Napisane przez: torlin | 15/09/2014

No to fruuuuuuuuuuuuuuuuu!!!

portugaliaPortugalia wita i zaprasza

Żegnam Was na dwa tygodnie, wylatuję z poniedziałku na wtorek, tak że siądę jeszcze dzisiaj trochę do komputera. Sprawozdanie jak zwykle po powrocie. Trzymajcie się. A komputera oczywiście nie biorę ze sobą.

Advertisements

Responses

  1. No to pooooooooooooooooooowodzenia!!!

  2. No to dziękuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuję Stokrotko!! 😉

  3. Fazer boa viagem :))

  4. Musiałem wrzucić do translatora – miłej podróży. Dziękuuuuuuuuuuuuuuję Wachmistrzu

  5. Gaszę, dziękuję

  6. Mieszkamy w hotelu nad brzegiem morza z widokiem cud miód. Dzisiaj plaża bo taka ładna pogoda a jutro w muzeum oglądanie bohomazów.

  7. Podobno w Porto nie pada i jest cieplej a my siedzimy przed tv jemy popcorn i czekamy aż przestanie padać i grzmieć. Uroki Lizbony. 😦 Może wieczorem pójdziemy gdzieś potańczyć…

  8. Ale była impreza!!!!!!!!

    Poszliśmy do Incognito Bar ( http://www.incognitobar.com/ ). Ale jazda! Żadnego szyldu a żeby wejść trzeba zadzwonić do drzwi! Trochę staroziemna muza ale klimacik jak w remizie w Halinowie! Polecam!

    Znowu się zanosi na burze ale dziś dzień bohomazów…

    CAŁUSKI!

  9. To była uczta! Nie golonka z kluchami ale bohomazy pierwszej klasy!

    Byliśmy w Muzeum Gulbencośtam. Ale dużo obrazów. Najbardziej podobało mi się „lustro wenus” babeczki przytulają się do siebie nad jeziorem i patrzą na wodę pewnie jakaś żaba tam siedzi albo goły facet. Był jeszcze biust świętej Katarzyny hi hi hi.

    Ale jeszcze lepsze było Muzeum Glazury i Terakoty. Myślałam że to jakiś hipermarket budowlany i że będziemy coś tanio kupować hi hi hi. A tam tylko używany towar i nie na sprzedaż a zresztą jakieś obciachowe wzory na kamulcach.

    Dziś też zapowiadają burze a my się wybieramy na koniec Europy. Baj baj!

  10. Udanej podróży… Polanka jak zawsze będzie czekać 🙂

  11. Sobie pojeździliśmy. Najpierw pociągiem do Sintry i tam pochodziliśmy po wąskich uliczkach. Normalnie trzy regularne zamki jak ze Szreka i różne inne dziwolągi a ja z moim królewiczem! Kupił mi ciastko! Cmok! Cmok!

    A po południu autobusem na koniec Europy. Cabocośtamcośtam. Ale skały! Królewicz robił zdjęcia zachodowi słońca i mnie gołej na tle tego zachodu i kamulców. Jest tam taka latarnia morska z czerwonym czubkiem że na jej widok od razu nabrałam ochoty ale nie było gdzie.

    A potem upojny powrót do Lizbony i jeszcze upojniejsza noc! Całuski!

  12. Ale wekend! Nie odzywałam się bo byliśmy poza zasięgiem.

    Wybraliśmy się do Porto ale po drodze zboczyliśmy hi hi hi. Serra da Estrela to jakieś góry zembowe i on chciał koniecznie zdobyć szczyt tak jakby nie wystarczały mu szczyty podczas zdobywania mnie głuptasek. No to pojechaliśmy i wleźliśmy ale zaskoczyła nas noc i musieliśmy spać z jakimiś owcami. Trochę cuchło ale nam to nie przeszkadzało w igraszkach. Dwa szczyty w jeden dzień tak go zmęczyły że bałam się że wyzionie duszę.

    A potem dotarliśmy do Porto. Dziura mniejsza od Warszawy a ma 5 lini metra. No i kasę muzyczną to znaczy taką salę koncertową w kształcie źle poskładanego papierowego pudełka na pączki od Bliklego. Trochę się nałaziliśmy!

    Następnego dnia wracając skoczyliśmy jeszcze do Fatimy pomodlić się. Bardzo chciałam żeby bezbożnik się nawrócił i chyba mu się coś objawiło bo żarliwie szeptał coś pod nosem i kiwał na boki. Chociaż może to po winie. Aż przylecieli zakonnicy i robili sobie z nim słitfocie. Zamiast ze mną! 😦

    Teraz znów Lizbona! Burze i burze, ale przynajmniej ciepło! Całuski!

  13. O matko ale mnie palec boli. Bo wczoraj wybraliśmy się do oceanarium żeby popatrzeć na różne owoce morza. Myślałam że można sobie samemu wyławiać a oni potem hops rybę na patelnie i wraz spożywamy jak w smażalni we Władysławowie. No i wsadziłam łapę do wody a tam się wynurzył rekin i jak mnie nie dziabnie w kciuka. Wrzasnęłam jakbym znowu straciła dziewictwo i krew się polała do wody. Zaraz przyleciała obsługa i zabandażowali mi całą rękę ale nasuwa jak dzięcioł w latarnię. Wściekły rekin czy co? Może mi przejdzie bo zwariuję.

  14. Ten bolący przez rekina palec to dar od Pana Boga. Wreszcie nigdzie nie łaziliśmy i można było posiedzieć przed telewizorem. Puszczali właśnie Dança com as Estrelas taki ich Taniec z Gwiazdami. Fajne ale brakuje mi Maseraka on taki męski jest. Dziś mają być burze ale na jutro zapowiadają słońce i plus 27 stopni. Obowiązkowa plaża! Trzymajcie się ciepło!

  15. Co dobre migusiem się kończy. Siedzimy na plaży i się opalamy. Mój królewicz trochę spiekł raczka ale nie bardziej niż kiedy pokazałam mu to i owo. Nie wziął komputera bo ma tylko starego nastolnika więc gdzie by do samolotu taszczył monitor pudło i klawiaturę? Bo myszkę to ja mam hi hi hi.

    No więc ja wzięłam swoją komóreczkę z internecikiem i wam opisywałam co było. Mam nadzieję że się podobało. Królewicz to nic nie wiedział ale się zdziwi jak wrócimy i zobaczy że już wszystko wiecie. Może mnie nie huknie jak kiedyś Darek. Teraz jak zrobił się taki rozmodlony po Fatimie to stał się lepszym człowiekiem.

    No to kończę i wrzucam komóreczkę za siebie do morza żeby tu jeszcze wrócić. Całuski i plum! 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: