Napisane przez: torlin | 23/02/2014

Pod pewnym względem najsłynniejszy obraz świata

ChristandtheAdulteressLG

Pod pewnym względem jest to najsłynniejszy obraz świata. „Jezus i jawnogrzesznica”. To ten obraz trafił do Hermanna Göringa, a okazał się falsyfikatem.

Historia życia Hana van Meegerena jest fascynująca, można o nim przeczytać sobie w Wikipedii TU, ale warto by przeczytać książkę Przemysława Słowińskiego „Fałszerz. Han van Meegeren – człowiek, który oszukał Göringa” Wydawnictwa „Videograf II” z 2011 roku. Hedonista, alkoholik, kobieciarz, rozrzutnik, i jednocześnie człowiek, który – zlekceważony przez krytykę – postanowił się na niej odegrać, zemścić. On, wyśmiewany, odrzucony, z nieznanym nazwiskiem, patrzący z przerażeniem, jak snobi kupują obrazy nic niewarte, ale za to poparte „nazwiskiem” i opinią krytyków, postanawia zdemaskować niekompetencję, wykazać ignorancję i niewiedzę samozwańczych ekspertów. Zaczyna malować van Vermeery. I jeden z nich, powyższy, trafił do kolekcji Göringa, i on właśnie był przyczyną jego zguby. A może triumfu, zależy, pod jakim kątem patrzymy na sprawę.

Jest rok 1945, żołnierze słynnej 101 dywizji powietrzno – desantowej wkraczają do Austrii, a w niej do kopalni soli w Alt-Aussee, gdzie znajdują prawdziwe skarby, zrolowane płótna m.in. Antoona van Dycka, Petera Paula Rubensa, Sandra Botticelliego i Diego Velázqueza i … nikomu nieznane dzieło van Vermeera – „Chrystus i jawnogrzesznica”. Przypadkiem tym zainteresowała się „Allied Art Commission” – komisja odpowiedzialna za odnajdowanie ukrytych dzieł, zrabowanych przez hitlerowców, a jej śledztwo, kto sprzedał ten obraz Göringowi, doprowadził Komisję do van Meegerena. Ten dowiedziadziawszy się, że sprzedaż obrazu wrogowi jest równe z nim kolaboracji, i mając w perspektywie dożywotnią odsiadkę, wolał przyznać się do fałszerstwa. I tu rozpętała się burza. Okazało się, że jest wiele obrazów w muzeach, które są autorstwa tego genialnego malarza.

Hans Van Meegeren

Van Meegeren malujący nowego van Vermeera.

Ale sąd w dalszym ciągu chciał, aby van Meegeren udowodnił, że to on jest fałszerzem, w związku z tym bohater mojej notki pod nadzorem sądu namalował „Jezusa wśród doktorów” (inna nazwy tego obrazu „Chrystus w Świątyni”, „Młody Chrystus” lub „Uczeni w Piśmie”). Afera stała się jeszcze większa, gdy syn ogłosił, że więcej obrazów, i to innych malarzy, jest autorstwa ojca. Nie umiał niestety tego udowodnić.

Pozostaje kwestia, czy van Meegerena można uznać za fałszerza. Fałszerz, zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego, to jest „ten, kto fałszuje, podrabia coś, trudni się fałszerstwem”. Tymczasem van Meegeren nic nie fałszował, on tworzył dzieła nowe. Można oczywiście powiedzieć, że fałszował styl, ale taki zarzut można postawić bardzo wielu twórcom, nawet największym. Wzorowanie się na czyjejś twórczości, naśladowanie stylu było i jest  powszechne i wobec tego należałoby za fałszerzy uznać również Gauguina, Picassa, Rembrandta, Rubensa czy Michała Anioła, można się dziwić, jak bardzo płynna jest granica między wzorowaniem się a fałszerstwem. Ale van Meegeren właśnie w ten sposób wygrał, urzeczywistniło się jego marzenie, ośmieszenie uznanych autorytetów: krytyków, marszandów, kolekcjonerów i historyków sztuki. A jednocześnie ukazał światu swój geniusz i niebywały talent.

Jak kogoś interesuje tematyka, to radzę wejść TU, jest tam quiz, czy umiesz odróżnić van Vermeere od van Meegerena. Ja miałem 8 prawidłowych odpowiedzi, a dwa błędne.

Reklamy

Responses

  1. Czasem mnie to zastanawia.
    Bo jest naśladownictwo, jest wspólnota stylu, ale jest też fałszerstwo.
    W znacznej mierze to chyba kwestia celu przyświecającego twórcy.
    Hołd? Żart? Kontynuacja formy? — OK.
    Udawanie kogoś innego, w celu oszukania odbiorcy? A przynajmniej kupca (bo oszukać odbiorcę można dla żartu)? Nie bardzo.
    Van Meegeren oszukiwał. Przynajmniej raz w dobrych intencjach. Ale jednak.

  2. Całkowicie się z Tobą zgadzam, działalność Meegerena było po tej czarnej stronie mocy. A czy w dobrych intencjach? Śmiem wątpić, on chciał zarobić, i to duże pieniądze. Kiedy zapachniały mu kraty za kolaborację wolał się przyznać do fałszerstwa, bo za to był mniejszy wyrok. I jak zwykle mu się udało, w sądzie zasiadał jak triumfator, otoczony uwielbieniem i podziwem.
    PAK-u – rozwiązałeś test?

  3. Rozwiązywałem, ale czy byłem na Twoim poziomie, czy o punkcik w jedną, czy drugą — nie pamiętam.
    (Ale — myliłem się tam, gdzie obraz ‚przypominał mi Vermeera’, ale się nie podobał i przypisywałem go, mimo wszystko, Vermeerowi. Mogłem iść za głosem intuicji 🙂 )

  4. Dla mnie rzecz jest poza dyskursem: jeśli obraz podpisem malarza inszego znanego sygnował, to jest to fałszerstwo. Insza, gdyby nieznanym kim podpisał, a stylem rzecz była tak bliska, że mówilibyśmy o nieznanem dziele „ze szkoły” Vermeera czy kogo inszego i wtedy, prawdy zatajając, mógł i krytykę ośmieszyć i fałszerzem nie być. Ale, że nazwisko Vermeera i grosz dawało większy, a i rozgłos też pewnie, to pewnie nawet i tego nie roztrząsał… Jak dla mnie, nie ma co włosa na czworo tu dzielić…
    Kłaniam nisko:)

  5. Pewien człowiek szedł z góry oliwnej do świątyni. Uczeni sprawiedliwi przywlekli młodą kobietę przed niego i zapytali: Ta kobieta została przyłapana na gorącym uczynku. W Prawie Mojżesz każe ją ukamienować. Co ty powiesz na to?

    Nie chodziło im ani o tę kobietę ani o jej czyn.

    Chodziło o zastawienie pułapki na człowieka który słynął z łagodności. Byli jego łagodnością oburzeni. Uważali ze w imię prawa mogą zniszczyć zarówno kobietę jak i tego mężczyznę – (gdyby nie podzielał ich oburzenia ) który z jej czynem nie miał nic wspólnego.
    Mężczyzna pochylił się i zaczął pisać palcem po piasku
    ,, Kto jest bez grzechu niech jako pierwszy rzuci kamień”

  6. Ciekawy quiz.
    Ten obraz, którym zilustrowałeś swój wpis, zupełnie nie jest w stylu (tego najsłynniejszego) Vermeera. Natomiast spodobała mi się bardzo 8-ka z quizu – piękny obraz, rzeczywiście łudząco podobny do „klasycznego” Vermeera, choć wyszedł on spod pędzla Van Megeerena (nota bene genialnego malarza – z tym się trzeba zgodzić).

    Niedawno udało mi się wreszcie zobaczyć „na żywo” „Kobietę z dzbanem” Vermeera, która wisi w Rijksmuseum w Amsterdamie (choć musiałem przy tym pokonać kilkudziesięcioosobowy tłum; ) )

    PS. Jeśli ktoś jeszcze nie widział do tej pory filmu „Dziewczyna z perłą” (z młodziutką Scarlett Johanson), to bardzo polecam.

  7. Dzięki za komentarze.
    Wachmistrzu, masz dużo racji.
    PAK-u! Też przyznam Ci rację, że wiele z tych obrazów jest mało Vermeerowskich.
    U.W.! Żeby jeszcze ludzie religijni naprawdę stosowali się do swoich zasad.
    L.A.! Widziałem ten film, piękny. W sumie Stasiu u Scarlett Johansson uwielbiam trzy filmy: „Zaklinacz koni”, „Między słowami” i właśnie perłę. Inna rzecz, że innych nie widziałem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: