Napisane przez: torlin | 19/12/2013

Lubię dzieci kukułczanki

kukułka

Na zdjęciu, jak domyślacie się pewnie, możecie zobaczyć kukułkę. Ptaka, który sam nie wychowuje swojego potomstwa, ale podrzuca je innym ptakom (szczególnie mniejszym niż one, bo wtedy większe pisklęta kukułki wyrzucają z gniazda mniejsze potomstwo gospodarzy). Przeczytałem w „Newsweeku” artykuł Wojciecha Staszewskiego „Kukułcze dzieci” na temat badania genetycznego wśród ludzi i powiem szczerze, że mnie ten artykuł zadziwił. Bo to, że wśród mężczyzn zapadnie paranoja na punkcie swojego (nieswojego) potomstwa, to byłem na bank pewien. Tymczasem…

– Pewna kobieta zgłosiła już do badania próbki czterech mężczyzn i okazało się, że – niestety – żaden z nich nie jest ojcem. To ta przyniosła próbkę piątą…
– Rodzeństwo zastanawia się, czy ma wspólnych rodziców…
– Córka chce sprawdzić po śmierci matki, czy rodzina ojca słusznie oskarżała ją o zdradę,
– Dziadek spisuje testament i chce wiedzieć, czy wszystkie wnuki są jego…
– Żona chce oczyścić męża z zarzutów, że zrobił dziecko innej kobiecie…

I za tym podąża (a raczej nie nadąża) polskie prawo. Wyobraźcie sobie, że mężczyzna niesłusznie oskarżony przez kobietę musi dalej płacić alimenty mimo, że dziecko wychowywane jest przez byłą żonę i ojca dziecka. Autor artykułu słusznie podkreśla słowa jednej z rozmówczyń: „Nie wiem, w czym określenie biologicznego ojca miałoby naruszać prawa dziecka?”

A ja sam zastanawiam się, coby było, gdybym ja zrobił takie badania i okazałoby się, że któreś nie jest moje. Nie robię, bo dla mnie to nie ma żadnego znaczenia. Nie umiałbym przestać mojej dwójki kochać, ani swoich wnuczek. Ale i tak są podobni do mnie.

Reklamy

Responses

  1. Drobna ornitologiczna korekta; na zwyczaj wyrzucania innych piskląt z gniazda przez młodą kukułkę nie ma wpływu wielkość tych wyrzucanych a wrodzona wrażliwość skóry pisklęcia kukułki; wypycha wszystko, jaja i pisklęta.

  2. Dzięki. Woziwodo, a nowa tendencja dotycząca badania genetycznego Cię nie interesuje? Bo mnie bardzo…

  3. powiedziałbym, że bat w postaci potencjalnego badania dna byłby dla wielu argumentem do nie tyle niecudzołożenia ale przynajmniej nieoszukiwania swoich partnerów w temacie pochodzenia dzieci. Nie powiem jednak, bo parę tysięcy lat udokumentowanej ludzkiej historii pokazuje, że ani stryczek, ani topór kata nie odstręczały od złego tych, którzy na złe ochotę mieli…

  4. Ja tu Onibe nie wprowadzam klasyfikacji – dobro – zło, bo to nie ma sensu. Jak podejrzewają od lat historycy francuscy, gdyby wtedy można by prowadzić tego rodzaju badania, to przypuszczalnie nie byłoby większości królów Francji. Opowiedziałem o swoich dzieciach, mogę odwrócić i powiedzieć o moim Ojcu, raptem dowiaduję się, że pochodzę z romansu mojej Mamy. I co to zmieni? Może to jest kwestia miłości, ja nie mógłbym odwrócić się od danej osoby.

  5. pawellubonski
    2013/12/20 09:32:40

    Z ewolucyjnego punktu widzenia przywiązywanie wagi do ojcostwa jest w pełni zrozumiałe. Te geny najskuteczniej się rozprzestrzeniały, których nosiciele pilnowali, by mieć wyłączność na swoje samice. Lekceważenie tej sprawy, które demonstrujesz, Torlinie, to triumf kultury nad biologią.

  6. Nie wiem czy wybór kukułki dla egzemplifikacji zjawiska jest całkiem trafny. Jajo kukułcze jest efektem przyjemności, jaką sobie uczynili kukułka z kukułem a parze karmiącej pozostaje tylko duma, że hoduje arywistę, który wszystkich zmorze.

    Lepszym przykładem byłyby bociany, którym do niedawna naiwnie przypisywano monotonną monogamię wedle zasady – Ubi tu Gaius, ibi ego Gaia (Gdzie ty Gajowym tam ja Gajową).

    Dziś mamy namacalne dowody, że tam gdzie bociany żyją w koloniach samice i samce nie zadawalają się jednym partnerem. Tylko tam gdzie odległość dzieląca bocianie gniazda jest większa, tam ptasie lenistwo ogranicza spontaniczne wybory, choć nie do końca. Cóż, urbanizacja poszerza perspektywę zaś życie wiejskie otępia. Nadal jednak bocianicę i bociana obowiązuje zachowanie zewnętrznych pozorów zarówno wobec partnera jak i wobec uczonych ornitologów.

    Z pozoru wydawać by się mogło, że uczciwsze, uczciwsze w tym sensie, że mniej obłudne są pokrzywnice. Samice tych ptaszków kopulują otwarcie z wieloma samcami a potem samce pomagają im w karmieniu piskląt. Godna podziwu jest dobra pamięć malutkich samczyków pokrzywnic.
    Ale czy społeczność pokrzywnic jest całkiem wolna od ucisku samic przez samców? Czy jest wolna od miedzy płciowej hipokryzji?

    Nie.

    Pewna para uczonych naocznie przez jedną lornetkę stwierdziła, że samiec może brutalnie eliminować nasienie innych samców. Dziobie on samicę w kloakę tak długo aż ta wydali to, czego samiec w niej nie chce. Dopiero po tym zabiegu przystępują do kopulacji.

    Nie ma jednak mocnych na prawa natury. Ta sama para uczonych zaobserwowała jak poddana opisanej operacji samica, czym prędzej podawała się zabiegom następnego partnera.

    – Sam gołym okiem to widziałeś. – Szepnęła Profesor ornitologii do Doktoranta wciągając go głębiej w pokrzywy, z który oglądali życie ptaków.

    Niestety. Udający ryk jelenia klakson terenowego samochodu wypłoszył pokrzywnice. Klakson ryczał, bo naciskał go znany genetyk, mąż pani Profesor, oczekujący na nią w nieodległym gaju.

  7. Patrzę na Twoją notkę tutaj i na co niektóre reportaże czasem…i wciąż nasuwa mi się jeden wniosek: polskie prawo to jeden wielki absurd…

    A’propos rodziny – jak się Twoja miewa? Wszystko w porządku? 🙂 Jak tam Twoja wnusia, którą nam tu kiedyś dumnie prezentowałeś? 🙂

    Pozdrawiam!!

  8. Ja tez pamiętam zdjęcie tej ślicznej wnuczki.

    Wracając do tematu „kukułczych dzieci”, no cóż bywa ,że i same matki nie wiedza , kto ojcem jest. 🙂
    Jednak te dzieci mogą mieć problemy , własnie z przyczyn genetycznych .
    W przypadku choroby , jakieś transplantacji np. nerki , rodzice mimo chęci oczywistej nie są w stanie pomóc i wtedy jest szukanie biologicznego ojca, matki i jest szok !..

    Pozdrawiam jeszcze przedświąteczne.

    Tak w przyrodzie , u ssaków drapieżców , na przykład lwów, to kolejny adorator matki zabija jej dzieci z poprzednim partnerem.

    Taka to okrutna walka o własne geny!… 🙄

  9. Notka świąteczna będzie w Wigilię, ale bez zdjęć moich czterech wnuczek. Umówiłem się z dziećmi, że nie dajemy do Internetu zdjęć dzieci – wybaczcie. W zamian możecie mnie pooglądać 😉
    ————–
    Julu!
    Już niedługo będzie to rutynowe badanie przy urodzeniu. Und alles klar.
    ————
    Pawle!
    Z jednej strony z tego, że jest „to triumf kultury nad biologią”, to ja się tylko cieszę. Z drugiej, tak praktycznie – ja mam pójść do mojej ukochanej córki i powiedzieć, że zrywam z nią kontakty, bo nie jest moją córką. Ja sobie nie umiem tego wyobrazić. Stereotyp mówi, że ojcem nie jest ten, co spłodził, tylko ten, co wychował. Moje zachowanie przypuszczalnie byłoby inne, gdybym tę wiadomość posiadł był w wieku prenatalnym dzieciątka… A nie po 30 kilku latach
    —————-
    Dzięki Edwarze, ale Twój tekst jest niekomentowalny.
    ————–
    Celcie!
    Z rodzinką w porządku, wszyscy zdrowi, najstarsza Ola już chodzi do szkoły, Iza do przedszkola, a dwie najmniejsze; Zuzia i Kasia jeszcze w domu. Ja – jak pisałem – Święta obchodzę w blogu od Wigilii, dla mnie to jest jeszcze za wcześnie.

  10. Oczywiście! O tym się mówi od pewnego czasu. To nawet można sprzedać, jako pewien dylemat — czy dziecko jest bardziej własne przez ‚zasiedzenie’ (przywiązanie, wychowanie), czy geny.

  11. Zgadzam się z Tobą. Gdyby to ode mnie zależało, kolędy i świąteczne reklamy zaczęto by nadawać dopiero tydzień przed Wigilią… Już kiedyś mówiłem, że uruchamianie całej świątecznej machiny tuż po Wszystkich Świętych odnosi skutek odwrotny do zamierzonego.
    Stalin chciał kiedyś z Polski uczynić siedemnastą republikę radziecką…a teraz my sami od kilku lat jesteśmy na najlepszej drodze do tego, aby stać się 51 stanem USA.

  12. To są PAK-u wielokrotnie tragedie, a nie dylematy. Słynna sprawa sióstr bliźniaczek wychowywanych nie przez swoich rodziców. Jedna z nich do dzisiaj nie może się otrząsnąć z traumy. Bo to nie jest tylko kwestia ojcostwa, ale dotyczy to wielokrotnie kruchych psychik dziecięcych.
    Widziałem przed laty znakomity spektakl Teatru Telewizji „Podróż” Gēralda Auberta z genialnymi rolami Gustawa Holoubka i Piotra Fronczewskiego.
    http://www.mojeopinie.pl/podroz__geralda_auberta_w_teatrze_tv,3,1225565891
    Dla niechcących wchodzić w link – ojciec zabiera syna do obozu koncentracyjnego w Dachau, w którym w czasie wojny był więziony. I tam wyznaje synowi, że prawdziwym jego ojcem jest brutalny esesman gwałcący w obozie jego matkę.
    To są prawdziwe historie, i niełatwo znaleźć na to receptę.
    ————-
    Dlatego Celcie – po pierwsze – życzenia złożę w Wigilię
    Dlatego Celcie – po drugie – warto by być 51 stanem USA.

  13. Pawle

    Sama możliwość jednoznacznego ustalenia ojcostwa jest „tryumfem” kultury nad naturą. Torlin próbuje z pomocą kultury zracjonalizować „zamieszanie”, jakie kultura (nauka) uczyniła w dotychczasowym systemie mniemań i w procedurach społecznej gry.

    Na razie tego rodzaju odkrycia mogą być przyczyną osobistych dramatów, bo sprawa jest nowa. Jestem jednak spokojny. Kultura będzie ewoluowała pod wpływem własnego odkrycia i niebawem przywiązanie do biologicznego ojcostwa okaże się zabobonem. To trochę potrwa.

    Widziałem spektakl przywołany przez Torlina. O ile rozumiałem dramat zgwałconej kobiety to jakoś nie potrafiłem wykrzesać z siebie zrozumienia dla „dramatu”. Uważałem, że dramatyczność jest skutkiem zabobonu.

  14. No wiesz Edwarze! Zastanawiam się, jakbym się czuł, gdyby okazało się, że jestem synem brutalnego esesmana z obozu koncentracyjnego. W Niemczech było nawet koło młodzieży – synów i córek najgorszych zbrodniarzy, którym tak doskwierało to, co robili ojcowie, że jeździli po miejscach najbardziej nikczemnych, starali się pomóc.

  15. Ludzie, o których piszesz w ostatnim komentarzu byli wychowywani, jeśli nie przez ojców to przez żony zbrodniarzy lub przez dziadków. Byli (czuli się) kulturowo związani ze zbrodniczą przeszłością ich ojców.

    „Fronczewski” był związany tylko biologicznie. Jego dyskomfort jest podobny do dyskomfortu ojca, który po 30 latach dowiaduje się, że jego córka nie jest biologiczną córką.

  16. „Jak bym się czuł?”

    Źle. Ale nie z powodu biologicznego ojca lecz z przyczyny funkcjonujących na ten temat przesądów.

  17. Myślę, że największym problemem w takich przypadkach, nie są dzieci jako takie, tylko zawiedzione zaufanie, zdrada.
    Coś takiego uderza w sam rdzeń naszego jestestwa.
    Niewątpliwie jest to rodzaj wiedzy który jest przekleństwem – wykoślawia znaną rzeczywistość, nic nie będzie takie jakie wydawało się wcześniej.
    Trzeba na nowo poukładać swój świat.
    Pamiętam, jakie były spekulacje na temat drugiego syna Diany z królewskiej rodziny.
    Windsorowie odcięli się stanowczo od tychże oświadczając, że żadnych badań genetycznych nie będzie.

    Znam mężczyznę, który usynowił trojkę nieswoich dzieci w momencie ślubu. Po rozwodzie dalej płaci na te dzieci alimenty – jest z nimi związany i nie uważa się za pokrzywdzonego.

    W sumie nie uświadamiałam sobie, jak mężczyznom może być czasem trudno.

  18. Mario!
    Nie wiem, jak to nazwać, ale wydaje mi się, że to jest miłość. Do żony, do dzieci, nawet nieswoich. Mój kumpel ożenił się z rozwódką z dzieckiem, miał z nią jeszcze dwoje dzieci i zawsze mówił, że ma trójkę swoich własnych. Nieliczni wiedzieli, że to nie jest w pełni prawda.
    —————
    Edwarze!
    Czy dobrze używasz słowa „zabobon”, „przesąd”? Psychika człowieka to jest sprawa troszeczkę bardziej skomplikowana.

  19. Torlinie

    Tak. Psychika to taki gad, co każe nam zastanawiać się, co myślą inni. Wiedzieli mężczyźni, że rogacz to stwór śmieszny to się przejmowali. Obowiązywał obyczaj, że każdy własne dzieci musi zrobić to się przejmowali, co koledzy pomyślą. Obowiązywała reguła, że żaden tam bocian, żaden listonosz tylko tata z mamą muszą płyny pomieszać żebym ja, jako dziecko mógł ich kochać no to się dzieci przejmowały.
    Społeczeństwo się zmienia. Coraz więcej dzieci w Europie jest wychowywanych przez rodzica, który nie jest ich biologiczną przyczyną. To, co kiedyś mogło stać się przyczyną dramatu, (co oni o tym pomyślą) staje się sympatyczną burleską.

  20. To co, badanie ojcostwa będzie normalną procedurą przy urodzenia dziecka? A jak matka nie będzie chciała się zgodzić, to co wtedy?

  21. Torlinie

    Myślę, że problem będzie w przyszłości mniej gorący. Prędzej czy później proces poczęcia i donoszenia stanie się całkowicie kontrolowalny przez zainteresowanych. Ważne będzie dziecko a geny zejdą na drugi czy trzeci plan.

  22. Przyczynek do opisu samczej zapobiegliwości:

    http://wyborcza.pl/1,75477,15268529,Recepcjonista_kliniki_in_vitro_podmienial_nasienie.html


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: