Napisane przez: torlin | 08/11/2014

Szaleństwo IV krucjaty i spiskujący doża

wkroczenie-do-konstantynopola_min_550x452
Eugène Delacroix, „Wejście krzyżowców do Konstantynopola” („Entrée des Croisés à Constantinople” -1840 – musée Condé de Chantilly).

Przez całkowity przypadek trafiłem na tekst z Salonu24 broniącego krucjaty TU. Autor – zresztą słusznie – podkreśla znaczenie tychże, i zgadzam się z nim, że nie można ówczesnych wojen religijnych rozpatrywać w dzisiejszym kontekście. Dostało się w tym tekście również laicyzowanemu społeczeństwu, „Ich współczesny obraz popularyzowany przez rozmaite środki przekazu, to nic innego jak wyprawy chciwych, barbarzyńskich i okrutnych krzyżowców przeciw łagodnemu, tolerancyjnemu i stojącemu na wyższym poziomie cywilizacyjnym islamowi”.

I w tekście pada zdanie, które mnie poruszyło: „Równie nieprawdziwa jest teza o knowaniach włoskich republik nadmorskich” – autorowi chodziło oczywiście o ewentualne knowania Wenecji, Pizy i Genui w sprawie zdobywania nowych rynków zbytu na terenach zajętych przez muzułmanów. Z tym zgoda, przede wszystkim Wenecji to się kompletnie nie opłacało. I udowodnię nawet, że autor miał całkowitą rację. Ale bloger wielkim zakolem omija jak trędowatego z hospicjum świętego Idziego kwestię IV krucjaty. Jest to jedna z najbardziej wstrząsających historii w dziejach Europy.

640px-Gustave_dore_crusades_dandolo_preaching_the_crusade

Dandolo przemawiający do krzyżowców (obraz Gustawa Doré).

I teraz zadziwię wszystkich, było dla mnie równie gorsząca jak zdobycie Konstantynopola – napaść na Zadar. Miasto to od wieków rywalizowało z Wenecją o szlaki handlowe i było na równi z miastem nad Bosforem obsesją niewidomego doży weneckiego Enrico Dandolo. Doża wykorzystując swoje umiejętności dyplomatyczne skierował krzyżowców na węgierski Zadar i prawosławny Carogród, które po kolei zostały zdobyte i splądrowane. Ale tak jak tekst w Wikipedii o IV krucjacie, interesujący tekst w histmag.org o zajęciu Zadaru jak i inne źródła mówiąc o motywach działania doży obracają się tylko w jego nienawiści do Bizancjum, sprawach handlowych i utracie wzroku nad Bosforem.

Ale jest inna ciekawostka, mówiąca wiele na temat działań doży. Otóż jest teoria spiskowa, że doża postępował zgodnie z treścią układu wenecko – egipskiego z 13 maja 1202 roku, zgodnie z którym za znaczne udostępnienie rynku egipskiego dla towarów weneckich doża przekieruje krzyżowców z Egiptu na Bizancjum.

Reklamy

Responses

  1. Bardziej niźli spisek wenecko-egipski przemawia do mnie koncepcja, którą takoż w histmagu wyłożono:
    http://histmag.org/Aleksy-IV-Angelos-ksiaze-ktory-zgubil-Bizancjum-cz.-1-9019
    No i nie ulega kwestii, że Dandolo od początku chciał na tem wszytkiem ugrać dla Wenecji możliwie najwięcej. Cena, której za przewóz zażądał, była, delikatnie mówiąc, zaporowa, albo nawet i jeszcze gorzej… Skoro Genua za przewiezienie kilkukrotnie mniejszej armii Filipa II zażądała niespełna 6 tysięcy marek, to proporcjonalną ceną Wenecjan powinna być stawka rzędu 35-45 tysięcy marek, a nie 85… Skoro taką cenę doża podał, musiał wiedzieć, że to jest kwota nie do zebrania i że przy zapłacie będzie mógł wyłożyć swoje prawdziwe warunki. Pytanie tylko dlaczego ta cena przyjętą została, a nie zwrócono się z tym do Genui, nawet łącząc jej siły z innymi…
    Kłaniam nisko:)

  2. Dzięki Wachmistrzu za wpadnięcie. Piszę jasnym tekstem, że jest to teoria spiskowa. A Genui nie można było wtedy nająć, bo toczyła akurat wojnę z Pizą.
    Ale akurat układa to się wszystko w całość obłędu religijnego ( i nie tylko). „Swój” wróg jest ważniejszy do pokonania niż przeciwnik zewnętrzny. Dzisiaj większym wrogiem sunnitów są szyici (że o jazydach nie wspomnę), dawniej pewnej nocy katolicy byli ludźmi wartościowszymi od protestantów, dla komunistów największym wrogiem byli mienszewicy.

  3. Troche inaczej na ten sam temat.
    Historyk Christopher Tyerman uwaza, ze wyprawy krzyzowe sa jednym ze znaczacych wydarzen w historii Europy, jednak nie za bardzo rozumianym. Po czesci przypisuje to sposobowi w jaki dosyc powszechnie widziana jest przeszlosc. Jeden ze sposobow to predstawianie przeszlosci w „karykaturalnie” zlym swietle. Zasadniczo cel takiego podejscia ma upewnic nas w „przewadze” terazniejszosci nad przeszloscia. W ten spsob, mniej wiecej od XVI w. byly przedstawiane wyprwy krzyzowe. Inne skrajen widzenie historii polega na przekonaniu, iz przeszlosc jest odbiciem terazniejszosci. Tyerman uwaza, iz takie podejscie nie ma podbudowy historycznej ( np. nie ma zwiazku miedzy pozniejszymi podbojami kolonialnymi a wyprawami krzyzowymi), natomiast jest „nakazem chwili” by by uwierzytelnic niezwiazane z przeszloscia wspolczesne problemy polityczne, spoleczne, ekonomiczne czy religijne. W tym widzeniu wyprawy krzyzowe sluza wyjasnieniu zdarzen terazniejszych.

    Z drugiej strony pewna ciekawostka. Albert Hourani w swej ksiazce „A History of the Arab Peoples” wyprawy krzyzowe sprowadza do wymiaru „przejsciowego” zdarzenia, ktore wespol z innymi ksztaltowalo tereny i wplywy swiata arabskieg czy swiata islamu. Wyprawy sa wymienione dosyc ogolnie w 4 miejscach pracy obejmujacej ponad 500 stron druku.

    Jakie z tego mozna wyciagnac wnioski?

    Pozdrawiam

  4. „Troche inaczej na ten sam temat”. Nie gniewaj się vandermerwe, ale to nie jest na ten sam temat, bo ja nie poruszam sprawy krucjat. Wyprawy krzyżowe to jest li tylko tło historyczne. Tematem mojej notki była napaść na Zadar. Bo jeszcze w jakimś szaleńczym śnie mogę zrozumieć napaść na Bizancjum, tłumaczyłem to wyżej Wachmistrzowi, że czasami wewnętrzny „swój” wróg jest ważniejszy niż obcy, ale na Zadar? Nawet nie podlega większej dyskusji, czyje to było miasto, chorwackie czy węgierskie. I ten naród, i ten, był katolicki. napadać na posiadłość katolickiego króla z Chrystusem na ustach!!! To jest temat mojej notki.
    Bo generalnie zgadzam się z Twoimi wypowiedziami dotyczącymi krucjat. A co sądzą Arabowie? Nie bardzo wiem, bo nawet jeżeli czytałem ich historię, to napisaną przez Europejczyków. Ale nie sądzę, aby była to nic nieznacząca wizyta wojsk chrześcijańskich. Przypuszczam, że była to wielopokoleniowa zadra w duszy arabskiej tak jak rekonkwista.

  5. @ Torlin,

    Masz racje, ze nie na temat Twojej wypowiedzi. Niemniej przeczytalem tekst, ktory poleciles a w nim wyraznie wyplynela sprawa ocen i widzenia wypraw krzyzowych. Nie za bardzo interesowalem sie tym tematem ale na polkach mojej biblioteki jest kilka ksiazek zajmujacych sie swiatem arabskim i jego historia. Niezyjacy juz Albert Hourani byl pochodzenia libanskigo choc urodzony w Wielkiej Brytanii i uwazany jest za najwybitniejszego „arabiste”
    europejskiego. Stad odwolanie sie do jego pracy, gdzie wyprawy krzyzowe nie doczekaly sie prominentnego traktowania. Zwazywszy, ze rozne skrajne organizacje muzulmanskie odwoluja sie do motywy walki z krzyzowcami by uzasadnic swe dzialania mozna by przypuszczac, iz ow epizod historii jest niezwykle wazny i dla swiata arabskiego/muzulmanskiego. Hourani zdaje sie tak tego nie widziec, przynajmniej w przytoczonym przykladzie. Natomiast owe odwolania do przeszlosci dosyc dobrze wpisuja sie w oceny Tyermana o wykorzystywaniu historii do uwierzytelnienia wspolczesnych dzialan.

    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: