Napisane przez: torlin | 23/10/2014

Jesień w Lesie Kabackim alegorią Europy?

DSC03210 - Kopia

Zdjęcia są mojego autorstwa, ostatniego dnia pięknej polskiej jesieni w Lesie Kabackim. Nie bardzo mogłem biegać, jestem przemęczony, ale podczas długiego, ostrego spaceru (ponad 20 kilometrów) naszły mnie myśli o Europie. I tak robiąc zdjęcia barw oszałamiających w swym pięknie, jednocześnie oczami wyobraźni zobaczyłem „Jesień Europy”. I zrobiło mi się smutno.

Dla mnie idee europejskie były zawsze najważniejsze. Możliwość przemieszczania się, pracy, wymiany towarowej, kulturalnej, powiedziałbym wręcz przyjaźni, może nie pomiędzy poszczególnymi narodami, ale ludźmi. Cały czas wierzyłem, że integracja europejska może się tylko pogłębić, że cofnięcie się nie jest możliwe. I na moich oczach rozpoczyna się „Jesień Europy”. W Polsce już za rządów Zygmunta Starego można było zauważyć pierwsze zwiastuny przyszłego upadku Polski, identycznie w Hiszpanii za rządów Karola V Habsburga, który tak jak nasz Zygmuś w Polsce był najpotężniejszym królem Hiszpanii w historii, ale drobna bitwa pod Ceresole już zwiastowała upadek mocarstwa. Tak ja widzę ostatnie wydarzenia w Unii, jest to zapowiedź upadku.

DSC03213 - Kopia

Mój wpis będzie kontrowersyjny, z góry wszystkich przepraszam za to. Upadek idei europejskich ma kilka przyczyn,które były lekceważone jako nieistotne (lub samonaprawialne).

1. Najważniejszą przyczyną stopniowego upadku idei paneuropejskiej było niepotrzebne przyjęcie do Unii wielu państw, a trzeba powiedzieć, że im dalej, tym gorzej. Od końca. Pomijam Bałkany jugosłowiańskie, ale i Rumunia i Bułgaria nie powinny być przyjęte do Unii, więcej powiem, z tej dziesiątki jest wiele państw, które lepiej byłoby, gdyby nie wchodziły. Powiem jeszcze więcej, z wcześniejszych deklaracji jest też wiele państw, które nie powinny być przyjęte, tak jak Grecja. Nie dziwię się obywatelom starej szóstki, że mają dość „nowych”. Ja też bym miał dość.

DSC03217 - Kopia

2. Upadek Francji. To jest potęga w dalszym ciągu, ale odnosząc do cząstek historii Polski ostatnio poruszanych w moim blogu, są to lata po Orszy. Tymczasem w momencie powoływania Unii do życia Francja była największą potęgą unijną, później przez wiele lat była równorzędnym partnerem Niemiec. Bufonowaci to oni byli zawsze, od dawna uważali, że przepisy unijne dotyczą wszystkich, tylko nie ich. Utrzymywanie na siłę pozorów (Sztrasburg), wymuszanie rozwiązań dobrych dla Francji bez oglądania się na innych, było dobre, gdy Francja była jednym z dwóch koni ciągnących wóz. Ale ich gospodarka powoli staje, muszą być wprowadzone reformy naprawiające, bolesne dla ludzi (bo koszty reformy są zawsze przerzucone na barki społeczeństwa, kto uważa inaczej, żyje mitami). A tymczasem takimi mitami właśnie żyje ludność Francji, przypominają oni powoli Konfederatów Barskich, ma być tak jak dawniej, nic ma się nie zmieniać.

DSC03218 - Kopia

3. Nikt nie spodziewał się takich wpływów Moskwy na Europę, ale nie mówię tu o uzależnieniu od gazu czy ropy, względnie kłótni o południową nitkę gazociągu. Chodzi mi o stosunek do Europy i Rosji olbrzymiej ilości państw – nowych członków Unii. Miloš Zeman, tak jak i jego poprzednik Klaus, jest finansowany przez Moskwę, faworyzuje firmy rosyjskie, przyjaźni się z Putinem, a na konflikt ukraiński mówi, że jest to grypa i żąda natychmiastowego zdjęcia sankcji. Robert Fico odmawia stworzenia baz NATO-wskich na terenie Słowacji, przyrównując to do 1968 roku, Viktor Orbán stawia Putina jako wzór (taki sam był zresztą Ferenc Gyurcsány), Ale na Bałkanach jest jeszcze gorzej, Bułgaria jest koniem trojańskim Moskwy, a stylem uprawiania polityki państwo to powtarza wszystkie cechy charakterystyczne dla Rosji (oligarchowie trzęsący państwem), powtórkę będziemy mieli przy przyjęciu Serbii. Trzeba pamiętać, że obywatele obydwu państw traktują Rosjan jako wyzwolicieli, wiecznych sojuszników.

4. Dla mnie osobiście bolesne jest zniewieścienie Europy. Coraz więcej pieniędzy idzie na utrzymanie dotychczasowego poziomu życia ludzi, Europa odeszła całkowicie od protestanckiej etyki – sukcesu będącego wynikiem ciężkiej pracy, za duży wpływ mają na rządy europejskie lewicowi myśliciele. Sprawa wojska, powstania sił szybkiego reagowania, uczestnictwa w wojnach amerykańskich, przerost formy w rozwiązaniach dotyczących obywateli: ostatni wyrok, że można bez konsekwencji kogoś obmówić i obrazić, a traktowane jest jako ochrona wolności prasy; niemożność stosowania kar cielesnych, zlikwidowanie kary śmierci, zabieranie dzieci rodzicom pod byle jakim pratekstem.

5. Nacjonalizmy – na ten temat nie będę się rozpisywał, bo po pierwsze jest to temat rzeka, a po drugie, dość często to wałkujemy u mnie. Jak i o cudzoziemcach.

6. I jeden z najważniejszych powodów kryzysu wartości w Europie – wycofanie się mentalne Amerykanów z naszego kontynentu. Wszystkie państwa, szczególnie naszego regionu, były jednoznacznie proamerykańskie, a teraz nie tylko że nie czują opieki państw zachodu, ale czują się również opuszczeni przez Amerykanów. Następuje całkowity rozpad europejskiej solidarności.

DSC03223

7. Interesuję się finansami i cały czas się zastanawiam, czy powstanie euro jako waluty było słusznym rozwiązaniem. I tak jak Stefan Kawalec uważam teraz, że nie. Pozbawienie poszczególnych państw możliwości zmiany kursu walutowego powoduje permanentne kryzysy i … niesłychane wzbogacenie Niemiec. Wiem oczywiście, że miały na to wpływ reformy, które przeprowadziły Niemcy: obniżenie wydatków socjalnych (renty, zasiłki, kasy chorych) elastyczny rynek pracy (umowy śmieciowe, wynajem pracowników itp.), generalne obniżenie zarobków. Ale powód kryzysu w poszczególnych państwach spowodowany jest właśnie walutą euro, a u podstaw leży brak zdolności produkcyjnych krajowego przemysłu (niska potencjalna podaż). Rynki takich państw w olbrzymiej części zaopatrywane są przez towary importowane, co powoduje deficyty handlowe, a oznacza to, że produkcja (podaż) krajowa nie zaspokaja potrzeb (popytu) mieszkających tam ludzi. Ale ponieważ mamy otwarty rynek, łatwo można uzupełnić niedobory poprzez import produktów z innych krajów. Kiedy przedsiębiorca działający w kraju posiadającym własną walutę chce dokonać transakcji za granicą, to musi zakupić walutę kraju, z którego chce zaimportować, czyli kupić euro. Jednak gdy to się dzieje na olbrzymią skalę, spowoduje do deprecjację waluty, eksport wzrośnie, a towary importowane podrożeją. Na zdrowym rynku walutowym tak właśnie działa funkcja regulacji. Deprecjacja (osłabienie wartości) danej waluty stymuluje eksport i tłumi import, co wzmacnia moce produkcyjne kraju i poprawia saldo na rachunku bieżącym. Natomiast  aprecjacja (wzrost wartości) odwrotnie – schładza eksport, itd. itd. Przyjęcie przez kraj wspólnej waluty euro – uniemożliwia zadziałanie tych mechanizmów w celu zatrzymania deficytu handlowego.

DSC03225

8. Poczucie komfortu psychicznego przez wielu Europejczyków: Unia wiecznie żywa, my mamy moralną wyższość nad wszystkimi innymi nacjami, nasze pomysły są jedyne i jedynie właściwe. Wszyscy, którzy tak nie uważają, niech się zastanowią nad sobą. Już byli kiedyś moi ulubieńcy podobnie myślący, grupowali się w partii o nazwie Unia Demokratyczna. Historia wspomina o nich pozytywnie.

 

Advertisements

Responses

  1. To był śliczny spacer Torlinku dziękuję ci bardzo. Tak ładnie opowiadałeś mi o Europie że jak Darkowi powiem to mu dresy na d-u-p-i-e pękną. Ale zgodzi się z tobą że do Europy różnych bałkanów naprzyjmowali co tylko psują powietrze. A Europa to Polska! I bardzo nie lubię jak ty tych zniewieściałych tęczowych cudaków co to do kościoła nie chodzą i nie lubią kar cielesnych a ja uwielbiam jak mnie ktoś wali linijką albo pałką po pupci. Całuski w krzakach jak ostatnio! 😉

  2. „W Polsce już za rządów Zygmunta Starego można było zauważyć pierwsze zwiastuny przyszłego upadku Polski,”

    Nie, Torlinie. To dziś można zauważyć, że za Zygmunta Starego były te symptomy. Bo wiemy, co się zdarzyło później. Jak ktoś się uprze, to się dopatrzy symptomów i za Bolesława Chrobrego.
    Oczywiście w każdej epoce są ludzie, którzy z tych czy innych powodów wieszczą nadchodzący nieuchronnie upadek. Czasem mają rację, ale nie świadczy to o ich szczególnej przenikliwości, lecz raczej o odrobinie szczęścia. Zazwyczaj zresztą owym symptomem upadku są zmiany w tych sferach życia, które prorok zwykł był uważać za niezmienne i nienaruszalne.
    Swoją drogą za Zygmunta Starego Polska miała jeszcze przed sobą bez mała półtora wieku dużej pomyślności, a dobrze ponad dwa wieki bytu państwowego. Zwiastowanie upadku Rzeczpospolitej w tamtym czasie to byłaby prognoza prawdziwie długoterminowa!

  3. Dałem Pawle 8 powodów… I nie usiłuję być prorokiem, staram się przedstawić problem. Masz prawo się z tym nie zgadzać.
    A O Zygmuncie? Nie chcę Cię zmuszać do niczego, ale zajrzałbyś do naszej dyskusji tu:
    https://torlin.wordpress.com/2014/02/13/rocznica-polskiego-pekniecia/
    Stańczyk już wtedy przewidział. Są ludzie widzący pierwsze objawy.

  4. Wydaje mi się, Torlinie, że jesteś zapatrzony w pewien stan idealny i każde odstępstwo od niego postrzegasz jako porażkę, jeśli nie klęskę. Tylko że w przedsięwzięciach na taką skalę nie można liczyć na sto procent sukcesu i jeszcze w krótkim czasie. Unia jak każdy organizm polityczny, przeżywa lepsze i gorsze okresy, miewa kryzysy, potem z nich wychodzi, potem pojawiają się nowe. Istnieje w ogóle nie tak długo, a w obecnym składzie zupełnie krótko. Czy nie za wcześnie na czarnowidztwo? O ile się nie mylę, na razie nikt się nie pali do występowania z Unii, poza może Anglikami, którzy zawsze w niej byli jedną nogą. Raczej są nowi chętni.
    Może po prostu dopadła cię po powrocie ze słonecznej Portugalii depresja sezonowa?

  5. Temat ciekawy , temat rzeka. Sprobuje przedstawic moje zdanie skrocie.
    Wiele problemow, o ktorych piszesz dotyczy w rownej mierze Europy co tzw. I swiata, czyli krajow rozwinietych. Trudno okreslic to jednym zdaniem. Jednym z problemow jest zanik idei pomagania samemu sobie. Bedac w jednym z krajow osciennych powiedziano mi mniej wiecej tak: tutaj jak masz 2 m.kw ziemi to musisz cos na nich posadzic by miec co jesc, nie licz na panstwo, gdyz umrzesz z glodu.
    Sama Unia moze byc przykladem znanego zjawiska: cos co dziala doskonale w malej czy sredniej skali moze byc absolutnym fiaskiem, gdy rozrosnie sie ponad miare. Moze rzeczywiscie zbyt wiele panstw stalo sie czlonkami Unii, niemniej owe „ciecia od doly” sa ryzykowne – czy Polske tez nalezy zaliczyc do listy ” na wyciecie”. Ty zapewne powiesz nie, ale nie bylbym pewnien opinii obywteli krajow w Europie najwazniejszych – Francja, Niemcy, Wielka Brytania.
    Co do Stanow zjednoczonych mam odmienne zdanie. Europa stala sie „wyrostkiem robaczkowym” polityki amerykanskiej. Zaleznosc jest dokladnie taka, oni sie bez Europy moga obyc, Europa bez nich juz nie za bardzo. Twoje spojrzenie na Rosje, tak sadze, jest typowo polskie. Trudno stawiac zarzut, ze inni widza to inaczej, z roznych przyczyn niekoniecznie kazdy musi widziec w Rosji wroga. Nie probujmy twierdzic, ze nasze widzenie swiata czy Europy jest jedyne i sluszne – sam pod adresem Europy wysuwasz nastepujacy zarzut: „my mamy moralną wyższość nad wszystkimi innymi nacjami, nasze pomysły są jedyne i jedynie właściwe”. Sadze, ze zarzut dosyc sluszny odnoszacy sie rowniez do nas samych. W Unii czy poza nia, kazde panstwo musi pilnowac swego interesu.

    Pozdrawiam

  6. Dosyć wcześnie znieczuliłem się na wieści o upadku projektu zjednoczona europa. Było to jeszcze za czasów RWPG i dumnego Paktu Warszawskiego.
    Ulubionym zajęciem peerelowskich korespondentów zagranicznych było cytowanie zachodniej publicystyki która zapowiadała rychły koniec projektu Europa, upadku kolejnych wersji instytucji Europę jednoczących, upadku wobec sprzeczności nie do przezwyciężenia NATO.

    Nie wynikało to nawet z powszechnej agenturalności panów korespondentów mediów PRL. Oni robili to szczerze uginając się wobec angielsko, francusko czy włosko języcznych autorytetów, autorytetów o orientacji na ogół lewicowej, autorytetów z głowami otwartymi, otwartymi można powiedzieć na przestrzał.

    Ku memu zaskoczeniu, i niezwykle mocnej radości to RWPG i Układ Warszawski wzięli diabli. Europa rozlała się na nowe państwa. Zgoda pojawiły się trudności wynikające z tego że Rosja przeżywała kolejną smutę. Chwalić Boga Rosja pod wodzą Putina pokazała zęby. To dobrze wróży integracji Europejskiej i kontynuacji wspólnoty militarnej z USA w ramach NATO.

    Racja że z Węgrami i Czechami coś chwilowo dzieje się niedobrego. Dzieje się bo przedstawiciele tych narodów statystycznie nie są tak alergiczni na Rosję jak Polska i Kraje Bałtycki. Ba nie da się wykluczyć różnorakich działań korupcyjnych. Nieco większe Węgry toż, to byłby dar Boży dla Orbana ( patrz artykuł Mazowieckiego w GW). Dlaczego Czechy, w których kompleksy i urazy anty Niemieckie są silniejsze niż w PL, nie mieliby popiskiwać przeciw Niemcom, zwornikowi Europy, jak kobza góralska napędzana z Moskowickiego miecha?

    Europa nie upadnie. Od ponad 100 lat żyje dzięki USA i przez USA jest wysmagana z gówna. Globalna dominacja USA przeżyje Torlinie i nas i Pawła. Przeżyje nas bo zanim kraje BRIS ustabilizują się na wysokim poziomie rozwoju muszą przejść parkosyzmy kryzysów społecznych ( szczególnie Chiny) których skutkiem będzie przejściowy ale długi regres.
    Głowa do góry Torlinie. Nie daj się zbajerować panikarzom a zgłasza panikarzom masochistom tak obficie buszującym w Europejskich (i Amerykańskich) mediach.

  7. Co to znaczy Europa nie upadnie ?
    Prawdopodobnie podświadomie identyfikujemy upadek Europy jako zrównanie poziomu zycia mieszkańców metropolii z poziomem życia mieszkańców kolonii. Myślę,że nastapi to w obecnym wieku.
    A tak miło było mieć pod ręką Murzyna.
    Dana1. – moim zdaniem to USA żyją od ponad 100 lat na koszt Europy.

  8. Mam takie wrażenie, i to od dawna, że sugerujecie mi, abym o poszczególnych sprawach nie pisał, bo to jasne, bo to nie wypada, bo to są moje kompleksy lub wywyższanie się. Tymczasem ja w swoim blogu poruszam sprawy mnie nurtujące.
    Cały czas rozwój Unii polegał na entuzjazmie, że będzie lepiej, że tylko do przodu, czasami tylko ta mała Irlandia podskakiwała. Tymczasem teraz widzę coraz więcej chmur.
    Dla mnie przyszłość Unii zdecyduje się w najbliższych dniach. Jeżeli Niemcy zgodzą się na odejście przez Francuzów od paktu fiskalnego i zapisanie w budżecie tego państwa deficytu budżetowego w wysokości 4,4 % zamiast wymaganych prawem unijnym – maksimum – 3 %, a w razie uchwalenia takiego deficytu odejdą od ukarania Francji zgodnie z zapisami wspomnianego paktu fiskalnego karą w wysokości do 0,5% jej PKB (czyli przynajmniej 10 mld euro), bo … „Jesteśmy wielkim narodem (…) Francja to kraj suwerenny” – jak rzekł premier Francji – to to wszystko nie ma sensu. Dług publiczny Francji wynosi prawie 100 % PKB, w pieniążkach to – żebym się tylko nie pomylił w cyfrach – 2 biliony euro.
    Tylko że jest to wybór pomiędzy dżumą a cholerą, bo jak się nie zgodzą, to do władzy po tym upokorzeniu dojdzie Marine Le Pen i … też rozwali Unię. Jak się nie obrócić, to d… z tyłu. Ale pilnować zaleceń paktu fiskalnego wobec Grecji, Włoch czy Hiszpanii Francja mogła, tam upodlenia nie było.

  9. A tutaj cos z dzisiejszej prasy. Chyba rowniez czesc problemu nad ktorym probujemy deliberowac.

    „Liberal democracy’s fundamental political-economic theory seems to be facing a grave existential crisis, as did that of Soviet communism.”

    i jeszcze jedno:

    „….to do władzy po tym upokorzeniu dojdzie Marine Le Pen..”

    Jakis czas temu mialem okazje wysluchac wywiadu z Le Pen. Patrze na wiele problemow Europy z daleka i innej perspektywy, niemniej mowila ciekawe rzeczy i w wielu sprawach trudno bylo odmowic jej racji. W zwiazku z tym, ze Le Pen i ruchowi, ktory reprezentuje przyklejono „latki” ( jak i wielu nowym ruchom politycznym, ktore zaczynaja wyrastac jak grzyby po deszczu ) nie za bardzo przyklada sie wage do tego, co mowia. I tu powracam do cytowanego wczesniej artyulu, gdzie Autor wspomina o ” niecheci czy niemoznosci sluchania i obserwowania znakow/sygnalow jak i brania pod uwage i analizowania argumentow, ktore sa nam przedstawiane”.
    Sadze, ze jest to powazny zarzut wobec systemu liberalnej demokracji i chyba nie bez podstaw.

    Pozdrawiam

  10. Z wieloma tezami zawartymi w tekście muszę się niestety zgodzić
    Pozdrawiam.

  11. vandermerwe, jak się cieszę, że odwiedzasz mój blog!
    Cytatu nie zrozumiałem, translator zrobił z tego bzdurę, a ja niestety nie posiadam języka angielskiego.
    vandermerwe, ludzie nie wierzą w to, co mówią politycy, chcący się dostać do koryta. Dokładnie to samo robi Kaczyński, raptem przed wyborami staje się normalny, znający realia, usuwający ekstremizmy, liberał całą duszą, Dobrze, że to choleryk, i prawdziwa jego twarz zawsze wyjdzie. To samo jest z Mariną, ona nie chce sobie zrażać milionów „milczących” Francuzów, tak że teraz mówi to, co oni chcą usłyszeć. Wie świetnie, że nie czas na jej prawdziwe poglądy. A jak zdobędzie całą władzę jak Orbán, to wtedy zobaczysz, że niczym się nie różni od swojego ojczulka.

  12. Witam Cię Antoni, widzę, że Cię też to męczy. To jest nas już dwóch. A wcale nie chcę, aby nas były miliony. 😉

  13. Sens tego zdania jest taki, ze fundamentalna/podstawowa teoria polityczno-ekonomiczna liberalnej demokracji stoi w obliczu kryzysu zagrazajacego jej istnieniu, podobnie jak to mialo miejsce z sowieckim komunizmem.

    Nie twierdze, ze le Pen bedzie lepsza niz obecny garnitur politykow. Pojawianie sie jednak najrozniejszych ruchow spoleczno – politycznych, ktore kontestuja istniejaca rzeczywistosc jest chyba znakiem niezadowolenia. Niezaleznie od barw, ktore te ruchy reprezentuja, moge zrozumiec ich niezadowolenie. Przykladowo, z jednej strony tnie sie wydatki, glownie rozne swiadczenia socjalne, z drugiej zas strony owe zaoszczedzone pieniadze, sa „rozsiewane” w postaci bomb i amunicji na polach interwencji wojskowych , z ktorymi przecietnemu mieszkancowi Europy trudno sie identyfikowac. Sadze, ze wspolczesna demokracja coraz bardziej przyswaja sobie zasady „centralizmu demokratycznego” tak skutecznie praktykowanego przez partie komunistyczne. W efekcie droga ” zgory do dolu” jest bardzo krotka, panswto rzadzi i wymaga, natomiast z „dolu do gory” czesto przypomina gluchy telefon.
    Z cala pewnosci umiejetnosc sluchania jest trudna rzecza, szczegolnie jesli ma sie wladze w rece.

    Pozdrawiam

  14. z paroma Twoimi tezami nie zgodzę się – zwłaszcza gospodarczymi:

    1. O jakim sukcesie Niemiec mówimy? Niemcy są koniem pociągowym Europy i właściwie europejska multigospodarka nie potrafi się bez nich obyć, ale jest to mocno zamulony koń. I bardziej niż w reformach (umiarkowanie skutecznych by być delikatnym) siły Niemiec (bo mimo zamulenia jest to koń nadal silny w myśl zasady, że głodny umrze niż gruby schudnie) upatrywałbym w systemie bankowym, który należy do najpotężniejszych w Europie. Banki niemieckie żyją w przedziwnej symbiozie z co cenniejszą częścią niemieckiego przemysłu i zapewniają mu eksportowy pęd. O tym się nie mówi, bo Europa niby nie powinna promować własnego podwórka ale stawiać na równość, natomiast w Niemczech niemiecki przedsiębiorca zawsze ma z góry i zawsze będzie promowany kosztem zewnętrznych firm. To samo dzieje się oczywiście w innych krajach, np. we Francji. Nie dzieje się to w Polsce, bo akurat u nas preferujemy obce 😉

    2. Piszesz, że nieprodukowanie i importowanie jest źródłem deficytu. Przytoczę przykład pokazujący coś dokładnie przeciwnego: Wielka Brytania. Tam przemysł padł już dawno temu (choć nie do końca, rzecz jasna, bo ciągle się tam produkuje, nawet samochody i nie tylko). Wielka Brytania jest ogromnym importerem produktów, sama natomiast postawiła nie na produkcję ale na rozwój usług i jest obecnie pionierem ecommerce. W tej dziedzinie mogłaby niejednego nauczyć USA. Jest krajem rozwijającym się i bogatym. Nie grozi jej recesja.

  15. @ Onibe,

    ad 2. Nie jestem ekonomista wiec to, co napisze jest odzwierciedleniem rzeczy przeczytanych. Po wydarzeniach kryzysu 2008 roku wielu ekonomistow po tej stronie globu zwracalo uwage, ze najciezej skutkami kryzysu zostaly dotkniet kraje gospodarki uslugowej zas obronna reka wyszly te, ktore oparly rozwoj o produkcje. Niektorzy nawet posuwali sie do twierdzenia, ze kryzys pokazal wyjatkowa slabosc uslugowego modelu.

    Pozdrawiam

  16. Sam pomysł stworzenia wspólnego rynku jest doskonały.
    Jest to na rękę biznesowi krajów bogatych (rdzenia UE).
    Nieraz sobie myślałam, że gdybym miała taki kapitał jak przedstawiciele bogatego zachodu – to robienie biznesu byłoby łatwizną.
    Takie wielkie rynki do przejęcia.
    Kiedyś grupa młodych ludzi usiłowała dociec, kim są właściciele najbardziej widocznych „polskich” marek.
    Dużo pracy im zajęło – kiedyś pisałam o tym na swoim blogu.
    http://jakpieknyjestswiat.blogspot.com/2014/02/szanse-polskich-przedsiebiorcow-i.html (ale jestem bezczelna:))

    Nie wydaje mi się, aby Europa szczególnie się osłabiła.
    Ekonomiści chcieliby ciągłego wzrostu.
    Przecież to jest logicznie niemożliwe, sztuczne.
    Już w tej chwili wytwarza się np. urządzenia od nowości postarzone. Urządzenie działa, dopóki objęte jest gwarancją, później psuje się bzdet i trzeba kupić następne – sztuczne napędzanie konsumpcji.

    W Japonii od iluś lat trwa recesja.
    Co to oznacza dla Japończyka?
    Żyje on sobie spokojnie, nie wpadając w depresję:)

    Jeśli chodzi o kary śmierci.
    Wykrywalność w GB najcięższych przestępstw, to ok. 30%

    Pewnie u nas jest zdecydowanie większa.
    Nikt jednak nie chciałby znaleźć się w niewłaściwym miejscu i czasie w Polsce. Zdecydowanie kary śmierci nie powinno być.
    Kary cielesne?
    Człowiek bity, będzie bił swoje potomstwo. Można się zastanawiać: cóż zdrożnego jest w klapsie? Ilu katów, w czasie przesłuchań, tłumaczyło się klapsami?
    Odbieranie dzieci ?
    Obserwuję parę rodzin dysfunkcyjnych.
    Kiedyś uważałam, że odbieranie dzieci to najgorsze, co może się zdarzyć.
    Teraz, po latach jestem odmiennego zdania.
    Zabrane dzieci ojcu pijakowi wyrosły na normalnych, radzących sobie ludzi.
    Kalekie dziecko pozostawione, nie było rehabilitowane. Uważam, że ten byt został zmarnowany.

    Jeśli chodzi o Rosję, to moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby się stała na jakichś szczególnych zasadach członkiem UE.

    Swoją drogą…

    Czy wiesz, że w tym roku w czerwcu Gruzja podpisała umowę stowarzyszeniową z UE
    Przez cały dzień w gruzińskim radio nadawali Odę do radości.
    I Ty mówisz o końcu?
    Na pewno nie (też pozwolę sobie mieć swoje zdanie).

  17. Mam trochę inne zdanie niż Ty Vandermerwe, boję się, że nie będziesz zadowolony z mojego nowego wpisu.
    „z jednej strony tnie się wydatki, głównie różne świadczenia socjalne, z drugiej zaś strony owe zaoszczędzone pieniądze są „rozsiewane” w postaci bomb i amunicji na polach interwencji wojskowych” – pięknie brzmi. Nie gniewaj się, ale ja się cały jeżę, jak czytam tak argumentację. Co ma piernik do wiatraka? Żeby ładniej zabrzmiało? Wojsko musi mieć przetestowaną broń w warunkach walki, doświadczonych żołnierzy, a różne awanturki wojenne są znakomitym poligonem doświadczalnym. Wiem, że będziesz oburzony, ale ja się nie boję napisać prawdy, chociaż nie wiem, jakby była w dzisiejszych czasach niemile widziana. Tylko bardzo Cię proszę, nie obraź się, zależy mi na Twoich odwiedzinach.
    ————–
    Mario, w dzisiejszych czasach bardzo trudno jest rozróżnić, czy dana firma jest polska czy nie? Samsung we Wronkach jest koreański, a polski Mastercook upadł, bo splajtował udziałowiec hiszpański.
    Ten filmik znam, publikował go kiedyś Edwar Dana, ale ja – widzisz – wcale nie jestem czysto za polską firmą. Pięknym przykładem jest walka PolskiegoBusa z … busami prywatnymi. Obrzydliwa walka przewoźników z PolskimBusem, aby ten nie jeździł do Lublina i Rzeszowa zaalarmowała podróżujących. Wszyscy zgodnie podkreślali, że jazda busami przewoźników jest niebezpieczna, niewygodna, bez żadnej nuty cywilizacyjnej. Co byśmy nie narzekali na PolskiBus, że jest za mało miejsca na nogi, to jest to jednak powiew cywilizacji. A podkreślanie, że przewoźnik ten kiedyś zwiększy cenę biletów powoduje, że ludzie natychmiast zaczynają podkreślać trzy czynniki: że od początku są pi razy oko razy futryna te same ceny; że w Anglii od wielu lat utrzymuje je; i po trzecie, jak będzie za drogo, to wejdzie nowy, tańszy przewoźnik na rynek.
    Jak chcesz – jeździj busami. A to one tymi samymi metodami wyrzuciły z rynku PKS.
    ————–
    Onibe, nie masz racji, zarówno w punkcie pierwszym, jak i drugim.
    Niemcy są potęgą przemysłową. Ja nie mówię, że sytuacja banków niemieckich nie jest w przybliżeniu taka, jak to Ty przedstawiłeś. Ale moim zdaniem jest to niesłychane spłaszczenie tematu, wyobrażasz sobie, że tylko machinacje bankowców z państwem dają takie wyniki? Otóż nie, gospodarka Niemiec jest po prostu konkurencyjna, a Francja zaczyna być państwem drugiej kategorii.
    W Wielkiej Brytanii rzeczywiście gros PKB pochodzi z instytucji finansowych, ale mówienie, że USA mogłoby dużo się od GB nauczyć, nie jest zgodne z prawdą. Gdyż to właśnie USA jest największym usługodawcą na świecie. A chciałem zauważyć, że usługi można również eksportować, a nie tylko produkty przemysłowe.

  18. @ Torlin,

    Nie mam problemow z wojskiem, jest potrzebna czescia struktur panstwa. Sam raptem „liznalem” wojska ale mialem w rodzinie kilku zawodowych wojskowych, od czasow II RP do lat bardziej wspolczesnych. Masz racje, ze wojsko winno sie szkolic, winno trenowac. Niemniej, w czasach pokoju odbywa sie to na poligonach. Tak, warunki bojowe pozwalaja uzupelnic kilka procent naszej niewiedzy, nie sadze jednak by szukanie ( tak to nalezy nazwac) wojen i robienie tego kosztem innych potrzeb spoleczenstwa jest wlasciwa droga. Warto jednoczesnie pamietac, iz wojna oznacza czyjas smierc. Mamy wobec tego sytuacje, ze oto panstwo pozwala sobie na przestrzelanie dzialka czy „inteligentnej” rakiety badz samolotu bezzalogowego na zywych ludziach – w ramach eksperymentu. Nalezy wobec tego odpowiedziec sobie na dwa ( przynajmniej) pytania:

    1. Czy wazniejsze jest dobro populacji, ktora rzadzimy i..e. zapewnienie godziwej edukacji, opieki lekarskiej czy tez testowanie broni w naturalnych warunkach konfliktu?

    2. Czy jest moralnie do zaakceptowania zabijanie ludzi w imie testowania broni?

    Uwaga koncowa. Wymieniamy poglady. Czasami sie zgadzamy czesto – nie. Sadze, ze na tym polega dyskusja. Nie widze powodu do gniewu czy obrazania sie.

    Pozdrawiam

  19. Ten fragment jest satyrą:
    To trzeba wybierać słuszne wojenki. Jak wiesz, te dzielą się na słuszne i niesłuszne, sprawiedliwe i niesprawiedliwe, konieczne i niekonieczne. Za każdym razem każda ze stron ma trochę inny pogląd na ten temat. Ale jak wiesz, NASZE WOJNY są zawsze słuszne, sprawiedliwe i konieczne.

  20. Trolin – pisałem, że UK jest liderem w dziedzinie e-commerce. A e-commerce ma się do zwykłego rynku usług mniej więcej tak jak jeżdżenie parowozem do przemieszczania się samolotem. Niby i tu i tu chodzi o to samo, ale detale są zupełnie inne. Niemcy są bardzo słabo stojącą potęgą przemysłową – znam oba te rynki (angielski i niemiecki) od lat i bynajmniej nie z pozycji gastarbeitera, widzę co się tam dzieje i dostrzegam trendy, które zresztą nie są tajemnicą. Trendy, o których się oficjalnie mówi, choć w Polsce są one jakby przemilczane, bo u nas dominuje model tradycyjny, który wymaga ustawienia Niemiec w centrum świata. A prawda jest taka, że Niemcy coraz bardziej redukują swój potencjał przemysłowy, coraz częściej stawiając na przemysł „przepakowaniowy” czyli finalny assembling lub po prostu naklejanie znaczka made in germany. Przemysł to nie tylko ogromne fabryki zatrudniające po tysiąc ludzi, ale – przede wszystkim – średnie i małe firmy, w których działa od kilkunastu do stu-dwustu pracowników. I te w Niemczech ledwo zipią, coraz częściej ulegając konkurencji np. ze strony polskich firm. Najlepiej mają gigantyczne molochy finansowane w mniej lub bardziej oficjalny sposób z pieniędzy publicznych. A wracając do tematu: Niemcy niepostrzeżenie przechodzą na gospodarkę usługową, więc coraz częściej stawianie ich jako przykładu gospodarki przemysłowej mijać się będzie z celem. O konkurencyjności rynkowej gospodarki niemieckiej się nie wypowiem, bo ewidentnie nie rozumiem jako może być konkurencyjne coś, co jest drogie, o przeciętnym designie oraz przeciętnych walorach użytkowych. Kiedyś nawet w Polsce trzeba będzie zauważyć, że odcinanie kuponów od prehistorii musi się kiedyś skończyć 😉

    vandermerwe – wydaje mi się, że coś w tym jest. Faktycznie, model usługowy ma swoje słabości, ale akurat nie wierzę w to tak bezkrytycznie. Dlaczego? Bo pamiętam co się działo w apogeum kryzysu w mojej branży, kiedy zaprzyjaźnione firmy angielskie – handlowe – kupowały za bezcen towar w całej europie a przemysłowcy (mali, średni i duzi) na kolanach błagali o kupienie czegokolwiek. Bo sama produkcja przemysłowa to jedno, liczy się jeszcze możliwość jej upłynnienia. A obecnie nie ma trudu w produkowaniu – to jest proste. Fabryka zatrudniająca pięćdziesięciu ludzi może mieć paroprocentowy udział w handlu na poziomie kontynentu. Kryzys w pierwszej kolejności uderza zatem w producentów, dopiero w drugiej w usługowców.

  21. Skoro się lepiej ode mnie znasz na tym, to nie protestuję i nie dyskutuję. Ciągle mi się jednak wydaje, że pomniejszasz znaczenie Niemiec.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: