Napisane przez: torlin | 25/10/2013

Mit zesłańca styczniowego a najbogatszy Polak wszechczasów (pisanych świadomie razem)

Alfons

Opis zdjęcia – Wizyta księcia Kentu Jerzego Windsora z małżonką Mariną w Polsce, Książę Jerzy (w jasnym garniturze) z małżonką Mariną podczas zwiedzania Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego. Towarzyszą im m.in.: hrabia Adam Potocki (na prawo za księciem), hrabia Benedykt Władysław Tyszkiewicz (na lewo za księciem) i Alfons Koziełł – Poklewski (pierwszy z lewej), zdjęcie TU ze zbiorów NAC. Tak szczerze mówiąc zdjęcie nie ma prawie nic wspólnego z tekstem notki, ale …  trochę ma.

Alfons Koziełł – Poklewski. Chyba najbogatszy Polak wszechczasów (pisanych świadomie razem jako bunt). Posiadał w II połowie XIX wieku kilkadziesiąt fabryk, tysiące sklepów, własną flotę rzeczną ze stoczniami, własną stację kolejową, huty szkła, gorzelnie, kopalnie złota, był też społecznikiem i dobroczyńcą. mało kto o nim słyszał. Był to człowiek, który z własnej woli pojechał na Syberię i tam dzięki swojej pracowitości i umiejętnościom dorobił się olbrzymiego majątku. Jego konikiem było wykupywanie lub przenoszenie zdolnych Polaków zesłanych na Sybir, był to człowiek, którego imię jest w dalszym ciągu z szacunkiem wypowiadane w Jekaterynburgu. To miasto właśnie było główną siedzibą naszego krezusa, a w jego pałacu znajduje się aktualnie Swierdłowskie Obwodowe Muzeum Krajoznawcze (poniżej). Rosjanie są rozbrajający, miasto zmieniło nazwę, bo Swierdłow był potworem bolszewickim, ale muzeum już tego nie zrobiło.

800px-СвОблМузей

Dlatego napisałem „nie ma nic wspólnego z tekstem”, bo ja chciałem zająć się burzeniem mitów, bo dawno tego nie robiłem, a Alfons w końcu pojechał dobrowolnie. Od czasów szkolnych zastanawiałem się, patrząc na obrazy Grottgera i poezję Słowackiego i zgłębiając skutki Powstania Styczniowego, skąd taka ilość badaczy Syberii, jak to byli zesłańcy pracujący do utraty sił w kopalniach. Okazuje się, że nie jest to prawda, a tak dokładniej nie całkowita. Otóż rzeczywiście skazanych na Sybir przewożono w strasznych warunkach, na początku naprawdę trafiali do obozów ciężkiej pracy, ale później zaczynali żyć własnym życiem na Syberii, bez możliwości jej opuszczenia. Nie chcę się powtarzać, ale pisałem już o Piekarskim, najznakomitszym badaczu języka jakuckiego, a cytat z notki przedstawia to, co chciałem napisać: „W międzyczasie jednak bardzo prężny wschodniosyberyjski oddział Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego zorganizował ekspedycję do Jakucji, znaną pod nazwą „Sibiriakowa”, zebrała ona ogromną ilość materiałów dotyczących demografii, antropologii, języka, folkloru i wierzeń Jakutów, a także dane o ich kulturze i ustroju ekonomiczno – prawnym. Ponieważ brakowało specjalistów z tej tematyki, ekspedycja postanowiła „dobrać” sobie z zesłańców politycznych, wśród nich znaleźli się Edward Piekarski i Feliks Kon. By mieć możność swobodnego poruszania się, uczestnicy ekspedycji należący do grona zesłańców otrzymali tytuł „współpracowników jakuckiego komitetu statystycznego””.

Szukając materiałów (a dokładniej mówiąc zdjęć) natrafiłem na znakomity artykuł Stefana Bratkowskiego, którego bardzo cenię, w którym można przeczytać „Polacy na Syberii nie cierpią, żadnego w nich kompleksu ofiary, żadnego paraliżu woli”. Zupełnie inaczej niż u Grottgera. Już kiedyś pisałem, że Polacy byli śmietanką inteligencji na Syberii, prowadzili sklepy, restauracje, stadniny, hurtownie, szkoły, budowali statki, ale również byli geologami. Zupełnie nieznany jest Józef Adamowski, wysłany na Sybir, który zorganizował parowce na Obie i Jeniseju.

I tak można ciągnąć, każde dziecko słyszało o Czerskim, Czekanowskim. Karol Bohdanowicz był największym geologiem Syberii. O Polaków dbano wtedy. Administracja jak mogła tak wyciągała Polaków z kajdan, chciała mieć wykształconych urzędników, lekarzy, nauczycieli, techników, , Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne płaciło nawet Polakom za pracę. Na wypadek wizyty rewizora przygotowywane były lekkie kajdany.

Od razu mówię, moje burzenie mitów nie polega na lekceważeniu tragedii, jak dotknęła zesłańców. Ale wydaje mi się, że obraz jest wśród społeczeństwa zbyt jednostronny, tak jak chłopom w Polsce było zawsze z roku na rok gorzej.

Advertisements

Responses

  1. Burz, Torlinie, burz, bo Ci to ładnie wychodzi. Takie malownicze ruiny naszej ponurej historii. A na nich kwiatki nadziei… 😉

  2. Wolę czytać takie historie jak tutaj, niż o tragediach.

  3. Do kolekcji dorzucę Bronisława Piłsudskiego i jego druha, Wacława Sieroszewskiego, o którym ongi całego cyklu pisałem…
    Kłaniam nisko:)

  4. Wygrałeś dwa bezpłatne bilety do Wierchojańska. Bezpłatny powrót za 20 lat.
    Sczastja!!!
    Napisz coś czasem i włoż do butelki – może dopłynie…

  5. Tes Tequ!
    To słoneczniki?
    ————–
    Rozwados!
    Milo mi. I witam Cię serdecznie.
    —————-
    Wachmistrzu!
    Oczywiście, ale też moim zadaniem nie było wypisywanie „wielkich” Polaków, podróżników czy badaczy, bo musiałbym napisać, że Zachary Cybulski był właścicielem kopalni złota i burmistrzem Tomska, Aleksander Zenowicz gubernatorem Tobolska, Hilary Weber miał hutę szkła, Kordian Sawiczewski fabryki mydła. I tak można ciągnąć.
    —————-
    O.R.!
    Widzę, że mroczna część Twojej duszy wraca cyklicznie (Polak powiedziałby: „wraca z powrotem”).

  6. „I tak można ciągnąć, każde dziecko słyszało o Czerskim, Czekanowskim. Karol Bohdanowicz był największym geologiem Syberii.”

    „wydaje mi się, że obraz jest wśród społeczeństwa zbyt jednostronny”

    Hm?

    Wynika z tego, że dzieci nie są pełnoprawnymi uczestnikami społeczeństwa.

    Poważniej:

    Z tymi „dziećmi” to masz rację. Po polsku napisano wiele na ten temat a szerzej na temat naszych relacji z wszystkimi sąsiadami. Kto czyta może sobie wyrobić na ten temat wolną od stereotypów opinię (na ile to możliwe).
    Polskie stosunki z Rosjanami, Niemcami, Ukraińcami, Żydami, Czechami to stały temat publicystyki, to obficie prezentowany przedmiot popularno naukowych opracowań i naukowej historiografii.

    Nie każdemu jednak chce się czytać wszystko, niektórzy wybierają potakiwanie przesądom i opowieściom ludowym, które są cenne, ale tylko, jako materiał dla etnografii, czy jako przedmiot badań dla historii stereotypów.

    PS

    Pozwolę sobie przy okazji na śmiesznostkę genealogiczną.

    Przodkiem rodu Koziełłów Poklewskich był ponoć Piotr Kozłow, który w czasie wojny moskiewsko – litewskiej wraz z kniaziem Kurbskim zbiegł od Iwana na stronę hospodara litewskiego. Hospodar (Zygmunt August) obdarował ponoć tegoż Kozłowa posiadłością Poklewo.

    Z czasem Koziełłowie przeszli na katolicyzm.

    Przywołany przez Ciebie Alfons, który umiejętnie potrafił połączyć karierę carskiego czynownika od monopoli i wojskowych dostaw z przedsiębiorczością uważał się za Polaka i jako taki był rozpoznawany.
    Naznaczył swego syna imieniem Stanisław.

    Za kogo uważał się tenże Stanisław? Był Rosyjskim dyplomatą a po bolszewickim zamachu stanu wyemigrował nie do Polski, lecz do Rumunii gdzie z ramienia Ligi Narodów zajmował się Rosyjską białą emigracją.

  7. Miło mi, że wreszcie do mnie wpadłeś Edwarze, zawsze bardzo zależy mi na Twoich komentarzach. Ale…
    Ja nie pisałem prawie nic o stosunkach między narodami, to nie o to chodzi. Podstawową myślą mojego tekstu było przedstawienie mitu dziesięcioleci kaźni syberyjskich XIX wieku polskich zesłańców popowstaniowych.
    Dzięki za przypomnienie losów Alfonsa.

  8. Chyba Stanisława syna Alfonsa. O Alfonsie to Ty napisałeś we wpisie.

    „Sybir” czy „Syberia” jest jest elementem Polskiej recepcji Rosji. W tym sensie jest trwałym elementem wzajemnych stosunków.

  9. Dlatego usiłuję za wszelką cenę przypomnieć kompletnie zapomniane w Polsce działania i sukcesy gospodarcze, kulturalne i badawcze polskich zesłańców. Kiedy naszych objęła amnestia i wielu z nich zaczęło szykować się do powrotu, dziennik w Irkucku na pierwszej stronie pytał, czemu Syberii ro robią i czy nie mogliby zrezygnować z wyjazdu.. Mój blog jest niszowy, charakterystycznego autoramentu, nie mam dużego wpływu na społeczeństwo, ale zawsze wierzę w kroplę drążącą skałę.

  10. Kompletnie zapomniane?!!!

  11. Moim zdaniem kompletnie zapomniane. Mówię o polskiej świadomości, spytaj się przeciętnego Polaka, to rozpłaszczy przed Tobą ocean nieszczęść, kaźni, łańcuchów i poniewierki. W wyjątkiem kilku zapaleńców nie ma świadomości w narodzie. Ale to samo dotyczy naszych sukcesów gospodarczych podczas zaborów. Nie można o wszystko obwiniać komunę, bo w tym drugim przypadku ona zawiniła, a w pierwszym obóz przeciwpołożny, antyrosyjski.

  12. Proponuję Torlinie doprecyzowanie terminologii. 😀

    Zsyłanym bywało się na „Sybir”.

    Wkładało się przyczynek cywilizacyjny w „Syberię”.

  13. Fotka którą prezentujesz Torlinie pochodzi z 1937 roku. Na fotografii mamy prawdopodobnie Alfonsa Aleksandera Koziełł Poklewskiego (1891-1962) wnuka twego bohatera.

  14. Ojcem Koziełła z fotki był Wincenty najstarszy syn Alfonsa syberyjskiego przedsiębiorcy .

  15. Masz całkowitą rację, toż mój bohater zmarł w 1890 roku. Nikt Edwarze nie jest doskonały.
    Z tą terminologią to w zasadzie masz rację, tylko że to przypomina mi trochę przemyślanina, który nie ruszając się z miejsca był obywatelem austriackim, rosyjskim, polskim i niemieckim. To jak wywiozą powstańca na Sybir do jakiegoś miasta i ten człowiek nie ruszając się z miejsca rozpoczyna działalność gospodarczą, to przenosi się wirtualnie na Syberię? 😀

  16. Elżbieta Adamiak śpiewała kiedyś o księżycu, że widzimy go tylko z jednej, tej lepszej strony.
    Ja staram się kręcić, ale nie dlatego, ze mam robaki.

  17. A teraz z tej drugiej strony.
    Trochę słabo burzysz te mity. Romantycy spieprzyli wszystko, co można było sp….ć. Grottger też.
    W XIX wieku zesłanie na Sybir oznaczało przymusowe przesiedlenie. Drogi komunikacji były doskonale kontrolowane, obszar niepojętej wielkości, mrozy potrafiły zrobić swoje. Nie było to więzienie.(Spróbuj sobie wyobrazić, że jesteś uwięziony w Teksasie). Stąd jadące dobrowolnie „na zsyłkę” matki, żony, kochanki. Ten, kto miał głowę na karku potrafił się w nowych warunkach urządzić. Zamiast marzyć o kolejnej podkładanej bombie zaczął się zajmować tym, co mu leżało – zostawał geologiem, bankierem, biologiem czy przemysłowcem.
    Czyli mamy tu do czynienia z najbardziej udaną metodą resocjalizacji.
    Każdy (no może prawie każdy) mógł robić, co chciał – oprócz zmiany współrzędnych. Czyli był wolnym człowiekiem w kraju x razy większym od Polski.
    Nikomu nie przychodziło do głowy, ze gdyby chciał swoje pomysły „wolnościowe” realizować u sąsiadów, poza granicami Polski, to trafiłby do ciupy, a nie zmieniał tylko miejsce stałego zameldowania.
    I tego do tej pory nie może wybaczyć żadna narodowosocjalistyczna formacja (PIS), bo sama chciałaby stosować metody policyjne, z rozstrzeliwaniem włącznie.
    A tu zagwozdka.

  18. Jeszcze raz powtarzam O.R., jesteś mile widziany w moim blogu, i nie mam najmniejszej ochoty ingerować w Twoje teksty. A że Cię poznałem trochę poprzez blog Tes Teqa, to inna inszość.
    ————
    I o to właśnie chodzi, że to nie te mity chcę likwidować. Ja nie lekce sobie ważę zsyłki i zakazy opuszczania, tylko świadomość Polaków nie zawiera żadnej pozytywnej iskierki, tylko kibitki, mróz, łańcuchy i śmierć. I o to mi chodzi.

  19. Torlinie

    Paweł nie ma dostępu do Twego blogu.

    Może prowizorycznie zrobimy tak:

    Skopiuję Twój wpis i komentarze (bez fotek) i umieszczę w moim nieaktywnym blogu Wujaszek Wania. Będę przenosił tam także kolejne komentarze. Ty będziesz mógł przenosić komentarze Pawła do siebie.
    Gdy Paweł odzyska dostęp do Torlii ja wykasuję kopie w Wujaszku.

    ??????????????

  20. Yes, yes, yes.!~!!
    Możesz kasować, możesz nie kasować. Wiesz co Edwarze? W ogóle należałoby się zastanowić nad wspólnym prowadzeniem blogu, wiem, że coś takiego jest możliwe. A Twoja erudycja i fantazja mnie zjednała już od dawna.

  21. Ok

  22. Najbogatszy Polak wszechczasów, bo Godula to Ślązak? 😀

    @OR & Sybir:
    Tam były pewne ograniczenia w dołączaniu do zesłańców. Rozumiem, że formalnych związków to nie dotyczyło, ale dziewczyna, czy przyjaciel już sobie „dojechać” do zesłańca nie mogli.

  23. Torlinie
    Nie bardzo rozumiem Twoje obawy o stan umysłów społeczeństwa.
    Ja przyjmuję za oczywistość, iż stan mojej wiedzy nie może zbytnio odbiegać od średniej. Zakładam, sadzę, że słusznie, iż zakres informacji, jaką zgromadziłem i jaką mogę dysponować mam podobny do tego, którym dysponują inni w miarę wykształceni Polacy.
    Inną sprawą jest wyciąganie wniosków z tej informacji i budowanie na jej podstawie światopoglądu. Człowiek to nie komputer i fakt wpuszczenia w wielu tej samej informacji nie powoduje, iż światopogląd tak poinformowanej grupy będzie jednolity.

  24. ,,Większość przodków współczesnych Polaków należała do ludności wiejskiej mówiącej jednym z niezliczonych dialektów, których przeważająca liczba miała cechy pośrednie między językami polskim i rosyjskim. Wprawdzie oddaliliśmy się od Rosjan bardzo w ciągu minionych stu lat, lecz w dłuższej historycznej perspektywie nasza kultura i kultura ludów żyjących na Wschodzie, łącznie z Rosjanami, stanowią wspólny, choć zróżnicowany (głównie religijnie) obszar kulturowy. Kiedyś Rzeczpospolita była potęgą. Potem stała się nią Rosja. Toczyliśmy ze sobą wojny, ale dzieliliśmy kawał wspólnego losu. Amputując z naszych dusz Rosję, amputujemy część siebie i swojego dziedzictwa. ”
    Jan Hartman
    ,, Ruski jest w nas”

    http://hartman.blog.polityka.pl/

  25. Jest taka stara zasada, bodajże wprowadzona przez lorda Cundelberry, że po trzykrotnym wspomnieniu, że jest się mile widzianym – należało czym prędzej się oddalić.
    Było już dwa.
    Jakoś nie mogę się połapać, w którym miejscu czynię błąd, że moje teksty popierające Twoją tezę, czytasz naaborot i dodajesz frazę, ze jestem mile widziany.
    Od lat nie cierpię romantyzmu, albumów Grottgera, Reduty Ordona i jęczenia jak to nam nic, q…a nie wychodzi, a przecież jesteśmy wybrańcem narodów itp.
    Obchodów wszystkich powstań (oprócz Wielkopolskiego), kiedy to banda napranych młodzieńców ( listopadowe i styczniowe – zawsze wieczorem – po której to kolejce???) wywołuje powstanie i dopiero potem próbuje ustalić po co to było i o co chodzi.
    Albo warszawskie wywołane w nadziei, że alianci jakąś broń zrzucą, a na razie to kamieniami i butelkami z benzyną – 200 tys młodej inteligencji do piachu.
    Nawet w czasach, które już świadomie przeżyłem – w 1989 roku płynęły z Wielkopolski sygnały, żeby LW albo inny wielki rzucił Niemcom z NRD, by sami zaczęli rozbierać mur. W ten sposób wszyscy by zapamiętali, że legitymizację połączenia dali Polacy, pól świata miałoby gorący kartofel do przełknięcia , a my moglibyśmy szybciej posprzatać na swoim podwórku.
    Ale zadziałały stare fobie – słyszałem wtedy wielokrotnie, że utrzymanie podziału Niemiec leży w naszym interesie
    No i w rezultacie Mur Berliński stał się dla świata momentem przełomu w Europie wschodniej, a LW takim śmiesznym panem z wąsami, co to zamiast wypić podarowanego szampana wspólnie z darczyńcami, próbuje go przewieźć w kabinie samolotu rejsowego, żeby potem tego szampana wypić „w lepszym towarzystwie”.
    I dlatego podoba mi się, kiedy próbujesz burzyć mity – mam prośbę – wal mocniej, wtedy kurz szybciej opada i widać, co zostało.
    Mnie brakuje historycznej dociekliwości (dzięki pak4 za korektę) i mogę tylko trochę poujadać – dokąd nie usłyszę, że jestem mile widziany…

  26. Jeden z moich ulubionych komentatorów Paweł Luboński nie może się dostać do mnie do blogu. Pomaga mu Edwar Dana, który założył specjalną podstronę.
    http://edwarddana2.blox.pl/2013/10/Kopia-wpisu-i-komentarzy-z-blogu-Torlina.html
    Nie sądzę, żeby potrzebne było przekopiowywanie tamtejszych wpisów do mojego blogu, bardzo proszę tylko o zajrzenie (szczególnie dotyczy to O.R.)
    ————-
    Edwarze!
    Piszesz: „Nie bardzo rozumiem Twoje obawy o stan umysłów społeczeństwa.
    Ja przyjmuję za oczywistość, iż stan mojej wiedzy nie może zbytnio odbiegać od średniej”, i na to odpowiedział Ci Paweł: „Niesłusznie! Obracam się w zasadzie niemal wyłącznie wśród „w miarę wykształconych” Polaków i zapewniam cię, że średni poziom ich wiedzy ogólnej jest wielokrotnie niższy od Twojego”. I słusznie napisał. Świadomość historyczna jest w Polsce przerażająco słaba, a najbardziej denerwują mnie mity (można powiedzieć – popularne osądy).
    —————-
    Nie U.W., Hartman nie ma racji. Dość dużo na ten temat piszą Edwar i Paweł (zajrzyj proszę), ale ja powiem jedno, to Polacy i Czesi, Słowacy i Słoweńcy są pobratymcami. Rosjanie za daleko odeszli zarówno w kulturze, jak i w języku, religii, piśmie, a powiedziałbym wręcz – mentalności – od Polski. Nie czuję żadnego ani pokrewieństwa, ani podobieństwa. Nawet dziewczyny mamy ładniejsze (moim zdaniem).
    —————-
    Robię O.R. co mogę. Burzyłem już mit szczęśliwej krainy w polskim Międzywojniu, bohaterskiej obrony Alamo przez Amerykanów, o Jadwidze, o marcu 1917 roku w Petersburgu a sprawa Polski. Ale tego jest tyle. A wiele z nich jest po prostu „popularnym osądem”, tyle że nieprawdziwym.

  27. No to przyznam, że mnie osobiście zburzyłeś postrzeganie Syberii i sytuacji tamtejszych zesłańców, wyniesione ze szkoły. Ale zburzyłeś in plus 🙂

    Morał z tego taki, że przy odpowiedniej organizacji, pomysłowości i ciężkiej pracy, dobrze żyć może w zasadzie wszędzie 😉

    Zaciekawił mnie ten Książę Jerzy na zdjęciu… Możesz podać nieco więcej informacji o nim?

    Pozdrawiam!!

  28. A…i jeszcze owe „wszechczasy”… Od zawsze pisałem to razem, z rzadka widziałem, aby było to pisane osobno…stąd też zawsze się dziwię, kiedy widzę taką pisownię.

  29. Celcie!
    Ależ dokładnie to samo robiono pod zaborami. Wspomniany Bratkowski umożliwił nakręcenie serialu: „Najdłuższa Wojna Nowoczesnej Europy” właśnie o zwycięskim powstaniu, ale nie szablą, ale ekonomią. Kto dziś coś wie o Wielkopolanach: o hr. Dezyderym Chłapowskim, dr Karolu Marcinkowskim, hr. Edwardzie Raczyńskim, Walentym Stefańskim, Maksymilianie Jackowskim, Hipolicie Cegielskim. Kto dziś wie o bohaterach rozwoju przemysłu pod zaborem rosyjskim.
    ———-
    Dla mnie „wszechczasów” powinno się pisać razem.
    ————
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Windsor,_ksi%C4%85%C5%BC%C4%99_Kentu


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: