Napisane przez: torlin | 12/06/2014

Jak to jest z tą przyrodą?

gluszec

Zdjęcie STĄD – samiec głuszca, od kilku dekad obserwuje się drastyczny spadek liczebności tego ptaka.

Lubię i przyrodę, i „Tygodnik Powszechny”, i Adama Wajraka. Dlatego z przyjemnością przeczytałem wywiad z nim w numerze 22 Tygodnika, całość wywiadu TU, ale ponieważ redakcje kodują swoje artykuły, to póki mogę, to wklejam dla mnie fascynujące fragmenty. Rozmowę przeprowadził Michał Olszewski, artykuł nosi wspaniały tytuł „Kraj zielonych katedr”” w numerze z dn. 1 czerwca na str. 22 – 26. Wajrak porusza trzy wspaniałe tematy, które powiem szczerze mnie zafascynowały.

1. Wspaniała przyroda skandynawska, dzika i niezależna, a gęsto zabudowana Polska, poszatkowana polami. Nic bardziej mylnego.

Wajrak – „Weźmy jednak taki wskaźnik, jak liczebność dzięcioła białogrzbietego. W kraju większym od Polski o 70 tys. km kw. (to o Finlandii – dop. Torlina) jest mniej par niż w Puszczy Białowieskiej. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że przebiega tam północna granica zasięgu, powstaje pytanie: skąd różnica? Odpowiedź: Finowie prowadzą intensywną gospodarkę leśną, usuwają martwe drzewa, żeby się nie marnowały. U nas dzięcioł ma się nieźle, bo gospodarka leśna nie wszędzie dotarła.

W ogóle Skandynawia to ciekawy materiał porównawczy. Wielkie kraje, ze znacznie niższą gęstością zaludnienia – wydawałoby się, że dzika przyroda nie powinna wadzić nikomu. Tymczasem Norwegia np. jest piękna krajobrazowo, ale pusta, bez bujnego życia przyrodniczego, i to nie z powodu temperatury. Oni po prostu wybili, co się dało i co im choćby w małym stopniu przeszkadzało. W ciasnej, poszatkowanej, gęsto zabudowanej Polsce masz prawie tysiąc wilków. W wielkiej i pustej Norwegii jest ich kilkadziesiąt i co roku myśliwi domagają się zgody na kolejne odstrzały. Mamy wilki, żubry, niedźwiedzie, kozice, rysie, łosie – duże, bardzo wrażliwe zwierzęta. Żyją obok, nikt do nich nie strzela”.

2. Za gęsto ulokowane szlaki w Tatrach, potworny ruch, zwierzęta nie mają się gdzie schować. Nic bardziej mylnego.

Co Ty robisz w Tatrach? Przecież to zadeptane miejsce: dwa miliony osób rocznie. Dzikości tu nie znajdziesz.

Mylisz się zasadniczo. Ponieważ myślałem tak samo jak ty, zacząłem odkrywać Tatry późno, czego żałuję. Wiesz, Bieszczady mnie fascynowały, bo to najdziksze miejsce w kraju. Jeździłem tam 20 lat i ani razu niedźwiedzia nie widziałem. Tutaj już je parę razy spotkałem. Wybitne, niezwykłe miejsce, gdzie dziką przyrodę i duże drapieżniki masz o krok od ruchliwego szlaku.

Ja jestem leniwy, najbardziej lubię usiąść i patrzyć. Poznałem Tomka Zwijacza-Kozicę i Filipa Ziębę, pracujących w Tatrzańskim Parku Narodowym, i oni mi pokazali, że nie trzeba leźć w chronioną kosówkę, żeby dotknąć przyrody. W Tatrach siadasz na kamieniu, a po chwili ona sama podchodzi, czasem na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba jeździć na Alaskę za grube tysiące dolarów, bo wszystko jest tu, może oprócz łososi. Pamiętam taki poranek w Kondratowej: najpierw z lasu wyszedł wilk, wypłoszył orła przedniego, potem przyszedł niedźwiedź, chwilę później zobaczyłem cietrzewia. Idziemy dalej?

Idziemy. Dla mnie to jednak dwuznaczne. Dzika przyroda powinna mieć spokój, a tu żyje jak przy autostradzie. Niedźwiedzie żerują przy szlakach, bo nie mają dokąd pójść.

Mają, ale tu im dobrze. To, co mówisz, wynika z fałszywego podziału na dzikie i oswojone. Dziki i niebezpieczny jest niedźwiedź w Bieszczadach, bo go nie widać, prawda? Ale ten podobno dziki niedźwiedź chodzi od ambony do ambony i wyjada to, co tam myśliwi podsypali. W Tatrach niedźwiedzie żywią się pokarmem naturalnym, a podchodzą blisko szlaków, bo nie obawiają się, że ktoś zrobi im coś złego.

Ale nie martw się, one nadal są dzikie i potrafią pogonić. Pamiętam, jak mój kolega Andrzej Załęski znalazł się odrobinę zbyt blisko. Niedźwiedzica się zjeżyła jak kot i musiał się powoli wycofać. Uciekać nigdy nie wolno! W Tatrach, jak na razie, istnieje jakiś rodzaj symbiozy między dziką przyrodą a turystami. Pod Świnicą np. żyje wcale liczna rodzina, tuż przy szlaku. Ludzie ich nie widzą, bo spieszą się i idą dalej. (…)

Entuzjastycznie wyrażasz się o stanie polskiej przyrody. Myślałem, że będziesz bardziej krytyczny.

Jest dużo problemów, ale to nie zmienia faktu, że nasz stosunek do przyrody jest fantastyczny”.

3. Tworzenie nowych parków narodowych i stosunku do nich miejscowej ludności

Czy entuzjazm nie przysłania Ci istotnych konfliktów z przyrodą w roli głównej? Jagody w Tatrzańskim Parku to część większej całości: rybacy najchętniej wycięliby w pień kormorany, rolnicy nienawidzą bobrów.

W Polsce nieźle radzimy sobie z ochroną gatunkową, ale gdy przychodzi do myślenia o przyrodzie jako procesie – jesteśmy bezradni. Pytasz o bobry: chętnie liczy się straty powodowane przez te zwierzęta, a ja bardzo bym chciał zobaczyć, jakie są zyski. Przecież bobry to darmowa siła robocza, która naprawia to, co zniszczyli ludzie. Owszem, podtapiają czasem łąki, ale dzięki nim spływ wody trwa dłużej, co w czasie suszy, ale też powodzi ma duże znaczenie, bo zmniejsza falę powodziową.

Liczebność kormoranów jest wyraźnym sygnałem tego, co dzieje się pod wodą: ich populacja rośnie, bo spada liczebność dużych drapieżników wodnych, wyciętych przez rybaków. Na miejsce szczupaka wchodzi kormoran. Zasada na całym świecie jest taka sama: wyjmujesz jeden element natury, pojawia się inny. Kiedy w Arktyce wybito wieloryby żywiące się małymi rybkami, pojawiły się gigantyczne kolonie nurzyków.

Po co nam w ogóle nowe parki narodowe? Lokalne społeczności kusimy twierdzeniem, że wyznaczanie kolejnych terenów chronionych właściwie niczego nie zmieni: nadal będą mogli zbierać grzyby, jagody, drewno na opał.

Grzyby czy trochę drewna to nie problem, nawet obecność człowieka, który chce podglądać ptaki, nie jest groźna, jeśli ująć ją w ramy. Ostatnio się zastanawiam, czy nie warto poluzować rygory tak, żeby miłośnicy przyrody mogli legalnie i pod określonymi warunkami wchodzić na tereny, gdzie dziś przebywać nie mogą. Parki narodowe istnieją po to właśnie, by chronić procesy przyrodnicze przed gospodarką łowiecką i leśną. Nie strzelamy do zwierząt, wychodząc z założenia, że powinny istnieć enklawy, gdzie poszczególne gatunki będą rządzić się własnymi prawami. Nie ścinamy drzew, w których zagnieździł się kornik, ponieważ są spiżarnią dla wielu gatunków zwierząt…”.

——————–

Przyznaję, że mało jest mojego tekstu, ale te fragmenty, które zacytowałem, oddają mój sposób myślenia. W jednym z Wajrakiem nie było mi po drodze, to w sprawie Rospudy. Uważam, ze walka z jednym mostem i z jedną podporą na taką skalę było bez sensu. Przyroda dawno by zagospodarowała ten fragment. Jak niedźwiedź w Tatrach zajadający się jagodami 5 metrów od ruchliwego szlaku, zasłonięty gałęziami.

Reklamy

Responses

  1. „Uważam, ze walka z jednym mostem i z jedną podporą na taką skalę było bez sensu. Przyroda dawno by zagospodarowała ten fragment. Jak niedźwiedź w Tatrach zajadający się jagodami 5 metrów od ruchliwego szlaku, zasłonięty gałęziami.”

    Nie całkiem się zgadzam. Oczywiście budowa mostu na Rospudzie nie byłaby jakąś apokalipsą jako przypadek jednostkowy – nie takie ekosystemy już poniszczono przy różnych okazjach. Ale opór przeciwko niej był pozytywnym precedensem i może dzięki niemu nie doszło do dwudziestu podobnych inwestycji.
    Poza tym to, że niedźwiedź – duży i inteligentny ssak – potrafi przyzwyczaić się do bliskości człowieka, nie oznacza, że są do tego zdolne wszystkie gatunki zwierząt, zwłaszcza ptaki. Przyroda by zagospodarowała, ale prawdopodobnie byłaby to już inna przyroda. O takich zjawiskach pisze zresztą Wajrak.
    Nie jestem zwolennikiem chronienia za wszelką cenę każdego unikatowego gatunku chrząszcza, jeśli staje na drodze potrzebom gatunku dominującego, czyli człowieka. Chodzi o to, żeby nie niszczyć bezrefleksyjnie, jeśli można niszczenia uniknąć, choćby nawet trochę większym kosztem finansowym.

  2. I właśnie Pawle o to chodzi w Rospudzie. Ten przejazd był najbardziej optymalny, dokonywał małych szkód w przyrodzie, i nie był kosztowny dla ludzi (i nie chodzi mi tylko o pieniądze). Inne możliwe wersje to jest wykupienie bardzo dużych terenów z rąk prywatnych, wysiedlenie ludzi, albo poprowadzenie autostrady lasem, czyli olbrzymią wycinką drzew.
    Mnie w tym wpisie bardziej chodziło nie akurat o Rospudę, bo to jest już zapomniany temat, a o współczesne uwarunkowania przyrody w Polsce, w kontrze do poglądów Polaków w tej sprawie.

  3. @Torlinie,
    sam wywiad jest bardzo optymistyczny, ale mam wrażenie, że wpadasz w tę samą pułapkę, którą krytykuje Wajrak — ochrona gatunkowa (niedźwiedź w TPN) OK, ale już ochrona ekosystemu (Rospuda), gdzie alternatywą jest wykupywanie ziemi rolniczej (zostawiam na boku kwestię tego, że droga wcale nie miała iść przez okolice Augustowa ze względów przyrodniczych i ekonomicznych, ale została tam ‚naciągnięta’ przez lokalnych polityków…) to już jakaś fanaberia. Powiedziałbym, że jest odwrotnie — misia szkoda, ale zawsze można sprowadzić innego; a unikalnego ekosystemu już nie odbudujesz.

  4. Pięknie pan Wajrak opisuje rzeczywistość.
    Pewnie na północy mało jest zwierzyny z tego samego powodu, z którego zniknęły łabędzie, kaczki w Londyńskich stawach.

    Ostatnio czytałam, że mało jest zajęcy – obwinia się o ten stan zwiększoną populację lisów(zrzucane szczepionki).
    Człowiek wpływa na przyrodę – czy chce, czy nie(dobrymi chęciami…)

  5. Paweł Luboński pisze: opór przeciwko niej (Rospudzie) był pozytywnym precedensem i może dzięki niemu nie doszło do dwudziestu podobnych inwestycji.

    Wręcz przeciwnie. To preludium upadku cywilizacji. Gatunek, który nie posuwa się do przodu, nie dokonuje ekspansji kosztem innych gatunków – ginie. Człowiek nie wszedł w Rospudę, to teraz niedźwiedzie wchodzą mu na górskie szlaki, a łosie i dziki do miast. Inne gatunki już czują słabość i zapach krwi unoszący się nad umysłami uprawiającymi poprawne politycznie myślenie „ekologiczne”.

  6. O rodzimych pseudoekologach z dawna mam zdanie wyrobione i nie jest ono bynajmniej pochlebne. Durnie, co widzą pozytyw ujeżdżania po gościńcach bicyklem, a dostrzec nie umieją, że za każdym takim się ze czterdzieści automobili, wyprzedzić go nie mogących, wlecze, z nawiązką oddając przyrodzie, czego ów jej rzekomo oszczędził… O wymuszaniu haraczów od inwestorów już nie wspomnę… Natomiast z dawnych Wajrakowych wynurzeń utkwiło mi w pamięci jakie przezeń przytoczone zdanie jakiegoś jego niemieckiego znajomka, który wyznał po czym poznaje, że granicy polskiej przekroczył… po tym, że mu się na szybie zaczynają rozbijać owady, których po tamtej stronie granicy wytępiono niemal ze szczętem, zarazem i ptastwo wszelakie pożywienia pozbawiając…
    Kłaniam nisko, za wspaniałą gościnę niepomiernie obligowany:)

  7. „Durnie, co widzą pozytyw ujeżdżania po gościńcach bicyklem, a dostrzec nie umieją, że za każdym takim się ze czterdzieści automobili, wyprzedzić go nie mogących, wlecze, z nawiązką oddając przyrodzie,”

    Jak ja lubię takie stawianie sprawy na ostrzu noża: z jednej strony mądrzy automobiliści, którym się spieszy, z drugiej durni cykliści, którzy im przeszkadzają. Z jednej strony zwariowani ochroniarze przyrody, z drugiej rozsądni ludzie, rozumiejący, że dla wygody człowieka i postępu cywilizacji trzeba wszystko wyasfaltować.
    Ja ujeżdżam po gościńcach zarówno bicyklem, jak i automobilem (jestem półdurniem?) i jakoś do tej nie zaobserwowałem sznura czterdziestu samochodów blokowanego przez samotnego rowerzystę. Gdyby zamiast rowerzysty podstawić dużą, wolno jadącą ciężarówkę z przyczepą – to owszem.

  8. TesTeq: „Inne gatunki już czują słabość i zapach krwi unoszący się nad umysłami uprawiającymi poprawne politycznie myślenie ekologiczne.”

    Masz Pan na myśli komary?

  9. Komary, koty, konie, kobyły, konary, koguty, kokoszki, kormorany, komosy i inne (e)kologiczne tałatajstwo. Wszystkie te potwory czają się, żeby wgryźć się nam w gardła. Ale my się nie damy!

  10. Zapomniałem! I KOLARZE!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: