Napisane przez: torlin | 26/07/2014

Najpiękniejsza droga, jezioro i wybrzeże w Polsce

Most Nowohucki

Most Nowohucki w Krakowie na Wiśle, fragment wschodniej obwodnicy tego miasta, i jednocześnie część S7. O aktualnościach na ten temat można przeczytać TU. Jak ważna jest ta trasa wie każdy, kto postanowił z Warszawy pojechać na południe Polski przez Kraków. Murowanie trafiało się na Aleję Trzech Wieszczów. Bardzo potrzebny jest ten most i ta trasa, akurat ja wiem o tym doskonale, bo mój brat cioteczny mieszka w Nowej Hucie, a jego córka przy ul. Wielickiej w Bieżanowie, i wiem, jakie musi robić kombinacje, aby do niej dojechać. I na ten temat właściwie nie ma dyskusji, ale za to drugi etap naszej notki wzbudza olbrzymie emocje. Autostrada (czy trasa ekspresowa – jeden pies) Kraków – Zakopane, a szczegółowiej trasa do Rabki i później do Zakopanego.

Kraków - Rabka 1

Jest kilka poziomów dyskusji. Pierwszym to jest opór górali przed sprzedaniem ojcowizny i oddanie jej na potrzeby drogi. Z tym wszystkim związane jest kilka spraw psychologicznych, a jak świetnie wiadomo, z tym najtrudniej jest polemizować. I w tym elemencie są również trzy poziomy, pierwszy to jest religijność mieszkańców, przywiązanie do swojej ziemi, tradycja „mój dziad tu mieszkał, mój ojciec…”, drugi to jest pamięć po nie zawsze prawidłowych operacjach finansowych związanych z powstaniem Tatrzańskiego Parku Narodowego, powstało tam wtedy wiele krzywd, i to wielokrotnie było to związane z ludźmi stamtąd, a nie ceprami. Moja gaździnka straszne rzeczy zawsze opowiadała o Wojciechu Gąsienicy – Byrcynie. Trzeci to jest niestety pazerność górali, którzy chcieliby i zjeść ciastko, i je mieć.

Kraków - Rabka 2

Drugi poziom dyskusji jest sens (przez wielu nazywany „bezsensem”) budowy tej drogi. Widać to na wielu forach internetowych, gdzie dyskutanci mówią o poprawie linii kolejowej, przyśpieszeniu przejazdu pociągiem, zakorkowaniu się Zakopanego (po co komu tam samochód?), poprawie komunikacji publicznej w samym Zakopanym i jego bliskiej okolicy.

Kraków - Rabka 3

Trzeci poziom to jest piękno trasy. Ponieważ górale nie chcą oddawać swojej ziemi pod budowę szosy Bieńkowska wpadła na pomysł (który był moim marzeniem od dawna, od kiedy jechałem samochodem z Austrii do Włoch), aby całą trasę poprowadzić nie po ziemi, tylko w powietrzu na estakadach i w tunelu, ograniczając do minimum ilość wykupywanej ziemi. Zajrzyjcie TU.

Trzeba byłoby dodać czwarty poziom, to jest Chyżne, absolutnie w dyskusji niedoceniane i omijane. Tymczasem Chyżne dla Małopolski jest to jedno z najważniejszych miejsc w kontaktach z południem Europy. Omijanie w projektowaniu tras w Polsce tego przejścia granicznego (dzięki Schengen wirtualnego, ale będącego dalej punktem na mapie) jest szalonym błędem. I świadczy to o  dominowaniu w rozumowaniu warszawocentryczności.

—————————-

Morskie Oko

Na stronicach „The Wall Street Journal” opublikowano ranking najpiękniejszych jezior świata TU. Na pierwszym miejscu znalazło się nasze Morskie Oko (zdjęcie właśnie z WSJ). Można oczywiście dyskutować, słowo „najpiękniejsze” jest przecież niesłychanie względne.

Lake Powell

Na drugim miejscu znalazło się Jezioro Powell, ale jak ja pamiętam, to nie jest naturalne jezioro, tylko sztuczny zbiornik. Co nie zmienia faktów, że przepiękny.

flamingos_lake_nakuru_26

Na trzecim miejscu jest Jezioro Nakuru. I tu właśnie kolejna wątpliwość, jak oglądam zdjęcia tego jeziora, jest ono najnormalniejszym jeziorem. Tylko te ptaki, dlatego na zdjęciu dałem odlot flamingów.

JezioroLucerna

Na czwartym jest rzeczywiście przepiękne jezioro europejskie, widać Amerykanie nazywają je Jezioro Lucerna, w naszej tradycji nosi ono nazwę Jeziora Czterech Kantonów. Szwajcaria.

punkaharju_saimaa_1790_0

A na piątym fińskie Saimaa, to jezioro ma najdłuższą linię brzegową na świecie, 14 850 km.

———————————

DLOSZ

Jak mamy ładną Polskę można zauważyć w kolejnym artykule o Norwegach TU. I to o zakochanych Norwegach w Polsce, w polskim wybrzeżu. Tylko się boję, czy to nie będzie zabetonowanie polskiego wybrzeża. Mielno Beach City.

Advertisements

Responses

  1. W dziedzinie drogownictwa jest dla mnie czymś niepojętym, dlaczego najwyższego priorytetu nie ma połączenie drogą ekspresową albo autostradą Warszawy z Krakowem i Górnym Śląskiem, czyli trzech największych oglomeracji w kraju. Ukończenie tych tras nie jest przewidywane w ciągu najbliższych bodaj czy nie dziesięciu lat.
    Co do Zakopanego, to – jak już chyba kiedyś tu pisałem – nie jestem osobiście zainteresowany. Nie bywam tam, znajduję sobie mniej uczęszczane góry i górskie miejscowości. Powiedziałbym wręcz, że dostęp do Tatr należałoby ograniczać, a nie poprawiać. Natomiast istotnie ważną sprawą jest udrożnienie trasy na Chyżne.
    Ranking najpiękniejszych jezior? To bardzo amerykańskie, oni zawsze muszą wszystko posortować. Zastanawiam się, dlaczego Polacy z taką łatwością przejmują akurat obyczaje, gusty i styl życia rodem z USA. Czytałem ostatnio ponownie stary reportaż Teresy Hołówki, która w latach osiemdziesiątych spędziła trzy lata w średniej wielkości mieście na Środkowym Zachodzie, czyli w bardzo prowincjonalnej części Ameryki. Kiedy dość już dawno temu sięgnąłem po tę książkę po raz pierwszy, prezentowana w niej mentalność tamtejszych mieszkańców i układ stosunków społecznych szokowały mnie swoją obcością i innością. A teraz z niejakim smutkiem zauważam, jak wiele z tego mamy już w Polsce.

  2. Całkowicie się z Tobą zgadzam. W ogóle nie bardzo rozumiem układu polskich autostrad, dlaczego A1 nie idzie na zachód od Warszawy (ja wiem, że idzie na zachód od Warszawy, ale w strasznej odległości). Moja córa z zięciem i moimi wnuczkami pojechali nad morze przez Stryków. Do Zakopanego jeździ się gierkówką. Dla mnie osobiście jedną z najważniejszych autostrad w Polsce powinna być S8 Warszawa – Wrocław, z dostępem do autostrad w południowych Niemczech, Francji, Włoch. Już w tym momencie korkują się autostrady, a oni budują taką małą szosę. Jak tylko ją otworzą, to zobaczysz, co się będzie działo. I jeszcze jedno, S8 robi jakąś karkołomną operację, dojeżdżać się będzie z Warszawy do Piotrkowa, następnie będzie się skręcać bez sensu na północ w kierunku Łodzi, i dopiero później w kierunku Wrocławia.

  3. „S8 robi jakąś karkołomną operację, dojeżdżać się będzie z Warszawy do Piotrkowa, następnie będzie się skręcać bez sensu na północ w kierunku Łodzi, i dopiero później w kierunku Wrocławia.”

    Tak będzie tylko do czasu, aż ukończą obwodnicę Łodzi. Na co, zdaje się, też jeszcze dość długo poczekamy.

  4. Ładne zdjęcia, ambitne plany. Jeśli chodzi o zamierzenia Norwega w Mielnie to wolę osobiście wybrzeże z przed wielu lat. Dzikie, puste nawet w sezonie.
    Tak, to przeszłość, taka kolej dziejów. Stąd szukam już innych zakątków.
    Przed laty uznano (podobno) Przełom Dunajca jako coś wyjątkowego w Europie. Takich wyjątków ,także poza Polską, jest wiele, każdy ma swój urok.
    No i ten Norweg… Chyba dobrze nie zna swojego kraju…

  5. Ale Pawle nie możemy narzekać. Jechałem z Antwerpii autostradami europejskimi z polskimi włącznie do Krakowa i nie mamy się czego wstydzić. Uważam w ogóle, że właśnie takie nastawienie, że nam ciągle jest mało, i na okrągło uważamy się za naród na dorobku, pozwoli zakwitnąć Polsce. Ale z drugiej strony kochani planiści dzisiejszy ruch na polskich autostradach przewidywali na połowę lat 20. XXI wieku, już się zaczynają korkować. Niedługo je będzie trzeba przebudowywać na trójpasmówki. Ja obok S8 kibicuję dwóm innym drogom, jednej zdegradowanej autostradzie – to S3 (dawna A3) ze Świnoujścia do Lubawki koło Wałbrzycha przez Gorzów, Zieloną Górę i Legnicę. Dzisiaj jest już połączenie z autostradą A2 i do Zielonej Góry, niedaleko jest do połączenia z A4.
    Ale mnie zależy na S19 Białystok – Lublin – Rzeszów – Barwinek, a tam gotowe jest chyba 6 km trasy. Poczytać sobie można o aktualnościach w poniższym linku
    http://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/465043,gddkia-otworzy-nowe-odcinki-autostrady-a4-i-drogi-ekspresowej-s8.html
    ——————
    zezem!
    Przepięknych miejsc na świecie jest tony, kopy, miliony. Właściwie prawie w każdym kraju można znaleźć miejsca zachwycające. Ale na tym polegają wszelkiego rodzaju rankingi.

  6. „Dzikie, puste nawet w sezonie.”

    Wlasnie, nie ma to jak dzikie, puste nawet w sezonie. Rodzinnie mamy zasade, ze jesli wiekszosc spoleczenstwa jedzie w jednym kierunku my zmierzamy w calkiem przeciwnym. Ale nie ma gwarancji. Wiele lat temu pojechlismy z zona na najdalszy skrawek kontynetu. I tam w jednym miejscu stal samotny motel na skraju plazy. Postanowilismy wrocic w to miejsce za jakis czas wlasnie dla samotnosci, dziewiczej plazy i szumu oceanu. Za jakis czas zminilo sie w pare lat ale pojechalismy. Niestety miejsce jakie znalismy i mielismy w pamieci juz nie istnialo, utopione w morzu nowej infrastruktury i tabunow ludzi.
    Mysle, ze dzisiaj niewielu ludzi docenia urok samotnosci wsrod przyrody. Lubimy z zona jezdzic w odludne miejsca, gdzie bez wiekszego wysilku nie widzimy innej istoty ludzkiej.

    Pozdrawiam

  7. Jak już wielokrotnie tłumaczyłem, nie jestem absolutnym zwolennikiem samotności, dzikości, przyrody i pustki. Świetnie się wtedy czuję, ale znakomicie sobie radzę również w tłumie i dobrze mi tam. Daję zawsze przykład trasy do Morskiego Oka, gdzie idę wśród milionów, którzy mi w najmniejszym stopniu nie przeszkadzają, a wystarczy, że zejdę do Schroniska w Starej Roztoce i mam samotność i prawdziwych turystów.
    Drugą sprawą jest fakt, że ja jestem wędrownikiem, nie siedzę na miejscu. Mnie jest łatwiej urządzić sobie bardziej zróżnicowany pobyt, bo jestem właściwie każdego dnia w innym miejscu.

  8. @Torlin
    Rankingi na przykładzie wyboru Miss World. Owszem ładna dziewczyna. Ale to też kwestia, kto w tym wypadku staje do konkursu. A ile pięknych kwiatów
    w ogóle nie pozostaje zauważonych (z takich czy innych przyczyn..).Kilka lat temu widziałem w Francji dwie młode Hiszpanki. Nie tylko ja na nie zwróciłem na nie uwagę (były też i inne kobiety ,które to zauważyły). Taką urodę, powab doprawdy rzadko się spotyka…

  9. vandermerwe on 27/07/2014
    at 15:23
    Ale nie ma gwarancji. Wiele lat temu pojechlismy z zona na najdalszy skrawek kontynetu.
    ………………………………………………………………………………………………..
    Nie jest jeszcze tak źle… Jest sporo takich zakątków i to pięknych na naszym kontynecie. Nie dalej jak dzisiaj przyjrzałem się pewnej malutkiej miejscowości w hiszpańskiej Galicji, którą znam w miarę dobrze. Wydaje się ,że jest „po staremu” Piękne plaże (często-gęsto) puste, dobry kilmat latem, dobre jedzenie i nie za wiele turystów.

  10. Zezem!
    Zastanawiałem się, skąd w Hiszpanii tyle ładnych blondynek.
    W Galicji? Ładna pogoda? Słyszałem , że jest tam jak w Breście. Zimno i podmuchiwato.

  11. @Torlin
    Zastanawiałem się, skąd w Hiszpanii tyle ładnych blondynek.
    ………………………………………………………………………………………………….
    Panie o których wspomniałem, nie były blondynkami 😉
    Na Maderze spotkałem Portugalczyka o jasnoniebieskich oczach.
    Od mniej więcej Santander powoli ale systematycznie zaczyna się wznosić ciąg górski Picos Europas ogradzający północne wybrzeże Hiszpanii od „całej reszty”. Gdy w centrum panuje ponad 40 C w cieniu, w takiej Asturii i Galicji (wpływ Zatoki Biskajskiej) są niższe temperatury i owszem bywa też deszcz,ale krótkotrwały – piszę o porze letniej. Lecąc samolotem nad Biskają nierzadko ma się okazję przekonać o tzw. turbulencjach.
    W Galicji byłem parokrotnie i pobyty tam zaliczam do miłych i b. relaksujących.

  12. Autostradę A1 się buduje.
    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1539297&page=75
    W tym roku odbyłem kilka dłuższych podróży i oto moje spostrzeżenia odnośnie jakości autostrad.
    Pierwsze miejsce Austria.
    Drugie miejsce Polska/ Słowenia.
    Trzecie miejsce Niemcy
    Czwarte miejsce Włochy
    Piąte miejsce Czechy.
    Różnice wyrażają jakość przejazdu wyrażoną wg odczuwalnego komfortu prowadzenia i zmęczenia podróżą.

  13. Wrocław ma słabe połączenie z Czechami, a autostradę z Berlina powinno się nazywać zemstą Hitlera.
    Na południe Włoch z Warszawy najwygodniej podróżować Szlakiem Bursztynowym przez Brno, Wiedeń, Wenecję.
    Na Lazurowe wybrzeże przed Wiedniem odbić na Salzburg i Brennerem do Werony i Mediolanu. (dużo lepsze niż przez Pragę i Bawarię)

  14. Może i z tą Galicją masz rację zezem, trudno jest mi powiedzieć, jak nie byłem. Teraz będę bardzo niedaleko, bo w Portugalii, i mam zamiar zajrzeć do Porto.
    ————-
    Nie lubię Czechow, więc ich kraj omijam jak zarazę. Do Wiednia jadę na Cieszyn, 40 km Czechami do słowackiej Żyliny i stamtąd autostradą do Bratysławy. Lub na Wrocław, Drezno, Norymbergę, Monachium lub Sztrasburg.

  15. @ zezem,

    Nie twierdze, ze jest ” tak zle”. Tym bardziej, ze mam do „dyspozycji” cale 1,2 mln km.kw. Jednak spotykaja nas i takie niespodzianki jakie opisalem wczesniej.

    @ Torlin,

    Sposob spedzania wolnego czasu jest sprawa osobistego wyboru. Mam znajomych, ktorzy lubia zatloczone, popularne miejsca – ich wybor.
    Osobiscie jestem w szczesliwej sytuacji, ze mam do dyspozycji spory kawalek ziemi nie tak daleko od domu ( +- 300 km), gdzie moge spedzic weekend z rodzina, z dala od szumu miasta i ludzi. Warunki spartanskie ale nic zastapi „sam na sam z natura”.

    Pozdrawiam

  16. @ Paweł &:
    „W dziedzinie drogownictwa jest dla mnie czymś niepojętym, dlaczego najwyższego priorytetu nie ma połączenie drogą ekspresową albo autostradą Warszawy z Krakowem i Górnym Śląskiem, czyli trzech największych oglomeracji w kraju.”
    Czytałem kiedyś historię „gierkówki”. Wtedy zdawano sobie sprawę, że jest to połączenie numer jeden (ba! wyliczono, że gierkówka na wiele nie wystarczy, to od początku był taki ‚miś na miarę możliwości’).
    Mam jednak wrażenie, że zagrały tu dwa czynniki.
    1) Jednak z tym połączeniem jest troche lepiej, niż z kilku innymi (właśnie dzięki gierkówce). To dość typowe, że najpierw buduje się tam, gdzie jest „szczere pole”, a potem dopiero modernizuje się (poprawia, przebudowje, dubluje) coś, co jest zbudowane.
    2) Mam wrażenie, że wymiar symboliczny połączenia Warszawy z Berlinem był absolutnie przemożny. Co zresztą oddały media, które dopiero zaistnienie tego połączenia uznały za fakt, pojawienia się w Polsce autostrad…

  17. Torlinie każdy robi to co lubi, ale po co dokładać sobie 2-3 godzin zmęczenia?
    Przestalibyście marudzić – w czasach planowania i budowy gierkówki jedynym dłuższym dwujezdniowym odcinkiem drogi w Polsce była betonowa autostrada pod Wrocławiem.
    Gierkówka to rewolucja komunikacyjna – co prawda szyta na komunistyczną miarę – ale jednak rewolucja.

  18. Planowanie i budowa układu autostradowego w Polsce przypomina Austro Węgry.
    Mieszanka budapeszteńskiego centralizmu z wiedeńską funkcjonalnością – proszę spojrzeć na mapę autostrad w tych krajach.

  19. Vandermerwe!
    Tak jak pisałem, lubię i tak, i tak. Ale na całkowicie spartańskie warunki już się nie piszę, nie będę rąbał drze i rozpalał ognisko. Przeżyłem cały okres gomułkowski namiotowo i mam tego po dziurki w nosie. Teraz zwiedzam świat. Ale np. Paweł to uwielbia.
    ————-
    PAK-u!
    Duży udział w tym miało miejsce pochodzenia Gierka. Tak jak teraz najlepiej „uautostradowane” jest Pomorze Gdańskie.

  20. @Torlin
    Nie lubię Czechow, więc ich kraj omijam jak zarazę.
    ………………………………………………………………………………..
    Hmmm??? Ciekawe dlaczego???

  21. Byłem chyba 15 razy w Czechach i przy każdej wizycie spotykałem się albo z chamstwem Czechów albo ich pogardą. Zawsze spotykają mnie przykrości, niemiłe słowa, niesprawiedliwość. Doszło do tego, że w Alpy jeżdżę tylko przez Zgorzelec i Norymbergę, aby tylko nie wjeżdżać na terytorium Pepiczków. Mam prawo powiedzieć, że nie lubię Czechów. I obojętne, czy to był barman w schronisku, policjant na szosie, sprzedawca kurczaków z rożna czy kontroler biletów w metrze, zawsze było to samo.

  22. @ Torlin,

    „Ale na całkowicie spartańskie warunki już się nie piszę, nie będę rąbał drze i rozpalał ognisko. Przeżyłem cały okres gomułkowski namiotowo i mam tego po dziurki w nosie. ”

    Ciekawe, jestesmy w sumie rowiesnikami, tez przezylem lata mlodosci pod namiotem ale jakos mnie to zostalo.Rodzina tez tego nie unika. Zreszta spoleczenstwo tutaj takie, ze w wiekszosci spedza wolny czas w buszu. Przyznam, czasami spedzamy czas wolny bardziej cywilizowanie ale tez z dala od szumu i zametu – blisko przyrody.

    Pozdrawiam

  23. Vandermerwe!
    Ja wyjeżdżam od czasu do czasu z namiotem, przyznam jednak bez bicia, że ostatnie 2 razy byłem w Alpach w latach 1999 – 2000, to jest w końcu 14 lat temu. Ale ja się w dalszym ciągu nie bronię przed namiotem, tylko przed spartańskimi warunkami. Mnie to już nie bawi, przeżyłem dla przykładu 2,5 miesiąca w Rumunii w połowie lat 70. XX wieku, były dla przykładu takie kempingi, gdzie nawet ogrodzenia nie było, a za jedyną rozkosz cywilizacyjną służył kran z zimną wodą 15 cm nad ziemią. Dzisiaj, przy tanich hostelach, już się nie piszę. W górach też nocuję w schroniskach, poznaje się tam fantastycznych ludzi.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: