Napisane przez: torlin | 01/08/2014

Największe marzenie podróżnicze Torlina

khm4gqo4gc4c0s4g4w0cgkcso4c.600

Zdjęcie STĄD.

Postawiłem sobie takie pytanie, i rozpatrując je myślami biegłem pomiędzy Annapurną i Aconcaguą. Zawsze marzyłem o tym, żeby przejść dookoła tego wspaniałego szczytu nepalskiego, lub wziąć udział w wyprawie na najwyższą trekkingową górę świata leżącą w Ameryce Południowej.

Ale później powiedziałem sobie prawdę, takim największym, najskrytszym marzeniem podróżniczym jest pojechać do Timoru Wschodniego. Interesuję się tym państwem, jak go w ogóle nie było, dużo czytałem, oglądałem znakomite reportaże z walki o wyzwolenie tego regionu z rąk Indonezyjczyków. Wszystko zaczęło się od kolonizacji wysp, pierwsi tam przybyli Portugalczycy, ale całe Holenderskie Indie Wschodnie zajęli właśnie Holendrzy. Po wielu kłótniach i traktatach pomiędzy państwami kolonialnymi Timor został podzielony na dwie części, holenderską i portugalską i z przerwą na japońską okupację stan ten dotrwał do okresu dekolonizacji. Zarówno Indonezja, jak i Timor Wschodni dostali niepodległość, ale zgodnie z zasadą, że nie może być małego państwa obok wielkiego państwa autorytarnego, Timor został zajęty przez Indonezję (tak samo zresztą jak zachodnia połowa Nowej Gwinei).

Wydawało się, że tak malutki kraj, mimo sprzeciwów międzynarodowych, nie ma najmniejszych szans na niepodległość. Różnica jest kolosalna, Indonezja ma prawie 240 milionów mieszkańców, tymczasem Timor Wschodni około miliona. Ale cud się wydarzył, z pomocą Australijczyków udało się. Wiem, że to jest kraj chrześcijański w morzu państwa o największej liczbie muzułmanów na świecie, wiem, że jest bidny jak mysz kościelna, ale tak niewyobrażalnie mnie ciągnie do niego, że sobie nie wyobrażacie. Przypuszczam, że gdybym  poleciał w końcu do stolicy Dili, to pewnie niesłychanie bym się rozczarował (nie, żeby tam było brzydko, ale jak już się człowiek wybrał na tak ekskluzywną wycieczkę, to trzeba było polecieć do Sany, Addis Abeby czy Osaki).

mapa Timoru Wschodniego

Warto wejść TUTAJ, jest piękne zdjęcie Dili z widokiem na wyspę Atauro, powyżej jest mapa całego Timoru z zaznaczonym dystryktem stolicy. Na uwagę zwraca enklawa Timoru Wschodniego w zachodniej części, mało kto o tym wie – Dystrykt Oecusse. Ten kraj mnie rozczula, ma własną linię lotniczą Air Timor, tylko że nie mają samolotów. Mieli jedną Cesnę, ale coś się tam z nią stało. Samoloty latają z Timoru tylko w trzech kierunkach, na wyspę Bali, do Singapuru i do Darwin w Australii.

Ale powiedzmy sobie, że są marzenia możliwe do realizacji, i są niemożliwe. Wyprawa do Timoru Wschodniego należy do tej pierwszej grupy, bo gdybym się uparł, tobym pojechał. Sprzyjam temu państwu i życzę mu sukcesów.

 

Advertisements

Responses

  1. Coś jakby w temacie…
    Kiedy szefem MSZ Brazylii za rządów Luli został facet nieznający żadnych obcych języków, miejscowa prasa podniosła larum. Na to świeżo upieczony minister odpowiedział, że przecież po portugalsku mówi na świecie około dwustu pięćdziesięciu milionów ludzi. Sprawdziłem – mniej więcej się zgadza, tylko że w praktyce wygląda to tak (dane w milionach, statystyka dla roku 2009):

    Brazylia: 198,7
    Mozambik: 21,7
    Angola: 12,8
    Portugalia: 10,7
    Gwinea Bissau: 1,5
    Timor Wschodni: 1,1
    Rep. Zielonego Przyl.: 0,5
    Dane stad: http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_liczby_ludno%C5%9Bci

    Innymi słowy, językiem portugalskim – jako państwowym – poza samą Brazylią posługuje się jeszcze 48,3 miliona osób; poza dawną metropolią mieszkańców krajów bez wyjątku bardzo ubogich. Więc nawet uwzględniając ich dynamiczny rozwój gospodarczy (i jeszcze bardziej dynamiczną demografię), pan minister bez tłumacza wielkich sukcesów na arenie międzynarodowej raczej by nie odniósł 🙂

  2. Drobny szczegół. Timor Wschodni był kolonią portugalską do przewrotu, jaki nastąpił w Portugalii w połowie lat 70-tych. Wtedy Portugalia, praktycznie z dnia na dzień, wycofała się ze swych posiadłości zamorskich. Timor ogłosił niepodległość i w mgnieniu oka został zajęty przez Indonezję, przy cichym wsparciu krajów zachodnich, Australię włączając. Historia okupacji Timoru Wschodniego jest mało znanym i mało chwalebnym dla świata zachodniego epizodem zimnej wojny.
    Ostatnio w AL Dzazize był ciekawy program o wydarzeniach na Timorze Wschodnim w końcowym okresie okupacji indonezyjskiej. Rzecz dotyczyła śmierci zachodnich reporterów w wyniku działań armii indonezyjskiej. Nota bene podczas inwazji Timoru wojska indonezyjskie zabiły trzech ( piszę z pamięci) dziennikarzy australijskich. We wszystkich tych przypadkach owe zbrodnie były wyciszane na Zachodzie czy tez w Australii.

    Pozdrawiam

  3. Nie znam Szymonie zbyt dobrze języków romańskich, ale czy facet mówiący po portugalsku nie dogada się z Hiszpanem? A może i z Włochem? Bo z Francuzem to na pewno nie.
    Najgorzej, że na Timorze nie ma kolei. To jest prawdziwy skandal 😉
    A tak nawiasem mówiąc, jak czytałem ostatnio o Angoli, to napisać, że jest to kraj ubogi, zaczyna nawiązywać do dawnych lat, a nie do naszej XXI wieku rzeczywistości.
    ———-
    Vandermerwe!
    Masz rację, było przyzwolenie państw zachodnich na interwencję Indonezji, bo się przestraszyli wygrania lewicowców, i to u boku Australii. Ale to państwo jak Generał Jaruzelski zmazało swoją hańbę, widziałem czteroodcinkowy film o ONZ-owskich patrolach australijskich, jeżdżących bez broni wśród bojówek indonezyjskich, pilnując prawidłowości przeprowadzenia referendum w sprawie niepodległości (mówię oczywiście o patrolach, a nie o bojówkach)..

  4. Wspominając śmierć kilku dziennikarzy z ręki wojsk Indonezji należy PRZEDE wszystkim pamiętać o niewyobrażalnej skali mordów na miejscowych Timorczykach. Szacuje się, że ludobójstwo z rąk wojskowych (i nie tylko wojskowych) poniosło ok. 200 tys. miejscowych. Masowe mordy, gwałty – to dominujący wizerunek lat siedemdziesiątych i następnych. Kto wtedy w Polsce o tym słyszał?

  5. W latach 70. rzeczywiście Woziwodo mało było o tym słychać. I – zgadza się – kłania się w tym momencie to, co pisał Vandermerwe, Suharto po Sukarno był czczony przez państwa zachodnie jako człowiek, który może zatrzymać komunistów. Timorczycy zostali spaleni na stosie interesów wielkopolitycznych. Zachodowi nawet nie przeszkadzało, że Suharto w czasie wojny walczył po stronie Japończyków. Ale w Polsce po 1989 roku zaczęło być głośno na temat Timoru (może chodziło o to, że jest to kraj chrześcijański). Ja w każdym razie nie miałem kłopotów ze stopniowym dowiadywaniem się prawdy.

  6. „Zachodowi nawet nie przeszkadzało, że Suharto w czasie wojny walczył po stronie Japończyków.”

    Nie moglo przeszkadzac, gdyz w okresie zimnej wojny Japonia stala sie sojusznikiem Zachodu. Wrogiem zas zostal obwolany „zapmniany sojusznik” jakim byly Chiny walczace od 1937 do 1945 roku po „naszej” stronie. Jest jeszcze inny ciekawy aspekt walki po stronie japonskiej. Nie byly to odosobnione przypadki, gdyz Japonia dosyc madrze ( z punktu widzenia ich interesow) prowadzila wojne pod haslami antykolonialnymi. W efekcie byli tacy, ktorzy widzieli w takiej asocjacji szanse na niepodleglosc. Interesujacym przypadkiem jest Subhas Chandra Bose i jego Indian National Army oraz Free Indian Government. Innym Burma National Army oraz „Niepodlegla” Burma i zwiazani z nia politycy.

    Pozdrawiam

  7. Nie trzeba daleko szukać Vandermerwe, bo takie wypadki były o wiele bliżej nas, Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina. To jest ciekawa strona (chociaż Litwy nie znalazłem)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolaboracja_pod_okupacj%C4%85_niemieck%C4%85_podczas_II_wojny_%C5%9Bwiatowej#Kolaboracja_wojskowa


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: