Napisane przez: torlin | 06/07/2014

Skóra nosorożca

Nosorozec czarny

Skóra nosorożca, zdjęcie STĄD

Już dawno przyszła mi do głowy pewna prawidłowość, że jak jest czegoś za dużo, to następuje zobojętnienie. Nawet, jeżeli jest to nieprawdopodobnie ciężkie do wytłumaczenia, jak np. zobojętnienie na śmierć w obozach koncentracyjnych, na śmierć zwierząt w czasie wielkiej powodzi czy na seks po wielogodzinnym oglądaniu pornografii (nie czepiać się mnie, ale znam takich ludzi).

I współczesny świat, ze swoją powszechną informacją, plotką, natychmiastową reakcją, wszystkowiedzący (zmem), doprowadził do tego, że ludzie powszechnie zobojętnieli na skandale.  Wiadomość, że jeden człowiek chciał przekupić drugiego, czy że jeden polityk chciał szantażować drugiego, a trzeci ma nieślubne dziecko z kobietą, którą zapłodnił w czasie rozwodu z pierwszą żoną i przygotowaniami do ślubu z drugą – nie robią żadnego wrażenia. Świat zobojętniał niesamowicie, bo dla mnie memy to jest właśnie zobojętnienie. Po prostu wszelkie żarty na tematy poważne to jest zobojętnienie. Moja ciotka, o której pisałem, że zaliczyła cztery ciężkie obozy koncentracyjne, opowiadała, że popularne w obozach były żarty z … ludzi przebywających w obozach. Na pierwszy rzut oka – szokujące.

A prawda jest taka, że jak czegoś jest w zbyt dużych ilościach, to człowiek przybiera skórę nosorożca (sformułowanie bez sensu, ale mi się podoba). Niewrażliwość całkowita. I coś mi się wydaje, że będzie to coraz częstsze, a to spowoduje, że celebryci (ewentualnie politycy) będą musieli się bardzo starać, żeby zaskoczyć czymś publiczność. Bo zdrada, tatuaże, przekupstwo, wyskakująca naga pierś na gali czy seks w wannie zobojętniał. Ja proponuję, żeby jeden polityk drugiego zjadł, celebryta miał stosunek z nosorożcem, a osiemdziesięciolatek ożenił się z roczną dziewczynką. Tylko jak to wszystko zobojętnieje, to co będzie następne?

To tak a propos podsłuchów. Bo nikt nie dyskutuje, o czym się tam mówiło, tylko każdy chce dokopać Tuskowi. Bo same żarty o członku zobojętniały, szczególnie mężczyznom. My wolimy żarty o elementach kobiet.

Reklamy

Responses

  1. Nie wiem, czy mówimy o tym samym, bo się żywotem celebrytów nigdy nie zajmowałem, to i nie miałem na co zobojętnieć. Co się polityki zaś tyczy, to od lat kilku już z okładem wybrałem coś, co nazywam „mentalnymi Bieszczadami”: mam to wszystko gdzieś i szkoda mi czasu na rzeczy w gruncie rzeczy nieistotne, nawet jeżeli komuś innemu one wydają się samym sednem wszechrzeczy…
    Kłaniam nisko:)

  2. Tak, to o to chodzi, Wachmistrzu nad Wachmistrzami. A czyż to nie jest zobojętnienie, o którym pisałem?

  3. „nie czepiać się mnie, ale znam takich ludzi” – Torlinie :), to chyba objaw normalności ? A jednak jest coś w tym kraju, co nie tylko nie szokuje, ale daje się zrozumieć ;). Pytanie tylko, kto ma tyle wolnego czasu i komu go nie żal na oglądanie pornusów?

  4. Tak Cę dawno nie było Sarno, że się stęskniłem. Wolę pornosy w naturze (i nie chodzi mi tylko o przyrodę). 😀

  5. Jakie to proste by ktoś za nami zatęsknił – wystarczy tylko odpłynąć w wirtualny niebyt – i zarazem jakie smutne.

  6. @Torlin: A te pornosy w naturze mogą być wielogodzinne czy nie?

    I skąd wiesz, że ci Twoi znajomi, co nałogowo wchłaniają pornosy, nie mają ochoty na seks? Odmawiają pójścia do łóżka na randce? Ryzykowne eksperymenty… Ale czego się nie robi dla nauki… 😀

  7. Zobojętniał?
    Obchodzi nas to co bliskie. Z politykami i celebrytami nie jest tak prosto, bo przez bywanie w mediach oni są ‚bliscy’ i zajmujemy się czasem ich sprawami, które nas zupełnie nie powinny obchodzić, tak jak kwestie życia intymnego, które przywołujesz. Tu większa obojętność jest czymś dobrym.
    Inna rzecz, że nie obchodzi to, co dalekie. Zajmujemy się zdradą celebryty, a zapominamy o wojnie domowej, choćby w Syrii. To gorsze zobojętnienie, ale zupełnie naturalne, bo ilu Syryjczyków znamy osobiście?

  8. Bo my PAK-u nie rozumiemy spraw Islamu, to oni się wzajemnie wyżynają. Nikt tak faktycznie nie wie, kto ma rację. I dlaczego się wyżynają. To ciągłe oskarżanie Europy i Ameryki za to jest po prostu śmieszne.

  9. To ciągłe oskarżanie Europy i Ameryki za to jest po prostu śmieszne.

    Myślę, że śmieszna jest Twoja naiwność. Na Bliskim Wschodzie toczy się walka o ropę: Ameryka kontra Europa kontra Rosja kontra Chiny. Fundamentalizm religijny (nie tylko islamski) jest tylko jednym z narzędzi w tym konflikcie o dostęp do surowców.

  10. Naprawdę tak sądzisz? Że ci ludzie zabijający wszystkich i wysadzający zabytki mające kilka tysięcy lat są inspirowani albo przez Rosję, albo przez USA, albo przez Europę, albo przez Chiny?
    Ty nazywasz mnie naiwnym, a ja Ciebie obsesjonistą.
    Mam nadzieję, że się nie obrazisz.

  11. Zabytki? O czym ty człowieku mówisz! Idź do kibola i porozmawiaj z nim o zabytkach. Dla niego taka dewastacja to tylko wysadzenie wyszczerbionego kamulca. Dla jaj! Zaś dla inspiratorów to odpowiedni kamuflaż istoty przedsięwzięcia.

    Był kiedyś w TV taki program, w którym odkrywano fragmenty obrazów i się zgadywało, co to za dzieło. Tak samo jest w polityce, ale Ty nie wierzysz, że widzisz tylko drobne fragmenty i kawałek ramy.

  12. Torlinie, poznajesz siebie?

    „Jakie prawo moralne ma ta partia teraz do rządzenia, (….) po opublikowaniu treści nagrań.”
    „Załóżmy, że to jest prawda, że to jest wszystko prowokacja, wspólne działanie służb specjalnych, NKWD, Mossadu i przekupnych agentów dziennikarskich, że GRU-owiec Napieralski trzymany za nogi przez Putina (bo nie mógł dosięgnąć) zakładał aparaturę szpiegowską. Załóżmy, że to jest wszystko prawda. Zadaję fundamentalne pytanie – CO TO MA DO TREŚCI ZAREJESTROWANEJ ROZMOWY?
    Przecież to treść tych rozmów kompromituje PiS. Żadne prowokacje by nic nie dały, gdyby nie poleźli do tego pokoju.”

    Przypominam, że te „fundamentalne pytania” zadawałeś wtedy, kiedy nagrano ludzi PiS’u („taśmy Berger”).
    Co z nich zostało, kiedy teraz nagrano Twoich wspaniałych PeOwców?

    Jak to się nazywa? Kalizm?
    Czy może to ten już słynny Twój obiektywizm?

  13. @Stanisław Błaszczyna: „A co mnie obchodzi moja wczorajsza gadanina!” – Konrad Adenauer

  14. Zgadzam się z TesTeqiem
    Kiedyś kolonizowano kraje, aby łupić wartościowe rzeczy.
    Dziś wojna jest o surowce.
    Kto ma tani gaz, ropę – jego gospodarka rozkwita (choćby Niemcy płacą za rosyjski gaz prawie połowę tego co my).
    Myślenie przedstawicieli mocarstw widziałabym raczej jako:
    „Kto by przejmował się śmiercią jakichś analfabetów z Afganistanu czy innego kraju? (przecież jakieś koszty wliczone są w działania wojenne).”
    Poza tym..
    Jaki budżet ma armia amerykańska?
    Wszak dobrze jest zbyć się gdzieś broni (zwłaszcza w słusznej? sprawie), można kupować później następną.

    Jeśli chodzi o temat wiodący…

    „- Dzień dobry – powiedział lis.
    – Dzień dobry – odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł. […]
    – Ktoś ty? – spytał Mały Książę. – Jesteś bardzo ładny…
    – Jestem lisem – odpowiedział lis.
    – Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny…
    – Nie mogę bawić się z tobą – odparł lis. – Nie jestem oswojony.
    – Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: – Co znaczy „oswojony”?
    – Nie jesteś tutejszy – powiedział lis. – Czego szukasz? […]
    – Szukam przyjaciół. Co znaczy „oswoić”?
    – Jest to pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis. – „Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.
    – Stworzyć więzy?
    – Oczywiście – powiedział lis. – Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
    – Zaczynam rozumieć – powiedział Mały Książę. – Jest jedna róża… zdaje mi się, że ona mnie oswoiła… […]

    Jeśli „innych” oswoimy – to będziemy się nimi i ich sprawami przejmować.
    Jeśli uznamy ich za obcych, to posiądziemy skórę nosorożca

  15. Jeśli zaś chodzi o konsekwencje aktualnej afery…

    Na pewno będą.

    Szala się przelała.

    Mimo pozorów obojętności.

  16. Żaden kalizm Stasiu, tylko inne rozmowy. Zupełnie czymś innym są propozycje korupcyjno – polityczne, nagrane przez jedną ze stron, a zupełnie czymś innym prywatna rozmowa. Prywatnie człowiek czasami gada takie głupoty, że jakby mnie ktoś nagrał, tobym żywy nie wyszedł. Widzisz różnicę pomiędzy tymi rozmowami, czy nie?
    A po drugie PO nie jest moją partią.
    ——— Mario!
    Rozbawiłaś mnie tą szalą, która się przelała. Moja Mama mówiła czasami, że ktoś jest piątą kulą u nogi.
    Tylko po co mam ich oswajać?

  17. @ Torlin,

    „nie rozumiemy spraw Islamu, to oni się wzajemnie wyżynają.[] I dlaczego się wyżynają. To ciągłe oskarżanie Europy i Ameryki za to jest po prostu śmieszne.”

    Patrzac na zdjecie myslalem, ze bedzie o nosorozcach ( ten na zdjeciu to tzw bialy) ale sie pomylilem. Mialem nie pisac ale powyzsze mnie „sprowokowalo”. Widzi Pan swiat ogladany z roznych miejsc wyglada odmiennie. To nie jest ciage oskarzanie Europy czy Ameryki tylko stwierdzenie pewnego faktu – wiele zdarzen na swiecie, Blliski Wschod jest tego klasycznym przykladem to efekt takich a nie innych dzialan tzw swiata zachodniego. Niektore z nich, calkiem wspolczesne, sa na pograniczu barbarzynstwa. Ja rozumiem, ze zapatrzeni w „nasza” cywilizacje i „nasza” demokracje mamy trudnosci z dostrzezeniem „naszego” udzialu w katastrofach rozgrywajacych sie przed nami. Oczywiscie regiony, ktore staly sie czy sa obiektem „naszych” interwencji maja i bez tego sporo problemow.
    W jednym ma Pan racje, nie rozumiemy spraw Islamu, choc byloby blizej prawdy , nie chcemy tych spraw rozumiec.

    Pozdrawiam

  18. Torlinie, Ty masz zadziwiająca właściwość niedostrzegania faktów, jeśli tylko nie zgadzają się z Twoja opinią, oglądem czy osądem.
    Nawet gdyby taki Sikorski 50 razy powtórzył, że jego rozmowa z Roztowskim była służbowa (a mówił to wiele razy), to i tak Ty z … nie chcę nazwać jakim… uporem, będziesz twierdził, że ta rozmowa była prywatna.

    Podobnie: gdyby nie wiem ile dano Ci dokumentów i książek dotyczących Bliskiego, czy Dalekiego Wschodu (zresztą, dotyczy to także Afryki i Ameryki Południowej), w których jak wół jest widoczne, że niemal wszystkie wojny i konflikty ostatnich kilkuset lat były skutkiem europejskiego kolonializmu oraz amerykańskiego imperializmu, to Ty będziesz zwalał wszystko na sowiecki komunizm i barbarzyński islam.

    Jesteś ślepy, chcesz byś ślepy… nie wiem.
    Myślisz swoim stereotypem i schematem, dlatego rozmowy z Tobą prowadzą donikąd.

  19. Idę do pracy, to tak na szybko – do obydwu Panów
    Nie kwestionuję kolonializmu, ale wysadzanie bab na targach i zabytków w powietrze to naprawdę nie jest skutek kolonializmu, tylko religii.
    A rozmowa? Nie wolno nagrywać, jeżeli nagrywający nie jest jedną ze stron. Mógł nagrywać Michnik, Oleksy czy Beger, a on nie. Tak mówi prawo.

  20. @ Torlin,

    „….ale wysadzanie bab na targach i zabytków w powietrze to naprawdę nie jest skutek kolonializmu, tylko religii.”

    Powiada Pan, ze to wynika z religii? Zalozmy, ze tak jest, przynajmniej w jakiejs czesci. Z czego wobec tego wynika zabjanie ludzi przy pmocy bezzalogowych samolotow? Warto pamietac, ze owe samolociki ( nie sa w sumie takie male) naruszaja przestrzen powietrzna suwerrenych krajow, zabijaja praktycznie na podstawie „widzi mi sie” operatora i dosyc masowo, wbrew zapewnieniom uzytkownikow. Czym sie rozni ta operacja od „wysadzania bab na targach” ? Na to, by wiazac islam z zamachami bombowymi nalezaloby miec doglebna wiedze o islamie ( to raz) jak i miec szczegolowe i rzetelne informacje ( to dwa) o miejscach/krajach, gdzie ma to miejsce. Niestety w jednym i drugim przypadku tzw. wiedza sprowadza sie do tego co podaja nam, najczesciej bez mozliwosci weryfikacji, srodki masowego przekazu. Poza tym istnieje inny aspekt, jeden z publicystow uzyl okreslenia „unpeople” i to jest chyba sedno sprawy, po czesci w zgodzie z mysla przewodnia Pana eseju. Odlegle i malo znane nam spolecznosci sa traktowane jako „unpeople” / „nieludzie” i to usprawiedliwia i znieczula wobec najbardziej barbarzynskich dzialan. Mozna ich najezdzac dla ich wlasnego dobra, porywac z terenu ich kraju, wiezic bezterminowo i bez wyroku sadowego, torturowac, bombardowac, pozbawiac srodkow do egzystencji. Kiedys probowalem w Polsce wytlumaczyc, skad sie bierze niechec ludow III swiata do Zachodu – w tej sprawie wiedza w Polsce jest praktycznie nieistniejaca, w sumie mozna nazwac to ignorancja. Dla moich rozmowcow bylo to abstrakcja, gdyz wszem i wobec to, co „my” robimy jest dla dobra tamtych ludzi. Dla ich dobra robi sie to wszystko, o czym wspomnialem – mimo, iz nas o to nikt nie prosi. Nie pisze tego by Pan, czy ja , czy ktokolwiek inny bil sie w piersi i posypywal glowe popiolem, lecz dla faktu, iz nalezy byc rowniez swiadomym tego, co robimy „my” „im” i nie uprawiac „propagandy sukcesu”.

    Pozdrawiam

  21. Torlinie,
    konflikt w Syrii nie jest sporem doktrynalnym islamu. To wojna domowa, gdzie wśród innych czynników występują kwestie religijne, a stronami są nie tylko muzułmanie.
    Co do przyznawania racji w sprawie syryjskiej mogę się nawet zgodzić, ale czy nieumiejętność przyznania racji oznacza, że ta wojna jest nieważna? Że co? Że wojna jest istotna, a tragedia jest tragedią, tylko wtedy, gdy potrafimy jasno przypisać czarno-białe etykietki?
    Nie ważne, kto jest winien, ofiarami są zwykli ludzie. I jest to tragedia zupełnie nieporównywalna z naszymi podsłuchami, czy zdrady żon przez polityków.
    Trudno powiedzieć, że „świat zobojętniał” — on zawsze taki był, może tylko dzięki dostępowi do informacji widzimy to lepiej. Ale świadectwem zobojętnienia nie jest magiel wokół podsłuchów, ani to, że się Clintonowi upiekło po aferze z Moniką, ale to, że zapomnieliśmy o Syrii, że Irak nas zainteresował tylko na chwilę, a konfliktem izraelsko-palestyńskim zajmujemy się od zamachu do zamachu (i tak dobrze, bo jakoś przyjęliśmy Izrael do wspólnoty państw zachodnich, nam bliskich i budzących współczucie, na co większość ludzkości nie może liczyć).

  22. Podjąłem decyzję, od jutra wracam do normalnych wpisów w Kamiennej Wiosce, mój blog wchodzi w dawne koleiny, co trzy dni notka, a Torla staje się z powrotem miejscem spotkań ludzi uwielbiających Sztukę przez duże S i wszelkie sprawy cywilizacyjne z pominięciem polityki.
    Po pierwsze, trochę się stęskniłem za dawnym blogiem, a może i trochę żałuję, że mi z tą polityką nie wypaliło.
    Po drugie – nasze dyskusje polityczne nie są żadnymi dyskusjami, tylko przedstawianiem stanowisk. Nikt nawet nie drgnął ze swoim poglądem.
    Po trzecie – dysputy polityczne ściągają jak światło ćmy wszelkiego rodzaju indywidua, z którymi nie mam zamiaru dyskutować.
    Po czwarte – to miały być eseje, a to nawet eseikami trudno nazwać.
    Od jutra jestem wolniejszy, skończyłem wszelakie prace (tzn. dokładniej mówiąc dzisiaj je zakończę), tak że będę mógł zająć się blogiem i trochę poodwiedzać starych kumpli (i kumpelki).
    ——————-
    W takim razie mam do Was wszystkich pytanie, mamy problem z ISIL, uciekło np. z Mosulu 500 tys. Irakijczyków. Jesteście przewodniczącymi delegacji, która ma uspokoić region. Proszę zredagować Waszą działalność w punktach.

  23. Torlinie, ja w kwestii formalnej;)
    – jest się kulą u nogi
    – albo piątym kołem u wozu
    Piąta kula u nogi – mam pomysł na to, co można za nią uznać, ale to moje gdybanie. Co Mama miała na mysli?

  24. @Torlin: Straciłem nadzieję. Ty naprawdę myślisz, że mamy do czynienia ze spontanicznym wykluwaniem się nowego państwa ISIL, spontanicznymi wiosnami w krajach arabskich i pokojową misją stabilizacyjną Sił Dobra. Dalsze tłumaczenie to strata czasu. A na sztuce się nie znam. Pa!

  25. To była aluzja do takiej samej pomyłki Marii, szala się nie mogła przelać. Szala mogła się przechylić, przeważyć.
    ———-
    TesTequ!
    Ale na jakiej podstawie tak piszesz? Czy ja napisałem coś o nowym państwie? Jedziesz do nich i co mówisz? Zdradź mi, bo ja nie wiem, a nie obrażaj się.

  26. Powracajac do „tytulowego” zdjecia – to jest bialy nosorozec, nie czarny. Strona, z ktorej Autor „pozyczyl” zdjecie blednie ilustruje tekst. Mialo nie byc o polityce, jest o przyrodzie – wczesniej zwrocilem na to uwage ale w wirze dyskusji tego nie zauwazono. O sztuce tez bedzie.

    Pozdrawiam

  27. Vandermerwe!
    Wracam do nosorożców!!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: