Napisane przez: torlin | 27/08/2014

Śmierć Pattona

patton

Wpis z kategorii „Chwile”. Przypominam, że ta kategoria dotyczy moich marzeń znalezienia się w konkretnym miejscu i o konkretnym czasie. W tym wpisie chciałbym znaleźć się w dniu 9 grudnia 1945 roku na szosie koło Mannheim i zobaczyć, jak to było z tą ciężarówką.

Jedna z najbardziej zagadkowych śmierci w historii świata, cudowna baza dla wszystkich widzących spiski rosyjskie, żydowskie, gołębi amerykańskich. Generał George Patton. Moje bożyszcze II Wojny Światowej, od kiedy przeczytałem chyba najlepsze pamiętniki z tego okresu, jakie wyszły: Omar N. Bradley „Żołnierska epopeja”. Relacje pomiędzy autorem i Generałem były dość skomplikowane, w czasach afrykańskich Patton był szefem Bradley’a, po degradacji za spoliczkowanie żołnierza to właśnie Bradley wyciągnął z niebytu swojego dawnego szefa. Ten człowiek mnie fascynował swoimi zagraniami, z tego, co pamiętam:

– po przedarciu się wgłąb terytorium Francji generał Patton wysłał wiadomość do podległych jednostek: „Jedźcie jak najszybciej na wschód, a ja pojadę oglądać zabytki Francji”,

– podczas słynnej (i dla Polaków) bitwy pod Falaise (ważne wyjaśnienie dla osób nieznających szczegółów tej bitwy – armia brytyjska od północy, armia amerykańska od południa, z Polakami jako korek od butelki, jak obcęgi zagarniały do kotła całą armię niemiecką) Patton wysłał telefonogram do Eisenhowera: „Czy mogę pójść na północ i zrobić Montgomeremu drugą Dunkierkę”?

– Monty nienawidził Generała od czasu poniżenia w Messynie (znów dla ludzi nieznających szczegółów – po wylądowaniu na południu Sycylii Monty miał pójść drogą wzdłuż wybrzeża i zająć Messynę, Patton teoretycznie trudniejszą drogą przez środek wyspy miał zająć Palermo. I ten łobuz Patton nie dość, że szybko zajął Palermo, ale zaraz po tym skręcił na wschód i zajął Messynę przed Montym, więc wojska brytyjskie wchodziły do tego miasta „witane” przez oddziały amerykańskie).

DSC01212

Torlin w Bastogne

– słynne odwrócenie osi ataku Pattona podczas ofensywy w Ardenach. Nikt się nie spodziewał, że Niemcy zaatakują armiami pancernymi poprzez Ardeny, a oni przedarli się i zamknęli w kotle 101 powietrzno – desantową. W momencie, gdy Eisenhower zrobił szybką naradę i nakazał Generałowi zmienić kierunek ataku i odblokować Bastogne okazało się, że generał zrobił to poprzedniego dnia. Na pytanie, skąd wiedział, odpowiedzią było słynne zdanie: „Trzeba znać historię Europy” (znów komentarz – Niemcy w XX wieku dwukrotnie wcześniej atakowali przez Ardeny).

Ale się rozpisałem, ale miałem pisać o śmierci. Żeby w ogóle wiedzieć, o co chodzi, to proszę przeczytać TU, bo inaczej to nie ma sensu. Ale rzeczywiście wszystko tu jest dziwne, dwie próby zabójstwa jeszcze wcześniej, samochód wiozący rannego Generała z wypadku znowu roztrzaskał się o ciężarówkę, nieprzesłuchanie jakichkolwiek kierowców, zaginiona dokumentacja. Do dzisiaj nic nie wiadomo.

Fascynująca postać.

Reklamy

Responses

  1. Pierwsza! 😛

    Ale fajowa bojowa fotka. Masz rękę prawie taką długą jak lufę! Robi wrażenie! Wybierzmy się razem na zwiedzanie bunkrów pokażesz mi nietoperza bo podobno tam mieszkają po wojnie.

    A te gołębie amerykańskie to jakie mają upierzenie bo Darek nie wie. To znaczy napisał mi na fejsiku że różowe ale to chyba nieprawda. Dupek się nabija a ja bym chciała wiedzieć. Masz ładny kapelusik całuski!

  2. Drugi!!! 😉

  3. Patton bożyszczem? Do pewnego stopnia go „lubię”, o ile można lubić postacie z historii, ale bożyszcze?
    Patton wiele rzeczy lekceważył, co zresztą opisuje sam Bradley mający więcej zrozumienia dla porblemów logistycznych armii, ale mamy też słynną awanturę wokół ratowania swojego zięcia z obozu jenieckiego. Zauważyłbym też, że pisząc o Sycylii, Bradley miał też własny interes w docinaniu Montgomery’emu i ‚poniżaniu’ go, choć Monty miał obiektywnie trudniejszą drogę.
    Ardeny? Na pewno zasługą Pattona jest to, że pierwszy dostrzegł skalę problemu w Ardenach, na pewno ceni się go, że wycisnął tak dużo z najsłabszego sztabu armii amerykańskiej na froncie europejskim, ale z ‚historią Europy’ to już popisywanie się.

  4. „Moglibyśmy ich rozpirzyć w cholerę”.”

    Mogli, mogli,. Tyle tylko, ze to nie oni przyjeli na siebie glowny ciezar walki w Europie. Jak nie patrzec, to na froncie wschodnim decydowaly sie losy wojny, sami zas ladowali w Europie, gdyz z grubsza bylo juz „po ptakach”.
    Patton byl uwazany za najlepszego generala amerykanskiego. Jak jednak nie patrzec ow najlepszy byl daleko z tylu za najlepszymi sztabowcami niemickimi ( najlepsi w czasie II w.s.) czy tez najlepszymi rosyjskimi.
    Patton, tak jak Montgomery, potrafil budowac legende wokol swej osoby. Wspolzawodnictwo miedzy sztabowcami brytyjskimi a amerykanskimi przynioslo wiecej szkody niz pozytku.

    Pozdrawiam

  5. Jako autor zdjecia (Torlina, nie Pattona) nadmienie, ze w Bastogne otwarto w tym roku muzeum bitwy o Ardeny. Ponadto w prawie kazdej miescinie w Belgii sa jakies obeliski z listami poleglych i flagami panstw Koalicji, takze pamiec tych walk jest tam naprawde pielegnowana.

  6. Ciekaw jestem czy podczas słynnego turnee po Polsce w 1958 roku kwartetu Dave Brubecka towarzyszący mu jak cień Roman Waschko robił to – wyjątkowo – na polecenia z Moskwy czy tylko na rutynowe polecenia z UB. Wszystkie (prócz wrocławskiego) koncerty Brubecka odbywały się w dostępnych szerokiej publiczności salach, a występ wrocławski w sali Polskiego Radia, za zaproszeniami dla wyselekcjonowanej publiczności. Wrocław miał wówczas status „miasta niemieckiego okupowanego przez ZSRR, oddanego pod zarząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”, a w pobliskiej Legnicy stacjonowało dowództwo Armii Czerwonej. Dlaczego o tym piszę przy okazji Twojego, Torlinie, wspomnienia o generale Pattonie? Otóż zarówno Dave Brubeck, jak i jego saksofonista – Paul Desmond, walczyli w czasie wojny w oddziałach dowodzonych przez Georga Pattona. Tam się zresztą poznali. Czyżby „klątwa Pattona” działała na sowietów aż tak silnie, że The Dave Brubeck Quartet postanowili otoczyć „specjalną” opieką?

  7. Mój wujek Hugo też był fascynującą postacią jak ten Paton. Furmanka, którą jechał do lasu z Józką od Kapliców roztrzaskała się na drzewie kiedy konia spłoszył rozdzierający krzyk Józki po tym jak wujek jej dogodził jeszcze w drodze bo go tak sparła ochota. Ludzie w okolicy potem opowiadali taką zagadkę:
    „Jak babie dogodzić?”
    „Hugo wie!”
    Śmieszne! No pewnie! Tak wiedział że aż Józka krzyczała! Całuski słodziutkie!

  8. „„miasta niemieckiego okupowanego przez ZSRR, oddanego pod zarząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”

    Nie wiem jak to bylo okreslane w 1958 roku ale w latch 60-tych jak I 70-tych na tzw. Zachodzie atlasy drogowe Europy okreslaly polskie tereny uzyskane po II w.s. jako „pod tymczasowa administracja”. A jeszcze w latach 80-tych powazny dziennik brytyjski pisal o polsko -niemieckiej granicy jako czyms zupelnie nielogicznym I beadcym jednym z zarzewi przyszlego konfliktu w Europie.

    Pozdrawiam

  9. Vandemerwer: „Patton byl uwazany za najlepszego generala amerykanskiego. Jak jednak nie patrzec ow najlepszy byl daleko z tylu za najlepszymi sztabowcami niemickimi ( najlepsi w czasie II w.s.) czy tez najlepszymi rosyjskimi.”

    Czy istnieje jakaś obiektywna miara pozwalająca porównywać generałów różnych armii i krajów? Przypuszczam, że wątpię. Każdy z nich działał przecież w zupełnie odmiennym kontekście: w innej strukturze dowodzenia, z inaczej zorganizowanym i wyposażonym wojskiem, w innej sytuacji strategicznej itd. To tak, jakby oceniać, że Kowalski jest lepszym szachistą niż Malinowski tenisistą.
    Uczciwie można powiedzieć co najwyżej, że dowódcy amerykańscy w porównaniu z sowieckimi czy niemieckimi wojowali w komfortowych warunkach, bo niemal zawsze dysponowali przewagą liczebną, a zwłaszcza ogromną przewagą techniczną i materiałową nad przeciwnikiem.

    ——————————-

    Torlinie, mam wrażenie, że ulegasz namiętności do historii zawikłanych i tajemniczych. Nie chce mi się zgłębiać tej sprawy, ale nie bardzo rozumiem, kto i po co miałby konsekwentnie dążyć do uśmiercenia Pattona, i to już po zakończeniu wojny. Był w końcu popularnym, ale tylko jednym z co najmniej kilkudziesięciu generałów i admirałów tej rangi w armii amerykańskiej.
    Wokół każdej nagłej śmierci jakiejś ważnej osoby, nawet jeśli wszystko wskazuje na to, że była to śmierć przypadkowa, narastają mity, które kilkadziesiąt lat później trudno już odróżnić od faktów. My, Polacy, nie musimy daleko szukać.

  10. @ Pawel Lubonski,

    Nie wiem czy jest obiektywna ale fachowcy od tego tematu jakos sie zgadzaja co do przyznawania „olimpijskich miejsc” w dyskutowanej „dyscyplinie”. Sa nawet w stanie uzasadnic, dlaczego tak twierdza. Dyskusja o sztabowcach niemieckch w pewnym sensie dawno zostala zakonczona, gdyz powazniejsze armie I szkoly wojskowe studiowaly I studiuja prace sztabowcow niemieckich tamtego okresu. Co nie oznacza, iz wszyscy byli najwyzszego lotu I posiedli dar nieomylnosci. Natomiast ciekawszym przypadkiem sa sztabowcy rosyjscy. Oczywiscie przez dlugie lata na ocene mial wplyw ideologicznego podzialu swiata jak rowniez fakt, ze w pierwszym okresie ataku niemieckiego Rosja stala na krawedzi kleski. To sie powoli zmienia I pojawiaja sie ciekawe prace oceniajace prace I osiagniecia sztabowcow rosyjskich.
    Jesli chodzi o wojsko amerykanskie, oceny nie sa zbyt wysokie. Brytyjscy badacze okreslaja je czesto jako „cywile w mundurach” – pewnie troche przez zlosliwosc. Natomiast w ich ocenie apogeum brytyjskiej wojskowoci mialo miejsce w czasie I w.s.

    Pozdrawiam

  11. @oceny generałów:
    Nie ma tu miary, jest sporo dowolności. Weźmy Rommla — był wybitny, czy nie? 😉 Na pewno popisywał się brawurą, często zaskakiwał, ale w najważniejszych chwilach zawodził. Jedno, co nie zawodziło, to budowana legenda. Przez media.
    I każdy ‚wielki’ w naszej pamici świadomie tworzył swoją legendę — Patton, Montgomery, czy MacArthur. Nawet ten ‚cichutki’ Bradley — tyle, że nie poprzez prasę, a własne pisanie o wojnie, gdzie sugeruje, że to on wygrał dla Pattona na Sycylii… 😉
    W każdym jednak przypadku można znaleźć masę krytyków — najbardziej znany jest konflikt Montgomery’ego z Pattonem i Bradleyem o priorytety w Europie, czego największą ofiarą był Eisenhower, którego nikt nie wymienia jako wybitnego, a to przecież on był ojcem zwycięstwa…
    Co do oceny sztabowców — na pewno Niemcy byli wyjątkowo skuteczni, ale czy można tak bezpośrednio porównywać? Każda armia była trochę inna, funkcjonowała przy innych założeniach, innym poziomie wyszkolenia, techniki, taktyki.

  12. Vandermerwe: „…fachowcy od tego tematu jakos sie zgadzaja co do przyznawania olimpijskich miejsc w dyskutowanej dyscyplinie”.

    A ja właśnie twierdzę, że dokonywanie klasyfikacji i przyznawanie miejsc na podium w dziedzinie tak mało uchwytnej jest amatorszczyzną rodem z pism ilustrowanych. Poważni historycy wojskowości się tym nie zajmują. Można porównywać średni poziom kadr dowódczych poszczególnych armii, ale według jakiego kryterium chcesz stwierdzić, kto był lepszym generałem, Patton, Manstein, czy może Żukow?

  13. @ pakt4

    „Każda armia była trochę inna, funkcjonowała przy innych założeniach, innym poziomie wyszkolenia, techniki, taktyki.”

    Zgoda, niemniej w kazdej dyscyplinie naszej dzilalnosci istnieja parametry wedlug ktorych jestesmy w stanie dokonac porownan I ocen. Nawet w sferze czysto artystycznej fachowcy sa w stanie powiedziec, to jest lepsze, to jest gorsze a to jest arcydzielem.

    W powyzszym, cytacie takim parametrem moze byc wlasnie poziom wyszkolenia, taktyka I zastosowana technicka ( w sensie bardzo szerokim I nie zawezajacym sie tylko I wylacznie do maszynerii).

    Pozdrawiam

  14. @ Pawel Lubonski

    „dokonywanie klasyfikacji i przyznawanie miejsc na podium w dziedzinie tak mało uchwytnej jest amatorszczyzną rodem z pism ilustrowanych.”

    Tu sie z Panem nie zgadzam ( tzn. ma Pan racje, ze nikt tak naprawde „miejsc na podium” nie przyznaje). Akurat jest to dziedzina dosyc uchwytana, jak wiele dziedzin w naszym, zyciu, gdzie fachowcy sa w stanie zgodzic sie co do parametrow jakimi oceniamy dzilania czy jego wyniki. W latch 80-tych czytalem opracowanie zajmujace sie wlasnie porownaniem wojsk III Rzeszy z armia amerykanska z odniesieniem do funkcjonowania armii USA w dniu dzisejszym. Wiec to opracowanie bylo dosyc jednoznaczen w ocenach armii USA wtedy jak I rowniez dzisiaj. Istnialo tez opracowanie, dostepne w formie ksiazkowej, dotyczace Wielkiej Brytanii.

    Na koniec pozwole sobie zacytowac:

    „The conclusion to drawn from this survey of comparable generals is that while […] did not excel as „the best ever” in any one field of military endeavour, he was the best all-around general of the Second World War.”

    Specjalnie „wycialem” nazwisko generala. Niemniej jest to wziete z powaznego opracowania historycznego autorstwa zachodniego historyka. Wbrew temu, co Pan twierdzi nie jest to „amatorszczyzna rodem z pism ilustrowanych”.

    Pozdrawiam

  15. A był jeszcze Charlie Patton. Wewnętrznie jemu zawdzięczam więcej.

  16. Vandermerwe: „Nawet w sferze czysto artystycznej fachowcy sa w stanie powiedziec, to jest lepsze, to jest gorsze a to jest arcydzielem.”

    Ja też jestem w stanie to powiedzieć. Tylko nic z tego nie wynika. Żebyż jeszcze opinie różnych fachowców były zgodne. Ale nie są. Bywają wręcz zupełnie rozbieżne. To w dziedzinie sztuki. A wracając do militariów. Nie wiem, o jakiego generała i jakiego historyka chodzi, ale jeśli ta opinia nie jest po prostu efektownym zwrotem retorycznym na zakończenie książki czy artykułu, lecz poważną próbą wyłonienia „najlepszego generała II wojny światowej”, to ten historyk w moich oczach się ośmiesza.
    Powtórzę moje pytanie, na które nie otrzymalem odpowiedzi: według jakiego kryterium mielibyśmy stwierdzić, kto był lepszym generałem, Patton, Manstein, czy może Żukow?

  17. @ Pawel Lubonski,

    A wedlug jakich kryteriow stwierdza sie, ze jedna konstrukcja jest lepsza od drugiej? Nie jest to kwestia jednego parametru lecz zbioru danych.

    Sadze, ze jakosc sztabowcow mozna ocenic po poziomie wyszkolenia, jakosci przygotowywanych planow dzialania oraz ich egzekucji, zdolnosci operowania zgrupowaniami wojskowymi zarowno w ofensywie jak I defensywie, umiejetnoscia oceny wydarzen na polu walki i reagowania na wydarzenia , efektow uzyskanych w stosunku do posiadanych zasobow oraz sil przeciwnika, poniesionych stratach I stratach zadanych.

    „.. to ten historyk w moich oczach się ośmiesza.”

    Sadze, ze na podstawie jednego cytatu, bez lektury pracy jest to dosyc smiale stwierdzenie. Niemniej ma Pan prawo tak twierdzic.

    Pozdrawiam

  18. @vandermerwe:
    Co do jakości wyszkolenia oficerskiego — zapewne da się to ocenić, tak jak i jakość taktyki. Z techniką jest nieco większy problem, bo czasem doskonałość techniczna okupiona jest ograniczeniami w jej stosowaniu (przykładem mogą być niemiecki czołgi Pantera, „technicznie” świetne, ale tak kosztowne w produkcji, że alianci mogli sobie pozwolić nawet na utratę 10 własnych czołgów za jedną zniszczoną Panterę).

    Co do podium dla generała, zgodze się z tezą Pawła, że to ośmieszanie — historycy, całkiem poważni, nie mogą uzgodnić ocen pojedynczego generała (skrajnych, że przypomnę choćby Rommla), a ten miałby przyznawać podium w całej wojnie? Można iść o zakład, że dokonań większości generałów nawet nie przeanalizował.

  19. Vandermerwe: „Sadze, ze jakosc sztabowcow mozna ocenic po poziomie wyszkolenia, jakosci przygotowywanych planow…”

    Ależ oczywiście że jakość sztabowców można oceniać. Można w każdej armii wskazać grupę dowódców wybitnych, przeciętnych i marnych. Choć i taka ocena nie będzie stuprocentowo wiarygodna, bo na przykład może generał o wybitnych kwalifikacjach mieć po prostu pecha, inny, sam z siebie tępawy, jechać na talentach swojego szefa sztabu, a jeszcze inny zawdzięczać sukcesy słabości przeciwnika.
    Mój sprzeciw (a właściwie śmiech) budzi jedynie próba przeprowadzenia indywidualnej klasyfikacji, według której gen. X jest najlepszy na świecie, gen. Y zajmuje drugie miejsce i tak dalej.

  20. @ Pawel Lubonski,

    „Można w każdej armii wskazać grupę dowódców wybitnych, przeciętnych i marnych. Choć i taka ocena nie będzie stuprocentowo wiarygodna, bo na przykład może generał o wybitnych kwalifikacjach mieć po prostu pecha,”

    Sadze, ze ocen nie dokonuje sie na podstawie jednostkowych zdarzen. Jesli kogos pech przesladuje bez przerwy to trudno nazwac to pechem. Na mysl przychodzi mi pewien brytyjski general, w swoim czasie przez brytyjskich wojskowych uwazany za „najlepszego”, ktorego pech przesladowal w trzech kolejnych bitwach. Ostatnia bitwa kosztowala go oddzialy, ktorymi dowodzil i zycie. Przeciwnik w tej bitwie stracil jednego zabitego. Jak pech to pech.
    Co do reszty mozemy sie zgodzic( moze z wyjatkiem „smiechu”), choc uwazam, ze Pan potraktowal zbyt doslownie moje okreslenia o „olimpijskich miejscach”.

    @pak4

    j.w.

    Pozdrawiam

  21. Vandermerwe: „Ostatnia bitwa kosztowala go oddzialy, ktorymi dowodzil i zycie. Przeciwnik w tej bitwie stracil jednego zabitego.”

    Ciekawe. O kogo chodzi? Jakoś mi trudno uwierzyć, by w bitwie zasługującej na to miano jedna ze stron straciła tylko jednego żołnierza. Nawet pod Omdurmanem, gdzie Brytyjczycy mieli miażdżącą przewagę uzbrojenia i wyszkolenia, gdzie wybili tysiące mahdystów z karabinów maszynowych, ich własne straty wyniosły jednak kilkudziesięciu zabitych.

  22. Jakieś dziwne pytania. Jak oceniać generałów? Po mundurze! Jak jest gustowny i ładnie leży to lepiej niż jak kolorki pstrokate i pognieciony jak sukienka po figlach na łące.

    Nudno się trochę robi w towarzystwie starszych panów którzy tylko spierają się o to jak powinni się spierać. Nic dziwnego że potem dziewczyny nie chcą w was widzieć zakochanych amantów. Skoro dla was jakiś rozkwaszony na drzewie generał jest fascynującą postacią… To jakaś perwersja.

    Chciałabym mieć mądrego chłopca bo Darek to jemioł ale przynajmniej nie wydziwia i nie komplikuje zamiast powiedzieć coś miłego dziewczynie że ma fajne cycki i przytulić ją na miętnie.

  23. Dla mnie to jest wielka dyskusja, i nie bardzo chciałbym w nią wchodzić, bo relatywnie mało wiem. Co do jednego mam mnóstwo wątpliwości, co zrobić, jeżeli dany człowiek zrobił coś złego (podjął złą decyzję, lub taką wydał przełożony), a był w sumie dobrym dowódzcą. Bo mamy przykład von Paulusa (Friedrich Paulus), który objawił wielkie talenty w bitwie o Charków, a później musiał się poddać, Montomery’ego, który zorganizował najbardziej kretyńską akcję Market-Garden, a przecież był naprawdę wielkim wodzem w Afryce. Ja lubię u Pattona umiejętność dostosowania się do sytuacji, to potrafią jedynie ludzie wielcy. O Ardenach czy marszu na Wschód już pisałem, a przecież trzeba przypomnieć Remagen, słynnej z powodu brawury zajęcia jej przez 9 Dywizję Pancerną 3 Armii (most pierwszy zdobył Polak Drabik, który jedynie co umiał po polsku to kląć). Tam Patton pokazał dwie swoje cechy, z jednej strony natychmiast skierował wszystkie swoje oddziały na most w Remagen, aby przerzucić je na drugą stronę (natychmiastowa zmiana decyzji), a z drugiej robił to wszystko na złość Monty’emu, aby dokuczyć mu za Operację „Plunder” i to był kolejny policzek dla Brytyjczyka. Eisenhower pozabierał środki Pattonowi, aby przeprowadzić jedną z największych operacji II Wojny Światowej, operacji „Plunder”, milion żołnierzy, 14 tys skoczków spadochronowych, największa w historii zasłona dymna, Churchill śpieszący z gratulacjami dla Monty’ego, rzeczywiście małe straty, kilkudziesięciu żołnierzy, wielki, olbrzymi sukces, wtargnięcie do Nadrenii.
    I co? Ten podstępny Patton bez tej całej otoczki też znalazł się po drugiej stronie i dzisiaj – przyznać się szczerze – kto słyszał o Operacji „Plunder”? A kto o moście kolejowym w Remagen? To jest Waszym zdaniem tylko socjotechnika?
    ————
    Pawle!
    „Torlinie, mam wrażenie, że ulegasz namiętności do historii zawikłanych i tajemniczych.” – tak, fascynuje mnie to, śmierć Jima Morrisona, Ludwika II, wiele innych opisywałem i zastanawiałem się. Ale też uwielbiam coś innego, nie chcę robić kopiuj/wklej, przeczytaj to sobie jeszcze raz
    https://torlin.wordpress.com/2009/02/09/winny-jest-pluton-i-zostal-ukarany/
    PAK komentował, Ciebie i Vandermerwe nie było wśród komentatorów.
    ———–
    Tempie!
    Albo pomyliłeś imię, albo Ci chodziło o niego

  24. Szymonie, a co Ty na to, abyśmy w przyszłym roku, np. w kwietniu, zdobyli najwyższy szczyt Holandii?

  25. Torlin: „…który zorganizował najbardziej kretyńską akcję Market-Garden…”

    Bez przesady. Ta operacja nie była kretyńska, choć była oczywiście ryzykowna, może nawet nieco awanturnicza. Gdyby przebiegła zgodnie z założeniami, Monty’ego na rękach by noszono. A przecież mogło się to zdarzyć. O niepowodzeniu przesądził w gruncie rzeczy przypadek: że akurat w spokojny dotąd rejon Arnhem niemieckie dowództwo skierowało NA ODPOCZYNEK I PRZEFORMOWANIE dwie mocno wykrwawione dywizje pancerne i alianckie rozpoznanie tego nie wykryło. Gdyby ich tam nie było, to prawdopodobnie brytyjscy spadochroniarze zdobyliby i utrzymali most na Renie.
    Dopiero po niepowodzeniu znalazło się bez liku mądrych, którzy „od razu mówili”. Zawsze tak jest.
    Ciekawe, że w II wojnie światowej, wbrew potocznym sądom, specjalistami od działań awanturniczych byli metodyczni jakoby i mało błyskotliwi Niemcy. Choćby inwazja na Norwegię – lądowanie z morza w obliczu wielokrotnie przeważającej floty brytyjskiej. Albo desant na Krecie (po którym, nawiasem mówiąc, mimo zwycięstwa niemieckie wojska spadochronowe już się nie podniosły). Albo dwukrotne, na początku i na końcu wojny, natarcie przez Ardeny – teren wybitnie nieprzydatny dla wielkich jednostek zmotoryzowanych.

    Przeczytałem o Lincolnie i Kennedym. Zabawne to, ale gdyby zacząć sprawdzać, to jestem dziwnie spokojny, że część danych okazałaby się przekłamana, a część naciągana.

  26. @Torlinie:
    Most w Remagen nie ma nic wspólnego z Pattonem. 9. Dywizja pancerna walczyła w składzie 1 Armii, a nie 3.Widzisz, jak popularność generała fałszuje historię? 🙂

    @Pawle:
    Notowałem kiedyś u siebie, jak Fermi dworował sobie z generałów, wykazując że owych ‚wybitnych’ nie ma więcej niż wynikałoby z rozkładu losowego. Moim zdaniem generałowie bywają wybitni, a przede wszystkim bywają beznadziejni, co odsiewa tych lepszych 😉 Niemniej losowość i nietypowość sytuacji jest kolosalnym problemem w ich ocenie. I zawsze znajdziesz tych, co rozgrzeszą lubianych i przydadzą win nielubianym. Przykład ocen słynnej trójki najbardziej piarowskich generałów II wojny światowej — Montgomery’ego, Pattona i Rommla — jest tego świetnym przykładem.

    Zastrzeżeń do Market Garden były tysiące. Nie chodziło o szczęście i sam most — także jego zdobycie nie dawało wystarczająco szerokiego korytarza (przepustowość dróg!) by kontynuować ofensywę na Niemcy. To jednak w znacznej mierze był problem głębszy wyboru strategii jednego uderzenia nw wąskim odcinku, a uderzenia na szerokim froncie. Zwolennicy tego pierwszego widzieli w nim szansę na wygranie wojny przy ograniczonym zaopatrzeni, krytycy wskazywali na łatwość powstrzymania takiej ofensywy

  27. Torluśku, ja też fascynuję się śmiercią i chętnie bym poszła z tobą na cmentarz i zrobiła kopuluj/wklej.

    Bo z tej dyskusji tu to się wiele nie nauczę a liczyłam bo maturę z historii też wtopiłam sromotnie. Ale tak uważnie czytam i widzę że panowie to tak jak ja z faktami na bakier. Jeden drugiemu co chwilę to wytyka. Mój profesor od historii nie był taki miły zamiast wytykać wywalił mnie z sali gdzie był egzamin. Darek to się nie przejmuje jak mu ktoś wytyka tylko wali z piąchy w głupią gębę. To dobry sposób i na głupich i na tych co myślą że wszystkie mózgi pozjadali cieniasy.

    Całuski!

  28. „…jego zdobycie nie dawało wystarczająco szerokiego korytarza (przepustowość dróg!) by kontynuować ofensywę na Niemcy.”

    Paku, wczesną jesienią 1944 roku były niejakie przesłanki do oceny, że żołnierze niemieccy po klęskach we Francji są zdemoralizowani i wystarczy jedno celnie wymierzone uderzenie, by Wehrmacht się załamał. Na tym założeniu opierały się dalekosiężne plany Montgomery’ego. Założenie było błędne, nie doceniono odporności niemieckiego organizmu państwowego. Ale wiemy to dziś.
    Jeśli to był kompletny idiotyzm, jak pisze Torlin, to dlaczego rozsądny Eisenhower dał Monty’emu zielone światło i przydzielił gigantyczne zasoby
    ludzkie i materiałowe?

  29. @Torlin:

    Zakladajac ze nie wyjade w tym czasie nigdzie i ze sniegi juz zejda, to czemu by nie 🙂

  30. Idę do pracy, to tak króciutko!
    ——–
    Szymonie!
    „Śniegi już zejdą” – myślisz, że nie zdobędziemy Vaalserbergu w 30-stopniowym mrozie i śniegu po pachy? 😀
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Vaalserberg
    ———–
    PAK-u!
    Cholercia – nie wiedziałem. Ale inna rzecz, że to Patton pchnął przez ten most swoje oddziały.

  31. Ja bym go tak nie lekcewazyl 😉

  32. Torlin!
    Dokładnie o tego.

  33. @ Pawel Lubonski

    „Ciekawe. O kogo chodzi? …”

    Rzeczywiscie ciekawe. Wiedzialem, ze to Pana zainteresuje.
    Najpierw korekta: atakujacy stracili 2 zabitych i 4 rannych. Strona brytyjska: 285 zabitych i rannych na stan 365 oficerow i zolnierzy Jeszcze jedna ciekawostka: broniacy sie Brytyjczycy byli „okopani” na szczycie gory, atakujacy zas owa gore zdobywali niespodziewanym podejsciem. By wprowadzic jeszcze wiekszy zamet, o ile oddzialy brytyjskie reprezentowaly „kwiat” kolonialnej armii o tyle atakujacy reprezentowali klasyczne pospolite ruszenie – niemniej wykazywali sie doskonalymi umiejetnosciami strzeleckimi jak i umiejetnoscia doskonalego wykorzystania terenu.
    Sama „wojna” z punktu widzenia innych konfliktow sprowadzala sie do kilku „utarczek” zakonczonych smiercia generala. Ale Wielka Brytania dwa razy nie potraktowala owego przeciwnika powaznie i w drugiej wojnie , ktorej militarnie nie przegrala ale trudno rowniez mowic o zwyciestwie, miala z tym samym przeciwnikiem kilkuletnia, trudna przeprawe. Obie wojny dzielilo od siebie 18 lat.
    Zas general, mimo, ze uwazany za „najlepszego”, z punktu widzenia wojskowosci takim nie byl , gdyz w wiekszosc pelnil funkcje pol-polityczne i nigdy wczesniej nie dowodzil zadnym oddzialem.

    Czy jest Pan w stanie teraz zgadnac, jaka to byla bitwa i kto dowodzil oddzialami brytyjskimi?

    ad1. Market Garden: plan byl smialy ( mogl zmienic bieg wojny) lecz wykonanie szwankowalo. „Pesymistyczne” doniesienia z Holandii byly najzwyczajniej ignorowane. Reszta jest historia.

    ad2. „Ciekawe, że w II wojnie światowej, wbrew potocznym sądom, specjalistami od działań awanturniczych byli metodyczni jakoby i mało błyskotliwi Niemcy. ”

    Nie jestem pewien czy dzialania niemieckie w sensie sztuki wojskowej mozna nazwac awanturniczymi. Mysle, ze systematyczni byli jak rowniez potrafili byc blyskotliwi. Niemiecka sztuka wojenna, wedlug mnie, zasluguje na podziw. Jednak jest to temat na oddzielna dyskujse.

  34. Vandermerwe: „Czy jest Pan w stanie teraz zgadnąć, jaka to była bitwa i kto dowodził oddziałami brytyjskimi?”

    Nie jestem w stanie. Sądzę, że chodzi o którąś z wojen afgańskich, a ich historii praktycznie nie znam. I nie nazwałbym tego aż bitwą, skoro po stronie brytyjskiej walczył oddział w sile słabego batalionu. A proporcje strat dowodzą, że musiał to być atak z zaskoczenia na nieprzygotowanego przeciwnika, a nie regularna walka. Byłbym wszakże wdzięczny za ujawnienie szczegółów.
    Niektóre działania niemieckie II wojny światowej były z całą pewnością awanturnicze. Na uczelniach wojskowych uczy się przyszłych sztabowców, by planując operację, zakładali, że przeciwnik będzie działał w sposób dla siebie optymalny, a więc dla nas najbardziej niebezpieczny. Niemcy często tę zasadę ignorowali. Niektóre ich przedsięwzięcia mogły się powieść tylko pod warunkiem, że przeciwnik popełni poważne błędy. A to jest właśnie awanturnictwo w sztuce wojennej. Przynosiło im to sukcesy do czasu, gdy przeciwnicy też się tego i owego nauczyli.

  35. A ja pomyślałem o Burach. Ale nie wiem.
    Market-Garden był absolutnie pozbawiony jakichkolwiek możliwości sukcesu, były to plany życzeniowe. Na uczelniach holenderskich przy opracowywaniu planów zdobywania tych terenów wersja z atakowaniem po szosie, po której miał się poruszać XXX Korpus, skutkowała natychmiastową notą niedostateczną. Poruszanie się czołgami po wąskiej szosie bez zabezpieczonych boków było szaleństwem. Podczas tej akcji zginęło 17.000 żołnierzy, Elitarna brytyjska 1 Dywizja Powietrznodesantowa, która walczyła pod Arnhem, została okrążona przez Niemców i doszczętnie zniszczona. Z ponad 10 tysięcy spadochroniarzy tej brytyjskiej dywizji ocalało jedynie 2827. A tylko po to, aby marszałek angielski mógł dokuczyć amerykańskiemu koledze.
    On był rozsądny Pawle, ale był pod strasznym naciskiem Churchilla (pośrednio, bo premier angielski naciskał na Roosevelta, a ten z kolei na Eisenhowera).

  36. Torlinie, opisujesz to, co się stało rzeczywiście. Ale to, że coś się stało, nie jest dowodem, że musiało się stać. A tym bardziej – że można to było zawczasu przewidzieć. Nie wierzę w taki determinizm. Zawsze mnie wkurzają historycy, którzy opisując przegrane kampanie, pouczają dowódców, co zrobili źle i jak powinni byli działać. Łatwo być mądrym po fakcie.
    Ostatecznie XXX Korpus doszedł po tej szosie, choć nie bez problemów, całkiem daleko. Gdyby dywizja spadochronowa zdobyła i utrzymała most w Arnhem, co przecież mogło się zdarzyć, to nikt by nie nazywał „Market-Garden” idiotyzmem. Chociaż wojna raczej nie zakończyłaby się jesienią 1944 roku, jak zapowiadał Montgomery.
    Powtórzę to, co już pisałem wcześniej: w momencie rozpoczęcia operacji Wehrmacht był w rozsypce i głębokim odwrocie. Można było się spodziewać, że natarcie wejdzie jak nóż w masło i nie trzeba się przesadnie martwić o skrzydła. Dowództwo alianckie nie doceniło niemieckiej woli walki i zdolności do reorganizacji. Takie błędy na wojnie są chlebem powszednim.

  37. I jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Wokół „Market-Garden” powstał taki rwetes, bo była to właściwie jedyna ewidentnie nieudana duża operacja aliantów zachodnich w końcowej fazie wojny. Oni po prostu przyzwyczaili się (a zwłaszcza opinia publiczna przyzwyczaiła się), że zawsze są górą i nie tracą zbyt wielu żołnierzy. Walczyli w komfortowych warunkach, niemal zawsze przy miażdżącej przewadze, zwłaszcza w lotnictwie.
    Na froncie wschodnim, gdzie siły były bardziej wyrównane, jeśli nie w liczebności, to w wartości bojowej wojsk, takich porażek, równie albo bardziej kosztownych, było po OBU stronach na pęczki i nie wzbudza to jakichś szczególnych emocji.

  38. Torlusiu! Wstałam!

    I już spijam twoje słowa z monitora. Jesteś taki inny niż Darek. On usiłuje być taki bezczelnie logiczny a ty choć stanowczy wiesz co to są emocje i że logika nie ma z nimi szans. Jesteśmy jak dwie kozice na gobołożu!

    Ciekawa jestem gdzie oni się naciskali ten Churchil, Rooswelt, Eisenhover i reszta zboczeńców. Bo ja lubię jak ktoś lekko uciska moje piersi jak gryka wyzwolone ze staniczka przez dzielnego rycerza.

    Całuski poranne! Cmok! Cmok!

  39. @Pawel Lubonski,

    Rzecz miala sie w czasie I Wojny Burskiej a byla to bitwa o gore Majuba. Dowodzil sir George Pomeroy-Colley. Z cala pewnosci okreslenie „wojna” jest troche na wyrost jesli porownac z innymi wydarzeniami tak okreslanymi. Colley w sumie dowodzil „ekspedycja karna”, ktora miala uwolnic oddzialy brytyjskie oblezone w osrodkach miejskich i „zrobic porzadek ” ze zbuntowanymi „tubylcami”. Trzy bitwy, w ktorych dowodzil to Laing’s Nek, Ingogo i Majuba – miejsca te znajduja sie na osi Newcastle – Standerton.
    Brytyjczycy zajeli wzgorze ( +- 1800 m.n.p.m), bez walki, w czasie nocnego marszu. Kontrakcja Burow zaczela sie mniej wiecej okolo 7 rano a okolo 11 nastapilo nasilenie ognia oraz ostateczny atak na szczyt ( sciety paski wierzcholek).

    Tyle w duzym skrocie.

    W sprawie awanturnictwa. Wojna nigdy nie przebiega wedlug planu, w efekcie pomiedzy tym, co rozwija sie zgodnie z planem podejmowane sa akcje calkiem ryzykowne, liczac na szczescie, bledy przeciwnika jak i zaskoczenie. Moim zdaniem trudno to nazwac „awanturnictwem”. Mysle, ze angielski ma dosyc dobre okreslenia pochodzacego od slowa „adventure”.
    Jest to wsumie „spor” o slowa.

    Pozdrawiam

  40. Żeby rozwiązać palący problem Zuzanny informuję Cię uprzejmie, że jestem zakochany w innej.
    ————-
    Pawle!
    To nie jest tak. Doszli daleko, ale o ryzyku informowali oficerowie holenderscy, Sosabowski i wywiad lotniczy. Komentarz o informacjach sprzed bitwy:
    – oficerowie holenderscy uważali atak tą szosą za szaleństwo, i mieli rację, alianci stracili sporo czołgów,
    – Gene Hackman opowiadał, że rola Sosabowskiego pierwotnie miała być nieduża w filmie. Aby zapoznać się lepiej z postacią postanowił przeczytać pamiętniki Generała, i tak się zachwycił postacią, że namówił reżysera do przedstawienia tej postaci tak, jak to jest w filmie,
    – sceny w filmie są prawdziwe, i podziemie holenderskie, i zdjęcia lotnicze informowały o czołgach na tym terenie. Te informacje zostały zignorowane.
    ———–
    A ja już myślałem Vandermerwe, że napiszesz: „Brawo Torlinie, zgadłeś (domyśliłeś się)”. A tu nic. Pustka. Cisza. 😉

  41. Przeczytałem sobie artykuł o bitwie na wzgórzu Majuba w Wikipedii. Niby się zgadza, ale szczerze mówiąc, trudno mi uwierzyć w tak dużą dysproporcję strat przy długotrwałej obustronnej strzelaninie podobnie uzbrojonych oddziałów. Może w wolnej chwili poryję głębiej.
    Jeśli dane są ścisłe, to wytłumaczyć można je tylko w jeden sposób: że zdecydowaną większość strat Brytyjczycy ponieśli już po wybuchu paniki, kiedy przestali się bronić i Burowie strzelali do nich jak do kaczek.
    —–

    Torlin: „…o ryzyku informowali oficerowie holenderscy, Sosabowski i wywiad lotniczy.”

    Przy każdej bardziej ryzykownej operacji są tacy, którzy twierdzą, że to się nie uda, i czasem mają rację. Ale to właśnie wiadomo post factum. A zwiad lotniczy (i każda inna forma zwiadu) nie dostarcza wiadomości jednoznacznych i stuprocentowo pewnych, bo przeciwnik stosuje maskowanie i dezinformację. Można danym zwiadu uwierzyć, można nie. Dodam jeszcze, że oficerowie holenderscy, oficerowie armii, która w wojnie niczego nie dokazała, niekoniecznie byli dla Brytyjczyków autorytetem.
    Reasumując, zgadzam się, że operacja „Market-Garden” była błędem i porażką. Ale nie przekonasz mnie, że była idiotyzmem, a tym mniej – że było to wiadome od początku.

  42. @ Pawel Lubonski,

    Moze ten fragment rzuci troche swiatla:

    „Despite the 92nd’s proud shooting record in India, only two Boers lost their lives and four were wounded – a tribute to their amazing skill at fieldcraft and fire and movement, a practice unknown in the British Army.”

    Ma Pan racje, czesc ofiar to wynik paniki i ucieczki przed nacierajacymi na szczycie Burami.

    „All over plateau the broken troops raced to safety, most making for the track, some leaping over the precipies, as Boers ran forward to shoot them down.”

    Ale rowniez:

    „Only from the western hillock was resistance kept up.[..]
    „The gallantry was beyond praise, for even when they were surrounded by the Boers and half of their number killed or wounded and saw the others disappear from the view, they did not move or murmur””

    Warto zauwazyc, ze te same elementy t.j. umiejetnosci strzeleckie, mobilnosc i wykorzystanie terenu byly cechowaly dzialania Burow w II Wojnie Burskiej ( 1899 – 1902) , z czym Brytyjczycy do konca nie byli sobie w stanie skutecznie poradzic.

    Pozdrawiam

  43. „Reasumując, zgadzam się, że operacja „Market-Garden” była błędem i porażką. ”

    Operacja byla porazka, gdyz nie zostala systematycznie i dokladnie przygotowana. Licznie na szczesci i ignorowanie „niewygodnych” wiadomosci sie zemscilo. Czy byla bledem? W zwiazku z tym, ze stala sie porazka mozna ja uznac za blad, choc nie musialo sie tak skonczyc jak skonczylo. Przy okazji warto wspomniec rok 1942 i desant pod Dieppe, ktory od samego poczatku nie mial szans powodzenia a byl wynikiem gier politycznych.

    Pozdrawiam

  44. Jestem palącym problemem? Czy twoje uczucia są aż tak gorące?

    Oby do mnie a nie do tej nieogarniętej co je lekceważy. I twojego Patona.

    Wiem coś o tym bo mam takiego znajomego głuptaska któremu mówię że jesteśmy przyjacielami i ma mu starczyć. On liczy że może kiedyś ale nie dla psa kiełbasa. Może mnie podwozić na stację i przynosić pranie z magla ale więcej to nie. Czasem z nim gdzieś pójdę jak Darek nie chce łupciu łupciu. To tak żebyś wiedział co myślą dziewczyny.

    Gadacie o tym Market Gardenie. Chodzi o tą wystawę Zieleń to Życie? To może Torlinciu spotkamy się jutro w hali wystawowej przy Zachodnim. Kwiatki sobie kupisz do ogródka co potem razem posadzimy po obiadku. Zrobię ci jajecznicę na boczku szynce albo brzuszku. Jak lubisz.

  45. Desant pod Dieppe od początku był świadomie skazany na porażkę, gdyż chodziło o zlokalizowanie instalacji alarmowych, sił obrony wybrzeża, kolejność reakcji niemieckich. Coś w rodzaju wypchnięcia Litwy podczas Bitwy pod Grunwaldem przed głównymi siłami.

  46. Zuzanna, plując na starców, łka samotnie w łóżku.
    Chętnie by kopulnęła jajeczkiem po brzuszku,
    Ale cmentarz daleko. Ogródek Zuzanny
    Bliżej Marked Gardena niźli wzwód poranny
    Jankeskiego gieroja, Żorżyka Pattona.
    Zuza łka miłośnie. W dali – jak obrazek – lśni Torlina żona.

  47. „Desant pod Dieppe od początku był świadomie skazany na porażkę,”

    No, nie całkiem tak. Z góry zakładano jedynie, że nie będzie to próba utworzenia stałego przyczółka i że po wykonaniu pewnych ograniczonych zadań oddziały zostaną wycofane. Nie zakładano natomiast, że żadnej poważnej szkody Niemcom nie wyrządzą i że wróci z nich piąta część.

  48. Moi stali bywalcy Anumliku wiedzą, że moja żona nie żyje od 6 lat, więc jestem osobą wolną. Wolną jedynie formalnie, bo interesuję się pewną Panią, która zaprząta mój umysł, a dodam, że nie jest to moja żona.
    ———–
    Powtórzę Pawle, lądowanie pod Dieppe miało na celu przede wszystkim zorientowanie się w charakterze obrony niemieckiej przed D-Day i co należy uczynić, aby przyszłe lądowanie zakończyło się sukcesem. Straty niestety były wpisane w kalkulację, ale śmierć tych ludzi uratowała życie wielu innych 6 czerwca. Ciotka Wiki pisze: „Dowództwo sprzymierzonych wysunęło z przebiegu operacji szereg wniosków na temat przygotowania operacji desantowych. Stwierdziło ono, że powodzenie w lądowaniu uzależnione jest od spełnienia pięciu warunków:
    – Zdobycie całkowitej przewagi w powietrzu nad lotnictwem wroga.
    – Zniszczenie lub przynajmniej sparaliżowanie działalności nieprzyjacielskich umocnień, punktów oporu, stanowisk ogniowych itp. jeszcze przed wyrzuceniem pierwszego oddziału desantowego.
    – Stworzenie osobnych jednostek marynarki, specjalnie przygotowanych i wyćwiczonych w operacjach desantowych.
    – Po zdobyciu przyczółka – należyte przygotowanie do odparcia kontrataków; bez porównania trudniejszą częścią operacji jest bowiem utrzymanie przyczółka, niż wyrzucenie desantu na ląd.
    – Postawienie w odwodzie jednostek morskich, dysponujących silną artylerią. Najdogodniejsze do tego celu jest użycie pancerników lub monitorów”.

    A przecież nie zawsze tak jest. Znasz Operację Biting? Ja pamiętałem, że tam w ogóle nikt nie zginął, Wiki podaje, że dwóch. Po takiej akcji!!!!!
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Biting

  49. Sorry, nie wiedziałem. Mam nadzieję, że nie uraziłem Cię włażąc z butami, ale dusery Zuzanny z Miłosnej były tak zabawne, że postanowiłem je upiększyć satyrycznym wierszykiem. Jeśli pozwolisz, zastąpię ostatni wers słowami – W dali zaś ma obrazek – lśni Torlina wyśniona.

  50. @ Torlin,

    „..lądowanie pod Dieppe miało na celu przede wszystkim zorientowanie się w charakterze obrony niemieckiej przed D-Day i co należy uczynić, aby przyszłe lądowanie zakończyło się sukcesem.”

    Sadze, ze te czesc dodano pozniej. Sila rzeczy z calej „eskapady” nalezlo wycignac wnioski. Wedlug roznych zapisow desant by wynikiem politycznych naciskow na otworzenie drugiego frontu w 1942 roku. Naciski na Byrtyjczykow byly zarowno ze strony Rosji jak i USA. Ci ostatni nawet dawali do zrozumienia, ze moga skoncentrowac sie tylko i wylacznie na rejonie Pacyfiku. Poza tym w samej Wielkiej Brytanii byla prowadzona kampania „spoleczna” na rzecz stworzenia drugiego frontu „natychmiast”. Poza tym byly polityczne naciski ze strony kanadyjskiej by wykorzystac odddzialy kanadyjaskie w walce z III Rzesza, gdyz dotychczas „siedza nic nie robia i sie demoralizuja”. Churchill i sztab brytyjski mieli swiadomosc slabosci oraz niedostatku sil i srodkow w tym okresie.
    W pewnym sensie, w wyniku gier politycznych Brytyjczycy „zamalowali sie w kacie”. Jak pisze kanadyjski historyk:
    „…their hypocrisy [..] had saddled Britain’s ablest warriors with an unbearable burden.[..] They now had to concoct a plausible way „out”.”

    Inaczej mowiac zlapano sie w sidla i nalezalo cos wymyslec by sie z tego jakos wykrecic nie zrazajac strony amerykanskiej. Wynikiem byl wlasnie dyskutowany desant.

    Pozdrawiam

  51. Ja Anumliku napisałem to nie z powodu treści wierszyka, ale tylko informacyjnie. Przeszło, minęło. Dziękuję.
    ————–
    I znów Vandermerwe powtórzę to świetne przysłowie: „Nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło”. Desant naprawdę się przydał.

  52. Do kompletu brytyjskich genijuszów wojennych dorzucę sir Redversa Henry Bullera, któren na nieszczęście swych podkomendnych był został głównodowodzącym w wojnie Angielczyków z Burami. Tamże między inszemi był doprowadził do bitwy pod Spion Kop, gdzież posłał dwutysięcznego oddziałku by tegoż wzgórza zajął, a pozostałe dwadzieścia tysięcy Brytyjczyków biernie czekało czem się to skończy.
    Pułk, coż się nocą na szczyt drapał, wlazł nareście gdzie tam, gdzie uznał, że siedzi na szczycie i dopieroż za dnia się pokazało, że siedzi…ale w siodle między dwoma przez Afrykanerów obsadzonemi szczytami, a z trzeciego z boku ichni strzelcy takoż prospekt mają wyborny… Jakoż k’temu dodać, że Angielczykom jeno dwadzieścia łopat mieć było, pojmiesz Czytelniku Miły, przecz sie okopać ani szło, a niem noc kolejna litościwie pozwoliła uciec niedobitkom, z górą tysiąc dwustu żołnierzy żywota pozbawiono…
    Byłożby może i do tego nie przyszło, jakoby rok wcześniej kto wniosków właściwych z poczynań onegoż podczas manewrów w Adlershot był poczynił. Tamże jenerał Buller już się wsławił tem, że zbronił żołnierzom kopać okopów, by krajobrazu nie psowali, zakazał się na ziemi kłaść, by mundurów nie zbrudzić, a manewry wszytkie przykazano kończyć najpóźniej o piątej południowej godzinie, by oficyjerom życia towarzyskiego nie utrudniać…
    A co się kryteryjów oceny jenerałów tyczy to ja bym ich mięszał krzyżując ze sobą skuteczność w wykonaniu postawionych zadań z tym, co o nich myśleli ich właśni podkomendni, bo ci, o dziwo, nieprzesadnie pałają miłością do wodzów może i walecznych, a i skutecznych, ale kosztem nad miarę krwi żołnierskiej przelanej…
    Kłaniam nisko:)

  53. Nie znałem tego Wachmistrzu! Ale wierz mi, niekompetentnych dowódców można spotkać w każdej armii, w tym polskiej również. Przypominam Ci dla przykładu czyny przypisywane Stefanowi Dąb-Biernackiemu (i Rudolfowi Dreszerowi) w sprawie Armii Prusy w 1939 roku. A z historii Karolowi d’Albret w bitwie pod Azincourt.

  54. Jak juz piszemy o Spion Kop warto wspomniec o tzw „czarnym tygodniu”, gdy Brytyjczycy w krotkim czasie doznali trzech porazek ( Stormberg, Magersfontein i Colenso), ktore uzmyslowily stronie brytyjskiej, ze to nie bedzie to zwykla ekspedycja karna czy tez „tea break war” ( wojna w przerwie na hebate) ja to w Wielkiej Brytanii powszecnie uwazano. Co ciekawsze nawet w nominalnie zwycieskich starciach strona brytjska ponosila dosyc powazne straty. Przykladowo jeden dzien dzialan nad Modder River 460 zabiych i rannych po stronie brytyjskiej oraz 80 wsrod Burow. Brytyjczycy nie wyciagneli dostatecznych wnioskow ze starc w czasie I Wojny Burskiej – mobilnosc przeciwnika, dobra sztuka strzelecka i umiejetnosc wykorzystania terenu.
    Sama bitwa o Spin Kop zaostala okreslona rowniez jako „An Acre of Massacre”. Ostatecznie tracac w sumie 243 ludzi oddzialy brytjskie noca opuscily wzgorze , zas zaskoczeni Burowie zajeli je bez walki rano. Ironia losu jest, ze w obliczu strat ( ostatecznie 335 ludzi ) wczesniej rowniez Burowie czesciowo opusciii swoje pozycje.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: