Napisane przez: torlin | 30/08/2013

Międzynarodowy Dzień Blogera

Międzynarodowy Dzień Blogera

Podawane są różne daty, ale wydaje mi się, że jutro, 31 sierpnia, jest Międzynarodowy Dzień Blogów i Blogera. Chciałbym napisać kilka słów na ten temat. Dla mnie osobiście prowadzenie blogu jest spełnieniem własnych marzeń z dawnych lat o prowadzeniu pisma kulturalnego. Widzę, jak rozwijają się niektóre blogi, jak są ciekawe: turystyczne, kulturalne, modowe (o tym to akurat słyszałemj), jak cudowne potrafią być fotografie w nich zamieszczone (w mojej sferze króluje Logos Amicus). A jednocześnie z przerażeniem patrzę na upadek blogów, które dla mnie były od zawsze. Katastrofa blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego jest jak przepowiednia Nemezis polskiej prawicy, odczułem ją osobiście bardzo boleśnie, bo był to pierwszy blog, do którego się wpisywałem. I powiem szczerze, że nie bardzo mi odpowiadają wpisy na Facebooku, że o innych jednozdaniówkach nie wspomnę. Teraz wielkimi krokami zbliża się katastrofa blogu Pani Janiny Paradowskiej.

W moim bliskim otoczeniu zaniknęły blogi, które bardzo lubiłem, zniknął blog Komerskiego, Wojtka z Przetoka czyli Kartka z Podróży, i tak mógłbym ciągnąć. Popatrzcie tylko na niezmieniany przeze mnie blogroll, ile jest nieaktualnych linków: Babka, Dru’, Grześ, Hoko, Napoleon itd. Zostało kilka z ulubionych: Wachmistrz, Tes Teq, Logos, Celt. Nie wymieniłem PAK-a, bo nie dba o swój blog i prowadzi go byle jak 🙂

Ale mimo wszystko uważam, że warto jest go prowadzić, akurat ostatnie moje wpisy przyniosły tak zażartą dyskusję, że wszelkie wątpliwości poszły precz. A tak czytając np. wspomnienia z trekkingu w Gruzji w czyimś blogu westchnąłem, że dobrze, że taka forma dyskusji interpersonalnej jest dostępna. Piękna jest ta nowoczesność.

Advertisements

Responses

  1. „Teraz wielkimi krokami zbliża się katastrofa blogu Pani Janiny Paradowskiej.”
    .
    Dlaczego zaraz katastrofa? Blog prowadzony przez znaną publicystkę, która ma wielkie możliwości publicznego przedstawiania swoich poglądów w prasie, radiu i telewizji, jest moim zdaniem nieporozumieniem. Pewnie początkowo było to dla niej zabawne – podejmować bezpośrednią rozmowę ze zwykłymi czytelnikami, ale na dłuższą metę musi to być czasochłonne i męczące. I raczej jałowe, by przynajmniej trzy czwarte zabierających głos nie ma nic mądrego do powiedzenia.
    To samo dotyczy Kuczyńskiego. Z Salonu24, gdzie nałogowo zaglądam, dawno już zniknęła większość znanych nazwisk, których początkowo było tam sporo. Zostali polityczni agitatorzy, a przede wszystkim stado zacietrzewionych głupców i grafomanów, którzy pewnie nie mają innej możliwości wyładowania swoich frustracji.
    Rację bytu mają blogi skupiające grona ludzi o wspólnych, a specyficznych zainteresowaniach, którzy bez internetu nigdy by się nie spotkali. Pełnią rolę, jaką sto czy jeszcze pięćdziesiąt lat temu spełniały kluby i kawiarnie.

  2. I znowu się czegoś nowego od Ciebie dowiedziałem 😉

    Blog jest rzeczą arcyciekawą, zwłaszcza jak się w końcu dojrzeję do jego prowadzenia, co w moim przypadku miało miejsce jakieś 4 lata temu 🙂 Trochę mi zajęło, zanim pojąłem zasady rządzące w tym światku.

    Dziękuję, że zaliczasz mnie do ulubionych 🙂 Ja również uważam Twój blog za wartościowy, ale o tym chyba już wiesz 🙂

    A Komerskiego sam jestem ciekaw… Wiesz, tłumacz i różne ciekawostki historyczne…akurat moje klimaty… Chciałem go do siebie zaprosić, ale jakoś od maja nic nie pisze…

  3. W mojej Operze, z „Szybkiego wybierania” właśnie zniknął drugi wielki portal (nazwy przemilczę). Zawartość pierwszych stron jak wystawa kiosku z gazetami pierwszej, kolorowej potrzeby. Wiedza ogólna redagujących żadna albo niżej. Składnia gimnazjalistów, tych piszących raczej SMS’y, a nie wypracowania. Tłumaczenia z automatu Wujka Gógla.
    W ich miejsce pojawiają się blogi (tematyczne lub taki jak Twój Torlinie). Swojego, niestety, nie zacznę, chociaż psychiatrzy mogliby mieć z niego jakiś pożytek.

  4. 1. Dzięki za „ulubienie” mojego blogu. Też lubię u Ciebie bywać.

    2. Blog Janiny Paradowskiej:
    – diagnoza:
    — zaczęła prowadzić bloga, bo jej kazano w ramach nowej strategii internetowej Polityki;
    — mimo wątpliwości prowadziła blog na swoim wysokim, profesjonalnym poziomie;
    — wypaliły ją dyskusje z komentującymi idiotami.
    – recepta:
    — natychmiast wyłączyć możliwość komentowania – Paradowska to postać klasy Setha Godina, Leo Babauty czy Johna Grubera, którzy mogą sobie pozwolić na wyłączenie komentarzy, bo ważne jest to, co oni piszą, a nie głupie lub powtarzające się komentarze. Ich wpisy odbijają się echem w całej blogosferze i są dyskutowane na innych forach.

  5. Kilka lat temu przeczytałem u kogoś definicję bloga „Blog
    Doskonały sposób, aby pokazać światu, że nie jesteś dla nikogo interesujący „.
    I to się sprawdza w 99%.
    Jak pisał Testeq, tylko ułamek promila blogerów może wyłączyć komentarze, a i tak będzie czytana. Reszta będzie się miotać pomiędzy kilkoma a kilkudziesięcioma komentatorami.
    Kilku daje pewien komfort psychiczny, bo można nadążyć za ich tokiem myśli, czasem się posprzeczać, coś przekręcić, zażartować.
    Kilkudziesięciu komentatorów, w dodatku komentujących się nawzajem daje taki bałagan, że prowadzący może zwątpić w nazwę gatunkową (sapiens) człowieka. Mnie to się kojarzy z pierwszymi dwoma godzinami po oficjalnym otwarciu wernisażu, na który przybyło ponad 300 osób, z których znam ponad połowę. Między 15 a 20 rozmówcą zaczynam mieć wątpliwości odnośnie czasu, przestrzeni i akcji, a potem zaczynają się powtarzać sytuacje deja vu i czarne dziury pamięci. Nie licząc zawsze kwaśnego wina.
    Jest jeszcze tzw. moderacja czyli wywalanie komentów nie po linii.
    To się sprawdza w stosunku do blondynek, smarkaterii i hejterów (przykład – Kominek).
    Natomiast na takim blogu jak Twój, Testeq’a czy owcarka_podhalanskiego „wymoderowanie” czyjegoś komentarza jest sygnałem, że albo gospodarz absolutnie nie podziela moich poglądów lub zachowania i wtedy odchodzę, albo nie potrafi intelektualnie sprostać i zwerbalizować swojej odpowiedzi – także wtedy czeka nas pożegnanie.
    Jako ciekawostkę – po aferze PRISM obserwuję ugrzecznienie komentów na FB; do wielu małych główek dotarło, że pamięć na dysku twardym jest niezniszczalna i zawsze może być użyta.
    Tym samym dyskusje na FB zaczną się zbliżać do dyskusji na przyjęciu u cioci Kloci, gdzie wszystkim zależy, aby byli miło odebrani przez resztę
    (bo nie wiadomo kiedy, kto z owej reszty będzie miał zdanie decydujące w jakiejś Twojej sprawie).

  6. Blogosfera jest kosmosem. Największe frustracje przeżywam w chwilach uświadamiania sobie skończoności jakiegokolwiek kosmosu. Tak było z kosmosem Beskidów, kiedy uświadomiłem sobie, że byłem na większości szlaków. Tak było z Tatrami kiedy znałem na pamięć nazwy większości turniczek. Obecnie przezywam to z Polską, która przemierzam niczym struś pędziwiatr wzdłuż i wszerz. Kiedyś wyprawa to Krakowa to była wyprawa życia – przygody pradziadków związane z podróżowaniem bryczką do Krakowa były przewodnim tematem każdej rodzinnej uroczystości. Obecnie wsiadm w brykę i trzy godziny potrzebuję na załatwienie sprawy.
    Kosmos stał się maleńki materialny i blogowy.

  7. Blog Pana Kuczyńskiego był jedynym miejscem w którym przez długi czas dokonywałem sporadycznych wpisów. (stamtąd trafiłem do Ciebie) Tam też uświadomiłem sobie własne ograniczenie umysłowe w postaci powiedział co wiedział, a potem to się już tylko powtarzał. Myśle, że podobne frustracje dotykają większości blogowiczów. Stąd zanikanie blogowego życia. Dodatkową przyczyną jest przeciągający się kryzys propagandowo umysłowy. To jest już fantazja stosowna dla blogu Edwarda, więc nie będe drążył tematu.
    Mam świadomość, że nic nie trwa wiecznie, dlatego taką radość sprawia mi istnienie Twojego bloga. Życzęi wytrwałości i siły do jak najdłuższej kontynuacji. Zawsze z przyjemnością czytam, czasami mędrkuję. (w czasie pisania jestem wobec siebie bezkrytyczny, po wklejeniu częstokroć mam ochotę złapać gumkę) liczy się chwila.

  8. Piotruś pisze: po wklejeniu częstokroć mam ochotę złapać gumkę

    Co ja poradzę, że mi się wszystko kojarzy? Po części z tego powodu czytanie wpisów i komentarzy tak mnie bawi…

  9. Pawle!
    Może źle użyłem słowo „katastrofa”. To jest nieszczęście dla mnie, przez wiele lat wykłócałem się w blogach, zadyskutowałem się na śmierć, a teraz? Nie tylko, że Gospodarze milczą, ale najgorsze jest to, co piszesz, zostali ludzie, z którymi nie można rozmawiać, agitatorzy, nawiedzeni i demagodzy. Została garstka normalna, ale i ona coraz gorzej się czuje w tym towarzystwie. „Niech mówią: głupi, o mnie, a mnie jest żal”.
    ——————
    Celcie!
    Lubię Twój blog, bo ja z kolei uwielbiam ludzi z pasją. Mnie jest wszystko jedno, czy to jest Szymon znający na pamięć rozkład pociągów w peruwiańskich Andach :D, czy to jesteś Ty znający szczegóły z życia Celtów, ze szczególnym uwzględnieniem wzajemnego mordowania się :D, czy to jest Wachmistrz znający godzinę golenia się porucznika huzarów 6 Pułku Huzarów przed bitwą pod Lipskiem :D, czy to jest Paweł , który zamiast siedzieć w La Scali rozpala ogień pod kociołkiem pod Stohem, otoczony czernią kozacką i wspominający czasy świetności Kudaka :D. Mnie się wydaje, że pochodną tego rodzaju myślenia jest nieprawdopodobny renesans uniwersytetów III wieku, ludzie oprócz komputerów raptem uczą się lepić w glinie, języka hiszpańskiego lub chińskiego, tanga względnie montażu filmowego czy profesjonalnej fotografii. To jest to, co tygrysy lubią najbardziej.
    —————-
    Tempie!
    Ale na tym polega wielkość Internetu, że można znaleźć to, co się lubi, i ludzi o podobnych pasjach. A że część znika? Ale pojawiają się nowe. Panta rhei. Trzeba tylko szukać (Torlin, to ciebie też dotyczy!!!).
    —————-
    Tes Tequ!
    Podziwiałem Cię za konsekwencję we wprowadzaniu myśli liberalnej i ekonomicznej. Dlatego takim dysonansem były dla mnie ostatnie wiersze tłumaczone przez Ciebie. Oparte są na kompletnie przeciwnych podstawach: bierności, wyciszeniu, poszukiwaniu siebie. Mnie to bardziej pasuje do mnie i do Dezyderaty.
    Co do opinii na temat blogu Pani P. – całkowita zgoda
    ——————
    O.R.!
    Mnie się ciągle wydaje, że my nie nadajemy na tych samych falach. Tak jak żarty i momentami cynizm Tes Teqa wyłapuję natychmiast, tak Twoje wpisy są dla mnie często niezrozumiałe. I tak teraz nie wiem, czy to jest dobrze, że mam kilkunastu komentatorów, czy nie. Kiedy kogokolwiek moderowałem? Oczywiście, że to robiłem, ale były to osoby obce, pierwszy raz w blogu, i ich komentarze były pełne bluzgów.
    A co do wernisażu… Moja sąsiadka jest wziętą malarką, której sztuki za grosz nie rozumiem. Ale zostałem poproszony przez nią na wernisaż, poszedłem z chęcią z osobą płci odmiennej, achy, ochy, wersal, kultura, stroje. Ale kultura paryska skończyła się, gdy gospodyni poprosiła na mały poczęstunek. Na stołach były pączki i plastikowe kubki z jakimś sokiem kupionym w supermarkecie. Ludzie się tak rzucili na poczęstunek, że przewrócili stoły i wszystko wylali.
    —————–
    Piotrusiu!
    Mędrkuj sobie do woli. Ile chcesz. Nie zamierzam, dopóki mam czytelników, kończyć z blogiem. Sfera intelektualna i cywilizacyjna jest nieskończona w tematach.

  10. Co nieaktualne? U mnie wszystko działa.

  11. Hoko!
    Nie wiem, wchodziłem na stronę, na której od wielu miesięcy jest ciągle ten sam wpis o kocie. Musiałem coś źle zapisać. Widzę, że i Komerski u Ciebie bywa. Pozdrawiam

  12. @Torlin: Może ten wernisaż był artystycznym happeningiem na temat drapieżnej natury ludzkiej, a bohomazy stanowiły jedynie pretekst? Wszystko zostało sfilmowane i będzie elementem prawdziwej instalacji audiowizualnej podczas prawdziwego wernisażu dla znawców, a nie znajomych…

  13. Torlinie,
    gdybyśmy się zgadzali we wszystkim, to po co dyskusja?
    To byłby dwór i kamaryla.
    Z drugiej strony – ja też nie jestem pewien czy Twoje „Mnie się ciągle wydaje, że my nie nadajemy na tych samych falach” nie jest przypadkiem Pierwszym Poważnym Ostrzeżeniem?

  14. Tes Tequ!
    Wyobraziłem sobie – i jestem zachwycony. Toż to byłby wspaniały przekaz, tu garnitury szyte na miarę, a tutaj w pośpiechu zbierane pączki z podłogi umazane sokiem pomarańczowym rozcieńczonym w stylu homeopatycznym.
    ————–
    O.R.!
    Kolejny raz usiłujesz mnie namówić, abym Cię zmoderował (albo wymoderował ;)). Nic z tego, jestem zachwycony, tak jak przekazem multimedialnym z wernisażu.

  15. Torlinie
    Kartek wrócił, zatem jest nadzieja ….

  16. Wszystkiego Najlepszego z okazji święta dzisiejszego Wszystkim tu blogującym! 😀

    Ty zawsze marzyłeś o piśmie kulturalnym…dla mnie zaś blog jest poniekąd spełnieniem gimnazjalnych marzeń o dziennikarstwie. Mimo, że angielski w końcu z dziennikarstwem wygrał, do dzisiaj jest mi ono bliskie…

  17. Spóźnione ale serdeczne 🙂
    IMHO, blog oznacza kilka pułapek dla bloggera. A tu jeszcze oceniasz masę czytelniczo-komentatorską 😉 Jedno i drugie na raz — ja bym powiedział, że w okolicach Doskonale Szarego się udaje… Ale temat niszowy.

    PS.
    Do oceny mojego bloga, chyba bardziej pasował języczek ( 😛 ) niż uśmiech ( 🙂 ).

  18. Ja poszukałam w internecie i okazało się ,że są dwie daty.

    Jedna , to 31.08. a druga wypada dnia 14 czerwca !!!

    Dzień 14 czerwca został ustanowiony jako Międzynarodowy Dzień Blogera ma to uczcić rozkwit blogów na całym świecie jako znakomitego narzędzia komunikacji i domagania się wolności wypowiedzi na web .

    Postanowiłam poszperać jeszcze bardziej w sieci o oto co znalazłam a będę jeszcze dalej drążyła temat 😉

    „Pomysłodawcą Dnia Blogera jest Izraelczyk Nir Ofir.

    Zachęca on autorów internetowych dzienników, aby tego dnia przeczesali sieć w poszukiwaniu ciekawych blogów i zamieścili linki do nich na swoich stronach.
    Wszystko po to, aby zintegrować środowisko blogowiczów i ułatwić im poznanie nowych ciekawych stron.”

    „Na świecie jest ponad 90 milionów blogów i liczba ta szybko rośnie.

    Jednak, zdaniem ekspertów, większość amatorów internetowych dzienników czyta cały czas te same blogi i nie korzysta z bogactwa blogosfery.”

    Bo moim zdanie świat w internecie , jet taki sam , jak w realu .

    Normalnie jesteśmy w stanie , tak na bieżąco pielęgnować znajomość, a tak góra kilkanaście osób, tak myślę. 🙂

    Zdrówka wszystkim życzę i weny twórczej do pisania ; tak notek , jak i komentarzy .

    Pa! 😆

  19. Nietoperzyco!
    Sprawdziłem, że jest taka wiadomość. Inna rzecz, że Wojtek zerwał ze mną kontakty.
    —————-
    Celcie!
    A dlaczego angielski musiał wygrać z dziennikarstwem? Nie można tego traktować równorzędnie?
    ————–
    PAK-u!
    Ja nigdy nikogo nie obrażam, i w tym wypadku również nie widzę powodu pokazywać Ci języka. Pozwoliłem sobie jedynie na drobną uszczypliwość, ale musisz przyznać, że słuszną.
    ————
    Julu!
    Spam Cię polubił. Ale jest tak jak piszesz, nie można w realu poznawać ciągle nowe osoby i utrzymywać częstych kontaktów z kilkudziesięcioma. I to samo jest w sieci, trudno się dziwić.

  20. Komunikacja w internecie jest inna niż w realu.
    Aby werbalizować, „co w duszy gra” w rzeczywistości, musimy kogoś w miarę dobrze znać.
    Występuje szereg czynników( wrażenia wzrokowe, słuchowe), w obecności których nie zdobylibyśmy się na polemikę z niektórymi osobami.
    Np. niektórzy są bardzo wrażliwi na wygląd butów:DDD

    Internet – blogi, pozwalają na kontakt , wymianę myśli, poglądów bez względu na pozostałe okoliczności.

    Myślę, że zanik blogowania wiąże się z pewnego rodzaju rozczarowaniem.

    Nie każdemu jest obojętne, kto jest odbiorcą jego aktywności („nie rzucać pereł przed wieprze”).
    Bo przecież to co stworzymy, jest dla nas jedyne i wyjątkowe – bo nasze.
    Intymność jaką daje blog nagle staje się publiczna i możliwa do skomentowania, nie zawsze po naszej myśli.

    Okazuje się, że ludzie są jacy są i nawet internet ze swoimi rodzajami aktywności nie jest w stanie tego zmienić.

    (A miało być tak pięknie).

  21. Torlin: „A dlaczego angielski musiał wygrać z dziennikarstwem? Nie można tego traktować równorzędnie?”

    Można Torlinie, jak najbardziej. Chodziło mi tylko o to, ku której z tych dwóch dyscyplin ciągnie mnie bardziej 🙂

  22. Mario!
    Moim zdaniem Internet wymaga dyscypliny. Trzeba wiedzieć, gdzie co pisać i do kogo. Jeżeli się prowadzi blog, to trzeba przyjąć do serca zasady poruszania się w sieci. Mimo wszystko uważam, że łatwo jest poznać człowieka po jego pisaninie. Właściwie powinienem zacytować wszystkie Twoje zdania z komentarza, więc tak ogólnie. Akurat ja jestem człowiekiem, który wyżej stawia sprawę inteligencji, oczytania i szerokich zainteresowań nad butami. I powiem Ci szczerze, że te osoby poznane osobiście za pośrednictwem bloga bardzo lubię, utrzymujemy kontakt, spotykamy się, bardzo lubię z nimi rozmawiać. Bo poprzez komentarz wszyscy mi się przedstawiacie intelektualnie i właściwie nie ma możliwości rozczarowania. Nawet spotkania z Wojtkiem z Przytoka, zwanym później Kartką z Podróży, były bardzo ciekawe, chociaż ludźmi jesteśmy kompletnie różnymi.
    ———-
    Celcie!
    I o to mi biegało 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: