Napisane przez: torlin | 15/03/2014

Smutno mi, Panie

Zachód słońca nad Alexandrią
Zdjęcie STĄD

Nie mam dobrego dnia. To już zaczęło się w dniu wczorajszym, a dzisiaj jest ciąg dalszy. Byłem cały tydzień na urlopie, remontuję swoją kuchnię, a jak pisałem, nie mam jej najmniejszej, tak że trzeba było w remont włożyć dużo pracy i pieniędzy. Byłem pełen entuzjazmu, z optymizmem patrzyłem w przyszłość, i raptem przestało mi się chcieć. Ponieważ jestem człowiekiem co najmniej dziwnym, i przepadam za Wieszczami (szeroko rozumianymi), to sięgnąłem po ich poezję. Samowolnie zmieniłem jedno słowo w pierwszym wierszu, bo tak dla mnie lepiej brzmi:

„Smutno mi, Panie! – Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
Gwiazdę ognistą…
Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,
Smutno mi, Panie!
Pisane na morzu pod Aleksandrią, widząc taki widok, jak na zdjęciu.

Wprawdzie moje dzieci zapewne niesłychanie by zaprotestowały ostatniej zwrotce wiersza Wieszcza:
„Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej…
Tęskno mi, Panie…”

A mam jeszcze jednego Ukochanego. Czyż nie aktualnie brzmi:
„Rzeczywistość się pomału
W świat przemienia ideału,
W sen ze srebra i kryształu;
Daj mi teraz marzyć, daj!”.
To z psalmu „Przedświt”.

Budziłem sensację w szkole, bo zaczytywałem się w jego poezji i pierwszy wyrywałem się do odpowiedzi. A szczególnie w jednym utworze, niektóre fragmenty znałem na pamięć. Do dzisiaj tekst tego utworu poraża pięknością: „Czy widzicie, jak oni czekają niecierpliwie – szemrzą między sobą, do wrzasków się gotują – wszyscy nędzni, ze znojem na czole, z rozczuchranymi włosy, w łachmanach, z spiekłymi twarzami, z dłoniami pomarszczonymi od trudu – ci trzymają kosy, owi potrząsają młotami, heblami – patrz – ten wysoki trzyma topór spuszczony – a tamten stemplem żelaznym nad głową powija; dalej w bok pod wierzbą chłopię małe wisznię do ust kładzie, a długie szydło w prawej ręce ściska. – Kobiety przybyły także, ich matki, ich żony, głodne i biedne jak oni, zwiędłe przed czasem, bez śladów piękności – na ich włosach kurzawa bitej drogi – na ich łonach poszarpane odzieże – w ich oczach coś gasnącego, ponurego, gdyby przedrzeźnianie wzroku – ale wnet się ożywią – kubek lata wszędzie, obiega wszędzie. – Niech żyje kielich pijaństwa i pociechy!”.  Czy nie przechodzi Was dreszcz, jak coś takiego czytacie?
Nie wiem, ale wydaje mi się, że jestem człowiekiem z dawnych lat. Że już nikogo nie obchodzi piękne malarstwo, poezja, artyzm. Nawet dziewczynie po polonistyce wydaje się dziwne, że ja czytałem Anhellego. Kto zrozumie dzisiaj moje słowa, jak powiem, że ten mężczyzna jest człowiekiem anhellicznym. Zdaję sobie sprawę, że mam zły okres w swoim życiu, i że to wszystko minie. Ale dzisiaj nie mogę się powstrzymać przed czytaniem najbardziej gotyckich utworów, przerażających swoją treścią.
A z drugiej strony, czyż taki fragment nie brzmi jak „Pan Tadeusz”?
Już wśrzód licznego dworzan i służby orszaku,
Grona paziów, rycerzy domowego znaku,
W okazałe komnaty (długo niewidziany)
Zeszedł pan Wojewoda, bogato przybrany;
A gdy każdy to szczęście usiłował głosić —
Zdawał się więcej synem niż chlubą unosić.
W spokojnych jego rysach trudno poznać znamię
Głębokich wewnątrz uczuć; tylko dzielne ramię —
Świetna mowa, dla ludzi — imię znakomite —
Co w sobie, to na zawsze dla wszystkich ukryte;
Lecz teraz, czy z potrzeby, czy w nagłym wzruszeniu,
W pieszczotach dawał ulgę długiemu cierpieniu;
I gdy w cichości z synem jakąś sprawę waży,
Widocznie — uśmiech igrał na poważnej twarzy;
A w oczach się mignęła szybka, dzika radość,
Jak kiedy długim chęciom już się staje zadość”.

Wynudziłem Was?

Advertisements

Responses

  1. Biorę się więc za przeganianie smutków Torlinowych .
    Może muzykoterapia ?
    Torlinie to tylko dołek będziemy zasypywać 🙂

  2. Bardzo Ci dziękuję U.W., muszę przyznać, że niesłychanie aktualne słowa tej piosenki. Jeszcze raz dzięki. 😀

  3. Myślę że jakieś parę procent ludzi lubi poezję . Tak więc jesteś w tym miłym gronie.

    Sur le pont d’Avignion

    Ten wiersz jest żyłka słoneczna na ścianie
    jak fotografia wszystkich wiosen.
    Kantyczki deszczu wam przyniosę –
    wyblakłe nutki w nieba dzwon
    jak wody wiatrem oddychanie.
    Tańczą panowie niewidzialni
    „na moście w Awinion”.
    Zielone, staroświeckie granie
    jak anemiczne pączki ciszy.
    Odetchnij drzewem, to usłyszysz
    jak promień – naprężony ton,
    jak na najcieńszej wiatru gamie
    tańczą liściaste suknie panien
    „na moście w Awinion”.
    W drzewach, w zielonych okien ramie
    przez widma miast – srebrzysty gotyk.
    Wirują ptaki płowozłote
    jak lutnie, co uciekły z rąk.
    W lasach zielonych – białe łanie
    uchodzą w coraz cichszy taniec.
    Tańczą panowie, tańczą panie
    „na moście w Awinion”.
    szpital, kwiecień 1941

    Baczyński pisał ten wiersz gdy był chory i leżał w szpitalu.
    ______

    Ruch wyzwala endorfiny, które w naturalny sposób poprawiają nastrój, dobra jest tez aromaterapia, łapanie każdego promyczka słoneczka, a może jakieś super ulubione danie?
    Zielony kolor bardzo pozytywnie wpływa na psychikę, uspokaja i odpręża.

    A może to ,,zwykła ” chandra przedwiosenna?

    Na jaki kolor malowałeś ściany?

  4. Beż, bo mam zacienioną kuchnię, okna mam od północy i od zachodu, od południa są tylko drzwi wyjściowe na taras. Ruszam się bardzo dużo, może nawet za bardzo, w pracy jestem ciągle na nogach, ciągle gdzieś biegam, chodzę po górach, biegam po lesie i niewyobrażalnie dużo chodzę. Bardzo często wracam do domu w ten sposób, że jadę do Kabat na ostatni przystanek metra i te 5,5 kilometra wracam piechotką przez Las Kabacki.
    Moim zdaniem to nie jest chandra przedwiosenna, ale po prostu zbieg nieprzyjemnych wiadomości. A cena kuchni rosnąca z dnia na dzień też nie poprawia humoru. To są horrendalne pieniądze.

  5. ,,Nie,nie to być nie może! Tak nie jest , To nie ja ma­lowałem, nie wiem w końcu, kto ma słuszność. Czy ci wszys­cy, którzy nie spos­trze­gają te­go co widzę czy ja który spos­trze­ga to cze­go nikt nie widzi ”
    J.Malczewski

  6. No to dla poprawienia humoru parę moich zwrotek w hołdzie Panu AM i jego wiekopomnemu dziełu:

    Lecz dość tych dygresji, wróćmy do meritum:
    Zarzuty Mickiewiczowi – zostańmy już przy tem.
    Raz – te niekonsekwencje, dwa – antybohatery,
    Dwuznaczności, uchybienia i nie bez kozery
    Wytykano poecie rój person bez liku –
    I jak tu wznieść ducha nad to panopticum?

    Tadeusz – mówiono – to gamoń, niecnota,
    Ledwie zoczy halkę, już go ma ochota.
    Niby to się kocha w Zosi, a śpi z Telimeną,
    Nic się w szkołach nie zuczył, został trochę mendą
    Telimena? – Ach, to nimfomanka i czcza latawica,
    Oraz – jak pisał Norwid – „moskiewska metresa”
    Jedynym jej usprawiedliwieniem to, że była ładna:
    „Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną”.

    Zosia zaś to cielątko boże – płoche i niewinne,
    Ciągle w negliżu – wśród kwiatków, motylków,
    Ale też i… zwinne.
    Cnota jej trzymana była pod zamknięciem
    Przez ciotkę ladacznicę, która miała wzięcie.
    Ale dziewczę dość smutne obiecuje poprawę:
    Niech no się tylko z ludziskami pobawię.

    Hrabia – to dziwak poczciwy, birbant i galancik,
    Artystowski duszek, dandys, aczkolwiek palancik;
    Uwielbia szkice, widoczki – takoż polowanie,
    Natura, kobiety i piórko – jego miłowaniem.

    Sędzia to niby zdrój, co pełen jest świętości,
    Mądrości, cnót skarbnica, summa szlachetności,
    Bez mrugnięcia okiem majątek sąsiada grabi…
    i w dobrej komitywie z Ruskimi zasiada.

    Czy to jest naszego wieszcza ironia gorzkawa?
    żart, dowcip, kpina – ta dwuznaczna oprawa.
    Z jednej strony bohatery to łotry i dranie
    Z drugiej – piękni, kochani, kolorowi, wprost łanie…

    Weźmy jeszcze innych:
    Ksiądz Robak pod kapturem skrywa tajemnice –
    On wie jakie to zbrodnie ciążą na Soplicy.
    Bardziej żołnierz, niźli mnich pokorny, skruszony;
    Kogo mogą zmylić te święte androny?
    Były łotr, hulaka, warchoł i choleryk,
    Czy widział ktoś, aby tak wyglądał kleryk?
    Tu znów ta poety ironia wyziera –
    Z wroga swego rodu robić bohatera.
    Świętym – morderca, drań, nicpoń pieniaczy?!
    Psychiatra by westchnął – cóż to wszystko znaczy?

    Gerwazy to kolejny jest typ psychopaty –
    Mściciel maniakalny, klucznik kostropaty.
    Do podjudzania pierwszy, ostatni do zgody,
    Blizny jego straszą od łysin do brody.
    Seryjny zabójca, chełpi się w ordynku:
    Dwóch Sopliców ściął w kłótni, dwóch na pojedynku.
    Jakby tego było mało temu śmierci siewcy,
    Kolejnego Soplicę spalił w szopie żywcem.

    Nic dziwnego, że każdy w zaścianku czy dworze
    Uzbrojon po zęby – w krócice i noże.

    Czy to możliwe, by w takiej scenerii,
    W tym horrendum upiornym, niecnej menażerii,
    Sielanka się nam śniła, serca się krzepiły,
    Wzbudzając tęsknotę za krajem tak miłym?

    To chyba jednak dowód, a nie podejrzenie:
    Iż mocniejsze od prawdy jest wyobrażenie.

    🙂

  7. U.W.!
    Pewna osoba spytała się mnie, które obrazy wybrałbym jako najważniejsze w moim życiu, polski i zagraniczny. Odpowiedziałem, z polskich właśnie Malczewski – „Śmierć Ellenai” i „Akt schodzący po schodach nr 2” Duchampa.
    ———-
    Dzięki Stasiu za wiersz, bardzo fajny, i co najważniejsze – prawdziwy. Ja „Pana Tadeusza” bardzo lubię, ale jego pierwszą część. Ale…
    Piszesz prawdę. Wyobrażenie jest ważniejsze niż rzeczywistość. Na pewno zdałeś sobie z tego sprawę w wielu swoich podróżach, że wszędzie jest pięknie, ale wyjątkowo jest tam, gdzie właśnie chciałeś trafić, gdy to miejsce ma jakiś związek z Tobą, z kulturą, z Twoim wyobrażeniem. I pisałem o tym po wielokroć, że to nie musi być rzeczywistość, ludzie odwiedzający dom Julii, czy fotografujący się przed domem Romea, nie chcą koniecznie urzeczywistnienia iluzji. Jakbym bym w Londynie, obowiązkowo poszedłbym na Baker Street 221 B

  8. Jakbym był w Londynie, obowiązkowo poszedłbym na Baker Street

    Twoje słowa przypomniały mi to, co kiedyś napisała u mnie na blogu Małgorzata (Defendo):

    Mity są konieczne. Na Pere Lachaise jest grób Abelarda i Heloizy, na którym zawsze są świeże kwiaty – przynoszą je całkiem współcześni kochankowie. Na Baker Str.8 przychodzą ludzie, którzy dobrze wiedzą, że nie mógł tam mieszkać Holmes, bo jest postacią napisaną przez Doyle’a. Jednak przychodzą.</em)

  9. Stasiu!
    Mity są koniecznością, bez nich świat byłby zbyt rzeczywisty. Strasznie mi brakuje Defendo, nie znałem jej osobiście, ale miała zwyczaj wpisywania się do mojego blogu, ale kromie tawo pisała do mnie e-mail z wszelkimi wyjaśnieniami, który był 10 razy większy od komentarza.
    Ale tak szczerze mówiąc, na Pere Lachaise chodzi się nie dla Piotra Abelarda i Heloizy, Apollinaire’a, Balzaca z Hańską, Bécaud, Sarah Bernhardt, Bizeta, Delacroix, Musseta, Ney, Piaf, Pissarro, Prousta, Rossiniego, Rothschilda czy Oscara Wilde’a. Na Pere Lachaise chodzi się dla Jimiego Morrisona.
    Powiem Ci szczerze, że naprawdę ze spokojną duszą poddaję się iluzji, tak jakby była mi potrzebna., W tej rzeczywistości niesłychanie realistycznej troszeczkę bajkowości, ale związanej koniecznie z kulturą, jest tak potrzebne.
    I dla mnie takie ważne są Twoje komentarze, bo tak się martwiłem, że nasze drogi zaczęły się rozjeżdżać.

  10. Jacku,

    w odpowiedzi na Twoją prośbę o wsparcie dobrym słowem:

    1) tu o smutku na wesoło:

    2) a tu melancholia w wydaniu estetycznie niezwykle wysublimowanym (takie małe arcydziełko, pierwszy raz zasłyszane na Trójce przez 10 laty z wiadomej okazji):

    Pozdrawiam i trzymaj się Waść! A co do kuchni pamiętaj, że bardziej zawartość naczyń czyni w niej odpowiednią atmosferę niźli kolor ścian 🙂

  11. E, jakie tam rozjeżdżanie… 😉

    A co Pere Lachaise… Ja tam nie szedłem po to, by zobaczyć grób Morrisona (chciaż sego czasu Doorsów uwielbiałem, a i dzisiaj ich lubię). Mimo to i tak na niego trafiłem 😉
    Parę notatek z mojej wizyty tamże:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2010/10/29/notatnik-paryski-pere-lachaise/

    Defendo też, gdzieś tam po drodze, się wpisała.

    Pozdrawiam

  12. Obejrzałem Szymonie trzy odcinki Starszych Panów, „Śpiewać każdy może” Stuhra oraz „Tanich drani” i powiem szczerze, że się uśmiechnąłem. To są moje klimaty.
    ——–
    Stasiu!
    Bardzo ciekawy wpis Defendo. Dziękuję.

  13. Pozwolę sobie zauważyć, że kuchnia jest najdroższym miejscem w domu.
    Jeśli ją wyremontujesz, później już będzie z górki:)

    Poezję rzeczywiście mało kto lubi – ona wymaga skupienia. Na dodatek wpędza nas w melancholijny nastrój – tak niepożądany w dzisiejszych czasach.
    Może w tym zabieganiu brakuje Ci bezruchu, spokoju, odprężenia, Muzy?

    Remont, w przeciwieństwie do innych plag ma to do siebie, że się kończy.
    I tego się trzymajmy.

  14. Na smutki najlepsza jest wizja pięknego końca: http://www.youtube.com/watch?v=yXDOQkSC5u4, połowę kumulacji wyłożyłbym na ich towarzystwo w takich chwilach.

    i autorskie: http://www.youtube.com/watch?v=1n7pfNNP2EM

    jest jeszcze kilka, pytaj wujka Googla: stare stonsy i zeppelingi, janis i…. sam wiesz najlepiej, co leciało na pierwszych randkach.

    A poważnie: postaraj się, aby zgłosił się do Ciebie ktoś z problemami. Nic tak nie stawia na nogi jak czyjeś nieszczęścia.

  15. Ale widzisz Mario, mnie się w dalszym ciągu wali. Przed chwilą dostałem wiadomość, że pewna miła mojemu sercu osóbka nie przyjedzie do Warszawy w niedzielę. Powiem szczerze, nawet się nie zdziwiłem. Ja wiem, że każdy dołek ma swoje dno, ale u mnie to trochę za długo trwa. Przepraszam Was bardzo za zawrócenie głowy, ale jestem człowiekiem tak optymistycznie nastawionym na świat, że sam sobie się dziwię. I co najgorsze, nie mogę tego przełamać. Ja, wstający codziennie pomiędzy 5 i 6 rano świątek – piątek, dzisiaj do 11 oglądałem „Wiedźmy”, „Awanturę o Basię” – wszystkie odcinki, „Ściganego”, „Złote Oko”. I teraz też siedzę przy komputerze.
    ————
    Tempie!
    Ty wiesz, co tygrysy lubią najbardziej. A ta orkiestra funeralna zawsze będzie mi kojarzyć z Bondem, do końca mych dni, chyba był to odcinek „Żyj i pozwól umrzeć”.
    Może to dziwnie zabrzmi, ale my na randkach uciekaliśmy od Stonsów i Zeppelinów, oni byli mało do tańczenia. Jak się zbieraliśmy posłuchać płyt (a raczej pocztówek dźwiękowych), tak, to towarzystwo królowało. Ale do tańca we dwoje poza rock&rollem niepobity był Szczepanik

  16. A propos „tygrysów”
    67′-72′ mieszkałem w internacie. Był tam jeden „kontakt”, który przynosił z zewnątrz nawet Zappę. Ale na „Gwiaździsty sztandar” musiałem czekać do wakacji 72′. Tyle lat życia z legendą – facet tak zagrał amerykański hymn, że odlot nie z tej ziemi. Około 75′ przyniosłem do klubu z konsulatu USA film czarnobiały, na którym taka orkiestra funeralna opuszcza cmentarz. Każdy muzyk przekraczający bramę zmieniał temat z pogrzebowego na dziko taneczny. Przed bramą czekała na to chmara dzieciaków. To było wrażenie!!!

  17. Hmm, ja kucharka nie jestem, dlatego mi wystarcza aneks kuchenny, gdzie tylko kuchenka gazowo-elektryczna, mikrofalówka i czajnik elektryczny.
    I tak większość jedzenia, to gotowce , które idą do mikrofalówki . 😆
    Jak są zapowiedziani goście, to catering ze sprawdzonej restauracji. 😀

    PS.1 Maja zrobić dania po domowemu a goście są zachwyceni.Bo z reguły , zawodowy kucharz to kucharz (specjalista -płeć obojętna) i żadna gospodyni domowa mu nie dorówna. 😉 😈
    PS.2
    Ja bym na Twoim miejscu tylko na jednej ściance zrobiła ten aneks kuchenny a z pozostałej części tej twojej olbrzymiej kuchni zrobiła z angielska , dining – room.
    Czyli klasyczna jadalnio-bawialnie. 😉
    Przecież, ty raczej nie bawisz się w kucharzenie,a młodzi też raczej już nie.
    Teraz nie pracy normowanej (od 8-16) 🙄
    Mój jeden bratanej w delegacjach po całym świecie a drugi w delegacjach po Polsce. U nich w użyciu tylko mikrofalówka i restauracje. 😉
    Nie ma sensu ładować pieniędzy w kuchnię na pokaz. Młodzi w przyszłości i tak po swojemu sobie ją wyszykują ,liczy się wygoda i czystość.
    💡

  18. Tempie!
    O wykonaniu hymnu amerykańskiego przez Jimiego Hendrixa wszyscy wiedzą. Ale nie wiem, czy wiesz, że ten wspaniały artysta odegrał również hymn Wielkiej Brytanii na Wyspie Wight w dniu 30 sierpnia 1970 roku.

    ————-
    Julu!
    To nie jest tak. Jestem oczywiście domowym (i domorosłym 😉 ) kucharzem, uwielbiam gotować. Przy tak dużej powierzchni duży stół stał w kuchni „od zawsze”, a sama kuchnia jako kuchnia nie jest nadzwyczajnie wielka. Ale koszty poleciały, płytki na całą podłogę, pomiędzy szafkami, same szafki, sprzęt tylko podstawowy, bo bez zmywarki. Elektryka, wyrównanie ścian, malowałem sam.
    Uwielbiam jeść rzeczy przez siebie zrobione, co nie oznacza, że od czasu do czasu nie pójdę do jakiejś knajpy. Gotowych rzeczy do odgrzania nie kupuję nigdy w sklepach, wyjątkiem są pierogi kupowane na bazarku u pań, które od lat mają sprawdzonych dostawców, i nigdy się na nich nie zawiodłem. Gotuję sobie w większości sam, a i młodzież czasami zapraszam na obiad.
    Nic w mojej kuchni nie jest na pokaz, ale starałem się ją zrobić ładnie, jak będzie koniec, to może pokażę jakieś zdjęcia.

  19. Stanisław Błaszczyna w 15/03/2014
    o 14:53
    Gratuluję udanej charakterystyki bohaterów „Pana Tadeusza”!

    @Torlin
    miła mojemu sercu osóbka nie przyjedzie do Warszawy w niedzielę.
    ………………………………………………………………………………………………..
    i związana z tym (+ inne dodatki) być może chandra….
    Na pocieszenie, powiem brutalnie (znane) : nie ma złego co by …..

    Frank Zappa, ktoś wspomniał. Mam okazję zobaczyć i wysłuchać jego byłych muzyków w kameralnej atmosferze. Może mi moja chandra minie….

  20. Zachód piękny, poezja ciekawa…z czego pierwsze cytowane przez Ciebie dzieło pamiętam jeszcze ze szkoły.

    Przykro mi, że Ci smutno… Ale zapraszam do siebie 🙂 Chciałbym Ci podarować kawałek mojej wielkiej radości… 🙂

  21. Zezem!
    To jest odwieczna prawda, nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło
    ———-
    Celcie!
    Dzięki za miłe słowa, i naprawdę cieszę się Twoją radością. Tobie jest bardziej potrzebna.

  22. A gdzie zdjęcie Twojej odnowionej kuchni ? .. 😆

  23. Ono Julu będzie, obiecuję, ale jak zamontuję szafki. Póki co są jedynie odnowione wszystkie płaszczyzny + elektryka.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: