Napisane przez: torlin | 16/11/2013

Ludzie! Psychologia w natarciu!

sprzedaż bezpośrednia

Zdjęcie STĄD

Ludzie! Psychologia w natarciu! Sprzedaż bezpośrednia rośnie! I ludziom żyje się lepiej z kołdrą z włosia lamy za 2,3 tys. zł, jonizatorem w formie wanienki likwidujący toksyny ze stóp za 3,4 tys. zł lub bioharmonizerem fotonowym V – V. O staruszkach, którzy dają się nabrać na występy Kryszaka czy Grabowskiego, pisze się od wielu lat. Najpierw reguła wzajemności – mały prezent (trzeba się odwdzięczyć), później wyjątkowość okazji, podlane to wszystko autorytetem (człowiek ubrany w lekarski kitel lub profesor). Tyle się mówi o rozterkach dzieci, które znajdują u rodziców dokumenty o ich olbrzymim zadłużeniu w banku po całkowicie zbędnym zakupie. Co robić ze starszymi ludźmi, którzy oddają własne mieszkania za małe sumy dodatku do renty? Wcześniej ubezwłasnowolnić?

Nie ukrywam, to są problemy. Ale mam przykład z własnej rodziny, że sprzedawcy potrafią wpływać na ludzi, którzy pozornie nie dają się nabierać na takie sztuczki. Mój ojciec, mimo swoich 93 lat, jest wspaniale myślącym człowiekiem, a dał się nabrać jakiejś firmie telekomunikacyjnej, aby przeszedł do niej. Jak już to zrobił, firma natychmiast o nim zapomniała, a odejście przed terminem grozi jakimiś niewyobrażalnymi odsetkami. Tata ku mojemu zaskoczeniu kupił atlas samochodowy Niemiec o objętości jednotomowej encyklopedii, chociaż proszę go, aby w ogóle nie słuchał tego rodzaju propozycji.

Było to wprawdzie kilka lat temu, ale mój syn, człowiek realnie patrzący na świat, o mało co nie podpisałby wniosku o przyłączenie się do jakiegoś funduszu bankowego gwarantującego olbrzymie zyski w przyszłości. Na całe szczęście rozmowa odbywała się u mnie w kuchni, a ja akurat wróciłem z pracy. Przydało się moje ekonomiczne wykształcenie i zainteresowanie tematyką. Wystarczyło kilka pytań i facet zaczął się gubić, sam za syna powiedziałem: „To mój syn jeszcze się zastanowi”.  A przecież jest to mężczyzna zdroworozsądkowo patrzący na świat.

Była również historia ze znakomitym odkurzaczem, ale tu mój syn sam poszedł po rozum do głowy. Jak to się dzieje, że ludzie inteligentni dają się nabierać na takie metody

Wielką książką jest „Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego. Każdy (nie tylko sprzedający) powinien ją przeczytać. Aby się umieć bronić. A czy Wy też daliście się nabrać na zakup rzeczy Wam najzupełniej zbędnej? ciekaw jestem.

Reklamy

Responses

  1. Oczywiście! Co miesiąc kupuję emeryturę, której nigdy nie dostanę w takiej wysokości, jaka należałaby mi się, gdybym po prostu te pieniądze wkładał do banku na konto oszczędnościowe!

  2. Ale to jeszcze w jakiś sposób można uzasadnić wyrównywaniem szans społecznych, identycznie jest z kosztami leczniczymi – młodzi pytają, dlaczego oni maja płacić składkę na ZUS, jak oni nie chorują. A jak będą potrzebować, to sobie wykupią prywatne świadczenia lekarskie.
    Ale w tym wypadku Tes Tequ sprzedawane są rzeczy nie tylko osobie zainteresowanej niepotrzebne, ale często po cenach nieraz 20 razy wyższych niż w normalnych sklepach.

  3. Ja z mamą chodziła na takie „spotkania biznesowe” 😉 ;
    odkurzacz za 4000 , materac zdrowotny za 15000 , kulki doprania do pralki po 30 zł. itd..
    Miłe spotkanie w hotelu (winko, kawa darmo ) są głównie starzy ludzie , czyli mający stałe , pewne dochody w postaci na razie pewnej emerytury , ale jeszcze sprawni fizycznie i dbający o zdrowie , bo kupujący te materace i pościel z lamy czy z czegoś tam.
    Młodzi sprzedawcy, czasami studenci mają marże od sprzedaży , czasami
    całkiem ,całkiem dobre.
    Mój kuzyn dzięki takim sprzedażom, całkiem sobie nieźle żyje .. 😀

    Ps.
    To samo czynią banki przy kredytach .Teraz Mikołajki bankowe się już szykują , pójdź do banku , to dostaniesz pieniążki darmo ! … 😆

    Zresztą pracownicy (muszą ludzi naciągać), pod groźbą utraty pracy.

    Potem w programie w TVP, u Jaworowicz ogląda się tych biednych oszukanych ludzi , co to cały dorobek życia tracą .Zadłużeni na kilka pokoleń. 😦
    Pa!

  4. Torlinie, chciałeś kapitalizmu, to masz. Albo wolny rynek z iPhone’ami i cenami z sufitu albo ceny regulowane i ocet na półkach. Nie ma trzeciego wyjścia. Jeśli chcę Ci sprzedać puszkę Red Bulla za 12 zł, a Ty chcesz kupić, to nikomu nic do tego, że 10-krotnie przepłacasz (tak, bo nawet 4 zł w sklepie jest zdzierstwem).

  5. Jaworowicz nie znoszę Julu, mówi się, że jednostka nie ma wpływu, że procesy społeczne… To ona swoimi programami wmówiła społeczeństwu, że cała prywatyzacja lat 90. była złodziejstwem. Nie pokazała ani jednego przykładu pozytywnego. Jest dla mnie osobą obrzydliwą.
    ————
    Tes Tequ!
    Nigdy się z Tobą nie zgodzę na wolną amerykankę w kapitalizmie. To nie jest tak, że nie ma żadnej etyki, że wszystko można. Z pościelą to wykorzystywana jest łatwowierność starych ludzi, którzy patrząc z perspektywy lat nie mogą zrozumieć, jak można drugiego człowieka oszukać. Oni tego nie mogą zrozumieć. Dokładnie tak samo postąpił PiS pustymi lodówkami, w tym momencie stracił u mnie jakąkolwiek sympatię, głośno powiedziałem: „Tak nie wolno mówić, to jest nieprawda”. Kapitalizm nie polega na tym, że dowolną rzecz można powiedzieć, a później stwierdzić: „Widziały gały, co brały”.
    Nawet biorąc pod uwagę fundusz inwestycyjny dużego ryzyka pokazywanie przez sprzedawców wykresów planowanego zysku za 15 lat jest szalbierstwem, tak jak sprzedawanie relikwii (ale w tym wypadku sprzedaje się marzenia i wiarę). Powtórzę, etos kapitalizmu nie polega na sprzedaży za wszelką cenę.

  6. Torlinie, okazuje się że mamy wspólną awersję do pani Jaworowicz. Rzeczywiście paskudnie krzykliwa redaktorka nie stroniąca od łatwych oskarżeń i pełna zadufania. Ale nie zgodzę się, że powinna pokazywać pozytywne przykłady dla równowagi. Jej program nie ma takiego charakteru więc skupiła się głównie na ludzkiej krzywdzie i trudno mieć o to pretensję. Obiektywnie też przyznam, że pokazywanie ewidentnych oszustów, ewidentnej naiwności ofiar, skutków ewidentnego nieinteresowania się prawem – to pozytywy tego programu. Udział wśród „ekspertów” pospolitych oszołomów politycznych – to koszt.

    Wracając do głównego tematu; Polska jawi się obecnie jako państwo niepraworządne, niezainteresowane ściganie (i karaniem na Boga! adekwatnym karaniem) ujawnionych oszustów. Tu nie podejmę się odpowiedzi na pytanie dlaczego tak jest.
    Nie da się ochronić łatwowiernych i naiwnych, skoro im samym trudno podjąć się edukacyjnej samoobrony. Dlatego trzeba oszustów: ujawniać, wykpiwać, pokazywać palcem.
    Prywatnie zajmuję się m.in. obsługą zajęć komorniczych w ZUSie. Skalę ilości zajęć rent i emerytur (najłatwiejsze ofiary) na przestrzeni kolejnych lat to stała progresja.

  7. TesTeg , wpadasz w drugą skrajność.
    Ocet był w latach 80-tych i kartki, gdy państwowa gospodarka się załamała. Po strajkach w zakładach , po embargu nałożonym na kraj i etc..
    Wcześniej ta gospodarka jakoś tam działała w ramach tego rynku RWPG. Torlin , jak i ja pamiętamy nawet „modę polską”, szycie na miarę, nie tylko „ciucholandy” i „chińszczyznę” na ludziach , jak obecnie na ulicy.
    Każdy kraj w demoludach coś wówczas produkował , nawet i Polska !. 🙂
    Nawet i drogi na eksport , chyba dobre ? , skoro w czasie wojny w Iraku , jeździły po nich czołgi.
    ( Jak się zastanowić , to wszystko w ciągu 25 lat , tak od 1945 do lat 70-tych ubiegłego wieku )
    Robotnicy wówczas mieli gdzie strajkować o podwyżki. Teraz bezrobotni nawet nie mają gdzie , o swoją godność!..
    Niewidzialna ręka rynku wykasza ich równo, chyba ,że uda im się zdezerterować na przykład do krajów skandynawskich.
    Jednak tam jest jakieś inne podejście ludzi , uczą się współpracy i wzajemnej tolerancji. Opisują to dziewczyny – blogerki , które obecnie tam zamieszkały i nie żałują , że wyjechały z Polski.
    Ps.
    Oglądałam w TVP, program edukacyjny dla młodzieży o finansach i dowiedziałam się ciekawostki.
    Otóż po zadłużeniu , jakie nastąpiło po słynnym „potopie”, Szwedzi pieniądze produkowali w jakimś metalu, całe płyty ważące kilkadziesiąt kilogramów. Wozili to do banku w kilka sani , a bank dawał im poświadczenie napisane na papierze I to były pierwsze pieniądze papierowe w obrocie na terenach północnej Europy.
    W Polsce , to dopiero pod zaborami ?..Chyba ,że się mylę? .. 😉
    Pozdrawiam Tu-bylców a niektórych przepraszam ,że zaniżam poziom.
    Tym drugim proponuje omijać! 😆

  8. Większość ludzi nie myśli racjonalnie i jest łatwowierna, niestety (a do tego przekonana o tym, że nie da się przechytrzyć ; ) ).

  9. Ok, Torlinie, jak chcesz prawnie przywołać ludzi do przyzwoitości? Konkretnie.

    Powiedzmy, że twierdzę, iż mój blog http://biz.blox.pl/html ma własnosci uzdrawiające, ale tylko wtedy, gdy nabędziesz ode mnie breloczek w kształcie szyszki za 495,- zł plus koszty wysyłki (pamiętaj – na zdrowiu nie wolno oszczędzać! 😀 ). Prezentuję Ci też opinię jakiegoś instytutu naukowego i entuzjastyczne komentarze zadowolonych klientów. Kupujesz?

    Pewnie nie, ale dlaczego Twój sceptycyzm ma działać na szkodę innych, potencjalnych nabywców. Nie uważasz, że w ten sposób im szkodzisz?

    I wracając do meritum – z jakiego paragrafu chcesz mnie ścigać?

  10. Gospodarz ma tu wysoce pejoratywnie zdanie o nabywaniu – z jego punktu widzenia – zbędnych przedmiotów. A przecież nie każdy ma umysł poukładany i wolny od żądz.
    Decyzja kupna jest zawsze decyzją suwerenną – transakcja pod przymusem jest z punktu widzenia prawa nieważna i nie byłoby sensu jej zawierać.
    Gdybym ja kupił od Tes Teqa wisiorek i za tydzień ogłosił, że mi opadł cholesterol i cukier, to ile osób by złożyło zamówienie na wisiorek? A jak bym jeszcze zaraz potem trafił czwórkę w lotto ?
    Będąc niezwykle racjonalnym minimalistą zakupowym sam ! – bez zachęty – kupiłem 10 lat temu w Makro wędkę teleskopową i kołowrotek japoński z kabłąkiem. Za całe 25 zł.
    Ostatni raz łowiłem ryby w Solinie w 1974 roku. Były efekty, chociaż wędka z leszczyny, 8 m żyłki własnej, spławik ze znalezionego piórka, a haczyk pożyczony od sąsiada na taborisku.
    Przez całe swoje chłopackie życie zazdrościłem tym, co mieli wędki składane, kołowrotki śmigające i pudełka z cymeliami wędkarskimi.
    I jak zobaczyłem tę wędkę i kołowrotek w Makro, to nie zdzierżyłem.
    Mam, leży w garażu.
    Na ryby nie pójdę, bo żonę mam O.K. i nie muszę w weekendy wychodzić z domu.
    A rzeczony kołowrotek i wędka zaspokoiły długo noszony niedosyt posiadania tych przedmiotów, a w zasadzie chęci łowienia ryb.
    Dlatego się nie dziwię sąsiadowi, który nie mając ani jednego włosa na głowie kupił od akwizytorki trzy komplety szczotek do pielęgnacji fryzury ani sąsiadce, która kupuje różne zestawy śrubek czy narzędzi dla swojego męża z nadzieją, że on kiedyś wbije te dwa gwoździe w ścianę, o co go prosi od 20 lat.

  11. Julu!
    Jak chcesz zobaczyć relacje: wolne państwo polskie – gospodarka i rozwój cywilizacyjny, a Polska w niewoli, a ten awans – to zapraszam do Edwara. Wnioski są wstrząsające, im bardziej byliśmy w niewoli, tym dystans do Europy Zachodniej się zmniejszał, jak tylko zdobywaliśmy niepodległość, to znowu pewnie był grajdołek i ostra jazda w dół. Patrząc na wykresy zaczynam zdawać sobie sprawę, że jesteśmy teraz w niewoli. Pewnikiem Brukseli. A prawda jest taka, że przepisy narzuca nam ta stolica i nie możemy się w pełni sami rządzić. I to wychodzi nam na dobre.
    ————
    Do wszystkich!
    Nec Hercules contra plures, czyli i Herkules dupa, gdy ludzi kupa. Ale jeżeli pozwolicie, w dalszym ciągu uważam etykę kapitalizmu za rzecz bardzo ważną. Istnieją sprzedaże moralne i niemoralne, i dajcie spokój z narzucaniem mi obowiązku definiowania zjawiska. Ja też sobie kupiłem mapę i przewodnik, jak wejść na Aconcaguę, chociaż wiem, że w życiu tam nie pojadę. A zupełnie coś innego jest przejąć mieszkanie staruszka, który nie wie, co podpisuje.
    Pozwolicie, że pozostanę przy swoim. Ale nie odpowiedzieliście mi na podstawowe pytanie (pomijając już kwestię staruszków): „Jak to się dzieje, że ludzie inteligentni dają się nabierać na takie metody”.

  12. Co zatem proponujesz w sprawie staruszka? Jak chcesz go uchronić przed jego nierozumieniem rzeczy, które podpisuje i bezwzględnością niemoralnych ludzi, którzy to wykorzystują? Ubezwłasnowolnić go? Wprowadzić ustawę automatycznie ubezwłasnowolniającą ludzi, którzy ukończyli 60. rok życia lub nie zdali corocznego państwowego egzaminu z rozumienia umów? A może prewencyjnie pozamykać do więzienia wszystkich akwizytorów?

  13. Tes Tequ!
    Ja nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytania. Sam je zadaję. Ja nie jestem Alfą i Omegą, że nie wspomnę o Gammie i Kappie. Ale wybacz – to są pytania, które trzeba zadawać. Zawsze uważałem mój blog za miejsce wymiany myśli, każdy wpis niekoniecznie musi się skończyć propozycją rozwiązania.
    Ale wracając do Twojej nieustępliwości, sam z własnego życia mogę dać przykłady, jak człowiek zmienia się pod wpływem własnych doświadczeń. Pewien poseł niesłychanie prawicowej partii głoszącej absolutny zakaz aborcji własnym samochodem wywiózł córkę do kliniki do Czech. Oby Cię nigdy nie spotkało takie nieszczęście, że wchodzisz do mieszkania swojego ojca, którego bardzo kochasz, i znajdujesz na stole dokumenty, że będzie on otrzymywał 2 tysiące złotych miesięcznie do śmierci, a po niej mieszkanie będzie własnością kogoś innego.

  14. Ależ ja nie przeczę – to jest problem, ale wolność + atawistyczna walka o przetrwanie + inteligencja prowadzą do wykorzystywania słabszych przez silniejszych. Gdyby wprowadzić przepisy chroniące słabszych, bo nie wiedzą, co czynią, to należałoby zamknąć Lotto, ponieważ właśnie na tym ono się opiera!

  15. A w sprawie ojca, co „przetracił” mieszkanie, zdenerwuję Cię. Chciał 2000 miesięcznie na swoje potrzeby, nie dostał tego od dzieci, tylko od „obcego”, to dzieciom teraz nic do tego. To jego mieszkanie i nie ma w Polsce obowiązku zostawiania go rodzinie!

  16. Jeszcze raz w sprawie:
    a/ kupowania
    Jest takie powiedzenie „A kto bogatemu zabroni?”
    Każdy z nas czasem kupuje niepotrzebne rzeczy. A że ew. dług zostanie w masie spadkowej (O! Tu Cię boli), to jest wyjście – przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza lub odrzucenie – czyli przerzucenie go na dzieci.
    b/ mieszkanie za dożywotnia rentę – i tu wyszedł prawdziwy powód wpisu. Nie tam żadne psychologie, akwizytorzy itp. Ktoś się poczuł okradziony z niekoniecznie przynależnej mu rzeczy. Zawłaszczonej już w myślach.
    A tu figa.
    Cytat: Oby Cię nigdy nie spotkało takie nieszczęście, że wchodzisz do mieszkania swojego ojca, którego bardzo kochasz, i znajdujesz na stole dokumenty, że będzie on otrzymywał 2 tysiące złotych miesięcznie do śmierci, a po niej mieszkanie będzie własnością kogoś innego
    Z tego zdania wynika, że bardziej kochałeś mieszkanie.
    Gdyby było tak jak piszesz, to powinieneś się cieszyć, że Ojciec zdjął Ci kłopot z głowy – płacenie alimentów, na które może – jak sam ocenił – nie byłoby Cię stać. Bo jeśli by było, to czemu ich sam nie zaproponowałeś własnemu, kochanemu Ojcu ?

  17. Pisarzu Niedzielny, tylko żebyś za bardzo nie myślał, że to jest mój osobisty problem, bo tak zabrzmiał Twój komentarz. Piszę jedynie ogólnie.
    ———-
    Tes Tequ!
    Walka o spadek nie dotyczy chyba tylko dzisiejszych dni, tak jest od tysięcy lat.

  18. Ten problem o spadek , to cała historia świata, zwłaszcza te królewskie, ale nie tylko 😉

    Może tak dla rozrywki „Skąpiec” Moliera. 😆

    Ps.
    Ja jednak jestem pełna podziwu , dla tych co wymyślili religie , to dopiero biznes !!!
    (Czerpać zyski z tego, czego nikt nie jest pewien – czyli życia pozagrobowego) I to też od tysiącleci lat , i nie dziwi mnie ta walka pomiędzy religiami o duszyczki . 🙄

    Pomimo rozwoju tej naszej cywilizacji, to jednak mentalnie ciągle jesteśmy przy tym kamieniu łupanym , ten nasz atawizm , ta nasza walka o byt doczesny. 8)

    Pa!

  19. W każdym powiecie istnieje urzędowy rzecznik praw konsumenta. W przypadku moich, kilku już interwencji zawsze stawał po stronie oszustów.
    Sprawy byłu błahe, ale mocno drażniące i w oczywisty sposób działy się w sposób łamiący prawo..

  20. O.K. TORLINIE
    nie przywiązuję sprawy do Ciebie.
    Stąd łatwiej mi będzie zacytować powiedzonko, że tylko głupcy liczą cudze pieniądze.
    Chyba wlazłeś (weszedłeś po wałesowemu) w nieciekawe towarzystwo.

  21. Piotruś pisze: Sprawy byłu błahe, ale mocno drażniące i w oczywisty sposób działy się w sposób łamiący prawo..

    Doprawdy? Oczywisty? Albo nie wiesz, o czym mówisz, albo ulegasz złudzeniom. Ci „oszuści” dbają o to, żeby umowy, które przedstawiają klientom, w oczywisty sposób dowodziły, że nie ma mowy o oszustwie. Całe oszustwo polega na tym, że ludziom nie chce się czytać albo nie czytają, bo boją się, że nie zrozumieją i wyjdą na głupków. I w ostatecznym rozrachunku na głupków wychodzą. 😦

  22. Widzisz TesTestequ dla mnie słowo więcej znaczy niż jakikolwiek papierek.
    Nie pisałem nic na temat umów lub oszustów, tylko postawy urzędu który reprezentuje państwo. Z Twojego wpisu wnioskuję zas , że w ostatecznym rozrachunku to państwo wychodzi na głupka. Bo albo tworzy głupkowate prawo, albo zatrudnia głupkowatych urzędników.

  23. @Piotruś: Tak, każde państwo, które jednocześnie chce zapewnić wolność i ją ograniczać w imię wyrównywania szans i ochrony przyzwoitości, wychodzi na głupka. Dlaczego? Ponieważ kreatywność wolnych ludzi dorównuje, a nawet przewyższa kreatywność twórców prawa. Błąd tkwi w założeniu, a nie w realizacji.

  24. Podsumowując, i dziękując wszystkim
    Nie zgodzę się z Tes Teqiem i koniec. Powtórzę, kapitalizm powinien mieć swoją moralność. Nie wkłada się do torby na 4 jabłka jednego zgniłego, „bo trzeba było obejrzeć przy zakupie”. Większość ludzi ma zaufanie do sprzedawców, bo jak nikomu nie będziemy wierzyć, to nasze życie zamieni się w piekło.
    Dam przykład z własnej półki, zadzwonił do mnie Alior Bank z propozycją ubezpieczenia śmierci spowodowanej wypadkiem samochodowym i kosztami pobytu w szpitalu. Ponieważ propozycja wydała mi się interesująca, telefonicznie zgodziłem się na przystąpienie do tego ubezpieczenia. Muszę przyznać, że dopiero po 3 miesiącach zacząłem interesować się, dlaczego ja nie dostałem warunków umowy. Odesłali mnie do ubezpieczyciela i dopiero tam się dowiedziałem, że to ubezpieczenie jest dla ludzi do 65 roku życia. A później samoistnie wygasa (jakby ludzie po 65 r.ż. nie ginęli w wypadkach komunikacyjnych). Bank doskonale wiedział, że ja mam 62 lata i że płacenie przeze mnie tego ubezpieczenia przez 3 x 12 = 36 miesięcy jest pozbawione sensu. Otóż niepoinformowanie mnie o tym drobiażdżku uważam za brak etyki, za oszustwo. I tłumaczenie, że ja powinienem czytać instrukcje i że sam za ten stan odpowiadam, uważam za niesprawiedliwe.

  25. A nie zgadzaj się Torlinie do woli! Ja cały czas nie zgadzam się na kulisty kształt Ziemi, ponieważ to oczywiste, że Australijczycy pospadaliby z niej w otchłań kosmosu! Nie zgadzam się też na radio i telewizję, ponieważ nigdy nie widziałem na oczy fal elektromagnetycznych! I nie zgadzam się, żeby w zimie było zimno!

    A z tym bankiem, to jeszcze nic straconego. Szybko wpadnij pod samochód i kasiora leci na Twoje konto. Tylko zrób to tak, żeby nie było podejrzeń, że zrobiłeś to umyślnie – na pewno w warunkach ubezpieczenia jest coś na temat prób złośliwego wyłudzania odszkodowania. 😀

  26. Nie tak dawno czytałem „Wiek propagandy”, też w tym guście. (Bo propagandę i reklamę wiele łączy.)
    Autorzy polemizowali z dwoma tezami na raz:
    — że ludzie są bezmyślni i dają sobą sterować,
    — że ludzie są myślącymi, niezależnymi indywiduami, które same kierują swoimi wyborami 😉
    Tyle, że znajomość sztuczek tylko pomaga — techniki perswazji działają, może tylko trochę słabiej.
    ***
    Czy sam się dałem nabrać? Nie wiem. Na pewno kupuję więcej, niż powinienem, gdybym tak na spokojnie się zastanowił. Ale, z drugiej strony, nie kupuję rzeczy niechcianych. Raczej to łatwość zachęcenia, tam gdzie mi do czegoś blisko, niż zdolność wmówienia czegoś „emocjonalnie obcego”.

    @Torlin & TesTeq:
    Hm… stary spór? Torlin po stronie Smitha, a TesTeq Mandeville’a (by odwołać się do interpretacji Sedlacka, choć może to krzywdzące dla opinii TesTeka)?
    Generalnie — jestem po stronie Torlina (hm… i Fukuyamy). Gospodarka działa, bo istnieją pewne podstawy kulturowe, wśród których są zaufanie i uczciwość. Oczywiście, przy ich brakach kapitalizm nie załamie się, ale będzie funkcjonować gorzej.

  27. @pak4: Wolny rynek w założeniu opiera się na darwinowskim doborze naturalnym. Powinno być tak, że wygrywają ci gracze na rynku, którzy mają najlepszą reputację. I wszystko byłoby dobrze, gdyby ludzie byli logiczni, a nie emocjonalni. Prawo jest logiczne, więc nie sposób jest za jego pomocą okiełznać irracjonalnych zachowań ludzi. W przerażającym stopniu są podatni na manipulacje!

    Ja naprawdę bym chciał, żeby Ziemia była okrągła i bramki były dwie (ze Słowakami były 😀 ), ale co zrobić z zawodnikami, którzy w sposób niewidoczny dla sędziego szczypią mnie tu i tam? 😀 Zwiększyć liczbę sędziów? Nie, nie tędy droga, ponieważ zwiększy to koszty zawodów do nieakceptowanych społecznie poziomów.

  28. Ciągle nie rozumiesz Tes Tequ. Nie można sprzedawać urządzenia elektrycznego w Europie, które ma zasilanie 110 i nie powiedzieć o tym kupującemu. Nie można 62-latkowi sprzedawać ubezpieczenia, kiedy sprzedający wie, że za trzy lata automatycznie to ubezpieczenie wygaśnie. Nie można sprzedać urządzenia, do którego trzeba nabyć jeszcze jedną, kosztującą sporo, przystawkę, bez której ono nie działa, i nic o tym nie powiedzieć kupującemu. Takie coś to było dobre na giełdzie samochodowej, gdzie wciskano kit aż do bólu.

  29. Nie będę się przekomarzał i odpowiadał: „To Ty nie rozumiesz.”, a powinienem.

    Rozumiem Twoje postulaty, tak, jak rozumiem zakończenia wszystkich bajek mówiące, że „potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie”. Różnica jest taka, że ja zdaję sobie sprawę, że to są bajki – a Ty chyba (?) nie…

    I – jak widzisz – można 62-latkowi sprzedawać ubezpieczenia, kiedy sprzedający wie, że za trzy lata automatycznie to ubezpieczenie wygaśnie. Dlaczego? Bo temu 62-latkowi nie chce się przeczytać warunków ubezpieczenia.

    A urządzeń o niewłaściwym napięciu zasilania nie można sprzedawać w żadnym kraju i gdyby klienci chcieli, to puściliby dystrybutora w skarpetkach, ale… im się nie chce!

  30. To znaczy, że uważasz za słuszne, że dzwonią do mnie, mają moją zgodę po wysłuchaniu wszystkiego (ale o 65 latach nie było ani słowa), następnie w ogóle nie wysyłają do mnie żadnych warunków, ba, dopiero o tym dowiaduję się telefonicznie. Tes Tequ, to jest chore. Cokolwiek kupię, muszę rzucać się na opisy, warunki, zasady, dane techniczne, warunki gwarancji, żeby znaleźć, czy wszystko jest jak potrzeba. A wiesz świetnie o tym, że nie wszyscy są młodzi i świetnie się orientujący.
    Jak zaczęły być wprowadzane zmiany w polskiej telewizji na rynku funkcjonowały dwa rodzaje telewizorów, jeden z wbudowanym dekoderem, do starych typów trzeba było go dokupić oddzielnie. I babci młodego znajomego sprzedawca wepchnął telewizor bez dekodera nic nie mówiąc, że go trzeba dokupić. Dopiero wnuk jej o tym powiedział, a na słowa pretensji sprzedawca powiedział: „Nie pytała pani o to”. Nie – Tes Tequ – nie ma na to mojej zgody.

  31. @TesTeq:
    > Wolny rynek w założeniu opiera się na darwinowskim doborze naturalnym.
    Odwrotnie 🙂 To Darwin ściągał ze Smitha 🙂
    I warto pamiętać, że u Darwina nie ma wygranej organizmu, a jest rozwój gatunku, we wspólnie ewoluującym środowisku.

    > Powinno być tak, że wygrywają ci gracze na rynku
    Problem polega na tym, że rynek to nie pewien abstrakt. Na rynek wpływają przepisy, wpływa też ich przestrzeganie i (choćby) częstotliwości kontroli. Tak jak wpływa upór klientów w składaniu reklamacji.

    > Zwiększyć liczbę sędziów?
    1) Dlatego mówię, że to kultura warunkuje rynek. Rynek zapewne kulturę też 😉 Ale to bardziej złożone. Są miejsca, gdzie możesz przyjąć resztę bez liczenia; jak i takie, gdzie trzeba parę razy sprawdzić. Różnica wychowania, wpajanych wartości.
    2) Pewne rzeczy udało się zapisać ustawowo — np. zestandaryzowano informacje o kredytach. Możliwości są dwie — samoregulacja sektora (jeśli sektor uważa, że brak standardów etycznych obniża zaufanie do całego segmentu rynku), albo wymuszona regulacja prawna. Czyli, niestety, sędziowie (prokuratorzy, policjanci, inspektorzy skarbowi, UKOiK i kto tam jeszcze). Plus usprawnienie tych instytucji.
    3) Wraca temat organizacji konsumenckich, jako regulatora.
    4) Przypomnę że z teorii Darwina wyprowadzono także zasady altruizmu. Byłem świadkiem referatów na temat właściwego kierowania informacji handlowej, tak by zwiększać możliwości sukcesu i nie zniechęcać odbiorcy. Bo to się handlowcom, zwyczajnie, może opłacić. Problem polega na dalekowzroczności biznesmena, jego kulturze (nie tylko etyce, ale zdolności zrozumienia i posłuchania doradcy-eksperta).

    W konkretnym „przypadku”, o którym pisze Torlin, to także kwestia wprowadzenia odporności na przekaz reklamowy do edukacji. Bo skoro znamy tego typu techniki, rozpoznajemy sposoby, w jaki handlowiec nas podchodzi, to dlaczego tego nie uczyć?

  32. Dziękuję PAK-u 🙂

  33. @pak4: Piszesz 2) Pewne rzeczy udało się zapisać ustawowo — np. zestandaryzowano informacje o kredytach.

    A nie jest tak, że spowodowało to eksplozję pozabankowych form udzielania pożyczek („chwilówek”) nie podlegających tym regulacjom?

    Przeczytajcie sobie w ostatniej Polityce o automatach do osobistej produkcji papierosów. Na każdy przepis natychmiast znajduje się legalny sposób jego ominięcia.

    Dyskusja trochę nam się rozbiega, ponieważ występują dwa zjawiska:
    – łamanie przepisów (to jest łatwo ścigać);
    – omijanie przepisów (to jest trudne do ścigania).

    Do tej drugiej grupy zaliczam zgodne z prawem żerowanie na ludzkiej naiwności. Ze wszech miar naganne, ale nie stanowiące przestępstwa!

    A propos – interesują was odstresowujące breloczki w kształcie szyszki po 495,- zł plus koszty wysyłki? 😀

  34. TesTeq. Jak wyglądaja w Twojej teorii ograniczenia, warunki brzegowe, umowne linie, których nie należy przekraczać ?
    Czy w świecie w którym normy należy omijać emotikonami i małym druczkiem jedyne co pozostaje Torlinowi to założyć kominiarkę i dochodzić swoich racji kijem bejsbolowym ?

  35. Nie, Torlinowi nie chciało się przeczytać warunków ubezpieczenia, gdzie stało jak wół, że ma marne szanse skorzystać z tej oferty. A komuś chciało się to napisać. Wnoszę z tego, że piszący bardziej przyłożył się do transakcji, a sam Trolin przyznał, że „propozycja wydała mu się interesująca”, więc się na nią zdecydował nic nie czytając.

    Ja jestem przeciwny takiemu żerowaniu na naiwności, ale czyn ten nie nosi znamion przestępstwa. I tyle.

  36. I jeszcze jedno – nie mówimy o „mojej teori”, tylko o całkiem praktycznej praktyce. To Torlin teoretyzuje na temat etyki kapitalizmu realnego. A to są tylko pobożne życzenia…

  37. Każdy model egzystencji stada owiec i wilków przewiduje istnienie w miarę stabilnej strategii strzyżenia. Każda z neodarwinowskich teorii doboru naturalnego obejmuje różnorodność postaw wobec środowiska. W praktyce najszybciej zmierza do zagłady populacja skałdająca się z samych wilków.
    Dlatego zamiast o pobozne życzenia pytam o umowne normy umożliwiające stabilną koegzystencję wilków i owiec. (bez jakichkolwiek uwag osobistych)

  38. Może inaczej to wytłumaczę.

    W pełni zgadzam się i kultywuję zasady, jakie wyznaje Torlin:
    – dotrzymuję danego słowa;
    – nie wykorzystuję słabszych;
    – dbam o swoją reputację.
    I to działa. Nigdy nie doszedłbym do tego, do czego doszedłem, postępując etycznie, a nie podle.

    To, co nas różni, to fakt, że nie wierzę w instytucjionalne formy naprawy zgniłego świata, w którym żyją bezwzględni wykorzystywacze naiwnych. Jedyne, co można zrobić, to zbliżyc się do siebie i edukować.

    Dlaczego ojciec z przykładu Torlina „przetracił” mieszkanie za dodatek do emerytury? Bo rodzina oddaliła się od niego i nie miał się kogo poradzić…

  39. Moim zdaniem lepiej by wyszedł na interesach związanych z nieruchomościami, gdyby zamiast rodziny poradził się fachowca.
    Wydaje mi się,że problem pościeli, odkurzaczy lub mieszkań nie dotyczył formy transakcji ale manipulacji, która służy rażącym zaniżeniom lub zawyżeniom ceny od rynkowej wartości przedmiotu.

  40. Rynkowa wartość przedmiotu – to ciekawy temat do dłuuugiej debaty, nie tylko pomiędzy laikami, ale i profesorami ekonomii. Jaką rynkową wartość powinna mieć koszulka produkowana w Bangladeszu za kilkanaście groszy. Czy to właściwy koszt produkcji? A jeśli nie, to jaki jest właściwy? W Polsce, Norwegii, Bangladeszu? Taki sam czy różny? Czy cena tej koszulki w sklepie w centrum Warszawy powinna być taka sama, jak na bazarze w Serocku? Czy Biedronka może ją sprzedawać po kosztach – w ramach promocji? I tak dalej, i tak dalej…

  41. A o poradach fachowców mam rodzinną anegdotę – zakupiony fortepian miał pękniętą ramę i rozstrajał się mimo, że przed zakupem obejrzał go prawdziwy, niezależny ekspert. Dopiero po latach okazało się, że ten ekspert był kumplem sprzedającego…

    Jeśli znasz jakiegoś fachowca, który zechce mi doradzić nie wciskając produktu, od którego ma największą prowizję, to Cię ozłocę. 😉

  42. Ja już nie wiem, co napisać.

  43. Twitter przyniósł mi dziś tę światłą myśl na temat demokracji (do kapitalizmu też pasuje) (i do realnego socjalizmu) (i do każdego praktycznego, a nie teoretycznego systemu społecznego):

    „Democracy is two wolves and a sheep voting on what’s for dinner.”

    „Demokracja to dwa wilki i owca głosujące, co będzie dziś na obiad.”

  44. Oczywiście, że na obiad będzie wilk cieszący się mnieszymi względami owcy.
    Oby tylko demokratyczne wybory były tak proste.

  45. Torlinie, przeczytaj koniecznie w dzisiejszej GW (2013-11-20) na stronie 5 artykuł „Ciekawscy internauci nabijani w butelkę”. I powiedz mi, czy Twoim zdaniem to nabijanie jest nieetyczne. Fakty:
    – usługodawca rozsyła ludziom e-maile zawierające następującą ofertę: „Wpisz numer telefonu i przechwyć z niego SMS-y”;
    – na stronie serwisu dowiadujesz się, że za wygenerowanie 61 wiadomości przyporządkowanych do wskazanego numeru telefonicznego płacisz SMS-em 30,75 zł. Dowiadujesz się też, że „serwis ma formę rozrywkową, a jego funkcjonalność została udostępniona legalnie”;
    – po zapłaceniu dostajesz 61 całkowicie fikcyjnych SMS-ów! 😀
    – w punkcie 13 regulaminu dostępnego na stronie serwisu czytasz jasne oświadczenie: „Usługa jest tylko zabawą i nie zawiera prawdziwych materiałów – brak możliwości ich pobrania”.

    I co o tym sądzisz? Oszustwo to? Wyłudzenie? Żerowanie na naiwności? Manipulacja? A może po prostu szlachetna (choć dochodowa) akcja założycieli serwisu służąca edukacji polskiego społeczeństwa? 😀

  46. Okradanie złodzieja 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: