Napisane przez: torlin | 06/10/2013

Impresje gruzińskie

Krzywa Wieża w Tbilisi

Krzywa Wieża w Tbilisi

Namówiony przez Logosa Amicusa pozwalam sobie skreślić kilka zdań niesłychanie subiektywnych, tak prawie od razu po przyjeździe. Ale w generaliach – Gruzja jest cudownym, bajkowym krajem na 2 tygodnie urlopu i … chwatit. Żyć póki co w nim nie można.

Fred

Tańczący Dom Gehry’ego w Pradze

1. Gruzja jest krajem biednym, na dorobku, ale widać nieprawdopodobny potencjał turystyczny tego państwa, potrzebni są albo inwestorzy, albo turyści z pieniędzmi. Ale póki co do takich warunków nie przyjadą. Nowe place i ulice budowane są z rozmachem, od razu ślicznie, czysto, nowocześnie, ale wystarczy pójść niedaleko dalej, a spotka się ruiny, parterowe domki, nawet na starym mieście w Tbilisi. Tak jakby od setek lat nic się nie zmieniło.

chmury widziane z samolotu

Zatytułowałem to zdjęcie – chmury widziane z samolotu, a tak naprawdę to są owce na szosie

2. Powszechne góry i kamienie. To, co jest na początku atrakcją, później jest przekleństwem. Autostrada jest jedna, i nawet nie łączy Tbilisi z Kutaisi. Widać, że robione jest dużo, np. Gruzińska Droga Wojenna, po której jeżdżą TIR-y z Rosji, wg przewodnika z maja 2013 jest na dużym odcinku kamienista, jest teraz cała wyasfaltowana. Ale generalnie szuter, kamienie, dziury, brak poboczy. W górach jest już kilka tuneli, ale tak normalnie droga prowadzi jak na Łysą Polanę, z zakrętami pod kątem 180 st. W miastach jest trochę lepiej, ale też raptem wyrastają naturalni leżący policjanci. Rekordem jest trasa do słynnej świątyni Cminda Sameba, którą mogą pokonać tylko samochody z napędem na 4 koła, i to z szybkością 5 km/h, kamień, samochód przekrzywiony o 45 st, następny kamień, samochód teraz przechylony jest w drugą stronę.

trasa na Kazbek

Cminda Sameba widziana z trasy na lodowiec.

3. Potęga Tbilisi, ono przytłacza wszystkie pozostałe miejscowości, może z wyjątkiem Batumi. Jest wielkie, przytłaczające, z olbrzymim ruchem pieszym i samochodowym, głośnym, bo wszyscy trąbią. Dworzec autobusowy Didube, skąd startują marszrutki np. do Kitaisi czy Gruzińską Drogą Wojenną, jest bazarem razy 100 Stadionów Dziesięciolecia, z setką busów odjeżdżających w różnych kierunkach. I do tego tysiące ludzi, pozastawiane wszystko, czysta Azja. Zawsze zastanawiałem się, jak kierowca stamtąd wyjedzie.

wieża

Typowa gruzińska wieża

4. Kuchnia – właściwie jedyne rozczarowanie w Gruzji, nic mi nie smakowało. Popróbowaliśmy wszystkiego, ale nic mi nie przypadło do gustu. Jedynym wyjątkiem jest kuchnia adżarska, zdecydowanie lepsza od reszty kraju, ale to jest republika autonomiczna (Batumi) i ma inną kuchnię od lat. W sklepach najlepszą wędliną i najdroższą jest baleron, poza tym królują gorsze gatunki wędlin. Mięso jest dla mnie drugiej kategorii, ale też patrząc na bydło czy owce – trudno się dziwić. W większości kraju nie ma warunków na chów zwierząt, pasą się wzdłuż dróg, wybierają pyskami rośliny spośród pobitych butelek, plastikowych opakowań i zardzewiałych baniaków. Krowy na otyłe nie wyglądały. Słodycze tak słodkie, że tego się nie dało zjeść.

bambusy

Bambusy w Ogrodzie Botanicznym w Batumi

5. Ruch w Gruzji – to jest temat rzeka. Po pierwsze – marszrutki zdominowały wszystkie połączenia, właściwie nie istnieje ruch kolejowy czy autobusowy w miastach czy pomiędzy nimi. Ale marszrutki są niewygodne, ciężko przewieźć nimi bagaż. Alternatywą są jedynie taksówki. Po drugie, a dotyczy to przede wszystkim Tbilisi, ruch na ulicach przypomina kraje arabskie, nikt sobie nie zawraca głowy sygnalizacją czy znakami, przechodzi się, kiedy się chce, wjeżdża na czerwonym świetle. Dla mnie akurat przejście przez pięciopasmową aleję bez świateł nie jest problemem, ale np. dla mojej towarzyszki było to właściwie niemożliwe.

Mccheta

Monastyr Dżwari widziany z Katedry Sweti Cchoweli w Mcchecie.

6. Stosunki międzyludzkie – Gruzini są niesłychanie mili, gościnni, przyjaźni, namiętnie wspominają Lecha Kaczyńskiego. Ale przy dłuższym pobycie dla Polaka jest to męczące, mnie przeszkadzało strasznie naruszanie mojej przestrzeni osobistej. Za każdym razem byli za blisko mnie, facet w samolocie trzymał łokieć w połowie mojego siedzenia i dla niego było to naturalne. Dla mnie fatalne było też zaproszenie na chaczapuri, przy jedzeniu którego ze wspólnego talerza odrywa się kawałki ciasta i moczy się w sosie. Nie mogłem się też nadziwić namiętnościom Gruzinów, w marszrutkach królują przeboje rosyjskiego disco-polo, można się nauczyć rosyjskiego – mnie wystarczy jedno słowo – miłość, czuję twoje ręce na twarzy, przecież mówiłeś, że mnie kochasz. Jest osobna stacja nadająca te przeboje, i są natychmiast włączane. W telewizji z kolei oglądane są seriale jak u nas wenezuelskie, tam są tureckie z rosyjską wersją językową. Już nawet byłem na bieżąco z niektórymi, bo oglądane są namiętnie w domach, i we wszystkich restauracjach także.

David Garedża

David Garedża

Nie chciałbym, aby był to tekst pesymistyczny. Spędziłem cudowny urlop, mnóstwo widziałem, wydaje mi się, że nastąpił przesyt, miałem dosyć tłoku, hałasu, biedy, krzywych chodników, brakowało mi dobrego żarcia, naszych łazienek, wygody. Tak jak napisałem do Logosa, czekam na chwilę, kiedy wróci oczarowanie i fascynacja. Bo – powtarzam – ten kraj ma nieprawdopodobne możliwości wzbogacenia się, i muszę przyznać, że powoli, bo powoli, ale zmienia się na cudowne miejsce.

—————————————

Aneks dla Tes Teqa!

pola do kupienia 1

Lewa strona naszej ziemi

ziemia do kupienia 2

Prawą również należałoby nabyć

Reklamy

Responses

  1. Piękny wyjazd, zazdroszczę. Kazio

  2. Pesymizm? Może, ale… Torlinie! Skoro Gruzja jest biedna, a ma taki potencjał turystyczny, załóżmy fundusz inwestycyjny, kupmy ją i zamieńmy w Las Georgias (Las Gruzinas). Kasyna, góry, ludowy koloryt itp.

  3. Kaziu! Kopę lat! Będę u Ciebie niedługo, najprawdopodobniej w piątek.
    ————-
    Możesz mi wierzyć albo nie, ale myślałem o Tobie Tes Tequ. Moja towarzyszka podróży skręciła nogę (lub prawie, bo po dwóch dniach mogła chodzić kulejąc, i noga ją bolała) i po dwóch dniach jej leżenia wygnało nas na północ w Kaukaz. Gospodyni z kolei przegnała nas na spacer „tam jest pusto, płasko, to się wzmocnisz”, szliśmy szerokim na pięćset metrów zarzeczem, po drugiej stronie miasto, a po tej pustka, kilka koni i wież. Rany Julek, myślę, jakbyśmy mieli pieniądze z Tes Teqiem, przede wszystkim kolejka linowa na górę, hotel, basen, przyzwoita droga. To w przyszłości będzie Chamonix.

  4. No dobrze, Torlinie, wszystko to przeżyłeś dzielnie. A teraz czekamy na tę cudowność i bajkowość (z drugiego zdania Twojego wpisu 😉 )

  5. Rzeczywiście, pamiętam, że któregoś dnia miałem czkawkę – myślałeś o mnie. Dałeś już zaliczkę, żebyśmy kupili tam te paręset hektarów?

  6. A czy zdjęcia Logosie zamieszczone powyżej nie są częścią odpowiedzi? Wspaniałe świątynie (w których nie wolno fotografować), przemili ludzie i cudowne krajobrazy. Czy pustynie Azerbejdżanu, Wysoki Kaukaz, delfiny i bananowce w Batumi, stare miasto w Tbilisi czy stalaktyty kolo Kutaisi nie są cudowne? Sam żeś mnie do powyższego wpisu namówił, a teraz mnie krytykujesz 😦
    ————
    Tes Tequ!
    Zaraz dodam do wpisu fotografię interesującego nas terenu 😉

  7. Torlin, ja też zostałam wyproszona z kościoła Mariackiego, kiedy chciałam sfotografować słynny ołtarz . 😉 😆 (zdążyłam)
    To samo miałam w muzeum nad kramami , czyli na piętrze w Sukiennicach.
    😉 i winnych naszych kościołach, w Kazimierzu a w Sandomierzu bez problemu pstrykałam mumie zakonników w podziemiach. 😀

    Torlin , wspaniała wycieczka, czy przygotowałeś się do niej , tak od strony zrozumienia ich kultury? ..

    Z jakiego okresu są te wieże i po co były stawiane ?…

    Pozdrawiam!.. Moja mama była tam na dwutygodniowej wycieczce w czasach „demoludów”. Spała w dosyć przyzwoitym Hotelu, gdzie na „etarzach” były Rosjanki a śliczni młodzi Gruzini stawiali darmo wino w knajpkach.Gruzinek tam nie było , mało wyemancypowane były .Jednak kultura wschodnia, ..Jak teraz tam jest?…
    Wówczas Gruzja była , raczej bogatszą republiką „mocarstwa”, ach ten Stalin ?!.. 😉
    Polska ówczesna była , taka ponura, zwłaszcza jesienią. 😆 Pa!

  8. Oczywiście, że wiem. Wieże te stawiano przede wszystkim ze strachu przed zemstą rodową, kiedyś to nawet 100 lat pamiętano o czymś tam, oprócz tego można tam było schronić się przed najazdami wojsk obcych. Budowano je od 2 wieku przed naszą erą, a zaprzestano w wieku XVI, mimo, że wiele było zamieszkałych jeszcze niedawno. Te, które stoją, są przede wszystkim z okresu IX – XIII wiek.
    Jeżeli chodzi o kobiety, to Gruzja jest całkowicie Europą, we wszystkich miejscowościach, nawet najmniejszych, dziewczyny są fajnie ubrane, swobodne, roześmiane. I po gruzińsku śliczne (mam z nimi coś wspólnego, też mam rzymski profil ;)).
    Ale chciałem Ci napisać, że jedna rzecz wśród spraw turystycznych mnie zaskoczyła. Otóż chciałem Ci powiedzieć, że nacją liczniejszą od polskiej – według mnie – są Izraelczycy. Mnóstwo młodzieży (napisałbym „młodej młodzieży”), szczególnie w górach, czują się w tym kraju bezpieczni i lubiani. Ja miałem z nimi kłopot, bo oni tylko po angielsku…

  9. Torlinie,
    Nacja izraelska była liczna (w Tbilisi ciągle się na nich natykałam) ale wg pracowników IT w różnych miejscach (Kutaisi, Batumi, Tbilisi, Sighnaghi) to Polacy przodują w turystycznych statystykach.

  10. Fajny kawałek ziemi.

    Ten słup trochę psuje krajobraz…

    Cena jest z koniną?

  11. Ewo!
    Zapewne tak. Miałem takie wrażenie – co napisałem – w górach, gdzie w drodze do podnóża lodowca (a tak naprawdę do kapliczki) spotkałem trójkę Słowaków, Litwina, który mi robił zdjęcia na górze i z 15 grupek izraelskich. Polaka nie było ani jednego, aż się dziwiłem. Dopiero na dworcu w Tbilisi poznaliśmy młodych ludzi, którzy nocowali w stacji meteo i próbowali wdrapać się na Kazbek.
    ———–
    Tes Tequ!
    Słup musi być, bo służy do suszenia koniny 😉

  12. Torlinie

    obrazek czwarty od góry -> Typowa gruzińska wieża

    jakie znaczenie miały tego typu budowle w owym czasie?

    u nas powstało dawniej coś około 240 wież, z czasem nazwano je wieżami Bismarcka i w rocznice jego urodzin oraz śmierci rozpalano na wieżach ogień, widoczny nad Niemcami płomień honorował zasługi Bismarcka.

  13. przeczytałem komentarze w oczekiwaniu ma moderacje, i co?
    okazuje się, że nie tylko Jula 😀 zainteresowana jest wieżami

    mimo wszystko nie kumam: niby dlaczego wieża mogłaby chronić przed zemsta?

  14. Wszystko, co rzekłeś, prawda.
    Ciekawe, jaka będzie Gruzja moim okiem?

    Nie podobało Ci się, bo jesteś dzieckiem dobrobytu:)

  15. Wracając do oceny Gruzji mam nieco odmienną opinię na ten temat:
    ad 1. „Nowe place i ulice budowane są z rozmachem, od razu ślicznie” – naprawdę ślicznie? Co kto lubi… Po powrocie stwierdziłam, że Batumi mocno nagięło moje poczucie estetyki. Co do reszty, zgoda.
    ad 2. Stan dróg jest ewidentnie konsekwencją biedy, wspomnianej w punkcie pierwszym. Niczego innego się nie spodziewaliśmy. I tak byliśmy mile zaskoczeni, bo do większości zabytków prowadzi całkiem przyzwoita asfaltowa droga. Co do GDW, jest tam jeszcze jeden brzydki szutrowy odcinek za Gudauri, zaś jeśli chodzi o Cminda Sameba, nie sądzę by tam w ogóle planowano drogę. Podejrzewam raczej, że w ostatnich latach wymyślono opcję off-road dla wygodnych turystów, którym nie chce się (bądź nie mogą) na własnych nogach zapychać pod górę. Dla mnie jest to przykład nie na miejscu.
    ad 3. Tu się nie wypowiadam, bo nie oglądałam placu Diudbe (pojechaliśmy własnym samochodem). Dla mnie Tbilisi, to przede wszystkim egzotyka, zbitka kulturowa Azji i Europy – czasem drażni hałasem i chaosem ale jednocześnie intryguje, wciąga i zaskakuje.
    ad 4. Bardzo Ci współczuję przykrych doznań kulinarnych ale absolutnie się z Tobą nie zgadzam. Ten temat poruszaliśmy już tu . Przyznaję, że czasami zdarzały się wtopy (chinkali w Kazbegi, wrrr…), ale w innych miejscach te same dania smakowały fantastycznie. Kuchnia domowa – cudo.
    ad 5. Tak, gruzińscy kierowcy to temat rzeka. Żeby się nie powtarzać, podrzucam wpis na naszym blogu poświęcony temu zagadnieniu http://www.eryniawtrasie.eu/9535
    ad 6. W zasadzie się zgadzamy ale znów mamy inne doświadczenia. Nie jechałam marszrutką, więc nikt mi łokciem nie ograniczał przestrzeni osobistej. W Batumi mieszkaliśmy w prywatnym domu, mieliśmy kuchnię i łazienkę wspólną z Gospodarzami i też tego nie odczułam jako ograniczenia. Wręcz przeciwnie, nikt się nie pchał do „naszego” pokoju, nikt nie usiłował na siłę się integrować. A że później zaprzyjaźniliśmy się z Gospodyniami i uczestniczylismy w suprze z „domasznym” jedzeniem, to zupełnie inna historia 🙂 . Nie do końca jestem pewna co masz na myśli, pisząc o jedzeniu ze wspólnego talerza. Przecież w knajpie podają kilka rodzajów jedzenia (chaczapuri, szaszłyki, etc.) na dużych talerzach, a oprócz tego każdy ma przed sobą swój talerz (na który nakłada to co chce) i sztućce. Dla mnie była to świetna okazja by spróbować kilku potraw za jednym zamachem, a jak mi coś mniej smakowało, to nie dobierałam. Nawet w domowych warunkach miałam zapewniony osobny talerz i „swoje” sztućce.

    Bardzo przepraszam za tak odmienną opinię 😉

  16. Wracając do oceny Gruzji mam nieco odmienną opinię na ten temat:

    Ad 1. „Nowe place i ulice budowane są z rozmachem, od razu ślicznie” – naprawdę ślicznie? Co kto lubi… Po powrocie stwierdziłam, że Batumi nagięło moje poczucie estetyki. Co do reszty, zgoda.

    Ad 2. Stan dróg wynika z biedy opisanej przez Ciebie powyżej. Jadąc do Gruzji własnym samochodem (nie 4×4) nie spodziewaliśmy się niczego innego, a i tak byliśmy mile zaskoczeni, bo większości przypadków drogi prowadzące do atrakcji turystycznych są pięknie wyasfaltowane. Co do Cminda Sameba, nie podejrzewam, by ktoś w tym miejscu planował kiedykolwiek zrobić drogę asfaltową.

    Ad 3. Nie wypowiadam się na temat dworca autobusowego w Tbilisi, gdyż mnie tam nie było. Natomiast samo miasto jest dla mnie zbitką architektoniczno-kulturową Wschodu i Zachodu. Z jednej strony męczy hałasem i chaosem, z drugiej wciąga i intryguje. To trzeba samemu przeżyć.
    Cdn.

  17. Ad 4. Bardzo Ci współczuję przykrych doznań kulinarnych ale absolutnie się z Tobą nie zgadzam. Ten temat przerabialiśmy już na zaprzyjaźnionym blogu: http://adamczewski.blog.polityka.pl/2013/10/04/pachnace-ziolami-serowe-nowosci/#comment-419493
    Od siebie dodam jeszcze, że zdarzały nam się kulinarne wtopy (czytaj paskudne chinkali w Kazbegi), ale zawsze gdzieś indziej trafialiśmy na to samo danie przyrządzone o wiele lepiej. Zresztą w Kazbegi jest tylko kilka knajp na krzyż, więc praktycznie nie mają konkurencji. Na to też wzięliśmy poprawkę.

    Ad 5. Absolutna zgoda. Żeby się nie powtarzać, wklejam opinię mojego Chłopa (kierowcy) z naszego bloga: http://www.eryniawtrasie.eu/9535

  18. Torlinie,
    Czy na twoim blogu nie można wklejać linków? Nie jestem w stanie dodać kolejnego komentarza. Czyżbym wylądowała w poczekalni?

  19. Skądże pomysł, że krytykuję? 🙂
    Z ciekawością przeczytałem to, co napisałeś.
    Tyle że w swoim tekście więcej jest o tym, co Cię w Gruzji zachwyciło raczej średnio – stąd wrażenie niedosytu bajki i cudowności, o której wspomniałeś na początku wpisu. Zresztą, tak naprawdę ja tego nie oczekuję (bo nigdzie na świecie bajki nie ma, więc jak coś takiego piszemy, to zwykle to jest taki turystyczny frazes) ale jestem ciekaw Twoich prawdziwych wrażeń i odczuwam pewien niedosyt, bo Twój tekst do najobszerniejszych nie należy. A jeśli teraz, „na gorąco” tego nie spiszesz, to później będzie Ci to zrobić coraz trudniej. Wiem to po sobie.
    A Twoich zdjęć też chętnie zobaczyłbym więcej.

  20. Ogonku!
    Witam Cię serdecznie, bo wydaje mi się, że nie miałem zaszczytu gościć Cię u siebie – jeżeli chodzi o wieże, to jest to żywcem zerżnięte z przewodnika Gruzja Armenia Azerbejdżan Pascala Sławomira Adamczaka – szczerze mówiąc nie analizowałem tematu, bo wieże nie wydawały mi się ciekawym obiektem do peregrynacji umysłowej po źródłach. Mnie się po prostu wydaje, że w takiej wieży można było po prostu się schować.
    ————
    Ewo!
    Dziękuję za bardzo ciekawe wpisy. Mnie się wydaje, że w moim przypadku jest to po prostu zmęczenie materiału, ja miałem dosyć Gruzji. Zachwyt powróci, wierzę w to.
    1. mam swoje zdanie na temat estetyki, mnie coś takiego nie szokuje, jak zielone palmy czy pomnik gruzińskiego alfabetu. Grunt, że jak coś robią, to jest czyste, równe, nowoczesne. Dziwnie to zabrzmi, ale mnie np. Brugia tą jednostajną średniowiecznością znudziła. Tak jak i cerkwie w Gruzji, do katedry w Kutaisi zostałem zaciągnięty siłą. Jeżeli już coś mi się nie podobało, to pomnik – kolumna ze Świętym Jerzym na Placu Wolności w Tbilisi.
    2. GDW jest w całości asfaltowa. A przykład CS dlaczego jest nie na miejscu? Pokazywali mi gospodarze budynek, stąd startowała kolejka linowa do CS za czasów komunistycznych, tylko Ruscy ją zdemontowali. Widziałem na własne oczy niby asfaltową drogę z Kutaisi do jaskini, do mojego miejsca pobytu, widziałem drogę do Dawida. Wystarczy spojrzeć na najważniejszą ulicę Tbilisi na Starym Mieście, Abchasi, pełna dziur, powyrywanych chodników. To tylko Adżaria i Kachetia są w lepszym stanie.
    —–
    d.c. do Ewy – proszę, nie przepraszaj. Ja jestem backpackersem (nie wiem, czy to dobrze piszę po angielsku), jeździłem tylko marszrutkami i nocowałem w domach typowych dla tego rodzaju podróżników. To ja siedzę w autobusach, pociągach, przebijam się z plecakiem wśród straganów i kupuję w sklepach żywność. Moje wyprawy są wyjazdami kulturowymi.
    Chciałbym tylko, żeby to wszystko nie wyszło za czarno. Mnie się Gruzja bardzo podobała, odpocząłem tak znakomicie, że nie dawałem sobie rady dzisiaj w pracy.
    —————
    L.A.!
    Postaram się, dać zarówno więcej tekstu, jak i zdjęć. Jestem przeciwnikiem form typu Picasso, i nigdy tak swoich zdjęć nie publikuję. Najpierw – pozwolisz – muszę spełnić swoją obietnicę daną Mojemu Druhowi Szymonowi, więc o tym będzie najbliższa notka.

  21. Ogonku,
    Bo tam przez wieki rządziły klany a vendetta (choć po gruzińsku brzmi zapewne inaczej) i wzajemne wyrzynanie się stanowiły standardowy sposób rozwiązywania konfliktów 😉 Informacja od Larisy Margiani – żony członka jednego z klanów w Swanetii.

  22. ogonek pyta: niby dlaczego wieża mogłaby chronić przed zemsta?

    ewa odpowiada: Bo tam przez wieki rządziły klany a vendetta (choć po gruzińsku brzmi zapewne inaczej) i wzajemne wyrzynanie się stanowiły standardowy sposób rozwiązywania konfliktów

    TesTeq nie rozumie. Czy zemsta pod wieżą smakuje lepiej niż pod drzewem?

  23. Ewo, dzięki!~Tes Tequ! Nie rozumiem pytania, wieża była schronieniem.

  24. ,,Prawą również należałoby nabyć…”

    Zdecydowanie tak , TesTeq takie piękne konie założymy Ranczo i Szkółkę Jeździecką 🙂

  25. Ja myślałem o kolejce linowej na 5.000 metrów Wysokiego Kaukazu, restauracji na górze, na dole hotel, basen, ale może być i szkółka jeździecka – przyłączasz się do spółki – U.W.?

  26. @Torlin: Wieża schronieniem? Przecież można obrzucić ją gałęziami, podpalić je i w ten sposób udusić całe towarzystwo.

    A te konie można by było wykorzystać do napędzania kolejki linowej! 😀

  27. Przepraszam, ale ja nie jestem ekspertem od spraw wież. Nie czuję się na siłach obrony jakichkolwiek argumentów. Po coś jednak je do licha budowali!

  28. ,,A te konie można by było wykorzystać do napędzania kolejki linowej!”

    TesTeq konie tez marzą o biznesie bez stresu 🙂

    Zresztą jak widać na załączonym przez Torlina obrazku jest tam elektryczność:-)

  29. Z pierwszych Twoich impresji wyłania się śliczny widokowo i bardzo gościnny kraj. Kraj wielu kontrastów – jedno, dwa bogate miasta otoczone kamieniami. Kraj próbujący maniacko dogonić Zachód,ale jedną nogą chyba wciąż jeszcze tkwiący w ZSRR… Cieszę się ogromnie,że udał Ci się ten wyjazd, współczuję tylko kuchni…

    Co do tematu angielskiego, mógłbyś się na jakiś kurs, albo wrócimy do tego tematu niedługo…przepraszam Cię Torlinie, ale od minionego poniedziałku mam bardzo pracowity tydzień. Siedzę w tłumaczeniach po pachy i dopiero dzisiaj nieco odetchnąłem!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: