Napisane przez: torlin | 21/11/2013

Brońmy egzonimów

Morze Japońskie

Zdjęcie STĄD

Od razu wyjaśnię, że egzonim to jest nasza własna nazwa geograficzna, niebrzmiąca identycznie z oryginałem. Oczywiście możemy wymieniać ich setki, od Londynu, Paryża, Monachium, Rzymu, Włoch po Mediolan. Jedne egzonimy zapadły w kulturę tak mocno, że są właściwie nierozerwalne, czy nazwiemy inaczej stolicę Hiszpanii jak Madryt. Inne chwieją się, czasami są nazywane egzonimicznie, czasami nie, przykładem jest Aachen , po polsku zwany Akwizgranem. Trzecią grupę stanowią nazwy geograficzne z zapomnianymi egzonimami jak Celowiec czyli Klagenfurt. A np. wiecie, jakie miasto nosi polską nazwę Kamienica Saska? Nawet nie znacie pewnie współczesnej nazwy Chemnitz, dopiero starszym mówi coś nazwa Karl-Marx-Stadt.

Inaczej mówiąc nazwa egzonimiczna ( w żadnym słowniku nie ma przymiotnika od słowa „egzonim”) to jest nasza wartość kulturowa, nasza tradycja, czasami sięgająca powyżej tysiąca lat. Taki świetnym przykładem jest Mołdawia, która po odzyskaniu niepodległości zażądała od innych państw, aby nazywać ją Mołdową. I nic ich nie obchodziło, że nazwa „Mołdawia” istnieje w Polsce od czasów wczesnopiastowskich. „Region możecie nazywać sobie Mołdawią, bo jest i Mołdawia Rumuńska, ale państwo powinno mieć nazwę w języku polskim Republika Mołdowy” – rzekli szlachetni Mołdawianie.

Czasami nasza Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej ulega prośbom państw, ale najczęściej, jeżeli są to nazwy kolonialne, tak jak  Cejlon, Birma czy Syjam. Ale ostatnio zapachniało konfliktem międzynarodowym w sprawie nazwania Morza Japońskiego. Sprawa była na wokandzie już w 2007 roku, ale powraca z roku na rok. Postanowiłem żywcem zerżnąć pierwotne ustalenia Komisji (STĄD), bo cytata ta pokazuje znakomicie trudności w ustaleniu prawdy, jest ona długa i może nie dla wszystkich interesująca, ale dla mnie są to fascynujące rozważania – to dla wytrwałych.

„Po przejściu do omawiania wykazu nazw z obszaru Oceanu Spokojnego, Przewodniczący poinformował, że do Głównego Geodety Kraju zgłosili się przedstawiciele ambasady Korei Południowej z wnioskiem o ustalenia jako polskiej nazwy dla morza formy Morze Japońskie (Morze Wschodnie). W sprawie nazwy tego morza zwrócili się również przedstawiciele ambasady Japonii, którzy poprosili o zachowanie dotychczasowej polskiej formy – Morze Japońskie. Na poprzednim posiedzeniu Przewodniczący zwrócił się do Zbigniewa Obidowskiego z MSZ z prośbą o przedstawienie stanowiska MSZ w tej sprawie. Na bieżącym posiedzeniu przedstawione zostało stanowisko MSZ sformułowane przez Tadeusza Żylińskiego – wicedyrektora Departamentu Protokołu Dyplomatycznego MSZ. W stanowisku tym, stwierdzono, że nie ma powodu do podejmowania dyskusji na temat ewentualnej zmiany nazwy Morza Japońskiego, gdyż po pierwsze, ONZ w korespondencji oficjalnej używa nazwy Sea of Japan, po drugie, żaden kraj nie ma prawa ingerować w tradycyjne sposoby nazywania terytoriów nieposiadających atrybucji, takich jak wody międzynarodowe, po trzecie, polskie nazewnictwo wynika z prawa do używania nazw przyjętych przez tradycję. Dodatkowo w stanowisku tym stwierdzono, że wywieranie nacisku na nasz kraj przez Koreę w celu zmiany nazwy jest niestosowne. (…)
Maciej Zych dodatkowo przedstawił stanowisko obu Korei oraz Japonii odnośnie stosowania nazwy dla Morza Japońskiego. Korea Południowa proponuje wprowadzić nazwę Sea of Korea lub Korean Sea (Morze Koreańskie) ewentualnie East Sea (Morze Wschodnie), a jako propozycję kompromisową, która ma obowiązywać do czasu ostatecznego ustalenia nazwy, proponuje wprowadzenie jednoczesnego stosowania dwóch nazw East Sea i Sea of Japan. Korea Północna proponuje wprowadzić nazwę Sea of Korea (Morze Koreańskie), a jako propozycję kompromisową, która ma obowiązywać do czasu ostatecznego ustalenia nazwy, proponuje wprowadzenie jednoczesnego stosowania dwóch nazw Sea of Korea i Sea of Japan, jest gotowa również zaakceptować jednoczesne stosowanie nazw East Sea of Korea (Morze Wschodniokoreańskie) i Sea of Japan (Korea Północna w praktyce popiera również nieco odmienne stanowisko Korei Południowej). Swoje stanowisko Korea Południowa, która jest głównym orędownikiem zmiany, uzasadnia tym, że: historycznie morze nazywało się Morzem Koreańskim lub Morzem Wschodnim do czasu japońskiej ekspansji militarnej pod koniec XIX w., a nazwa Morze Japońskie wprowadzona została w połowie XIX w. i rozpropagowana na początku XX w. po zajęciu Korei przez Japonię; nazwy Morze Koreańskie i Morze Wschodnie dobrze oddają geograficzne położenie morza (przy Płw. Koreańskim, na wschód od Azji); dawniej również Japończycy używali nazwy Morze Koreańskie, gdyż na niektórych mapach Wielkim Morzem Japońskim nazywali Ocean Spokojny; w krytycznym okresie utrwalania się nazwy tego morza na arenie międzynarodowej Korea nie była niepodległym państwem i nie mogła sprzeciwić się wprowadzeniu nazwy Morze Japońskie, a w czasie, gdy powstawał ostatni wykaz nazw mórz IHO w 1953, w Korei trwała wojna i nie mogła ona zająć stanowiska w tej sprawie.
Japonia opowiada się natomiast za pozostawieniem wyłącznie jednej nazwy Sea of Japan, a swoje stanowisko argumentuje tym, że: nazwa Morze Japońskie została wprowadzona do powszechnego obiegu międzynarodowego nie na początku XX w., tylko w pierwszej połowie XIX w., kiedy to Japonia (do 1853 roku) prowadziła politykę kompletnej izolacji (Sakoku) i w owym czasie nie wpływała w jakikolwiek sposób na to kto i jakiej nazwy używał dla tego morza; nazwa Morze Japońskie została wprowadzona przez Zachód (Europejczycy i Amerykanie) i jest obecnie standardem; nazwa Morze Japońskie stosowana jest od kilkuset lat; nazwa ta dobrze oddaje geograficzny charakter tego morza – oddzielenie od oceanu Wyspami Japońskimi (analogie: Morze Karaibskie oddzielone Karaibami, Morze Balearskie – Balearami, Morze Andamańskie – Andamanami itd.); nazwa Morze Wschodnie jest bardzo niejednoznaczna, gdyż stosowana jest do wielu akwenów: nazwę Morze Wschodnie (Dong Hai) używają Chińczycy dla Morza Wschodniochińskiego – również w publikacjach anglojęzycznych jako East Sea, nazwę Morze Wschodnie (biển Đông) używają Wietnamczycy dla Morza Południowochińskiego oraz nazwę Morze Wschodnie używają Duńczycy (Østersøen), Finowie (Itämeri), Niemcy (Ostsee) i Szwedzi (Östersjön) dla Morza Bałtyckiego; nazwa Sea of Japan jest obecnie jedyną nazwą oficjalnie przyjętą na arenie międzynarodowej.
Dodatkowo Maciej Zych poinformował, że w Polsce nazwa Morze Japońskie jest stosowana powszechnie, natomiast nazwa Morze Wschodnie nie jest w ogóle używana; nazwa Morze Japońskie stosowana jest w polskich atlasach co najmniej od pierwszej połowy XIX w. (np. w Powszechny doręczny atlas naynowszey jeografii, A. Dal-Trozzo, wydany w Warszawie w 1829 roku); w analogicznej sytuacji Komisja zaleca wyłącznie stosowanie nazwy Zatoka Perska, nie zalecając stosowania nazwy Zatoka Arabska; nazwa stosowana w Polsce jest analogiczna do oficjalnego rosyjskiego endonimu Японское море, nie ma zatem powodu zmieniać polskiej nazwy skoro nawiązuje ona do endonimu w języku pokrewnym do polskiego.
Jarosław Pietrow uzupełnił informacje odnośnie historycznego używania nazwy dla tego morza, tym, że nazwa Morze Koreańskie stosowana była rzadziej niż nazwa Morze Wschodnie, a sama nazwa Morze Wschodnie nadana została przez Chińczyków.
Po przedstawieniu stanowiska MSZ i powyższych wyjaśnieniach Komisja w głosowaniu opowiedziała się przeciw wprowadzeniu nazwy Morze Wschodnie jako nazwy wariantowej do egzonimu Morze Japońskie – za wprowadzeniem nazwy Morze Wschodnie nikt nie głosował, przeciw opowiedziało się 13 członków Komisji, a 3 wstrzymało się od głosu”.
To są autentyczne problemy, my chcieliśmy stworzyć własny nowy egzonim, to było po powstaniu Bangladeszu. W Polsce Komisja w latach siedemdziesiątych próbowała wprowadzić nazwę „Ziemia Bengalska”, ale niestety nie przyjęła się.

Reklamy

Responses

  1. Nazwy geograficzne to pikuś. Biedni Francuzi nie mają komputerów, tylko ordinateury, a wielkość plików wyrażają w oktetach, a nie bajtach! 😀

  2. A hołota to jest canaille. 😀

  3. A jak ma być ze Stanisławowem na Ukrainie? Co z Płoskirowem?

    …………………………………..

    Pewien świeżo zakochany w Polkach potomek rodu Rosyjskich czynowników i oficerów na próżno poszukiwał Iwanogrodu u ujścia Wieprza do Wisły gdzie dziadek jego matki stacjonował, jako oficer 72 Tulskiego Pułku Piechoty. Nie trafił też w Warszawie na ulicę Nowoaleksandryjską gdzie ponoć mieszkali dziadkowie jego ojca. A przecież pamięć o porcelanie z tamtego mieszkania trwa w rodzinie do dziś.

    Ale to są Rosyjskie egoizmy.

  4. „Egoizmy” tak ma być

  5. pawellubonski
    2013/11/22 09:12:50

    Brońmy egzonimów?
    Moje zdanie (nawiasem mówiąc, zdanie redaktora i wydawcy przewodników turystycznych, także traktujących o innych krajach) jest następujące. Brońmy egzonimów tradycyjnych, dobrze zakorzenionych w polskim piśmiennictwie. Nie twórzmy nowych i nie odgrzebujmy starych, dziś już zapomnianych.
    W dawnych czasach egzonimy rodziły się z powodu niskiej świadomości językowej i braku odpowiednich źródeł pisanych. Nazwy miejscowości przekazywano ustnie, przy okazji je zniekształcając lub dopasowując do polskiego systemu fonetycznego. Dziś te czynniki już nie działają. Używanie nazw miejscowych w brzmieniu oryginalnym jest zwyczajnie praktyczniejsze, zmniejsza możliwość nieporozumień, choćby przy odczytywaniu drogowskazów lub porozumiewaniu się z miejscowymi.
    Stanisławów i Płoskirów to inna para kaloszy. Myślę, że należy tych nazw używać w kontekście historycznym, ale kiedy mówimy czy piszemy o współczesności, to są to jednak Iwano-Frankowsk i Chmielnicki, a może nawet lepiej Iwano-Frankiwśk i Chmelnyćkyj.
    A propos zmian nazw, znacie tę anegdotkę z czasów Chruszczowa o generale radzieckim, który chwalił się: „Sam towarzysz Wołgin wręczał mi order za bitwę pod Wołgogradem!”?

  6. pawellubonski
    2013/11/22 10:25:05

    „Biedni Francuzi nie mają komputerów, tylko ordinateury, a wielkość plików wyrażają w oktetach, a nie bajtach!”

    Tak jak my z lekkiej ręki Śniadeckiego mamy całki i różniczki, gdy reszta świata – integrały i dyferencjały.

  7. „Cały świat” wielbił albo bał się Związku Sowieckiego. Polacy odczarowywali czerwoną magię słowem Radziecki odkurzonym archaizmem z innej rzeczywistości.

  8. @TesTeq pisze ,, Biedni Francuzi nie mają komputerów, tylko ordinateury,”

    Ale jak to brzmi np.: Ordinateur portable pas cher. 🙂

  9. Powiedziałbym, że każdą sprawę należy traktować indywidualnie.
    I że największym zagrożeniem dla egzonimów nie są żądania polityczne, a nieuctwo… Ile to razy słyszałem w tłumaczeniu z angielskiego: „skierował się w stronę Danuby”… O biednym Akwizgranie to już nie ma co wspominać 😛

  10. Mnie się wydaje że mówimy o różnych sprawach. Zupełnie czymś innym są czyste egzonimy, a zupełnie czymś innym zmiany nazw. Anglicy naszą stolicę mogą nazywać Warsaw, a my nie możemy Wołgogradu nazywać Carycyn ani Stalingrad. Bo to jest jasne, że nie ma Frunze, tylko jest Biszkek, nie ma Gorki, a jest Niżny Nowogród. Czy my mamy prawo nazywać miasta ukraińskie nazwami sprzed wieków?
    Pawle, jesteś widzę przeciwko egzonimom, wolisz standaryzację. A ja uważam, że jest to wspaniały fragment naszej kultury, i wielokrotnie nie należy zatrzymywać się li tylko przy nazwach geograficznych, gdyż mamy podobny problem z Kubusiem Puchatkiem, który nie był misiem, tylko „misiową”.
    A nazwiska? Szekspir czy Shakespeare? Szopen czy Chopin? Monteskiusz? Wolisz oryginał Pawle? To ja proponuję napisz w oryginale nazwisko Konfucjusz.

  11. @Torlin:
    > Czy my mamy prawo nazywać miasta ukraińskie nazwami sprzed wieków?
    W zależności od kontekstu. W kontekście historycznym jest to oczywiste. W przypadku rozmowy z osobą, która zna geografię historyczną Ukrainę jest to (IMHO) usprawiedliwione także podczas rozmowy o Ukrainie współczesnej. (Ale, ten ostatni przypadek, jest bardziej złożony i najłatwiej byłoby go załatwić ‚na piśmie’ podając obie nazwy.) Innych przypadków usprawiedliwiających takie rozwiązanie nie potrafię w tej chwili wymyślić 😉

  12. A ja Drogi PAK-u mam inny przykład, znam inny przypadek – gdy miasto nie zmieniło nazwy – patrz Lwów czy Czerniowce.

  13. Zresztą motywy wracania do dawnych nazw bywają podejrzane politycznie. Ja z chęcią jeździłbym do takich miast jak Weißenburg (Karlsburg) (dzisiejsza Alba Iulia), Kołoszwar (dzisiejszy Kluż) czy Wielki Waradyn (dzisiejsza Oradea), bo świadomie usiłowałbym udowodnić, że Węgrów okradziono.
    Znałem kiedyś Słowaczkę z Bratysławy, Marię, pikna była z niej dzioucha, ale jak zażartowałem, czy pojedziemy do Preszburga, to nie zrozumiała, o co mi chodzi.

  14. Ach, gdzie te czasy, kiedy jeździło się do Stalinogrodu…

  15. Nie zapomnę Tes Tequ rozmowy z taksówkarzem w Karpaczu, kiedy poprosiłem o kurs do Bierutowic.
    „Panie, nie ma już Bierutowic
    A co jest?
    Karpacz Górny.
    A co im przeszkadzały Bierutowice?
    Bo to było od Bieruta, to zmienili.
    Popatrz pan, w życiu bym się nie domyślił.”

  16. pawellubonski
    2013/11/22 12:20:09

    „Cały świat wielbił albo bał się Związku Sowieckiego.”

    A powinien bać się Council Union

  17. Jestem ciekaw, ile osób przeczytało tekst Komisji poświęcony Morzu Japońskiemu. Dla mnie była to niebywała frajda, ale widzę, że tylko dla mnie. Naciski trzech państw, aby Polska nazywała morze, tak jak oni by chcieli, jest szokujące. Szczególnie, że przeciętny Polak po zapytaniu go, gdzie leży Morze Japońskie, dzięki swojej wrodzonej inteligencji i bystrości odpowie: „Gdzieś koło Japonii”? 😀

  18. Dla mnie cała ta walka o nazewnictwo to igrzyska, żeby zająć czymś publikę, kiedy rozgrywa się batalia o dostęp do surowców naturalnych…

  19. Zapewne boje o imiona obiektów geograficznych mogą wydać Ci się szokujące.

    Najlepiej jednak nie sięgać do odległych regionów.

    Jestem na tyle stary, aby pamiętać jak drażliwym dla propagandy PRL był problem używania w Niemczech i w innych krajach zachodu dawnych nazw miejscowości leżących na Ziemiach Pozyskanych. Zresztą nie tylko dla propagandy. Często oburzenia bywały autentyczne, wynikające z patriotyzmu lub ostrego antyniemieckiego resentymentu.

    Nadać imię, zmienić stare imię na nowe?

    Stara magia mająca na celu zawłaszczenie lub potwierdzenie swych interesów na danym obszarze.

    To trochę tak jak znakowanie, czynność charakterystyczna dla wielu gatunków zwierząt.

    Kursują o tym znakowaniu legendy.

    Wioskę Marienbusch leżącą w pobliżu Trzcianki (Schönlanke) nazwano Wielka Bieda.

    Spora część przybyłej tu ludności parała się szabrem na tyle intensywnie, iż władze postanowiły wejrzeć w problem. Poważniejsza akcja organów skierowana przeciw szabrownictwu mogła poważnie zachwiać demografią i ekonomią wioski. Zdawał sobie z tego sprawę powojenny wójt, dlatego na wieść o wzmożeniu antyszabrowniczym władz miał ponoć westchnąć:
    Wielka Bieda.

    Ale nadszedł był 1981. 8 grudnia tegoż roku Ministerstwo Administracji wydało zarządzenie:

    http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WMP19810330300

    Wielka Bieda stała się Średnicą. Ani Wielka ani Mała, ani Bieda tylko Średnica.

  20. pawellubonski
    2013/11/23 11:02:45

    Torlinie, zdawało mi się, że wypowiedziałem się precyzyjnie. Jestem za ochroną tradycyjnych egzonimów, a przeciwko tworzeniu współcześnie nowych. Nie przeszkadzają mi Szekspir i Monteskiusz, ale przeszkadzałoby mi, gdyby ktoś z obecnego prezydenta Francji chciał zrobić Holandiusza. Redagując teksty o Ukrainie, pilnuję, żeby nazwiska były podawane w brzmieniu oryginalnym, bez zwyczajowego dawniej spolszczenia końcówek (np. Siczynśkyj, a nie Siczyński). Mam poczucie, że robiąc to, spłacam w jakiś sposób dług Ukrainie. Dług za stulecia polskiej dominacji kulturowej.

    A tak nawiasem mówiąc: skoro mówisz o okradaniu Węgrów, to nie Weissenburg, tylko Gyulafehérvár. Zresztą, kto kogo z czego okradł w Siedmiogrodzie – to zagadnienie piekielnie skomplikowane. Bardziej niż problematyka naszych Kresów Wschodnich.

    „Znałem kiedyś Słowaczkę z Bratysławy, Marię, pikna była z niej dzioucha, ale jak zażartowałem, czy pojedziemy do Preszburga, to nie zrozumiała, o co mi chodzi.”

    Dobrze, że nie zaproponowałeś wyjazdu do Pożonia.

  21. A poza tym:

    Resentymenty anty japońskie w Korei (w obu Koreach) są prawdopodobnie silniejsze niż anty niemieckie w PL.
    Wyobraź sobie co byto było jakby świat zwał Bałtyk Morzem Niemieckim.

  22. Do Stalinogrodu jeździli robić kariery stalinowcy.

  23. Zacznijmy od końca, czyli ostatniego komentarza. Piotrusiu! Autentyk opowiadany przez mojego ojca:
    – Poproszę bilet do Katowic
    – Teraz nie ma Katowic, to miasto nazywa się Stalinogród
    – Dobrze, w takim razie poproszę bilet do Stalinogrodu
    – Proszę bardzo
    – Proszę pani, ale tu jest napisane Katowice
    – Bo jeszcze nie zmienili nazwy na biletach
    – Ja bardzo przepraszam, ale ja chciałem pojechać do Stalinogrodu, a nie do Katowic, proszę mi sprzedać prawidłowy bilet.
    – On jest prawidłowy
    – To jak nazywa się to miasto?
    – Niech się pan zlituje, ja muszę tak mówić.
    ————–
    Pawle, może to dziwnie brzmi, ale Polacy używali spolszczonej nazwy Preszburg, ja dopiero w Wikipedii zauważyłem nazwę Pożon. Przedtem nie była mi znana, jak wyczytałem w etymologii nazw geograficznych węgierską nazwę tego miasta Pozsony wymawia się właśnie Pożoń, a jest to w ogóle ze słowiańszczyzny, w tle jest Poznań.
    —————
    Edwarze!
    A Mrągowo i Giżycko?
    ————-
    Tes Tequ!
    Piszesz: „Dla mnie cała ta walka o nazewnictwo to igrzyska, żeby zająć czymś publikę, kiedy rozgrywa się batalia o dostęp do surowców naturalnych…”. Ale jaki to ma związek z naciskami na Polskę?

  24. Dziękuję Torlinie, że po raz kolejny zabrałeś mnie w podróż – tym razem na Daleki Wschód – i znowu poszerzyłeś moją wiedzę 🙂

    Kto by pomyslał, że takie Morze może stanowić międzynarodową łamigłówkę 🙂

    A z tą Mołdawią to rzeczywiście trochę dziwne… Osobiście nigdy nie zetknąłem się z nazwą MOłdOwia…

    Zapraszam Cię do siebie, Przyjacielu. Mam coś dla Ciebie i nie tylko.

  25. Mała poprawka Celcie – MOŁDOWA.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: