Napisane przez: torlin | 21/03/2014

Kanał, o którym nigdy w życiu nie słyszałem

800px-Erie_Canal,_Packet_Dock,_Syracuse,_NY

Czytam sobie wspaniały artykuł Zbigniewa Jankowskiego „Demokracja – ucieczka z europejskiej cywilizacji” TU i już miałem napisać notkę o prawdziwej wolności na Dzikim Zachodzie, gdy w moje oczy wpadło zdanie:

799px-Erie_Canal_over_Genesee_River_RochNY_

„Do końca XVIII w. możliwości brytyjskiego osadnictwa w Ameryce, ograniczone do wąskiego 100-milowego pasa na wschodzie kontynentu, wynikały z braku lokalnych pokładów soli, służącej do konserwacji żywności. Każdy osadnik zmuszony był więc raz do roku odbywać długą drogę do wschodniego portu, by ją zakupić. Dopiero odkrycie lokalnych pokładów soli umożliwiło przekroczenie Appalachów i rozpoczęcie wielkiej fali migracji na zachód, najpierw zaludnienie doliny Ohio, a następnie tzw. środkowego zachodu (Midwest), czyli górnego dorzecza rzeki Missisipi – wysławianego „ogrodu świata”, „pola, teatru, fundamentu zachodniej cywilizacji”. Migracja na te tereny była oszałamiająca. W 1790 r. zaludniało je tylko 100 tys. osób, czyli 2,5% populacji USA. W 20 lat później żyło tam już ponad 1 milion osadników, stanowiących 15% ludności państwa, ale w roku 1840 na obszarze tym miało już swój dom aż 6 milionów ludzi, czyli co trzeci obywatel republiki.(10) Rzeka Missisipi stanowiła wielki szlak handlowy, który był powodem rozkwitu, założonego u jej ujścia jeszcze przez osadników francuskich portu New Orleans w Luizjanie. To właśnie zakup Luizjany był pierwszym niezwykle ważnym ze względów handlowych krokiem ekspansji terytorialnej USA. Wielka fala migracji, jaka napłynęła na tereny środkowego zachodu, sprawiła, że dostęp do tego regionu stał się przedmiotem rywalizacji miast wschodniego wybrzeża. Z tej rywalizacji jeden port wyłonił się zwycięsko. Swój rozkwit i bajeczną prosperity miasto Nowy Jork zawdzięcza otwarciu w roku 1825 Kanału Erie. Powstały nowy szlak handlowy, między rzeką Hudsona i Wielkimi Jeziorami, połączył Atlantyk z wodami Missisipi i redukując koszty transportu o 95% rozpoczął legendarną historię światowej metropolii, perły międzynarodowego biznesu”.

Where the Erie Canal crosses the Mohawk River near Schenectady, N.Y.

To zdjęcie jest cudowne większe, ale moje umiejętności techniczne nie pozwalają na przedstawienie. Uprasza się w takim razie Państwa o wejście na stronę TU i naciśnięcie sobie samemu.

Ki diabeł? W życiu nie słyszałem o Kanale Erie. Polska Wikipedia skąpo podaje wiadomości na ten temat, a inne linki po prostu kopiują stronę Wiki. Po tym, co podaje Wiki anglojęzyczna, z olbrzymim wpływem tłumacza Google, dla mnie wynika, że ruch jest minimalny, a całość zamieniana jest na dwa rodzaje działalności: część sportowo – rekreacyjną i część „National Historic Landmark”. Po tym, co zrozumiałem, część kanału jest zamieniona na drogi, fragmenty zakopano gruzem, a duże części są zamieniane w rezerwaty nostalgiczno – sportowe, m.in. Old Erie Canal State Historic Park.  Zachwyciły mnie zdjęcia, kanał idący w poprzek wielkich miast, akwedukty, skrzyżowania dróg wodnych (i nie tylko). Dla samych zdjęć warto obejrzeć stronę angielską.

Seneca_River_Aqueduct-1859

I moim zdaniem najwięcej na ten temat będą mogły powiedzieć dwie osoby: Alicja mieszkająca niedaleko (oczywiście jak na warunki północnoamerykańskie – rozmowa w pociągu jadącym na Białoruś: „gdzie mieszkacie?”, „pod Moskwą”, „to znaczy gdzie?”, „w Gorki”, „przecież Niżny Nowogród  jest 400 kilometrów od Moskwy”, „no przecież mówimy, pod Moskwą”) oraz Logos Amicus, teraz zwący się Staszkiem. I pomyśleć, że na ten pomysł wpadł genialny wynalazca amerykański Robert Fulton, który w liście do prezydenta Washingtona zaproponował budowę kanału celem aktywizacji gospodarczej Środkowego Zachodu.

Reklamy

Responses

  1. Myślę, że zdecydowana większość mieszkańców Ameryki Pn. nie słyszała o systemie kanałów europejskich.
    Cały system Erie Canal jest mi mało znany, chociaz faktycznie rzut kuflem, ale nie interesowałam się tym na tyle, żeby wiedzieć więcej, niz tu i owdzie się usłyszy albo wiadomości czysto encyklopedyczne.
    Dobrze Wujek Google przetłumaczył, rzeczywiście w obecnych czasach transport rzeczny jest albo żaden, albo w stanie szczatkowym, ale kanały pozostały jako atrakcja historyczna, turystyczna i sportowa – a dokładniej, żeglarsko-kajakarska i ogólnie-łódczana. Przejrzałam trochę zdjęć, to jest rzecz imponująca, ale rzeczywiscie już należy do historycznego lamusa i tak jest traktowana.
    Pewnie nie słyszałeś o innym kanale, wpisanym na listę dziedzictwa światowego UNESCO, a jest to Rideau Canal, bliski memu sercu, bo łączy pierwszą stolicę Kanady z obecną.
    Krótką historię znajdziesz tutaj:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kana%C5%82_Rideau
    Nie służył on jako droga transportowa, zbudowany był na wypadek, gdyby Jankesi chcieli zaatakować. Ale nie okazał się potrzebny w tym celu.
    Dzisiaj wykorzystywany jako atrakcja turystyczna dla żaglówek, jachtów, kajaków i wszelkich innych łodzi. Trasa prowadzi przez piękne tereny, zerknij na angielską wersję językową, jest sporo zdjęć.
    O ile mnie pamięć nie myli, w sumie jest 96 stopni wodnych, większość z nich znam (obowiązkowe wycieczki, jak przyjeżdżaja goście, zwłaszcza z Polski!).
    A najlepiej znam Kingston Mills 😉
    Na mnie wielkie wrażenie zrobił Kanał Koryncki, który widziałam 2 lata temu. To musiało być niewyobrażalne przedsięwzięcie.
    Teraz jestem rzut kuflem od Kanału Panamskiego, ale czasu nie wystarczy.
    Ktoś mi polecał 12-dniową wycieczkę statkiem wycieczkowym po Karaibach, odwiedza się ileś tam państw i między innymi „zawadza” o Kanał Panamski.
    Zostawiam to sobie na czasy, kiedy bedę staruszką niezdolną do podróżowania niezorganizowanego, na własną rekę 🙂
    Pozderowienia z Kostaryki!

  2. Jesteś najcudowniejsza pod słońcem. Alicjo, poczytam sobie, i pooglądam, jak tylko wrócę z pracy. Wielkie dzięki

  3. Przenoszę komentarz umieszczony w kopii Twojego blogu. Za jego treść nie ponoszę odpowiedzialności

    ………………………

    credit-suisse

    2014/03/21 05:26:35

    takim wpisem tylko sie osmieszasz,zwlaszcza tym fragmentem o „skapych wiadomosciach”
    A wystarczy wstawic w wyszukiwarke cokolwiek,chocby USA kanal Erie
    zeby dostac do wyboru do koloru
    http://www.google.com/search?q=usa+kanal+Erie&sourceid=ie7&rls=com.microsoft:en-US&ie=utf8&oe=utf8
    tyle komentarza

  4. Komentarz mnie nie wyprowadza z równowagi, spokojnie. Dla mnie argument, że ja czegoś nie wiem, jest powodem raczej uśmiechu, a nie złości, bo i tak uważam, że powolutku zamieniam się w trzynastotomową encyklopedię powszechną.
    A jeżeli chodzi o Kanał? No cóż. W polskiej wersji jest mało, inne strony polskie – jak pisałem – kopiują Wiki. A ja angielskiego nie znam, więc przy przeglądaniu o wiele bogatszych stron angielskich, muszę się posługiwać Wujkiem Google.

  5. Torlinie

    Ustalam:

    credit-suisse to zapalczywy idiota.

  6. pawellubonski

    2014/03/21 08:10:36

    To szczegół, ale rozbawił mnie pewien frament przytoczonego przez ciebie tekstu:

    „Do końca XVIII w. możliwości brytyjskiego osadnictwa w Ameryce, ograniczone do wąskiego 100-milowego pasa na wschodzie kontynentu, wynikały z braku lokalnych pokładów soli, służącej do konserwacji żywności. Każdy osadnik zmuszony był więc raz do roku odbywać długą drogę do wschodniego portu, by ją zakupić.”

    Skąd się biorą tacy mądrale, którzy znajdują jedną prostą przyczynę wielkich procesów historycznych lub gospodarczych? To tak jak Rzym, który upadł, bo elity zdegenerowały, pijąc zatrutą wodę z ołowianych rur.
    Sądzę, że nawet bez kanałów nie „każdy osadnik” jeździł co roku po sól, tylko robiło to kilku zmyślnych kupców prowadzących karawanę wozów.

  7. Nie słyszałeś o nim?

  8. Kanał miał olbrzymie znaczenie (nie tylko w transporcie soli 😉 ) przez pierwsze kilkadziesiąt lat swojego istnienia. Później jego rola się zmniejszała (tak jak – równolegle czasowo – rosło znaczenie budowanych wówczas sukcesywnie linii kolejowych). Wreszcie – na początku lat 50-tych ubiegłego wieku – wysłały go do lamusa ciężarówki, które zawładnęły amerykańskim transportem.

  9. Dzięki Stasiu, wiedziałem, że można na Ciebie liczyć. Ale tak, jak pisze Alicja, może to być wspaniałe pole do popisu dla najróżniejszych form pływających, a także pewnego rodzaju skansen możliwości technicznych XIX wieku, w tym kierunku zresztą kieruje się współczesna turystyka.

  10. Jednym słowem, kanały się przebranżowiły 😉
    I bardzo dobrze, w dalszym ciągu są używane, opłaty użytkowników idą na konserwację, chociaż w przypadku Rideau Canal największe dotacje idą z rządu, czyli z mojej kieszeni. Nie mam nic przeciwko.
    Jeszcze taka ciekawostka – w zimie ottawska część Rideau Canal zamarza i zazwyczaj w styczniu Czasem wczesniej) otwiera się tam największe lodowisko świata.
    Kanał corocznie się otwiera jako bezpieczny do uzytkowania. Nie wiem, czy się płaci jakiś wstęp, u nas lodowisko na Rynku jest darmowe, ale to tylko małe lodowisko, a pieniądze na jego budowę i utrzymanie idzie z kieszeni mieszkańców.
    https://www.cityofkingston.ca/explore/springer-market-square/webcam
    To widok z kamery, oglądałam na żywo o tutejszym południu, czyli przed chwilą (2 godziny różnicy, ja do tyłu).
    Tymczasem tutaj siesta i już +36C w cieniu 😯
    Według prognostyków, zdąże jeszcze wrócić do domu na mrozy 😦

  11. Niesamowicie się to ogląda. jestem Alicjo całkowicie za nowym wykorzystaniem rzeczy starych, one powinny żyć, iść z duchem nowych czasów. U nas w Warszawie na początku szokiem była ślizgawka na terenie Stadionu Narodowego. Nowy zarządca wziął sobie do serca, że stadion zamiera na miesiące i nie przynosi dochodu, że teraz impreza goni imprezę.
    Inna sprawa z Twoją pogodą w Kanadzie. Wcale się nie dziwię, że uciekliście z Jerzorem do Kostaryki, ile czasu może trwać zima. Ja wprawdzie słyszałem o zimnym Prądzie Labradorskim, ale żeby aż tak. U nas wiosna aż do przesady, krótkie spodenki i koszulki, masa ludzi biega, jeździ na rowerze, ja „niestety” z wnuczką w wózku, ale swoje 10 kilometrów zrobiłem.
    Dzięki Alicjo za odwiedziny i za pamięć, ciesz się, wypoczywaj, czytam regularnie Twoje wpisy. Pzdr dla J.

  12. Ja w podrózy nie z tych wypoczywających „all inclusive” 🙂
    Zawsze się człowiek czegoś uczy…trzeba było sobie wykupić wycieczkę do Monteverde, ale gdybyśmy, to nie wiedzielibyśmy, jak to wygląda naprawdę i nie mielibyśmy okazji pogadać z lokalną ludnością. Dużo by o tym pisać…powiem krótko, że z braku znaków drogowych wpuściliśmy się w takie tereny, że gdyby nie lokalni, to nie wiem, gdzie byśmy wylądowali.
    Z drugiej strony, a nawet z trzeciej, podejrzewam, że lokalni mają radochę z tego, że gringos się gubią w terenie 😉
    Pozdrowienia z Jaco, jutro na południe i kto wie, gdzie dalej.

  13. Przez całe życie Alicjo wyjeżdżałem sam (w sensie organizacji wyprawy), wyjątkiem była Tunezja, ale tam samemu wyjechać jest dosyć trudno. Ja to nazywam wyprawami kulturowymi, zwiedzanie kraju wielokrotnie bez planu, jadanie tam, gdzie lokalna ludność. A nawet, jak byłem w Tunezji, to włóczyliśmy się sami po całym wybrzeżu. I czy może być coś piękniejszego niż rozmowa w pociągu linii Tunis – Susa przez telefon pewnego Araba z jego żoną w Polsce w Skarżysku, jak po arabsku jest bazylia.

  14. Przyznam, że ja też o tym kanale nie słyszałem, a mieszkałem przecież w Stanach kawał czasu i tamtejszą historię znam raczej dobrze. Dziękuję zatem za poszerzenie mojej wiedzy 🙂
    Zdjęcia owszem interesujące, ale odradzam na przyszłość nadmierne poleganie na tłumaczu Google. Czasami wychodzą tam takie wygibasy językowe, że głowa mała!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: