Napisane przez: torlin | 05/03/2014

14/18

1870-humoristische-karte-europaDie humoristische Karte Europa” – 1914

Jak zwykle we wspaniałym „Tygodniku Powszechnym” odnalazłem rzecz godną uwagi. Był to krótki artykuł Wojciecha Pięciaka „Stulecie 14/18„, którego początek postanowiłem skopiować, bo znowu zniknie. Pan Wojciech pisze: „Takim skrótem – 14/18 – niektórzy zachodni autorzy określają setną rocznicę I wojny światowej oraz nowe dyskusje wokół tejże rocznicy i wynikających z niej „lekcji”.

W Polsce rocznica nie budzi większego zainteresowania. Może dlatego, że polskie dyskusje koncentrują się na wydarzeniach z lat 1939-89. A może dlatego, że w powszechnym odczuciu nie była to nasza wojna (choć dotknęła miliony Polaków, cywilów i żołnierzy, walczących w obcych mundurach; nie byłoby też bez niej polskiego roku 1918). Tymczasem w Europie to dziś główny temat historyczny. Odnotujmy, co tam się mówi.

Nowy spór o winę. Zdawałoby się, że spór o winnych „europejskiej katastrofie” nie powinien budzić emocji. Jest przeciwnie: szczególnie namiętnie debatują nad tym autorzy z Niemiec, Anglii, Austrii, Serbii. Sporą aprobatę zyskuje teza australijskiego historyka Christophera Clarka, który w książce „Lunatycy” (wśród Anglosasów i w RFN to bestseller) dowodzi, że Niemcy – dotąd obarczane główną winą – nie były bardziej winne niż Rosja i Francja, które „podłożyły ogień w Serbii”. Tezy Clarka wywołują irytację w Serbii (w oryginale nazywa on „terrorystami” serbskich konspiratorów, którzy dokonali zamachu w Sarajewie; w niektórych tłumaczeniach zamienił to potem na „bojownicy”)”.

I powiem szczerze, ten sposób myślenia jest podobny do mojego. Obciążanie tylko i wyłącznie Niemców i Austriaków winą wybuchu I Wojny Światowej jest szalonym uproszczeniem. Podkreślam, bezpośrednią winę ponoszą oni, i to nie podlega dyskusji. Ale czy 100-procentową? Na pewno nie.

Winien był przede wszystkim nacjonalizm poszczególnych narodów, wiara polityków w jedynie lokalne działania zbrojne i parcie wojskowych do wojny. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że iskrą zapalającą lont było zabójstwo arcyksięcia. Wyjaśnijmy sobie w takim razie, dlaczego został zabity? Bo przyjechał do Sarajewa w 525 rocznicę bitwy na Kosowym Polu. Czy to jest takie ważne? Trzeba prześledzić całą historię Serbów, żeby zrozumieć, że to państwo i jego obywatele, to tak jak PiS ze swoją Polską „od morza do morza”, obłędem smoleńskim i zwycięstwem moralnym podczas Powstania Warszawskiego – tylko obejmującego całe państwo i wszystkich obywateli. Taka ilość przekłamań co do samej bitwy, w spuściźnie pamięci ludowej, to nawet Polacy tak nie potrafią, i część jest rozsądna. Ku mojemu zdziwieniu znalazłem wspaniałą stronę w Wikipedii, przyznaję szczerze, poszerzającą moją wiedzę w tym temacie. I więcej, jeszcze bardziej udowadniającą i udokumentującą, że naród serbski nie jest normalny, co widać po nawet niedalekiej przeszłości.

Wachmistrz walczy z moim poglądem o nieuchronności dziejów, ale z jednym się zgadza, że jeżeli nie Sarajewo, toby pobili się marynarze w Odessie. Wojna i tak by była, i tak, dążyły do tego właściwie wszystkie państwa. Powtarzam, winę za tę całą rzeź ponoszą wszyscy władcy. Europa na własne życzenie dwa razy sama siebie wymordowała, i dziwi się, że traci na znaczeniu w świecie. Dlatego dla mnie Unia jest taka ważna. I mam przewrotne pytanie, czy Polska była członkiem Ententy, czy państw centralnych?

Reklamy

Responses

  1. „udokumentującą, że naród serbski nie jest normalny, co widać po nawet niedalekiej przeszłości.”

    Zaskoczyłeś mnie, Torlinie. Mit Kosowego Pola jest dowodem ze naród Serbski jest normalnym narodem. Takie mity są narracją kreującą narody i jeśli ich niema to i narodu niema. Nie miejsce tu by wyliczać mity narodowotwórcze, jakie organizowały narody od Lizbony po Kazań i dalej na Syberię, od mitycznej krainy Gotów – Szwedów po nowożytną Grecję i Turcję.

    Inna rzecz na ile są one żywe aktualnie. Żywotność tych mitów zależy od aktualnej sytuacji imaginacyjnego bytu, jakim jest naród. Tam gdzie jego nosiciele nie czują zagrożenia, nie przeżywają opresji mit podlega zgłuszeniu, czasem weryfikacji, czasem staje się przedmiotem podśmiechujek. W poczuci subiektywnie przeżywanego bezpieczeństwa staje mitem w latencji.

    Ale niech no tylko pojawią się jakieś strachy natychmiast odżywa, wzbogaca się nawet czasem w „naukowe” uzasadnienia.

    Dlaczego naród Serbski nie na uważać się za społeczność szczególnie miłą Bogu, kiedy takie przekonanie podzielały, podzielają i będą ewentualnie podzielać wszystkie narody? Czyż Brytania nie miała Boga, który jej szczególnie sprzyjał nadawał misję do spełnienia? Czyż Francja nie miała takiego Boga, którego zręcznie zastąpiła Bóstwem Rozumu? Dalej Trzeci Rzym Moskowitów, chrystusowe pozy Polski itd., itp.

    PS

    Nie zmienia to mojego poglądu na niedawną wojnę w Jugosławii, który znasz.

  2. Może pamiętasz Torlinie czasy, kiedy to Gomułka ramie w ramię z Szefem Głównego Zarządu Politycznego WP stojąc na czele hufca ochotnych uczonych bronili wałów Biskupina przed nawałą Niemiecką.

    Moczar zaś na Psim Polu na czele swej partyzantki mając u boku historycznego adiutanta pułkownika Zbigniewa Załuskiego gromił Krzyżaków i SS?

    Uwierz mi, wielu czasem niegłupich Polaków w to wierzyło, tak widział historię.

  3. pawellubonski

    2014/03/05 12:05:58

    Torlin: „Wojna i tak by była, i tak, dążyły do tego właściwie wszystkie państwa.”

    Nie rozumiem tego determinizmu. Post factum wiemy, co się zdarzyło. Możemy snuć rozważania na temat, co innego MOGŁO się zdarzyć. Nie mamy natomiast żadnych podstaw do twierdzenia, że coś się MUSIAŁO zdarzyć.
    Zdecydowanie nie jest też prawdą, że wszystkie państwa zmierzały do wojny. Raczej nikt wojny nie chciał i każdy czuł się do niej zmuszony przez logikę wydarzeń.
    U Barbary Tuchman wyczytałem, że był taki moment, kiedy sam cesarz Wilhelm chciał cofnąć się przed wojną, ale Moltke, szef sztabu generalnego, oświadczył, że to wykluczone, bo zmiana kursu w środku mobilizacji będzie katastrofą.

    pawellubonski

    2014/03/05 12:09:54

    „Dlaczego został zabity? Bo przyjechał do Sarajewa w 525 rocznicę bitwy na Kosowym Polu.”

    Sądzisz, że gdyby przyjechał miesiąc później, to nikt by go palcem nie tknął?
    Ja jednak myślę, że podstawową przyczyną była okupacja, a następnie aneksja Bośni przez Austro-Węgry.

  4. Sądzę, że to „dotychczasowa historia” miała rację, a nie obecne próby odciążania Niemców.
    Nikt nie neguje wpływu wcześniejszych sojuszy, ani ‚zapalnika’ jakim było zabójstwo arcyksięcia.
    Tyle, że niemal wszyscy chcieli pokoju.
    Wyjątki to Austriacy, którym zależało na zbrojnej zemście na Serbach. Nie ukaraniu winnego, czy zniszczeniu nacjonalistycznej organizacji, ale podboju Serbii.
    To jednak pół biedy — po stronie Serbii stała Rosja i Austria z nią rozmawiała. Nawet miały być jakieś widoki na kompromisowe rozwiązanie pokojowe. Tyle, że wtedy wojnę zaczęli Niemcy…
    Wina niemiecka nie była taka jak w drugiej wojnie światowej (plany podboju i podporządkowania ‚niższych ludów’ pojawiły się po rozpoczęciu wojny, a nie przed), ale jednak była to wina główna. Niemcom zabrakło hamulców. W odpowiedzi na kryzys Francuzi wycofali wojska, choć to łamało ich plany wojenne, byle nie prowokować wojny. A Niemcy? Najpierw cesarz Wilhelm dał obietnicę bezwarunkowego wsparcia Austrii, potem poszła w ruch machina wojskowa — trzeba było reagować na rosyjską mobilizację, bo tego wymagał plan, aby Niemcy byli o krok w działaniach przed innymi; trzeba też było wkroczyć do Belgii, bo tego też wymagał plan (pisze wyżej dana, że to nawet nie kwestia cesarza już była, tylko trwania przy planach Moltkego), mimo że już zdawano sobie sprawę, że to wciągnie do wojny także Wielką Brytanię.

    Pisze gdzieś Massie, że parę lat wcześniej były większe ‚spięcia’ w Europie, ale dyplomaci zapobiegli wojnie. W 1914 miało zabraknąć ostrożności, bo wcześniejsze sukcesy w unikaniu wojny pozbawiły polityków ostrożności.

  5. pawellubonski

    Nie potrzeba było aż Moczara, toż znacznie wcześniej Karol Bunsch, bynajmniej nie komunista, opiewał wiktorię na Psim Polu, po której w źródłach historycznych pozostało jedno wątpliwe zdanie.
    Czytałem kiedyś artykuł śląskiego historyka-regionalisty, który na podstawie analizy źródeł twierdził, że pod Legnicą nie było wielkiej bitwy, a książę Henryk poległ w niewielkiej i przypadkowej potyczce.
    Inny regionalista, tym razem z Białegostoku, zniszczył mit podlaskich Termopil w Wiźnie, wykazując, że czołgów Guderiana nie zatrzymał bohaterski skądinąd kapitan Raginis, tylko zatory na wschodniopruskich drogach, które opóźniły transport mostu pontonowego.
    Kocham takie fakty, nakłuwające balon narodowej pychy.
    2014/03/05 13:52:35

  6. Pak

    Nie Dana. To napisał Paweł L.

    Paweł nie może wejść na blog Torlina.

    Ja, Dana1 kopiuję dla niego T. u siebie, a u Torlina Pawłowe komentarze.

  7. Mam ciężki orzech do zgryzienia, bo właściwie jak zwykle przychylam się do zdań moich komentatorów, ale… Właśnie o to „ale” chodzi…
    —————-
    PAK-u!
    Tak bardzo chciały pokoju poszczególne państwa, że na kontynencie europejskim Niemcy zaczęli oblegać Liege (5-16 sierpnia 1914 r.), a Rosjanie 17 sierpnia wkroczyli swoją 1 armią na terytorium Prus niemieckich. Jak na biedne, zaskoczone, nieprzygotowane do wojny państwo, było to w miarę szybko. Nie sądzisz?
    ————–
    Edwarze!
    Mity oczywiście były we wszystkich państwach, to przyznaję. Przecież koronnym przykładem jest Pieśń o Rolandzie, który przekręca wszystko, co jest możliwe. Włącznie z tym, że hrabiego zabili Arabowie, a nie Baskowie. I wyprawa była po prostu łupieska. Ale dzisiaj Francuzi tym nie żyją na co dzień, a Serbowie tak (i część Polaków również). To jest chore.
    ————–
    Jeżeli chodzi o Psie Pole i Biskupin, nie byłbym takim fundamentalistą. Biskupin wyszedł ze względu na pragnienie potwierdzenia słowiańskości tych ziem, i rzecz została szybko udowodniona i sprostowana. Psie Pole, jak już pisałem w swoim blogu, funkcjonowało właściwie w społeczeństwie polskim jako miejsce, gdzie psy ciągały trupy Niemców.. Ale czy naprawdę należała nawet w czasach komunistycznych do jednej z najważniejszych bitew? Śmiem wątpić. Człowiek wierzy, bo musi komuś wierzyć. Nie przypuszczam, żeby całe społeczeństwo nie dały wiary, że tej bitwy nie było. A Serbowie nie przyjmują żadnych argumentów.
    ————-
    Żeby zrozumieć, co się stało w 1914 roku, trzeba powrócić do Kongresu w Berlinie w 1878 roku, jako następstwo wojny rosyjsko – tureckiej, i traktatu pokojowego w San Stefano. Przecież to mocarstwa europejskie same oddały Bośnię Austro-Węgrom, a nie ci zdobyli tę prowincję. Cały pakt berliński funkcjonował na zasadzie ukarania Rosji za za duże zwycięstwo, i za za duże zdobycze terytorialne. Cała późniejsza działalność to jest świadome prowokowanie przez Rosję, podburzanie i tak wielkiego nacjonalizmu serbskiego.

  8. Paweł dawno mógłby wejść do mojego blogu, gdyby dał poszperać mojemu synowi. Nie chce, to co ja na to poradzę?

  9. Torlinie

    Nie tylko legendy i baśnie kronikarzy.

    Był raz sobie wielce zasłużony dla archeologii Polskiej prof. Józef Kostrzewski. To on rozpoczął badania Biskupina.

    Jako interpretator znalezisk kultury materialnej bardzo poprawiał samopoczucie narodowe będąc głosicielem teorii autochtonistycznej, która streszcza się w twierdzeniu, że kultura łużycka równa się Prasłowianie.
    Chichot historii nauki polega na tym, że był on uczniem Gustafa Kossiny Niemieckiego archeologa, który wiązał kultury archeologiczne z etnicznymi.

    Wedle Kossiny w epoce brązu na ziemiach Polskich żyli Germanie.
    Nie wchodząc w ten jawnie nacjonalistyczny i anachroniczny spór należy zauważyć, że jabłko (naukowe) niedaleko spadło od jabłoni zaznaczając, że hitlerowcy ścigali Kostrzewskiego i jego życie w czasie okupacji było zagrożone.

    Po wojnie przed archeologią postawiono zadanie udowodnienia jak najdłuższej w tył obecności Słowian na Śląsku, Pomorzu, na całych Ziemiach Pozyskanych. Zawłaszcza przed Tysiąclecie archeologia uzyskała poważne wsparcie finansowe. To dobrze, bo było, za co badać gorzej, że interpretację trzeba było naciągać ku Prasłowiańskości.

    Piszesz ze rzecz została szybko sprostowana. Co znaczy szybko? Jeszcze nie tak dawno przewodnik w Biskupinie opowiadał o prasłowiańskości zabytku a Panie od historii „paniły” dzieciom w szkołach to samo.

  10. pawellubonski

    2014/03/05 18:13:45

    Torlinie, kto powiedział, że nie chęć dać poszperać? W swoim czasie skorzystałem z przysłanej za twoim pośrednictwem rady, ale nie pomogło. Dalszych ofert pomocy nie pamiętam.
    przypominam, że nie wchodzi mi nic z domeny wordpress.

    „Jak na biedne, zaskoczone, nieprzygotowane do wojny państwo, było to w miarę szybko.”

    Na tym polegało nieszczęście, że wszystkie państwa były przygotowane do wojny i każde obawiało się, że przeciwnik je wyprzedzi o te kilka kluczowych dni. Wierzono jeszcze, że wojnę może rozstrzygnąć jedna krótka kampania, jak to było przez cały XIX wiek (jeśli nie liczyć amerykańskiej wojny domowej).

  11. Ale ja Edwarze nie podważam tezy, że w czasach szczególnie komuny (a i przed II W.Ś. tudzież) „uszlachetniano” prawdy, bojąc się powrotu Niemców. Przecież dlatego też unikano jak ognia wiadomości na temat olbrzymich znalezisk wikińskich sprzed 1000 r.n.e. (duże piwo dla tego, który wiedział, że jest „wikiński”, a nie „wikingowski”) na polskich ziemiach. Czasami też trudno oddzielić legendy od faktów historycznych, o wiele bardziej w polskiej świadomości istniały historie o Wandzie, która nie chciała Niemca, niż o Psim Polu.
    ———–
    Pawle, zaraz wyślę jeszcze raz e-mailem numer telefonu mojego syna, abyś do niego zadzwonił. Jeżeli takowego nie dostaniesz dzisiaj, to napisz mi o tym w moim blogu. Syn prosi, abyś zadzwonił, to Ci powie, co masz zrobić.

  12. mnie się zdaje, że pogląd o winie Niemiec i Austrii jest czysto podręcznikowy, tzn. funkcjonuje w liceach, ale poważni historycy na cos takiego nie postawili by nawet złamanego pensa. Zresztą, nawet dociekliwy uczeń licealny wyłapie z dość ograniczonego podręcznika szkolnego dość faktów, by nie przyzwyczajać się do takiej tezy…

  13. W 1914 roku wojny wyczekiwali też Polacy; wyczekiwali, że wywróci status quo Europy i pomoże wskrzesić państwo.

  14. Onibe, tak się cieszę, że się w końcu ktoś ze mną zgodził.
    —————-
    Woziwodo!
    To może Ty spróbujesz odpowiedzieć na pytanie zawarte w notce? 😀

  15. Torlinie

    I mam przewrotne pytanie, czy Polska była członkiem Ententy, czy państw centralnych?

    Polska? O co pytasz? O kogo pytasz?

    O co?

    Na początku konfliktu Polski, jako podmiotu politycznego nie było. Nie ma, o co pytać.

    O kogo?

    Polacy byli poddanymi poddani trzech monarchii. Wiemy, na którą stronę stawiali poszczególni przywódcy aktywnych Polaków. To wiedza podręcznikowa.

    Jakie poglądy miały, pod kogo podpinały się Polskie bierne masy nie wiemy. Oczywiście większa część tej masy ex post zaliczyła siebie do niepodległościowców. Zresztą miała w tym dużo racji, bo w latencji była patriotyczna.

    Dla zawodowych państwowców a więc urzędników, funkcjonariuszy sądownictwa i zawodowych wojskowych pracujących dotychczas dla zaborców oczywistym była praca dla nowej Polskiej państwowości, bo innej w ich zasięgu nie było.

    Trudno oczekiwać by rosyjski oficer Polak czy urzędnik Namiestnictwa w Galicji albo tamtejszy nauczyciel czy wreszcie Pruski policjant obrażał się na rzeczywistość i szedł na robotnika do fabryki czy do rzemiosła. Ci ludzie byli skazani na patriotyzm. Podobnie jak rzesze funkcjonariuszy PRL, oficerów LWP i MO po upadku Ludowej była życiowo skazana na nowe państwo.
    Ich karmicielem było państwo niezależnie, jakie i na tych ludzi prawie zawsze można liczyć w podobnej sytuacji.

    Aktywiści i masa konformistów przystąpili, więc wspólnie do tworzenia nowego państwa, które państwa Ententy ex post zaliczyły do swego grona. Przez 20 lat udało się tym ludziom rozpalić emocje patriotyczne w skali masowej. Wedle tego patriotyzmu Polska była jednym ze zwycięskich państw Ententy.

    Było to tym łatwiejsze w wyniku faktu, iż śmiertelny wróg Polski – jednocześnie sojusznik W. Brytanii i Francji – Rosja zniknął z tej listy.

    W sytuacjach, w których de facto następuje przerwanie ciągłości państwowej cała wykształcona społeczność pracuje nad stworzeniem uzasadnień prawnych i mitologii usprawiedliwiających nową lojalność. Nic z tym złego, ale późny wnuk niekoniecznie musi te usprawiedliwienia i legendy traktować z całą powagą.

  16. Dzięki Edwarze, odpowiedź: ” państwa, które państwa Ententy ex post zaliczyły do swego grona” całkowicie mnie satysfakcjonuje. Tak też myślałem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: