Napisane przez: torlin | 11/08/2013

Muzyka mojej duszy cz. IV

Mój tekst dotyczy przede wszystkim pierwszych 6 minut i 40 sekund płyty.

Chciałbym przedstawić Wam dzisiaj utwór, który rzeczywiście ówcześnie był jak uderzenie obuchem w głowę. Raptem usłyszałem Muzykę Mojej Duszy, każdy akord, każde brzmienie czy nuta były czymś niesamowitym, odkrywczym. Już wiecie, że mówię o płycie „Apostrophe (‚)” Franka Zappy z 1974 roku. Na logikę powinienem napisać, że najbardziej podoba mi się pierwszy utwór: „Don’t Eat the Yellow Snow”, co w gruncie rzeczy byłoby zgodne z prawdą. Tak, ale…

Frank Zappa nagrał ten album w ten sposób, że jest on całością, dla mnie jedną wielką suitą. Podobnie, jak to zrobili „Skaldowie” na pierwszej stronie najbardziej niedocenianej płyty półwiecza: „Krywań, Krywań”. I to jest powód, dlaczego dałem na początku całą płytę, a nie tylko najlepszy utwór; „Don’t Eat the Yellow Snow”. Zappa zorientowawszy się w sukcesie tej piosenki podczas tournée w Europie po powrocie do Stanów postanowił nagrać jej singiel. I jak zwykle przedobrzył, to już nie było to. Na longplayu „Don’t Eat the Yellow Snow” przechodzi natychmiast w „Nanook Rubs It” i dopiero te dwa utwory są całością (jak ktoś chce, to może wszystkie cztery z I strony nazwać całością – nie będę protestował). Ten singiel to już nie jest to.

I z tym wszystkim jest związany fascynujący polonik, trochę niespodziewany, do dzisiaj omawiany i przypominany. Dziennikarz „Tylko rock” Wiesław Weiss postanowił przeprowadzić wywiad z jednym z największych dla mnie muzyków świata, basistą Jackiem Brucem i spytał się go naturalnie o „Apostrophe (‚)”. Odpowiedź jest słynna do dzisiejszego dnia,  a WW („WW” stands for Weiss Wiesław, a highly acclaimed Polish rock journalist”) został zrobiony w idiotę. Na pytanie, czy pamięta swój udział w nagraniu tej płyty, Bruce odpowiedział (cytuję z pamięci): „Frank, którego poznałem wcześniej, pojawił się na jeden dzień w studiu i zapytał mnie: „Czy możesz zabrać ze sobą swoją wiolonczelę i zagrać w mojej sesji?” Poszedłem więc do jego studia z moją wiolonczelą, słucham jego muzyki, okropna, po prostu nie wiedzą, co mają ze ​​sobą zrobić. I Frank mówi do mnie: „Słuchaj, chciałbym, abyś zagrał dźwięk taki jak to … whaaaaaang! „Więc zrobiłem to, o co on mnie poprosił. Whaaaaaang! To było wszystko. To było moje wejście do najbardziej popularnej płyty Franka Zappy! (śmiech)”. Bruce rzeczywiście szkolił się w klasycznej wiolonczeli, ale przecież wystarczy przesłuchać podstawowy utwór, aby dla każdego było jasne, że Bruce w „Apostrophe (‚)” nie grał na żadnej wiolonczeli, tylko na basie. Przecież tam każdy dźwięk basu przypomina Cream.

Dziwnie po tym wszystkim zachował się Frank Zappa, który w wywiadzie kilka lat później mówił o nieznośnym charakterze Bruce’a, który jego zdaniem nie nadawał się do tak szerokiego składu w dżemie (jak to mawiała Irena Kwiatkowska w „Wojnie domowej”), bo ten jam session liczył 24 osoby. Na pytanie, skąd znał i jak poznał Bruce’a odpowiedział, że mieli wspólnego przyjaciela, perkusistę Jima Gordona.

Reklamy

Responses

  1. TORLINIE, jesteś moim? (moją?) lepszym? (lepszą?) alter ego.

  2. Dziękuję. Bardzo mi miło. Pozdrowienia.

  3. Nie rozumiem tej muzyki. Jeśli chodzi o Zappę, podoba mi się tylko Led Zappalin. 😀

  4. Nie wszystko musi się Tes Tequ wszystkim podobać. Każdy ma swoje preferencje.

  5. Frank Zappa. Na krótko przed jego śmiercią czytałem z nim wywiad,gdzie wyrażał nadzieję,że zdąży obejrzeć jeszcze zbliżające się MS w piłce nożnej.
    Nie zdążył.
    Hmmm… skoro mowa o preferencjach muzycznych, mam nieco inne,ale to już inny rozdział.

  6. @Torlin, tak jak dla Ciebie było „olśnieniem” soli Franka Zappy w omawianych utworach ,dla mnie było parę innych ,a może nawet b. dużo takich „odkryć”. Jako przykład: solo na perkusji Michael’a Shrieve’a podczas występu Santany na Festiwalu w Woodstock… Nie wspominając już Keith’a Moon’a z „The Who”.

  7. Powtórzę Zezem, każdy ma swoje olśnienia.

  8. W przytoczonym poloniku niczego fascynującego nie odnajduję, znam inne związki Zappy z Polską, daleko ciekawsze – w mojej ocenie. Podzielam za to zachwyty nad twórczością i postacią Zappy a także ocenę wysoką Skaldów i Krywań, Krywań.
    Jim Gordon znany był wielu, postać tragiczna, najlepiej wypadł w Derek and the Dominos…

  9. Powiem Ci szczerze Zeenie – nie są mi znane inne związki Zappy z Polską. Nie śledziłem dogłębnie tej postaci. A o Gordonie nic nie wiedziałem, dopiero teraz wszedłem do angielskiej Wiki. Straszne. Dzięki za odwiedziny.
    A mój polonik mówi, jak trzeba weryfikować wszystkie fakty, a nie zdawać się na – wydawałoby się – 100-procentowe źródła. Dotyczy to również historyków, natrafiających dla przykładu na sfałszowane księgi z XII wieku, dzisiaj przyjmowane za źródła godne zaufania. Ludzkość kłamała, oszukiwała i podrabiała chyba wszystko od początku swego istnienia.

  10. Z pewnością nie jest to łatwa w odbiorze muzyka. Ale robi wrażenie.

  11. Stokrotko, miło mi, że wpadłaś.
    To jest bardzo ciekawy temat, rozwój człowieka w zakresie muzyki. Przecież ja zaczynałem jak wszyscy w moim wieku, od Bitelsów, „Jeśli tego chcesz” Czerwonych Gitar i zachwycałem się Trubadurami. I z roku na rok zaczynałem słuchać muzyki coraz trudniejszej, przez Deep Purple, Led Zeppelin czy Pink Floydów aż do zespołu, który zmienił w ogóle symetrię mojego odbioru, czyli E,L&P (przepraszam – Emerson, Lake & Palmer). To był wstęp do jazzu. Pisałem o tym w poprzednim blogu TU, a komentarze są pod tym wpisem interesujące, gdyż wpisywała się do mnie jeszcze wtedy Dora.

  12. Ja przeszedłem podobną drogę rozwoju muzycznego – od przaśnych harmonii wczesnych Czerwonych Gitar i Beatlesów, przez Purpli, Zeppelinów i Floydów, aż po Dodę, Bayer Full, Shazzę i zespół Weekend z niezapomnianym, zeszłorocznym hiciorem „Ona tańczy dla mnie”. 😀

  13. Drogi Tes Tequ, ja to raczej nazwałbym sinusoidą 😉
    Względnie powrotem do punktu wyjścia.
    Ale naprawdę wszystko zależy od kontekstu, na wszelkich weselach najlepiej się bawię przy „Mydełku Fa”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: