Napisane przez: torlin | 05/09/2014

Samobójcze myśli Adama Zawiszy z Brzeżan

Brzeżany

Brzeżany (STĄD, gdzie również jest mnóstwo o Marszałku)

Chciałbym nawiązać do swojej notki sprzed trzech lat i swojej obietnicy, aby zrozumieć całość uprzejmie proszę do zajrzenia do niej TU, gdyż jest nierozerwalnie związana z treścią dzisiejszej.

I pytanie wstępne, przyznać się, kto wiedział, kim był Adam Zawisza?

Pytanie podstawowe, czy Waszym zdaniem EŚR powinien popełnić samobójstwo śladem swojego serdecznego przyjaciela? Ich sytuacja była właściwie jednakowa od samego początku do końca, jeden wybrał tak, drugi inaczej. I starajmy się rozpatrywać sprawę w ówczesnych realiach, a nie dzisiejszych.

Advertisements

Responses

  1. Na pierwsze pytanie mozna odpowiedziec: Rydz _Smigly I Adam Zawisza to ta sama osoba lecz z roznych czasow.
    Natomiast cala reszta nie jest taka latwa do oceny I odpowiedzi. Jak zauwazyl slusznie Norman Davies ( I nie tylko on), nie jest latwo oceniac ludzi znajdujacych sie w sytuacjach ekstremalnych oraz ich czyny, samemu siedza wygodnie w fotelu. Zasadniczo uwaza sie, ze Rydz-Smigly jako Wodz Naczelny nie powinien byl opuszczac walczacego wojska. Tutaj jednak, z perspektywy czasu I wiedzy historycznej tez mamy dylemat.
    Do glowy przychodzi mi film „Most na Rzece Kwai”, ktory dosyc dobrze pokazuje moralne dylematy zolnierza w „przegranej” sytuacji.

    Pozdrawiam

  2. A przecież Vandermerwe – ja o tym piszę. Dwaj przyjaciele „z boiska”, podobne życiorysy, i różny koniec. Ani nie pochwalam, ani nie ganię, sam piszę: „I starajmy się rozpatrywać sprawę w ówczesnych realiach, a nie dzisiejszych”.

  3. @ Torlin,

    „..Ani nie pochwalam, ani nie ganię, sam piszę:”

    W moim wpisie nie mialem nikogo na mysli. Podobna sytuacja ma sie z dyskusjami na temat Powstania Warszawskiego.
    Mozna natomiast zauwazyc jak bardzo zmienily sie postawy jak i pojecie „honoru”. Odnosze to szczegolnie do osob publicznych choc i w zyciu bardziej „przyziemnym” trudno wyobrazic sobie by ktos dzisiaj strzelal sobie w glowe z przyczyn czysto honorowych. Inna sprawa, ze dla pokolen okresu miedzywojennego a w szczegolnosci dla tych, ktorzy zyli i wychowywali sie rowniez w okresie zaborow niepodlegla Polska miala niebywala wartosc i kleska 1939 roku mogla byc odbierana jako „koniec swiata”. Ostatecznie byla koncem Polski jaka znali.

    Pozdrawiam

  4. Tak, masz rację.

  5. Piszac o wojnie przypomnialem sobie o pewnej rodzinnej historii, ktora swoj poczatek miala w 1939 roku a czesciowe zakonczenie wiele lat pozniej, choc nie jest to zakonczenie absolutne.

    Pozwole sobie podac w skrocie.

    Scena 1.
    Centralna Polska. Rok 1939, rozpoczyna sie II wojna swiatowa. Moj dziadek, pakuje rodzine do samochodu, zamyka dom na klucz I rusza w droge uciekajac przed wojskaim niemieckimi ( pozniej sam przyzna, ze byl to bezsens). Moj tata, wtedy nastolatek, majac zdolnosci I zainteresowania artystyczne ( przemijajce), duzo malowal.
    Po powrocie z owej ‘ucieczki” rodzina stwierdza, iz do domu wlamano sie I wyniesiono sporo roznych rzeczy, w tym najrozniejsze obrazy – zlodziej nie byli zbyt wybredni, gdyz zabrali rowniez niektore obrazy mego taty.

    inne sceny ……….. do wypelnienia przez samo zycie

    Scena n -ta.

    Centralna Polska. Przelom XX i XXI wieku. Moi rodzice wybrali sie odwiedzic kuzyna mamy – ta strona rodziny pochodzi z terenow wschodnich II RP. Siedzac w saloniku tata patrzy na sciane z obrazami i w pewnym mowi: to jest moj obrazek.
    Powtarza to kilka razy, nikt specjalnie nie zwraca uwagi a mama mysli, ze sie wyglupia.
    Na koniec tata mowi, ja ten obrazek namalowalem w czasie ostatnich wakcji przed wojna, w tym to a tym miejscu. Wstaje, podchodzi do obrazka i rzeczywiscie jest on podpisny imieniem i nazwiskiem taty. Lekka konsternacja wsrod siedzacych.
    Okazuje sie, zona kuzyna jakis czas wczesniej przebywala w Stanach Zjednoczonych i tam w prezencie dostala ten obrazek.

    Pozdrawiam.

  6. Torlinie, myślę, że jednak porównujesz nieporównywalne. Wojewodzie po 17 września miał prawo zawalić się cały świat, dodatkiem owym przemówieniem wpędził się dyskomfort niemały… Rydz żadnych tego typu osobistych deklaracji nie składał, przy tem wydaje mi się, że jednak – choćby z racji pełnionego urzędu – patrzył szerzej… A przynajmniej powinien… Jemu po 17 września nic nie musiało się kończyć, poprzednia wojna to dla niego w części niemałej karta peowiacka, zatem konspiracja, konspiracja i jeszcze raz konspiracja. Spokojnie zatem mógł się uważać za powołanego do tego, by rzecz tą czynić raz jeszcze, osobliwie, że po prostu musiał mieć poczucie klęski, którego chciał zmazać czynem.
    Uważ, że bodaj nikomu z internowanych przedstawicieli władz naszych koncept powrotu do kraju w sekrecie do łba jakoś nie przyszedł i to dowodzi wybornie, że choć można Rydzowi wielu rzeczy odmawiać, to z pewnością nie jaj… Pewien aspekt jego powrotu do kraju znam z relacji Felczaka. Ów, powiadomiony, że widziano w Budapeszcie kuriera Frączystego, który w tym czasie powinien w kraju czekać na rozkazy, pospieszył go szukać i znalazł koniec końców na Keleti, w pociągu już niemal odjeżdżającym do Koszyc. Frączysty miał niebezpieczny zwyczaj dorabiania sobie kurierowaniem niejako privatim, prowadzając za pieniądze ludzi w jedną lub drugą stronę, a że korzystał przy tym z punktów przerzutowych i ludzi pracujących dla organizacji, zatem jego zwierzchnikom (czyli Felczakowi) zależało na ukróceniu tego, bo po prostu dla prywaty narażał tych ludzi i te meliny. Dopadł Frączystego i tyle uzyskał, że ów przysięgał, że tych ludzi jeszcze przeprowadzi i to już będzie ostatni raz. Podobno tłumaczył, że to jacyś majętni jegomoście, co przed sowietami uciekli, a teraz by chcieli do kraju, do rodzin…
    Felczak Rydza widział tylko jako postać w płaszczu i kapeluszu siedzącego już w przedziale i nawet mu do głowy nie przyszło, że to mógłby być Rydz. Musiał się później z tego tęgo tłumaczyć, bo go oskarżano, że z rozmysłem Rydza nie zatrzymał i że mu jeszcze kuriera dał na drogę. W każdym razie miał mnóstwo nieprzyjemności, a przygoda też mogła być groźna, bo w efekcie przeciągającej się z Frączystym dyskusji, pozostał w pociągu z zamiarem opuszczenia go na najbliższej stacji, gdzie jak się okazało, został natychmiast zatrzymany przez strzałokrzyżowców, którzy go odstawili do jakiegoś policyjnego aresztu i dopiero telefoniczna interwencja ze stolicy doprowadziła do jego uwolnienia. Felczak do końca życia był przekonany, że zadenuncjował go ktoś z otoczenia Rydza, kto obawiał się, że jednak rozpoznał marszałka i że w jakiś sposób będzie chciał utrudniać mu powrót do kraju. Zważywszy na to, że Rydza-Śmigłego musiała do kraju przerzucać jakaś niezgorzej zorganizowana komórka (pieniądze dla Frączystego, obstawa wyjazdu, denuncjacja Felczaka) wygląda na to, że to nie była tylko fanaberia byłego Wodza Naczelnego, tylko, że były jakieś siły wyraźnie to popierające… Jeśli miał z nimi kontakt od klęski wrześniowej i już wtedy takie plany snuł, to miało co go trzymać przy życiu. Rzeczywistość warszawska to już zupełnie inna historia i pełna tajemniczych spraw jak choćby tej, kto naprawdę został jako Adam Zawisza pochowany i kiedy tak naprawdę Rydz zmarł…
    Kłaniam nisko:)

  7. @ wachmistrz,

    Na ciekawe szczegoly zwrocil Pan moja uwage. Niemniej, jak nie patrzec kleska wrzesnia 1939 roku byla katastrofa i koncem pewnej formacji politycznej ,ktora miala decydujacy wplyw na polityke polska tamtego czasu. Byla tez osobista kleska ludzi odpowiedzialnych za te polityka jak i koncem ich politycznego zycia. ” Nie tak to mialo wygladac” i stad olbrzymi wstrzas oraz pozniejsze rekryminacje. Zgadzam sie jednoczesnie z Panem, ze kazda sytuacja jest w jakis sposob wyjatkowa i nieporownywalna.

    Pozdrawiam

  8. Dzięki wielkie i Vandermerwe i Wachmistrzowi za tak obszerne komentarze. A Wachmistrzowi nad Wachmistrze chciałbym podziękować za poprzedni, jeszcze zawarty w notce o wojewodzie. Ale jeżeli pozwolisz, cały czas mam wrażenie, że Marszałek i Wojewoda to jest ta sam osoba, tylko jak z filmu „Przypadek”, mająca życie z różnymi zakończeniami. Można było i tak, i tak.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: