Napisane przez: torlin | 12/03/2014

Żeligowski na Krymie

pilsudski_wilno_1922-04-18

Piłsudski przyjmujący defiladę polskich oddziałów w Wilnie. Działo się to 22 kwietnia 1922 roku, ale rzecz jest o tyle zastanawiająca, że była to faktycznie podróż poślubna Naczelnika. 25 października 1921 roku Dziadek wziął ślub z Aleksandrą Szczerbińską i był to pierwszy wyjazd rodzinny.

Krytykujemy Rosjan. A my byliśmy lepsi? Używaliśmy lepszych argumentów?

Krakowski „Czas” tak pisał: „Ogółem więc Litwa Środkowana terytorium około 38 000 klm. kw. liczy 1 240 000 ludności, z czego na Polaków przypada 810 000, na Litwinów 115 000, na Białorusinów 120 000 i na innych (żydów) 190 000. Polacy stanowią zatem przeszło 66 proc., a z Białorusinami 76 proc., wobec 9 proc. Litwinów i 15 proc. żydów. Jest to kraj równie polski, jak Poznańskie. […] Czyż można przyłączyć do państwa kowieńskiego Grodno, w którem mieszka 23 Litwinów, albo powiat oszmiański, gdzie na 180 000 ludzi jest literalnie tylko 54 Litwinów? Nawet w Wilnie jest ich zaledwie 2000 na 128 000 ludności”. A „Kurier Poranny”: „Należy stwierdzić w sposób kategoryczny, wbrew wszelkim odmiennym twierdzeniom, że nie było nikogo w Polsce, ktoby nie żywił pragnienia, aby Wilno mogło wejść organicznie w skład odrodzonego państwa polskiego”.
Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. A jakby Putin wybrał się w podróż poślubną do Sewastopola?

Reklamy

Responses

  1. Nie da się o tym wpisie powiedzieć, że jego Autor używa w nim przekonywującego argumentu.

    Dlaczego? A no, dlatego że Jego argument należy do serii:

    – Niemcy wymordowali Żydów.

    – I co z tego. Amerykanie wymordowali Indian a Hiszpanie ich zdziesiątkowali.

    Taka argumentacja (nie wnikając nawet w jej rzeczowość) czyni 11.03.2014 każdego łotra niewinnym.

    Przy tego typu argumentacji wolno każdemu wszystko.

    Świat 2014 jest Torlinie trochę inny niż był po I wojnie.

    Oczywiście, że rzucę kamiennym słowem w Putina i Rosyjską większość, która jego działania popiera.

    PS

    Oczywiście zdaję sobie sprawę Torlinie, że Twój wpis to tekst satyryczny wyszydzający blogową falę filoputinizmu.

  2. … blogową falę filoputinizmu.
    …………………………………………….
    Fala? No,a jeżeli tak, to skąd ona się bierze?
    Czytałem ,że to hakerzy rosyjscy zalali polski internet 😉

  3. To akurat Edwarze nie o to chodzi: „Przy tego typu argumentacji wolno każdemu wszystko”. Mnie chodzi o polskie krzyczenie, że jest to wbrew prawu międzynarodowemu, że przecież Europa wysłała swoich przedstawicieli, itp. I mnie chodzi tylko o Polskę, że robiliśmy kropka w kropkę to samo. A dla mnie to jest Kali.
    ————
    Bo to Zezem jest prawda, ale zmartwię Cię, nie jestem zruszczonym hakerem

  4. I mnie chodzi tylko o Polskę, że robiliśmy kropka w kropkę to samo
    @Torlin
    1. Nie martwię się. Chociaż… skoro rosyjski haker potrafi to dlaczego polski tego ma nie robić?
    2. Nie tylko Polska,ale w historii najnowszej jest sporo przykładów mentalności Kalego. Dyplomaci zachodni dostali niezłego klina od Putina. W mediach, tych dla ludu, nie wspomina się, ale w tzw. kuluarach i rozmowach w cztery oczy z pewnością atmosfera jest daleka od zadowolenia z osiągniętego rezultatu.
    PS. wydaje się, że pewne serwery niektórych polskich mediów są blokowane…

  5. Zezem

    Pytanie skierowałeś jak mi się wydaje do mnie. Nie chce zanudzać Torlina czymś co już czytał

    Jeśli chcesz znać mój pogląd to znajdziesz go tu:

    http://edwarddana.blox.pl/2014/03/Pionierski-Raj.html#ListaKomentarzy

    w komentarzach

    edwarddana
    2014/03/08 13:13:44

    edwarddana
    2014/03/10 13:08:46

  6. Wprowadź swój komentarz do tego pola…
    Mnie się Putin podoba – to znaczy wywołuje podobny dreszczyk co Breivik.
    Nie mogę się powstrzymać od cytatu z Machiavella.
    …Podobnie rzecz ma się z losem, którego potęga ujawnia się tam, gdzie nie ma zorganizowanej siły oporu …Jestem nadto przekonany, że temu wiedzie się dobrze, którego sposób postępowania zgodny jest z duchem czasów…

  7. Zaraz, zaraz Torlinie.

    Jacy my? Może TY. Ja nawet nie byłem adiutantem u Komendanta.

    …………………………………

    Inaczej. Spróbujmy na płaszczyźnie moralności pojedynczego człowieka.

    Czy ewentualny potomek Al Capone ma nie potępiać głośno gangsteryzmu?

    Czy wnuk Kuby rozpruwacza ma biernie spoglądać na kolejnego seryjnego mordercę?

    Albo

    Czy chuligan, który okaleczył kilka lat temu przechodnia w nie ma prawa potępiać dzisiejszego oprycha?

    Może wcześniejszy chuligan wczuł się w los swojej ofiary i dlatego lepiej rozumie nowa ofiarę niż nowego chuligana?

  8. Mnie chodzi o to Edwarze, że jakoś dziwnie brzmią te słowa, gdy sobie pomyślę, że robiliśmy jota w jotę to samo co Rosjanie.
    ———–
    Piotrusiu!
    Chyba przesadziłeś z tym Breivikiem.
    ————
    Zezem!
    Mnie się wydaje, że tutaj szczególnie niedocenianym elementem łamigłówki jest sprawa przemysłu i wielkich firm, i to po obu (trzech) stronach. Nikt nie chce tracić kontraktów.

  9. @dana1
    Co prawda odwiedziłem polecany portal,ale za dużo tam różnych wpisów. W sumie za wiele nie (do)czytałem (się).
    @Torlin
    Właśnie, kontrakty, powiązania handlowe. I to chyba przyprawia m.in A. Merkel o ból głowy. Sankcje? Nie wiem… Taki przykład myślowy (może skrajny) z innej beczki… W przypadku jakiegoś kataklizmu w Australii największe szanse na przeżycie mają jej pierwotni mieszkańcy. Ci przyzwyczajeni do aut, urządzeń klimatyzacyjnych etc, zginą jak przysłowiowe muchy…

  10. zezem

    To nie pytaj.

  11. Odpowiedziałem przez grzeczność. Teraz widzę , mogłem sobie darować.

  12. Zawsze jest tak, że strony konfliktu są z sobą powiązane interesami, kulturą, siecią kontaktów osobistych itd.

    Bez takich powiązań nie pojawia się spór, nie ma, o co wchodzić w konflikt.
    Problem polega chyba na tym, że elektoraty nie są dostatecznie przestraszone. Wybierani politycy w wielu krajach obawiają się jak na razie swoich wyborców bardziej niż Putina. Maja swoje racje.
    …………………………………

    Różnie wyznaczana jest granica pomiędzy mediami dla ludu i nie dla ludu.

    Nie wiem, z jakiej kategorii mediów korzystam. W każdym razie w „moich” mediach słyszę i czytam publicystów i ekspertów, którzy wyrażają publicznie obawy identyczne z tymi, które czytam w tym blogu. Są to obawy i problemy do których dostępu lud jest ponoć pozbawiony.

    Więc jak to jest z tymi kuluarami a może nawet gabinetami do których ludu się nie dopuszcza?

    Czyżbym wpadł w przewód wentylacyjny wietrzący jakieś kuluary?

  13. Więc jak to jest z tymi kuluarami a może nawet gabinetami do których ludu się nie dopuszcza?
    ……………………………………………………………………………………………
    Podam taki przykład niemal z ostatniej chwili. Poseł do niemieckiego Bundestagu, Gregor Gysi zapytał w swoim wystąpieniu, dlaczego* rozmowy w sprawie Strefy Wolnego Handlu między UE i USA prowadzone są w ścisłej tajemnicy. Tak więc małe pocieszenie, że nie tylko my siedzimy w przewodzie wentylacyjnym.
    A co z tzw. G-7 czy może (jeszcze) G-8. Te 7… nic nie mówi?
    Dlaczego było „we can…”? A teraz „we can’t (get)”?
    Co prawda poseł Kurski to prawie nic na arenie polityki, tej większej,ale i on powiedział: „lud to kupi”…
    Patrząc się na niektóre obrazy z bliska, nie rozpoznajemy, o co właściwe chodzi, nie rozumiemy treści. Gdy staniemy dalej….
    *- no właśnie, dlaczego?

  14. Ach Gregor Gysi IM Notar. On zna odpowiedz na swoje pytanie doskonale. Pyta retorycznie by schlebić swym wyborcom głównie sierotom po NRD.

    Tego rodzaju rozmowy powinny być prowadzone w tajemnicy. Kiedy zostanie wypracowany konsensus tajemnicy żadnej nie będzie. Umowa zostanie poddana procedurom parlamentarnym. Jego pytanie jest dosyć prymitywną próbą mieszania w głowach.

    Mam nadzieję, że nie jest to próba szeroko skuteczna. Przejmą się pytaniem jego wierni wyborcy i wyjątki potwierdzające regułę. Cały lud tego nie kupi.

    G7, do której Rosja została jak pamiętamy awansem. Szło o próbę ocieplenia stosunków. Zwykła technika dyplomatyczno psychoterapeutyczna.

    Że raz tak a potem inaczej?

    Jak wiemy praca kolektywna wymaga ucierania poglądów. Ścierają się sprzeczne interesy, preferencje, kultury polityczne. Jak wszyscy masz zapewne doświadczenie w pracy w zespole.

    Ci tajemniczy ONI nie różnią się w tym od innych ludzi. ONI też patrzą z bliska potem z daleka i jakaś im nieprosta suma tych oglądów wychodzi.

  15. A poza tym czy nie uważasz że fakt iż pytanie zadaje ten właśnie pan jest skrajną bezczelnością?

    Na szczęście takie właśnie bezczelności demokracja neutralizuje

  16. @dana1
    Na temat mechanizmów władzy zastanawiano się już w starożytności, każdy z zastanawiających się ma swoje własne przemyślenia.
    Nie przypominam sobie,aby pytanie zadane przez Gysiego doczekało się sensownej odpowiedzi. Niekiedy brak odpowiedzi , jest nią właśnie…
    Może by nie zadał takiego pytania, gdyby siedział w owym gremium.
    „Jak wszyscy masz zapewne doświadczenie w pracy w zespole.”
    Otóż to. Nie zawsze zwycięża koncepcja optymalnego rozwiązania problemu. Przykładów jest aż nadto.

  17. Dziękuję za rozmowę, bardzo interesująca.
    1. Jeżeli chodzi o jawność rokowań – jestem przeciw. Pewne rzeczy trzeba najpierw uzgodnić w zaciszu gabinetów, dopiero później, przy blasku fleszy, można otwarcie dyskutować. Problemem jest czasami objętość dzieła, było takie jedno powszechnie odrzucane w Unii Europejskiej, którego tak de facto nikt nie przeczytał.
    2. Wszelkie umowy są ścieraniem się interesów, staropolskim ucieraniem się. Boję się, że we współczesnym świecie jedna opcja zaczyna przeważać, sfera biznesowa. Stała się tak bogata, że ma wszystkich polityków w kieszeni i kieruje polityką danego państwa. Więc mamy właściwie tylko dwa typy polityków: uzależnionych od wielkiego biznesu i demagogów.
    3. „*- no właśnie, dlaczego?” dlatego, że na etapie wstępnym uzgodnienia są nieciekawe z punktu widzenia przeciętnego człowieka.
    4. „Są to obawy i problemy do których dostępu lud jest ponoć pozbawiony”, a nie pomyślałeś, że po prostu ludzie wchodzący do mojego blogu są zwyczajnie istotami inteligentnymi?

  18. Zezem

    Kiedyś jeszcze przed I Solidarnością poznałem sympatycznego faceta. Robotnik po zawodówce, trochę oczytany, odważny i dowcipny. W odległym regionie Polski odbierał i kolportował bibułę KOR.

    To go predysponowało niejako z automatu by zostać potem lokalnym przywódcą strajkowym i jednym z liderów tamtejszej Solidarności.
    Był człowiekiem może nawet zbyt skromnym.

    Kiedyś zwierzył mi się nieprowokowany:

    „Nie wszystko, co działo się Krajówce nie wszystkich doradców rozumiałem, ale głosować trzeba. Jak nie byłem pewny jak to patrzyłem, co robi Karol (Modzelewski).”

    Facet robił świadomie to robił, co robi wielu z nas niechętnie się do tego przyznając. Robił to, co jest niezbędnym w demokracji. W sytuacjach, kiedy niedostawało mu zrozumiałej w pełny informacji zawierzał komuś, kogo wytypował na autorytet i moralny i intelektualny.

    PS

    Torlinie

    A lud to kto jak nie my? Lud to nie tylko ludzie nieinteligentni.

  19. @dana1
    … to patrzyłem, co robi Karol …
    Ucząc się (czasy b. zamierzchłe) do egzaminu z przedmiotu b. ścisłego (fizyka) korzystałem z kilku podręczników,aby zgłębić dany temat. Okazywało się ,że tzw. konkret był niekiedy różnie tłumaczony. To w pewnym sensie pomogło mi wtedy jak i dzisiaj patrzeć z dystansem na rozwój takich czy innych zjawisk,wydarzeń. Egzamin końcowy zdałem, przy czym w trakcie odpowiedzi doszło do gorącej dyskusji (zdezorientowani asystenci nawet zaglądali do pokoju, bo myśleli ,że dzieje się coś b. poważnego…) z pytającym mnie wykładowcą. Nie zgadzaliśmy się na temat teorii ciała doskonale czarnego. Egzaminujący* stwierdził: „pan nie ma racji,ale można z panem rozmawiać, dyskutować”. Otrzymałem ocenę, przez skromność (nieco fałszywą) nie powiem jaką. Co chcę przez to powiedzieć. Jestem w takim wieku ,że i na autorytety, nawet te , które szanuję,patrzę też krytycznie. Jeżeli taki Gysi zadaje zasadnicze pytanie, to interesuje mnie jego treść,a nie przeszłość pytającego.
    Zgodzę, się, ludzie potrzebują autorytetów i tutaj spoczywa na tychże duża odpowiedzialność. Ale to teoria. W praktyce mamy do czynienia, prawie zawsze ze sferą interesów o czym wspomina Torlin.
    Można dużo na ten temat,ale to przekracza ramy tego blogu i niewykluczone – gościnność gospodarza.
    *- wykładowca b. wymagający, surowy,ale sympatyczny nawet podczas egzaminów. Ci co opuszczali jego pokój z oceną niedostateczną, byli „świadomi” swoich niedostatków. Było fair-play, niekierowanie się takimi czy innymi animozjami. Byliśmy oceniani za wiedzę, nie za wygląd, poglądy czy tzw. działalność na innych polach…

  20. zezem

    Interesów!

    Straszne słowo, straszne, bo przydaje upiorności banałowi. Banałowi, bo ludzie( wszyscy ludzie) wybierają to, co uważają subiektywnie za dobro. Każdy nawet skrajny altruista reprezentuje jakiś interes osobisty lub grupowy.
    Może wyjątek stanowi procedura weryfikacji hipotez i dochodzenia do tymczasowej teorii w wysoce sformalizowanych naukach. Ale…

    W życiu społecznym, w polityce nie idzie o to by interesowność wyplenić. Wyrywając, bowiem ten chwast zabijamy człowieka.

    W demokracji idzie, zatem o to by sprzeczne interesy pogodzić za pomocą ustalonych procedur.

    Zazdroszczę Ci umiejętności przezwyciężania sprzeczności. Umiejętność ta pozwala Ci na aprobujące spojrzenie na pytanie Gysiego przy jednoczesnej rezygnacji z wyśledzenia interesu, jakim kieruje się pytający.

    Jaką metodologią posługujesz się śledząc interesy, które leżą u podstaw zdań, publikacji czy poglądów, z którymi się nie zgadzasz?

    Czy szukasz interesu, który stoi za Twoja niezgodą? Ja zawsze pytam siebie, jaki Interes mam ja i wszystko to, co mi miłe, w tym albo w owym.

    Nawiasem. Jestem ciekaw, o czym według Ciebie ma świadczyć brak odpowiedzi na jego pytanie Gysiego.

  21. Nie chcę być zarozumiały, ale lud, to lud, a elita, to elita. Zawsze, jak pisałem po wielokroć, jest 5 % społeczeństwa, które cokolwiek więcej rozumie niż inni.
    ————–
    Zezem!
    Miałem to samo na własnej obronie pracy magisterskiej. Profesor, sława, stał czerwony i wrzeszczał na mnie, że nie mam racji – a chodziło o Matuszewskiego i jego politykę deflacyjną w czasie Wielkiego Kryzysu. Na samym końcu powiedział „pięć”, i jak mu kierownik katedry ekonometrii, przewodniczący komisji, zwrócił uwagę, dlaczego w takim razie tak wrzeszczał na Torlina, Profesor odparł, żeby się do rozmowy nie wtrącały osoby, które nie wiedzą, o co idzie spór.
    ————-
    Edwarze!
    Prostą rzecz zarzucasz tysiącami słów i rozwadniasz w powodzi wyrazów. A teraz nawet poszczególne ustawy są robione pod konkretnych przedsiębiorców. jeżeli jeszcze ten i ów dadzą na kampanię wyborczą, to żaden lobbysta nie pojawia się w Kongresie czy w Sejmie, tylko na kawce szef firmy uzgadnia to z premierem czy prezydentem. Dla niektórych raptem zmieniane są plany perspektywiczne miast, zabytki przestają być zabytkami, a rezerwaty rezerwatami. I dopóki takie rzeczy się tylko dzieją, to jeszcze nie jest groźne. Teraz to zaczyna być nagminne.

  22. Torlinie

    Czy byłeś z tym u prokuratora? Sprawa dotyczy najważniejszych ludzi w państwie!

  23. @dana1
    na aprobujące spojrzenie na pytanie Gysiego przy jednoczesnej rezygnacji z wyśledzenia interesu, jakim kieruje się pytający.
    ………………………………………………………………………………………………………….
    Zainteresowanie pytaniem czy czyjąś opinią nie jest rownoznaczne z aprobatą. Poza tym nie tylko Gysi pytał w opisywanej sprawie.
    A tak ogólne… życzyłbym inteligencji Gysiego wielu naszym rodakom.

    @Torlin
    Oglądałem bardzo ciekawą dyskusję na temat Ukrainy. Był jednak to kanał zachodni, poważniejsza publicystyka. Niestety ze świecą w ręku szukać czegoś podobnego w Polsce. Mimo różnych(!) i b. ciekawych stanowisk, nie przekrzykiwano się wzajemnie, lecz z uwagą słuchało się wypowiadającego
    swoją opinię.

  24. @dana1 (bis)
    Jestem ciekaw, o czym według Ciebie ma świadczyć brak odpowiedzi na jego pytanie Gysiego.
    ………………………………………………………………………………………………………
    Odpowiem może tak jak już pisałem powyżej. Było swego czasu „WE can”
    Z czasem okazało się, że coś się zacina w „możności” naprawiania świata.
    Widocznie „my” nie zawsze musi znaczyć to słowo. To w zaciszu gabinetów
    ustala się co MY możemy,a co nie.We wspomniane rozmowy o Wolnym Handlu jest wtajemniczone b. wąskie grono ekspertów. Gdyby to chodziło np. o najnowszą strategię obronną, zrozumiałbym ten teatr. Ciekawe czy w tych rozmowach uczestniczą specjaliści z Polski…. W końcu jesteśmy w UE…

  25. Zezem

    Rozmowy:

    Nie wiem nic o Polskich ekspertach. Wiem o procedurach ratyfikacji tego rodzaju umów.
    ……………………………………

    Nie wątpię, w IQ posła do Bundestagu. Jakie ma EQ?

    Historia adwokatury zna gorsze przypadki adwokatów denuncjatorów swoich klientów. Trudno jednak znaleźć „inteligentnego” osobnika, który idzie w zaparte w sytuacji, w której nic oprócz hańby (wyłącznie w oczach zainteresowanych) mu nie grozi.
    ………………………………….

    Dziękuję za wyczerpującą odpowiedz w sprawie pytania posła.
    Nigdy nie pytam, jeśli nie jestem zainteresowany. Nigdy nie odpowiadam tylko grzecznościowo, bo tak wypada, a sygnalizowanie tego uważam za chamstwo.

    Miałeś rację w którymś z poprzednich komentarzy, że chyba nadużywamy gościnności Gospodarza. Niestety piszę tylko tu i w moim, blogu który chyba Cię nie zainteresuje.

    Dziękuję Tobie i Gospodarzowi za cierpliwość.

  26. Kategorycznie, Torlinie, protestował będę przeciw porównywaniu rzeczy nieporównywalnych… Czem inszem jest ucieranie się obu wyzwolonych ze wspólnej niewoli naródów o granice swoje w przestrzeni, której by najkrócej zdefiniować to nazwać Chaosem będzie arcydelikatnie, a co inszego świadoma, cyniczna gra przez silniejszego sąsiada, pomiędzy państwami instniejącemi, na mniejszości narodowej u mniejszego jako własnej V kolumnie! Na naszych oczach się narodzili Rosjanie sudeccy, którzy niezadługo się odnajdą i na Łotwie i Bóg jeden wie gdzie jeszcze… A jakież mięliśmy w początku państwowości naszej alternatywy? Odwołać się do jakiejś historycznej granicy? No to może tej, gdzie Litwa sięgała za Smoleńsk, albo jeszcze wcześniejszym? Chyba nie będziesz mi wmawiał, że to było realne? A obok kryteryum narodowościowego, przemawiającego na naszą korzyść i co do zasady honorowanego nawet przez Ententę, to szło i pewnie o czysty pragmatyzm: Litwa powstawała jako twór niepodległy i nam wyraźnie wrogi… W imię czego mięlibyśmy im jeszcze dokładać potencjału? I jedno jeszcze: w przeciwieństwie do Rosji Putina nie byliśmy stroną traktatów takich jak Moratorium Budapesztańskie, zgodnie z którym to Rosja właśnie powinna być gwarantem niepodległości i integralności terytorialnej Ukrainy…:(
    Kłaniam nisko:)

  27. Trudno, ale ja mam swoje zdanie, szkoda, że inne. Co do Moratorium – zgoda. Co do honorowania przez Ententę – nieprawda, ona się nigdy z tym nie pogodziła. Mnie bardziej chodziło o całą otoczkę, tak strasznie przypomina sprawę Krymu. Ta argumentacja…

  28. Mówiłem o honorowaniu zasady, nie poszczególnego przypadku, inaczej nie byłoby plebiscytów na Śląsku, Warmii i Mazurach, a i granica wielkopolska zapewne wyglądałaby inaczej. Że tego konkretnego fait accompli nie uznawano, rozumiem, że właśnie dla niechęci sankcjonowania faktów dokonanych zbrojnie, nawiasem co najmniej o dwulicowości Ententy świadczącej, jeśli na Śląsk wejrzeć Cieszyński…
    Kłaniam nisko:)

  29. Moje wpisy Wachmistrzu nie muszą być zawsze niezmiernie prawdziwe, logiczne, i oparte na prawdzie. Czasami ważne jest skojarzenie, przeczytałem fragmenty artykułów w prasie polskiej, dlaczego powinniśmy zająć Wilno, i mi się skojarzyło. Taka jest prawda.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: