Napisane przez: torlin | 08/06/2014

Nowe idzie. I młode. Razem idą. I dobrze.

Paulina  Mikuła

Paulina Mikuła z Tomaszowa Lubelskiego (a tak naprawdę to spod Zamościa), „Miodek” nowego pokolenia, zdjęcie i mnóstwo do czytania na Jej temat –  TU.

Coraz bardziej zastanawiają mnie dwa fakty, które zauważam w swoim otoczeniu (i niestety u siebie również – chociaż z tym walczę). Pierwszy to jest nieprawdopodobny rozwój techniki, zupełnie nie do zarejestrowania przez ludzi – już nie mówię starszych – ale nazwijmy to – bardzo dorosłych. Drugi to jest fenomen Internetu jako źródła wiadomości.

Jak wiecie doskonale pracuję wśród ludzi, mam kontakt z kupującymi i sprzedającymi, w swoim życiu prawie wszystkie moje prace zawodowe polegały na mnóstwie kontaktów międzyludzkich, zawsze pracowałem w tłoku, z nadmiarem spraw do załatwienia, momentami wydawało mi się, że znam za dużo ludzi. I nigdy nie było takiego rozwarstwienia technologicznego pomiędzy pokoleniami jak teraz. Już nie mówię, co było 20 lat temu, teraz przestają nadążać nawet 40-latkowie, zaczynają być starymi zgredami nierozumiejącymi nowoczesności. Aż strach pomyśleć, co będzie ze mną, jak mój syn okaże się „niełapiącym nowinek”.

Widzę dookoła siebie ludzi, dla których karta bankomatowa jest problemem, prowadzenie rachunku w banku, a o prowadzeniu bankowości internetowej – zapomnij. Oglądanie filmów, kabaretów, programów rozrywkowych, edukacyjnych, zakupy, po prostu rozeznanie się. Do autobusu linii 209 wsiada pani kolo 50-tki i pyta się mnie, czy tym autobusem dojedzie na stację w kierunku Radomia. Po moim potwierdzeniu pyta, czy nie wiem przypadkiem, o której są pociągi do tego miasta. Ja znów się pytam, dlaczego nie sprawdziła tego wcześniej w Internecie, i słyszę tekst cudowny – „Nie sprawdzałam, bo go w ogóle nie mam, bo w Internecie kłamią”.

Muszę przyznać, że dużą rolę odgrywa w tym wypadku młodzież. Nie każdy starszy od nich umie od razu zamontować odpowiednie kable do telewizora, umie przerzucić film z Internetu na telewizor, względnie cudowne zdjęcia z wakacji. Ale to, co mówią młodzi ludzie sprzedający nowinki technologiczne, jest prawdą. To, co było kilka, kilkanaście lat temu, to było przyśpieszenie, a co powiedzieć o dzisiejszych czasach. Na naszych oczach dokonuje się kolejna rewolucja, i już nie liczona w latach, a wręcz w miesiącach.

Radosław Kotarski

Radosław Kotarski, wykładowca o wszystkim, w bardzo ciekawej formie, zdjęcie i tak jak u Pauliny – do poczytania TU.

Druga sprawa to jest dla mnie olbrzymi rozwój inteligentnego Internetu. Tylu ciekawych stron nie było chyba nigdy, i do tego prowadzonych jest przez młodzież. Dałem na górze przykład miłej „Miodkowej” w spódnicy opowiadającej o języku polskim, i to w stylu przemawiającym do młodzieży (a przecież i profesor Bralczyk również prowadzi blog), a także zdjęcie Radka Kotarskiego, bardzo fajnego opowiadacza o wszystkim (dla Wachmistrza – prowadzi on niesłychanie ciekawe wykłady o historii). Taka ilość znakomitej muzyki, fotografii, archiwalnych zdjęć.

To cudowne, że doczekałem tych lat. Szkoda, że moja młodość przebiegała w takim bezruchu.

 

Reklamy

Responses

  1. Oglądałam program, w którym padło stwierdzenie, że każdy powinien znać język oprogramowania.
    Była to rzecz dla mówiącego oczywista.
    Taka oczywista oczywistość.
    Pomyślałam – może czas zacząć?

    Bez względu na przyspieszenie w rozwoju technologicznym, my sami funkcjonujemy jak sto , pięćset lat temu.
    Wprawdzie dawniej co innego wzbudzało w nas popłoch i poczucie bezradności, ale potrzeby psychiczne, społeczne mamy takie same.

  2. Czasem sobie myślę, że czasy w których żyjemy to przeddzień upadku cywilizacji.

    http://davidicke.pl/forum/eksperyment-calhouna-raj-dla-szczurow-t10525.html

  3. Pan Kotarski ma zabawne wpadki geograficzno-historyczne. Prawdę mówiąc czasem mam wrażenie, trącające małą orientacją. Choćby ta Ruś w wykładzie o pochodzeniu nazw potraw, rzekomo rdzennie polskie ziemie. No zabawne.

  4. Dzięki za uwiadomienie, niechybnie w spokojniejszej chwili poznajomię się z tem. Co się głównego nurtu Twoich myśli tyczy, to problem niewątpliwie jest, ale jest i szansa… Mojej Pani Matce, z górą osiemdziesięcioletniej, co bez czytania życia sobie nie wyobrażała i zdumiewająco dobrze potrafiła i z komputerem dać sobie radę i z internetem nienajgorzej (w przeciwieństwie do Ojca, co tego nawet nie dotyka), a przyszło na Nią z oczami nieszczęście, sprawiliśmy niedawno czytnik ebooków z funkcją odczytywania tegoż na głos, bośmy już z audiobookami dla Niej nie nastarczali. I rzekłbym, że jak dla całej familii jest wyzwaniem, tak jest i szansą niezwykłą na pogłębienie więzi pomaganie Jej w owych nowinek oswojeniu…
    Kłaniam nisko:)

  5. Rozwój technologii informatycznych następuje obecnie w tempie wręcz przerażajacym. I wiek ma tu niewiele do rzeczy – przerażeni są zarówno niektórzy starsi, jak i niektórzy młodsi. Mówię „niektórzy”, bowiem od każdej reguły są wyjątki. Znam np. osoby w swoim wieku, które z własnego wyboru nawet telewizora nie mają. Z drugiej strony moja Busia chciałaby się obsługi komputera nauczyć, ale póki co wie tylko jak kliknąć Google Chrome i włączyć skaner.

    Powiem Ci, że ja pamiętam, jak kasety VHS i dyskietki stopniowo traciły znaczenie na rzecz płyt CD….ale chyba przegapiłem moment, w którym Blu-Ray strącił z piedestału CD. Za szybko się to wszystko dzieje…

    A ta Miodkowa, powiem Ci, całkiem ładna 🙂

  6. Życie wirtualne nie zastąpi tego realnego. Mamy większe możliwości poznawcze, ale .. o dziwo , jak A. Logos stwierdza u siebie na blogu , jest też większa możliwość manipulowania nami. 🙂
    Ps.
    Przypomniało mi się odnośnie twojej informacji o zakupie „dronów ” dla Polski , czy raczej dla polskiej armii. Litwini z Rosjanami używają ich dla szmuglowania papierosów , wódki i kto wie czego jeszcze ?.. 😉
    Czy w polskiej szkole dzieci już korzystają z laptopów na lekcjach? , jak to ma miejsce w Szwecji, o czym pisze znajoma blogerka.
    Wszystkie dzieci maja osobiste pożyczone na rok przez szkołę łącznie z darmowymi książkami do nauki. Nauka jak w SF. Jednak rodzice pomimo wiedzy o dzieciach na internecie , nadal chodzą do szkoły na coś w rodzaju wywiadówki , by indywidualnie porozmawiać z opiekunami szkolnymi o predyspozycjach dziecka by odpowiednio go pokierować.
    I tak znajomej córka chce studiować na medycynie wydział weterynarii, to już na etapie naszego liceum ma tylko te przedmioty , które będą potrzebne łącznie z praktyka ze zwierzętami !!! Dodatkowo, jako Polka ma j. polski (parę godzin)i szwedzki w większej ilości godzin celem lepszego opanowania, bo teraz bardziej używa j. angielskiego , no ale w końcu mieszka w Szwecji.
    historii się nie uczy , bo jej nie jest potrzebna do wykonywanego zawodu w przyszłości. 😀
    Może tylko celem uzyskania obywatelstwa jakiś tam zarys historii Szwecji.
    Pa!:D

  7. Ale wpisów. Dziękuję
    Ja nie idealizuję młodzieży, Kotarski robi karygodne błędy, jak w odcinku „O pochodzeniu paru słów”, m.in. wywodzi nazwę „Niemcy” od tego, że Słowianie uważali Germańców za niemych. Oczywiście jest to etymologia ludowa, nazwa pochodzi od jednego z plemion. To samo jest z prawem pierwszej nocy.
    Ale im się chce, szukać, pokazywać, zainteresować innych. Bardzo dużo w przyswajaniu nowych technologii zależy od młodszego pokolenia. Jeżeli ono cierpliwie będzie wprowadzać starszych: rodziców, dziadków, opiekunów, w nowe technologie, nie będzie takiego wykluczenia społecznego.
    Nie przypuszczam, abyśmy żyli w przededniu upadku cywilizacji. jest chyba dokładnie na odwrót, 70 % ludzi na świecie odkrywa dobrobyt, demokrację, nowoczesność, normalne życie. Spowodował to Internet, turystyka, telewizja, nowoczesna technika i trzeba przyznać – czasami pieniądze Chińczyków. Ale teraz, nawet na najmniejszej wysepce na Pacyfiku ludzie chcą żyć „jak ludzie”. Chcą pracy, wykształcenia, pieniędzy, nowoczesności, pewnej egzystencji. Nie tak wygląda koniec cywilizacji.

  8. Z ograniczonej pojemności ludzkiego umysłu wynika, życie można spędzić w podróży pociągiem lub palcem na mapie. Badań chyba nie przeprowadzono, ale na Piotrusiowy nos kliometr jazdy pociągiem daje tyle samo emocji co 100 km palcem po globusie, a kosztuje o niebo więcej.
    Co do pracy pieniędzy itd itp proporcje mają się podobinie. Nie wiem jak smakuje wirtualny chleb, ale wirtualna praca to całkiem całkiem.
    Wiem tez jak się wirtualnie pracuje po spożyciu realnego posiłku. W życiu nie doświadczyłem jeszcze rzeczywistych żniw po wirualnej orce.

  9. 1. „Robię” w informatyce, więc wiem, o czym mówię.

    2. Postulat, że każdy powinien nauczyć się programowania jest równie idiotyczny, jak postulat, że każdy powinien wiedzieć, jaką szczelinę ma mieć świeca zapłonowa w silniku spalinowym samochodu. Ten postulat świadczy o niedojrzałości informatyki jako branży.

    3. Wczesne wprowadzanie gadżetów w edukacji prowadzi do wstrzymania rozwoju zdolności przetwarzania przez mózg większych jednostek informacji, tworzenia większych jednostek pojęciowych i skupiania uwagi na dłużej niż chwilę.

  10. Korzystam z internetu w bardzo duzym zakresie. Nie jest jednak tak, że wszystkich wiadomości szukam tylko po otwarciu laptopa. Internet jest dla mnie ważny ale nie najwazniejszy. Najważniejsze zawsze były i pozostaną dla mnie książki i płyty, teatr, kino, muzea. A wszystko oglądane własnymi oczami i w naturze ma dużo większe znaczenie.
    Nie uważam, że lata mojej młodości były stracone dlatego, że nie miałam wtedy takich mozliwości jak teraz.
    Zdarza się czasami, że nawet najwięksi mędrcy napiszą w internecie jakąś głupotę. Jest też tak z książkami i wypowiedziami w TV czy w radio – wszędzie ludzie się mylą.
    Wczoraj byłam na koncercie w Żelazowej Woli. Był on sto razy piękniejszy niż taki w internecie.
    Piękniejszy też był widok parku i dworku…
    Pozdrawiam.
    P.S. Gdybyś miał wolną chwilę i ochotę to wpadnij do mnie.

  11. Stokrotka: „Nie uważam, że lata mojej młodości były stracone dlatego, że nie miałam wtedy takich możliwości jak teraz.”

    Popieram. Nigdy już później nie czytałem tylu i takich książek, jak w wieku 16-20 lat. Moja znajomość kanonu literatury światowej opiera się w bardzo znacznej części na lekturach z tamtych czasów. Gdyby wtedy był internet, nigdy bym pewnie po nie nie sięgnął.
    Jeśli idzie o mnie, korzystam z nowych możliwości technicznych na bardzo elementarnym poziomie i nie odczuwam potrzeby, by panować nad nowościami. Ponieważ doskonale funkcjonuję bez nich. Na przykład, chociaż wędrówki górskie – najlepiej w słabo zagospodarowanym terenie – są bardzo istotną częścią mojego życia, nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby posługiwać się GPSem i mapami ściąganymi na bieżąco z sieci (zresztą tam, gdzie najchętniej bywam, niekoniecznie jest zasięg).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: