Napisane przez: torlin | 06/01/2014

W imię Rzeczpospolitej – to jest mój lennik

Windawa

Windawa

Czytam znowu dwie książki naraz, jedna z nich jest po prostu fascynująca. Autorem jest Marek Arpad Kowalski, a nosi tytuł „Kolonie Rzeczpospolitej”. Przyznaję szczerze, że znam tego autora ze stosunkowo dla mnie specyficznych poglądów politycznych, ale w tym wypadku nie bardzo mam prawo nie wierzyć.

Księstwo Kurlandii i Semigalii w 1740 roku

Nie bardzo mi się chce opisywać historii Księstwa Kurlandii i Semigalii, jak ktoś chce, to zapraszam do Wikipedii. W każdym razie w dziwny, trochę niewiarygodny sposób pomiędzy Rzeczpospolitą (a dokładniej mówiąc Litwę wepchnęła się maleńka kraina ludzi pełnych zapału do pracy (protestanci!!!), ambicji i umiejętności poruszania się pomiędzy wielkimi. Władcy postawili na Rzeczpospolitą i nastąpiła wspaniała koegzystencja, Kurlandia zachowywała się niezmiernie porządnie wobec Królestwa  i Litwy, Rzeczpospolita za to w ogóle nie wtrącała się w życie tej spokojnej krainy. A trzeba wiedzieć, że wtedy, od XVI wieku, inaczej przebiegały drogi handlowe, to Bałtyk był najważniejszym morzem, ważniejszym od Morza Śródziemnego. Tędy szedł towar, dla przykładu na 85 okrętów holenderskich skierowanych na inne lądy na Bałtyk potrafiono wysłać 640. Trzy czwarte giełdy amsterdamskiej było zaangażowane w handlu bałtyckim. I stąd wielki rozwój portów, stąd znakomity kunszt szkutników windawskich, zamawiano w tym mieście angielskie, francuskie i holenderskie statki wojskowe i handlowe.

Ruiny zamku kurlandzkiego na rzece Gambia

Ruiny zamku – fortecy kurlandzkiej na wyspie Św. Andrzeja na rzece Gambia, zakupionej od władcy plemienia Barra.

A ponieważ Kurlandczykom żyło się coraz dostatniej, więc ich władcy Jakubowi Kettlerowi zamarzyły się podboje kolonialne. Stop – nie podboje, a handel z dalekimi krainami, zakładanie faktorii i uczestnictwo w wielkich odkryciach geograficznych. Pierwszą osobą, którą próbował namówić na wspólną wyprawę, był Władysław IV, zaproponował królowi polskiemu założenie kompanii do prowadzenia handlu z Indiami Wschodnimi i Zachodnimi i Afryką, razem z kupcami kurlandzkimi, gdańskimi i królewieckimi. Król mając na głowie Chmielnickiego musiał odmówić, więc Kettler postanowił sam załatwić sprawę. W sierpniu 1651 roku kurlandzki statek „Walfisch” („Wieloryb”) z setką żołnierzy skierował się w kierunku Gambii, na co ostro zaprotestowała Holandia. I wtedy ambasador polski Mikołaj de Bye wziął w obronę księcia Kettlera. Nie mamy się co wstydzić Księcia, nic nie podbijał, nie łowił niewolników, tylko handlował ze starym lądem. najlepszy dowód na bliską kooperację kurlandzko – afrykańską pokazuje fakt, że jak zaczęto atakować pozycje kurlandzkie, to mieszkańcy Afryki stanęli w ich obronie i walczyli razem z nimi.

Rok wypłynięcia statku – 1651 – to już jest panowanie Jana Kazimierza. Kettler niezrażony odmową zaproponował nowemu królowi założenie spółki handlowej razem z kupiectwem największych miast Rzeczpospolitej w celu rozszerzenia dotychczasowych posiadłości w Afryce i kupienia Tobago w Indiach Zachodnich. Przy poparciu papieża Inncentego X zamierzał wysłać na oceany flotę złożoną z 40 okrętów, przy czym Rzeczpospolitej miały przypaść obszary na północ od równika. Zresztą religijnie to fajnie wyglądało, bo przeciwko inicjatywom protestanckiego księcia protestowały protestanckie: Holandia i Anglia, a broniła go katolicka Rzeczpospolita. Dla ludzi mniej zorientowanych w historii przypominam, że to jest wiek XVII – np. wojna trzydziestoletnia. Na Tobago Kurlandczycy wybudowali jako drugie miasto – fort po Jacobus – Stadt na Tobago – Casimirshafen, na cześć naszego króla Jana Kazimierza.

Szczerze mówiąc zastanowił mnie konkretny akapit w zakończeniu – podsumowaniu książki. „Ale szkoda, że Polska nigdy nie miała swoich kolonii. A przynajmniej epizodu kolonialnego. Zwłaszcza tego, który nastręczał się z Kurlandią w XVII wieku. Że zaniechała zamorskich zdobyczy w XVI i XVII wieku. Że zaniechała zamorskiej ekspansji dającej szeroki oddech na rzecz pobliskich opłotków na Dzikich Polach. Że nigdy nie miała żadnych zamorskich faktorii w Afryce, Ameryce, Azji, wszystko jedno gdzie. Może gdyby trafiłby się Polsce taki epizod, nieco inaczej by ukształtował naszą mentalność. Może zwiększyłby przedsiębiorczość Polaków, ich dzielność życiową, przekształcając kult klęski w kult rozumnej i wyrachowanej walki. Czci się u nas poległych bohaterów – zapomina o bohaterach, którzy przeżyli. Czy ten, kto przeżył, może być bohaterem? Tym bardziej, czy może być bohaterem uczony, konstruktor, wynalazca? Może nauczyłby taki epizod szacunku dla gospodarki, dla zimnego obliczania szans. Na pewno nieco inaczej potoczyłyby się nasze dzieje. Może lepiej. Może gospodarczo lepiej by na tym Polska wyszła, aniżeli na uganianiu się po stepach za Kozakami?”.

Reklamy

Responses

  1. Spotkałem nie tak dawno podobne tezy — że ekspansja by nas ukształtowała lepiej, wymusiła światowość, że tak się wyrażę.
    Ale że aż tak? Hm… wątpię…

  2. Ja też PAK-u wątpię, więcej powiem, nas wspaniale ukształtował kontakt ze Wschodem. I zwyczajami, słownictwem, ubiorem, metodą walki i kierowania nią. Do dzisiaj Wschód nie jest nam obojętny.

  3. Pak.
    Gdzie spotkałeś się z taką tezą?
    …………………………………..

    Trudno mi zrozumieć Polskie poczucie niespełnienia w ekspansji.
    Od czasów Kazimierza Polska ekspandowała i ekspandowała terytorialnie aż wyczerpały się możliwości dalszej ekspansji (Pokój w Polanowie).

    Czy 990 000 kilometrów kwadratowych nie starczy? Ekspandowała też Polska (polskość) kulturowo. Zarówno w ramach granic Rzeczypospolitej jak i na Rosję czy Mołdawię. Politycznie związała z polskością na długo Niemieckie mieszczaństwo w centralnej gospodarczo dla Polski prowincji Prus Królewskich i Gdańska. Niemieckie rody szlacheckie Prus uległy w znacznym stopniu kulturowej polonizacji. Państwo Krzyżackie a potem Prusy Książęce od 1466 do 1657 były politycznie związane z Rzeczpospolitą.
    Było to „Imperium” spójne terytorialnie podobnie jak młodsze Imperium Moskowitów.

    Budowanie Imperium zamorskiego to nawet dla parających się historią alternatywną ćwiczenie wysoce akrobatyczne. Akrobatyka to, bo na południu trzeba by się przebić albo bardzo zaprzyjaźnić w kontrolująca Bosfor Turcją zaś na północy solidnie kontrolować cieśniny Duńskie by za nimi spotkać czająca się konkurencję. Nie było swobodnego dostępu do otwartego Oceanu a to był warunek rozstrzygający. Nie było też w Polsce dostatecznych kapitałów by inwestować we flotę podstawowe narzędzie dla takiej ekspansji.

    Zwróćmy uwagę na naszego północnego sąsiada Szwecję. Nawet inwestycja w Göteborg niewiele pomogła. Kolonie zamorskie Szwecji były efemerydą. Szwedzka Kompania Wschodnioindyjska w czasie kilkudziesięciu lat swego istnienia nie przekształciła się w terytorialnego suwerena ograniczając się do roli spółki kupieckiej i przemytniczej.

  4. Cholera. Dziwna zgoda wśród dyskutantów!

  5. @Dana:
    U Sowy. Z tym, że nie chodziło o ekspansję, kolonializm, jako taki, ale o otwarcie na doświadczenia ‚zagraniczne’. Sowa uważa, że kolonializm i tak mieliśmy — właśnie na wschodzie. Ale, że poświęciliśmy dla niego kontakty na ‚zachodzie’ (zwłaszcza tym dalej rozumianym).
    Jako przykład podaje właśnie Szwecję. Szwecja nie zbudowała kolonii, ale otwarła się na handel zagraniczny, co wymusiło modernizację.

  6. Wszelka ekspansja kolonialna poczyna się tam, gdzie w kraju macierzystem nadmiar jest gąb do wyżywienia, rąk pracy głodnych i ziemi niedomiar… W Rzeczpospolitej Obojga Narodów bodaj nigdy do takiej sytuacji nie przyszło, przeciwnie przez wszystkie lata Jej istnienia cierpieliśmy okrutne w zaludnieniu niedostatki, tandem jeżeliby i tej jeszcze szczupluteńskiej substancyi przyszło trwonić w niepewnym eskapadach zamorskich, to byśmy może i mięli dziś jakiej jednej czy drugiej insuli jako tako skolonizowanej, aliści kosztem niemałego niebogatej metropolii osłabienia… Pozorna jeno jest słuszność w tych wywodach Jegomości Kowalskiego, a co do szczegółów to zdaje mi się, że Kettlerowi ludzie jednak niewolnikiem kupczyli. Z ciekawostek jest notka w Wikipedii angielskiej, cależ inszych spraw się tycząca, gdzie jest mapka Rzeczypospolitej ówcześnej, gdzie owa Gambia i Tobago oznaczone są jako lenna nasze.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Zhovti_Vody
    I jedno jeszcze na koniec, co tu akurat szczęśnie z ust niczyich nie padło, ale że to bodaj piąta dysputa o kurlandzkich koloniach, w której mam zaszczyt udział niejaki przyjmować, to uprzedzić niebacznych tu pragnę: wielkim jest błędem myślenie o koloniach Kettlera, jako o koloniach poniekąd Rzeczpospolitej… Ahistoryzm okrutny i niezrozumienie podstawowej zasady, że wasal mego wasala nie jest moim wasalem…
    Kłaniam nisko:)

  7. Do wszystkich!
    Nie wiem, czy ja nie umiem w sposób doskonały napisać mojej myśli, ale już kolejny raz muszę napisać, że nie o to mi chodziło. Ani nie uważam (Wachmistrzu), że należy rozmawiać o lennach Rzeczpospolitej, ani też, że Polska (Edwarze) nie miała swojego Dzikiego Zachodu (przepraszam – Wschodu).
    Moja notka miała podkreślić jedynie związki Rzeczpospolitej z tymi wyprawami. O to mi chodziło. Dla mnie znakomitą kwestią jest ostra nota dyplomatyczna ambasadora Polski w sprawie Kettlera. Dla mnie fantastyczną informacją jest, że w wieku XVII przeciwko inicjatywom protestanckiego księcia protestowały protestanckie: Holandia i Anglia, a broniła go katolicka Rzeczpospolita. Że zostało założone miasto nazwane na cześć króla polskiego. Że handel bałtycki był jednym z najważniejszych w XVII wieku, a szkutnicy gdańscy i windawscy budowali okręty wojenne dla Anglii.
    O tym jest moja notka.

  8. „Kolonie polskie zaczynają się za Rembertowem” (rzekł Józef Beck).

  9. Przecież pisałem, że tu jeszcze nikt wprawdzie w tę stronę pójść nie zdążył, a przestrzegać się czułem w związku z tem, że każda z tych dysput dotychczas nieodmniennie miała i ten wątek, poniekąd zapewne wywodami Kowalskiego sprawiony, który zdaje się te sprawy traktować swobodnie…
    Kłaniam nisko:)

  10. Torlinie

    Wyjaśniam

    Nic dziwnego nie dostrzegłem z fakcie, że katolicki suweren bronił protestanckiego lennika. Przypomnę więcej: Nic dziwnego nie bywało w sojuszach protestancko katolickich skierowanych przeciw innym krajom katolickim czy protestanckim. Dlatego, niezdziwiony, sprawę tę pominąłem.
    W twojej notce cytujesz autora czytanej książki. Wedle tegoż cytatu autor zadaje sobie pytanie czy ewentualna Polska przygoda zamorska nie zmieniłaby stosunku Polaków do gospodarki.

    Handel Bałtycki był ważny, jako źródło konopi, drewna, smoły, żelaza (Szwecja), czyli surowców dla budowy floty. Pełnił także role uzupełniającą dla dostaw zboża. Budowa statków zdarzała się, ale jej znaczenie wobec produkcji stoczni wokół Amsterdamu i Anglii była marginalna. Miał on duże znaczenie dla krajów nadbałtyckich drugorzędne dla Zachodu.

    Z tym wiąże się problem pewnego trwale funkcjonującego nieporozumienia. Wygląda na to, że historiografia nabrała się skutecznie na kontusz i karabelę. Uparte jest przekonanie o wschodniej orientacji Polskich dziejów.
    Powierzchowna to interpretacja. Całe dorzecze Wisły, dorzecze Dźwiny i Niemna odwrócone były gospodarczo na Zachód. To potrzeby gospodarcze zachodu ukształtowały ustrój gospodarczy krajów na wschód od Łaby. Językiem wyższej kultury w tych dorzeczach była łacina. Tak było nawet na obszarach gdzie obowiązywał Statut Litewski. Mitologia polityczna odwoływała do tradycji Republiki Rzymskiej nie do Bizancjum, nie do stepowego parlamentaryzmu Mongołów.

    Owszem na wschodzie działo się wiele w sensie wydarzeniowym. Stamtąd upatrywano często słusznie zagrożeń. Było, na czym budować narracje wschodnią. To, co jednak decydowało o rytmie codzienności we dworze, w chałupie, czy na rynku miasta to był rytm gospodarczy Zachodu. Oczywiście na tyle na ile folwark, powiat czy okolica włączone były w daleki handel i w ogóle w gospodarkę towarową.

    Tak, więc Torlinie przyznaję Ci masz rację. Handel Bałtycki był ważny. Ważniejszy od kontusza i karabeli.

    Brak zainteresowania dla gospodarki?

    Ja uważam, że Polski szlachcic był dobrym gospodarzem i problemy ekonomiczne doskonale rozumiał.

    Świadczy o tym i skwapliwe przejście na bardziej wydajną towarowo gospodarkę folwarczną świadczy o tym działalność szlacheckiego Sejmu, który wszelkie tendencje ku merkantylizmowi torpedował. Klasa polityczna doskonale rozumiała swoje interesy gospodarcze i tworzyła skuteczne instrumenty prawne by tego interesu bronić.

  11. Ciekawym byłoby się dowiedzieć od zawodowego historyka, kto i gdzie produkował tkaniny, z których szykowano żupany i kontusze, kto produkował karabele.
    Oczywiście, że trwała wymiana handlowa ze strefą wpływów Turcji, bywała wymiana handlowa z Moskwą. Idzie mi jednak o proporcje

  12. Witam Cię Babilasie (znamy się chyba z blogu Telemacha – prawda?). Tak rzeczywiście powiedział. Bo tak naprawdę to na przykład Nowy Sącz leży na ziemiach ruskich. A Piłsudski z kolei powiedział, że Polska jest jak obwarzanek, ciekawa na zewnątrz, a nudna w środku.
    —————————-
    Wachmistrzu!
    Mam nadzieję, że wyjaśniliśmy sobie sprzeczności
    ————————–
    Edwarze!
    Kiedy masz całkowitą słuszność, cały ustrój polityczny w podstawie miał zachodnie pochodzenie. Co nie zmienia faktów, że w szczegółach dużo ściągnęliśmy ze Wschodu. Muszę powtórzyć z poprzedniego komentarza, mnie bawią ciekawostki wyłapywane z historii lub rzeczywistości, nie bardzo chce mi się pisać notek na tematy oczywiste, o których można przeczytać w Wikipedii.

  13. Hm.

    Wiadomosci z Wikipedii:

    Księstwo Kurlandii i Semigalii

    „W XVII wieku Kurlandia przeżyła okres świetności, będący wynikiem rozwoju przemysłu stoczniowego i handlu morskiego. Za czasów księcia Jakuba (1640-1682) Kurlandia podjęła nawet próby zakładania kolonii zamorskich (Tobago, Gambia).”

    W anglojęzycznej Wiki hasło jest znacznie szerzej potraktowane. O koloniach zaś mamy:

    In 1651 the Duchy established its first colony in Africa, St. Andrews Island at the Gambia River and founded Jacob Fort there. The main export goods included ivory, gold, furs and spices. Soon afterwards, in 1652, Courlanders established another colony, in Tobago in the West Indies. There the main export goods included sugar, tobacco, coffee and spices.

    Wiki francuskojęzyczna:

    Osobne hasło Histoire de la Courlande

    La Courlande possède alors une des principales flottes du monde, adossée à de puissants arsenaux. Sa marine de guerre comprend 61 unités et 1416 canons, ce qui correspond à cinquante pour cent de l’Invincible Armada de 1588 et trente sept pour cent de la marine de Cromwell de 1650.

  14. Dlaczego „hm”?

  15. Ach, jak ja lubię takie historyczne notki i mapy… I jakże żałuję, że nie miałem tego w czasach szkolnych, aby móc jeszcze bardziej nauczycieli zadziwić… 🙂
    W żadnym podręczniku nie pisali tyle o Kurlandii, ani o polskich koloniach w Afryce…

    Dzięki, Torlinie!

  16. Dzięki Celcie, ale STOP! To nie były polskie kolonie w Afryce. Polska nie miała nic z nimi wspólnego. Polskiego władcę można od biedy nazwać patronem całego przedsięwzięcia, opiekunem „artystycznym”. Ale do nazwania Gambii i Tobago polskimi koloniami to jest daleko.
    Ja lubię wyszukiwać ciekawostki, małe szczegóły, „drugie dna” wydarzeń czy obrazów, i cieszę się, że jesteś, bo jest już nas niewielu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: