czasy, woleli spędzać czas przy rodzinie i pracowali tylko tyle, ile było potrzeba by cieszyć się życiem ala'francuz, nie włóczyli się po świecie, nie mieli woli migracji do miasta, woleli muzykować, co pięknie udokumentował Teleman. Słowem żyli małym skromnym szczęściem – jak opisałeś w poprzednim wpisie na blogu. Sytuacja taka była nie do zniesienia dla władców, i serią sprytnych operacji na rynku żywnościowym doprowadzili chłopów owych do ruiny i głodu co pozwoliło wspaniale na śląsku rozwinąć przemysł – bowiem wreszcie znalazły się ręce do pracy. Tak kończy się każda "mała, skromna szczęśliwość" jeśli nie idzie za nią prawo ograniczające własność prywatną i wyzysk.
    2. do dobrego życia potrzeba nie tylko dostatku ale i wolności, w tym ekonomicznej – szerokich mas. Nie wystarczy ogólnie wysoki stan posiadania mierzony zgrubnie PKB. Brak tej wolności był bezpośrednią przyczyną braku poparcia mas dla istnienia Polskiej państwowości. O rzeczy wiele razy już pisano – wszak dobrodziejem Polaków ( statystycznie rzecz biorąc, większości Polaków) byli carowie znoszący pańszczyznę. Że tam przy okazji jakaś mniejszość szlachecka ucierpiała – nieroby i głupki – wcale nam ich żąl nie powinno być.
    3.skutkiem głupiej polityki mocarstwowej Wazów, mieliśmy Potop Szwedzki http://pl.wikipedia.org/wiki/Potop_szwedzki I znowu o ile dobrze pamiętam Jasienicę, skutki były bardziej niż katastrofalne. Zginęło około 40% populacji kraju – i to był zaczyn niewolnictwa w Polsce. Dodam że podczas II Wojny Światowej straty Polski szacuje się na 10-15% populacji. Bezpośrednio właśnie ta hekatomba zniszczyła cały ustrój RP bo pozwoliła z pożogi dojść do władzy chciwej magnaterii i arystokracji, a na hasłach odbudowy kraju ukonstytuować prawa w których nie liczył sie już naród, poddani, wszyscy obywatele RP, a jedynie magnateria i wielcy obszarnicy – zwłaszcza na Litwie, bo w Koronie doskonale zdawano sobie sprawę z powagi i anachronizmu takiej sytuacji, o czym pisze Jasienica.
    5. Wiele z kłopotów RP, juz za Jagiellonów, wynikało zwyczajnie z geografii, z układu sił w Europie. Już wtedy,"mocarstwem będąc" Polska była w Europie pariasem i w odwrocie. Ów wzrost który opisujesz miał drugie oblicze – oblicze magnata który całkowicie nie czuje się Polakiem, bo czuje sie "kosmopolita", "Europejczykiem" i bliższy jest mu ten punkt widzenia niż realia w których żyje. Uniwersalizm nie jest złem, a europejskość jest mądrością, o ile jednak nie zatraca się własnej świadomości wyznając je głupio jak dyrdymały wyssane z palca. Nie przez Europejskość szlachta przerąbała RP, ale przez swoje aspiracje, by z krwawicy chłopa budować Europejskie Pałace. Powiedzenie "wart Pałac Paca a Pac Pałaca" to dokument tamtych czasów. I jeszcze utyskiwanie królów że "Gdańszczanie strzelają do Rzeczpospolitej złotymi kulami" – bo stawki kredytowe dla króla Polskiego u kupców gdańskich były 3 razy wyższe niż rynkowe – a owa przynależność Gdańska do Polski była raczej sposobem kontrolowania jej zbożowego eksportu niż zwycięstwem gospodarki kraju…

  6. Podziwiam Twoją umiejętność przekuwania historii we współczesne realia, przecież cały Twój wpis dotyczy czasów nam współczesnych. Tak napisałeś swój komentarz, że nie sposób się z nim nie zgodzić, a jednocześnie jest on … całkowicie fałszywy. Paradoks? Po prostu sposób przedstawiania argumentów.
    1. Czytałem, coś mi cytował. Tam nie ma ani jednego zdania o Sasach, tylko o dwóch ostatnich Jagiellonach. Nie goń Kazekkurz za słowem, jak za wróblem.
    2. Robić aluzje, że celem władców jagiellońskich (pewnikiem chodzi o Kazimierza) były tylko trony Europy, a nie Polska, jest wg mnie strasznie niesprawiedliwe. Jedno nie wykluczało drugiego.
    3. To jest właśnie Twoja metoda dyskusji, ja piszę, że koniunktura gospodarcza za Jagiellonów spowodowała, że nie wyrosły w Polsce manufaktury, silne mieszczaństwo i kapitalizm, Ty natychmiast piszesz o Sasach. To jest dwieście lat później. Tak nie wolno dyskutować.
    4. Jeżeli chodzi o Śląsk, tak wyglądały początki kapitalizmu. I wierz mi, że takie same były w Anglii, Stanach Zjednoczonych czy w Niemczech czy w Rosji. Ówczesny kapitalizm był bezwzględny.
    5. Ja o pańszczyźnie i o caracie pisałem po wielokroć, tak że nie będę się powtarzał, ale nasza szlachta najbardziej ucierpiała podczas Powstania Styczniowego.
    6. „skutkiem głupiej polityki mocarstwowej Wazów, mieliśmy Potop Szwedzki” – ja wiem, że to się ładnie komponuje, ale to z punktu widzenia historycznego jest nieprawda. Nie to było powodem, a pretekstem. Prawdziwe powody masz (cytuję z lenistwa z Wiki): „Po europejskiej wojnie trzydziestoletniej Szwecja zyskała silną pozycję na południowych wybrzeżach Bałtyku, miała wielkie bezczynne armie i puste kasy królewskie. Sprawą zasadniczą dla Szwedów stało się więc m.in. zdobycie łupów na żołd dla licznego wojska. Takim łatwym łupem wydawała się być Rzeczpospolita Obojga Narodów, wyczerpana po wojnach z kozakami Chmielnickiego i Rosją. Dodatkowo Szwedom sprzyjał fakt zaangażowania wojsk Rzeczypospolitej w wojnę polsko-rosyjską. Szwecja pragnęła również powstrzymać groźny dla niej postęp wojsk rosyjskich w kierunku Inflant. Poza tym Szwedzi kontrolowali handel na prawie całym wybrzeżu Bałtyku, prócz Pomorza, więc zajęcie całego wybrzeża i uczynienie z niego morza wewnętrznego pozwoliłoby Szwedom na rozszerzenie wpływów z handlu”.
    7. Polska za czasów Jagiellonów była pariasem? Niebywałe.

  7. Nie tak dawno czytałem książkę poświęconą temu, że Polska upadła wraz ze śmiercią Zygmunta Augusta. Ale, autor wskazywał na negatywne znaczenie tego faktu (przekazanie pełni władzy szlachcie, która nie była praktycznie ograniczona do jednej dynastii), jednocześnie dostrzegając, że są i tłumaczenia alternatywne, przenoszące źródło problemów na czasy Jagiellonów.

    Na przykład takie, że unia z Litwa „rozmyła” Polskę. Chodzi o negatywny wpływ liczby ludności na kilometr kwadratowy — Korona trzymała się jako tako, ale już Polska z Litwą nie.

    Inne tłumaczenie mówi, że problemem była wschodnia orientacja, podczas gdy centrum cywilizacyjne było na Zachodzie. (Ten argument można odczytywać neutralnie, lub politycznie, bo to przecież spór o Kresy i „Ziemie Odzyskane”.)

    Inni wskazują, że to Kazimierz Jagiellończyk rozpoczął marginalizację polskich miast (a za nimi handlu i rzemiosła), stawiając na szlachtę.

    Uwag jest więc sporo, są także złośliwości, że jedynym wybitnym Jagiellonem na tronie był założyciel dynastii, a i on nie był wybitny…

  8. @Torlin – ja swój komentarz wpisałem, miło mi że sie rozpoznać dało że ma aktualne jak najbardziej konotacje. I nie sądzę by opinia tam przedstawiona aż tak bardzo była odległa od prawdy. Wracając do współczesności widzę np. w działaniach Reagana – prezydenta USA który odniósł ostateczne zwycięstwo nad Rosją, takie same zalążki rozkładu – w końcu nie był on ani prezydentem silnym ( choć był prezydentem silnych – znacząca różnica!), ani sprawującym władzę ( bo tę sprawowali – za niego – inni – co pokazuje dobitnie afera Iran Contras). Wmontował za to politykę USA w mechanizmy prywatnych korporacji tak mocno że wyhodował na łonie potęgi militarnej pasożyty które w 2008 roku zniszczyły gospodarkę światową. Często w glorii chwały tkwi zarzewie upadku…

  9. odniosę się jeszcze do jednego – pariasem,kolosem na glinianych nogach, krajem żyjącym z wyzysku poddanych. Krajem którego bogactwo zasadzało się na jednostronnym podejściu do gospodarki, skansenem, coraz bardziej zostawiającym Europę z jej społecznym fermentem – z ruchami które egalitaryzowały i upowszechniały bogactwo. I nie była to wina wszystkich możnych, bo jeszcze Montaigne chciał widzieć w Polskim Szlachcicu brata i przytulać go do serca, więcej w nim widział modernizmu i rozsądku niż w swoich współziomkach. Co się stało w następnych stuleciach że jak puch sie to rozwiało? Kasa misiu, kasa. Oparcie dobrobytu kraju na wyzysku ludu, w miejsce reform, władza stałą sie zakładnikiem prywatnej własności wielkoobszarowe, przy niemal kompletnym braku fermentów umysłowych broniących wolności klas wyklętych. Dokłądnie jak dziś…

  10. @Torlin & kazekkurz:
    Chciałbym Wam tylko przypomnieć, że zwalanie kryzysu Polski na potop, albo nawet na Chmielnickiego jest o tyle błędne, że Polska zaczęła wpadać w kryzys wcześniej.

  11. Przytoczyłem M. bo jego opinia trafnie opisuje proces historyczny. Głównym błędem Jagiellonów było odejście od ducha czasów w zakresie koncentracji władzy centralnej. W większości państw europejskich absolutyzm królewski wprowadzany był przez wojnę domową – to moim zdaniem był ów duch czasów. Kolejnym krokiem absolutnego władcy było uzawodowienie armii i profesjonalizacja kadry urzędniczej. (potem gilotynka i parlament ) My wybraliśmy swojskie ciepełko i płynięcie na fali.
    Inni wprowadzali to wiekami nas czekało lanie po dupie w wieku XIX i XX by odrobinkę zmądrzeć. Parlament nieco kulawy ale własny mamy, armię zawodową wreszcie też.. Trzeba mieć nadzieję, że wreszcie też ktoś puknie się w czoło i zacznie profesjonalizować urzędy.

  12. PAK-u, ja na wszystkie Twoje argumenty już odpowiedziałem. Można to oczywiście uznać za obronę Jagiellonów, ale bez Litwy kłopoty na Polskę spadłyby wcześniej, Rosja lub Zakon uporałyby się z Litwą bez trudu, ona miała bardzo mało mieszkańców. A szukanie praprzyczyn upadku? Czy to nie przesada łączyć tego wszystkiego? Bo dojdziemy do Konrada Mazowieckiego.
    —————
    Kazekkurz!
    Wiesz, że mnie nie przekonasz, chociażbyś nie wiem jakie aluzje robił do dnia dzisiejszego. Mamy najlepszy okres od czasów jagiellońskich, Polska się tak rozwija i cywilizuje, jak tego nie było właśnie od czasów królów z Litwy.
    Upadek Stanów Zjednoczonych? Ja wiem, że o tym marzysz ;), ale nic z tego. Nie doczekasz się.
    Zniszczenie gospodarki światowej? Widzę, że żyjemy w różnych światach, bo ja niczego takiego nie stwierdziłem ani nie zauważyłem. Jest tylko jedno – system kapitalistyczny od czasu do czasu mówi różnym firmom, pomysłom, przepisom – „sprawdzam”. Jeżeli to nie ma realnego podglebia, ta rzecz upada. Tak jest ze wszystkimi bańkami spekulacyjnymi. Można znaleźć analogię z wielkim wiatrem i źle zamocowanymi szyldami i reklamami. Te, co są postawione byle jak, wiatr łamie i rozrywa; te, które mają solidne fundamenty – pozostają całe.
    Dzisiaj dobrobyt kraju oparty jest na wyzysku ludu? Naprawdę, żyjemy w różnych państwach.
    ——————
    Ale ten absolutyzm Piotrusiu raczej dotykał wieków późniejszych, XVII i XVIII wiek, jeżeli chodzi o naszych sąsiadów – popatrz na Niemcy, Szwecję. Bo chyba że mówisz o Francji i Anglii. Włochy też były rozczłonkowane.
    —————-
    Do wszystkich – w takim razie miejcie największą pretensję do Kazimierza zwanym Wielkim, że nie miał dzieci. Nie mielibyście teraz okazji narzekać na Jagiellonów.

  13. @Torlin – „Upadek Stanów Zjednoczonych? Ja wiem, że o tym marzysz” – tu grubo się mylisz. Od 200 lat egzystuje na tym świecie coś co można by nazwać Imperium Anglosaskim. I żyje się w nim świetnie! Problem w tym by grać na siebie. Nie zawsze strategia „bezwarunkowego dawania dupy szefowi ile razy zechce” jaką prezentuje np. pan Radosław Sikorski, jest skuteczna w kontaktach z cesarstwem. Czasami oczkiem w głowie cezarów bywały kraje krnąbrne, które starano się zjednać. Mądra krnąbrność oznacza spryt polityczny i działania na które nie stać naszych troglodytów u władzy i których nie nauczą sie nigdy bo są na to za głupi, lub pętają ich różne konwencje ( lewica-prawica-poskomuniści-populiści – politycy w Polsce bardziej boją się etykietek jakie im przywieszą niż skutków własnej głupoty).

    Koncepcja Imperium Anglosaskiego – to znana i obecnie już mało odkrywcza teza ( jej głosicielem jest m.in. Niail Ferguson – przeciekawy człowiek, autor bardzo poczytnych książek, ekonomista i zdeklarowany neoliberał. Niestety w Polsce nie miał szczęścia do tłumaczy którzy zepsuli chyba wszystko z jego barwnego sposobu narracji. Polecam książki, w internecie jest też kilka jego wykładów – po angielsku) że po upadku Rosji, która przecież była po prostu Imperium Romanowów po zamachu stanu, tak w warstwie politycznje jak i ideologicznej, przetrwało jeno Imperium Anglosaskie i objęło polityczną władze nad resztą świata ( co do Rosji sowieckiej nie należy dać się zwieść socjotechnice zwanej „sztandar komunizmu niesiemy wysoko” o żadnej propagacji komunizmu mowy być nie mogło, bo celem było po prostu zbudowanie imperium i trzymanie władzy – oczywiście wtedy jak sprawy okrzepły po rewolucji. Najlepiej widać to w postawie Stalina który mistrzowsko rozgrywał przywódców zachodnich,ale nie miał najmniejszych zamiarów np. rozszerzać swojego panowania w Europie poza to co mu dano i czego chciał.). Sukces tego typu globalnych mocarstw z rzadka tylko zalezy od bezpośredniej siły militarnej – tu narzuca sie analogia z Imperium Romanum i Pax Romana. Legiony – owszem, ważna sprawa mieć zamorskie bazy dla wojska. Ale wobec powszechnego sprzeciwu – nie znaczy ta siła nic. Najważniejszym czynnikiem spajającym imperia jest korzyść mieszkańców – a mieszkańcy zarówno obecnego imperium jak i Imperium Rzymskiego – korzystają z wielu przywilejów związanych z demokracją i prawami człowieka, czerpią zyski z wymiany handlowej, cieszą sie spokojem. Jednak polityczne jednowładztwo z jaki obecnie mamy do czynienia to potężne zarzewie konfliktu. Nie – nie chodzi mi o „system PRISM” czy „Eshelon” i inne które USA używa od powojny by szpiegować wszystkich – w tym sojuszników z NATO. To sprawa bardziej propagandowa niż głęboki kryzys. Chodzi o relację finansowych elit amerykańskich do reszty świata. Kiedy egzystowała Rosja, sprawą spokoju politycznego było utrzymywanie pewnych ludzi w ryzach. Obecnie wysyp amerykańskich instytucji „too big to fail” jest objawem nie tyle kryzysu finansowego ( bo czy taki kryzys ma miejsce słusznie powątpiewasz), co kryzysu demokracji w USA. Zaprzecza to bowiem równości wobec prawa i Wolnorynkowej Konkurencji. Stany się psują. A psuje je władza ( w sensie – możliwość postawienia demokratycznie wybranej władzy w szachu i uzyskanie szantażem tego czego żadna demokratyczna czy republikańska władza dać nie powinna – przywilejów kosztem rzeczypospolitej).
    Na kryzysie politycznym centrum imperium ( czyli USA) tracimy wszyscy. Jeśli do tego dojdzie ( zgoda, nie ma na razie w USA wojny domowej 😉 upadek imperium pociągnie za sobą nas wszystkich i bardzo trudno zawyrokować co mogłoby powstać na zgliszczach. Na razie nie ma mowy o takiej sytuacji, ale proces rozkładu sie rozpoczął i jest nader widoczny….

  14. Fergusona nie czytałem, ale pogrzebałem w sieci i znalazłem recenzję osoby przeze mnie lubianej i cenionej (przed laty byliśmy po imieniu) Piotra Aleksandrowicza. I wydaje mi się, że on właśnie odpowiedział Ci na wszystkie wątpliwości – tak jak w przypadku Jasienicy fascynujesz się publicystyką, nie rzetelnymi dziełami naukowymi, tylko reportażami. A takie coś można napisać na każdy temat i pod każdym kątem.
    Zupełnie nie rozumiem wątku o Sikorskim. Ja nie zauważyłem, aby robił to, o co go podejrzewasz. Jak do każdego ministra można mieć zastrzeżenia, ale tutaj nie widzę jakichś punktów ze mną spornych. Marzy Ci się polityczna autarkia?

  15. Torlin pisze: fascynujesz się publicystyką, nie rzetelnymi dziełami naukowymi, tylko reportażami.

    Nie podzielam Twojej wiary w rzetelność dzieł naukowych – naukowe oszustwa i korupcja są na porządku dziennym. Finansjera ma wystarczające środki, żeby mamić naiwnych „dziełami” świadczącymi o tym, że nic złego się nie dzieje. Wystarczy „zamówić” raport lub przyznać grant albo nagrodę za osiągnięcia.

  16. @Torlin – ależ o żadnej autarkii mowy być nie może. Radek Sikorski, najpewniej bez porozumienia z premierem i prezydentem, odczytał wobec Angeli Merkel list przygotowany przez niejakiego Charlesa Crowforda – najpewniej lobbysty, a być może tzw. agenta wpływu. Sprawa się wydała bo zapomniano usunąć z pdf-u tekstu owego przemówienia usunąć metainformacje. Poszukaj – pisała o tym nawet TVN. Uważam że to wierzchołek góry lodowej – bowiem w sprawie chodziło o utworzenie ECB i kontrolę finansową rynku Europejskiego, przeciwko czemu występowała Angela Merkel i Niemcy. Te sprawy są bardzo złożone i trudno tu wyrokować kto i czego chce, ale gra idzie o kontrolę nad Euro i bardzo źle sie dzieje że Sikorski włączył się w taką dyskusję opowiadając się jawnie po jednej ze stron – amerykańskiej – .bowiem pogłębia to bowiem złe relacje między nami a najsilniejszymi państwami Euro.

    Co do opinii „tak jak w przypadku Jasienicy fascynujesz się publicystyką, nie rzetelnymi dziełami naukowymi, tylko reportażami” – lepiej czytać ze zrozumieniem błyskotliwą i mądrą publicystykę niż prace których się nie zrozumie ( mówię o sobie). Nie jestem zawodowym historykiem (z wykształcenia jestem fizykiem teoretykiem), nie mam czasu na badani materiałów źródłowych. W pełni wystarcza mi słuchanie głosu zawodowców, zaś Fergusson jest na liście 50 najbardziej wpływowych publicystów świata wg. Formes – więc wybacz – w sprawach historii finansowej państw zachodnich – to uznany ekspert. http://pl.wikipedia.org/wiki/Niall_Ferguson – mówimy tu o zawodowym historyku, profesorze Cambridge i Harvarda. Prace o których pisze ukonstytuowały publiczną dyskusję na zachodzie o tych sprawach w poprzedniej dekadzie (podobnie jak prace Huttingtona – które uważam – nie tylko ja – za brednie – a które stały się propagandową podstawą polityki Busha ). Podważanie jego kompetencji to trochę jak twierdzenie że Steve Jobbs nie znał sie na robieniu pieniędzy. Wolałbym być odnosił się do meritum, a nie do osób które cytuję – zwłaszcza – co podkreślam kolejny raz – że Fergusson jest zdeklarowanym neoliberałem, zwolennikiem globalizacji – i są to poglądy całkowicie z moimi sprzeczne. Nie sądzę więc by można mi było zarzucić bezkrytyczne zapatrzenie w jego osobę.

    Nie wiem kto Ci streścił i co Ci streścił z Fergussona – ale polecam przeczytać – jeśli jedną rzecz – to „Potęga pieniądza. Finansowa historia świata, Kraków: Wydawnictwo Literackie 2010.” – w którym w kapitalnym wstępie przedstawiającym Angielskie przedmieścia opanowane przez lombardowych baronów – wskazuje co się dzieje kiedy brak dostępu do uczciwej bankowości – by potem gromić banki za ich nieprzemyślane działania na rynkach finansowych.

    Na koniec – jeśli uważasz że publicystyka jest zła, a należy opierać się poważnych pracach naukowych – czemu oczywiście nie przeczę – podaj listę literatury. Zapewniam Cię że jestem człowiekiem otwartym na każdy rodzaj rzetelnej literatury, a swoich lektór nie ograniczam tylko do dzieł miłych memu sercu. Więc? Co powinienem przeczytać?

  17. @TesTeq – masz całkowitą rację – zwłaszcza w dziedzinie tak politycznej i tak niemal całkowicie zideologizowanej jak ekonomia. Wystarczy podać tylko jeden przykład – Margaret Theatcher która będąc przecież fundamentalistyczną konserwatystką i zdeklarowanym antyliberałem posługiwała się dla celów propagandowych literaturą Heyka ( której przecież nie sposób nazwać praca naukową – ukazała się w Riders Digest i tam ją „żelazna dama” wychwyciła 😉 ) co wywołało nawet jego zdumienie.

    Po prostu władza potrzebuje ideologii by móc ją przedstawić motłochowi jako uzasadnienie swoich decyzji. Wszelkie statystyki na stronach UK „GUS” wskazują że za czasów Theatcher wzrosły wszystkie wydatki państwa. Wszystkie. Tyle że zmieniła się ich struktura – zamiast pieniądze iść do pracowników państwowych – poszły do prywatnego biznesu. I to było całe wykorzystanie ideologii z Riders Digest….

  18. Czytam wpisy szanownych blogowiczów. Zaczęło się od Zygmunta Augusta, Jagiellonów ostatni tyczy Margaret Thatcher i czy USA „padną”.
    Swego czasu, na długo przed tą datą* były prowadzone rozważania czy ZSRR rozpadnie się przed „*1984″. Pamiętam gorące rozmowy z kolegami w okresie:”wejdą – nie wejdą” i dochodziliśmy do wniosku,że takie Imperium przynajmniej za naszego życia trwać będzie i jeszcze długo potem.
    Dla frankofilów: tout passe, tout casse, tout lasse.
    Co do ekonomii, to co roku są w tej dziedzinie nagrody Nobla dla coraz to nowych, twórczych(?) opracowań,rozwiązań, tylko jakoś to nie przyczynia sIę do wydatnej poprawy warunków życia przeciętnego mieszkańca naszej planety. Podobno jest to anegdota mówiąca,że jeden z laureatów NN założył firmę i potem musiał ogłosić tzw. konkurs…. 😉

  19. @zezem: No bo kogo – tak naprawdę – obchodzą jacyś Zygmuntowie Augustowie Jagiellonowie? Ich cnoty i grzechy nie mają żadnego przełożenia na nasze dzisiejsze sprawy. Natomiast zdanie sobie sprawy, że duża część rzeczywistości to mgła medialna rozpylana po to, żeby bogaci byli bogatsi, pozwala zrozumieć wiele. A nawet więcej. Na przykład to, że zagrożenie terroryzmem (zamach albo przyłapanie kogoś z bombą w majtkach) wykrywane jest w USA co 6 tygodni. Trzeba czymś zajmować publikę, gdy kręci się inne lody…

  20. Widzę, że jesteśmy całkiem podobnego zdania Jacku… Śmierć Zygmunta Augusta i późniejsze elekcje to dla Rzeczypospolitej równia pochyła. Zamęt w okresie dynastii Wazów…a ja bym jeszcze dołożył tutaj zatargi Marysieńki Sobieskiej z królewiczem Jakubem po śmierci Jana III.

    Do dzisiaj zastanawia mnie fakt, dlaczego będąc prawowitym dziedzicem tronu, synem legalnie obranego władcy, Jakub nie został następnym królem…
    Jeszcze wybór Michała Korybuta Wiśniowieckiego (który, z tego co pamiętam, był raczej nieudolny).

    Każdy czas miał swoje plusy i minusy, ale to Jagiellonom zawdzięczamy największą naszą potęgę. Jedyne o co obwiniałbym tę dynastię to właśnie zaniedbanie w sprawie Prus Książęcych, oraz bezpotomna śmierć Zygmunta i ten cały teatr z Barbarą Radziwiłłówną.
    Kto wie, jakby to wszystko wyglądało, gdyby dynastia nie wygasła…

  21. TesTeq w 16/07/2013
    o 13:41
    Historia jest autentyczna, dzieje się wiele lat temu w Kabulu (tak,tak – w Afganistanie).
    Syn do ojca:
    „Tato,kto ma na tym świecie ma coś do powiedzenia?”
    Ojciec: „Ten kto ma władzę!”
    Syn: „A kto ma władzę”
    Ojciec:” Ten kto ma pieniądze”
    Syn: ” ???”
    Ojciec: ” Widzisz, masz pieniądze to masz jedno i drugie”

  22. Kazimierz Wielki nie zostawił jakichkolwiek watpliwości – królestwo przekazał siostrzeńcowi. (le roi est mort, vive le roi).
    Jagiellonowie pozostawili motłochowi swobodę wyboru, a według Jasienicy poczatki gangreny wygladały zupełnie niegroźnie. Niemniej przyczyna zla leżała wieki wcześniej. Podobnie moim zdanie wygladała sprawa królewskiego absolutyzmu – my pod prąd szliśmy przez wieki. W wieku XVIII to już Hercules contra plures.

  23. @Piotruś:
    Teoretycznie, to i Jagiellonowie byli obieralni. Ale znaczenie króla zmalało, wzrosło znaczenie szlachty. I problemem było nie to, że akurat szlachty, ale że wyłącznie szlachty. To coś, przed czym paradoksalnie bronił absolutyzm — król nie władał w imieniu jednej klasy społecznej…

  24. Jeżeli chodzi o ocenę Jagiellonów – nie dogadamy się.
    Jeżeli chodzi o to, że nie można dawnych problemów na siłę dostosowywać do naszego dnia dzisiejszego – nie dogadamy się.

  25. Poniewczasie cokolwiek do tej dysputy dokładając trzech groszy: primo, że Jagiellonowie sami już i poniekąd byli królami obieralnymi, zatem jakiekolwiek rojenia o wprowadzaniu absolutyzmu można między bajki włożyć, bo to by na to musiało być co w rodzaju zamachu stanu uczynionego, a tegoż znów niby jaką siłą, skoro jedyną siłą militarną stanowili poddani, tejże koncepcji z oczywistych względów przeciwni…
    Po wtóre, co od lat powtarzam wszytkim, co pretensyje jakie żywią, żeśmy nie manufaktury czynili, a zboże przedawali… Nacyje od naszej nibyż to mędrsze jako się na co tam jeno popyt był uczynił, wraz szły w to całą swą potencyją, skutków ani bacząc, że wezmę choćby exemplum niderlandzkiej tulipanowej gorączki… Jest popyt, to się z pewnością pojawi i podaż, a kalkulacja XVI i XVII-wiecznego szlachcica (szlachcica powtarzam, bo król miał zbyt słabe narzędzia i środki, by w czymkolwiek gospodarki stymulować, a już na pewno nie wpływać na nią, w którym ma się rozwijać kierunku) była bezwzględnie prosta i logiczna: zboże przynosiło znakomity dochód, podobnie jak drewno, potaż i smoła z lasów, dlatego upadały kuźnice, a nie dlatego, że nam przemysłu pierwociny obojętnemi były… To jest dokładnie ten sam kierunek, zgodnie z którym dziś wiemy, że nie zawojujemy Zachodu samochodami czy elektroniką, ale możemy dobrą i zdrową żywnością… I czemu to to samo myślenie, jeno przeniesione pięć wieków wstecz ma być wstrętne, a dzisiejsze cacy?
    Wyrzekając na mechanizm elekcyjny, co nam w efekcie tych Wazów tu przyniósł, proszę wejrzeć na kandydatów jakich mięliśmy do tronu po Zygmunta Augusta skonie… Gdyby nam dziś takich do wyboru dali, to byśmy własną krwią bronili prawa do liberum veto i Bóg wie, czego jeszcze!
    Kłaniam nisko:)

  26. Właściwie słowa nie mogę dodać, tak mi jest bliski sercu komentarz Wachmistrza. A już przykład ze współczesnym eksportem dóbr rolniczych – po prostu znakomity. Dzięki.

  27. @wachmistrz – ” I czemu to to samo myślenie, jeno przeniesione pięć wieków wstecz ma być wstrętne, a dzisiejsze cacy?” – zza grobu, po roku, odpowiadam. Bo skutki takiego myślenia sa takie same jak przed pięcioma wiekami – centralizacja majątków, latyfundia, pańszczyzna, ograniczenie demokracji. Prosty przykład, ale za to jako jeden z nielicznych udokumentowany – tyle że dokumentów – naukowych – niełatwo znaleźć ( a szukać należy namiarów w dziwnych miejscach -> Mozilla ( ci od FF) -> wykład o elektronicznych wyborach -> omówienie problematyki roli anonimowości wyborów -> namiar na prace o które dalej). Otóż w Chile jak wiadomo zanim doszedł do władzy Pinochet, wcześniej wybrano „komunistę” Allende. jakżeż to możliwe było, skoro wcześniej wygrywały w demokratycznych wyborach rządy zgoła konserwatywne lub prawicowe. Nam się powszechnie wyobraża, że przebiegało to tak jak zwykle w Polsce – pojawił się _populistyczny_ Allende, pokonał przeciwników prymitywną ale chwytliwą argumentacją obiecując złote góry, a potem prowadził kraj, krok za krokiem ku upadkowi w kierunku otchłani uwielbienia ZSRR. Problem w tym, że było całkiem inaczej. Kluczowym punktem jaki sprawił że Allende wybory wygrał, było wcześniejsze przegłosowanie w parlamencie Chile ustaw gwarantujących ANONIMOWOŚĆ w wyborach. Zanim ustawy owe przegłosowano i wprowadzono, wybory w Chile były jawne, to znaczy właściciele ziemscy zachęcali wszystkich swoich pracowników do uczestnictwa w głosowaniu, a podczas głosowania, wyznaczeni przez nich ludzie, całkowicie legalnie z powodu jawności głosowania, rejestrowali oddane przez pracowników głosy. Rejestr taki był następnie kontrolowany przez właściciela plantacji ( a plantacje w Chile – były ogromne) , który dokonywał korekt w stanie zatrudnienia. Zatrudnienie w rolnictwie i hodowli ma zaś to do siebie że jest z natury długoterminowe, poniewaz pracuje sie na terenie właściciela to i ma sie dom na jego terenie i nie ma sie zwykle własnej nieruchomości. W okolicy nie ma nawet jednego sklepu który by nie podlegał kontroli takiego wielkoobszarowego właściciela rolnego, toteż osoby – sa na to opisane przypadki – które głosowały niezgodnie z wolą swego pracodawcy, po utracie pracy nie mogły nawet w promieniu 100-200 km dokonać zakupów jedzenia czy wody. Na koniec standardowym mechanizmem kontroli rynku pracy, całkowicie wolnorynkowym i spontanicznym, sa oczywiście referencje, które sprawdzały że pracownik niewypełniający politycznych zaleceń podczas głosowania, nie mógł znaleźć pracy de facto w całym kraju.

    Sytuacja taka była nazywana demokracja, podczas gdy z powodu nieformalnych układów pomiędzy właścicielami rolnymi, w istocie była niewolnictwem. Przegłosowanie przez partię Allende ( zapewne przy jakichś sprzyjających, być może incydentalnych okolicznościach) ustawy o anonimizacji wyborów, sprawiło że partie konserwatywne zbankrutowały w dzień wyborów z kretesem. Stąd pojawiła sie brutalna ingerencja armii, zbrodnie ludobójstwa i terror wykonywany z niesłychanym okrucieństwem.

    Wszystkie elementy w tym schemacie sa charakterystyczne dla państw rolniczych, których podstawą gospodarki jest ludność wiejska, zamieszkująca latyfundia, zależna od ich infrastruktury która jest własnościowa zwykle niewielkiej w stosunku do populacji kraju, klasy posiadaczy ziemskich. Społeczeństwa przemysłowe oparte sa o zupełnie inne zasady, bo praca w przemyśle nie jest tak silnie związana z konkretnym miejscem, a raczej z kwalifikacjami. Ludzie mieszkają w miastach, a kwintesencja miasta jest istnienie przestrzeni publicznej – parku, rynku, ulic. Na wsi – wszystko jest czyjeś.

    Demokracja może sprawnie funkcjonować tylko w społeczeństwie przemysłowym.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: