Napisane przez: torlin | 24/11/2013

Z poczty e-mailowej Torlina

Pan Profesor
Jędrzej Śniadecki
w miejscu

Szanowny Panie Profesorze!

Tyle spraw nawarstwiło się w sprawach związanych z Pana osobą, że zostawiam na wierzchu ten list, bo wiem doskonale, że Pan go przeczyta. O Pana wędrówkach pomiędzy epokami krążą legendy, ależ i niczego innego nie spodziewałem się po Wielkim Magu, Alchemiku Wielkiego Królestwa i Księciu Wędrówki Ponadczasowej. Wielokrotnie wyczuwałem Pana obecność w Torli, znajdowałem ślady, widziałem, że Pan dużo czyta. To Pan jest wtajemniczonym, posiadaczem sekretów natury, wiedzy tajemnej, eliksirów życia, kamienia filozoficznego. I nie ma Pana na stronie „Wtajemniczeni„. Dlaczego Nie chciał Pan znaleźć się w tym doborowym towarzystwie?

Ale ja nie o tym.

Za życia w realu był Pan również wielkim miłośnikiem nowych zasad wychowania dzieci. I jakoś z drugą córką nie bardzo Panu wyszło. Dlaczegóż Pan tak strasznie wystąpił przeciwko Włodzimierzowi Rimski-Korsakowowi, synowi generała – gubernatora litewskiego Aleksandra, który nawiasem mówiąc dostał w dupę od Francuzów podczas interwencji Suworowa w e Włoszech. Przecież Włodzimierz w Wilnie marzył o pojednaniu z Polakami, zapisał się nawet w 1820 r.  do jawnego Związku Promienistych założonego przez Tomasza Zana. Pana córka pisała: „Chmura ciemnej melancholii, co przysłania stałą pogodę jego czoła i ogień spojrzenia, błyski duszy, które przechodzą po twarzy dały mi żywo odczuć za każdą razą, kiedy zatrzymałam oczy moje na nim, że to jedyna dusza, która mogłaby mnie do głębi pojąć i zwrócić mi to, co moja dała mi bezpowrotnie… Będę go kochała, podziwiała do ostatniego tchu”. A za chodzącym i wpatrzonym w Ludwice młodzieniaszkiem też Pan nie przepadał. Słowacki Panu nie odpowiadał?

I wie Pan świetnie o tym, że ten biedny Włodzimierz zginął podczas szturmu na Szumlę w Dobrudży podczas wojny rosyjsko – tureckiej. Ludwika prosiła Pana o pomoc w znalezieniu ciała ukochanego, ale Pan jej odmówił. Zrozpaczona Ludwika pojechała do Stambułu, gdzie zakochała się w Michale Czajkowskim, i nawet po śmierci był jej Pan przeciwny. Ile razy prosiła Pana o pomoc dla Sadyka Paszy, później dla Adama Mickiewicza? Pozostał Pan nieugięty. Ale to Ty, Wielki Magu, możesz przeforsować rzeczy nie do poprawienia, Ludwika takich zdolności po Tobie nie odziedziczyła. Jest w ciągłym kontakcie ze mną i prosiła mnie właśnie, abym zwrócił się do Ciebie z prośbą.

TURCJA ADAMPOL POLONEZKOY FOT. MONIKA WITKOWSKA

Adampol, wieś założona za pieniądze Czartoryskiego niedaleko Stambułu przez Sadyka Paszę i jego ukochaną dotykają problemy typowe dla XXI wieku. Bliskość Stambułu i piękno okolicy powodują, że coraz więcej bogatych Turków wykupuje ziemię i stawiają sobie piękne domy letniskowe. Okoliczne lasy, będące własnością Czartoryskiego, na początku ubiegłego wieku zostały znacjonalizowane, i choć dzisiaj prawnicy udowadniają, że był to czyn bezprawny, państwo tureckie nie chce oddać własności wsi. I jest jeszcze jedna, trzecia sprawa, otóż  od wielu lat na rynku tureckim można kupić masło pod nazwą Polonezkoy. Tymczasem nikt w Adampolu nie zajmuję się produkcją masła lub wyrobów mleczarskich. Nazwa wioski świadomie jest wykorzystana przez innych w celach marketingowych. Również niektóre restauracje lub wypoczynkowe miejsca w sąsiednich wioskach wykorzystują ją dla przyciągania klientów. Ja również uważam, że są nazwy, nazwiska, określenia, które nie wymagają zastrzeżenia, bo są zbyt znane. Czy Sapiehowie mają zastrzec swoje nazwisko?

mapa adampol

W imieniu Ludwiki proszę Cię o pomoc, a wiem, że możesz. Wprawdzie i Prezydent Polski, jak i  Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz również obiecali poruszyć te sprawy w rozmowach z premierem Turcji, ale ja wiem doskonale, że najlepiej te sprawy poruszać na różnych płaszczyznach.

Niech Złoty Osioł będzie z Tobą

Torlin

Reklamy

Responses

  1. Mam nadzieję, że Profesor będzie wiedział, co ma zrobić. Ja staram się ograniczać swoje mejle do 5 zdań.

  2. O Śniadeckim wiem nie od dzisiaj, chociaż niewiele. Tu w Sączu jest nawet szpital jego imienia, w którym pracują moi Rodzice. Słyszałem, że był on badaczem, ale nie wiedziałem o tych jego związkach z Bliskim Wschodem 🙂

    Pozdrawiam!!

  3. Tes Tequ!
    To dlaczego komentarze ograniczasz u mnie do dwóch zdań?
    —————
    Celcie!
    Profesora kontakty z Bliskim Wschodem polegały na tym, że jego młodsza córka uciekła do Stambułu 😀

  4. Minimalizm.

  5. Minimalizm to jest sztuka TesTequ. I to wielka.

  6. Torlinie
    Jakby to był zwykły Moskiewski oficer to może sprawa nie byłaby drastyczna. Gubernator Korsakow był ponoć osobiście uczciwy, bo łapówek nie brał a jak już wziął to przeznaczał je na filantropię ogłaszając podziękowanie za datek w prasie. Miał jednak tego pecha, że to on rozpętał sprawę, która przeszła do naszej historii, jako proces Filaretów. W czasie, kiedy Ludwika Śniadecka wodziła zakochanymi oczyma za jego synem Włodzimierzem sprawa ta była jeszcze świeża w Wilnie i bolesna.

    Przy okazji Twego wpisu wpadła mi w oko pewna sprzeczność biograficzna. Przyjmuje się, że Słowacki pieśni 1-6 poematu „Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu” pisał w latach 1836, 1837 jeszcze w czasie podróży na Wschód. Śniadecka szukająca ciała swego idola pojawia się w Stambule w 1841.
    I oto w pieśni III czytam:

    Znałem… lecz szczęściem uleczoną z żalu —
    Safonę, bardzo podobną do greckiej.
    Ta się nieszczęściem kochała w Moskalu,
    A Moskal zginął na wojnie tureckiej;
    Ta poszła zabrać na warneńskiem polu
    Zwłoki — a uszy w Konstantynopolu.

    Smutna, ubrana w kwiaty sympatyczne,
    Poszła nieszczęsna na brzegi Marmora,
    Kędy osobne biuro statystyczne
    Liczyło uszy z rana do wieczora
    I oddzieliwszy od niezgrabnych zgrabne,
    Nizało sztucznie na sznurki jedwabne.

    I przyszła sama, smutna jak Armida,
    I rzekła z płaczem »oddajcie mi skarby!!«
    — »Jakie?« rzekł gruby Emir Bej Raszyda.
    Chciała powiedzieć, lecz rumieńca farby
    Zeszły na twarzy płaczącej dziewczynie,
    Bo nie znalazła frazesu w Korynie…

    »Wróćcie mi, wróćcie!« i znowu zamilka,
    Patrząc na skarbów zniżanych pół-pluton.
    Zrozumiał Emir i dał sznurków kilka,
    I gładząc brodę śmiał się jak bóg Pluton;

    (…)
    Chciała z rozpaczy umrzeć broken-hearted,
    Więc wiodła ciągłą z doktorami sprzeczkę
    O krwi troszeczkę i jeszcze miseczkę…

    Zauważ, że wspomniana groteskowa żałobnica jest już „szczęściem uleczoną z żalu”, czyli że już zawróciła w głowie Czajkowskiemu (1841, 1842?). Kiedy ten fragment złośliwiec dopisał?

  7. Edwarze, nie mam teraz czasu na dogłębne przestudiowanie Twojego komentarza, ale uwielbiam je, to właśnie o takie wpisy mi chodzi przy prowadzeniu blogu. Teraz wiem, po co to robię. Dzięki, i odezwę się murowanie.

  8. Ale i tak tej grotesce Słowackiego daleko do powszechnie przez kiedyś przyjmowanej za prawdę legendy wedle, której Ludwika odnalazłszy po latach kości wielbionego Włodzimierza Rimskiego-Korsakowa do pudła je zebrała i gdzie zamieszkała tam w sypialni je trzymała.

    Gdzie te kości chowała jak już Czajkowskiego do łask dopuściła?

    Do szafy?

    A może kościom świadkować pozwalała?

    Doskonale mieściło się to w romantycznej estetyce, ale czy Czajkowskiemu w karesach nie przeszkadzało?

    Czy nie wychodził z niego jak szydło z worka wstrętny anty romantyczny pseudoklasyk?

    Choć byronistą był większym w swym pisarstwie niż wszyscy trzej wieszcze w kupie
    .
    Co prawda Teodor Tomasz Jeż pisze:

    „Tak samo jednak muzułmanin Mehmed-Sadyk, tak samo generał-pasza turecki, jak dawniejszy Michał, jej, o ile go obowiązki służbowe od domu nie odrywały, posługiwał. Nie kto inny, tylko on, drewka przynosił i ogień na kominku w pokoju sypialnym rozpalał, nie kto inny wodę. tatły (konfitury) i kawę do łóżka podawał, nie kto inny psy faworytalne dozorował, nie kto inny przynosił, wynosił, odnosił wszystko, co dla niej do przynoszenia, wynoszenia i odnoszenia było.”

    Pamiętajmy że kanalizacji tam nie było.

    „Pełniąc posługi wszelakie, z cierpliwością wzorową znosił kaprysy, które, wedle podań świadków wiarogodnych, przepełniały moralną pani istotę.”

    Ale kto wie?

    Kto nie doświadczył ménage à trois ze szkieletem ten nie wie nic o tym, jakie mogą w takim trójkącie czyhać pułapki.

    Może, więc pożar domu na Orta-kiöj, w którym wraz z ulubionym charcikiem Ludwiki zgorzały kości umiłowane nie był wcale tak tajemniczym jakby się współczesnym zdawało?

    Szkoda, że te uszy i szkielet spalony to zapewne wymysły plotkarzy.

  9. Nawet nie wiesz Edwarze, jaką frajdę mi zrobiłeś. Wielkie Dzięki.

  10. Przypomniałeś mi Torlinie książkę ,, Oskarżam Arcyksięcia Rudolfa ” Jerzy S. Łątka z mojej domowej biblioteczki którą kiedyś czytałam. Zawiera ona sporo informacji o monarchii austro- węgierskiej i jest o wydarzeniach w Mayerlingu. Zawiera również sporo informacji o Adampolu.
    A poza tym świetnie się ją czyta.

    ,, W 1941 roku zmarł w Polonezköy (Adampol) 83-letni tajemniczy Austriak, przebywający w Turcji kilkadziesiąt lat, pod przybranym nazwiskiem Heinrich Albertall. Nikt nie wiedział, kim był i jaką naprawdę tajemnicę nosił w skórzanym woreczku na szyi. Tylko najbliżej go znający podejrzewali, że był synem Franciszka Józefa I. Uciekać miał ze swego kraju z powodu zabicia w pojedynku przyjaciela samego cesarza.
    Co naprawdę zdarzyło się w Mayerlingu? Kim był tajemniczy H. Albertall? ”

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/77421/oskarzam-arcyksiecia-rudolfa

  11. Nie znałem U.W. tej książki, ale już wiem, że sobie ją pożyczę z biblioteki, bo warta uwagi. Dzięki. W ogóle nie znałem tego faktu. Pzdr 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: