Napisane przez: torlin | 17/07/2014

Miłość blondynki (do książek)

marilyn_monroe_reading_2

Pożyczyłem sobie z biblioteki publicznej książkę pt. „Marilyn Monroe – fragmenty – wiersze, zapiski intymne, listy” w opracowaniu Stanley’a Buchthala i Bernarda Commenta Wydawnictwa Literackiego (nie znalazłem niestety roku wydania albumu). Sporo rzeczy mnie zaciekawiło, kilkoma fragmentami się zafascynowałem, trochę mnie znudziły jej wiersze, nie trafiają do mnie. Ale rzecz, która najbardziej do mnie zaintrygowała, to fakt, że Marilyn uwielbiała książki. Kochała czytać.

anc.00151.017 Źdźbła trawy

Marilyn Monroe czytająca „Źdźbła trawy” Walta Whitmana, jednego z najbardziej kontrowersyjnych poetów amerykańskich. Powiem szczerze, że zawsze ją uwielbiałem. I wcale, nigdy, nie uważałem ją za głupią blondynkę.

Joyce

Marilyn Monroe czyta „Ulissesa” Jamesa Joyce’a (i zdaje się, że ją kończy). Po jej śmierci zacząłem dużo czytać na temat tej niby bałaganiarskiej, nierozgarniętej istoty, która potrafi uwodzić tylko ciałem. Dostrzegłem w niej nie tylko bardzo wrażliwą osobę, która za nic nie może przedostać się ze swoim prawdziwym JA do szerszej publiczności, ale doceniłem jej inteligencję.

Marilyn Monroe reading by Ed Feingersh, March 1955 To the Actor

Marilyn Monroe czyta „Do aktora” Michaela Chekhova. Nie będę ukrywał, że bardzo lubiłem jej filmy, nie będę ich wymieniał, bo większość z Was zna je doskonale.

marilyn_monroes_bookshelf Wróg ludu

Marilyn Monroe czyta „Wroga ludu„. Tak naprawdę to jest dzieło Henryka Ibsena, ale zaadaptował je na deski sceniczne i jako scenariusz do filmu Arthur Miller. Muszę przyznać, że największe wrażenie w książce zrobiły na mnie fotografie, ale jeszcze większe zdjęcia Marilyn czytającej. I to jakie dzieła. (90 % procent Polaków nie to, że ich nigdy nie przeczytało, ale o żadnej z nich nawet nie słyszało. Nawet o autorze).

MarilynMonroe_book_01 śmierć komiwojażera

A w rękach Marilyn „Śmierć komiwojażera” jej męża Arthura Millera. Na początku chciałem je zeskanować (zdjęcia z książki), ale zajrzałem do Internetu, a tam wszystkie były.

MarilynMonroe_book_08 goya

Tym razem Marilyn czyta książkę o Goi. Powiem szczerze, że Marilyn mi się zawsze podobała jako kobieta, a na zdjęciach na samej górze, gdzie siedzi na kanapie u siebie w domu w maju 1953 roku i coś sobie pisze, dla mnie wygląda zjawiskowo.

MarilynMonroe_book_09 thinting

Tym razem w ręku Marilyn książka niesamowita, bo poradnik Kennetha S. Keyes Jr. „Jak rozwijać swoje zdolności myślenia”.

Reklamy

Responses

  1. No widzisz…
    Bo blondynki generalnie bardzo „lubieją” czytać. 🙂
    A cóz Marylin była winna temu, że wszyscy faceci którzy ją zobaczyli myśleli tylko o jednym…
    A poza tym ona została odpowiednio wyreklamowana. No i te związki z pisarzami, bokserami, prezydentami…
    W gruncie rzeczy była bardzo nieszczęśliwa, bo przedstawiano ją w sposób przedmiotowy…
    Pozdrawiam.
    P.S. Wracam od Celta 🙂

  2. Myślę, że to dosyć częste zjawisko, że aktor utrwala się w pamięci współczesnych wyłącznie w swoim scenicznym czy filmowym emploi. I wtedy przeżywamy zdziwienie, dowiadując się, jaki był w życiu prywatnym. Choć po prawdzie ta seria zdjęć Marylin przy lekturze nie wygląda mi na sceny z życia prywatnego, tylko na świadomy zabieg wizerunkowy. A już ten „Ulisses”! Typowe dzieło klasyczne, czyli zgodnie z definicją bodajże Tuwima, książka, którą się chwali, nie czytając. Sam mam „Ulissesa” na półce, ale go nie czytałem i nie znam nikogo, kto by przeczytał, choć obracam się wśród ludzi dużo czytających.

  3. Z pewnością była to „fotograficzna sesja książkowa” , ale nie to jest najważniejsze.
    Chciałabym dodać, że kobieta piękna, seksowna, utalentowana i znana…. nie może być mądra… Tego nie zniosą inne, przeciętne. Nie mogą tego także w żaden sposób zaakceptować mężczyżni, którzy myślą stereotypami.Więc przedstawia się ją często jako głupią – dla równowagi.
    A „Ulisses” faktycznie jest „nie do przebrnięcia”…

  4. Stokrotka: „…kobieta piękna, seksowna, utalentowana i znana… nie może być mądra… Tego nie zniosą inne”

    Dodałbym jeszcze jeden czynnik: taka kobieta ma znacznie słabszą motywację, by być mądrą i oczytaną, bo nie jest jej to potrzebne do sukcesu życiowego i nikt tego od niej nie oczekuje. W XIX wieku matki pouczały dziewczęta, żeby nie zdradzały się ze swoją wiedzą i inteligencją, bo nie znajdą męża…

  5. Paweł Luboński – wszystko się zgadza…
    Dodam, ze to pozostało do dziś, tylko w nieco innej formie. Dla wielu mężów żona mądra to „skaranie boskie”.
    Z drugiej strony najgorsze co może się trafić kobiecie mądrej to mąż/partner który jest zwykłym głupolem.

  6. „Z drugiej strony najgorsze co może się trafić kobiecie mądrej to mąż/partner który jest zwykłym głupolem.”

    To chyba zdarza się bardzo rzadko. Mądre kobiety są wybredne i z tego powodu często pozostają samotne. Na przykład moja żona znalazła sobie odpowiedniego partnera dopiero tuż przed trzydziestką 😉

  7. To życzę Twojej żonie następnych trzydziestu, udanych lat…:-)

  8. To ja powiem herezję — MM nie jest w moim typie. (Nie, nie mówię o czytaniu Joyce’a, bo to akurat OK 🙂 )

    @Paweł Luboński:
    W muzeum Zofii Kossak Szczuckiej opowiadają, że ze względu na jej szanse matrymonialne, rodzice (w końcu bardzo światła rodzina) nie wysłała jej do okulisty, mimo przeslanek, że z jej wzrokiem jest coś ‚nie tak’. Bo ‚okularnica’ była bez szans na ożenek.

  9. Stokrotka: „To życzę Twojej żonie następnych trzydziestu, udanych lat.”

    Dziękuę, choć nie wiem, czy dożyję następnych trzydziestu, bo dwadzieścia już mamy za sobą, a jestem od żony sporo starszy.

  10. No cóż…. „Nobody is perfect…”.
    Pozdrawiam 🙂

  11. Marilyn to zjawisko, obok którego trudno było przejść obojętnie.

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2011/12/06/wszystko-za-jedna-noc-z-marilyn/

    W sumie bardzo tragiczna postać, choć myślę, że miała swoje momenty triumfu – i w perspektywie wieczności jest kobietą wygraną 😉

  12. Torlinie też lubię MM 🙂

    ,, Tylko cząstka nas
    Może dotknąć cząstki drugiego człowieka –
    Czyjaś prawda jest tylko
    Czyjąś prawdą – niczym więcej.
    Możemy dzielić się jedynie
    Cząstką, którą inni są w stanie zrozumieć,
    I tak oto jesteśmy. ”
    Marilyn Monroe

    To zdjęcie podoba mi się bardziej niż inne:-)

  13. Tutaj jest sporo innych gwiazd czytających:

    http://bryka-brak.blogspot.com/2012/04/celebryta-czyta.html

    Od dawna jak widać lansuje się tezę, że czytanie jest seksy 😉

  14. Najpierw Panie!
    Stokrotko!
    Stereotypy, stereotypy. Człowiek mądry się z nich śmieje. Jeżeli się oburza, to znaczy, że to go dotknęło, a jak się czuje dotknięty, to albo jest w tym odrobinę prawdy, albo nie czuje się pewny, dowartościowany.
    ————-
    U.W.!
    Dla mnie najpiękniejszym zdjęciem MM jest to u samej góry mojej notki, pierwsze z lewej.
    ————–
    Pawle!
    Z tym oczytaniem wśród kobiet to pachnie mi w Twojej wypowiedzi XX wiek. A nie XXI. Zmieniły się czasy.
    ————–
    PAK-u!
    Nie ma sprawy, jest mnóstwo kobiet, na których widok mężczyźni (podobno) mdleją, a dla mnie to one nago mogą siąść przy mnie, i mnie to nie poruszy. Do takich należą np. słynne piękności rosyjskie jak Szarapowa czy Kurnikowa.
    —————
    Staszku!
    Moim zdaniem (powtarzam – moim zdaniem) źle używasz słowa „celebryta”. Celebryta to nie jest znana osoba, tylko znana z tego, że jest znana. W związku z tym określenie MM czy Pecka mianem celebryty jest jakimś nieprawdopodobnym nieporozumieniem.
    Z drugiej nie bardzo wiem, ile masz lat, czy pamiętasz lata 50. i 60. XX wieku. Czytało się wszystko jak popadnie. Nie było co robić na co dzień, to ludzie się spotykali, chodzili do teatrów i czytali, czytali, czytali. A zdjęcia dotyczą tamtych lat. Ja np. „Ulissesa” przeczytałem całego chyba na początku lat 70. Ale nic z niego nie pamiętam.
    Jest jedna książka, ówcześnie uznana za arcydzieło literatury iberoamerykańskiej, której nie mogłem przejść. To była książka Jose Donoso „Plugawy ptak nocy”. Pięć razy ją zaczynałem i nie dałem rady.
    A teraz jestem zakochany w polskich kryminałkach retro, pożyczyłem dwie z biblioteki publicznej, przeczytałem już „Magnetyzer” Konrada Lewandowskiego, a jestem w trakcie „Róż cmentarnych” Marka Krajewskiego i Mariusza Czubaja.

  15. Abstrahując od tego, co ja rozumiem przez określenie „celebryta”, link, który podałem nie jest linkiem do mojego bloga (więc to nie ja użyłem w tym wpisie słowa „celebryta”). Tak więc, źle zaadresowałeś swoją pretensję.

    PS. W latach 50-tych nie było mnie jeszcze na świecie, a w latach 60-tych byłem jeszcze za mały, bo coś więcej o PRL-u pamiętać (choć pamiętam sporo z końcówki tej dekady, kiedy zacząłem chodzi do szkoły).

  16. Masz rację Staszku, przepraszam, rzeczywiście.
    Wtedy czytało się mnóstwo, a szczególnie w latach 70. XX wieku.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: