Napisane przez: torlin | 05/05/2014

Mały esej o trosce i nieporadności, o numerze drugim

Agatka Kondraciuk

Agata Kondraciuk, 16 lat, mieszka w Koszalinie i tam chodzi do gimnazjum nr 9. Jej zainteresowania to rysunek, a motto życiowe: „W życiu piękne są tylko chwile…” Agatka bierze udział w wyborach miss galerii Emka i miss nastolatek Pomorza – zdjęcie i informacje STĄD.

Coraz więcej jest artykułów o młodzieży. Przede wszystkim straszące. Że to upadła kasta ludzi, że to są wynaturzeni osobnicy, których nie sposób zrozumieć, a gimnazja to jest wylęgarnia przestępców, erotomanów i narkomanów. I do takich szkół lepiej w ogóle nie wchodzić, bo to jest faktycznie moralny Trójkąt Bermudzki.

Tymczasem moim zdaniem procesy przebiegają żywiołowo i są niepomiernie zmienne, nie dają się wtłoczyć w schematy obowiązujące jeszcze w XX wieku. Dla osób starszych tak jak ja wiek XX faktycznie istnieje w dalszym ciągu, ot, minęło kilka lat. A to jest nieprawda, mamy XXI wiek. I tu jest schowany jeden z największych problemów ludzi w starszym wieku, możemy mówić również o rodzicach. Oni nie rozumieją młodzieży, ich fascynacji, potrzeb, pragnień, co dla nich jest ważne. Interwencje rodzicielskie idą w dwóch kierunkach, i skutki są dalekie od zamierzonych.

Pierwszy to jest kontrola i bezpieczeństwo. W skali kraju przesadzamy nieprawdopodobnie, już właściwie nic nie można, pływać na dzikim jeziorku, wspinać się po drzewach, jeździć bez kasku, chodzić na podwórko czy po płotach. „Teraz to ja się boję puszczać dziecko samo na plac zabaw (bo podwórek już nie ma), to takie niebezpieczne”. Jak się pytam, czy znała jakiegokolwiek pedofila, zboczeńca, albo słyszała o nim w najbliższej okolicy – to odpowiada, że nie. Ale może ktoś dziecko porwać, nie wróci do domu, i co ja wtedy zrobię. I następuje powolne ubezwłasnowolnienie młodego człowieka, i od jego charakteru zależy, czy się zdoła oderwać ze szponów toksycznych rodziców. Gdzie te czasy, gdy jako jedenastoletni chłopak jeździłem po całym mieście rowerem, a raz wybrałem się nawet szosą do Radomia. Na wakacjach ukrywaliśmy się na bagnach, dzisiaj rodzic chyba by to bagienko otoczył drutem kolczastym. I rośnie nam coraz większe „pogłowie” osób nieprzystosowanych do życia, nieumiejących sobie dawać radę w najprostszych życiowych sytuacjach, nieumiejących zrobić rewolucji w swoim życiu.

Ta troska o bezpieczeństwo zostaje zakodowana w umyśle młodego człowieka i pozostaje tam na długo. Powtarzam, bardzo dużo zależy od jego charakteru. A później: „mam słabą pracę, ale mogę nie dostać innej, to w tej pozostanę”. „Założyłbym firmę, jestem dobry w tym i w tym, ale może się nie udać i zbankrutuję i co będzie?” To są skutki wychowywania pod kloszem, przejmowania na siebie przez rodziców wszystkich problemów życiowych syna lub córki i powtarzanie jak mantra: „nam było ciężko, niech on (ona) mają spokojne życie”. I rosną życiowi nieudacznicy.

Drugim, bardzo niedobrym, kierunkiem rozumowania jest traktowanie myśli, pragnień, zwyczajów, potrzeb młodzieży, jako rzeczy bez sensu, niedobrych, z założenia młodych i głupich. Ich muzyka – bez sensu, kto tego słucha (ja na to odpowiadam – miliony nastolatków na całym świecie); komputer Internet – źródło wszelkiego zła; koledzy i koleżanki, że też takich w ogóle wypuścili z poprawczaka. Pytam się za każdym razem, dlaczego nie zainteresujesz się muzyką córki, dlaczego nie zrobisz jej frajdy i nie pojedziesz razem z nią raptem na koncert młodzieżowej gwiazdy, np. z Warszawy do Katowic. Nie zainteresujesz się jej blogiem, popatrzeć na fejsie, czym się córka interesuje – ale nie w celach kontrolnych i represyjnych. Bo do tego potrzebna jest jedna, chyba najważniejsza rzecz – rozmowa.

Rozmowa. Od najmłodszych lat, od momentu, w którym zrozumiemy, że dla bardzo młodego i małego człowieka ułamany patyk jest taką samą tragedią jak dla starszego zgubienie całej pensji. Wszystko będzie inaczej wyglądało, jeżeli będziemy mieli autentyczny kontakt ze swoją córką lub synem. I nie polega to na tym, aby się na siłę kumplować, ale żyć w przyjaźni. Są rodzice, którzy znakomicie spełniają się w tej roli, i raptem wszystko upada, dziecko mentalnie odchodzi. Dlaczego? Bo rodzic nadużył jego zaufania. My sobie nie wyobrażamy, jak nastolatki czułe są na prawdę, fałsz, moralną dwuznaczność, spełnianie obietnicy. „Powiedziałem ci o tym w tajemnicy, a ty rozpowiadasz wszystkim”. „Nie mówię wszystkim, powiedziałem tylko cioci Ani” – i zaufanie szlag trafił.

Tymczasem ci młodzi ludzie, pozornie nowocześni, bezpruderyjni, otoczeni błyskotkami i gadżetami, są wielokrotnie nieprawdopodobnie samotni. Pragnący zrozumienia, miłości, również rodzicielskiej, przyjaźni. Mówi się, że kontakty internetowe są sztuczne. Są. Ale są chociaż namiastkami przyjaźni, której tak brak we współczesnym życiu. Jak pisałem, pracuję z dużą ilością młodzieży. Nie są to gimnazjaliści, bo to są już osoby dorosłe. Ale tak wyszło, że stałem się ich powiernikiem, wiedzą, że u mnie studnia, nigdy nikomu nic nie powiem. I z tych rozmów wyłania się obraz trochę zagubionego pokolenia, niedającego sobie rady we współczesnym społeczeństwie. Nie mają się do kogo zwrócić ze swoimi problemami, to spowiadają się obcemu człowiekowi, bo muszą komuś zaufać. Pewnej młodej osobie podpowiadałem, co ma zrobić w życiu, i do dzisiaj proszony jestem na wszystkie jej imprezy w podziękowaniu i stałym tekstem: „To powinien zrobić mój ojciec, to on powinien mi pomóc”.

Bardzo lubię młodzież w Polsce, jest inteligentna, ładna, chcąca się uczyć i pracować, rozwijać się. Pisałem o tym po wielokroć, że podziwiam młodych ludzi walczących jak tygrysice o swoje miejsce na ziemi, wkładają w to tytaniczną pracę bez 100-procentowej szansy na sukces. Z ostatnich dni, młoda dziewczyna za moją poradą rzuciła nieźle płatną pracę, której nie lubiła, na rzecz pewnej instytucji finansowej, o której marzyła. Chodzi od rana do wieczora na kursy prowadzone przez tę instytucję i chłonie wiedzę jak gąbka. „Jak mi się uda, to po wszystkim przyjdę z kwiatami” – mówi mi na kawie. „Dlaczego nie pomagają ci rodzice” – pytam. I odpowiedź jest niezmiernie charakterystyczna: „Oni nie mają pieniędzy, żeby mi pomóc”. Ta pomoc, jakiej można oczekiwać od rodziców, to jest tylko pomoc finansowa. A cała reszta? Przecież ja mógłbym być jej dziadkiem, i wszyscy podczas prokreacji byliby dorośli, bo ja mam 62 lata, a ona 21. I ja mogę jej pomóc samym gadaniem? A rodzice, dziadkowie, ciotki, wujowie – nie mogą?

Dla mnie też to zaczyna być trochę męczące, bo cicha reklama szeptana robi swoje. A ja też mam określoną objętość chęci niesienia pomocy. Obiecałem sobie, że przede wszystkim zadbam o wnuczki. One samotne w swych problemach nie będą, a ja już mam doświadczenie „terapeutyczne”, wiem, co to znaczy zachować tajemnicę, a jednocześnie nie przekroczyć niewidzialnejj granicy zbytniej ingerencji w życie nastolatki. Ale mam troszeczkę czasu, bo moja najstarsza wnuczka ma dopiero 6,5 roku. Ale mam je cztery – czuję – że będę miał co robić.

Advertisements

Responses

  1. No i super. O to chodzi . 🙂
    Hmm, ja też jestem z tego pokolenia , kiedy było większe zaufanie do drugiego człowieka. Na jednych się człowiek sparzył, inni pomogli.
    Jednak nie byłam aż tak przebojowa, jak moje koleżanki. 😉
    Bo ja z natury jestem domatorką i taki obrałam życie .Nawet zarabiam na życie nie wychodząc z domu . :>
    Natomiast moje przyjaciółki pędziwiatry – no je rozwiało po całym globie.
    Trochę im tego zazdroszczę , ale to nie moja „karma” , tak to ujmę.
    No cóż Torlinie , nie od dziś się mówi, że świat należy do odważnych !..
    Ps:
    Piszesz,że ty będziesz kształtował wnuczki , nie rodzice.?…
    Powodzenia i zdrówka życzę 😆

  2. Torlinie, możesz uchylić rąbka tajemnicy dlaczego wymieniłeś w pierwszym akapicie tę fotogeniczną szesnastkę, która ma motto i bierze udział w konkursie na miskę w Koszalinie? Bo w dalszym ciągu postu jakoś nie występuje.
    Bardzo dziwne.

  3. No właśnie Torlinie czy my jeszcze jesteśmy społeczeństwem. Moim zdaniem pokolenie aktualnie kończące studia całe życie spędziło w bajorze indywidualistów, które trudno nazwać społeczeństwem. (też znam wielu młodych wspaniałych ludzi)

  4. Piotruś,
    pytasz czy my jeszcze jesteśmy społeczeństwem?…
    Myślę,że społeczeństwem to my nigdy nie byliśmy. Podobno tak pisał już C.K.Norwid. „Polacy są patriotami, obywatelami ale społeczeństwem żadnym”.Ta diagnoza już była wieki temu postawiona . 😉 😆

  5. Postanowiłem nie komentować komentarzy, dla Telemacha zrobię wyjątek. Zostawiłem to inteligencji moich czytelników. Młoda, ładna 16-latka występuje w miss galerii Emka, decyzja rodziców będzie dwojaka (założę się). Albo mama będzie ją wozić, przygotowywać, widzieć szansę dla niej, ale przede wszystkim dla siebie. Miłością bardzo egoistyczną. Druga postawa to jest kompletne lekceważenie: „może zostaniesz miss domu meblowego, albo sklepu z kurczakami”. A puścić dziewczynę samą, niech się sprawdza.

  6. chomikuj.pl/krolb/kabarety/Kabaret+Starszych+Pan*c3*b3w/Wiecz*c3*b3r+IX+-+Zupe*c5*82nie+inna+historia(1),397947267.avi

  7. Jakoś się to cmss słabo zapisało, więc nie wiem, o który numer Kabaretu Ci chodzi. Może daj tytuł tylko, ja i tak wszystkie znam. Pzdr

  8. copy i paste do metapada i już 🙂
    .
    .
    .
    chomikuj.pl/krolb/kabarety/Kabaret+Starszych+Pan*c3*b3w/Wiecz*c3*b3r+IX+-+Zupe*c5*82nie+inna+historia(1),397947267.avi

  9. Wieczór IX – Zupełnie inna historia

  10. Właśnie!
    youtube.com/watch?v=nIe0w1MqLMw

  11. To były czasy cmss. Ale i dzisiaj są fajne


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: