Napisane przez: torlin | 05/12/2013

Musieliśmy mieć pismo i już

runy

W blogu Celta ni stąd ni zowąd rozpoczęła się dyskusja, czy Słowianie przedchrześcijańscy znali pismo czy nie. Jedna z uczestniczek blogu Ma B. użyła sformułowania: „Niestety polscy władcy nie dbali o to, by kultura przedchrześcijańska w Polsce się zachowała. Za Chrobrego palono wszelkie rękopisy i przymioty dawnych bogów”. Gwałtownie przeciwko temu zaprotestowałem pisząc, że Słowianie nie mieli swojego pisma. Dostałem w odpowiedzi linki o Radogoszczy z Kroniki Thietmara: „W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem”. To przypuszczalnie były runy, ale runy nie są pismem, tylko symbolami. Oczywiście, mogą przekształcić się w pismo, ale w przypadku Słowian, a już szczególnie z terenu dzisiejszej Polski, jest to właściwie niemożliwe. Ale jak można pisać o rękopisach?

Właściwie cały czas w dyskusjach o dawnej Polsce chodzi interlokutorom właściwie o jedno, że My Polacy, z kupra gęsiego żeśmy nie wypadli. Jak to? My? Nie mieliśmy pisma? Co charakterystyczne, Rosjanie mają ten sam kłopot, od lat funkcjonują na tym terenie dwaj panowie, który zarzucają zainteresowanych nowymi rewelacjami. Jak się zajrzy do Wikipedii pod hasło „Pismo słowiańskie”, to jest szereg potwierdzeń na „tak”. Ale wszystko to są poszlaki, żadnych dowodów nie mamy. Wprawdzie specjaliści twierdzą, że pisaliśmy na buczynie, a ona nie dotrwała do naszych czasów, ale wydaje mi się, że prawda jest taka:

Byliśmy dosyć bitnym, butnym i płodnym plemieniem, bez jakichś większych związków z kulturą. Wszystkośmy dostali w prezencie a to od kupców rzymskich, a to od Cyryla i Metodego, a to od chrześcijaństwa zachodniego. Moim zdaniem nie było nawet jakoś rozwiniętych wierzeń pogańskich, pewnie takie zwykłe, domowe, a to piorun, a to bagno, słońce, dąb, góra, dom. Jeszcze raz powtarzam, na naszym terenie archeolodzy, którzy przeszukują wszystko po kilkadziesiąt razy, nie znaleźli nic. Żadnych śladów, świątyń, bóstw, czegokolwiek.

Kiedy my przestaniemy mieć kompleksy niższości? To jest takie ważne, czy dawni Słowianie mieli swoje własne pismo?

Reklamy

Responses

  1. Mam „Kronikę” w wydaniu Universitas z 2005 roku (tekst tłumaczony przez Jedlickiego); grubaśne dzieło i trzeba by doczytać czy oprócz wskazanego fragmentu jest gdzieś jeszcze notatka o „napisach”. Następne zdanie brzmi „Pierwszy pośród nich nazywa się Swarożyc…” i dalej nie pada już żadna inna nazwa czy imię.

  2. Mam to samo wydanie, nawet przeglądałem spis „osób”, wśród których jest Swarożyc. I rzeczywiście pustka.

  3. Bogactwo zgromadzonych przez starożytnych Polaków zapisów było ogromne. Dowodu na to dostarcza nie byle, co ale ścisła by nie powiedzieć twarda nauka, jaką jest klimatologia.

    Tak zwane średniowieczne optimum klimatyczne pokrywa się ściśle z postępami chrześcijaństwa na ternach dorzecza Odry i Wisły. To wtedy płonęły tam biblioteki zapisów na brzozowej korze, płonęły tomy spisane na wołowej skórze, paliły dzieła wytrawne, wytrawione jadem Żmija na dębowych tablicach.

    Bezlitośni drużynnicy Mieszków, Bolesławów, Odnowicieli Krzywoustych nieśli czerwonego kura nie tylko do chramów i gontyn.

    Prowadzeni przez poszczute przez katechetów dzieci w białych pierwszokomunijnych tunikach wpadali jak kokoszki czerwone do chat kmieci i kołodziejów, do ziemianek smerdów i łagiewników, łażników i jadowników, rzeszotarzy i łazęków, do szałasów bartników i świniarzy, koniuchów i bobowników.

    Tam spod polepy, z beczek i z ceramiki wczesno średniowiecznej, wreszcie z za pazuchy wydzierali ludowi jego prywatne biblioteki na mysich skórach spisane. Wydzierali, aby je spopielić. Kadłubek coś o tym baknął ale na opak.

    Dymy ze stosów wznosiły się ku niebu. Robiło się cieplej coraz cieplej, wino mszalne z miejscowych winnic ciekło po brodach biskupów i mnichów na obnażone piersi przeorysz i dziewiczych postulantek. W końcu paliwa zabrakło. Dymy rozproszyły się w powietrzu i w pamięci pokoleń. Ochrzczony kraj zmierzał do małej epoki lodowcowej.

  4. Piękne, czy tylko nasza interlokutorka nie obrazi się za satyrę. Mam tylko dwie uwagi, podobało mi się staropolskie słowo „lazęka”, dzisiaj powiedzielibyśmy „łazęga”, Oni to, Drogi Edwarze, nie mieli chyba chat. Tako rzecze Brückner, ale znasz tę stronę
    http://www.mythai.info/rpg/ksiega17.php
    Po drugie, widok piersi przeorysz – podejrzewam – nie był najpiękniejszym widokiem, więc obserwator bardziej bolał nad paloną spuścizną, przy piersiach dziewic boję się, że podkładał mocniej ogień nie bacząc.
    My trochę świntuszymy, ale żebyście wiedzieli, co będzie w następnej notce!!! Kamasutra to jest bajeczka dla 8-letnich dziewczynek i chłopców.

  5. Tak odległa przeszłość ma to do siebie, że można o niej pisać, co się chce, bo trudno to zweryfikować. Oczywiście, można się poddać rygorom i pisać mało, ale gdzież ten urok słowiańskiej fantasy?

    > „Właściwie cały czas w dyskusjach o dawnej Polsce chodzi interlokutorom właściwie o jedno, że My Polacy, z kupra gęsiego żeśmy nie wypadli.”
    Jednym o to, drugim wprost przeciwnie. Bo jest też nurt (por. Zdzisław Skrok), który mówi podobne rzeczy, jak Ty — że Słowianie potrzebowali Wikingów do budowy państwa i nie mieli religii (nie mylić z szamanizmem).

    Uczciwie byłoby powiedzieć „nie wiemy”. Nie wiemy, jak wyglądało pogaństwo przed przyjęciem chrześcijaństwa. (Nawet Radogoszcz często wskazuje się jako produkt wpływów chrześcijańskich i chrześcijańskiej inspiracji; poza tym, to ‚nie nasze’.) Nie wiemy, jakie wpływy kulturowe stąd dotarły do nas (choć można obstawiać, że Wszystkich Świętych w polskiej formie, będąc bardziej pogańskie niż chrześcijańskie, jest reliktem czegoś dawnego).

    (Ma B, oczywiście, pisze absurdy. Zresztą krążą one po internecie — choćby tu: http://www.youtube.com/watch?v=BCixlhn1XCM )

  6. Torlinie

    1.ŁAZĘKOWIE była to grupa ludności służebnej. Tacy strażacy tyle ze na odwrót. Wypalali lasy i je karczowali. Obok tego do ich zadań należał płytki zwiad.

    2.ŁAŻNICY obsługiwali łaźnie.

    3. POSTULANTKI od POSTULANE, STULONE. Nawiązanie do średniowiecznego Romansu o Róży. Postulantki to nierozwinięte pąki czerwonych klujących róż. Przeorysze bywały często świeże i otwarte jak rozebrane wiosną chochoły.

    ……………………………………

    Jest dowód na istnienie staropolskiego przedchrześcijańskiego pisma i bogatego piśmiennictwa. Dowód ten jest twardy jak czarny dąb kopalny wydobyty z wczesnopolskich bagien.

    Tym dowodem jest brak literatury mówionej, brak sag, brak mitów, brak opowieści o Bogach i Herosach. Polacy – wcześniacy zbytnio zawierzyli pismu. Wszystko tam umieścili zarzucając mozolne zabiegi szkolenia zawodowo pamiętliwych wieszczków, bajarzy, druidów.

  7. Nie wiemy PAK-u, nie wiemy. To prawda. Marzy mi się odkrycie jakiegoś dokumentu, który rzuciłby światło na „polskie” realia przedpiastowskie.
    ————
    Edwarze!
    Znam sporo wyrazów słowiańskich, a takiego „łazękowie” nie znalem. Sprawdziłem u Aleksandra i u niego jest to odmiana „łazęgów”. Że to jest drwal i wywiadowca można chociażby sprawdzić w linku, który Ci dałem. Ale tam jest napisane X – XIII wiek – to nie jest wyraz, który mógłby znać ktokolwiek oprócz językoznawców zajmujących się wczesnym średniowieczem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: