Napisane przez: torlin | 30/07/2013

Kultura dla wszystkich

Aula Leopoldina Wrocław

Aula Leopoldina we Wrocławiu

No i mamy na tapecie temat ciężki jak cholera. W dodatku „Plus Minus” Rzeczpospolitej nr 30 z 27 – 28 lipca ukazał się artykuł Krzysztofa Dudka pt. „Kultury dla wszystkich”. Rzecz jest oczywiście kodowana TU, a na temat działalności Pana Dudka, dyrektora narodowego Centrum Kultury można posłuchać TU (rozmowa Agaty Młynarskiej w Radiu PIN).

Otóż jest propozycja, aby w najważniejszym akcie europejskim, jakim jest Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, szerzej znanym jako Europejska Konwencja Praw Człowieka, wpisać normę „prawo do kultury”. Inicjatywa chwalebna, tylko za tą propozycją kryją się pytania, już nie można powiedzieć – zasadnicze, ale fundamentalne.

Pierwsze pytanie – zasadność. Czy w ogóle dostęp do kultury jest prawem każdego człowieka? Czy prawo do kultury zasługuje na podniesienie do rangi podstawowych praw człowieka, takich jak prawo do wolności, swobody wypowiedzi, czy sprawiedliwego sądu?

Pytanie drugie – skuteczność. Czy warto wpisywać w podstawowe prawa człowieka coś, czego się nie da zrealizować. Brzmi to tak jak prawo do zamieszkania, jak człowiek sobie sam nie kupi mieszkania, to nie będzie miał gdzie mieszkać.

Pytanie trzecie – wtórność. Artykuł 15, pkt 1. Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych mówi, że Państwa Strony niniejszego Paktu uznają prawo każdego do: a) udziału w życiu kulturalnym. Czyli zapis już jest.

Pytanie czwarte – jakość. O jaką kulturę chodzi? Pod tym słowem (terminem) rozumiemy najróżniejsze rzeczy, jedni dyskotekę w remizie, drudzy IX Symfonię.

Pytanie piąte – płatność. Kto ma za to zapłacić? Konsensusu w narodzie nie ma.

Pytanie szóste – wykonawca. Aktualnie podział obowiązków (partycypacji w obszarze kultury) wypada na korzyść samorządów w stosunku do państwa (80 do 20). Zrzucamy to na samorządy?

Pytanie siódme – ograniczenia. Tak walczyli wszyscy z ACTA, ale pytania pozostają, co z własnością intelektualną?

Ps. Jak mi brak Defendo, Ona rzuciłaby się na ten temat jak Święty Jerzy na smoka w obronie księżniczki.

Advertisements

Responses

  1. Wydaje mi się, że z kulturą jest tak jak z uczuciami. Są przecież WYŻSZE … i całkiem niskie…
    I jeśli chodzi o tę wyższą kulturę, to z całą pewnością nie jest potrzebna do szczęścia wszystkim. Ale ludzie sami powinni dokonywać tego wyboru.
    Kiedyś w ramach wycieczki do Petersburga zwiedzałam Ermitaż. Jedną z pań z wycieczki bardzo interesowało w jaki sposób i czym są w salach konserwowane podłogi, bo bardzo się błyszczały.
    Pozdrawiam.
    P.S. W auli Leopoldina byłam kilka lat temu. Byłam zachwycona.

  2. Pytasz, Torlinie, o jaką kulturę chodzi?

    O prostą, jak konstrukcja cepa, zrozumiałą dla każdego i dostępną na YouTubie albo gdzieś tam za darmo.

    Zauważmy, że kryteria te spełnia zarówno IX symfonia Beethovena (kompozytora, nie psa), jak i erotyczne czytanki z cyklu „Hysterical Literature” ( http://www.youtube.com/user/claytoncubitt ) – wrażliwi nie powinni oglądać tych gustownych, czarno-białych etiud filmowych do szczęśliwego końca. 😉

  3. Kilka dni temu na/w którymś z portali były refleksje pilota wycieczek. Luźno cytował uczestnika: Teraz stoimy do takiej dupy ze szczurem na ręce.

  4. > Pierwsze pytanie – zasadność. Czy w ogóle dostęp do kultury jest prawem każdego człowieka?
    Pozbawienie tego prawa, to wypisanie kogoś z cywilizacji. A to rodziłoby dwa zastrzeżenia: humanitarne i praktyczne (związane z możliwością funkcjonowania jednostki w społeczeństwie).

    > Pytanie drugie – skuteczność.
    Taki zapis to często deklaracja woli… Praktyka wygląda tak, że o zapisy się zabiega, bo są one wstępem do zabiegania o środki finansowe…

    > Pytanie trzecie – wtórność. Artykuł 15, pkt 1. Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych mówi, że Państwa Strony niniejszego Paktu uznają prawo każdego do: a) udziału w życiu kulturalnym.
    Ale to nie jest to samo… Już raczej bym prosił o sprecyzowanie prawa do kultury (którego jednym z elementów jest ‚udział w życiu kulturalnym’).

    > Pytanie czwarte – jakość. O jaką kulturę chodzi? Pod tym słowem (terminem) rozumiemy najróżniejsze rzeczy, jedni dyskotekę w remizie, drudzy IX Symfonię.
    Ja bym raczej zapytał o zakres, ale jak w odpowiedzi na Twoje pytanie drugie — chodzi tu o praktykę w zdobywaniu pieniędzy. Wolność w występowaniu o wsparcie i tworzeniu inicjatyw, ale jednocześnie ograniczenie w przyznawaniu…
    A! I pytałbym, o zakres w sensie multi-kulti. Bo zapis o ‚prawie do kultury’ rozumiem także w sensie włączania mniejszości etnicznych do kultury dominującej. (Ale i w drugą; zachowania specyfiki. To trzeba by dookreślić.)

    > Pytanie piąte – płatność. Kto ma za to zapłacić? Konsensusu w narodzie nie ma.
    A jak jest ze zdrowiem? Niby darmowe, ale trzeba być ubezpieczonym, wykupywać lekarstwa, czasem opatrunki, bo w szpitalu brak.
    Zapis taki uważałbym, za formę zobowiązania państw (gmin, UE, itp.) do wspierania inicjatyw kulturalnych, otwieraniach ich na obywateli, pochylania się nad problemami z dostępem do kultury (badania ograniczeń i przeciwdziałania im). To nie oznacza dostępu do kultury za darmo w pełnym zakresie — bo na to pieniędzy nie ma i nie będzie.

    > Pytanie szóste – wykonawca. Aktualnie podział obowiązków (partycypacji w obszarze kultury) wypada na korzyść samorządów w stosunku do państwa (80 do 20). Zrzucamy to na samorządy?
    Na wszystkie szczeble władzy 🙂

    > Pytanie siódme – ograniczenia. Tak walczyli wszyscy z ACTA, ale pytania pozostają, co z własnością intelektualną?
    To zobligowanie władz do działania. A działanie może być wielostronne — udostępnienie praw autorskich dla wszystkich (częściowo przez nie uleganie lobbystom w wydłużaniu czasu obowiązywania praw autorskich; częściowo wykupienie praw za pieniądze wspólne… — choćby w przypadku archiwów telewizji i radia), ale też wsparcie dla inicjatyw, które nie zmieniając nic w prawach autorskich — choćby wsparciu dla koncertów (słuchacze współpłacą za prawa autorskie).

  5. Ale Stokrotko pytania pozostają, są w dalszym ciągu zasadne. Czy tego rodzaju potrzeby należy wprowadzać do Aktu tego wymiaru jak Karta Praw Podstawowych? Żebyś wiedziała, jak zachowują się ludzie w muzeach sztuki nowoczesnej – i to nie w Polsce. Wstyd. W Brukseli chodziłem po muzeum Magritte i była grupa Arabów. Nie musiałem znać języka, aby się wstydzić.
    —————-
    Przypomniał mi się Tes Tequ znakomity dowcip o wysokiej kulturze, wpada spóźniony gość do sali koncertowej i pyta: „Co grają?”. „Dziewiątą symfonię”. „O cholercia, ale się spóźniłem”.
    —————
    Tempie, ale 95 % ludzi jest innych. Wszędzie znajdę Ci oszołomów i chamów, w każdej sytuacji, środowisku i momencie.
    ————–
    W tym momencie zobaczyłem wielki (Dzięki) komentarz PAK-a. Wybacz, ale przeczytam go i dam odpowiedź albo bardzo późno dzisiaj wieczorem, albo jutro rano. Niestety, praca.

  6. A mi się podoba dowcip:
    #1: Ile symfonii napisał Beethoven?
    #2: Pięć – pierwszą, trzecią, piątą, siódmą i dziewiątą.

  7. Na prawo do wytworów kultury patrzę przez pryzmat rozstrzelanych i wysadzonych przez talibów pomników w afgańskim Bamianie, czy dzieł Picassa, Moneta czy Matisse’a spalonych w piecu w pewnej rumuńskiej wiosce.
    Bezpowrotnie przeminęły. Więcej praw dla prostego człowieka.

  8. Sztywny Pal Azji – To jest nasza kultura

    Ja krzyczę, ja ciągle krzyczę
    tak jak moi koledzy, tak jak moi rodzice
    Ja pluję, ja pluję na ulice
    tu jest taka tradycja, ja to wszystko dziedziczę

    To jest nasza kultura, to jest nasza kultura
    Idź do diabła, fuck off

    Ja żyję w brudzie i smrodzie
    i to mi nie przeszkadza, to tutaj jest w modzie
    Ja pluję, ja pluję na ulice
    tu jest taka tradycja, ja to wszystko dziedziczę

    To jest nasza kultura, to jest nasza kultura
    Idź do diabła, fuck off

  9. PAK-u!
    Dzięki za obszerny komentarz.
    1. Może rzeczywiście pierwsze moje zdanie nie jest najszczęśliwsze. Tak szczerze mówiąc bardziej chodziło mi o drugie: „Czy prawo do kultury zasługuje na podniesienie do rangi podstawowych praw człowieka?”.
    2. Może i masz rację.
    3. Niech będzie, że to nie jest to samo. Ale z kolei Twoje „sprecyzowanie prawa do kultury” zakończy się tym samym, co dookreślenie, co to jest pornografia, inteligencja, kicz lub etyka.
    4. A ja dalej pytam, o jaką kulturę chodzi. PAK-u, nie uciekniemy przed tym, dla jednych występ Dody jest największym marzeniem, inny idzie na Griega. Taka jest prawda. W drugiej sprawie nie masz racji, jeżeli chodzi o kulturę etniczną. Na Zachodzie to jest to samo, w Polsce nie. Kultura mniejszości narodowych niech żyje, niech króluje, z kulturą multi – kulti tak bym się nie śpieszył, patrząc na Paryż, Sztokholm czy Londyn.
    5. Zgoda.
    6. Nie gniewaj się, ale jest to pustosłowie. Jak ktoś nie jest zobowiązany, to niczego nie zrobi dobrowolnie. Taki zapis powinien być albo w Konstytucji, albo w jakimś akcie wyższego rzędu.
    7. Od dawna zastanawiam się, dlaczego nie jest wprowadzona powszechna drobna odpłatność za np. wysłuchanie utworu, obejrzenie filmu, skopiowanie zdjęcia. Nawet 1 grosz (który każdy w końcu zapłaci), np. przy tak powszechnym słuchaniu muzyki, dałby niewiarygodne pieniądze. Prawo wielkich liczb.
    ————–
    Tes Tequ!
    A ja takie dowcipy lubię: „Nie Uczta Baltazara, same się uczta”.
    ————–
    Woziwodo!
    Nie zrozumiałem końcówki. ” Więcej praw dla prostego człowieka”, aby mógł zniszczyć więcej dzieł kultury? 😦
    ————–
    Tes Tequ!
    Sztywny Pal Azji kiedyś był na fali, dzisiaj lekko pachnie naftaliną. Chciałem dać Ci w kontrze coś innego tego zespołu, najbardziej pamiętałem „Nie gniewaj się na mnie Polsko”, ale czas uniesienia związany z tą piosenką minął bezpowrotnie.

  10. Zatem – śpieszmy się kochać zespoły, tak szybko blakną ich piosenki…

    Tak naprawdę Sztywny Pal Azji napisał i zagrał tylko jedną ponadczasową piosenkę:

    Wieża Radości, Wieża samotności

    Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą
    Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
    Oddycham głęboko, stawiam piedestały
    Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

    Stawiam świat na głowie do góry nogami
    Na odwrót i wspak bawię się słowami
    Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
    Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

    Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
    Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
    Palą się na stosie moje ideały
    Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

    Stawiam świat na głowie do góry nogami
    Na odwrót i wspak bawię się słowami
    Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
    Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

  11. Jeżeli chodzi o mój ulubiony tekst, to są Chłopcy od Nemeczka
    Chłopcy Z Placu Broni
    Kiedy już będę dobrym człowiekiem

    A jak już będę dobrym człowiekiem
    Niczego nie będę się bał
    Zniszczę niewierność i kłamstwo zniszczę
    Taką siłę będę miał

    Ty się śmiejesz, a ja w to wierzę
    Moja wiara to wszystko, co mam

    A jak już będę dobrym człowiekiem
    Nigdy nie będę sam
    Zniszczę obłudy i zazdrość zniszczę
    Taką siłę będę miał

    A jak już będę dobrym człowiekiem
    Zapomne, kto ile wart
    Pomyślę o szczęściu i wiecznej miłości
    Taką siłę będę miał.

  12. Woziwoda pisze: Na prawo do wytworów kultury patrzę przez pryzmat rozstrzelanych i wysadzonych przez talibów pomników w afgańskim Bamianie, czy dzieł Picassa, Moneta czy Matisse’a spalonych w piecu w pewnej rumuńskiej wiosce.
    Bezpowrotnie przeminęły. Więcej praw dla prostego człowieka.

    A ja patrzę na to przez pryzmat YouTuba. Wszystko należy zdigitalizować, obfotografować i wrzucić na YouTuba (albo do innej, wszechświatowej, powszechnie dostępnej składnicy dóbr kultury). Wtedy nie straszni będą im afgańscy talibowie i i rumuńscy Rumuni.

  13. To niedopuszczalne jest, żeby takie dziury w symfoniach zostawiać!
    Minister kultury mógłby zlecić uzupełnienie tych dziur jednemu z naszych i zawstydzić tym samym Niemców.

  14. Chciałbym usłyszeć odpowiedź na pytanie.
    Kogo cechuje większa wrażliwość artystyczna – człowieka którego wzruszy dżwięk fujarki, czy takiego któremu do wzruszeń potrzebny jest Beethoven ?
    Pytam oglądając barokowe cudactwo z fotografii. Baroku – jarmarcznego kierunku kultury z wygibasami schlebiającymi gustom obżartuchów i pijaków.
    Każdy niech będzie mecenasem własnych wzruszeń i niech płaci stosownie do własnych potrzeb emocjonalnych.

  15. Mnie wzrusza kształt małego słoiczka po Nutelli, którego używam do picia chłodnych płynów. Teraz już takich nie ma. Kupiłem za własne pieniądze, bez żadnych dotacji! Tu go uwieczniłem: http://biz.blox.pl/2009/03/No-to-chlup.html

  16. @Torlin & 1: “Czy prawo do kultury zasługuje na podniesienie do rangi podstawowych praw człowieka?”.
    Tak.

    @4: „A ja dalej pytam, o jaką kulturę chodzi.”
    A może niedookreślenie jest dobre? Pozwala decydować niżej, np. podciągnąć konkurs młodych raperów w ramach tych samych inicjatyw kulturalnych, co festiwal chopinowski.

    @6: „Jak ktoś nie jest zobowiązany, to niczego nie zrobi dobrowolnie. Taki zapis powinien być albo w Konstytucji, albo w jakimś akcie wyższego rzędu.”
    I rozumiem, że o to chodzi — o powolne wprowadzanie zapisów.

    @7: „Od dawna zastanawiam się, dlaczego nie jest wprowadzona powszechna drobna odpłatność za np. wysłuchanie utworu, obejrzenie filmu, skopiowanie zdjęcia.”
    Może zagwozdka tkwi w słowie ‚powszechna’ — bo kto, to ma robić? Ja sądzę, że coś takiego się pojawi, ale istnieje tu bariera skali — tylko duże inicjatywy mają szansę. Więc może być trudno…

  17. Zapiszcie jeszcze w Konstytucji prawo do czystych klozetów i parapetów, prawo do dostępu do wysypisk śmieci, prawo do punktualnej komunikacji miejskiej, prawo do równego asfaltu, prawo do wieczorynki przed wiadomościami i tak dalej…

    Wpisywanie do Konstytucji tych wszystkich bzdur jest zaklinaniem rzeczywistości, bo żaden rząd nie ma zamiaru brać takich populistycznych życzeń na poważnie.

    Prawo do kultury? Zacznijmy od powszechnego dostępu do bezpłatnych toalet publicznych, żeby ludzie nie sikali po bramach i peronach.

  18. Niepotrzebnie się unosisz Tes Tequ, kultura to jest jednak coś ważniejszego niż czyste toalety. Idzie to wprawdzie w parze, ale też nie do końca. Zupełnie niepotrzebnie pokazujesz cyniczną twarz, bo to w końcu nie o to chodzi. A jak nie wiadomo, o co, to biega o pieniądze.
    Wielka sztuka będzie zawsze deficytowa, ani opera, ani zespól symfoniczny, ani filharmonia nie utrzymają się same. Człowiek mający w głowie zespół kapitalistycznej opłacalności natychmiast powie, że jak masz ochotę słuchać, to na nią (za nią) płać. Ja – mówi taki człowiek – nie będę. I o to chodzi przede wszystkim w tej całej dyskusji, a nie o papier toaletowy czy czyste toalety.
    Barok – Piotrusiu – jest taką samą cząstką naszej europejskiej kultury jak impresjonizm czy gotyk mazowiecki. Można niektóre lubić bardziej, niektóre mniej, ale protestuję przeciwko tekstowi: „Każdy niech będzie mecenasem własnych wzruszeń i niech płaci stosownie do własnych potrzeb emocjonalnych”. Bo to jest przytoczony powyżej ZKO. Ja nie chodzę po górach, to po co ten śmigłowiec. Ja się nie kąpię w jeziorach, to po co opłacać ratowników? Jak ktoś chce być pilnowany, niech płaci z własnych pieniędzy. Nie mam samochodu, po co więc budują takie wielkie autostrady? Puścić tylko ruch autobusowy, a resztę niech płacą kierowcy.
    ————-
    PAK-u, wszystkie trzy punkty warte są dyskusji.

  19. Świadectwem tego, że działalność w obszarze szeroko pojętej kultury zawsze była deficytowa są biografie sławnych ludzi.
    1. Jakimi kryteriami powinno się kierować państwo wykładając środki materialne w ręce mecenasa?
    2. Jakimi kryteriami powinien się kierować Mecenas decydujący dystrybucji środków przeznaczonych na kulturę ?
    ad 1. Moim zdaniem państwo nie kieruje się żadnymi kryteriami poza dobrobytem materialnym umożliwiającym kierowanie nadmiaru środków konsumpcyjnych na rozpustę, min artystyczną. Przykładem niech będą zabytki będące milczącym świadectwem zmieniającej się koniunktury gospodarczej.
    ad 2. Jedynym kryterium powinno być dbałość o historię. To znaczy dopóki właściciel praw autorskich domaga się tantiem dopóty powinien być pozbawiony subwencji państwowych. Subwencja państwowa powinna być gwarantem dostępu każdego do słuchania, oglądania podziwiania i korzystania z dóbr kultury. Nie chodzi mi dostęp bezpłatny, ale o dostęp równy.
    To rodzi następne pytanie co dotować gotyk, czy barok i kto powinien kształtować gusta publiczności ? Gusta na poziomie lokalnym powinna kształtować powszechna szkoła dotowana przez państwo. O dostępności i losie lokalnych dóbr kultury powinna decydować społeczność gminna. Kultura na poziomie ponadlokalnym powinna być oferowana w miastach metropolitalnych przez instytucje wspierane przez państwo.

  20. Torlin pisze: Człowiek mający w głowie zespół kapitalistycznej opłacalności natychmiast powie, że jak masz ochotę słuchać, to na nią (za nią) płać. Ja – mówi taki człowiek – nie będę.

    Prawdopodobnie obracasz się w niewłaściwych kręgach. Człowiek mający w głowie zespół kapitalistycznej opłacalności zadba o dobra kultury znacznie lepiej niż tabun urzędników zarządzających nie swoim. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wiele kultury jest sponsorowanej przez tych wstrętnych kapitalistów, którzy nawet godzą się na to, żeby w imię wyższych celów biurokraci za ich pieniądze pokupowali sobie samochody służbowe i poprzyznawali nagrody.

    Wytłumacz mi, jak to jest, że w konstytucji amerykańskiej nie ma ani słowa o kulturze, a działają tam wspaniałe muzea, teatry, biblioteki i oczywiście Biblioteka Kongresu?

  21. Ale przecież w praktyce chodzi o rzeczy zupełnie podstawowe. Państwo Polskie od lat nie wypełnia podstawowych, elementarnych zasad np. dostępności aktów prawnych – dostępności dla wszystkich. Wypociny Rostowskiego czy Sikorskiego – publikowane są jako skany z drukowanego pdf-a ( co ma związek z faktem żę jak raz opublikowali prawdziwego pdf-a to metainformacje pokazały ze autorem był pracownik obcego wywiadu a nie Radek Sikorski, który sie potem głupio musiał tłumaczyć że nie umie angielskiego) . A takich dokumentów – nie są w stanie czytać np. osoby niedowidzące lub niewidome. Czyli niepełnosprawni – na przykład – sa zupełnie pomijani przy publikacjach dokumentów rządowych.

    UE jest w tym wypadku bardzo racjonalnym i sensownym ustawodawcom tylko my – Polacy – ludzie o niskiej kulturze i słabo zakorzenieni w cywilizacji europejskiej – zwyczajnie nie rozumiemy intencji prawodawców. Nam zostaje tylko literalne rozumienie takiego prawa – a stąd jedyne o co umiemy zapytać to – „kto za to zapłaci?”… Przecież tu chodzi między innymi o to, by podczas tworzenia jakichkolwiek narodowych bibliotek cyfrowych i udostępniania zasobów muzealnych – obowiązkowo – zmusić takie kraje jak Polska – by dbały o ludzi niepełnosprawnych, zbyt biednych by posiadać 10Mb/s łącze itp. by edukacja obywała się po wsiach a nie tylko w Warszawce itp.

  22. @kazekkurz: Zgadzam się, że instytucjonalnie i mentalnie nie dorośliśmy – jako państwo – do konstatacji, że wszystko, co robią urzędnicy, należy do społeczeństwa i powinno być dostępne. Dlaczego? Dlatego, że za to zapłaciliśmy. Podobnie ma się sprawa z dostępem do dokumentacji medycznej. To lekarze i szpitale powinni prosić pacjenta o prawo skopiowania sobie dokumentów źródłowych, a nie na odwrót.

  23. Przepraszam, ale wprowadziliście tak jakby troszeczkę drugi temat do blogu. Macie rację w swoich pretensjach, ale ja też chciałbym być bogaty, zdrowy, młody i mądry. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane, jak mówi pewne powiedzenie metaforyczne. Musimy pamiętać, skąd wyszliśmy. Jak dawniej wyglądał stosunek urzędnika do obywatela, odnoszenie się do nas lekarza, kierowcy autobusu, rzemieślnika czy nawet portiera. To wszystko dawniej byli królowie na swoim stanowisku pracy, a Wy chcecie, aby w ciągu kilku czy kilkunastu lat ludzie zmienili swoją mentalność. Mnie się wydaje, że już nastąpiły zmiany na lepsze. Jesteście jak rolnicy mający pretensję do Unii i naszego rządu, że nie dostają takich samych dopłat jak rolnicy francuscy. To zniecierpliwienie jest chwalebne, jest źródłem rozwoju materialnego i duchowego naszego społeczeństwa, to właśnie, że ciągle jesteśmy niezadowoleni ze swojego statusu jest źródłem naszego rozwoju. Ale czołówka taka jak Wy powinna umieć spojrzeć globalnie na problem.

  24. Spoglądam globalnie i żądam usuwania bzdur z polskiej Konstytucji, a nie ich dodawania!

  25. @Torlin – uważam że mój komentarz, być może kontrowersyjnie, ale dosyć celnie wpisał się w Twoje pytanie „po co gwarantować każdemu dostęp do kultury, prawnie?” – odpowiedź przezemnie udzielona jest taka – bo istnieje niebezpieczeństwo że niektóre mniej cywilizowane narody UE zamienią się w kastowe społeczeństwa feudalne w których nikt nie będzie dbał o tzw. zagrożonych wykluczeniem. Dla nas, w Polsce, pojęcie „wykluczeni” obejmuje osoby niewidome, bo jak to dzicy – mamy bardzo prymitywny obraz koncepcji humanizmu, człowieczeństwa itp. Ale dla ludzi na zachodzie, gdzie podstawą ładu społecznego jest koncepcja egalitarnego społeczeństwa dobrobytu ( liberte, egalite, fraternite) pojęcie wykluczonych obejmuje: ludzi biednych, niepełnosprawnych w jakimkolwiek zakresie w tym intelektualnie, mniejszości kulturowe, etniczne, językowe, religijne, ludzi starszych, chorych itp. W szczególności imigrantów – także. Stąd – sądząc że jest to znajoma wszystkim sprawa – pominąłem to jądro, a skupiłem sie na wykazaniu, że nawet w ramach dostępnego nam rozumienia – że „jedyni ludzie niepełnosprawni którzy realnie mają trudno to niewidomi – reszta to oszuści i lenie” – Polska nie wypełnia prawnych zobowiązań nawet w zakresie dostępu do prawodawstwa – a co dopiero mówić o takim luksusie jak dostęp do kultury!

  26. Nie uważam, i to pisałem Ci po wielokroć Kazkukurzu, żeby dbanie o wszystkich biednych i uciśnionych było objawem humanizmu i człowieczeństwa, a postępowanie przeciwne (a raczej brak tego postępowania) byłoby uważane za barbarzyństwo i feudalizm. Wyraźnie od lat stwierdzam, że z poniższych wywodów wykluczam ludzi ciężko chorych i niepełnosprawnych, którym pomoc Państwa jest niezbędna. I w ogóle nie będę na ten temat rozmawiał, bo to jest jasne. I z czym się Celt pewnie ze mną zgodzi, chodzi nie tylko o pomoc czysto materialną i techniczną przy niepełnosprawności, ale przede wszystkim o umożliwienie tym ludziom możliwości zarabiania pieniędzy, rozwijania się zawodowego.
    A cała reszta? Biedna i uciśniona? Niech się weżnie do roboty.
    Z tym, że poruszony przez Ciebie temat właściwie nie ma nic wspólnego z tematem wpisu. Boję się, że te środowiska, o których piszesz, nie zainteresują się sztuką wysoką, a z kultury wystarczy im Kiepski w telewizorze.

  27. @Torlin – wybacz ale muszę napisać, że poglądy jakie opisałeś są charakterystyczne dla darwinizmu społecznego i dowodziłyby niskiej i wrażliwości gdyby nie było po prostu pozostałością ( paradoksalnie) po komunie. Wyjaśnianie wszystkich błędów jakie stoją za nimi zajęłoby całe tomy, zwrócę uwagę na kilka rzeczy tylko.
    1. problemem Europy jest niska dzietność i przewidywana emigracja z krajów muzułmańskich. Amerykańskie koncepcje zbudowania „płotu pod wysokim napięciem ze stanowiskami rkm-ów” w Europie nie dadzą żadnego rezultatu, w związku z czym jedyną sensowna szansą na przetrwanie Europy jako w miarę nam bliskiego zjawiska polityczno-społecznego jest integracja emigrantów i integracja kultur. Muzułmanie maja wiele dobrego co mogą wnieść do kultury Europejskiej, pod jej wpływem mogą sami znaleźć wiele dobrych rzeczy. Alternatywą są getta, rasizm i być może wojna. Koncepcja żeby „wzięli sie do roboty” nic tu nie wnosi.
    2. problemem kapitalizmu nie jest brak rąk do pracy, ale ich nadmiar. Olbrzymie masy ludzi, coraz większe, pozostają bez zajęcia. Opłaca się im płacić za „nic nierobienie” bo zwyczajnie tak jest taniej i efektowniej. Jednak człowiek bezrobotny ulega w pierwszej kolejności alienacji społecznej i to ta okoliczność jest najbardziej groźna. Na zachodzie doskonale to rozumieją, stąd bardzo wysoki poziom pomocy adresowanej do bezrobotnych, stąd programy pomocowe wyciągające ludzi z domu, zachęcające do włączenia się w jakiekolwiek formy aktywności. To nie są „nieroby” to sa odpadowe produkty współczesnej gospodarki ( o czym pisze np. Bauman). I tak przechodzimy do p.3
    3. kapitalizm na obecnym etapie rozwoju nie cierpi na braki w zaopatrzeniu czy na deficytowość produktów przemysłowych ale na ich nadprodukcje. Jest ona tak olbrzymia, że produkt jako taki w zasadzie dostaje się do ręki za darmo ( za przysłowiową złotówkę) bo tylko tak można zarobić. W takim świecie największym zmartwieniem producenta jest jak przekonać konsumenta do konsumpcji. Podstawa nowoczesnej konsumpcji nie jest elitarny esteta, snob myślący o sobie że jest „mądrzejszy, pracowitszy i bardziej inteligentny” od innych, ale ludyczny, jowialny, chcący sie zabawić młodzik ulegający pokusom i korzystający z zycia jak tylko się da. Gwarantowany dostęp do kultury zwyczajnie stymuluje konsumpcję, bo oznacza kontakt, przepływ informacji, dostęp do informacji. Aby młody chłopak ze slumsów pojechał do historycznego centrum miasta coś go musi poinformować zę takie centrum istnieje, że jest urządzone dla ludzi i że można tam coś skonsumować ( choćby piwo). Popatrz ile takei miasta jak Toruń, Kraków, Gdańsk wydaja na promocję tego co organizują w centrach miast. Jak ta informacja ma dotrzeć do tych „leni i obiboków” o których piszesz, a którzy z wolna zaczynają stanowić 40-50% nieliberalnego społeczeństwa ( w Polsce bezrobocie wśród młodych wynosi około 50%).

    Rolą państwa jest tak organizować życie społeczne by uprzedzać niebezpieczeństwa, by eliminować zagrożenia, w tym społeczne, a wykluczenie z kultury jest w długiej perspektywie najpoważniejszym katalizatorem przemocy.

    Prawdę mówiąc po osobie o takiej nietuzinkowej wrażliwości jak Ty nie podziewałem się wygłaszania takich obrzydliwych, pełnych ksenofobii bzdur jak w ostatnim komentarzu.

  28. Dzięki Kazkukurzu za miłe słowa, ale ja też jechałem po bandzie tak jak Ty. Zupełnie się z Tobą nie zgadzam.
    1. sprawa dzietności. Trzeba rękami i nogami bronić się przed ludźmi wyznania muzułmańskiego. Ci ludzie w postrzeganiu swojej religii przypominają czasy Nocy Św. Bartłomieja (i czasy się pi razy oko razy futryna zgadzają – 600 lat wcześniej). Błędem naszej Ojczyzny było niewpuszczanie na stałe Ukrainek, Białorusinek, Mołdawianek, Gruzinek czy Ormianek. Podobne cechy zewnętrzne, wewnętrzna kultura, wyznanie, normy etyczne.
    2 i 3. to jest wszystko prawda, i pisałem o tym wielokrotnie. Sam jestem tego zdania. Ale…
    Pisząc o tych sprawach miałem na myśli ludzi z mojej czy okolicy, czy rodziny, znajomych, znajomych znajomych. I obraz ukazuje mi się fatalny. Na stypie po mojej żonie cztery lata temu (miałem 58 lat) było 17 osób w moim wieku i tylko ja pracowałem (i jedna kobitka na pół etatu). W tym było 10 mężczyzn. 9 mężczyzn w wieku ok. 60 lat było na emeryturze, rencie czy czymś takim.
    Mam znajomych młodych ludzi, których wyrzucają z kolejnych robót. „A bo oni mają jakieś dziwne wymagania”. Duża część młodzieży walczy, stara się, organizuje, a mnóstwo olewa to i żąda od Państwa, aby ono dało.
    Identyczny „syndrom francuski” zaczynają mieć nasi rolnicy. Dzięki Unii i dopłatom pokupowali wspaniały sprzęt i raptem okazało się, że jak francuscy rolnicy nauczyli się nic nie robić, ewentualnie udawać robotę, nasi pokazują, że nie są gorsi.
    Inaczej mówiąc, jak ktoś nie chce być wykluczonym, to nie będzie. To od niego zależy.

  29. Jednego Kazkukurzu nie rozumiem, w jednym wpisie piszesz: „mam przykrą dla otoczenia manierę, której jestem świadom, wypowiadania sie w dosyć skrajny sposób”, w innym miejscu o mnie: „nie podziewałem się wygłaszania takich obrzydliwych, pełnych ksenofobii bzdur”. To się nie trzyma kupy. 😉

  30. @Torlin – oj trzyma się, trzyma – nIe chodzi o „skrajność” jak w zwrocie „skrajne poglądy polityczne” a o skrajność jak w zwrocie „konsekwencje powziętych założeń doprowadzone do skrajności”. W wyciąganie wniosków i ich przedstawianiu staram się nie zatrzymywać w pół drogi bo to zaciemnia przekaz.

  31. To jest niestety Kankukurzu „albo – albo” (jak mówili Lwowiacy – abo – abo), albo piszesz szczerze, idziesz po bandzie, i możesz zostać poddany ostracyzmowi, bo Twoje poglądy nie należą do grupy obowiązujących. Albo piszesz to, co inni chcieliby usłyszeć. Nie będę poruszał bardziej kontrowersyjnych przykładów, zatrzymam się na ludziach biednych. Nie umiem wzbudzić w sobie żadnego do nich współczucia, jeżeli dany człowiek jest zdrowy, to jego bieda jest tylko skutkiem jego działań (albo braku takowych).

  32. @Torlin – „Nie umiem wzbudzić w sobie żadnego do nich współczucia, jeżeli dany człowiek jest zdrowy, to jego bieda jest tylko skutkiem jego działań (albo braku takowych).” – to bardzo, cóż, proste ( by nie rzec prostackie) ujęcie sprawy. Na dodatek całkowicie błędne nawet w sensie logicznym ( nie znam żadnej myśli filozoficznej która by stwierdzała że człowiek w całości i 100% odpowiada za wszystko co go w życiu spotyka). Idąc dalej – taki pogląd społecznie jest nonsensowny. Jeśli chcemy by w pewnych miejscach przebywali ludzie ( w Bieszczadach, na odludziu na Mazurach) co czasami ma niejaki sens społeczny – należy stworzyć im warunki do bytowania. Podobnie – jeśli chcemy by były wykonywane pewne zawody ( wywożenie śmieci, listonosz, sprzątaczka, nauczyciel, magazynier, pani w kiosku na wsi) to musimy zgodzić się że należy w pewnych wypadkach łożyć do ich pracy ponad zyski z niej wynikające. To elementarz ekonomii. W poglądzie jaki wygłosiłeś jesteś całkowicie samotny – nawet skrajni konserwatyści i neoliberałowie nie głoszą poglądów tak skrajnie nonsensownych.

  33. O tym, że mam nonsensowne poglądy, piszesz co rusz. Ale mylisz pojęcia, ja nie pisałem o ludziach pracujących, którym trzeba to i owo umożliwić, ja pisałem o ludziach, którzy czekają, aż im Państwo pomoże. Da pracę, darmowe wykształcenie, opiekę lekarską, a on pójdzie do roboty, jak mu się zechce. Nie krytykuj mnie, jak nie miałeś z ogromem takich osobników do czynienia. A ja miałem, właśnie z ludźmi z podstawowym wykształceniem i taką optyką na świat. „Zatrudnię pana, ale żadnego alkoholu”. Na drugi dzień przychodzi wczorajszy. „To z radości, ale to już ostatni raz”. Na następny dzień go nie ma. Chciałem kiedyś, żeby jeden z moich magazynów został na noc, aby go przemeblować, dawałem stówę na rękę. Nikt nie został – nie opłaca się. Ale w narzekaniu taki jest pierwszy. Pięknie to opisuje jeden z odcinków „Siedliska”, jak majster budowlany czekał na przyjście pracownika.. „W poniedziałek nie przyszedł, zrozumiałe. Wtorek nie przyszedł, jeszcze wszystkiego nie przepił. W środę go nie ma, to idę do domu. Godzina dwunasta, on leży w łóżku i ogląda Animal Planet. Bo on kocha zwierzęta. To ja mu mówię, że jak kochasz zwierzęta, to umyj swoją krowę, bo z brudu nie wiadomo, jakiego jest koloru”. Świetnie to kiedyś spuentował Raczkowski, na rysunku facet z samochodu mówi babom: „Przyjechałem zatrudnić pracowników”, a z za chałup widać chłopów spieprzających do lasu, aby na nich nie padło.

  34. „W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.” – Ferdynand Kiepski.

    Już wiem, Torlinie, dlaczego nie możesz oglądać tego serialu. Trauma zarządcza Ci nie pozwala.

  35. @Torlin – „Ale mylisz pojęcia, ja nie pisałem o ludziach pracujących, którym trzeba to i owo umożliwić, ja pisałem o ludziach, którzy czekają, aż im Państwo pomoże.” – nie ja mylę pojęcia tylko Ty wyrażasz się nieściśle. Problem w tym, że sposób w jaki się wypowiadasz jest ksenofobiczny. Rasizm czy ksenofobia pojawia się w tedy kiedy patrząc na człowieka,wyrażając o nim jakieś przekonania, przenosisz Twoje poglądy na temat pewnej zbiorowości ( wierzących, żydów, muzułmanów, ateistów,cyklistów, biednych, chorych, pobierających rentę,kobiet, homoseksualistów, blondynów) i projektujesz je na jakiegoś konkretnego człowieka, który być może posiada cechy pozwalające zaliczyć go do zbiorowości ( jest blondynem, muzułmaninem lub jest bezrobotny) ale jest indywidualną jednostką o której zwyczajnie nic nie wiesz zanim nie sprawdzisz. To jest po prostu mowa nienawiści i jest tak samo złym sposobem wyrażania się jak powiedzmy antysemickie hasła. Godzi w ludzi którzy są bogu ducha winni, choć oczywiście są wśród nich – obiboki, lenie, popaprańcy i pijacy. Tobie sie zdaje że potrafisz ich rozpoznać od pierwszego rzutu oka. Dokładnie tak samo rozpoznają żydokomunę co zabawniejsi prawicowcy w naszych mediach.

  36. Ale w ten sposób nie można o nikim nic powiedzieć, bo w stosunku do każdego można się pomylić. Bardzo bliskie jest to politycznej poprawności, którą zwalczam jak mogę.
    A przecież ich nie potępiam, Ciebie denerwuje tylko mój obojętny stosunek. Uściślijmy, ja wyrażam swoje przekonania, które Ty nazywasz ksenofobicznymi, ale je wyrażam tylko na Twój wniosek. Tak na co dzień tego nie robię, przejawia się to tylko w mojej całkowitej obojętności na słowa: „jestem biedny”. „Jest pan bardzo ciężko chory albo niepełnosprawny?” – pytam się gościa. I nie znam tego z opowieści, sam byłem 6 lat bezrobotny. I sobie dałem radę.

  37. Kultura i wysoka i niska istnieje odkąd istnieje człowiek. Była jest i będzie, a podnoszenie jej do rangi „prawa” nie zmieni tu niczego. Poza tym po co zapisywać, że dostęp do niej mają mieć absolutnie WSZYSCY? Jak Stokrotka zauważyła, ludzie są różni.

    Ktoś przyjdzie do Luwru zachwycać się Moną Lizą i kontemplować jej uśmiech…a inny będzie kombinował jak się dostać za tę pancerną szybę, aby jej wąsy domalować…

    Niech ta kultura zostanie tak jak jest. Po co rzucać perły przed wieprze?

  38. Tylko ten, który jej domalował wąsy, też należy do kultury wysokiej.L.H.O.O.Q
    Jak będziesz oglądał Monę Lisę z bródką i wąsami zwróć uwagę na obraz poniżej – jest to dla mnie jedno z największych dzieł świata, nawet nie wiem, czy nie należałoby je ustawić w pierwszej trójce: „Akt schodzący po schodach II”.

  39. @Torlin „Ale w ten sposób nie można o nikim nic powiedzieć, bo w stosunku do każdego można się pomylić. Bardzo bliskie jest to politycznej poprawności, którą zwalczam jak mogę.” – to jest polityczna poprawność. Ma ona głęboki sens. Wszakże należy odróżniać polityczną poprawność od manipulacji używających politycznej poprawności. Ja nie twierdze że nie ma obiboków czy leniów żyjących na koszt zbiorowości. Ja tylko twierdzę że to co pozwala ich odróżnić od uczciwych, pracowitych ludzi to nie jest ubranie, posiadanie pracy itp. Prosty przykłąd – masz dwie grupy – bezrobotnych i posłów. W której z nich Twoim zdaniem jest większa szansa na trafienie na lenia i obiboka żyjącego na koszt publiczny? Z elementarnego rachunku prawdopodobieństwa wynika że wśród posłów…

    Blisko mnie mieszka człowiek który jest pijakiem żyjącym z bycia grabażem. Jest pijany – co dzień. Co zarobi – przepije. Mieszka w budynku,na działce swojego brata, bez prądu, z mediów ma ledwie tylko ubikacje. Najmuję go czasami do ścinania trawy w ogródku. Jest bardzo solidny, choć czasem zdarza mu się wykonać pracę 1 dzień później niż się umawialiśmy ( z oczywistych powodów). Kiedy jednak robi swoje – robi to dobrze, nie kradnie, nie niszczy. Czy temu człowiekowi miałoby być odmówiona jakaś pomoc społeczna gdyby zachorował? Czy mielibyśmy mu odmówić powiedzmy opieki lekarskiej czy nawet opieki społecznej gdy nie będzie już w stanie wykonywać swojej fizycznej pracy – jedynej jaką umie wykonywać?

    Zgadzam sie z tezą że jego życie to porażka, oraz że być może ponosi konsekwencje swoich decyzji z lat 70-tych ( jest to człowiek dosyć stary). Czy to oznacza że ma zdechnąć z głodu kiedy przestanie móc kopać groby? On ma z 55-lat. – czego miałby sie teraz nauczyć? Programować? A może języki obce?

    Torlinie – ludzie wkoło ciebie nie są rzeczami, produktami. Są takimi samymi ludźmi jak Ty.

  40. Jak to jest człowiek dość stary, bo 55-letni, to co powiedzieć o mnie, który ma 62?
    Bo on ma sam pomyśleć o przyszłości, a nie pić i żyć bez prądu. Przecież to nie jest niczyja wina, że umie kopać tylko groby, powinien należeć do jakiegoś cechu, płacić składki. Mnie to Kazekkurz denerwuje i nic na to nie poradzę, to stawianie ludzi odpowiedzialnych pod ścianą i branie na humanizm. Inny przykład – wyścigi samochodowe. „Nie chcemy policji, straży miejskiej, pogotowia, nie wtrącajcie się, my się sami sobą zajmiemy”. I jest wypadek, a matka, jak to matka: „Nawet nie pomożecie mojemu synowi, zdycha pod płotem jak pies, nie jesteście cywilizowanymi ludźmi?” W końcu pogotowie bierze go do szpitala i leczą go za nasze pieniądze.
    Każdy odpowiada za decyzje podejmowane teraz i w przeszłości. Sam odpowiada. Jak nie ma emerytury – to jest jego wina.

  41. @Torlin -„Każdy odpowiada za decyzje podejmowane teraz i w przeszłości. Sam odpowiada. Jak nie ma emerytury – to jest jego wina.” – Kiedy ten człowiek rozpoczynał życie, panowała komuna. W między czasie mieliśmy entuzjazm lat gierkowskich, kryzys lat 80-tych, oszustwa roku 89, dewaluacje waluty, plan Balcerowicza. I ty twierdzisz że człowiek, z podstawowym wykształceniem, kopiący rowy, powinien to wszystko przewidywać i w stosownym momencie pójść na studia i zostać ekonomistą, albo założyć własną firmę i wybrać drogę milionera? On jest za uczciwy ( w stosunku do innych i w stosunku do siebie) by to robić. On ciężko pracuje, i nie oczekuje od nikogo – niczego. A ja nie akceptuję poglądów w ramach których – tylko dlatego że ten człowiek nie krzyczy że całkiem wszystko się pomieszało – my – ci którym się powiodło – moglibyśmy mu zabrać to co mu się należy – pewną niewielką emeryturę na starość. taką która nie pozwala na wczasy w Bułgarii – ale pozwala wykupić leki i żyć o chlebie z masłem i mleku. Żyjemy w czasach kiedy to jest akceptowalne i możliwe do realizacji minimum. Pomysły by kogoś „karać za głupotę” w przeszłości, są równie mądre jak pomysły by sterylizować niepełnosprawnych intelektualnie by nie mieli dzieci.

  42. Czy to oznacza, że jego niefrasobliwość mnie obciąża finansowo? To jest dylemat od lat. Jeden się ubezpieczył, a drugi nie. Jeden pieniądze dostał z PZU, a drugi od Państwa. I ten pierwszy wychodzi na głębokiego idiotę, po co wydawał pieniądze? I jeszcze do tego naraził się na kretyński śmiech tego drugiego!
    Jestem za tym, żeby każdy odpowiadał za swoje czyny, decyzje życiowe. Nie może być tak, że jeden myśli o przyszłości, o emeryturze, o powiększaniu kapitału, a drugi dostaje to za darmo. Nie ma na to mojej zgody, trzeba było myśleć wcześniej. Każdy odpowiada za swoje czyny, i w przeszłości również.

  43. @Torlin – „Czy to oznacza, że jego niefrasobliwość mnie obciąża finansowo?” – czy tego chcesz czy nie – TAK. Jest to wynik życia między ludźmi w społeczeństwie, wynik prawa ( podatki) które jest standardem w całym cywilizowanym świecie, wynik rozmyślań filozofów i myślicieli. Na świecie kwestia ta została już dawno „odfajkowana” ale widzę ze w Polsce trzeba cofać się bardzo daleko – przeczytaj Victora Hugo „Nędznicy” ale nie skupiaj się na wątku romansowym.

  44. Ja wolę czytać Richarda Bransona. Świat ludzi z inicjatywą, którzy własną pracą i talentem doszli do bogactwa jest znacznie bardziej inspirujący niż świat nędzników.

  45. Jestem za Tes Teqiem. Kazkukurzu, moja odpowiedź brzmi – NIE! Podatki – TAK, mam obowiązek je płacić, ale ten człowiek powinien dostać je w formie szkół, do których powinien się zapisać i uczestniczyć za darmo, kursów, na które winien uczęszczać, pożyczki bezzwrotnej przy założeniu własnego przedsiębiorstwa. Ale nie w wyniku tego, że mu się nie chciało, nie udało mu się albo nie miał szczęścia. Trzeba było nauczyć się kłaść płytki, by miał pracę.

  46. @Torlin – „Trzeba było nauczyć się kłaść płytki, by miał pracę.” -on ma prace. I nie żebrze.
    Wybacz, na jakiś czas przestanę czytywać Twojego bloga, Myślę że poglądy jakim dajesz wyraz są dla mnie wstrętne. W ostatecznym rozrachunku jesteś niezamożnym człowiekiem który uważa że świat powinien być rajem dla zamożnych i piekłem dla całej reszty – trochę jak jakiś kanibal czy barbarzyńca. Sa to poglądy bardzo bliskie darwinizmowi społecznemu, jakiejś walki klas, czy faszyzmowi, bardzo prymitywne.

  47. kazekkurz pisze do Torlina: W ostatecznym rozrachunku jesteś niezamożnym człowiekiem który uważa że świat powinien być rajem dla zamożnych i piekłem dla całej reszty – trochę jak jakiś kanibal czy barbarzyńca.

    Czyli Torlin jest kanibalem, który nie zauważył, że został wrzucony do kotła, w którym gotują sobie zupkę inni, zamożniejsi kanibale! 😀

  48. Mylisz Kazkukurzu dwie sprawy, zbytnie rozwarstwienie pomiędzy osobami bogatymi i klasą średnią, a zwykłym dbaniem o swoje życie jednostek indywidualnych. To jest zupełnie coś innego.
    Co do pierwszej sprawy – zgadzam się. To rozwarstwienie pogłębia się. Pisałem o tym wielokrotnie, że należy opodatkować firmy uciekające do rajów podatkowych, wrócić do rachunków za lekarzy, weterynarzy, rozszerzyć je deweloperów, architektów, prawników itd, opodatkować wielkich rolników.
    A co innego jest bierne czekanie pojedynczego osobnika, że mu Państwo pomoże. Niech się zacznie starać.
    Jeżeli uważasz, że czyjś blog, szczególnie tego typu jak mój, czyta się tylko pod warunkiem, że ma się zgodność z poglądami gospodarza, to ja nic z tego nie rozumiem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: