Napisane przez: torlin | 03/11/2013

Mit o polskiej rycerskości w kontekście Bitwy pod Grunwaldem

pobitwie

Przypuszczam, że Zacny Wachmistrz dostanie palpitacji serca przy niniejszym temacie, a i nie mogę odżałować, że Paweł Luboński nie może przedrzeć się przez straże Łotrpressa. Może Pawle przez Edwara lub bezpośrednio na mój e-mail „jacek.torlin@gmail.com”. Chcę się zmierzyć z mitem nie tylko grunwaldzkim, że Polacy to jedyni sprawiedliwi i szlachetni.

Rycerskość Polaków. Bitwa pod Grunwaldem jest kresem „rycerskich” wojen, w których szanowało się zwyczaje rycerskie, nieatakowanie od tyłu, zawiadamianie przeciwnika i inne z naszego punktu widzenia duperele. Ostatnim takim rycerzem był Zawisza, symbol ustępującego świata. Jednym z takich symboli było oszczędzanie wybitnych dowódców przeciwnika, wielu z naszych dowódców dostało się do niewoli w historii i nie zostało zabitych, dla przykładu  Konstanty Ostrogski, który wpadł w łapy Moskwy po bitwie, a raczej klęsce, pod  Wiedroszą w 1500 roku, względnie oszczędzenie Krzysztofa Grodzickiego w Kudaku. Tymczasem Polacy generalnie mordowali Krzyżaków w czasie bitwy pod Grunwaldem. Wszyscy goście zakonni byli oszczędzani, na koszt króla byli leczeni i za okupem zwalniani, składając przysięgę, że więcej nie będą uczestniczyć w „turystyce krucjatowej”. Tymczasem towarzystwo w białych płaszczach z czarnymi krzyżami mordowani byli bez pardonu, względnie wysyłani jako podarunki do różnego rodzaju władców Europy. Na mniej więcej 250 rycerzy zabitych zostało 208, jak stwierdzono podczas spisu w Maastricht. Najbardziej spektakularnym morderstwem było zabicie po długiej pogoni komtura tucholskiego Henryka von Schwelborna, którego Polacy nie trawili. To on w 1409 roku spalił Kamień Krajeński  i Sępólno Krajeńskie, spustoszył ziemie: złotowską i nakielską, a następnie zajął podstępem zamek w Bydgoszczy i spalił miasto. Nie tylko napadł, ale również był człowiekiem niezmiernie pysznym. Od chwili przybycia pod Grunwald dokądkolwiek szedł, kazał przed sobą nosić dwa obnażone miecze. A gdy niektórzy dobrzy i bojaźliwi mężowie napominali go, by się tak nie puszył, on poprzysiągł sobie, że nie wcześniej schowa do pochwy wspomniane miecze, aż obydwa umoczy w krwi polskiej.

Drugim świadomym zabójstwem była śmierć Markwarda von Salzbacha, 100-procentowo na żądanie Witolda. Są dwie wersje powodów zemsty, pierwsza przytaczana przez Wikipedię, że Markward uczestniczący wielokrotnie w rozmowach Witolda z Krzyżakami bardzo obraźliwie zapytał go, czy zamierza zdradzić Krzyżaków po raz czwarty. Drugą wersją jest stwierdzenie komtura Brandenburgii, że matka Witolda „była k***ą i starą brudną wiedźmą”. I został skrócony o głowę. A ja zadaję podstawowe pytanie – czy zabójstwo Ulryka mogło nie być przypadkowe? Inna sprawa, że identycznie zachował się Henryk V, który po bitwie pod Azincourt (Agincourt) kazał wyrżnąć wszystkich rycerzy (co było z punktu widzenia ekonomii bez sensu).

Reklamy

Responses

  1. Czy jesteś pewien Torlinie, że rycerskie obyczaje (szczególnie akcentowane w przekazach nadwornych pisarzy) były popularne na polach tak wielkich bitew? Wiekszość Krzyżaków wycięto podczas pościgów po bitwie; zazwyczaj wtedy pokonani tracili najwięcej ofiar. Tych, których oszczędzono, byli niezłym zabezpieczeniem finansowym. Zasadniczo rycerski obyczaj w kontekście tej bitwy kojarzy mi się głównie ze słowem. Tych, których nie zgładzono, zwolniono i zobowiązano przysięgą do stawienia się 29 września z okupem w Krakowie.
    Andrzej Nadolski w swoim opracowaniu z 2003 r. potwierdza, że podczas bitwy Polacy niechętnie dawali pardon mając w pamięci niegodziwości rycerstwa zakonu.

  2. Można dodać, że i przed bitwą wojska Jagiełły były nabuzowane hormonami przedbitewnymi. Stąd zapewne pacyfikacja Dąbrówna.

  3. Na szczęście teraz, w dobie stałej dbałości o maksymalizację strat nieprzyjaciela przy minimalizacji strat własnych, startujemy sobie uzbrojonego drona i z bezpiecznego bunkra ładujemy odłamkowym w jak największe skupisko „terrorystów”. Są jeszcze straty psychiczne w gronie egzekutorów, ale rośnie nam nowe pokolenie wychowane na grach typu Grand Theft Auto, gdzie nie ma przebacz!

  4. Amicus Plato, sed magis amica Veritas, Torlinie i tego się trzymaj, a mnie w palpitacjach nie czekaj, bo mię sroższe termina powalić, póki co, nie zdołały… Osobna rzecz, że od kiedy to Witołda pomiędzy Polaków liczymy? Wtóre, że pogonie po Grunwaldzie najwięcej właśnie Litwinom i Tatarom przypisać się godzi, choć nie myślę zaprzeczać, że braci zakonnych nasieczono lwią część, aliści czy Ty aby, Torlinie, skutku nie za przyczynę bierzesz? Skoro zakonni się poddawać nie myśleli, to i czegóż się dziwić, że ich w plen nie brano?
    Insza jeszcze, żeśmy tu w tradycyi niejakiej continuum, bo pod Płowcami żeśmy już w chwili trwogi o losy batalii i brańców pobranych wyrżnęli, czego nam Krzyżaki przez lat wypominali dziesiątki i któż wie, czy to i jako nie wpływało na to, że pod Grunwaldem walczyli do końca…
    Kłaniam nisko:)

  5. Woziwodo i Wachmistrzu!
    Mnie się wydaje, że niebranie jeńców w białych płaszczach było spowodowane dwiema przyczynami, o pierwszej mówiliśmy – niechęć do Krzyżaków jako takich. Ale i był – moim zdaniem – drugi powód, to niemożność dostania okupu za rycerza zakonnego. Goście zakonni mający dobra w Zachodniej Europie zawsze mogli liczyć na wykup, a kto niby miał wykupić komtura?
    ————–
    Tes Tequ!
    Drony bardziej przydałyby się podczas najazdów tatarskich, i to do obserwowania. Nigdy nie było wiadomo, czy tym razem pójdą szlakiem Kuczmańskim czy Czarnym, czy może odetchniemy, bo zaludni się szlak murawski.

  6. […] https://torlin.wordpress.com/2013/11/03/mit-o-polskiej-rycerskosci-w-kontekscie-bitwy-pod-grunwaldem/ […]

  7. Torlinie
    Mam poważne wątpliwości by jakiś mit o szczególnej szlachetności Polaków w szczególnym wypadku bitwy pod Grunwaldem funkcjonował w potocznej świadomości.

    Jeśli funkcjonowanie takiego mitu postrzegasz to dobrze by było gdybyś obok opisu, co wojska Jagiełły Krzyżakom uczyniły podał także aktualne przykłady jak ten mit objawia się obecnie.
    W ogóle prowadząc krucjatę anty mitom należy zawsze podawać, jak, kiedy i gdzie te mity występują. Bez tego zwalczanie mitów jest jak leczenie schizofrenii bezobjawowej.

  8. W świadomości Polaków mity te funkcjonują jak najprawdziwiej, szlachetność przypisana jest całkowicie tylko naszej nacji, wszystko co złe, to inni, „oni”. Ja nie mówię o ludziach pokroju Twojego, Wachmistrza czy Pawła (co ja robię, teraz kogoś nie wymienię i przyjdzie się tłumaczyć) i o innych moich komentatorach – mówię o przeciętnym Polaku.
    A miej i dla mnie litość, każdy pretekst jest dobry, aby napisać notkę i troszku o niej pogwarzyć. A co sądzisz na temat zdania: „czy zabójstwo Ulryka mogło nie być przypadkowe?”

  9. Wylądowałem już w Australii, mój blog jest szybszy od drona.

  10. Komentarz Pawła Lubońskiego
    „Mam poważne wątpliwości by jakiś mit o szczególnej szlachetności Polaków w szczególnym wypadku bitwy pod Grunwaldem funkcjonował w potocznej świadomości.”

    Funkcjonuje, Edwarze. W dużym stopniu chyba stworzony przez Sienkiewicza. W młodości sam zachwycałem się „Krzyżakami” (zresztą nadal to czynię, jeśli mowa o przyjemności z lektury), dużo później zacząłem sobie uświadamiać, jak szowinistyczna z ducha jest ta powieść i w jak krzywym zwierciadle ukazuje obie strony konfliktu.
    Wydaje się w ogóle, że rycerskość średniowieczna została walnie wyolbrzymiona przez pisarzy okresu romantyzmu. W rzeczywistości raczej nie było tak cudnie. Ideał oczywiście funkcjonował w świadomości społecznej, ale jak wielu choćby próbowało do niego dorosnąć? Jak w każdej innej epoce zresztą.

  11. Zaczynając od początków:
    Rycerstwo posiadło szereg przywilejów w zamian za ochronę swego Króla. Jeśli między królami panowały dobre stosunki, rycerstwo mając to na uwadze odpowiednio traktowało obcych swego stanu.
    Jeśli było inaczej (a w tym wypadku było), to obcy grabiący nasze ziemie byli zwyczajnie eliminowani.

    Oczywiście istniała kiedyś solidarność stanu (tak bym to nazwała), ze swoimi normami, zasadami.
    Raczej widziałabym ją bardziej spowodowaną obroną wspólnych interesów, niż ogólną rycerskością w pojęciu Sienkiewiczowskim.

    Sienkiewicz pisał ku pokrzepieniu serc. Nie był historykiem i nie jest jego winą, że to co opowiadał tak głęboko nam zapadło w serca (mnie też).

    Na Planete (na YOU TUBE też) leci świetny program o średniowieczu i między innymi jego rycerzach.

  12. Mnie bardziej Mario chodzi o to, że my jesteśmy nieskazitelni, dobroduszni, wspaniałomyślni. A jak zajrzeć pod dywan, to widać, co tam jest schowane.
    ———–
    Pawle!
    Masz w dużym stopniu rację, wiele epok zostało wykrzywionych poprzez literaturę lub film. Zobacz Dziki Zachód i wspaniałych kowbojów, którzy tak naprawdę byli prymitywnymi ciemniakami śpiącymi w butach i obsługujących bydło. Zobacz, co zrobiła literatura z Młodą Polską, a może tak byśmy się przypatrzyli działalności Przybyszewskiego? itd, itd.

  13. Torlinie:
    „Ja nie mówię o ludziach pokroju Twojego, Wachmistrza czy Pawła (co ja robię, teraz kogoś nie wymienię i przyjdzie się tłumaczyć) i o innych moich komentatorach – mówię o przeciętnym Polaku.”
    Cieszę się niewymownie, i tłumaczyć się nie musisz. Tutaj bywają tylko ci, którzy czytają tekst ze zrozumieniem i rozumieją co nieco funkcjonowanie świata. Reszta się odbija od szklanych drzwi.

  14. Miło mi 😉

  15. Sienkiewicz rozstrzyga sprawę. NIE MIAŁEM RACJI.

    Zbytnio zawierzyłem mojej pamięci, z której wynika, iż nie zdarzyła mi się rozmowa z żywym Polakiem któryby opiewał wyższość moralną swej nacji odwołując się do bitwy pod Grunwaldem a zwłaszcza do rycerskiego traktowania pokonanych.

    Fakt, że mnie się coś nie zdarzyło jest niewystarczającym argumentem.

  16. Wolę być przeciętnym Polakiem niż człowiekiem pokroju. Krwawo mi się to kojarzy…

  17. Mam wielką ochotę Edwarze pociągnąć walkę z mitami grunwaldzkimi w części drugiej. Muszę tylko sprawę przemyśleć.
    ————–
    Tes Tequ!
    Ja uwielbiam takie skamieliny językowe, zwroty z wyrażeniami, których wielokrotnie nikt nie rozumie i nie wie, skąd one się wzięły (kłania się etymologia).

  18. 1) Rycerskość była ideałem. Ideałem etycznym. Powiedzmy też ‚literackim’. I zachowania ‚rycerskie’ się zdarzały, ale trudno powiedzieć, by były regułą. (Jako dziecię czytywałem Nadolskiego, który pokazywał dość brutalne przykłady z tej samej epoki zachowań rycerskich i absolutnie antyrycerskich.) Czy Grunwald był tu jakimś przełomem? Jeśli, to raczej przez (nieskuteczną) próbę wykorzystania artylerii na polu bitwy.
    (I przypomnieć warto Koronowo, które miało być bardziej ‚rycerskie’ od Grunwaldu, będąc tuż po.
    Można się jeszcze zastanowić, czy masowość nie zabijała także rycerskości 😉 )

    2) Mordowanie Krzyżaków. Niewątpliwie Krzyżacy zginęli masowo. Pytanie jednak, w jakiej mierze wymordowano jeńców, a w jakiej chodziło o wyjątkowo zajadłych i nie proszących o litość przeciwników.

  19. PAK-u!
    Zgadzam się z Tobą. W obydwu punktach.
    Już Cię raz prosiłem, nie mogę dostać się do Twojego blogu. Ten wyskakujący po naciśnięciu Twojego nicku jest jakiś inny. Daj mi adres, to będę bywał. Pzdr.

  20. pawellubonski do Dana 1 (przeniesienie z Wujaszka Wani)

    2013/11/04 10:53:16
    „….nie zdarzyła mi się rozmowa z żywym Polakiem któryby opiewał wyższość moralną swej nacji odwołując się do bitwy pod Grunwaldem a zwłaszcza do rycerskiego traktowania pokonanych.”

    Chyba nie całkiem się zrozumieliśmy. Mnie też się taka rozmowa nie zdarzyła. Nie szlo mi o ten akurat konkret, tylko o ogólny obraz tamtego konfliktu, ukształtowany przez lekturę Sienkiewicza. W „Krzyżakach” wszystkie racje polityczne i moralne stoją po stronie polskiej, rycerze polscy są nieodmiennie szlachetni, pełni godności i sprawniejsi w boju od przeciwników, a politycy mądrzy, dalekowzroczni i kierujący się wzniosłymi pobudkami. Wśród Krzyżaków natomiast nie ma ani jednej postaci wyraźnie pozytywnej, niektórym tylko autor przyznaje pewne cnoty rycerskie, natychmiast równoważąc je przywarami. Przykład: Arnold von Baden – siłacz i dobry wojownik, ale głupek. Jego brat – mądrzejszy wprawdzie i w miarę uczciwy, ale chciwy i niezbyt umiejący się zachować. Ulryk von Jungingen – przestrzegający kodeksu rycerskiego, ale zapalczywy i agresywny.
    ………………………………………….

    dana 1 do Pawła

    Pawle

    Napisałem, że się pomyliłem. Przyznając to postrzegłem jednak, że brak mi jakichkolwiek danych o tym jak dziś obraz tamtego konfliktu tak sugestywnie zaprezentowany przez Sienkiewicza funkcjonuje wśród Polaków.
    Wiem, że nie funkcjonuje u Ciebie i Torlina i u innych, który się tu wypowiedzieli. Może jesteście grupą reprezentatywną, może wasze poglądy są zgodne z poglądem dużej części Polaków?

    Jeśli by tak było to sienkiewiczowski mit umarł. Umarł u takich jak wy, tych, którzy go świadomie zakwestionowali. Umarł także u tych, którzy w Krzyżaków nie przeżyli albo w ogóle nie pomną.

    Muszę przyznać, że słabo znam obecny stan świadomości grupowej polskiego społeczeństwa. Jaki jest tego społeczeństwa portret własny?
    Czytanie (wyrywkowe z konieczności) wypowiedzi Polaków o Polakach i o Polsce wydają się wskazywać, że nad megalomanią przeważa czarny mit nieudacznictwa.

  21. Ale Drogi Edwarze zaczynają się w Nowej Polsce tworzyć nowe mity, i z nimi też trzeba walczyć. Szczegółów póki co nie zdradzam, bo będzie to temat następnej notki, a tak to ukradnę sam sobie temat.

  22. Mit złowrogiej brzozy? Tylko nie to! 😯

  23. Błagam Tes Tequ, nie wypuszczaj dżina z butelki. Licho nie śpi – nie o takie mity tu będzie biegało, tylko dotyczące Krzyżaków i bitwy. Bo są mity z czasów komunistycznych (My – Polacy najszlachetniejsi ze sprawiedliwych) i mity Nowej Polski (wszyscy inni są lepsi od nas). Czyli będzie to walka z dotychczasowymi mitami na zasadzie a rebours.

  24. @Torlinie:
    Hm… ja mam więcej niż jednego bloga, ale rozumiem, że chodzi Tobie o http://pak.blog.pl ? Dawno nie aktualizowałem.

    A propos brzóz i mitów — przed chwilą coś podobnego czytałem, bodaj w skrócie rozmowy Tomasza Lisa z Adamem Michnikiem. I z dodatkiem, z którym się zgadzam, że to najzupełniej naturalne, że narody tak mają i już. I że Polska w pretensjach do wyjątkowości, wcale wyjątkiem nie jest 🙂

  25. Drogi PAK-u!
    To po co masz wiele blogów, skoro ich nie prowadzisz autentycznie? W najmniejszym stopniu nie chcę ingerować w Twoje podwórko, ale ja np. mam taką zasadę, że albo coś robię porządnie, albo w ogóle. A lubiłem te Twoje cytaty.
    ————-
    A w sprawie podziału Polski na 2 obozy w rozmowie Lisa z Michnikiem? Jestem wielkim wielbicielem tego redaktora, mam podobne myśli, poglądy, i to od zawsze, mam po prostu przez niego „wyprany mozg” i nie myślę samodzielnie. Ale te podziały były zawsze i w bardzo wielu państwach. W Polsce obóz czerwonych i białych, dzisiejszy stosunek do Konfederacji Barskiej. A za granicą? Logos najwięcej mógłby powiedzieć o tym, jak mogą ze sobą pogadać na temat Biblii mieszkaniec Nowego Jorku i Montany. To są dwa niezależne plemiona. A Hiszpania? Do dzisiaj jest podział. A Niemcy? Niby podział inny, ale rzutujący na cały kraj, nikt nie chce być Ossim.

  26. przenosi

    Pawła

    pawellubonski

    2013/11/05 08:07:48
    „…będzie to walka z dotychczasowymi mitami…”

    Będzie walka? Torlinie, bez obrazy, ale to, co my tutaj robimy, to nie żadna walka, nawet w skali mikro, tylko wzajemne poklepywanie się po plecach z poczuciem, że jesteśmy mądrzejsi i bardziej przenikliwi od tej masy, co wierzy w mity. Do walki potrzebny byłby ktoś, kto by tych mitów z przekonaniem bronił.

  27. pawellubonski
    „Przyznając to postrzegłem jednak, że brak mi jakichkolwiek danych o tym jak dziś obraz tamtego konfliktu tak sugestywnie zaprezentowany przez Sienkiewicza funkcjonuje wśród Polaków.”

    Przyciskasz mnie do muru. Czuję się zmuszony przyznać, że ja również nie mam na ten temat żadnych twardych danych i mogę tylko operować własnymi intuicjami. Ostatecznie stykam się bezpośrednio z niezbyt liczną grupą osób, a i z nimi raczej nie dyskutuję o Grunwaldzie.
    Źródłem tych moich intuicji jest głównie obserwacja (wycinkowa) ruchu w internecie, a konkretnie gwałtownych i oburzonych reakcji, jakie towarzyszą każdej wypowiedzi sugerującej, że w jakiejś sprawie nasi rodacy zachowali się nieprzyzwoicie albo nie we wszystkim mieli słuszność i przeciwnik czy wróg też miał poważne argumenty.
    Jakiś czas temu na Salonie24 (co prawda jest to dość specyficzne miejsce) wdałem się w dyskusję na temat wojny polsko-ukraińskiej 1919 roku. Praktycznie wszyscy adwersarze odmawiali Ukraińcom jakiejkolwiek racji, a najbardziej zacietrzewiony nie tylko twierdził, że Galicja Wschodnia to ziemie historycznie polskie (w sensie autochtonizmu), ale nawet kwestionował opinię, że w 1919 roku ludność ruska stanowiła tam większość.

    „Czytanie (wyrywkowe z konieczności) wypowiedzi Polaków o Polakach i o Polsce wydają się wskazywać, że nad megalomanią przeważa czarny mit nieudacznictwa.”

    Obfitość wypowiedzi wdeptujących w ziemię współczesną Polskę i jej osiągnięcia to moim zdaniem nie mit nieudacznictwa, tylko czysto polityczne zacietrzewienie. Jest źle nie dlatego, że Polacy nie potrafią, tylko dlatego, że niewłaściwi ludzie Polską rządzą. Zmieni się rząd i głosy te ucichną.

    2013/11/05 11:11:55

  28. edwarddana
    2013/11/05 11:17:20

    Pawle

    Te głosy nie umilkną. Strona przegrana szparko podniesie porzuconą przez przeciwników czerń.

    (…) Autocenzura. To blog apolityczny.

    Pisz blog
    Dodaj blog do ulubionych
    Wersja mobilna

  29. A jaką chcesz Pawle, abym ja toczył walkę? Z góry wiadomo, że będzie ona w skali mikro. Ale zaręczam Ci, że podtrzymywane przeze mnie tezy są naprawdę dominujące wśród Polaków, i to się nie zmieniło od kilkuset lat. Staram się przedstawiać popularne opinie (jako mity), ale tak jak zaznaczyłem wyżej, zaczynają się tworzyć nowe, a rebours.
    Oprócz tego – podkreślę przerażony – że jak zaczniemy zastanawiać się nad sensem publikowania jakichkolwiek rozważań, to zaczniemy kwestionować ideę samego blogu i motywów jego prowadzenia. Bo w gruncie rzeczy jest to bez sensu, zamknęliśmy się w końcu we własnym ciepełku, nie dopuszczamy innych, inaczej myślących. Powiem Ci szczerze, niebezpieczny tor myślenia, kieruje ku zagładzie bloga.


  30. pawellubonski

    2013/11/05 13:12:29
    Torlinie, sensem blogu, w każdym razie takiego, jak twój, jest przyjemność, jaką to sprawia autorowi i jego rozmówcom, oraz osobista korzyść intelektualna w postaci gimnastyki umysłu i klaryfikowania własnych poglądów. Moim zdaniem nic więcej. Bo słyszalność naszych głosów jest znikoma, a zresztą już dawno inni powiedzieli to samo znacznie donośniej i w bardziej doskonałej formie.
    Każdy z nas przecież rozmawia z różnymi ludźmi także w realu i nie rości sobie pretensji do oddziaływania w ten sposób na opinię publiczną.
    Dodaj komentarz »

  31. „zamknęliśmy się w końcu we własnym ciepełku, nie dopuszczamy innych, inaczej myślących. Powiem Ci szczerze, niebezpieczny tor myślenia, kieruje ku zagładzie bloga” – Torlinie, chwała Ci za to, że nie tylko dostrzegłeś to zjawisko, ale i je nazwałeś. Fakt – czasami zdarza się, że i ja mam odmienne zdanie, ale wiem, że wyrażanie go w pewnych miejscach jest jak kopanie się z koniem. Pozostaje więc milczenie, bo po co się spierać z kimś, kto zachowuje się jak nieomylny, wszystko wiedzący autorytet?
    Może jestem sentymentalna, ale jakieś 5 lat temu blogi były zwyczajnie „inne”, coś wnosiły, ludzie spierali się, ale mimo to lubili. Ech 🙂

    macham

  32. A o co się spierać? Globalne ocieplenie, wszechwładza bankierów i korporacji, upadek rycerskiego etosu już pod Grunwaldem. To fakty, a z faktami się nie dyskutuje!

  33. @TesTeq – spór w formie dialogu jest twórczy, ale ktoś musi mówić i słuchać, a nie tylko mówić i obrzucać epitetami, przyszywać łatki, ośmieszać i napiętnować ostracyzmem.
    Torlin mimo pozornej dobroduszności jest człowiekiem silnym, bo uczciwym i ceni przyjaźń, a to dla mnie atrybuty godne pielęgnowania naszej sporadycznej, ale kilkuletniej znajomości mimo nie zawsze przyjaznej aury komentatorów.

    PS TesTeq – jesteś inteligentnym mężczyzną, dlaczego zamiast ośmieszać Julę, wiedząc o czym mówi nie sprostowałeś błędnej nazwy oligarcha na nuworysz? Jula ma własne, życiowe spostrzeżenia i doświadczenia, ma własne środowisko w którym się obraca i które żyje problemami być może zupełnie innymi niż Twoje, co nie ozn., że nieprawdziwymi. Dlaczego łatwiej jest ośmieszyć przy wtórze innych niż spróbować zrozumieć?

  34. A tak zupełnie „ponad wszystkim”, na mój dusiu – kocham (blogowego) owczarka podhalańskiego za jego życiową mądrość i ludzkie odruchy, za uczciwość i nie podążanie za tym, co akurat na topie, nie uleganie modom, za lokalny patriotyzm – hau!

  35. @sarna: Dziękuję za zasłużone komplementy. 😉 (ale zarozumialec!)

    Nie jest moim zamiarem ośmieszać głupstwa, które wypisują inni. Ale próba ich zrozumienia przekracza moje możliwości intelektualne. Wolałbym, żeby inni próbowali zrozumieć mój punkt widzenia – może żyłoby im się lepiej.

  36. TesTeq – 🙂
    To dobrze, że znasz swoją wartość, a świadomość jej nie musi wiązać się z zarozumiałością, choć łapię samą siebie na tym, że z tym jest jak „pomiędzy ustami, a brzegiem pucharu) 😉

    dobrego dnia, macham

  37. Czy musicie się kłócić?. Jakieś dwa lata temu założyliśmy wspólnie koło, właściwie nienazwane, bez konkretnej liczby członków, kto chciał, to przychodził. Spotykaliśmy się najczęściej w Piasecznie, kręciliśmy filmy, odgrywaliśmy sceny w mieście, w parku, robiliśmy studia aktorskie dla dzieci i młodzieży, przeprowadzaliśmy wywiady, ankiety, wszystko non profit, z czystej ciekawości i miłości do działania. Było nas – tak naprawdę aktywnych – 8 osób, razem z miłośnikami liczba ta zwiększała się do 15. Myślałem, że złapałem Boga (czytaj – kulturę) za nogi, gdy tymczasem zespół eksplodował. Z przykrością stwierdzam, że doprowadziły do tego dziewczyny, zazdrosne o partnerów. Zebrałem młodzież i powiedziałem, że nic z tego nie będzie, dopóki nie uregulują najpierw swoich wzajemnych stosunków, na to usłyszałem od A, że dopóki B będzie w zespole, to jej X nie będzie uczestniczył, na to wstała C i powiedziała, że B kłamie, bo chodzi na spotkania tylko po to, aby poderwać jej Y itd. Zespół się rozpadł i jego prochy smagane są wiatrami i deszczami na gościńcach. Proszę Was, nie kłóćcie się.

  38. Oj Torlinie. Oj.
    A cóż ludzi motywuje do non profit aktywności w „kulturze” czy w „kultach”.
    Po co dziewuchy i chłopaki drzewiej na nieszpory majowe przychodzili (może gdzie nawet teraz przychodzą). Po co panienki i kawalerowie w miasteczkach na próbach teatrów amatorskich bywali? Po skauci podchodzili pod namioty skautek, aby kawałek tkaniny nocą z niego wykraść? Po co skautki na tę nocną niedogodność się wystawiały?
    Dlaczego z Twoją grupą miałoby być inaczej?

  39. Pewnikiem masz rację. Błędem było to, że uczestniczyły pary, ale jednocześnie były single w wieku poborowym. Ale któż to mógł przewidzieć! A ja biedny załatwiłem za darmo dużą salę na Ochocie na próby teatralne, której koszt miał pokryć gigantyczny koncern amerykański w ramach swojej kulturalnej działalności organicznej i musiałem wszystko odwołać. Ale najdziwniejsze jest to, że jak spotykam się z członkami, to od wszystkich słyszę głos nostalgiczny, jak tam w Piasecznie było wspaniale. Ale na spotkania u mnie 15 sierpnia, jak A się dowiaduje, że będzie B, to ogłasza, że ona nie przyjdzie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: