Napisane przez: torlin | 08/10/2013

Impresje gruzińskie, część II

Tbilisi - widok z góry

Tbilisi z góry

Zafascynowany bylem zróżnicowaniem Gruzji, od chłodów Kazbegi po upał Batumi czy południa. Ale najpierw wylądowaliśmy w Tbilisi, bo rzuciliśmy się na normalne linie lotnicze. Miasto – kolos – olbrzym, ale mające swój urok, swój smak. Mnie szczególnie odpowiadają okolice nowego parku i ta część starówki, z kolejką linową włącznie. Stamtąd właśnie zrobione zostało to zdjęcie na przełom Kury.

Dawid - zdjęcie z góry

Następnego dnia pojechaliśmy do Davida Goredży na granicę azerbejdżańską. Ja z Alp mam uwielbienie dla krajobrazów pozbawionych roślinności, im bardziej jest on księżycowy, tym bardziej mi się podoba. Zaimponowały mi kolory tej kamienistej pustyni, szczególnie wszystkie odmiany czerwieni, brązów, żółci. Przygnębiające są jedynie opuszczone domostwa, niedokończone domy, martwe okiennice. I jeszcze jedna rzecz, to psy kaukaskie, ja ich na swojej drodze nie spotkałem, ale jak przypominacie sobie zdjęcie z owcami, to czworonogi psie z tego stada rzucały się z zębami na samochód. Potwory.

Signagi

Dzień później pojechałem do Signagi, do Kachetii. Zupełnie inny region, a dojazd do miasta przypominał mi Toskanię, Signagi w ogóle przypomina miasta włoskie, wąskie drogi w ciągłych serpentynach, z fascynującymi widokami przy każdym zakręcie, i ciągłej jeździe w dół i w górę. Miasteczko dla mnie malutkie, kilka ulic na krzyż, ale czyste, zadbane, z dobrymi drogami, najczęściej brukowanymi. W marszrutce poznałem Polaków, pojechaliśmy razem do ich gospodarza, dostałem kawę z ciastem, później się rozstaliśmy. A ponieważ w ciągu godziny wpadliśmy na siebie trzy razy poszliśmy na wino (w końcu region winny) do restauracji z widokiem na ośnieżone szczyty Kaukazu. Wino znakomite.

Mccheta

I znowu minął jeden dzień, Torlin postanowił odwiedzić miejscowość niedaleko Tbilisi, jedno z najstarszych miast Gruzji – Mcchetę. Spośród szeregu zabytków największe wrażenie zrobiła na mnie świątynia – monastyr Dżwari, zawieszona nad miastem. Trudno tam dojechać, więc wziąłem taksówkę, ale nie żałowałem. Nie tylko sama świątynia interesująca, ale widoki z góry przepyszne. Zdjęcie pokazuje ujście Aragwi do Kury.

w drodze na Kazbek

I wyjazd w góry. Na tę wyprawę szykowałem się od dawna, chciałem przejść do podnóża lodowca, i na początku szło mi się znakomicie. Trasa jest jednak inna niż w Tatrach czy w Alpach, nie jest nic tam przygotowane, szlak jest naturalny aż do bólu zębów. Nawet przy przejściu przez gołoborze trzeba uważać, bo każdy kamień się ruszał. Jak już pisałem, dotarłem do kapliczki na wysokości 2.940 m. i zawróciłem, robili to zresztą wszyscy. Jak wyglądała sytuacja na trasie, ukazuje powyższe zdjęcie. W górach mieliśmy 5 st. w pokoju, spaliśmy pod dwiema kołdrami i marzyliśmy o upałach, ale w dniu wyjazdu gospodarz zawiózł nas do Wąwozu Darialskiego, trzeba przyznać, że kilometrowej wysokości wąwóz robi wrażenie. Później zjechał w boczną drogę (tylko na napęd na 4 kola) i pochodziliśmy trochę po okolicy

wodospad

gdzie trafiliśmy na wodospad. Nieduży, ale okolica śliczna.

Ogród Botaniczny w Batumi

Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Jednym skokiem Tbilisi, nocny do Batumi i 30 st. w cieniu. Oprócz samego miasta mieliśmy w planie dwie atrakcje podmiejskie, Ogród Botaniczny i Twierdzę Gonio. Ogród śliczny, ze wspaniałymi widokami na Morze Czarne, z oszałamiającą roślinnością prawie subtropikalną. Spędziliśmy tam kilka godzin, przesiadując co raz na ławeczkach i kontemplując widoki.

mury

Następnego dnia wybraliśmy się do Twierdzy Gonio, sama twierdza jak twierdza, same mury i baszty, znakomicie zresztą zachowane, ciekawe również muzeum archeologiczne, nowoczesne. Bardziej zainteresowała mnie historia tej twierdzy, otóż założyli ją … Rzymianie jeszcze przed urodzeniem Chrystusa. Moją nacjonalistyczną duszę zaintrygował fakt, że Polska jest wymieniona wśród krajów, z którymi Gonio handlowała (przecież wiadomo, że nie przed narodzeniem Chrystusa ;))

jaskinia

Końcówka urlopu to drugie pod względem wielkości miasto Gruzji, Kutaisi, dziura nieprawdopodobna, może dlatego też, że padał cały czas deszcz. Dla Polaków miasto ważne, bo tam ląduje Wizzair. Rzuciliśmy się na taksówkę do jaskini, i mnie osobiście jaskinia zachwyciła.

chmury

I na koniec próba zdjęcia artystycznego, Kaukaz i chmura.

Advertisements

Responses

  1. Zdecydowanie lepiej opisane i fajne zdjęcia.Prawie , jak L.A. 😆
    Pozdrawiam! 😉

  2. Torlinie, ja – nieznoszący podróży osobnik – zaczynam Ci zazdrościć…

    Jak wypada porównanie jedzenia w McChecie z McDonaldem? 😀

  3. „Prawie” robi wielką różnicę. Gdzie mnie do L.A.! Od tego trzeba zacząć, że ja mam słaby aparat fotograficzny, bo mi się nie chce dźwigać. Mam Sony DSC-W630, i do tego nie opanowałem jeszcze wszystkich jego możliwości. Moja kumpelka z podróży robiła zdjęcia lustrzanką, to pewnie będą fajniejsze. Ale dzięki za miłe słowa!
    ———-
    Tes Tequ!
    O jejku, co ja piszę! Ja zwariowałem! Jakbym miał do wyboru, to wolę McDonalda.

  4. Dzięki za dalszą relację. Mnie takie osobiste wrażenia z pierwszej ręki interesują, bo świadczą o „żywym” stosunku do zwiedzanej ziemi, a nie są li tylko podręcznikowo-przewodnikowym elaboratem, bezosobowym relacjonowaniem listy lokalnych atrakcji.
    A co do Twojego aparatu: zgoda. Zdjęcia (technicznie) nie są dobrej jakości. Szkoda, bo są one nieźle skadrowane i przedstawiają ciekawe miejsca.

    PS. A to „prawie” pominę milczeniem, bo wrodzona skromność nie pozwala mi rozwijać tego tematu 😉

  5. To, co teraz napiszę, będzie bardzo trudne do zrozumienia dla wielu. Ale mnie na zdjęciach nie zależy. Trzymam aparat w kieszeni plecaka całymi godzinami, potrafię przez cały dzień zrobić jedno zdjęcie. Jestem wrażeniowcem, odczuwam piękno samym sobą i żadne zdjęcie nie odda tego, co widzę. Z wielką ostrością można to było zaobserwować przy zeszłorocznej wyprawie w Alpy, gdzie przy każdym zdjęciu wzruszałem ramionami – to nie było to.
    Po drugie – jestem plecakowcem, dźwigam na swoich barkach cały dobytek, i do tego przemieszczam się bez przerwy z miejsca na miejsce. Angażowanie środków celem nabycia dobrego aparatu, którego później się nie weźmie na wyprawę, a który jednocześnie ma swoją wagoprzestrzeń, jest bezsensem ekonomicznym.
    A dobre zdjęcia lubię, przez całą młodość chodziłem do pracowni fotograficznej i filmowej Pałacu Młodzieży, a w czasach studenckich dorabiałem sobie robieniem zdjęć na ślubach.

  6. Twoje impresje Torlinie mi się podobają 🙂
    Już wiem ze wino było przednie, dziewczęta ładne no i te chmury kaukaskie zwiewne tak jak nasze 😉 ogród botaniczny piękny .
    W sumie mam podobne podejście do zdjęć, bardzo lubię oglądać te piękne,profesjonalne a robię takie sobie zupełnie zwyczajne.
    Baranki co wyglądały jak chmurki z samolotu zapadające w pamięć:-)

  7. Piękna relacja i fotografie.
    Właśnie to piękno warto utrwalać z wyjazdów.
    Po to ja wyjeżdżam: aby zachłysnąć się urodą świata, jego odmiennością.

    Musisz mieć dobrą pamięć:)

    Ja zdjęć robię zwykle dużo. Noszę duży aparat.
    Wiem, że większość będzie do wywalenia, ale te perełki co zostają sprawiają mi radość.
    Moje wyprawy są krótkie (najdłuższa tydzień).
    Z tego względu :”Jestem wrażeniowcem, odczuwam piękno samym sobą”,
    to co Ty robisz na miejscu, ja przekładam na domowe posiadówki ze zdjęciami.
    Patrzę i oczy pasę, i cieszę się wciąż, i wciąż. Odnawiam wspomnienia, przypominam sobie – to przedłużanie wypraw.

    Pamięć jest tak ulotna.

    Ten kawałek relacji jest świetny.

    Krajobrazy wzbudzające emocje typu:
    „na własne oczy chcę zobaczyć”

  8. Torlin pisze: Od tego trzeba zacząć, że ja mam słaby aparat fotograficzny, bo mi się nie chce dźwigać. Mam Sony DSC-W630, i do tego nie opanowałem jeszcze wszystkich jego możliwości.

    Logos Amicus nie przeczy.

    A ja zgadzam się z National Geographic, że wystarczy iPhone http://proof.nationalgeographic.com/2013/10/07/capturing-the-aura-of-the-scottish-highlands-with-the-iphone-5s/ i już nie dźwigam nic więcej.

  9. HDR w iPhonie to jest to!

  10. Torlinie,
    Kutaisi dziurą? Aż strach się pytać o definicję 😉 W tej dziurze Gruzini postawili parlament. Parę innych rzeczy też tam mają. Nie tylko lotnisko w szczerym polu i Jaskinię Prometeusza w okolicy.

  11. Parlament w dziurze? Dobre miejsce! Mam nadzieję, że w głębokiej, że nie słychać z niej, co mówią posłowie…

  12. TesTeq

    „Parlament w dziurze? Dobre miejsce!”

    A co (kto) powinno sterczeć na widoku?

  13. Na widoku? Metro! Kto to słyszał puszczać je pod dnem rzeki!

  14. „próba zdjęcia artystycznego, Kaukaz i chmura”

    Torlinku! Wspaniale zdjęcie. Czy może zdarzyło ci się widzieć, lub zrobić, próbę zdjęcia artystycznego pn. Smoleńsk i mgła?

    Różnica w definicji ‚chmury’ i ‚mgły’ była podobno nie do zgłębienia w 36-tym Pułku gen. Błasika

  15. Kutaisi, … dla Polaków .. ważne.
    Całe życie tak przypuszczałem.
    Będę musiał się wybrać i porównać…

  16. Ależ ja Cię Torlinie rozumiem. Bowiem zwiedzający, podróżni (nie chcę używać wstydliwego dla niektórych słowa „turyści” 😉 ) dzielą się na tych, co zdjęcia robią i na tych, co zdjęć nie robią. Ja należę zdecydowani do tych pierwszych. Bo fotografowanie jednak utrwala to, czego doświadczasz – i oczywiście to co widzisz – dzięki czemu możesz do swoich podróży powracać po latach i je niejako przeżywać na nowo – a przynajmniej lepiej je sobie przypomnieć. Ale masz rację, posiadanie aparatu w podróży – i wykorzystywanie go – ma swoje konsekwencje. Nie zawsze przeszkadza w doświadczaniu miejsca, czasem nawet (tak bywa ze mną) je intensyfikuje.

    Jeśli chcesz, to zajrzyj na moja stronę, która niedawno trochę tak mimochodem otworzyłem i co jakiś czas umieszczam tam zdjęcie z moich podróży, wyciągając je z przepastenej „szuflady” (elektronicznej, oczywiście 😉 ):

    https://www.facebook.com/pages/%C5%9Awiatowid/419661631457371?id=419661631457371&sk=photos_stream

    Pozdrawiam i czekam na dalsze relacje,
    StB

  17. Logos Amicus: A ja fotografując tak się skupiam na fotografowaniu, że w mojej pamięci nie pozostają żadne rzeczywiste wspomnienia, tylko pamięć tego, że gdzieś byłem i fotografowałem. Dlatego uważam, że turyści fotografujący żyją życiem zapisanym na fotografiach, a nie prawdziwym.

  18. TesTeq – musisz jednak przyznać, że w sprawie robienia zagranicznych zdjęć sytuacja socjalna uległa znacznej poprawie – już niewiele osób zmusza Cię do oglądania tego, co im się napstrykało. Częściej te osoby zmuszają resztę świata do przebrnięcia przez potok kolorowych obrazków i jednozdaniowych komentarzy (było pięknie!; było cudownie!; O Q…a, ja p. .. ę! – to rzadziej).

  19. @orginal_replica: Zauważam, że ciężar zdjęciowych dyskusji przeniósł się ze zdjęć na narządy zdjęciowe. Jak zwykle liczy się rozmiar – posiadacz najdłuższego obiektywu ma największe szanse u płci przeciwnej…

    Tymczasem rzeczywiście – portale zdjęciowe i blogi uwolniły przestrzeń socjalną od niekończących się sesji oglądania albumów z piramidami. Posiadacze klaserów ze znaczkami mają szansę powrócić do łask i zdobyć przewagę konkurencyjną. 😉

  20. Testeq
    W imię Dyrektywy 16/2013/LBTG nie upierałbym się przy pojęciu „płci przeciwnej”.
    Dla bezpieczeństwa.

  21. @orginal_replica: Racja, przepraszam za niepoprawność polityczną.

    A Torlin nieźle poszedł w tango z tymi swoimi gruzińskim fotkami i obiektywem słusznych rozmiarów. Ma chłop branie na śniadanie!

  22. Testeq
    ze śniadaniem !
    Tak Mu trzeba życzyc.

  23. Tes Tequ!
    A skąd wiedziałeś, że to chodzi o kobietę? I to jaką kobietę! Ale więcej nie powiem. Ja już kiedyś dawałem link do artykułu na temat zmierzchu aparatów fotograficznych, że do telefonów będą mocowane specjalne obiektywy. Dla mnie to byłoby idealne rozwiązanie. Świat się zmienia w oszałamiającym tempie, pamiętam, jak mój kumpel od gór kupił sobie chyba w 1998 roku elegancki duży aparat na błonę, a po dwóch latach panienka w zakładzie fotograficznym mu powiedziała: „Na błonę? To może w jakimś zakładzie na przedmieściu”. Nie warto ładować pieniędzy w rzeczy wyszukane, bo po 2 latach będą przestarzałe.
    ———-
    O.R.!
    Masz rację, pokazywanie setek fotografii jest teraz démodé. Dzięki.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: