Napisane przez: torlin | 17/10/2013

Rozbierają nam lata 60. i nie tylko

Wronia

Zdjęcie STĄD, akurat dwa w jednym.

Dzisiaj byłem na szkoleniu i zawędrowałem na ul. Łucką, gdzie – powiem szczerze – już dawno nie byłem. Inna rzecz, że ta ulica jest wiecznie mylona z ulicą Łódzką, której nigdy w Warszawie nie było. Wymawia się w końcu tak samo. Przechodzę ja tak sobie przez Rondo Daszyńskiego i moim oczom ukazuje się wielka rozbiórka. Burzone są domy z lat 60., jeszcze z napisami „Ruch”, „Spożywczy”. Wielkie dźwigi z takimi nożycami na końcu rozwalają dom po domu. Jak tylko powiedziałem o tym kolegom, to co natychmiast skontrowali – „Lata 60.? A co powiesz o Hotelu Mercure!”

Hotel Mercure

A oto prace nad „upiększeniem” budynku.

Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem likwidacji takiego budynku. Ale jest jedna pocieszająca wiadomość. Że w ten sposób – mam nadzieję – nie utrzymają się długo na powierzchni Ziemi dwa budynki – koszmary Warszawy, budynek Telekomunikacji przy Moniuszki i słynny Turek w Alejach Jerozolimskich. To te powinny być w pierwszej kolejności zburzone.

Moniuszki01

Budynki te są znienawidzone przez Warszawiaków, o chybionym pomyśle na Moniuszki można sobie przeczytać TU.

2006_04_08_Warszawa_Millenium_Plaza_Al_Jerozolimskie_1

Dokładnie taką samą opinię mają na temat Millenium Plaza przy Alejach Jerozolimskich – poczytajcie sobie TU. Warszawiacy mają na niego dwie nazwy – „Turek” i „ToiToi”, a to jest nawiązanie nie tylko do wyglądu, ale i do człowieka, który ten budynek zbudował – Vahap Toy.

przeskok-nocc485

Zlikwidowano Supersam i Przeskok (na zdjęciu w latach świetności), teraz będzie burzony i Sezam.

Dwa wnioski

1. Szkoda trochę tej dawnej architektury

2. Naprawdę, Warszawa zasłużyła na odpowiedzialnego Głównego Architekta Miasta. Berlin na swoich głównych ulicach decyduje nawet o kształcie gzymsów.

Advertisements

Responses

  1. Torlin pisze: Budynki te są znienawidzone przez Warszawiaków.

    Nie pamiętam, żebym mianował Cię swoim rzecznikiem prasowym. Jestem Warszawiakiem i nie nienawidzę budynków.

    Supersamu nie żałuję, bo w dzisiejszych czasach wyglądał jak barak z blachy falistej. Dziwią mnie też protesty w sprawie planowanego zrównania z ziemią Uniwersamu Grochów – baraku jeszcze szkaradniejszego od Supersamu.

    A ten turecki toitoi zdecydowanie lepiej prezentuje się od otaczającej go żenady architektonicznej z czasów siermiężnego PRL-u.

  2. Do tej pory sądziłem, że uczucie nienawiści czy odwrotnie – miłości- może być skierowane tylko do ludzi. A tu cichcem powstałą nowa sekta.
    Już kiedyś szczoteczka do zębów awansowała do roli członka rodziny, ale to była chyba rodzina dysfunkcyjna.

  3. Niezapomniana Joanna Chmielewska, pisarka – ale architekt z wykształcenia, mówiła, że szkoda iż wyburzana jest architektura „naszej historii” , bo nowe budynki „Jej okiem”, są stawiane bez ładu, bez składu, czyli bez jakiegokolwiek pomyślunku „ciągłości” , -tyle ,że to zdanie architektów, podobno taka ciągłość jest w Paryżu zachowana. Nie wiem o czym ona mówi , ja tylko odczuwam,że Ta obecna Warszawa jest jakaś taka zabetonowana. Mnie osobiście , obecne centrum się nie podoba .
    Pozdrawiam! 🙂

  4. Warszawa zabetonowana? Gdzie się nie wybiorę, tam drzewa, a na nich ptaszyska, które bombardują ludzi odchodami… 😯

  5. > „Wymawia się w końcu tak samo”
    Toś Ty, Torlinie, Ślązakiem? 😉

    Mnie to często uderza, że ‚dzisiejsza’ architektura często jest kiepska, a zastępuje starą, czasem ‚niekiepską’. Ludziom się podoba, bo nowe to, czyste (stare często niedomyte…).
    Oczywiście, nie ma żelaznej reguły — stare może być kiepskie, a nowe dobre. Ale od tego jest wołanie o architekta miejskiego.

  6. Jula
    Byłam tego lata w Paryżu.

    W XIX w. gruntownej przebudowy tego miasta podjął się urbanista francuski baron Haussmann.
    Wyburzono wiele kościołów i całe labirynty średniowiecznych domów by zrobić miejsce dla spójnych , długich, prostych ulic i na tyle szerokich żeby swobodnie poruszały się pojazdy konne 🙂 Powstały bulwary, piękne parki i ogrody.
    Poza tym szerokie bulwary nie sprzyjały budowie barykad.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_przebudowa_Pary%C5%BCa_w_latach_1852-1870

    ,,Stara zabudowa centrum miasta została niemal całkowicie zrównana z ziemią, na jej miejscu budowano podobnej wysokości gmachy o wyższym standardzie mieszkalnym i sanitarnym.”
    W zasadzie jest tylko jedna dzielnica z wysoką zabudową a i ta w skali miasta wydaje się być niewielka.
    Poza tym mają fantastyczne metro. 🙂

  7. Ciekawe jakim zasadniczym kryterium kierują się współcześni urbaniści, bo jeszcze całkiem niedawno o kompozycji budynków na naszych osiedlach decydował przebieg torowiska żurawia budowlanego wykorzystywanego do transportu prefabrykatów.
    O wartości nieruchomości decyduja trzy zasadnicze czynniki czyli położenie, położenie i położenie. To położenie decyduje o rozbiórce nie zamortyzowanych budynków i przeznaczenie działki pod korzystniejszą (czytaj bardziej opłacalną) zabudowę.
    Moim osobistym zdanie zabudowa typu wysokościowego City jest objawem global – kolonializmu z którym przyjdzie się nam zmagać w XXI wieku.

  8. Wyjeżdżam na 2 dni do Białegostoku i mam nadzieję, że relacja ukaże się w poniedziałek. A przypominam, że nadzieja to jest zaliczka udzielona przez szczęście. 😉

  9. Cóż, los.

  10. Cieszę się, że Warszawa pięknieje. Powstają w niej budowle dobrych, współczesnych projektantów.
    Zgadzam się, że zabudowa naszej stolicy jest niejednorodna, bez wspólnego celu, określonego kierunku.
    Takich jak te,wyburzanych budynków jest masa.Mają one bardziej wartość sentymentalną jak estetyczną.
    Oczywiście. Szkoda wspomnień – tylko przez sentyment do tych miejsc.

    Jeśli Warszawa ma robić wrażenie jako miasto, to tylko nowym, nowoczesnym budownictwem.

    Podobnie jak w Oslo – ukończona niedawno zjawiskowa opera, która pochłonęła masę kasy, jest na wskroś nowoczesna, wkomponowana w otaczającą przyrodę i robi oszałamiające wrażenie.
    Po prostu – jedyna w swoim rodzaju.

    Nie ma co żałować budynków klocków, niczym nie wyróżniających się.
    Największym problemem w starych, nieremontowanych budynkach jest to, iż remont generalny jest czasem droższy niż postawienie nowego.

    To miasto, to nasza wizytówka.

    Byłam w tym roku w Paryżu, Oslo i Wiedniu.
    Nie mamy co się porównywać do Paryża, czy Wiednia – to światy bardzo odległe.
    Możemy jedynie zrobić jak w Oslo – postawić piękne nowoczesne, zachwycające budynki.

    Swoją drogą…
    Chodząc po zabytkach w Paryża, Wiednia i Warszawy – to Warszawa jest biedna.
    Tak samo porównując zabytkowe Oslo z Warszawą – to nasza stolica jest zjawiskowa.

  11. @ Tes Teq

    Nie jest w Warszawie tak źle…
    To opis Rzymu jesienią:

    ” Czarne chmary ptaków przysłaniają niebo i można się wtedy poczuć jak w filmie Hitchcocka. Oprócz atmosfery horroru, jaka spowija Wieczne Miasto i niektórym działa na nerwy – jest inny poważny problem: ptasie odchody…

    Rzymianie, którzy zaparkowali wieczorem swoje samochody, motorynki czy rowery pod drzewem i następnego dnia rano znajdują je pokryte całkowicie ptasią kupą, korodującą lakier są w rozpaczy. I nie jest to kilka kupek na krzyż – lecz sterta ptasich odchodów o mocno nieprzyjemnym zapachu. Trudno w to uwierzyć, ale w jesienne dni dzieją się w Rzymie sceny dantejskie. Przeraźliwy jazgot szpaków zagłusza nawet tradycyjny rzymski hałas. Przechodnie otwierają parasolki, ale nie po to, by chronić się przed deszczem – lecz przed ptasimi kupami, które spadają z nieba.”

  12. No cóż, ptaki i inne zwierzęta (na przykład lisy) zaczynają się asymilować w naszych miastach. Tyle,że to ludzie wtargnęli na ich teren , który był ich ,zwierząt siedliskiem. 😉

  13. Od kiedy to miasta były zwierząt siedliskiem?

  14. @TesTeq, przypomnij, co było pierwsze: naturalne środowisko czy miejskie siedlisko?

    A tak poważnie, to bliżej mi do Twojego postrzegania urbanistyki niż Torlina, choć potrafię zrozumieć sentymentalizm Jacka, bo ja na Warszawę patrzę bardziej z zewnątrz „mędrca szkiełkiem i okiem”

  15. @sarna: Wiele „zabytków” chronimy tylko dlatego, że są stare, stanowią swego rodzaju świadectwo przeszłych zmagań z możliwościami rzemiosła budowlanego. Mało to ma wspólnego z pięknem i wyszukaną formą.

  16. TesTeq
    Odkąd zamieszkały w nich zwierzęta. „nie było nas był las … „. 😉

  17. Najpierw kobiety – jestem staroświecki 😀
    Mario!
    Ależ ja się z Tobą zgadzam, Warszawa nie ma co się ścigać z innymi miastami na zabytki – to musi być prężne, nowoczesne miasto. Ale mimo wszystko musimy spoglądać na zabytki, które mamy. Nie żałuję absolutnie tych domów z lat 60. ubiegłego wieku, rozumiem też likwidację pawilonów w centrum miasta. Ale czy ta nowa architektura jest zachwycająca? Momentami śmiem wątpić.
    ——————-
    Jula!
    Z tą asymilacją zwierząt nie przesadzajmy, oczywiście czasami watahy dzików czy łoś zabłądzi do miasta, ale oni się generalnie nie przenoszą.
    —————-
    Sarno!
    Ja może powtórzę, mnie brakuje Głównego Architekta, wszystkie budynki albo nie pasują, albo są za duże, albo coś przesłaniają lub nad czymś dominują. Białystok cierpi na tę samą chorobę.
    —————–
    O.R.!
    Cóż to jest LOS? To jest skrót – Losowanie Okruchów Szczęścia.
    —————–
    Tes Tequ!
    Czy o katedrach też tak powiedziałbyś?

  18. Torlin, Twój blog , twoje prawo. 🙂

    Ja pisałam ,że nie zwierzęta się przenoszą do miasta, tylko ludzie zabudowują swoje miasta na terenach od tysiącleci zamieszkiwanych przez zwierzęta.

    W związku z powyższym , zwierzęta wspaniale się wtapiają w tę naszą miejska infrastrukturę, by przetrwać !…

    Oglądałam wspaniałe przyrodnicze filmy ,głównie angielskie ale nie tylko. Polskich nie widziałam , ale i nasza nauka jest obecnie jakaś taka wycofana. 😉

    https://www.google.pl/search?q=dzikie+zwierz%C4%99ta+w+miastach&biw=1517&bih=725&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=QR5lUtqqCquY0QXSxoDIBw&ved=0CE4QsAQ

    😆

  19. Julu!
    Ale dlaczego tak od razu piszesz. Czy ja coś narzucam? Zadam Ci w takim razie pytanie, ile widziałaś na własne oczy w mieście dzikich zwierząt mieszkających na co dzień w lasach czy łąkach? Bo ja mieszkam na pobrzeżach miasta, obok mojej działki jest kilka hektarów nieużytków i jedyne dzikie zwierzęta jakie widziałem to były sarny w Lesie Kabackim. U mnie pojawiają się bażanty i to często, raz widziałem jeża i zająca. A na kracie siedzi sikorka i patrzy, o czym piszę.

  20. Czytam ,pewien budynek został nazwany też „Toi-Toi”. Tę nazwę można jeszcze inaczej interpretować, aniżeli Torlinie Ty to podałeś. Czy wiesz jak? 😉

    Faktem jest, wspominam o tym pobieżnie gdzie indziej ,że w Polsce istnieje problem zabudowy przestrzennej. Moim skromnym zdaniem panuje bezhołowie.

  21. Przez: Jula 😀 w 21/10/2013
    o 14:38
    ……………………………………………………………………………………………..
    Potwierdzam , co Jula pisze. Dodam ,że widziałem polski film na ten temat i dotyczyło to W-wy.

  22. Zezem, chodzi Ci o przenośną toaletę? To jest chyba zbyt proste. A innych nie znam.
    A jeżeli chodzi o Julę, to zapoznaj się z moją odpowiedzią z 22.37. Na filmie to i ja widziałem np. dziki na ulicy, ale w rzeczywistości nigdy, chociaż – powtarzam – mieszkam na skraju miasta, z dużym kompleksem leśnym w pobliżu.

  23. Co miałbym powiedzieć o katedrach? Nie mam zdania. Może zasłonią je meczety?

  24. Jako ateista Ci powiem – nie daj Boże.

  25. Przez: Torlin w 22/10/2013
    o 08:13
    ………………………………………………………………………………………………………
    Tak, chodziło o ową toaletę. Może wspomniany budynek na to tak dalece nie zasługuje,ale skoro rzekło się „a”…
    Co do zwierząt w miastach. Otóż w tym roku w pewnej nadmorskiej miejscowości… Wiesz chyba , że lisy są bardzo czujne, płochliwe jeśli widzą ludzi…. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, ba, zdumieniu,dosłownie w odległości 1 metra (!) przemaszerowała lisica*. Tak ,przemaszerowała,obok mnie kompletnie (nieco wystraszonego, bo w końcu mogła byś zarażona wścieklizną) mnie „olewając”. W dzień później w odległości 20 m zobaczyłem na drodze trzy „tańczące” lisy, na które musiałem dobrze wrzasnąć,aby poszły sobie w pobliską wysoką trawę.
    *- z początku wziąłem ją za kundla z gatunku ni pies, ni wydra, coś na kształt lisa…Nota bene takowe psy też widziałem . ;-).

  26. Inna rzecz, że jestem pełen podziwu, jak rozpoznałeś, że to jest lisica. Bo ja nie mam z tym żadnych problemów, patrzę na zwierzę, które koło mnie przechodzi, to jak „przeszła”, to lisica, a jak „przeszedł”, to lis – samiec. 😀

  27. Przez: Torlin w 22/10/2013
    o 10:56
    jestem pełen podziwu, jak rozpoznałeś, że to jest lisica
    ………………………………………………….
    Spodziewałem się tego pytania. O tym ,że widziałem „ją” poinformowali mnie autochtoni. A skąd oni to wiedzą, trzeba by było ich zapytać. 😉
    Na poważnie: w pobliżu było gniazdo/nora i zostało to przez kogoś zauważone.

  28. Zmodyfikowałem po prostu dawny żart przedszkolaków, jak rozpoznać, czy to jest łabędź czy łabędzica. Należy wrzucić kawałek chleba, jak podpłynął, to łabędź, a jak podpłynęła, to łabędzica. 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: